Dwa piekielne tygodnie później, Draco dostał odpowiedź od swojego prawnika i postanowił jak najszybciej skonsultować ją z Severusem. Jak się okazało, Donowan nie odkrył żadnej innej luki w kontrakcie i wobec tego wydawało się, że rozwiązanie, na które wpadł młody Malfoy jest jedynym możliwym. Draco znalazł swojego kochanka w laboratorium, warzącego jakiś dość skomplikowany eliksir. Z ciekawością zajrzał przez ramię Mistrza Eliksirów, który nagle zrobił się dość zakłopotany. Księga była otwarta na przepisie Eliksiru Białej Więzi. Draco popatrzył na zarumienionego Severusa zaintrygowany.
- Czy jest coś co chciałbyś mi powiedzieć, Sev? Jak na przykład po co ci taki eliksir?
Draco jeszcze nigdy nie widział tak głębokiego rumieńca na twarzy Severusa i bardzo żałował, że nie miał ze sobą magicznego aparatu. Może uda mu się pokazać to Harry'emu w Myślodsiewni?
- To… tak robię. To znaczy… miałem nadzieję, że może w przyszłości… - Snape zrobił zakłopotaną minę i powrócił do krojenia jakiś korzonków.
- Ale dlaczego akurat ten? – Draco uśmiechnął się do niego i usiadł na jednym z taboretów. Nie mógł zaprzeczyć, że mężczyzna bardzo połechtał jego próżność mówiąc, że myśli o nim jak o potencjalnym mężu. I o Harry'm. Biała Więź była jedną z nielicznych stworzonych dla trójkątów.
- Nie tylko ten. Już od jakiegoś czasu je robię. Wszystkie jakie tylko mogą być potrzebne jeżeli kiedykolwiek się na to zgodzicie. – Severus odchrząknął. – To znaczy, chcę być gotowy na każdą możliwą więź, którą byście wybrali. Żebyśmy nie musieli czekać na to aż się eliksir uwarzy. Niektóre zajmują sporo czasu.
- Tak. – Draco przytaknął i uśmiechnął się diabolicznie. – Na przykład taki Eliksir Więzi Dusz. Zajmuje ile? Trzy miesiące…?
Severus znów się zarumienił.
- Dwa miesiące kalendarzowe i jeden księżycowy. – Wyszeptał, starając się nie dać niczego po sobie poznać.
- W takim razie to dobrze, że nie musimy czekać aż się uwarzy, ponieważ nie mamy na to tyle czasu. – Draco wyszczerzył się do niego bezczelnie i uchylił się przed lecącą w jego stronę ścierką. Po chwili rozbawienia jednak przyszedł czas na powagę. – Donowan odpisał i przyznał mi rację. Jest tylko jeden sposób na wywinięcie się z kontraktu.
- Nie wiedziałem, że znalazłeś już jakiś sposób. – Severus zamieszał eliksir trzy razy a następnie rzucił na niego zaklęcie konserwujące, by móc skupić się całkowicie na rozmowie z młodym Ślizgonem.
- Nie wiedziałem, czy będziesz przychylny takiemu sposobowi. Uratowanie majątku Harry'ego jest łatwą częścią. Wystarczy, że wszystkiego się pozbędzie, na przykład przekazując to tobie. Jeżeli nie będzie miał niczego siedemnastego października, nic nie będzie mogło zostać mu odebrane, nawet jeżeli osiemnastego znowu będzie milionerem.
- Tak, jednak chwilowe ubóstwo nie przeszkodzi Weasleyównie w poślubieniu go i zrobieniu z niego niewolnika. – Severus usiadł na sąsiednim taborecie i wyczarował herbatę i ciasteczka. Gdyby jego uczniowie wiedzieli jak bardzo uwielbiał czekoladę i malinowy dżem, to chyba zeszliby na zawał lub wylądowali w Św. Mungu.
- Są tylko trzy więzi, które Dumbledore może wykorzystać do zrealizowania kontraktu i każda z nich jest słabszą od Więzi Dusz, Severusie.
Mistrz Eliksirów pobladł.
- Nie chcę by na tak ważną decyzję miało wpływ coś takiego jak kontrakt. Więź Dusz jest nierozrywalna i decyzja o wstąpieniu w nią nie powinna być dokonana pod taką presją, Draco.
- Ale chcesz tego, prawda? Wątpię żeby Harry miał coś przeciwko, ja zdecydowanie nie mam. To o twoją reakcję najbardziej się martwiłem, gdy znalazłem to rozwiązanie. Czasami potrafisz być tak bardzo przywiązany do różnych zasad…
- Draco… - Severus pogroził mu palcem, po czym westchnął. – Mam po prostu więcej życiowego doświadczenia niż wy. Zresztą, eliksir jeszcze nie jest gotowy. Będzie dopiero za dwa tygodnie.
- Czyli wystarczająco długo byśmy cię przekonali, że jest to jedyna i słuszna decyzja. Gdy to zrobimy, nawet jeżeli Dumbledore zmusi Harry'ego do wstąpienia w związek z Weasleyówną, od razu się on rozsypie, a ta ruda żmija będzie okaleczona do końca życia. – Na samą myśl o tym na obu twarzach pojawiły się złowrogie uśmieszki.
- Jeżeli uda ci się przekonać Harry'ego…
- Oczywiście, że tak. – Draco zjadł ostatnie ciasteczko, wypił do końca swoją herbatę i wstał, prostując szaty. – Obaj kochamy cię na zabój, więc nie widzę powodu dla którego mógłby się nie zgodzić wtedy, kiedy ja się zgadzam.
Malfoy pocałował czule Severusa na pożegnanie i udał się na poszukiwanie swojego drugiego kochanka. O tej porze pewnie szwendał się w pobliżu wieży astronomicznej, czekając aż będzie mógł bezpiecznie wrócić do swojego Pokoju Wspólnego na noc. Draco z pewnością siebie należną każdemu prefektowi, przemierzał ciemne korytarze i klatki schodowe, aż w pewnym momencie poczuł pociągnięcie za rękaw. Uśmiechnął się pod nosem i wszedł na szczyt wieży astronomicznej. Dopiero tam Harry ściągnął z siebie pelerynę niewidkę. Wyglądał na bardziej zmęczonego niż w czasie kolacji, jednak uśmiechnął się radośnie do blondyna i pocałował go.
- Mmm… też się cieszę, że ciebie widzę, mój piękny. – Draco przytulił się do niego, nie mogąc nie zauważyć, że Gryfon nabrał trochę ciałka w biodrach. – Skoro już cię znalazłem… co powiesz na spędzenie tej nocy u mnie w pokoju? Jutro jest sobota i jestem pewien, że chciałbyś mieć trochę spokoju rano.
- Dzięki Draco, wiesz, że cię kocham, tak? – Oczy Harry'ego błyszczały, pomimo cieni pod nimi.
- Też cię kocham. I naprawdę byłbym szczęśliwszy, gdybyś spał ze mną każdej nocy. Nie miałbym też nic przeciwko, gdyby Severus się do nas przyłączył…
- Wiesz, że to niemożliwe. – Harry popatrzył na niego smutno i z tęsknotą mówiącą samą za siebie.
- Tylko dlatego, że obaj jesteście strasznie ostrożni. Mniejsza z tym. – Draco usiadł pod ścianą i pociągnął za sobą Gryfona. – Chciałem porozmawiać z tobą o tym cholernym kontrakcie, a wiem, że jak już będziemy w moim pokoju, to żadnemu z nas nie będzie w głowie gadanie. – Blondyn wyszczerzył się i poruszył sugestywnie brwiami. – Mam rozwiązanie naszego problemu.
- Naprawdę? To cudownie! – Harry objął go mocno, niemalże dusząc i pocałował z dźwięcznym cmoknięciem.
- Tak… więc… ekhę… - Draco z udawanym niesmakiem wytarł swój policzek. – W kwestii materialnej, wystarczy tylko jak przekażesz komuś wszystko co masz i staniesz się biedny jak mysz kościelna. Ale mówiąc wszystko mam na myśli wszystko. Nawet miotłę i Hedwigę.
Harry przytaknął. Od razu zdecydował, że fortunę Potterów da Severusowi, a Blacków Draconowi. Dzięki temu żaden z nich nie poczuje się mniej ważny, a poza tym Stworek już od dawna uważał, że Draco byłby znacznie lepszym dziedzicem Blaców niż Harry.
- Jeżeli chodzi o małżeństwo… jedynym rozwiązaniem jakie udało mi się znaleźć jest Więź Dusz. Ona stoi najwyżej w hierarchii więzi, co oznacza, że niezależnie od tego co wymyśli Dumbledore, nie będzie mógł w żaden sposób związać ciebie z tą ropuchą.
- Ej, nie obrażaj Teodory. – Harry szturchnął go dla zabawy i zamyślił nad tym, co powiedział mu Draco. – Co na to Severus? A ty chciałbyś się ze mną związać w taki sposób? Czytałem trochę o tej więzi i wiem, że ona jest na wieczność. Nawet śmierć nie będzie mogła nas rozdzielić.
- Ja nie mam niczego przeciwko tak długo, jak długo ty też tego chcesz. Jeżeli chodzi o Severusa… znasz to jego poczucie moralności i tę całą resztę. Uważa, że jesteśmy jeszcze za młodzi aby decydować się na coś takiego. Co w niczym mu nie przeszkodziło w uwarzeniu Eliksiru Więzi Dusz jeszcze zanim się ta sytuacja pojawiła.
- Naprawdę? – Harry się rozpromienił a jego serce mocniej zabiło. Od zawsze chciał mieć swoją rodzinę i teraz nagle zrealizowanie tego marzenia miał niemalże na wyciągnięcie ręki. – To znaczy, że możemy zostać małżeństwem nawet dzisiaj?
- Niestety dopiero za dwa tygodnie. Wtedy eliksir będzie gotowy. Ale nic nie stoi na przeszkodzie poćwiczenia do naszej nocy poślubnej, nie uważasz? No i jeszcze musimy przekonać Severusa, że naprawdę tego chcemy, a nie tylko dlatego, że zagraża nam kontrakt, ale z tym raczej nie powinniśmy mieć problemów. – Draco zamruczał i polizał po szyi Harry'ego, który na to zarumienił się słodko.
- Wiesz, jakoś chłodno się nagle zrobiło. Może chodźmy już do ciebie? Do ciepłego łóżeczka…? – Harry wstał i narzucił na ramiona pelerynę niewidkę tak, że teraz jego głowa zdawała się unosić w powietrzu. Draco szybko otrząsnął się z uczucia, które zawsze się pojawiało gdy to widział. Ktoś mógłby przypuszczać, że po ponad roku takich wrażeń powinien się przyzwyczaić do latającej głowy swojego kochanka.
- Pewnie.
Harry zniknął zupełnie i Draco zaczął schodzić w dół wieży, nie mogąc już się doczekać kiedy w końcu znajdą się w jego pokoju.
- Myślisz, że Sev miałby coś przeciwko, gdybyśmy teraz do niego wpadli? – szept Gryfona zabrzmiał tuż koło jego lewego ucha. Harry był tak blisko niego, że czuł na sobie jego oddech oraz ciepło od niego promieniujące. Blondyn przełknął, ciesząc się, że ma na sobie szerokie szaty.
- Myślę, że możemy zapukać i sprawdzić. – Uśmiech Ślizgona jeszcze bardziej się poszerzył. Seks z Harry'm był genialny, ale seks z Harry'm I Severusem, to był czysty raj. Nie wiedział jak mógł żyć bez tego przez siedemnaście lat. No, może pierwsze czternaście rozumiał, ale później? Nie potrafił sobie wyobrazić jak to mogło być możliwe.
Przemknęli przez zamek różnymi skrótami i w rekordowym czasie dotarli pod drzwi kwater Severusa Snape'a. Draco położył na nich dłoń i wyszeptał hasło. Zaklęcia ochronne od razu go rozpoznały i drzwi otworzyły się przed nimi. Po cichu zakradli się do środka, zamknęli za sobą drzwi na dodatkową zasówkę, która dla całego zewnętrznego świata oznaczała, że ma właścicielowi kwater nie zawracać głowy. Zasówka była bardzo zmyślnym wynalazkiem Severusa, który zapewniał prywatność nawet przed kimś tak wścibskim jak Dumbledore. Dyrektor już kilka razy przekonał się o tym, że nie był w stanie dostać się do środka żadną drogą, gdy Mistrz Eliksirów tego nie chciał. Dwaj młodzi mężczyźni przeszli przez ciemny salonik prosto do pogrążonej w ciemności sypialni. Po chwili na stoliku nocnym zapaliła się świeczka.
- Coś się stało, Draco? – Głos Severusa był zaspany, jednak jego oczy patrzyły na blondyna czujnie. Harry wybrał akurat ten moment żeby ściągnąć z siebie pelerynę i uśmiechnął się szeroko, widząc miłe zaskoczenie na twarzy swojego kochanka.
- Draco powiedział mi o rozwiązaniu problemu z kontraktem i chciałem jak najszybciej cię poinformować, że będę bardzo szczęśliwy mogąc zostać waszym mężem… i ten… chyba powinniśmy jakoś uczcić nasze narzeczeństwo, prawda? – Harry poruszył sugestywnie brwiami szczerząc się jak głupi, po czym bezceremonialnie wgramolił się na łóżko obok Severusa. Draco, ze znacznie większym dostojeństwem, położył się po jego drugiej stronie.
- Wiecie, że to zbyt ryzykowne. Poza tym Więź…
- Oh, ciii. – Harry zamknął mu usta pocałunkiem, a Draco odciągnął uwagę przysysając się do jego odsłoniętej szyi, a następnie zjechał w dół, ku sutkowi.
Severus nigdy nie był na dole, co miało coś wspólnego z bliznami szpecącymi jego wejście, o których nigdy nie chciał mówić. Harry nie miał nic przeciwko, jako, że dla niego bycie na górze było bardzo stresujące i kłopotliwe – nie czuł się dobrze w tej roli. Draco natomiast lubił obie pozycje i nie mógł być bardziej szczęśliwy ze swoimi dwoma kochankami. Najbardziej zaś lubił, gdy był między nimi dwoma, z Severusem w nim oraz sobą w Harry'm. TO była doskonałość. Czasami Harry znajdował się w środku takiej kanapki – bycie jednocześnie na dole i na górze znacznie łagodziło jego dyskomfort związany z byciem przy kontroli.
Tej nocy jednak uwaga Draco i Harry'ego była całkowicie skupiona na daniu rozkoszy Severusowi. W ramach przekonania go do ich chęci zawarcia małżeństwa, oczywiście. To, że i oni czerpali z tego wielką przyjemność było tylko bardzo mile widzianym skutkiem ubocznym. Gdy w końcu udało się im zmienić zazwyczaj powściągliwego Mistrza Eliksirów w miękką masę przyjemności i jęków, Harry z bardzo Ślizgońskim uśmieszkiem na twarzy usiadł okrakiem na jego biodrach i pomału nadział się na twardego członka. Krzyk Severusa został pochłonięty przez usta Draco, które całowały go zachłannie. Następnie blondyn utworzył mokrą ścieżkę w dół ciała swojego jęczącego bez składu kochanka, aż zatrzymał się przy dyndającej w rytm kołysania się bioder erekcji Harry'ego. Draco oblizał usta i pochłonął ją, wywołując bardzo dziewczęcy pisk z ust chłopaka. Gryfon nie wytrwał długo i wkrótce eksplodował w ustach blondyna. Draco od razu rzucił na siebie szybkie zaklęcie przygotowujące i zajął jego miejsce. Merlinie, jakże był wdzięczny, że Severus był już mężczyzną a nie napalonym nastolatkiem tak jak oni. Dzięki temu bardzo często był w stanie zaspokoić ich obu zanim sam doszedł. Jednak chwila potrzebna na zmianę wystarczyła, by do Mistrza Eliksirów powróciło trochę świadomości i szybko zmienił ich pozycje, przyszpilając Draco pod sobą i wchodząc w niego jednym pchnięciem. Malfoy wbił zęby w poduszkę, gdy Severus zaczął poruszać się w nim tak jak to lubił najbardziej – szybko i mocno. Wiedział, że następnego dnia nie będzie w stanie poruszać się bez utykania ani nawet siedzieć, jednak, oh, jak on to kochał! Harry doszedł już trochę do siebie i zaczął rozdzielać pocałunki i pieszczoty między swoich dwóch kochanków. Draco doszedł, a Severus tuż po nim. Kilka zaklęć czyszczących później, usadowili się wygodnie w bardzo komfortowym łóżku i nie mając siły na nic innego, zasnęli w swoich objęciach.
oOo
Harry musiał wstać najwcześniej z nich wszystkich, co nie było łatwe, biorąc pod uwagę, że w nocy był jeszcze dwa razy penetrowany i jego nogi zdecydowanie odmawiały mu posłuszeństwa. Wziął szybki prysznic i zaaplikował sobie trochę leczącej maści, która może i nie likwidowała od razu całego bólu jego tyłka, jednak pozwalała mu na znaczną redukcję kulenia. Harry narzucił na siebie pelerynę i cicho opuścił kwatery, które były dla niego prawdziwym domem. Był pewien, że nie obudził Draco, jednak Severus spał znacznie płytszym snem i możliwe, że jego pocałunek na dowidzenia i dzień dobry obudził mężczyznę. Jak by nie było, brunet dotarł jeszcze przed świtem do swojego łóżka w dormitorium, zabezpieczył je dla prywatności i odpłynął z powrotem w objęcia Morfeusza. Gdyby spędził noc u Draco, mógłby tam zostać do rana, a następnie udać się stamtąd na śniadanie, podtrzymując plotkę o tym, jakoby miał bardzo bogate życie miłosne i nie stronił od czasu do czasu nawet od Ślizgonów. W gruncie było w tym trochę prawdy. Niestety nie miał takiej opcji, gdy spali u Severusa. Przynajmniej dopóki nie zostaną małżeństwem. Czyli jeszcze dwa tygodnie. Czekał tyle miesięcy… dwa dodatkowe tygodnie nie wyglądały aż tak strasznie.
oOo
Czternaście dni ciągnęło się Harry'emu niemiłosiernie, zwłaszcza, że nie miał w przeciwieństwie do Draco treningów Quiddicha, które mogłyby zająć chociaż trochę jego czasu wolnego. Chociaż z drugiej strony, dzięki nim miał trochę czasu wolnego od Rona i Ginny, którzy wciąż lubili go od czasu do czasu pomolestować. Rudzielec był obrońcą a jego siostra nowym szukającym przez co oboje mieli zajęte popołudnia trzy razy w tygodniu. Ginny nosiła się jakby już była wpływową i bogatą Panią Potter. Na domiar złego próbowała nim rządzić, najwyraźniej w ogóle nie zrażona swoimi dotychczasowymi niepowodzeniami. Za każdym razem, gdy Harry tracił cierpliwość i zbeształ ją za to, Ron przy najbliższej okazji pokazywał mu fizycznie jak bardzo jest tym niezadowolony. Następnie Draco i Severus mścili się na Wasleyach i wszystko wracało do punktu wyjścia. Harry coraz częściej po prostu aktywował swój naszyjnik i stawał się niezauważalny dla większości otaczających go osób. W dniu, w którym mieli w końcu utworzyć Więź, Dumbledore poprzez jakiegoś pierwszorocznego Krukona wezwał go do siebie, mówiąc że jest zwolniony z popołudniowych Eliskirów. Harry zazgrzytał zębami. Nie było mowy, by teraz znalazł się z Dumbledorem sam na sam w jego gabinecie – nie był dostatecznie dobrym oklumentą. I co mogło być tak ważnego, by miał przegapić przedmiot z którym miał najwięcej trudności? Harry zdecydował się zignorować zaproszenie. Jeżeli będzie trzeba, to pójdzie jutro, gdy już dyrektor nie będzie mógł zrobić niczego by przeszkodzić w zawarciu przez niego małżeństwa. Harry udał się na Eliskiry, a Severus akurat przypadkowo zapomniał poinformować go o tym, że dyrektor zwolnił go z zajęć aby mógł udać się do niego na herbatkę.
oOo
Na kolacji Harry był zbyt zajęty posiłkiem i rozmową z siedzącymi wokół niego pierwszakami aby spojrzeć na wpatrującego się w niego dyrektora. Jego uwagę od tych czynności odwróciła dopiero szkolna sowa z małym zwitkiem pergaminu. Harry rozwinął go i ledwo powstrzymał się przed popatrzeniem na nadawcę i zrobieniem bardzo niemiłego gestu.
Harry,
Jestem bardzo zawiedziony, że nie znalazłeś dla mnie czasu popołudniu. Nalegam abyś przyszedł do mojego gabinetu natychmiast po kolacji. Bardzo lubię owocowe landrynki.
D.
Tak, już widział jak pędził do gabinetu zaraz po kolacji. Problem w tym, że nie do gabinetu dyrektora ani nawet w pobliżu części zamku, w której się on znajdował. Cóż, problem dla Dumbledore'a, nie dla niego. Miał dzisiaj znacznie ważniejsze rzeczy do roboty niż zabawę w kotka i myszkę z dyrektorem. Na przykład swój ślub albo noc poślubną. Nie mógł się jej doczekać! Przez te dwa tygodnie nie mieli za bardzo czasu na coś więcej niż pocałunek lub okazjonalne zrobienie sobie dobrze. Harry miał wielką nadzieję, że po tym jak zostaną małżeństwem będą mieli więcej czasu dla siebie. Jak nie patrzeć już nie będą musieli się ukrywać przed ewentualnym złym okiem rady szkoły. Współżycie ze sobą małżonków, nawet jeżeli jeden z nich był uczniem a drugi nauczycielem, nie było czymś zakazanym przez regulamin. Zresztą współżycie osób po siedemnastym roku życia i nauczycieli również było z nim zgodne, jednak znacznie bardziej względne. Różne dodatkowe regulacje mówiły wówczas o tym, jak to nauczyciel nie może oceniać wtedy prac ucznia z którym jest w związku i tak dalej. O dziwo takie restrykcje nie istniały gdy w grę wchodziło małżeństwo. Harry długo się śmiał gdy o tym usłyszał, zwłaszcza gdy jeszcze się dowiedział, że i on i Draco będą zgodnie z prawem mogli przeprowadzić się do kwater Severusa i Dumbledore nic nie będzie mógł z tym zrobić. A sam Snape nie mógł być szczęśliwszy, myśląc o tym. Można było powiedzieć, że był najbardziej tym wszystkim poruszony z ich trójcy. Jak nie patrzeć Więź Dusz anulowała wszelkie inne stojące niżej w hierarchii, a to oznaczało, że jego więź z Mrocznym Panem poprzez Znak również zostanie przerwana. Istniało duże prawdopodobieństwo, że nawet niezwykła więź między Harry'm a Voldemortem zostanie zniszczona. Potter o mało nie zaczął podskakiwać w swoim siedzeniu z podekscytowania. Kątem oka zobaczył, że Draco już opuszczał Wielką Salę. Wkrótce później Severus wyszedł bocznym wejściem dla nauczycieli. Harry dokończył swoje kakao, pożyczył pierwszakom kolorowych snów i poszedł w ślad za Draco. Korytarze były puste, więc do lochów udał się biegiem. Dopiero w podziemiach zwolnił i raźnym krokiem skierował się do komnat swojego już wkrótce małżonka. Draco i Severus już siedzieli w saloniku. Gdy go zobaczyli, westchnęli z ulgą i uśmiechnęli się do niego.
- Więc…? Pijemy eliksir, mówimy zaklęcie i wskakujemy do łóżka? – Harry rozpromienił się widząc na stoliku kielich wypełniony eliksirem. Już tak niewiele ich dzieliło od szczęścia.
- Najpierw podpiszemy te papiery dotyczące przekazania majątku. – Draco wyciągnął z kieszeni zwitek pergaminów, podczas gdy Severus przywołał do siebie pióro i atrament. – Żeby ewentualni prawnicy nie mogli się czepić, że do podziału majątku doszło w ramach naszego zawarcia małżeństwa. Wtedy mogliby się przyssać do wszystkiego co ja i Severus posiadamy.
Harry przytaknął i szybko podpisał pergaminy w wymaganych miejscach, nawet ich nie czytając. Draco wciąż nie mógł uwierzyć w to, że ktoś mógłby ufać mu do tego stopnia. Severus zrobił to samo w odpowiednich miejscach, następnie Draco podpisał swoją część i machnięciem różdżki dokumenty powędrowały do wiecznie pracującego Gringotta. Już po chwili Harry poczuł dziwnie łaskoczącą sensację, gdy jego magiczne powiązania z różnymi posiadłościami i skrzatami domowymi zostały przeniesione na nowych właścicieli. Popatrzył na nich trochę nerwowo. Severus odchrząknął i wziął kielich. Draco również wstał i Harry podszedł do nich. Wiedział co technicznie teraz nastąpi i modlił się, by niczego nie zepsuć jąkaniem się lub nieprawidłową wymową. Severus, jako zawsze dominujący, pierwszy wypił łyk z kielicha i rozpoczął inkantację. Harry ledwo zdusił w sobie nerwowy chichot, gdy zobaczył jak mężczyzna się rozjarzył, niczym żarówka. Następnie kielich powędrował do Draco i on również zalśnił, trochę słabiej niż Severus, jednak równie pięknym światłem. Następnie przyszła pora na Harry'ego. Sam nie wiedział jak, ale udało mu się przebrnąć przez pradawne słowa, których dosłownego znaczenia już od dawna nikt nie znał. Gryfon zajaśniał tak bardzo, że aż dwaj Ślizgoni musieli zasłonić zmrużone oczy dłońmi. Po chwili, gdy już się w miarę przyzwyczaili do tak jasnego światła, razem spletli dłonie na kielichu i dokończyli inkantację. Kielich rozpłynął się w nich i przestali świecić. Harry i Draco wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Teraz przyszła kolej na tę znacznie zabawniejszą część rytuału. Złapali Severusa za dłonie i zaciągnęli go do sypialni, nie mogąc już się doczekać całej nocy spędzonej na seksie. Każdy z nich musiał dojść co najmniej trzy razy, przy czym wszystko musiało się odbyć w odpowiedniej kolejności. Najpierw Severus musiał dojść w Draco, a następnie w Harry'm. Malfoy zaś musiał dojść w Harry'm i będąc wziętym przez Snape'a. Harry był tak bardzo szczęśliwy, że tej nocy będzie cały czas na dole, że aż nie mógł się tego doczekać. Nawet jeżeli znów nie będzie mógł chodzić tak jak dwa tygodnie temu. Severus zaś był bardzo wdzięczny temu, że eliksir znacznie wzmagał potencję, ponieważ wątpił czy dałby w przeciwnym razie sprostać dwóm niezaspokojonym seksomaniakom.
