Zbliżające się święta miały z pewnością swój urok i były wyjątkowe. Cały ten klimat ciepła i bliskości pomimo zimowej pory był naprawdę czymś przyjemnym. Jednakże zawsze przed samymi świętami pojawiał się okres przygotowań, w tym zakup prezentów. W końcu obdarowywanie się prezentami było już tradycją i bez tego święta wiele traciły. Często to właśnie momentu rozpakowywania prezentów każdy najbardziej oczekuje, kiedy to dowie się czy otrzymał to o czym marzył. Leżące pod choinką kolorowe paczki stały się już nieodłącznym elementem świąt. Jednakże zanim będzie można położyć je pod tą choinką trzeba było te prezenty zakupić, a to już niestety nie zawsze było takie przyjemne. Dla Kevina kupowanie prezentów miało jakby dwa oblicza, to dobre i to złe. Z jednej strony lubił kupować bliskim prezenty, widzieć ich uśmiechnięte twarze, gdy będą je potem otwierać. Zakupy prezentów przypominały też o zbliżających się świętach i tej całej magicznej atmosferze. Jednak miały również swą gorszą stronę. Przede wszystkim było to te całe zamieszanie w sklepach. Był to czas, kiedy wszyscy chcieli kupić prezenty i tłok w centrach handlowych był niesamowity. Wokół sklepów zero miejsc parkingowych, a w sklepach tak ciasno, że przejść się nie da. Wszędzie hałas, zgiełk i pełno ludzi. Wtedy nagle świąteczna atmosfera miłości do bliźniego pryska jak bańka mydlana, gdy wokół słychać kłótnie i przepychanki. To właśnie było głównym koszmarem podczas kupowania prezentów.

Jednak czasem pojawiał się jeszcze jeden problem pt. co ja mam do cholery niby kupić? Dobrze było bowiem wiedzieć czego się szuka, wpaść szybko do sklepu, chwycić to, co jest potrzebne, odstać swoje w kolejce do kasy i wyjść. Jednak niestety nie zawsze było tak kolorowo, gorzej, gdy nie miało się żadnych sensownych pomysłów. Z tym właśnie problemem musiał zmierzyć się teraz Kevin. Pomimo bowiem pomysłu pisania listów do Mikołaja niewiele z tego wyszło. Castiel stwierdził, że on naprawdę niczego nie potrzebuje, Dean ciągle odkładał pisanie listu na później aż w końcu stwierdził, że nie jest dzieckiem i nie będzie tego pisał, zaś Sam ślęczał dość długo nad kartką by w końcu oznajmić, że cokolwiek mu się kupi to będzie szczęśliwy. I tak oto Kevin został z problemem zakupu prezentów. Nie miał bowiem pojęcia co kupić tej trójce. Może coś związanego z ich hobby? Niestety głównym zajęciem Winchesterów i Castiela było mordowanie paranormalnych stworzeń, ciężko więc byłoby znaleźć coś z tym związanego. Nie kupi przecież pod choinkę broni czy zapasu nabojów, bo to zdecydowanie zepsułoby cały klimat. Należało więc dłużej się zastanowić, co lubił każdy z nich. Co mogłoby ucieszyć Sama? Może odżywka do włosów? W końcu młodszy Winchester zdawał się mieć lekkiego bzika na punkcie swoich włosów skoro ich jeszcze nie ściął. Sam lubił też czytać. Może więc należało kupić mu jakąś książkę? Tak, to mógł nie być głupi pomysł. Co jednak z Deanem? Co jego zaciekawi? Książka kucharska z setką przepisów na różne placki? Może komplet płyt z serialem Dr Sexy, choć zapewne Dean miał już dawno ściągnięte z internetu wszystkie dostępne odcinki. W takim wypadku może lepiej będzie zakupić coś związanego z samochodami, Dean bowiem kochał swoją Impalę. To może być myśl.

Kevin pokiwał głową spoglądając na swoją listę pomysłów. Powoli udawało mu się coś wymyślić co mógłby kupić jako prezenty. Wiedział jednak, że przed nim największa zagadka, co kupić Castielowi? Co takiego mogłoby się przydać aniołowi? Nie miał on żadnego hobby. Nie potrzebował żadnych kosmetyków czy dodatkowych ubrań. Nie był fanem, żadnego rodzaju muzyki czy serialu. Kupić zaś aniołowi, który zbuntował się przeciwko niebu coś związanego z religią byłoby dość nietaktowne. Co takiego lubił Castiel? Z pewnością kochał całą ludzkość, jednak tego nie da się sprezentować. Może więc jakaś książka lub filmy związane z historią ludzkości? Nie, przecież Castiel znał to doskonale, był naocznym świadkiem całej ewolucji i widział jak rozwija się ludzki gatunek.

Kevin westchnął cicho, naprawdę nie miał pojęcia co kupić Castielowi. Każdy pomysł, który przychodził mu do głowy szybko odrzucał uważając go za niedorzeczny czy nieodpowiedni. No cóż, pozostawało jedynie wybrać się do sklepu i liczyć na to, że coś wpadnie mu w oko. Kupowanie prezentów zdecydowanie potrafiło być koszmarem, szczególnie, gdy miało się tak dziwną rodzinę.