Saga przeszedł przez Dom Ryb i wchodził właśnie na schody do Pałacu Ateny. Nie wiedział dlaczego chciała widzieć akurat jego, ale podejrzewał, że może to mieć związek z jego stanowiskiem Wielkiego Mistrza, albo też z tym co spotkało Aresa. Było kilka możliwości, a nawe mogło chodzić o wszystko naraz. Rycerz Bliźniąt nie zastanawiał się więc zbyt dogłębnie. Wszystko i tak za chwilę się okaże.
Przed wejściem do Sali Audiencyjnej Saga wyczuł za sobą znajomy kosmos. Obejrzał się za siebie.
- Mu? – spojrzał na nadchodzącego pytająco. Czekał aż tamten sam powie o co chodzi.
- Dokąd się wybierasz? – zapytał Rycerz Barana patrząc na niego zimno – Czy przypadkiem przyjęcie nie zaczyna się dopiero wieczorem?
- Owszem, ale Atena wezwała mnie do siebie.
- Czyżby? – zapytał Mu z wątpliwoscią w głosie – A nie przyszedłeś czasem żeby znowu próbować ją zabić?
Saga popatrzył na niego uważnie. To podejrzenie nie powinno było go urazić tak jak to zrobiło. W zasadzie było zupełnie usprawiedliwione. Westchnął i zauważył jak Zbroja Barana świeciła się w słońcu. Dzień był bardzo ciepły, a powietrze zupełnie suche. Mu zapewne wypoczął już nieco i przyszedł załatwić to, co ciążyło mu na duszy od wczoraj.
- Przestań– odezwał się Saga. Spodziewał się już wcześniej, że Rycerz Barana będzie chciał z nim mówić, ale nie zamierzał wchodzić z nim w konflikt - Wiesz dobrze, że tak nie jest.
- Nie? To wytłumacz mi jak jest. Zamierzasz znowu przejąć tutaj dowodzenie?
Aura Mu rozbłysła i rozszerzyła się. Saga odpowiedział tym samym. Szykowało się podobne spotkanie energii jak w przypadku Death Maska.
- Oczywiście że nie! – Saga starał się panować nad sobą i nie odpowiadać na zaczepny ton Rycerza Barana – Posłuchaj Mu, wczoraj musiałem zachować się w sposób zdecydowany. Oboje zdajemy sobie sprawę, że Atena jest tu dopiero od tygodnia, nie mogła wiedzieć wszystkiego o utrzymaniu zabezpieczeń.
Energia Mu zgęstniała i rozrosła się jeszcze bardziej.
- Nie w tym rzecz. Jak śmiesz nam rozkazywać! Jesteś Złotym Rycerzem, tak jak my. A właściwie – dodał po chwili – mylę się, właściwie nie możesz się z nami równać. Zdradziłeś Atenę i kilka razy próbowałeś ją zabić. Powinieneś nie tylko stracić stanowisko Wielkiego Mistrza, ale także swoją Zbroję. Nie widzę żeby ci się należała i nie rozumiem dlaczego ominął cię oficjalny sąd!
Aura Sagi nagle zmalała. Mu trafił dokładnie w samo sedno. Rycerza Bliźniąt w duchu dręczyło dokładnie to samo. Zgasił swoją energię całkowicie i spuścił wzrok.
- Jak widzisz, nie noszę Zbroi – odezwał się cicho.
- I tylko dlatego jeszcze nie wyzwałem cię do walki – powiedział Mu poważnie – Rozumiem, że Atena chce pomóc komu tylko może, ale Złotych Rycerzy obowiązuje kodeks honorowy, jeżeli ktoś go złamie, nie należy już do nas.
- Księżniczka pana wzywa – Janin podszedł i odezwał się do Sagi.
Złoci Rycerze jeszcze przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu. Wreszcie Rycerz Bliźniąt odwrócił się i poszedł w kierunku drzwi do Sali Tronowej.
- Mu, ciebie też chcę widzieć – głos Saori rozległ się nagle w umyśle Rycerza Barana.
- Tak jest – odpowiedział od razu.
Saga nieco się zdziwił, kiedy Mu dołączył do niego naprzeciwko tronu. Rycerz Barana spojrzał na niego, ale zaraz znów odwrócił wzrok. Nie powiedział nic. Oboje skłonili się Atenie na powitanie.
- Po waszych aurach wyczułam, że między wami coś się wydarzyło, teraz przed Pałacem – zaczęła Saori patrząc to na jednego, to na drugiego przenikliwie. Oboje drgneli. Saga spuścił wzrok, Mu popatrzył w inną stronę.
- Co więcej – kontynuowała Atena – Nie skończyło się to pomyślnie. Chcę wiedzieć o co chodzi – zarządała.
Oboje wiedzieli, że dziewczyna prawdopodobnie doskonale zdaje sobie sprawę o czym rozmawiali i chodziło jej raczej o to w jaki sposób o tym opowiedzą. Wymienili przelotne spojrzenia, badając kto odezwie się pierwszy. Mu zaczął:
- Pytałem Rycerza Bliźniąt o powód jego przyjścia tutaj. Nie wiedziałem, że wezwałaś go do siebie.
Nie powiedziała nic. Cisza przedłużała się, więc Mu podjął:
- Zwróciłem mu także uwagę na to, że nie powinien wydawać nam rozkazów kiedy ty, księżniczko oficjalnie obrałaś przywództwo.
- Ateno – wtrącił się Saga zanim Mu zdążył coś więcej powiedzieć – Rycerz Barana ma zupełną rację. Nie powinienem brać spraw we własne ręce. To świadczy z mojej strony o braku zaufania do ciebie, a więc i braku szacunku. Proszę o wybaczenie.
Atena poczekała jeszcze chwilę, po czym widząc, że żaden z jej Rycerzy nie chce znów zabrać głosu odezwała się:
- Po pierwsze obydwoje nie odpowiedzieliście w pełni na moje pytanie.
Żaden nie podniósł wzroku. Saori widziała, że nie wszystkie problemy są jeszcze rozwiązane. Zachowała poważną twarz, chociaż mówiła łagodnie.
- Po drugie, Saga, widzę że masz na sobie strój treningowy. Czy nie jest powszechną zasadą żeby na audiencję zawsze przychodzić w Zbroi?
- Tak jest – odpowiedział zapytany.
- Dlaczego więc jej nie nosisz?
Nie było odpowiedzi. Saori lekko poruszyła się na tronie i zwróciła do drugiego Rycerza.
- Mu, widzę że coś cię dręczy. Powiedz mi o co chodzi.
Rycerz Barana popatrzył na nią, ale zaraz znów spojrzał na dywan przed sobą. Nie powinien kwestionować tego, co postanowiła Atena. Jednocześnie jednak uważał, że w sprawie byłego Wielkiego Mistrza nie można było pozostawać całkowicie bezczynnym. Odezwał się.
- Księżniczko, przez jakiś czas myślałem nad tym co wydarzyło się ostatnio w Świątyni w związku z twoim powrotem do władzy. Wszyscy wiemy, że to co robił Rycerz Bliźniąt pozostawało pod silnym wpływem ze strony Aresa. Nie mogę jednak pogodzić się z tym, że Sagi nie spotkały zupełnie żadne konsekwencje.
Atena nie przerywała, a Saga tym bardziej nie miał takiego zamiaru. Mu kontynuował więc:
- Nie wiem jak duża część jego świadomości miała rolę w wydaniu rozkazu o zabicie Aiorosa. Powiedzmy, że pominę także milczeniem to, że jego przeciwnicy polityczni zazwyczaj gineli bez śladu. Nie mogę jednak zapomnieć, że kilka razy zlecił zamordowanie ciebie i w związku z tym nie ufam mu. Co prawda zeszłej nocy wykazał inicjatywę ochrony Świątyni, nadal jednak uważam, że powinien być postawiony przed sądem.
Atenie wzrok posmutniał nagle.
- Co ty na to Saga? – zapytała.
- Niestety Mu ma rację – oświadczył Rycerz Bliźniąt patrząc na nią już spokojnie – Jeżeli Ares wcielił się właśnie we mnie, prawdopodobnie miał po temu zdecydowane powody. Podejrzewam, że wchodziła tu w grę nie tylko moja pozycja społeczna, prawdopodobnie też słaby charakter. Wstyd mi się do tego przyznać, ale moja świadomość rzadko była w stanie przejąć zupełnie samodzielną kontrolę. Nigdy nie byłem dosyć silny żeby sprzeciwić się woli Aresa i dlatego nie sądzę żeby należał mi się tytuł Złotego Rycerza. To z tego powodu przyszedłem do ciebie bez Zbroi. Usunąłem z Domu Bliźniąt wszelkie pułapki, jest gotowy do przyjęcia nowego mieszkańca.
Atena popatrzyła na Rycerza przez chwilę i uśmiechnęła się.
- Wezwij tutaj Złotą Zbroję Bliźniąt – poleciła.
Saga spojrzał na nią pytająco, ale Saori wciąż tylko się uśmiechała. Rycerz skoncentrował swoją energię kosmiczną i już za chwilę tuż ponad tronem Ateny zaświeciła Zbroja Bliźniąt. Ponieważ Saga nie wykazywał chęci jej założenia, z wolna wylądowała na ciemnej posadzce pomiędzy swoim właścicielem, a Ateną.
- Dobrze, teraz połóż na niej dłonie – powiedziała Atena. Saga wykonał polecenie. Zbroja zabłysła jasnym światłem. Rycerz bardzo dobrze wyczuwał, że posiadała własną energię i właśnie ją ujawniła.
- Widzisz, ona cię akceptuje – powiedziała Saori – Żadne z nas nie ma na to wpływu.
- Ale przecież... - zaczął Rycerz Bliźniąt, ale Atena ciągneła.
- Złote Zbroje także oceniają swoich właścicieli i mogą się nawet otwarcie z nimi nie zgadzać. Jak możemy zobaczyć na własne oczy, Zbroja Bliźniąt uznaje cię nadal za swojego właściciela. Nie zrobiłaby tego gdybyś nie był godny miana Złotego Rycerza.
Na to ani on, ani Mu nie mogli znaleźć żadnego argumentu.
- Powiem ci coś z perspektywy bogini wcielonej w kogoś śmiertelnego – powiedziała Atena do Sagi - Saori Kido, jako zwykła dziewczyna prawie zupełnie nie istnieje w moim wnętrzu. Dusze bogów są bardzo ekspansywne, zazwyczaj więc wcielenie wymaga całkowitego zniknięcia świadomości wybranego śmiertelnika. Przejęłam po Saori skłonności do dobrego charakteru, współczucia czy chęci pomocy innym, ale stało się tak jedynie dlatego, że sama postanowiłam je wykorzystać. Nigdy nie słyszę w sobie dwóch równoległych świadomości tak jak to było w twoim przypadku.
Saga patrzył na nią nie wiedząc, czy może uznać to za prawdę, czy Atena tylko próbuje go pocieszyć.
- Moje śmiertelne ciało czasem mi pomaga, a czasem przeszkadza, ale tylko poprzez swoje fizyczne właściwości. Zdecydowanie nigdy nie może wpłynąć na to co zdecyduję. – mówiła dalej.
- Pomyśl, Mu – zwróciła się Saori do drugiego ze swoich Rycerzy – Saga najpierw przez trzynaście lat zmagał się z bogiem wojny o panowanie nad swoim własnym ciałem. Potem sprowokował Aresa do burzliwej reakcji, w czasie której jego ciało zniszczyłoby się na tyle, że nie wyszedłby z tego żywy. Jak wszyscy wyczuliśmy trwało to kilkanascie sekund, ale i tak uważam, że to bardzo długo. Następnie dostawszy się do Hadesa, ich dusze nadal się nie rozdzieliły, więc Ares, jak się domyślasz wściekł się nie na żarty. Wracając więc do kary, to uważam, że zapieczętowanie ducha boga wojny w jego wnętrzu jest wystarczające.
Mu popatrzył ze zdumieniem najpierw na Rycerza Bliźniąt, a potem na Atenę. Saori wstała z tronu i zeszła na dół. Już od jakiegoś czasu przeszkadzał jej dystans jaki ten tron stwarzał pomiędzy nimi.
- Saga ma na piersi symbol Aresa i pieczęci Ateny – wyjaśniła i zwróciła się do Rycerza - Pokaż mu.
Zawachał się na chwilę, po czym rozpiął koszulę z przodu. Mu zobaczył coś w rodzaju ciemnoszarej blizny, wygiętej jednak w skomplikowany kształt, jak wypalony w skórze symbol. W środku widoczne były znaki Ateny i Aresa oraz coś, co jak się domyslał oznaczało zamknięcie.
- Ponieważ w Hadesie czas biegnie inaczej, jeszcze tej samej nocy udało mi się zapieczętować Aresa. Bardzo pomogła mi obecność Shaki, Milo, Death Maska i Aphrodite'a, ale niestety moje działania musiały wytrącić ich z równowagi na tyle, że o mały włos nie utknęli na zawsze w równoległych wymiarach. Przeraziłam się kiedy Milo o mało się nie udusił przez moją nieostrożność. Ta pieczęć będzie trzymała Aresa w głębi świadomości Sagi aż do jego śmierci. Potem ich dusze pozostaną bardzo blisko złączone, dlatego nie podejrzewam żeby Ares chciał się mścić w jakikolwiek sposób, a nie będzie mógł się również odrodzić. Nie wiem jakie skutki takie zapieczętowanie może wywołać u Sagi podczas życia, ale zgodził się na ryzyko.
Mu napotkał potwierdzające, poważne spojrzenie Rycerza Bliźniąt. Atena za to uśmiechała się do nich obu.
- Widzicie więc, niepotrzebnie czujecie wobec siebie niechęć. Oboje chcieliście mnie chronić i się wam to udało. Teraz trzeba tylko świętować nasze wspólne zwycięstwo. Ares został pokonany, mnie nic się nie stało, odnaleźliśmy Aiorię, on i Marin nareszcie się pogodzili, Hades nie dostał tego czego chciał, nawet Shina zakochała się na nowo.
- Słucham?! – Mu nie wierzył własnym uszom – Shina się zakochała? A w kim niby?
- Sam ją zapytaj jeśli masz odwagę – odpowiedziała Saori.
