Kolejne spotkanie Zakonu zostało zwołane przez samych członków i wypełnione było krzykami i tłumaczeniami. Severus z ulgą je opuścił, nawet nie oglądając się za siebie. Naprawdę miał już tego wszystkiego serdecznie dość. Przynajmniej tyle dobrego, że w świetle ostatnich nowin w Proroku, uznano, że Molly nie mogła pełnić obowiązku ochroniarza Harry'ego. Jedno zmartwienie mniej.
Chimera jeszcze się za nim do końca nie zamknęła, gdy odwrócił się gwałtownie w prawo. Wydawało mu się, że coś mignęło na granicy wzroku, ale teraz niczego nie widział po tej stronie korytarza. Z mapy Harry'ego pamiętał, że w tym miejscu nie było żadnych ukrytych przejść. Wyjął różdżkę i wolnym krokiem ruszył w dół korytarza, próbując wyczuć jakieś magiczne anomalie. Doszedł do klatki schodowej i niczego nie znalazł. Może to był jeden z duchów Hogwartu, który akurat postanowił przejść przez ścianę? Pozostali nauczyciele, którzy byli członkami Zakonu, zaczęli wychodzić z gabinetu dyrektora, więc wiedział, że nawet jeżeli coś tutaj było, to już nie uda mu się tego znaleźć. Schował różdżkę i pospiesznie zszedł po schodach, nie chcąc wdawać się z nikim w rozmowę.
oOo
Harry patrzył za szybko oddalającym się, przestraszonym pierwszakiem, którego Dumbledore wykorzystał do dostarczenia wiadomości. Dyrektor chciał się z nim spotkać i spokojnie omówić zaistniałą sytuację. „Naprawić relacje", jak to napisał na świstku pergaminu, który teraz chłopak ściskał zezłoszczony w dłoni tak mocno, że aż dziwnym było, że nie uległ jakiegoś rodzaju anihilacji. Przynajmniej tym razem staruch nie nasłał na niego profesora, by osobiście odeskortował go do jego przeklętego gabinetu.
Hermiona i Neville patrzyli z niepokojem na przyjaciela. Wiedzieli, że wiadomość od Dumbledore'a nie mogła oznaczać niczego dobrego, a reakcja Harry'ego po przeczytaniu tylko zdawała się to potwierdzać. Nie wiedzieli jednak, czy bezpiecznie było o tym rozmawiać, gdy cały czas ktoś niewidzialny dyszał im przez ramię i wszystko podsłuchiwał.
- W porządku, Harry? – Hermiona zapytała ostrożnie. Chłopak pokręcił gwałtownie głową, wyraźnie bez skutku próbując zapanować nad emocjami.
- Ten… ten dziad miał czelność napisać, że chce ze mną prywatnie porozmawiać w swoim gabinecie. Już nawet nie chcę mówić o tym, że nawet o to nie poprosił tylko polecił, bym go odwiedził przy najbliższej okazji. – Oboje widzieli, że Harry był na prostej drodze do wpadnięcia w panikę i Hermiona przytuliła przyjaciela, podczas gdy Neville zaczął zapewniać, że wcale nie musi robić niczego, co sobie dyrektor zażyczy. – Merlinie, po tym, co mi zrobił myśli, że zgodzę się na spotkanie z nim sam na sam? Czy on myśli, że ja jestem głupi?
- Raczej naiwny.
- Dzięki.
- Jak by nie było – Hermiona popatrzyła przyjacielowi w oczy, ciesząc się, że po wygłoszeniu tyrady zaczął się uspokajać. Ten cały stres nie mógł być dobry ani dla niego, ani dla dzieci. – Dumbledore i tak nie może z tobą rozmawiać bez obecności twojego adwokata. Jestem pewna, że gdzieś o tym czytałam i poszukam dokładnie, żebyś mógł użyć konkretnych przepisów, w razie, gdyby ci się naprzykrzał.
- Dokładnie. – Neville przytaknął. – To tylko głupi liścik, którego łatwo możemy się pozbyć i o nim zapomnieć.
Harry skinął głową i wziął głęboki oddech.
- Przepraszam. Wiecie, dopóki nie spędziłem tych trzech dni w bezpiecznym zamknięciu i spokoju, nawet nie wiedziałem w jakim napięciu ciągle tu żyję. – Zaśmiał się smutno. – Czasami chcę, żeby Voldemort już ostatecznie zaatakował, żeby już było po wszystkim. W końcu niezależnie od wyniku, będę miał święty spokój, prawda?
- Nie myśl tak. – Hermiona skarciła go ostro i pociągnęła w stronę schodów. Neville podążył za nimi, zamyślony. – Teraz pójdziemy do biblioteki. Ty zajmiesz się nadrabianiem prac domowych, Neville ci pomoże, a ja odszukam odpowiednie paragrafy. Zrozumiano? I żadnych ponurych myśli. Przynajmniej aż do jutra.
Harry uśmiechnął się lekko i przytaknął.
- Tylko jeżeli obiecasz mi bitą śmietanę z chili i truskawkami na kolację.
oOo
Ginny siedziała zamknięta w pokoju, który dostała po „wypadku", aby ułatwić jej życie. I innym dziewczynom w dormitorium. Miała swoją własną łazienkę i coś w stylu kącika wypoczynkowego, a wszystko przystosowane do jej kalectwa, by nie musiała nikogo prosić o pomoc. Obok jednoosobowego łóżka w gryfońskich kolorach stała szafka nocna, a na niej cały zestaw eliksirów i maści, które musiała stosować. Tęsknie popatrzyła na jedno z większych opakowań, wypełnione kosmicznie drogim środkiem przeciwbólowym, którym najchętniej pokryłaby całą zabliźnioną skórę. Niestety wtedy bardzo szybko by się skończył.
Wszystko tak bardzo ją bolało.
Czasami zastanawiała się dlaczego w ogóle jeszcze się starała. Tak, chciała, żeby Potter zapłacił jej za wszystkie wyrządzone krzywdy. Za to, że odebrał jej marzenia o sławie i bogactwie, a nawet to, co już miała. Piękno i popularność. Tak naprawdę jedynym, co jej zostało, to umiejętności i rodzina, a to ostatnie pewnie już nie na długo. Wiedziała, że Potter dzięki Malfoyom miał bardzo dobrych prawników, a oni pewnie dostaną obronę z urzędu. Albo będą musieli bronić się sami. Była pewna, że to wszystko rozbije ich rodzinę. Parę godzin wcześniej matka rozmawiała z nią o niemiłych listach od jej starszych braci, a nawet od dalszych Weasleyów i pozostałych Prewettów. Wszyscy byli oburzeni i odcinali się od nich, gdzieś mając najważniejsze prawo czystokrwistych: rodzina zawsze na pierwszym miejscu.
Od dziecka wiedziała, że czeka ją wspaniała przyszłość, że zrobi coś, dzięki czemu wszyscy inni będą jej zazdrościć. Gdy tylko usłyszała o kontrakcie małżeńskim z Harrym Potterem, była taka pewna, że w końcu jej marzenia się spełnią. Teraz jednak zaczynała zdawać sobie sprawę z tego, że nieudany kontrakt naprawdę zniszczył jej życie. Niezależnie od tego jak potoczy się proces, czy kto wygra tę przeklętą wojnę, ona była na straconej pozycji. Jedyne, co ją chroniło, to wiek. Wciąż była niepełnoletnia i zapewne zostanie potraktowana ulgowo, ale i tak była skończona.
Już za parę miesięcy będzie nie tylko kaleką, ale też pariasem bez pieniędzy czy jakiejkolwiek pomocy ze strony rodziny. Wątpiła, czy Dumbledore jej pomoże. Ostatnio w ogóle się z tym nie kwapił.
Więc co jej zostało?
Jedyne, co mogła zrobić, to zniszczyć innych, tak jak oni ją zniszczyli. W końcu co jeszcze mogliby jej zrobić? Wyrzucić ze szkoły? Wsadzić za karę do Azkabanu? I tak nie miała przyszłości, więc mogła z czystym sumieniem stwierdzić, że ją to nie obchodziło. Tylko dzięki zemście jeszcze się trzymała.
Popchnęła wózek w stronę szafy i wyjęła z niej worek, w którym ukrywała książki z nie do końca legalną magią. Musiała tylko znaleźć coś naprawdę dobrego i o definitywnie trwałych skutkach. Nie bała się, że któraś z klątw może okazać się dla niej za trudna. W końcu ta dziedzina magii od zawsze przychodziła jej z niesamowitą łatwością.
oOo
Ciągły monitoring sprawiał, że Harry nie mógł spotykać się z przyjaciółmi w komnatach Severusa, tak jak to robili do tej pory. Nie mogli też rozmawiać z nim o niczym ważnym, więc zazwyczaj wszystkiego dowiadywał się telepatycznie od jednego z mężów. Nie był zbyt z tego zadowolony, ale wiedział, że musiał jakoś ten etap przecierpieć. Przynajmniej do czasu aż opracują dobry sposób na uwolnienie się od członków Zakonu. Chociaż tyle dobrego, że nikt nie próbował zmusić go do powrotu do Wieży.
W szkole było stosunkowo spokojnie, przynajmniej do czasu aż w jeden poniedziałek część ślizgonów zniknęła. Podczas gdy część gryfonów była z tego zadowolona i nawet komentowali, że nie mieliby niczego przeciwko, gdyby reszta też opuściła Hogwart, pozostali z niepokojem rozważali możliwe przyczyny tego zdarzenia.
- Podobno rodziny zabrały ich ze szkoły. – Hermiona nachylała się blisko przyjaciół, aby przekazać im najnowsze plotki zasłyszane od Lavender. – Myślicie, że chcą w ten sposób ochronić ich przed zbliżającym się atakiem? Gdyby to byli tylko ludzie z siódmego lub szóstego roku, to myślałabym, że chodzi o rekrutację, ale zniknęło po parę osób z każdego rocznika.
Przyjrzeli się dokładniej wyraźnie mniejszej liczbie uczniów siedzących przy stole Slytherinu. Wydawało się, że z każdego roku brakowało mniej więcej po tyle samo osób i to nie zawsze takich, które były w jakiś sposób powiązane ze śmierciożercami. Większość tych, przed którymi ostrzegał Severus, wciąż zajmowała swoje zwyczajne miejsca. To było zdecydowanie dziwne i Harry nie miał pojęcia, co o tym wszystkim myśleć.
- Słyszałem, że to nie tylko w Slytherinie. W innych domach też, ale znacznie mniej osób, więc nikt za bardzo nie zwrócił na to uwagi. W końcu zawsze parę osób rezygnuje w trakcie roku lub jest zabierana ze szkoły na parę dni w sprawach rodzinnych.
- Ludzie na serio rezygnują? – Harry zapytał zaskoczony. W prawdzie nigdy nie zwracał aż tak dużej uwagi na ludzi spoza kręgu przyjaciół, jednak przez te wszystkie lata chyba powinien chociaż raz usłyszeć o tym, co właśnie powiedział Neville.
- Zazwyczaj mugolaki i góra dwie, trzy osoby, więc nikt nie zwraca na to uwagi.
- Ale… dlaczego? Nie rozumiem jak ktoś mógłby chcieć zrezygnować z magicznej edukacji na rzecz mugolskiej. Może szkoła i nie należy do doskonałych, ale większość uczniów nie ma takich problemów jak ja.
Hermiona pokręciła głową.
- Nie o to chodzi. Hogwart jest drogą szkołą i czasami rodzice muszą to zrobić, gdy brakuje funduszy, a nie klasyfikują się na stypendium. Poza tym często mugolscy rodzice nie chcą, by ich dzieci uczyły się o magii, ale raczej zdobyły jakiś normalny zawód w ich świecie. Moi co raz pytają, czy nie chcę zmienić szkoły, ale szanują moje zdanie na tyle, by nie zabierać mnie stąd siłą. – Wzruszyła ramionami, widząc minę przyjaciela. – Pewnie gdyby Dumbledore nie był twoim magicznym opiekunem, to Dursleyowie nigdy nie pozwoliliby ci na naukę w Hogwarcie.
Granger ma rację, ale mniejsza z tym. Mam nowiny!
Harry był już na tyle przyzwyczajony do niespodziewanego pojawiania się głosu mężów w swojej głowie, że z zewnątrz niemal niczego nie można było po nim poznać.
W tę sobotę odbędzie się pierwsze przesłuchanie. Wiesz, oficjalne przedstawienie sprawy przed Wizengamotem. Dowody, oświadczenia i cała ta reszta. Pewnie za dwa tygodnie zrobią pierwszą właściwą rozprawę. Ojciec powiedział, że wszystko dzieje się tak szybko dlatego, że jest strasznie duży nacisk ze strony społeczeństwa i prasy. Niedługo pojawi się jakiś artykuł o tobie, więc lepiej się przygotuj.
Co tym razem wygrzebali z mojego życia?
Nie mam pojęcia. Wiem tylko tyle, że Dumbledore w końcu skontaktował się ze znajomym dziennikarzem i zrobili wywiad, by przedstawić jego wersję wydarzeń. Jak już się dowiemy, co dokładnie wymyślili, to odpowiemy naszym artykułem. Może będziesz musiał udzielić wywiadu i pozować do paru zdjęć.
Merlinie, mam nadzieję, że nie.
Hermiona wyraźnie chciała zapytać dlaczego tak nagle pobladł, ale powstrzymywała się przez wzgląd na ich niewidoczne towarzystwo. Zamiast tego dalej rozmawiała z Nevillem o magicznej edukacji i tylko od czasu do czasu zerkała na niego kątem oka.
Nie słyszałeś niczego o rodzinach, które w ten weekend zabrały uczniów z Hogwartu?
Jeszcze nie, ale dam znać, jak się czegoś dowiem. Czasami czuję się jak sowa, która ciągle przekazuje wam wiadomości od ojca. Ja rozumiem, że w ten sposób nic nie zostanie przechwycone, ale czy oni nie rozumieją, że mam inne rzeczy do roboty? Wczoraj przez pół nocy dyktowałem Severusowi rozdziały z Zakazanych Eliksirów…
Mentalnie cię przytulam.
Wolałbym w realu.
Harry roześmiał się lekko, a Draco uśmiechnął pod nosem, czując jak nastrój jego męża się polepszył. Teraz, gdy jego emocje nie zalewały mu głowy, a wiadomości zostały przekazane, mógł skupić się na treningu i swoich małych projektach.
oOo
- Przygotowałam już wszystko. – Trelawney stała w gabinecie dyrektora. Jej biżuteria pobrzękiwała przy każdym ruchu, co byłoby bardzo irytujące, gdyby humor Dumbledore'a nie został właśnie poprawiony tą jakże wspaniałą informacją.
- Doskonale. Jedyne, co nam pozostało, to wybranie miejsca i czasu. – Już wkrótce chociaż jeden z jego problemów zostanie rozwiązany. Ostatnie tygodnie były dla niego okropnie męczącym pasmem niepowodzeń i zdecydowanie potrzebował, by w końcu los się do niego uśmiechnął. Gdy już załatwią to, oraz upora się z pozwem Pottera, zaklęciami ochronnymi szkoły, Weasleyami i setką innych kłopotliwych spraw, będzie mógł wyjść na prostą i przejść do kolejnego etapu planu. W prawdzie przez całą tą aferę miał mały poślizg w czasie, jednak wciąż nie było aż tak źle. W swoim długim życiu wychodził już z większych opałów, a w razie czego zawsze mógł skorzystać ze starej sztuczki, która jeszcze nigdy go nie zawiodła.
oOo
List nie przyniósł niczego dobrego. Coraz mniej czasu, a jeszcze tyle do zrobienia zanim będzie po wszystkim. Zanim to piekło się skończy.
O~~o~~O
Krótki rozdział i mało się w nim działo, ale jest! Nie wiem kiedy pojawi się następny, ale ktoś w nim bardzo ucierpi. Pomysł jest, więc tekst się pisze, ale niestety trochę opornie. Lekko się załamałam przy czytaniu wcześniejszych rozdziałów. Nie mogę uwierzyć w niektóre rzeczy, które napisałam O.o
