Sam wszedł do biblioteki znajdującej się w bunkrze, by odłożyć na miejsce książki, które skończył czytać. Zastał tam Castiela pochylonego nad jakimś tomem. Anioł wyraźnie się nad czymś zastanawiał sądząc po jego minie. Sam może nie był tak dobry w odczytywaniu Castielowych myśli jak Dean, ale tym razem udało mu się to bez problemu.
-Nad czym tak rozmyślasz, Cas? –zapytał podchodząc bliżej i siadając na krześle obok anioła. Castiel uniósł spojrzenie znad stron książki i skierował je na Sama. Winchester dostrzegł, że książka dotyczyła tradycji i historii świąt.
-Zastanawiam się dlaczego święta obchodzi się akurat w grudniu. Zbawiciel przecież nie urodził się w tym miesiącu –odpowiedział Castiel
-Wiesz, nie jestem znawcą w tym temacie, wydaję mi się jednak, że ma to jakiś związek z pogańskimi świętami –odpowiedział Sam starając sobie przypomnieć co jeszcze wie na ten temat.
-A co mają do tego pogańskie święta?
-Często przerabiano je na święta chrześcijańskie. Po prostu żeby łatwiej było ludziom się przestawić i żeby nie wprowadzać od razu tak dużych zmian.
Castiel pokiwał lekko głową jakby ze zrozumieniem. Wiedział, że ludzie często w kwestiach wiary pozostawali bardzo sceptyczni. Ludzie nie byli jak anioły, które stworzone były by wielbić Pana bez jakiegokolwiek wahania.
-Tak się już jakoś przyjęło by obchodzić święto Bożego Narodzenia akurat tego grudniowego dnia –dodał Sam uśmiechając się lekko –Myślę, że teraz ludzie mieliby naprawdę spory problem by przestawić się na inną datę, nawet jeśli miałaby by być to ta właściwa data.
-Tak, masz pewnie rację.
Winchester skinął głową, po czym wstał z miejsca zostawiając Castiela z książką. Wiedział, że jeśli anioł będzie miał jeszcze jakieś pytania to z pewnością zapyta. Jednak temat poruszony przez Castiela spowodował, że Sam również zaczął się nad tym zastanawiać. Wiedział, że całe te zbliżające się święta były związane z chrześcijańskim świętem narodzenia Chrystusa. W obecnych czasach mało kto jednak o tym pamięta. Wszystko obraca się wokół komercji. Coraz mniej liczą się przeżycia duchowe a na pierwszy plan wysuwają się te materialne. Sam miał nadzieję, że Castiel nie zniechęci się do świętowania, gdy dostrzeże jak to naprawdę wszystko wygląda. Choć z drugiej strony Castiel może i był aniołem, ale takim, który już dawno odpuścił sobie sprawy nieba oraz swojego wiecznie nieobecnego ojca. Chyba nie będzie urażony jeśli odsunie się na bok cały ten religijny element.
Prawdą jednak było, że Castiel doskonale wiedział o tym, że elementy wiary w tych świętach zostały zepchnięte na drugi plan. Nie czuł się jednak z tego powodu źle. Podejście do wiary to indywidualna sprawa każdego człowieka, w końcu również po to ludzie otrzymali wolną wolę, by móc mieć wybór. Castiel zaś zamierzał spędzić te świąteczne dni tak jak to robili przeciętni ludzie, z uwzględnieniem tradycji, nawet jeśli miały pogańskie korzenie. Czuł bowiem, że święta nie stały się całkowicie komercyjne i można w nich było odkryć to co naprawdę niezwykłe. Poczuć tę magię i rodzinne ciepło. To było coś czego nigdy nie czuł będąc jeszcze posłusznym żołnierzem niebios. Zrozumiał, że to był ludzki sposób uczczenia tych dni i sądził, że jest to naprawdę piękne.
