Tego dnia w bunkrze już nie było tak przygnębiająco jak wcześniej. Udało się odepchnąć na bok jesienną melancholię i od razu zrobiło się pogodniej. Można było teraz usłyszeć podniesione głosy dochodzące z kuchni. Zdecydowanie trwała tam zażarta dyskusja.
-Gorąca czekolada powinna rozgrzewać, należy dodać do niej trochę chili –oznajmił Dean krzyżując ramiona na piersi.
-To okropne połączenie. Najlepsza gorąca czekolada to ta z cynamonem i bitą śmietaną –stwierdził Sam kiwając lekko głową jakby na potwierdzenie swych racji.
-Nie znacie się. Jak czekolada to tylko z piankami –wtrącił Kevin.
Widać było, że żadna ze stron nie zamierzała odpuszczać. Widocznie przyznanie, że każdy może lubić coś innego byłoby ujmą na honorze. W końcu każdy prawdziwy mężczyzna powinien walczyć w obronie swych poglądów.
Zapewne ta nietypowa kłótnia trwałaby jeszcze dłużej gdyby do kuchni nie wszedł Castiel zwabiony hałasem. To zdecydowanie był błąd.
-Cas, ty im powiedź, że czekolada z chili jest zdecydowanie najlepsza na zimowe dni.
-Castiel z pewnością nie pija tego paskudztwa. Jestem pewien, że woli czekoladę z cynamonem i bitą śmietaną.
-Każda normalna osoba wybrałaby pianki.
Castiel czuł się teraz naprawdę zdezorientowany przesuwając wzrokiem po trójce mężczyzn. Nie miał pojęcia co powinien odpowiedzieć i o co w ogóle chodziło. Przez chwilę miał nawet ochotę po prostu uciec z kuchni.
-Ja nie wiem co powinienem odpowiedzieć… -powiedział po chwili –Nigdy nie piłem gorącej czekolady, jakakolwiek by ona nie była.
Cała trójka ludzi westchnęła z niezadowoleniem. Naprawdę mieli nadzieję, że anioł rozstrzygnie ten spór raz na zawsze. W takiej sytuacji zaś nadal nie wiadomo było, która z czekolad była naprawdę najlepsza. Natychmiast jednak pojawił się nowy pomysł.
-W takim razie przygotujemy dla ciebie nasze gorące czekolady, a ty wtedy wybierzesz która jest najlepsza? –powiedział Sam wygłaszając na głos pomysł, który przyszedł każdemu z ich trójki.
-Nie sądzę by był to dobry pomysł… - stwierdził Castiel naprawdę mając coraz większą ochotę ulotnić się z kuchni.
-Nie jęcz Cas, musimy jakoś to rozstrzygnąć–mruknął Dean.
Jakiekolwiek inne próby sprzeciwu u Castiela zostały zignorowane, gdy cała trójka zabrała się za przygotowywanie swoich czekoladowych specjałów. Anioł mógł więc tylko westchnąć cicho i zająć miejsce za stołem czekając niczym krytyk na degustacje popisowych dań.
Na szczęście podczas samych przygotowań obyło się bez sprzeczek. Widocznie każdemu zależało, by to właśnie jego napój był najlepszy, więc nie marnowano energii na niepotrzebne potyczki. Po niedługim czasie czekoladowy aromat unosił się w całej kuchni, a na stole przed Castielem znalazły się trzy szklanki z gorącym, brązowym płynem. Dean, Sam i Kevin stali po drugiej stronie stołu spoglądając na Castiela wyczekująco i z nadzieją. Anioł spojrzał na nich, po czym zwrócił spojrzenie na szklanki. Powoli wziął łyk z każdej z nich dając sobie czas na wczucie się w smak niczym prawdziwy degustator. Po tym odsunął się nieco od stołu i spojrzał na wpatrzonych w niego ludzi.
-I co? Która jest najlepsza? –zapytał Dean nie mogąc już doczekać się werdyktu.
-Żadna –stwierdził szczerze Castiel –Każda z nich smakuje jak molekuły. Mówiłem wam, że to nie był dobry pomysł.
I tak oto spór dotyczący gorącej czekolady nie został rozstrzygnięty, a Castiel został okrzyknięty najgorszym degustatorem na świecie.
