Zamierzałem iść najpierw do sali treningowej gdzie prawdopodobnie znajdowała się Piątka. Problem w tym, że nie wiedziałem gdzie co jest! Choć tyle razy mogłem zobaczyć różne miejsca w filmie, to jednak Dreamworks nigdy nie udostępniło planów miejsc, zrzutów ekranu, a podróże bohaterów między bliskimi miejscami były po prostu pomijane. (Zresztą w fanfikach również) Teraz było to szczególnie frustrujące.
- „Chyba pójdę więc w lewo" – Pomyślałem ze zdenerwowaniem.
I tak zrobiłem. Okazało się że tam nic ciekawego nie ma. Za to z każdej strony był klif. (Sugeruję się różnymi zrzutami ekranu z Internetu, zawierające często sprzeczne lub niedokładne lokalizacje, więc ostatecznie to miejsce może się zmienić)
- „Ech, kurde, to frustrujące. I gdzie teraz?"
Odwróciłem się jednak i zobaczyłem, że na lewo od dolnego dziedzińca są jakieś dwa budynki. Nie zauważyłem ich wcześniej, bo były ukryte wśród drzew. Na szczęście miałem coś takiego, jak prototypowe urządzenie teleportacyjne, dzięki któremu w try miga się przeniosłem na dolny dziedziniec. To urządzenie działało wręcz doskonale.
Nie wiem, jak mogłem nie zauważyć tej dróżki na lewo będąc tu wcześniej. Od tego gubienia się prawie zapomniałem, że stresowałem się czymś innym. Wspomniałem już o tym, a ja nie chcę tego powtarzać, bo na razie to dla mnie ciężar.
Tak w ogóle, wszystkie postacie miały mówić w języku polskim, z oczywistego powodu. Poza tym, dziwnie by to wyglądało, gdyby każda potrafiąca mówić istota umiała to robić płynnie w 50 językach. Mam nadzieję, że nie będzie im się wydawać, że mówią, piszą i czytają po chińsku. Ale superkomputer na pewno optymalnie rozwiązał też i ten problem. Ewentualnie jeszcze coś się wymyśli jak za dużo obcokrajowców będzie się gniewać za tą wersję językową.
Kolejną różnicą było to, że godzina była tu zgodnie z polską strefą geograficzną. W przeciwnym razie, teraz tutaj powinna być noc.
Tymczasem wchodziłem już po podłużnych schodach do Sali treningowej. I czekała na mnie kolejna brama, która nie wiadomo po co tu stoi.
- „ Jak mam tam wejść? Mam zapukać? Wejść normalnie? Może się skradać? Eeech, to nie ma sensu. Najważniejszy jest przekaz."- Myślałem gorączkowo.
Stanąłem jednak pod bramą i przysłuchałem się, co się tam po drugiej stronie dzieje. Chyba słyszałem Modliszkę rozmawiającego o czymś z Tygrysicą. Chwilę potem słyszałem oddalające się kroki. I dobrze. Wolałem najpierw zagadnąć kogoś pojedynczo, a potem całą grupę. Poza tym nie lubię Tygrysicy, a ona nie ma zaufania do obcych.
Jeszcze chwilę poczekałem, przygotowując się do żywego spotkania inncyh dusz, i uspokajając spłycony oddech oraz obcierając spocone dłonie. Powiedziałbym, że to standardowa reakcja nieśmiałej osoby. Poza tym, jedna z postaci które miałem wkrótce spotkać, jest moim zdecydowanym idolem. Jeszcze tylko kilka trzasków w palcach, karku. Robię to, gdy jestem znudzony/ zdenerwowany.
W końcu uchyliłem bramę i wszedłem powoli.
- „Jak się przywitać?"- ostatnia myśl mi przemknęła, zanim zobaczyłem małego owada z prawej strony dziedzińca.
Patrzał na mnie szeroko otwartymi oczyma, a w jednym z odnóży miał swój mały kij ćwiczebny.
…
…
…
Chwila milczenia. Najgorsze jest zacząć.
- To może się przedstawię. J-ja jestem Szymon- Wypaliłem łamiąc niezręczną ciszę.
- No… cześć. A ja Modliszka. – Odparł nieco sztywnie jak ja.
- Wiem jak się nazywasz i kim jesteś. – Powiedziałem i pomyślałem, że jak pomyślę o czym chcę rozmawiać i odwołam się do znajomości bohaterów, rozkręcę się z rozmową.
- Tak… ale kim jesteś i czego tu szukasz?
- Cóż… powiedzmy, że na razie kimś kogo jeszcze nie widziałeś.
- To prawda. Więc kim? – Słyzałem go bardzo wyraźnie, mimo tak małego rozmiaru.
- Człowiekiem. Nazywam się Szymon.
- A co…?- Nie skończył, bo z sali treningowej wyszedł Małpa i zaczął mówić:
- Hej, Modliszko, nie widziałeś gdzieś Po?- Przystanął na schodach, kiedy mnie zobaczył- A kto to?
- Właśnie próbuję się dowiedzieć! – Odpowiedział owad, ignorując pierwsze pytanie kolegi.
Ja zaś byłem już bardzo niezadowolony z takiego formalistycznego przebiegu rozmowy. Na szczęście już wkrótce mieliśmy rozmawiać jak kumple. Chyba zauważył moje niezadowolenie, bo powiedział:
- Wybacz za takie powitanie, możesz kontynuować?
- Jasne, ale czekaj… mógłbym porozmawiać ze wszystkimi?- Zwróciłem się do Małpy- Małpo, mógłbyś zawołać tu resztę Potężnej Piątki i Po?
- Dobrze… ale czy to coś ważnego? Przecież możesz powiedzieć to tylko nam.
- Wolałbym z wszystkimi- Mówiłem dość odważnie jak na swoje emocje.
- Dobrze więc. – Zakończył dość przyjaznym tonem i poszedł w stronę sali.
Pewnie nie zdziwił się, że znam jego imię, bo pomyślał, że jestem z jakiegoś dalekiego kraju i słyszałem o tutejszych mistrzach. Zdziwiłby się jednak, gdybym powiedział znacznie więcej rzeczy o nim. Ale to w tej chwili mało istotne. Przez chwilę, która wydawała mi się godziną, czekałem przy małym owadzie, na resztę drużyny mistrzów.
Chciałem zrobić dobre wrażenie, więc przygotowywałem się do przemowy. Chyba miałem spuszczoną głowę, i nerwowo pocierałem ręką brodę. Wprawdzie nie miałem wyraźnego powodu aby się czuć zagrożonym, ale mój pesymizm i nieśmiałość robiły swoje.
- Wyglądasz, jakby coś cię martwiło- Zwrócił się do mnie Modliszka. (Jak to rozpoznał?)
- … Mam wam coś do powiedzenia… ale nie wiem w jaki sposób to zrobić.
- E, tam. Wal prosto z mostu. Nie zjemy cię- Powiedział z uśmiechem, na co ja też mimowolnie się uśmiechnąłem.
Wkrótce po kolei nadciągali kolejni mistrzowie z sali treningowej. Zwalniali nieco kroku, zdziwieni widokiem dziwnego gościa, od razu po zobaczeniu mnie, ale nie zdradzali tego werbalnie. W końcu wypadł też z pośpiechem Po, trzymając się za prawą ręką jakby go bolała. Dobiegł do reszty Piątki, która już ustawiała się w grupie przede mną.
- Ooo, kto to jest? – Powiedział Po z widoczną ekscytacją, doganiając resztę.
- Po. – Powiedziała tylko to Tygrysica karcącym tonem. Bo to było nieco niegrzeczne.
I stali tu teraz wszyscy w kupce, prawie na baczność, jak zwykle gdy mają rozpocząć jakąś misję, lub podczas prologu w niektórych odcinkach.
- No więc… o co chodzi?- zaczął Modliszka, gdy wszyscy już słuchali. Stał na barku Małpy.
- Cóż… to może ja najpierw się przedstawię. Nazywam się Szymon G██████.- ( Tutaj podaję swoję prawdziwe imię i zakryte nazwisko)
Unikałem kontaktu wzrokowego z kimkolwiek z nich. Patrzyłem tak gdzieś pomiędzy.
- Jak widzicie, nie pochodzę stąd. Ponieważ jestem człowiekiem.- Kontynuowałem, mówiąc wyraźnie.
- Ale… rzecz w tym…, że pochodzę też z innej cywilizacji. Cywilizacji ludzi. I pochodzę z równoległego świata… z zupełnie innego świata. – Tutaj ich twarze zmieniały się na zmieszane.
A teraz gwóźdź programu.
- I przyszedłem wam powiedzieć… że…- zawahałem się na trzy sekundy- jesteście tylko wytworem naszej, ludzkiej wyobraźni. A ja… po prostu was stworzyłem.
- C-co?!- W tej chwili Po, dotąd stojący cicho z rękami z tyłu, nie wytrzymał i rzucił tak w moją stronę. W sumie chyba wszyscy mieli to powiedzieć razem, ale uprzedził resztę.
- Tak… to.- Odpowiedziałem w miarę możliwie neutralnie.
- Przecież, skoro jesteśmy wytworem twojej wyobraźni to jak możliwe, że z tobą gadamy? I jak to stworzyłeś nas? Przecież nie pamiętam aby ktokolwiek był… t… st… (szuka słowa) zrobiony przez jakiegoś człowieka?- Mówił naprawdę bardzo zdziwiony, szybkim tempem, ale nie było w tym głosie żadnej wrogości.
- Jeszcze wczoraj byliście tylko takim wytworem. A poza tym to nie ja was wymyśliłem, tylko „dałem wam życie".- Starałem się odpowiedzieć mu poważnie i spokojnie.
Nagle wtrąciła się Tygrysica, która już wcześniej zaczęła patrzeć na mnie podejrzanie.
- Dość tych bzdur. Gadaj kim jesteś, i czego chcesz.- Warknęła i przyjęła postawę gotowości do walki.
- Tygrysico, spokojnie.- Stanowczo zareagowała Żmija, chwytając ogonem łapę Tygysicy. Dobrze, że chociaż ona potrafi unikać przemocy. Reszta Piątki popatrzyła na Tygryskę, kłopocząc się jej agresywną reakcją, choć sami byli ogromnie zaskoczeni tym, co opowiedziałem.
Przypomniałem sobie, po co właściwie to zrobiłem, a to dodało mi nagle dużej odwagi.
- Spokojnie Tygrysico, nie chcę z tobą walczyć. Dobrze wiem, że mogłabyś mnie pokonać jedną ręką. – Kontynuowałem zdenerwowany z takiego przebiegu rozmowy. Pociłem się. (W sumie nie spodziewałem się żeby było łatwiej)
- Zaraz… ty nasz znasz? – Powiedziała Tygrysica opuszczając gardę.
- Tak, znam was.- Zacząłem wymieniać kolejne imiona bohaterów, wskazując ich wzrokiem.- Po, Żuraw, Żmija, Małpa, mnie nie znacie, ale ja znam was bardzo dobrze.
- Łaaał! A co ty masz na sobie? Skąd mamy wiedzieć, że to co powiedziałeś to prawda? Czy u was też jest Kung-fu? Jak się tu znalazłeś? O, i wyjaśnisz nam to o wyobraźni dokładniej? A czy znasz moją walkę z Tai-Lungiem?...- Krzyczał, już w ogóle nie kryjąc ekscytacji, tak szybko, że nawet nie miałem czasu się zastanowić.-… I czemu Małpa musi mi robić tyle kawałów?
- Czekaj, spokojnie, wszystko po kolei…
Już miałem powiedzieć, że wszystkie wydarzenia przeszłe z tego świata się nie zdarzyły, ponieważ jeszcze wczoraj ten świat nie istniał, ale strasznie trudno byłoby mi wytłumaczyć, dlaczego pamięć o tych rzeczach istnieje w ich wspomnieniach, oraz związek tej nierzeczywistej przeszłości z teraźniejszością. Sam sobie tą rzecz uświadomiłem dopiero teraz. To strasznie trudne tematy logiczne, nawet ja ich nie rozumiem, dlatego zamilkłem na chwilę.
- No, słuchamy. – Powiedział Żuraw.
- Zacznijmy od tego, że nie tylko ja z ludzi was znam. Znają was miliony ludzi.
- Nie wierzę… - Powiedział do siebie Małpa, ale natychmiast zabrał głos Po.
- Zaraz, skoro nas znają, to pewnie słyszeli też o Smoczym Wojowniku, mistrzu Kung-fu…– Wypalił, zwracając na siebie uwagę innych. Dobrze, że przynajmniej on umie rozluźnić sytuację. Dzięki niemu zrozumiałem, że nie mam się co przejmować.
- Tak, tak… - Wtrąciłem się mu w zdanie.
- … I pewnie mam wśród nich fanów?
(Czas pobawić się trochę w takiego świetnego i śmielszego rozmówcę jakim by się chciało być.)
- Jasne, i to tysiące…
- Ahhaha! Tak! Ale mocarnie! – Krzyczał, akcentując ostatnie słowo, zamykając oczy przy tym i zaciskając pięści. Standardowa, spodziewana reakcja Po.
- A czy ja jestem twoim idolem numer jeden? – Kontynuował swój tok.
- Nie…- Odpowiedziałem niepewnie.
- Eee, a chociaż numerem dwa?- Zawiódł się nieco.
- No, może…- Powiedziałem tak od niechcenia, bowiem rozmowa się przeciągała, a ja nie chciałem o tym rozmawiać, a reszta o tym słuchać (zresztą nie pierwszy raz). W rzeczywistości umieściłbym Po dalej na liście wszystkich bohaterów, którzy pojawili się w całym show.
- Tak!
- „ Nie jesteś pępkiem świata" – pomyślałem.
- Momencik, panie Człowieku, skąd mamy wiedzieć, że to co mówiłeś jest prawdą? – Nagle odezwał się Modliszka.
- Jutro mogę przynieść wam dowód… o ile nie pogniewacie się, jeśli przyjdę tu znowu?
Sądzę, że kolekcja wszystkich odcinków „Legend o Niezwykłości" i dwóch filmów pełnometrażowych w jakości HD, na laptopie wystarczy?
- No pewnie, że się nie pogniewamy! – Zabrał głos Po.
Wiedziałem, że nie mogę liczyć tylko na jego opinię, więc zapytałem jeszcze:
- A Mistrz Shifu nie będzie miał nic przeciwko?
Wolałbym aby się nie pogniewał.
- Cóż, jeśli nie masz złych zamiarów, to nie sądzę, ale nie jestem pewien, spytamy się go… - Odpowiedział Małpa, gestykulując nieco dłonią.
- Dobrze więc.
- …ale dalej nam nie powiedziałeś, co ty właściwie tutaj robisz? – Dokończył wypowiedź. A mnie czekało niezręczne wytłumaczenie się.
- Ja… jestem tu aby spełniać swoje marzenia! - powideziałem neutalnie
Jakże niejednoznaczna odpowiedź.
- A jakie to marzenia, dokładnie? – Zapytała Tygrysica badawczo, zdziwiona tą odpowiedzią.
- W sumie… sam dokładnie nie wiem! – Wzruszyłem przy tym powoli ramionami.
- Jak to… „nie wiesz"? – Ciągnęłą Tygrysica.
- To znaczy, że nie są sprecyzowane… ale na pewno są związane z wami.
- A więc czego od nas chcesz? – Naciskała głosem, chyba próbowała coś ode mnie wyciągnąć.
- Niczego... na razie. - Odpowiedziałem, udając pewnego siebie.
- Aha. - Podniosła brwi i zamilkła.
Nie wiem czy to było dobre wytłumaczenie moich zamiarów, ale na pewno lepsze od okłamywania ich. W końcu „Kłamstwo ma krótkie nogi".
…
Wyciągnąłem swój telefon dotykowy.
- Łał, a co to?- Zapytał Po.
- To? To bardzo fajne urządzenie.
- Jak działa?- Kontynuował podekscytowany.
- Za dużo byłoby do tłumaczenia.
Spojrzałem na godzinę, a potem uruchomiłem aparat. Tak. Zamierzałem zrobić im zdjęcie. Taki mały trolling. Aby pokazać dowód innym, i tak na pamiątkę tego pierwszego dnia.
- Powiedz, proszę!- Mówił Po.
- Nie.
W tym czasie zrobiłem im zdjęcie chowając się nieco za smartfonem, aby nie zdradzić, że robię coś podejrzanego, bowiem uśmiechałem się nieco. Nie usłyszeli robienia zdjęcia, bo telefon był wyciszony. Po zrobieniu zdjęcia natychmiast go schowałem.
Niestety, musiałem już iść, aby moi pracownicy nie niepokoili się, że coś mi się stało.
- Czas już na mnie, do zobaczenia. Więc mogę przyjść tu jutro?
- No pewnie. A może cię odprowadzić?- Powiedział Po.
- Nie bardzo.- Uśmiechnąłem się otwierając portal do sali badawczej, z której zacząłem przygodę. – Nie pójdziesz ze mną.
Wszyscy widząc otwierający się portal wydali odgłos zdumienia.
- Wiem, wiem. Sam się dopiero do tego przyzwyczajam.
Spojrzałem jeszcze z zauroczeniem na Żmiję przez dłuższy czas, a potem powiedziałem do wszystkich:
- Wkrótce znowu się spotkamy.
Chciałem jeszcze sprawdzić czy materia z tego świata może przechodzić na tamty. W tym celu wziąłem leżący przy mnie kamyk, i schowałem go do kieszeni zanim wszedłem w portal.
I zostawiłem naszych zdezorientowanych przyjaciół, odchodząc. Niech sobie to wszystko przemyślą.
Kamyk dalej był w mojej kieszeni kiedy znalazłem się po drugiej stronie.
- " Próba zakończona pomyślnie" - Pomyślałem w sposób naukowy.
Zostałem otoczony przez kilku rozentuzjazmowanych (ale trudne słowo!) pracowników, i zadali mi mnóstwo pytań na które odpowiadałem. Pokazałem im moje zrobione ukradkiem zdjęcie trzech z Piątki, i ten szary kamień, co było wystarczającym dowodem na to, że projekt zakończył się sukcesem.
Nieważne, co było potem. Otwarto szampana, i zaczęto świętować. Ktoś nawet przyniósł „kratę" piwa. Nie zwracałem na to uwagi. W sali która przypominała laboratorium NASA rozpoczęła się mała impreza. Gdzieniegdzie niektórzy skorzystali z nowoczesnych komputerów aby zacząć grać w różne gry sieciowe. Pozwoliłem im na takie świętowanie, byle nie nabałaganili.
Pouczyłem ich jednak, aby zachowali tajemnicę o z mojej „wizycie" w innym świecie. Ostatnie, czego mi było trzeba, to rozgłosu. W sumie, i tak moja firma miała status niejawnej, ale przypomnieć im nie zaszkodziło.
Jednocześnie rozmawiając z kierownikami, rozpocząłem wstępne przygotowania do tworzenia innych wymiarów. Zakończyłem rozmowy, po czym pozwoliłem podwładnym iść wcześniej do domów.
Zanim wróciłem do domu, chciałem sprawdzić jeszcze jedną rzecz: czy mogłem zmodyfikować ten świat w dowolny sposób gdy już działał? Otworzyłem odpowiedni program w komputerze zsynchronizowanym z superkomputerem, i z dostępnych przedmiotów do utworzenia wybrałem... palmę.
Dlaczego? Ponieważ kiedyś zawsze kojarzyła mi się ona z ciepłymi krajami. W rzeczywistości, rosną one chyba tylko w monsunowych lub równikowych strefach geograficznych. W serialu nie widziałem żadnej palmy, więc Dolina Spokoju znajdowała się gdzieś w głębi kontynentu, a im dalej od wielkich zbiorników wodnych tym klimat mniej wilgotny i surowszy. W każdym razie, chciałem sprawdzić rzeczywiste możliwości tej technologii wpływania na świat Kung Fu Pandy.
Trójwymiarowy widok pokazywał mi widok centrum wioski takiej jaką ja zobaczyłem, ale pustej. Być może oprogramowanie nie umiało jeszcze wyświetlać mieszkańców. "Położyłem" palmę na bruku obok początku schodów do Pałacu, aby zbytnio nie rzucało się w oczy. Do palmy przyczepiłem też mieszek pełen złotych monet, (aby się nie gniewali za takie cuda) i liścik z napisem:
Z pozdrowieniami od Twórców.
Brzmiało to trochę, jakbyśmy byli bogami, i przesyłali mistyczną wiadomość do jakichś istot. Oby tego tak nie odczytano. Mam nadzieję, że nie wyniknie z tego nic złego. To mogło być dość lekkomyślne.
Gotowe. Generowanie miało trwać ponad 4 godziny. Jutro zobaczymy efekty.
Wkrótce, po uruchomieniu procedury generacji i zakończeniu tych wszystkich formalności wróciłem do domu, niezbyt chętnie oddychając nieświeżym, śląskim powietrzem.
Resztę dnia spędziłem, upijając się. Nie! To nie w moim stylu! Resztę dnia spędziłem planując następny dzień z naszymi bohaterami!
Portalu mogłem używać już bezpośrednio z domu. Zapisałem położenie przed moim domem i w moim pokoju, abym mógł już niezależnie i prywatnie z niego korzystać bez niczyjej wiedzy.
Były jeszcze dwie kopie urządzenia teleportacyjnego. Jedną wziąłem ze sobą, i miałem jako zapasową, a drugi został w siedzibie mojej firmy.
W domu, w moim pokoju, krzyknąłem ze skrywanej dotąd radości:
- Jest!
I przez pierwsze kilka chwil tańczyłem z radości, przy ulubionych nutach z mojego komputera. Zwłaszcza jeden z utworów dobrze opisywał mój sukces- "Polak potrafi" stworzony przez niejakiego "Funky Polaka". Wprawdzie ten utwór pasowałby bardziej do dokonania politycznego lub sportowego ale sam mogłem czuć się wielkim. "Polak potrafi, kto temu zaprzeczy, dla Polaka nie ma nie do wykonania rzeczy" - ten pierwszy cytat podsumowuje wszystko.
( Gorąco zalecam wam sprawdzenie tego utworu, abyście wiedzieli z czym to się je. Tak samo jak nawiązanie do "kumitsu" w poprzednim rozdziale. Na pewno znajdziecie w Google)
To co robiłem później jest nieistotne.
I tak kończy się mój pierwszy dzień wizyty w świecie Kung Fu Pandy.
A jednak ten rozdział był jeszcze dłuższy. W każdym razie, komentujcie, oceniajcie i podawajcie pomysły na nowe rozdziały. :D Tyle możliwości... Zwracam uwagę, że "rozpoczynając wstępne przygotowania do tworzenia innych wymiarów" umożliwiam wam połączenie jeszcze innych światów, o ile ten pomysł mi się będzie podobać. A jeśli nie będę znał postaci/ świata danej gry/ filmu/ książki ... to może spróbuje ktoś pisać wespół ze mną?
Treść tego listu może się zmienić i mam nadzieję, że moje zachowanie podczas dialogów nie było zbyt paranoiczne. :)
