Pomimo tego, że bunkier był dużym i przestronnym miejscem to można już było odczuć, że robi się tam coraz tłoczniej. W końcu do grona czwórki mężczyzn i dwójki kociąt dołączyły w końcu dwie kobiety – Charlie oraz Pani Tran. Od razu zrobiło się jakoś gwarniej, jak to zwykle bywało, gdy spotykała się cała rodzina. Wtedy też na dobre rozpoczęły się przygotowania by odpowiednio przeżyć zbliżające się dni. Pani Tran od razu uznała, że trzeba tu posprzątać, pomimo że Dean stwierdził, że było już sprzątane i jest czysto.

Choinka stała już w honorowym miejscu, choć jeszcze nieprzystrojona, jednakże niedługo i na to przyjdzie czas. Z pewnością jednak ubranie tak gęstego i wysokiego drzewka nie będzie takie proste. Nawet Sam nie dosięgał do samego czubka. Wyglądało na to, że będą musieli poszukać drabiny.

Tego dnia jednak nie było czasu na przystrajanie świątecznego drzewka, każdy został zaciągnięty do sprzątania, choć z pewnością nie każdemu się to podobało. Nikt jednak się głośno nie sprzeciwiał, w końcu z mamą Kevina lepiej było nie zadzierać. Skoro mówiła, że ma być posprzątane to tak z pewnością będzie.

Pomimo natłoku prac Sam miał okazję zauważyć jak Charlie wiesza nad drzwiami do biblioteki gałązkę jemioły. Wiedział już na które wejście powinien uważać, żeby nie wylądować tam z kimś innym. Zaraz potem jednak dostrzegł, że podobne gałązki wiszą nad wszystkimi drzwiami i zdecydowanie musiał stwierdził, że robiło się niebezpiecznie. Wiedział co prawda, że to część tradycji, a tych wcale nie trzeba było na siłę kultywować. Był jednak przekonany, że gdyby znalazł się z kimś innym pod jemiołą to reszta rodzinki by im nie odpuściła. Naprawdę będzie musiał się pilnować. Nie chciał bowiem wylądować pod jemiołą razem z Panią Tran albo co gorsza własnym bratem. Na samą myśl o tym aż przeszedł go dreszcz. Nie zamierzał jednak zdejmować powieszonych gałązek. Wiedział, że musi na nie uważać, ale nie miał nic przeciwko by inni znaleźli się w kłopotliwej sytuacji, to zdecydowanie mogłoby być zabawne. Pokiwał lekko głową do siebie i z uśmiechem wrócił do pracy, w końcu czekało go jeszcze sporo sprzątania.