W następny, pochmurny, sobotni dzień wstałem o 9:00 rano. Potem wykonałem wszystkie poranne czynności, których nie ma po co opisywać. Nagle wyjrzałem przez jedno z okien domu, i zobaczyłem, że przed moim domem stoi kilku dziennikarzy.
- „No, nie" – Pomyślałem z ogromnym rozczarowaniem. A jednak nastąpił gdzieś wyciek informacji. Mam nadzieję, że to nikt z mojej firmy. W przeciwnym razie, ten człowiek będzie musiał wylecieć natychmiastowo i jakoś jeszcze zapłacić, za tak krytyczne złamanie tajemnicy zawodowej.
Z pośpiechem spojrzałem na pocztę na komputerze. Poczta była zaspamowana tysiącami maili. Zobaczyłem prośby oraz groźby i pytania wszystkich którzy byli zainteresowani moim dokonaniem. Groźby i prośby dotyczyły chęci odwiedzenia tego świata lub stworzeniem innego uniwersum wirtualnego z gry czy filmu. Naturalnie, nie było po co odpowiadać na taką gigantyczną ilość maili, poza tym niczego nie mogłem obiecać, gdyż sam chciałem to zachować dla siebie! To miała być tajemnica!
Ze zdenerwowaniem wyszedłem naprzeciw kilku dziennikarzy, i w zalewie ich pytań, na które w większości nie odpowiadałem, wytłumaczyłem im stanowczo, że niczego nie obiecuję i tylko ja zadecyduję co zrobić ze swoją własnością. Zobaczyłem nawet, jakiegoś dziennikarza z Niemiec. A to oznacza, że już o tym co się wczoraj stało, może wiedzieć cały świat!
Co za niechciana sława! Teraz to mogłem się czuć już wręcz prześladowany! Na szczęście są pewne prawa jednostki, które prawo gwarantuje. Mam przewagę, bo policja może się zająć wszystkimi którzy zakłócają mi spokój. Cały projekt jest moją własnością. Prawo stoi po mojej stronie.
Wróciłem do domu, ignorując tych czepialskich ludzi za mną. Byłem smutny i zbulwersowany. Brałem jednak już pod uwagę taką sytuację, i pomyślałem, że nie należy się tym przejmować. Wszystko się jakoś ułoży. Nikt nie odbierze mi tego co stworzyłem.
Na szczęście ta cholerna zgraja rozeszła się, a ja poszedłem wyczyścić pocztę z tego spamu.
Koniec zmartwień z tym. Zakończymy wątek mojej prywatności. I nie wracajmy do niego nigdy. Mało mnie to interesuje, zresztą pewnie was też. Mam tylko nadzieję, że nie wyniknie z tego jakaś wielka intryga polityczna przeciwko mnie.
Po uspokojeniu się, i przygotowaniu się, z mojego pokoju otworzyłem portal do mojego ulubionego, niegdyś nieistniejącego świata, i wylądowałem na pałacowej arenie. Czas zacząć nową przygodę.
I to koniec tego krótkiego rozdziału. W rzeczywistości mam wielką nadzieję, że ktoś z was wymyśli jakąś moralnie złą polityczną intrygę przeciwko mnie, która sprawi, że powstanie koalicja „sił zła" między dwoma światami na czym oprze się fabuła! Ale na razie... proszę was o pomysły na temat tego, co mam robić dalej.
