Dni stawały się coraz chłodniejsze, nie mówiąc już o nocach, które były naprawdę mroźne. Zdecydowanie lepiej było odpuścić sobie wieczorne spacery. Śniegu niestety od ostatniego razu nie przybyło, ale Winchesterowie wpadli na pomysł na poprawienie humorów i tym razem mróz im się przyda.

Następnego ranka stare, nieuczęszczane boisko niedaleko bunkra zamieniło się w lodowisko. Tafla była wystarczająco gładka by móc po niej jeździć na łyżwach, a w przeciwieństwie do lodowisk na jeziorach czy stawach nie było zagrożenia w postaci zimnej kąpieli.

Tego samego więc dnia cała czwórka wyszła na zewnątrz by spróbować swoich sił w jeździe na łyżwach. Zdecydowanie przyda im się trochę ruchu w chłodne dni, gdy niewiele było do zrobienia. Potwory również gdzieś się pochowały, więc czymś trzeba było zająć wolny czas. Pogoda tego dnia nie była aż tak okropna. Było pochmurno, ale na szczęście nie padało, deszcz zdecydowanie nie był potrzebny. Już lepiej gdyby spadł śnieg. Jedynym minusem mógł być brak nowych łyżew, jednakże kilka dni wcześniej Sam znalazł w bunkrze stare łyżwy przykręcane bezpośrednio do butów. Wystarczyło o nie tylko trochę zadbać i nie były wiele gorsze od nowych. Nikt zresztą na nie nie narzekał.

Dean spojrzał na lodowisko przed nim nieco nieprzychylnie. Może i jeździł kiedyś na łyżwach jako dzieciak, ale nie szło mu to zbyt dobrze. Na dodatek od lat tego nie robił, po prostu nie miał na to czasu. Zgodził się na to lodowisko tylko dlatego by móc coś zrobić, no i pośmiać się z reszty. Najchętniej nie wchodziłby na lód, jednak wiedział, że mu nie odpuszczą, w końcu jak wszyscy robią z siebie pośmiewisko to wszyscy. Poza tym Sam był w podobnej sytuacji. Również nigdy nie miał okazji i czasu by uczyć się jazdy na łyżwach. W przypadku Castiela nie było żadnych wątpliwości. Anioł z pewnością nigdy nie miał łyżew na nogach. Zagadką był jedynie Kevin, po tak uzdolnionej osobie można było się wiele spodziewać.

Szybko okazało się, że Kevin był naprawdę dobry w jeździe na łyżwach. Widać było, że wielokrotnie już przebywał na lodzie. Wyglądało na to, że jednak z niego pośmiać się nie będzie można. To jednak zaskoczeniem nie było. Bardziej zaskakujące było to, że Castiel jak na swój pierwszy raz również radził sobie całkiem nieźle. Dean uznał, że Cas z pewnością używał jakichś swoich anielskich mocy, bo nie możliwe by szło mu tak dobrze. Niestety samym organizatorom lodowiska jazda na łyżwach szła najgorzej. Winchesterowie z pewnością byli sprawni fizycznie, jednak talentu do jazdy na łyżwach nie mieli za grosz. Dean miał nadzieję, że będzie miał się z czego pośmiać, jednak to on sam mógł być jedynie obiektem żartów. To było dość upokarzające, szczególnie, gdy Castiel zaproponował mu pomoc, a w końcu to anioł miał być w tym sporcie najgorszy.

-Jazda na łyżwach przypomina mi trochę latanie –wyjaśnił Castiel –Również trzeba uważać na ruchy, bo może się to skończyć nieprzyjemnym lądowaniem.

Dean szybko przekonał się czym jest to nieprzyjemne lądowanie. Na szczęście nie był odosobniony, bo Sam również do niego dołączył przewracając przy okazji Kevina. Zabawa na lodzie skończyła się na próbach wzajemnego poprzewracania się. Co chwila ktoś lądował na lodzie, gdy inna osoba podcięła mu nogi. Najmniej bliższych spotkań z lodem zaliczył tego dnia Castiel, pomimo tego, że Dean co chwila próbował przewrócić anioła. Niestety Castiel chyba czytał w myślach Winchestera, bo udawało mu się uniknąć większości „ataków". Cholerne anielskie moce. Z pewnością jednak przydadzą się później, gdy trzeba będzie zająć się wszystkimi siniakami i stłuczeniami, a tych nie będzie brakowało.