Rozdział 5: Ten Lokaj, Biały Lokaj
"Paniczu, czas wstawać." Sebastian rozsunął zasłony, a promienie świetlne padły na twarz Ciela, dając jej niebiańską poświatę. Ciel zamknął oczy i schował się pod kołdrą przed irytującymi go słonecznymi promieniami. "Zasuń zasłony, Sebastian!" Ciel krzyknął spod pościeli. "Ale to czas, by wstać, paniczu." Sebastian delikatnie zdjął z chłopca kołdrę. Ciel powoli się podniósł. "Która jest godzina?" Ciel spytał pocierając przy tym oczy i ziewnął. "Jest ósma rano, mój panie." Sebastian odpowiedział nalewając herbatę do filiżanki.
"Wciąż nie powiedziałeś mi jak my się tutaj wczoraj dostaliśmy." Ciel stwierdził, sącząc swoją herbatę Earl Grey. "Wczoraj w mieście był demon, paniczu, który sprawił, że zasnąłeś na środku drogi, prawdopodobnie, by cię zabić. Spałeś nie mniej niż sześć godzin. Do tego czasu przyniosłem cię tu." Sebastian wyjaśnił, odkładając na bok pustą filiżankę po herbacie i przynosząc mu jego formalne ubranie.
Ciel odsunął na bok kołdrę i stanął na podłodze. Rozpinając jego koszulę, Sebastian uklęknął przed nim, by zrównać się z nim poziomem. Położył swój wskazujący palec na ustach Ciela i pokazał mu, by był cicho.
"Paniczu, on tu jest. Tym razem jestem wstanie wyczuć jego zamiar. On wejdzie do tego pokoju. Proszę, wejdź do kredensu i ubierz to." Sebastian zdjął swój frak i mu podał. Ciel cicho wcisnął się z w za duży frak i zapiął. Sebastian delikatnie podniósł go i poszedł w kierunku kredensu. Otworzył szafkę i położył go w niej. Ciel patrzył jak Sebastian powoli podniósł się i zamknął drzwiczki, zostawiając malutki otwór, by mógł oddychać. "Teraz, paniczu, nie rób żadnych zbędnych ruchów, ani hałasu. Ten demon potrafi wyczuć każdą żywą obecność."
Ciela przeszły dreszcze w zimnej i ciemnej szafce. Zbliżył się do wąskiej szpary i popatrzył jak Sebastian wyciąga swoje srebrne noże i układa je pomiędzy palcami, a dłonie zaciska w pięści. Był w stanie wyczuj jak obecność zbliżała się do drzwi. Serce Ciela biło mocniej, kiedy usłyszał kroki zbliżające się do drzwi. Odgłos kroków ustał przed drzwiami. Pukanie odbiło się w jego uszach i głęboko w jego sercu. Jego odkryte oko patrzyło jak Sebastian powoli obrócił gałkę.
CLING! CLANG! CLASH!
Ciel rozszerzył swoje oczy w przerażeniu, kiedy demon złapał rękę Sebastiana i wykręcił ją za jego plecy, przykładając platynowe ostrze do jego gardła w mrugnięciu oka. Sebastian upadł na kolana, kiedy demon nacisnął swoim kolanem na jego plecy. Nie, Sebastianie! Ciel był gotów wyskoczyć i zabawić demona, kiedy ten puścił Sebastiana i zaśmiał się w przyjacielski sposób.
"Wciąż się tego nie nauczyłeś, Nab—to znaczy Sebastianie?" Demon schował swoje platynowe noże i pomógł Sebastianowi, który schował swoje srebrne noże i wstał z kolan. "Dlaczego tu jesteś, Am—?" Urwał. "Nazywaj mnie 'Biały'. Słyszałem, że zostałeś kiedyś w cyrku nazwany 'Czarnym'." "Tak, zostałem, Biały. Teraz, proszę, powiedz mi dlaczego tutaj jesteś." Sebastian powiedział, zwracając twarz do demona.
Oko Ciela powoli przesunęło się, by zobaczyć twarz demona. Stał plecami do niego i był wyższy niż Sebastian. Ciel wykręcił swoją szyję, by zobaczyć jego włosy, ale promienie słoneczne przysłoniły mu widok. Mógł jedynie słuchać o czym demony rozmawiają.
"Szatan rozdawał karty zgłoszeń wczoraj." 'White' ogłosił, zakładając ręce i wpatrując się w kruczowłosego demona. Sebastian zamruczał coś pod nosem, przesuwając dłonią po swoich włosach. "Ile dostałeś?" Spytał. "Tym razem zdobyłem jedynie 4766." White odpowiedział. "To jest drugi, najwyższy wynik." Przypomniał mu Sebastian. "Ale to jest lekko denerwujące, że spadłem z pierwszego miejsca na drugie." White zwierzył się i westchnął. "Ja tym razem zebrałem 4580." Sebastian powiedział i także westchnął. "Jesteś na siódmy z dziesięciu, przynajmniej to jest dobra wiadomość." White zauważył, kiedy chodził w koło, obserwując pokój.
"Wciąż nie powiedziałeś mi, dlaczego tu jesteś, White." Sebastian powiedział, wpatrując się w krążącego demona. "Wiesz, byłem tu wczorajszej nocy, ale gdy usłyszałem jak ty i twój pan szalejecie to zdecydowałem się przyjść dzisiaj." Byłem całkowicie przerażony twoim nowym hobby, Sebastian." Sebastian rozszerzył oczy rozbawiony.
Serce Ciela przestało bić, a kiedy znów zaczęło to z największą możliwą szybkością. Cholera! Zapomniałem, że łóżko zatrzeszczało kilkakrotnie i ja wczoraj jęczałem głośniej! I nawet nie mogłem zrozumieć intencji Sebastiana! Niech to szlag! Ciel był bliski krzyknięcia, ale w porę zakrył usta, pamiętając, że drugi demon jest na zewnątrz. Ciel znów zaczął obserwować jak 'White' idzie w kierunku Sebastiana.
Gdy White stanął blisko Sebastiana, zniżył głowę, by spojrzeć na niego. W rzeczywistości był wyższy od niego jedynie o cal. Ciel patrzył jak nowy demon łapie Sebastiana i ciasno obejmuje. Sebastian nie wzdrygnął się, ani nie wyrywał. Po prostu odwzajemnił uścisk. Ciel, nie czekając dłużej, wystrzelił z szafki i wrzasnął. "SEBASTIAN!"
"Paniczu..." Sebastian puścił demona i popatrzył jak Ciel krzyczy na niego. "Wygląda na to, że mysz wpadła w pułapkę." White uśmiechnął się w wyrafinowany sposób. W jednym, szybkim ruchu znalazł się przed Cielem i zniżył się, by spojrzeć mu w twarz. Ciel zachłysnął się powietrzem i rozszerzył oczy z przerażenia. Wtedy zobaczył jak demon naprawdę wygląda.
Krwawo szkarłatne i czerwone wiry kręciły się w lśniących oczach. Platynowobiałe, jakby pióra prawdziwego anioła, włosy sterczące w jedną stronę i grzywka opadająca na czoło, a następnie rozchodząca się na boki, zostawiając jedynie mały widok na bladą skórę pomiędzy. Blada i zarazem gładka twarz nadawała mu boski wygląd. I wreszcie ta perfekcyjna całość była zwieńczona uśmiechającymi się, miękkimi ustami.
White uniósł jego podbródek. Ciel chciał się odwrócić, ale był zbyt zagubiony w tych oczach, które wciągnęły go w czerwone myśli. White uśmiechnął się, odsłaniając małe kły bardzo podobne do tych Sebastiana. "Rety, rety... To zaszczyt wreszcie cię spotkać, Cielu Phantomhive." Powiedział przechylając nieco głowę. "Skąd... Skąd znasz moje imię?" Ciel zadrżał. "Ono jest po prostu wypisane w twoich oczach. Wystarczy je przeczytać." Odpowiedział, głaszcząc jego gładką skórę dłonią w czarnej rękawiczce. Ciel, niezdolny do odtrącenia tego delikatnego gestu, zadygotał.
"Jesteś takim pięknym chłopcem." White szepnął lubieżnie do jego uszu. Ciel nie miał nic przeciwko jego komentarzowi, po prostu wpadł głębiej w swoje lubieżne pragnienia. Demon był tak delikatny, że nawet Ciel nie mógł się oprzeć. "Czy to dlatego szalałeś z Sebastianem wczorajszej nocy?" White uśmiechnął się, puszczając jego policzek. "Nie jesteś za młody na takie rzeczy?" Spytał, uśmiechając się złośliwie na zawstydzenie Ciela.
"To nie... To nie było nic tak..." Ciel ucichł na ostatnim słowie. Jak mógł tak chętnie ulec temu demonowi? Jakiego rodzaju magiczny urok wkradł się w jego serce? White na pewno wygląda młodo... i pięknie... Serce Ciela zaczęło bić w zbłąkanym rytmie. Myśli Ciela powoli odpływały, prosto w jego błyszczące oczy. Zarumienił się, kiedy to spostrzegł. "Sebastian jest szczęściarzem, posiadając takiego cudownego chłopca jak ty..." Wyszeptał w ucho Ciela. Ciel poczerwieniał całkowicie, nie mając odwagi spojrzeć mu w oczy. Włosy White'a dodawały uroku jego twarzy tak, że przypominał bardziej anioła niż demona. Ciel przełknął ślinę, kiedy dotknął jego dłoni w czarnych rękawiczkach, i powoli odsunął je od swoich policzków.
"Ja... Ja... To..." Ciel nie mógł skończyć. White tylko położył swój palec na jego wargach. Ciel był bliski omdlenia przez to całe podniecenie w swoim ciele. Jego ciało rozgrzało się i pociło, a dreszcz przebiegł każdą jego część. "Cii... Niektóre rzeczy zostaną tajemnicą." Patrzył na kontrakt Ciela, przytrzymując zbłąkaną grzywkę znad jego oka. Delikatnie zabrał swoją dłoń i podniósł się. "Jesteś zdecydowanie szczęściarzem, Sebastian." Powiedział, oblizując górną wargę i uśmiechając się.
"Dlaczego tu jesteś, White?" Westchnął Sebastian, podchodząc do Ciela, który dotykał swoich policzków, czując jakby zostały zahipnotyzowane przez dotyk White'a. W mgnieniu oka Sebastian ubrał swojego panicza i spojrzał na White'a, który ich obserwował. Ciel również spojrzał na uśmiechającego się demona. Był wysoki. Wyglądał elegancko w czarnym fraku z czarną kamizelka, starannie wyprasowaną, białą koszulą, czarnych spodniach i czerwonym krawacie. Miał czerwoną różę w prawej kieszeni na piersi i nosił czarne rękawiczki.
Wyglądał jak brat-bliźniak Sebastiana. Tylko z przeciwnym kolorem włosów i inną fryzurą.
"Z pewnością wspaniale wyglądacie razem! Życzę szczęśliwego związku." White zauważył, kładąc dłoń na swoim podbródku. Ciel natychmiast otrząsnął się i zarumienił. Sebastian popatrzył na niego beznamiętnie. "Och, tak... Przyszedłem poinformować, że Szatan ma rozkazy dla nas." White wreszcie ogłosił. "Co ona znowu chce? Czy ona chce ludzkiej krwi, ludzkich kości, czy czegoś innego?" Sebastian spytał, pocierając czubek nosa. "Czekaj! Szatan to 'ona'?!" Ciel wgapił się w Sebastiana. Lokaj kiwnął głową.
"Tak, ona jest kobietą. Rozkazała nam pozbyć się ich." White powiedział z naciskiem na ostatnie słowo. "Czekaj..., co? Co miałeś na myśli przez 'ich'?" Ciel zapytał zagubiony. "Miał na myśli bliźniaków Mandarin, paniczu." Sebastian wyjawił. "Kim są bliźniacy Mandarin?" Zaintrygowany Ciel zadał pytanie.
"Są zbłąkanymi, bliźniaczymi demonami, które wydostały się na powierzchnię. Złamali kilka praw, ale tym razem przekroczyli granicę. To oni stoją za serią samobójstw jak widzisz. Tak więc pozbycie się ich tak szybko jak jest możliwe to najlepsze rozwiązanie." White wyjaśnił.
"Ale gdzie ich znajdziemy?" Ciel spytał, unosząc brew. "Ty dokładnie wiesz gdzie ich szukać, piękny chłopcze." White spostrzegł. "Hej! Ja mam imię!" Zanim Ciel zdążył skończyć, White zniknął.
"Tylko kto to był?" Ciel zapytał z zakłopotaniem. "To był twój bliźniak?" Sebastian stłumił śmiech spowodowany domysłami Ciela. "Nie, paniczu. On nie jest moim bliźniakiem." Sebastian odpowiedział, uśmiechając lekko. "W takim razie kto?" Ciel spytał wpatrując się w czerwonookiego mężczyznę.
"On jest... moim partnerem życiowym, paniczu."
Ciel otworzył usta. Sebastian ma partnera życiowego? Jego partner życiowy jest mężczyzną?
