Jak się okazało, listę zakupów zrobili wszyscy Gryfoni z pierwszego i drugiego roku. Była ona tak długa, że przypominała rolkę papieru toaletowego. Dołączona do niej sakiewka z pieniędzmi też była pokaźnych rozmiarów. Harry ucieszył się, gdy odkrył, że dzieciaki pomyślały o pogrupowaniu wszystkiego na sklepy i produkty w pierwszej połowie listy. Druga połowa stanowiła spis tego, co każda z osób sobie zamówiła, żeby później nie było nieporozumień. Gdy Neville zobaczył listę, zaczął chichotać, że Harry dawał się tak naciągać dzieciakom. Mina trochę mu zrzedła, gdy odkrył, że będzie pomagał mu w przyniesieniu tego do zamku. Dziesięć po dziesiątej dwaj Gryfoni pojawili się w Sali Wejściowej akurat na czas, by zobaczyć wyłaniającą się z mroku podziemi grupkę Ślizgonów. Oprócz Draco, Notta i Zabiniego, pod opieką Severusa było też wielu innych mieszkańców domu Slytherina. Na szczęście większość z nich należała do neutralnych rodzin. Neville chciał jak najszybciej uciec i dogonić grupę jakiegoś milszego profesora, jednak Harry mu na to nie pozwolił i już wkrótce stado Ślizgonów z dwoma Gryfońskimi rodzynkami podążało w stronę Hogsmeade.

- Na miejscu macie chodzić grupkami. Potter, Longbottom, Draco, wy macie trzymać się blisko mnie cały czas, zrozumiano?

Neville zatrząsł się ze strachu, jednak przytaknął razem z innymi.

- O czternastej macie wszyscy być pod Trzema Miotłami. – Severus oznajmił im gdy znaleźli się w Hogsmeade i rozradowana młodzież rozeszła się w grupkach, by powydawać trochę galeonów. Nott i Zabini zostali z nimi i Harry nie mógł nie zauważyć jak Zabini niemalże pożerał wzrokiem Neville'a. Ciekawe…

- Tak… mam wielką listę do Zonka i Miodowego Królestwa… - Harry pomachał rolką pergaminu, by zaakcentować słowo „wielka" .

- Wrobili cię w zakupy dla dzieciarni? – Draco prychnął rozbawiony, jednak razem ruszyli do Zonka, który wydawał się mieć mniejszą kolejkę w środku. Harry przewrócił oczami i zwrócił się do wciąż zestresowanego Neville'a.

- Jak tam między tobą i Luną? Myślałem, że będziesz chciał spędzić z nią trochę czasu?

- E… nie jesteśmy już razem. – Gryfon wymamrotał i oczy Zabiniego zabłysły.

- Dlaczego? Wydawaliście się dość zgodną parą. – Harry zapytał z niewinnym zaskoczeniem w głosie, którego nawet nie musiał udawać. Czyżby…?

- No… jak doszło co do czego, to okazało się, że nie pociąga mnie w ten sposób. Postanowiliśmy zostać po prostu przyjaciółmi. – Neville zarumienił się trochę i nachylił, by wyszeptać Harry'emu do ucha. – Wydaje mi się, że… że jestem gejem.

- Serio? To super! – Harry wyszczerzył się przebiegle i konspiracyjnym, chociaż dość głośnym szeptem, powiedział mu do ucha – Wydaje mi się, że Zabini ma na ciebie oko.

Neville szybko spojrzał na pochłaniającego go wzrokiem Ślizgona i zaczerwienił niczym dorodna wiśnia. Nott obserwował to wszystko z rozbawieniem. Powiedział coś do Draco, po czym odłączył się od nich i przyłączył do mijającej ich grupki Ślizgonów.

- Wiecie co, mam pomysł. – Harry klasnął w dłonie, a pulchny Gryfon popatrzył na niego z przerażeniem. Pomysłów Pottera należało się bać. One były złem, czystym złem. – Skoro wszyscy tu jesteśmy gejami, to może zróbmy z tego spontaniczną randkę?

Neville miał ochotę zapaść się pod ziemię, gdy Zabini z bardzo wielkim entuzjazmem zgodził się na ten pomysł. Draco zmierzył bruneta spojrzeniem, jakby oceniając podczas, gdy Severus jęknął załamany. Nie ma to jak subtelność Gryfonów.

- Ale najpierw zakupy. – Draco otworzył drzwi Zonka i wszyscy weszli do środka. Harry od razu przepchał się do akurat wolnej kasy i rozwinął listę, na widok której sprzedawcy rozbłysły oczy. Już wkrótce biegał po całym sklepie i znosił do kasy przeróżne towary, które Harry mu wyczytywał i odkreślał wiecznie piszącym piórem, podczas gdy za Gryfonem robiła się coraz większa i bardziej zniecierpliwiona kolejka. Severus oparł się wygodnie o kontuar tuż przy swoim mężu i zmierzył piętrzące się za nim stado spojrzeniem, które od razu ich uciszyło. Sprzedawca zaraz po nabiciu na kasę pakował produkty do wielkich toreb. Gdy Harry w końcu doszedł do końca listy, trzy były zapełnione.

- Hej, też coś chcecie? – Gryfon zwrócił się do swoich towarzyszy, którzy od razu podeszli z wybranymi przez siebie produktami. Wszelkie protesty zniecierpliwionej kolejki zostały zagłuszone jednym spojrzeniem Mistrza Eliksirów. W końcu opuścili Zonka i skierowali się do Miodowego Królestwa. Neville niósł jedną torbę, Zabini drugą (uśmiechając się zalotnie do Gryfona), a Harry trzecią.

- A ty nic dla siebie nie kupujesz? – Neville zapytał, gdy zorientował się, że Harry niczego nie kupił w poprzednim sklepie.

- Nie. Słodyczy też nie potrzebuję po tym pobycie w szpitalu. – Wymienili porozumiewawcze spojrzenia. – Ale chciałbym wpaść do Igiełki i Złamanego Pióra.

- Ja też. Mam nadzieję, że twoja lista do Królestwa jest krótsza niż do Zonka, Potter. – Draco popatrzył z powątpiewaniem na rolkę pergaminu. W Miodowym Królestwie pracownicy z zapałem uzupełniali puste półki, których zawartość bardzo szybko znikała. Wielki tłum krążył po sklepie tworząc hałas porównywalny do tego z Wielkiej Sali. Harry przepchnął się do kolejki i Severus ustał w niej razem z nim, podczas gdy pozostali zanurkowali między półki, by znaleźć coś dla siebie. Już wkrótce Harry znalazł się przy kasie i zaczął czytać z listy.

- Sto trzy czekoladowe żaby…

Kasjer zrobił wielkie oczy, jednak szybko zawołał do siebie pomocnika, aby pobiegł po towar.

- Dwadzieścia pudełek fasolek wszystkich smaków…

- Dziesięć kostek nugatowych… dwanaście karaluszków… pięć krwistych lizaków… dwadzieścia cztery arbuzowe…

I tak przez ponad pół godziny, przy czym większą cześć czasu zajęło pomocnikowi przyniesienie odpowiedniej ilości towaru oraz nabicie wszystkiego na kasę. Reszta ich grupy dołączyła do nich w międzyczasie, bardzo głośno mu dziękując za zajęcie kolejki, ku rozpaczy czekających za nim ludzi. Severus o mało nie wybuchł śmiechem, jednak uczniowie błędnie odczytali jego minę i od razu zamilkli. Draco, niby to z łaską, również pomógł w niesieniu pakunków, podczas gdy Severus rzucił na nie redukujące ciężar zaklęcia. Kolejnym przystankiem była Igiełka. Harry kupił sobie tam trochę ciepłej bielizny, podczas gdy Draco i Zabini kilka koszulek i szat. W księgarni wszyscy zaopatrzyli się w zapasowe pióra, atrament i pergaminy, a Harry po kryjomu również w kilka ciekawych książek z uzdrowicielstwa, w których znalazł rozdziały poświęcone męskiej ciąży.

- Nie wiedziałem, że interesujesz się uzdrowicielstwem. – Neville zauważył jego wybór literatury. Sam wziął jakąś pozycję o cieniolubnych roślinach.

Potter szybko zaczął myśleć nad możliwym wytłumaczeniem, które nie naprowadziło by jego przyjaciela na prawdziwy powód zakupu tych książek.

- Tak często ląduję w skrzydle szpitalnym, że w końcu zdecydowałem się zapoznać nieco bliżej również z teorią. – Harry wyszczerzył się do niego, mając nadzieję, że nie zdradził go rumieniec. Ku zaskoczeniu wszystkich, zakupy ze Złamanego Pióra wziął od niego Severus i zmierzył spojrzeniem jasno mówiącym, że nie zgadza się by jego ciężarny mąż nosił tak ciężkie torby.

W Trzech Miotłach Severus poprowadził ich na tyły, gdzie znaleźli miły osłonięty z dwóch stron stolik. Zabini wyszczerzył się i zamrugał do zarumienionego Neville'a. – No to teraz pora na tę randkową część.

Kilka minut później Madam Rosmerta odebrała ich zamówienia, patrząc dziwnie na niecodzienny dobór towarzyszy. Zabiniemu udało się przełamać nieśmiałość Neville'a gdy tylko zapytał go o jakiś temat z zielarstwa i to dało trochę prywatności małżonkom siedzącym w drugim rogu stolika.

- Miałeś nosa, Harry, z tym swataniem. – Draco uśmiechnął się, patrząc jak jego przyjaciel w końcu nawiązywał kontakt ze swoim długotrwałym zauroczeniem. – To twoje sławne Gryfońskie szczęście…

- Tylko może poprzestań na nich. – Severus wyszeptał, by nie zwrócić na siebie niczyjej uwagi. – Nie wiem czy zniósłbym więcej śliniących się do siebie par Gryfonów ze Ślizgonami na moich zajęciach.

- To jest ich więcej? – Harry zamrugał zaskoczony i obaj starsi Ślizgoni popatrzył na niego znacząco, po czym przeniósł wzrok na Draco. – Oh.

- Hej! My nie ślinimy się do siebie na eliksirach. Uczniowie by się dziwnie na ciebie patrzyli gdybyśmy to robili, Sev. – Malfoy uśmiechnął się łobuzersko. Madam Rosmerta przyniosła ich zamówienia i gdy odeszła, rozmowy znów zostały podjęte.

- Co prawda to prawda, Draco. Poza tym dodatek śliny do niektórych eliksirów może być katastrofalny w skutkach. – Harry zachichotał, słysząc to. Severus nie byłby sobą, gdyby gdzieś nie wcisnął jakiegoś komentarza na temat swojego ulubionego przedmiotu. Chłopak natomiast miał wielką ochotę rozmawiać o dzieciach. Przecież potrzebowali imion i trzeba było już zacząć przygotowywać dla nich pokój. I ubranka i zabawki i wszystkie potrzebne akcesoria… z podekscytowania zapomniał nawet zapytać Poppy w jaki sposób tak właściwie mężczyźni rodzą dzieci i w ogóle nic nie wiedział o tym jak się zajmować noworodkami albo niemowlętami i ogólnie dziećmi niezależnie od wieku! Tyle jeszcze do zrobienia i nauczenia się, a tak mało czasu! Tylko kilka miesięcy, nawet nie pół roku…

- Dobrze się czujesz? – Severus pochylił się lekko, badając wzrokiem jego twarz. – Pobladłeś…

- Tak… to znaczy… właśnie się zorientowałem, że mamy mniej niż pięć miesięcy. A przecież nie mamy nawet imion, ubranek, zabawek, pokoju… nie wiem jak wy, ale ja kompletnie nic nie wiem o opiece nad niemowlętami. – Harry nieświadomie zaczął głaskać się po brzuchu. Draco wyglądał jakby to również dopiero do niego dotarło, podczas gdy Severus tylko się uśmiechnął. Oczywiście w niemal niezauważalny sposób.

- Spokojnie. Pięć miesięcy to wciąż jeszcze dużo czasu. Wszystkie te materialne przygotowania zaczniemy po osiemnastym, a jeżeli chodzi o imiona, to wciąż nie zdradziłeś nam płci dzieci. – mężczyzna popatrzył na niego znacząco i Draco również.

- Um… - Harry napił się koktajlu owocowego. W tej chwili wolałby napić się trochę kremowego piwa, jednak w jego stanie… - No więc… to…

- Chłopiec? – Draco aż wiercił się na krześle podekscytowany.

- Dziewczynka? – Severus zapytał z nadzieją w głosie.

- Skoro wiedzieliście, to czemu tak pytaliście? – Harry uśmiechnął się do nich złośliwie, oparł się o krzesło i przyssał do swojego koktajlu. Ślizgoni popatrzyli na siebie marszcząc brwi i zastanawiając się, czy dobrze zrozumieli.

- Czyli chłopiec…

- … i dziewczynka. – Mistrz Eliksirów wyglądał na rozanielonego chociaż bardzo starał się to ukryć, podczas gdy Draco o mało nie eksplodował z dumy. Ich niecodzienne miny przyciągnęły uwagę Zabiniego i Neville'a.

- Kurczę, muszę kupić wódkę i maliny oraz jagody. – Nagle wypalił Draco i Zabini opluł się swoim kremowym piwem. – Ups…

- Po co ci one? – Harry popatrzył na kulącego się pod ostrym spojrzeniem Severusa Draco oraz na gapiącego się z szeroko otwartymi ustami Zabiniego. Neville zmarszczył brwi i zrobił minę, jakby coś mu zaświtało, ale nie był pewien czy wszystko dobrze zrozumiał.

- To taka tradycja, Harry. Coś w stylu cygar w Mugolskim świecie. – Severus wyciągnął różdżkę i machnął nią kilka razy, mrucząc coś pod nosem. – Brawo, Draco. Jeszcze nigdy nie widziałem bardziej Gryfońskiego zachowania. Na szczęście już wcześniej zabezpieczyłem ten stół tak, by nikt spoza niego nie mógł nas słyszeć.

- Przepraszam… ja po prostu… - Malfoy wyjąkał.

- Zrobiłeś bliźniaki Potterowi? – Zabini w końcu odzyskał głos. Na to Neville o mało nie zemdlał.

- To prawda, Harry?

- Erm… w trójkę zrobiliśmy. – Harry się zarumienił i nieśmiało uśmiechnął. – Jesteśmy małżeństwem.

- Pieprzysz! – oczy Zabiniego latały po trójce, próbując znaleźć chociaż jeden znak, że to jakiś żart. Nawet uwaga Severusa dotycząca języka nie zrobiła na nim wrażenia. – Cholera, gratulacje stary. Oj Draco, wiesz, że musimy to opić całym naszym gangiem? Na jaja Salazara, a co na to Drops?

- Dumbledore nic nie wie i na razie chcemy żeby tak zostało. – Severus zmierzył go spojrzeniem. – Za to słownictwo masz dziś do wyczyszczenia trzy kociołki.

- Um, tak jest, profesorze.

Neville długo siedział cicho, patrząc na trójkę małżonków jakby widział ich po raz pierwszy w życiu. Jak nie patrzeć właśnie się dowiedział, że jego najlepszy przyjaciel jest również gejem i na dodatek jest w ciąży. I to z nikim innym jak największymi Ślizgonami w szkole! Już widział te wszystkie kłopoty, które niedługo na niego spadną, o ile jeszcze nie zaczęły tego robić. Na dodatek ta ostatnia plotka… Neville nie wiedział czy miała jakieś znaczenie, ale wiedział, że Harry nic o niej nie wie.

- Wiesz, że podobno siostra Rona powiedziała komuś, że jest z tobą zaręczona i niedługo zostaniesz jej mężem? – pulchny Gryfon obserwował jak twarze trójkąta nagle zrobiły się bardziej spięte. Harry przysunął się bliżej siedzącego obok niego Snape'a i ten drgnął jakby w porę powstrzymując się przed wykonaniem jakiegoś gestu. Czyżby Mistrz Eliksirów chciał przytulić do siebie Harry'ego? Ta myśl wzruszyła nieco podstawami wyobrażenia świata jaki miał w swojej głowie Neville, jednak po chwili doszedł do wniosku, że jego przyjaciel wyszedł za tego mężczyznę. Już sam ten fakt mówił wiele o tym, jaki potrafił być Snape prywatnie. Przecież Harry zawsze łaknął czułości i ciepła.

Małżonkowie popatrzyli po sobie i chłopak miał wrażenie, że rozmawiają ze sobą. Ciekawe jakim rodzajem więzi się związali. Harry w pewnym momencie przytaknął, Snape westchnął zrezygnowany, a Draco się nieco rozpogodził.

- Czy wy właśnie rozmawialiście w myślach? – Zabini wpatrywał się w nich z nieukrywanym podziwem i Harry uśmiechnął się lekko do niego.

- Oni rozmawiali. Ja jestem za dużym beztalenciem w tej całej Magii Umysłu, żeby zrobić coś więcej poza słyszeniem ich i okazyjnie przesyłaniem jakiś intensywnych emocji wraz z czymś co wykrzyczałem akurat w głowie. Tak się dowiedzieli, że jestem w ciąży…

- To było wtedy, gdy tak nagle wyszedłeś z transmutacji, prawda? – Neville zwrócił się do Draco, w końcu rozumiejąc dziwne zachowanie Ślizgona, który tylko na to przytaknął i odchrząknął, zbierając się do dłuższej przemowy.

- Tak, więc… doszliśmy do wniosku, że wtajemniczymy was we wszystko. Przez zaklęcia, które Severus umieścił wokół naszego stolika i tak nic nie będziecie mogli ujawnić, a tak chociaż w razie czego będziecie mogli nam pomóc. – Draco odczekał aż być - może - przyszła - zakochana - parka przytaknęła, zanim zaczął tłumaczyć dalej. – Jesteśmy związani Więzią Dusz, która jest najsilniejszą i dosłownie nierozrywalną. Dumbledore i Weasleyowie podpisali kontrakt małżeński według którego Harry miałby zostać oddany Weasleyównie jako mąż – niewolnik i źródło gotówki. Drops też miał dostać z tego sporo pieniędzy. Oczywiście plan starca zakładał, że Harry aż do dnia zawarcia więzi, czyli siedemnastego października, niczego się nie dowie. Na szczęście się dowiedział i mogliśmy podjąć odpowiednie kroki, aby to się nie udało. Związaliśmy się, a Harry oddał cały swój majątek dla mnie i dla Severusa. Oczywiście oddamy mu go po siedemnastym, gdy już nikt nie będzie mógł położyć na nim swojego łapska…

- Tak jakbym go potrzebował gdy mam was. – Harry przewrócił oczami i wyszczerzył się do Severusa. – Chcę lody czekoladowe z wiśniowym syropem i piankami.

Mężczyzna prychnął, wspominając coś o sakiewce, ale zamówił dla swojego męża co chciał. Madam Rosmerta wzięła zamówienia również od pozostałych i Zabini zaczął mówić jak tylko czarownica oddaliła się od stolika.

- Mam pomysł. Czekaj. – Ślizgon uniósł dłoń by powstrzymać protesty Draco, który aż za dobrze znał się na jego pomysłach. – Dlaczego nie ujawnimy szkole co nieco. Mam na myśli, czy nie uważasz, że byłoby wam łatwiej gdyby wszyscy myśleli, że chodzisz z Potterem? Miałby wtedy zawsze gotowy powód przebywania na naszym terenie. I pomyśl jak byście utarli nosa Wiewiórzycy!

- Wiecie, to nie jest taki głupi pomysł. – Harry uśmiechnął się, widząc jak jego mężowie naginają się do tej myśli. Draco wyglądał jakby nie mógł uwierzyć, że sam nie wpadł na tak prosty i genialny pomysł. Przecież to ułatwiłoby im tak dużo! – Może mógłbym nawet przeprowadzić się do twojego pokoju! A Neville do pokoju Zabiniego…

- Co? Nie ma mowy… - Longbottom potrząsnął gwałtownie głową z paniką wypisaną na twarzy.

- Wyśmienity plan. – Zabini wszedł w słowo Nevilleowi i mrugnął do niego, sprawiając, że Gryfon się zarumienił. – Odkąd Draco ma swój własny pokój prefekta mam u siebie wolne łóżko.

- W Slytherinie pokoje są dwuosobowe? – Longbottom popatrzył na niego z niedowierzaniem. – Łał… szkoda, że u nas tak nie ma.

- To co? Wprowadzacie się? – Zabini postanowił przemilczeć to, że w jego pokoju śpi jeszcze Nott. Był pewien, że jego przyjaciel nie będzie miał niczego przeciwko nowemu lokatorowi. Jak nie patrzeć wracał na noc tylko wtedy gdy pokłócił się z Daphne, panną prefekt posiadającą pokój jednoosobowy z łazienką.

- Ja z wielką ochotą. – Harry popatrzył znacząco na Draco. – Draconie Lucjuszu Malfoy, czy zgadzasz się zostać moim chłopakiem?

- Czy ja wiem… jesteś w ciąży i masz dwóch strasznie zaborczych i zazdrosnych mężów… ta mieszanka może być bardzo ryzykowna… - Draco przybrał zamyśloną pozę. – Ale czymże byłoby życie bez odrobinki ryzyka? – Mrugnął.

- Masz szczęście, że nie mam zmian nastrojów, bo za coś takiego mógłbym ci zrobić niezłą scenę. – Severus i Draco nagle bardzo zainteresowali się swoimi napojami. – Ej! Nie mam ich… jeszcze. Ale za raz mogę mieć!

- Okej, okej. Spokojnie, kochanie. – Draco uśmiechnął się do niego przymilnie.

- Lody idą. – Severus odwrócił uwagę ciężarnego chłopaka, który się rozpromienił, widząc swój pucharek lodów na tacy Madame Rosmerty idącej w ich stronę. Dzięki temu nie zobaczył wymiany uśmieszków między pozostałą czwórką.

Tak, wiem, że Zabini oraz Neville bardzo szybko zaakceptowali całą sytuację. Uznałam, że skoro są przyjaciółmi i w ogóle, to nie powinni mieć aż tak wielkiego problemu. Poza tym Zabini zawsze należał do tych neutralnych i nieagresywnych względem Gryfonów Ślizgonów... hm, tak, trochę to naciągane, jednak jestem pewna, że po powrocie do Hogwartu odbędzie się parę poważnych rozmów... ;)