Każdy wie, że zbliżające się święta są czasem, który należy spędzić z rodziną. Prawdą jednak było, że jeśli liczyły się jedynie więzy krwi to Winchesterowie nie mieli żyjącej rodziny. Już dawno jednak uznali, że więzy krwi tak naprawdę o niczym nie świadczą i tak powstała chyba najdziwniejsza rodzina na świecie. Tego dnia właśnie do bunkra zawitać miał jeden z członków tej dziwnej rodziny, w końcu święta należało spędzać wspólnie.

Charlie poprawiła pasek od podróżnej torby na ramieniu i ruszyła dalej przed siebie. Miała jeszcze spory kawałek do przejścia. Westchnęła cicho do siebie, że też ten tajny bunkier musiał być tak daleko od jakiejkolwiek cywilizacji. Dostać się tam, gdy nie miało się własnego transportu wcale nie było takie proste. Jednakże miała motywację, chciała jak najszybciej dotrzeć na miejsce i znowu spotkać się z Winchesterami. Może i ta dwójka obróciła jej dotychczasowe życie do góry nogami, ale zdecydowanie tego nie żałowała. Mogła ich teraz nazwać swoją rodziną, naprawdę jej bliską. Do przodu pchała ją również myśl o nowych znajomościach, które przyjdzie jej zawrzeć. W końcu bowiem pozna Castiela, tyle o nim słyszała i czytała w książkach a jeszcze nigdy nie miała okazji go poznać. Słyszała również o proroku Kevinie i wiedziała, że on również pomagał w sprawie z lewiatanami.

Uśmiechnęła się lekko do siebie. Wiedziała, że to będą nietypowe święta, takie jakich jeszcze nie doświadczyła. Oczywiście miała okazję przeżyć nie raz wspaniałą rodzinną Gwiazdkę, kiedy była dzieckiem. Wszystko się urwało od czasu tamtego wypadku, po którym naprawdę ciężko było jej się pozbierać. Przez wiele następnych lat większość czasu podczas świąt spędzała w szpitalu nie mogąc odpuścić i pozostawić bolesnej przeszłości za sobą. Dawne wspomnienia nie znikną, jednak wiedziała, że przyszedł czas by zdobyć nowe. Zrobi wszystko by tegoroczne święta były naprawdę wyjątkowe, takie które pozwolą, choć na chwilę zapomnieć o przeszłości.

Zbliżające się dni miały być wyjątkowe nie tylko dla Charlie. Dla każdego mieszkańca bunkra był to ważny okres. Dla Castiela było to pierwsze tego typu świętowanie w życiu a lat miał już zdecydowanie dużo na karku. Nigdy jednak wcześniej nie świętował tych dni razem z ludźmi. To było interesujące przeżycie, gdy można było poczuć tę całą niezwykła atmosferę od środka. Dawniej mógł jedynie obserwować ludzi i to jak przygotowywali się do świąt. Jednakże to nie wzbudzało aż tak wielkiego zainteresowania, anioł jeszcze wtedy nie mógł poczuć tego całego zamieszania i przeżyć tego na własnej skórze. Z każdym dniem jednak coraz lepiej rozumiał co takiego wspaniałego ludzie widzą w tych zimowych dniach. Jego prawdziwa istota czuła to, co ludzie nazywali „magią świąt", teraz już rozumiał co oznaczał ten termin i coraz bardziej był tym zachwycony. Chciał by zbliżający się okres dla każdego był wyjątkowy, bo każdy z nich na to zasłużył.

Winchesterowie zazwyczaj nie obchodzili świąt. Po śmierci ich matki odeszło to zupełnie na dalszy plan. Sam nigdy nie miał okazji poznać co to znaczy spędzić święta z rodzicami, a Dean czuł ból na wspomnienie ostatnich świąt z Mary i Johnem. Ich ojciec zatracił się w polowaniach i choć bracia próbowali sami organizować sobie świąteczny czas to doskonale wiedzieli, że to nie jest to. Nigdy niedane im będzie przeżyć magicznych, rodzinnych dni jak postacie z świątecznych filmów. Z biegiem lat święta stawały się jedynie krótkim przerywnikiem pomiędzy polowaniami, kiedy to bracia złożyli sobie życzenia i podarowali jakiś drobiazg. Bywały jednak lata, że i na to nie było czasu bądź możliwości. Czasami polowania tak pochłaniały Winchesterów, że nawet nie mieli czasu pomyśleć nad świętami, nie mówiąc już o jakiejkolwiek organizacji. Ich życia, bowiem układały się różnie i zdecydowanie rzadko kiedy było dobrze, na tyle dobrze by można było choć przez chwilę zapomnieć o tych wszystkich paranormalnych problemach. Teraz jednak było inaczej. Winchesterowie nie byli sami, nie wisiała im nad głowami żadna apokalipsa a sprawy nieba i piekła póki co były stabilne. W końcu można było naprawdę odetchnąć.

Z całej tej dziwnej rodziny Kevin mógł pochwalić się zdecydowanie najdłuższym stażem, jeśli chodziło o normalne, rodzinne święta. Wiódł bowiem całkiem normalne życie do czasu gdy nie został wybrany nowym prorokiem. Może i był geniuszem i wielką wagę przykładał własnemu kształtowaniu się to jednak zawsze znalazł czas by te świąteczne dni spędzić ze swoją matką. Teraz jednak jego świat znacząco się zmienił. Nadal co prawda będzie mógł spędzić święta z matką, jednak nie będą już tylko sami ze sobą. Można było powiedzieć, że rodzina trochę się rozrosła. Kevin czasem tęsknił za dawnym życiem, które pomimo wszystko było prostsze, jednak w takie dni jak te zapominał o tej tęsknocie. Wiedział, że to co było nie wróci i należy się cieszyć z tego co miał, a miał najwspanialszą, choć zarazem najdziwniejszą rodzinę na świecie.