Rozdział 354: Zamknięci

— Sierżant Donovan? — zapytał Mycroft, wchodząc do Yardu, zauważając, że biuro Gregory'ego było puste.

Kobieta podniosła wzrok znad dokumentów i przyglądała mu się przez chwilę.

— Tak, panie Holmes? — zapytała, wstając.

— Gdzie jest inspektor?

— Na końcu korytarza — odpowiedziała Sally z uśmieszkiem. — Myślę, że w pomieszczeniu z zaopatrzeniem. Wiesz, że nie musisz być taki formalny w stosunku do niego. W każdym razie nie przy mnie.

— Mmmm, obawiam się, że muszę — skomentował Mycroft z lekkim uśmiechem, który nie sięgał jego oczu. Mimo, że byli partnerami, Mycroft pozostawał profesjonalistą w ich pracowniczym otoczeniu. Nie było powodu, by było inaczej. — Dziękuję.

Sally skinęła mu głową i wróciła do swojej papierkowej roboty. Mycroft skierował się w kierunku, który wskazała, ignorując kilka zaciekawionych spojrzeń mniej doświadczonych oficerów siedzących przy biurkach. Zignorował ich wszystkich, gdy podszedł do otwartych drzwi, z ustami wykrzywionymi w lekkim uśmiechu, gdy powitał go bardzo pochlebny widok tyłka Gregory'ego. Szybkie spojrzenie na drzwi ujawniło, że były one z mocnego drewna, zamykane na zatrzask z obu stron, a wewnętrzna klamka najwyraźniej nie działała prawidłowo. Wydawało się, że światło również zgasło, ponieważ starszy mężczyzna szukał czegoś przy zapalonej lampce stojącej na głównym biurku poza schowkiem.

Mycroft rozejrzał się dookoła, aby upewnić się, że nikt nie zwracał na niego szczególnej uwagi. Potem oznajmił swoją obecność cichym chrząknięciem i otworzył szerzej drzwi, wchodząc do małego pomieszczenia.

— Mycroft? — zapytał zdziwiony Gregory, prostując się i oglądając się przez ramię.

Jego oczy rozszerzyły się, gdy zdał sobie sprawę, że drzwi się zamykają i odwrócił się, próbując wyciągnąć ramię, by je zatrzymać. Oczywiście spóźnił się i drzwi zamknęły się z kliknięciem. Natychmiast pogrążyli się w ciemności.

— Dzień dobry, Gregory — powiedział Mycroft miękkim głosem. Jego oczy już przyzwyczajały się do ciemności w pomieszczeniu.

— Zdajesz sobie sprawę, że jesteśmy tutaj zamknięci? — zapytał Gregory z lekką irytacją. — Drzwi są zepsute. Mają je naprawić dopiero w przyszłym tygodniu.

— Och, mój Panie — odpowiedział Mycroft głosem, który ledwo ukrywał jego rozbawienie.

— Pozwól, że wyślę wiadomość do Sally — wymamrotał Gregory, wyciągając komórkę.

Ekran rozświetlił na chwilę małe pomieszczenie, ale Mycroft chwycił urządzenie, zanim starszy mężczyzna zdążył otworzyć aplikację do wysyłania smsów. Rozległ się zdziwiony odgłos protestu, który został szybko stłumiony, gdy Mycroft złączył ich usta w gwałtownym pocałunku. Schował komórkę swojego partnera do kieszeni, a obie jego ręce zawędrowały do talii Gregory'ego i mocno ją chwyciły. Starszy mężczyzna westchnął w jego usta, chwytając mocno przód marynarki Mycrofta.

— Mycroft — jęknął, odchylając głowę do tyłu, gdy Mycroft pochylił się, by zacząć całować jego szczękę i szyję. — Co…?

— Nie mogłem się skoncentrować — wymamrotał Mycroft w jego skórę, po czym zaczął ssać punkt pulsu i sprawił, że Gregory lekko się wygiął. — Przez cały ranek byłem rozkojarzony, pragnąłem… To było nie do zniesienia.

— Tak? — zapytał Greg, zaciskając zęby i przyciągając Mycrofta jeszcze bliżej.

Ich ciała stykały się ze sobą, wywierając na siebie stały nacisk. Poruszali się, aż plecy Gregory'ego zostały przyciśnięte do ściany, a smukłe dłonie szybko rozpinały guzik jego spodni i rozsuwały zamek błyskawiczny.

Greg sapnął, ledwo powstrzymując jęk, gdy Mycroft owinął palce wokół jego erekcji. Zacisnął ręce na ramionach Mycrofta, lekko unosząc się na palcach na ten dotyk. Wzdrygnął się, gdy Mycroft odsunął nosem kołnierzyk jego koszuli, żeby wgryźć się w obojczyk na tyle, by zostawić jaskrawoczerwony ślad.

O Boże — jęknął Gregory.

Mycroft podniósł głowę, by przyciągnąć Gregory'ego do kolejnego brutalnego pocałunku. Pogładził długość erekcji mężczyzny, pewnie i powoli, pocierając opuszkiem kciuka jego główkę. Była już zwilżona preejakulatem. Śliskość spowodowała, że Gregory zesztywniał i jęknął podczas pocałunku. Mycroft obrócił nadgarstek w sposób, który Gregory najbardziej uwielbiał, powodując, że kolana starszego mężczyzny zadrżały z przyjemności i jeszcze mocniej chwycił jego marynarkę.

— Zaraz… — wydyszał Gregory po kilku chwilach, uderzając lekko głową w ścianę.

Mycroft był wdzięczny, że w pełni przystosował się do ciemności, dzięki czemu mógł zobaczyć sposób, w jaki jego usta były rozchylone, gdy sapał, starając się być tak cicho, jak to tylko było możliwe. To sprawiło, że jego własna erekcja zaczęła pulsować jeszcze bardziej, pragnąc ulgi.

Wkrótce. Mycroft był obecnie zbyt skupiony na doprowadzeniu swojego partnera do orgazmu. Wciąż pracując na całej długości dłoni, puścił biodra Gregory'ego, by sięgnąć do kieszeni i wyciągnąć dodatkową chusteczkę. Przechylając biodra, włożył materiał między nich, obejmując penis Gregory'ego w samą porę, gdy mężczyzna tłumiąc krzyki zamarł dochodząc.

Mycroft głaskał Gregory'ego przez cały ten proces, stopniowo spowalniając swoje ruchy, aż starszy mężczyzna osunął się na ścianę, dysząc.

— Ty szalony draniu — sapnął Gregory, uśmiechając się promiennie.

Mycroft zaśmiał się lekko, składając chusteczkę i wycierając rękę. Sprawdził ich ubrania, ale żadne z nich nie pobrudziło się. Tak jak to zaplanował. Spojrzawszy w górę, zamrugał, a jego umysł skupił się jedynie na jego własnym podnieceniu, patrząc na to, jak rozpustnie wyglądał jego partner.

— Czas się odwdzięczyć — powiedział ochryple starszy mężczyzna, padając na kolana i rozpinając spodnie Mycrofta.