TRON: Geneza
Rozdział dziewiąty: Dwie zagadki
-Co?- wykrztusiłam.
-Ten system upada- powtórzyła spokojnie.
Chciałam coś powiedzieć ale wtedy do kwatery padali Axel i wkurwiony Mori który nie dał nam nawet sekundy czasu powiedzenie czegokolwiek tylko podszedł do nas w jednym susie , złapał Echo za kołnierz kombinezonu i uniósł do góry tak że jej stopy unosiły się kilka centymetrów nad ziemią.
-Jak się tutaj dostałaś?- wysyczał.
W odpowiedzi Echo kopnęła go w kolano. Męski program syknął z bólu i przy okazji puścił hakerkę która wylądowała miękko na stopach. Następnie dziewczyna poprawiła swój szalik i z miną uwydatniającą jej wyższość nad przeciwnikiem powiedziała:
-Drzwiami wypalony obwodzie.
Obwody programu bezpieczeństwa zrobiły się na moment czerwone.
-Ty...- zaczął ale mu przerwałam.
-Spokój, nie kasować się!- zawołam podnosząc się z podłogi- jesteśmy obecnie w jednej drużynie- stanęłam między nimi. Obawiałam się że dyski zaraz pójdą w ruch.
-W tej samej drużynie? Z programem hakerskim? Szanuje cię Sam i doceniam twoje zdolności ale współpraca z programem hakerskim który próbował cię skasować jej kretyńska. Wolałbym już napić się zatrutej energii.
-Do dna...-mruknęła blondynka.
Jaka ja byłam słodka w wieku siedemnastu lat...
-Przepraszam że się wtrącę w tą dyskusję- zaczął milczący do stąd Axel- ale czemu panna haker jest tak podobna do ciebie?- zapytał patrząc na mnie.
-Mamy wspólnego Użytkownika- odpowiedziałyśmy jednocześnie. Gdy dotarło do nas co zrobiłyśmy jednocześnie parsknęłyśmy śmiechem. Bezapelacyjnie pokochałam tą wariatkę.
-No rzeczywiście, jesteście podobne...- mruknął Mori. Wyraźnie nie był z tego faktu zadowolony.
Westchnęłam. Przypomniały mi się czasy kryjówki na Rubieżach. Wszystkim tam lekko odbijało, a szczególnie po tym jak tato-bit zdemolował mi pokój (tłumaczył się później tym że nie podobało mu się to że wyglądam seksownie i musiał się jakoś wyżyć za tamto prześcieradło). Wtedy mimowolnie pomyślałam o Tronie. Zakuło mnie przy sercu. Wiedziałam że istnieje spora szansa że już nigdy go nie zobaczę. Że już nigdy nie zobaczę tych ciepłych brązowych oczu. Oczu które nigdy nie brały mnie za wariatkę. Że już nie poczuje jego ciepłych, szorstkich dłoni które uspokajały mnie za każdym razem gdy miałam złe sny. Że już nigdy nie zobaczę osoby która mimo tego że wie o wszystkim co w życiu zrobiłam akceptowała mnie bez mrugnięcia okiem.
Już na początku naszego związku ustaliliśmy że opowiemy sobie o wszystkim co przeżyliśmy. Na początku było to dla nas krępujące ale po pewnym czasie stało się całkowicie naturalne. Nawet co jakiś czas udawało nam się opowiedzieć o swoich uczuciach i w obu przydatkach w tym wszystkim było za dużo mroku.
-Jest źle- zaczęłam zerkając niepewnie to na Moriego, to na Echo- nasz drogi włamywacz na pewne informacje które warto przeanalizować, więc jeśli można- wskazałam stół- usiądźmy i jej wysłuchajmy.
Programy posłusznie usiadły przy stole. Axel wyciągnął ze swojej kabury skompresowaną płytkę z danymi, rozpakował ją i spojrzał uważnie na mój program czekając aż ta coś powie.
-Więc...- zaczęła moja blondynka- ten system upada- powiedziała poważnie.
Rudowłosemu programowi płytka wypadła z dłoni.
-Skąd to wiesz?- zapytał Mori z kamiennym wyrazem twarzy.
-Jestem tu od kilkunastu microcyki. Złapano mnie jak badałam Pamięć Systemu- uśmiechnęła się po wariacku- Próbowano mnie tutaj przenieść ale... jakby to ładnie powiedzieć... troszkę podpuściłam współwięźniów na strażników jak lecieliśmy transportowcem i udało mam się uciec. Tamte programy udały się do najbliższego zamieszkałego sektora a ja udałam się tutaj, chciałam zrobić zamieszanie żeby móc uciec z tego systemu ale po drodze natknęłam się na dużą grupę wirusów. Rozkopywały skały by dostać się do Rdzenia Energetycznego... w miarę jak się tu zbliżałam napotykałam coraz więcej takich grup.
-O Mój Użytkowniku- jęknął Mori- jak ci kretyni mogli na to pozwolić?
-Bo zamiast pilnować porządnie Bram Przepustowych skupiają się na wyłapywaniu ''wadliwych" programów- mruknął Axel.
-No i tu się z tobą zgadzam...- uśmiechnęła się Echo- jak się nazywasz programie?- zapytała.
-Axel- przełknął głośno ślinkę.
-Lubie cię Axel- wyszczerzyła się prawie jak Jeff the kiler. Zaczęłam się poważnie zastanawiać czy ja też tak potrafię- Nazywam się Echo... a ty?- spojrzała na program bezpieczeństwa.
-Mori- odparł chłodno szatyn.
-A ty maleństwo?- zwróciła się do siedzącej przy mnie SI.
-Jestem Mai- odpowiedziała cicho- naprawdę jesteś hakerem? Nigdy nie widziałam programu hakerskiego.
-Tak jestem. A ty zapewne jesteś programem SI, prawda? Dużo podróżuje po systemach i widziałam już wiele takich programów jak ty... no może z tym wyjątkiem że tamte były wyżej rozwinięte niż ty ale zobaczyś za parę cykli będziesz ukształtowana jak inne programy.
-Naprawdę?- rozpromieniła się.
-Oczywiście, w końcu będziesz dosięgać do pedałów światłocykla- zaśmiała się cicho.
Mai, Axelowi ani mnie nie było do śmiechu.
-W bitwie światłocykli prawie rozbiłam się przez to o ścianę, gdyby Sam nie podjechała do mnie i nie nie ściągnęła...- zamilkła i opuściła głowę.
-Och... przepraszam, nie wiedziałam...- speszyła się- wybacz...- westchnęła głośno- a wracając do sprawy... kiedy tu szłam spotkałam kogoś. Nie powiedział jak się nazywa...
-Chudy, kręcone blond włosy i niebieskie oczy?- nagle przerwał jej Axel.
-Skąd wiesz?- zmarszczyła brwi.
-Spotkałaś Świra- Mori uśmiechnął się delikatnie.
-Kogo?- zapytałyśmy równocześnie.
-Świra, to taka legenda tego systemu. Nie wiadomo skąd się wziął i jaka jest jego funkcja, imienia też nigdy nie zdradził. To taki nieszkodliwy błąd- wyjaśnił Mori.
-Ten błąd, jak go określiłeś, powiedział mi że w innych rejonach systemu sytuacja wygląda tak samo i władza systemu skupia się tylko na programach- prychnęła- swoją drogą to szalenie miły program. Gdy dowiedział się o moim planie ucieczki zapytał czy może iść ze mną...
-Ta, świetnie tylko co teraz mamy zrobić- westchnął Mori i spojrzał na mnie wyczekująco.
-Nie wiem jak ty ale ja zabieram Sam, Mai i Świrka z tego systemu- Echo wstała od stołu- chcesz się zabrać rudy?- zwróciła się do Axela.
-Typowy program hakerski, myśli tylko o sobie i pozostawia innych w tyle- warknął program bezpieczeństwa.
-Przynajmniej wiem o co walczę, a ty?- spojrzała na niego- ty nawet nie wiesz o co walczysz! A żeby było zabawniej za wykonywanie swojej funkcji trafiłeś tutaj...
-Ty mała...
-Dosyć- powiedziałam uderzając pięścią w stół. Światła pomieszczenia lekko zamigotały- Wybacz Echo ale ja nikogo tu nie zostawię.
-Ale...- zaczął mój program ale mu przerwałam.
-Te programy to moja odpowiedzialność czy to ci się podoba czy nie.
-Rozumiem- blondynka spuściła wzrok i wróciła na miejsce.
Zapadła złowroga cisza.
-A więc...- wzięłam głęboki wdech. Nadal obawiałam się że Echo i Mori się na siebie rzucą- ma ktoś jakiś pomysł jak uciec z tego systemu z... Axel ilu nas jest?
-Ponad pięciuset- odpowiedział po sprawdzeniu danych w swojej płytce.
-...z ponad pięciuset programami? Bo mi jakoś nic do głowy nie przychodzi- dokończyłam.
Nawet ja pomimo swojej zajebistości nie mogłam być Alfą i Omegą.
-W hangarze jest duży transportowiec starego typu- odezwał się Mori- powinien nas wszystkich pomieścić tylko że jest niesprawny...
-Mamy jakiegoś mechanika na składzie?- zapytałam mojego adiutanta.
-Coś się znajdzie- odparł Axel po sprawdzeniu danych w na swojej płytce.
Półtora hexa później wraz z Morim, Axelem i Mai staliśmy w hangarze i czekaliśmy na werdykt mechanika co do stopnia uszkodzenia transportowca. No dobra, to programy czekały bo ja już z miejsca widziałam że nasza, jak na razie, jedyna deska ratunku to przedpotopowy trup. I ja wiedziałam co mówię. Kiedy programy bezpieczeństwa z mojego zespołu mnie wkurzały (czterech facetów z kompleksem superbohatera, a do tego Tron będący szefem wszystkich zespołów który co chwila się ze mną kontaktował by sprawdzić czy nic mi nie jest ale to zakończyło się stosunkowo szybko po wysłaniu mojego faceta na jedną noc na kanapę. Tak szczerze to miał być cały tydzień ale drugiego wieczoru zrobił taką zbolałą minę że mu odpuściłam) zaszywałam się w warsztacie Abla. Stary program bardzo chętnie dzielił się wiedzą i jako jeden z nielicznych traktował mnie jak program. Echo w tym czasie myszkowała po obozie.
-Ten złom nie poleci- powiedział mechanik wychodząc z maszyny. Mężczyzna był niski i stosunkowo krępej budowy.
-Nic się nie da zrobić?- zapytał Mori.
-Gdybym miał części ta kupa pikseli by poleciała ale takich się już nie produkuje. Prędzej jakiś Użytkownik zstąpi do systemu niż to się uda.
-Nie pragnij tego bo się ziści- powiedziała Echo pojawiając się dosłownie z znikąd. Instynktownie, w ułamku sekundy sięgnęłam po dysk i przystawiłam jej do gardła.
-Myślałam że się lubimy...- mruknęła z rozbawieniem.
-Bo się lubimy- odłożyłam dysk na miejsce- mój partner z pakietu wyrobił we mnie ten nawyk... zawsze martwi się o moje bezpieczeństwo...- uśmiechałam się smutno.
-To on nauczył cię tak walczyć?- zapytała Mai.
-Tak- zmarszczyłam brwi- to był bardzo bolesny proces...
-Jest tu, czy w innym systemie?- zapytał Mori.
-Nie wiem, nie wyczuwam go...- odpowiedziałam. Dopiero po sekundzie dotarło do mnie co palnęłam.
-Wiesz że powinnaś go wyczuć nawet pomimo przebywania w innym systemie? Jeśli go nie czujesz...- zaczął program bezpieczeństwa ale mu przerwałam. Wiedziałam co mu chodzi po głowie. Feromony przyciągające programy bezpieczeństwa znów w akcji!
-On żyje!- krzyknęłam, a światła w pomieszczeniu zamigotały. Zaklęłam w myślach. Zareagowałam zbyt emocjonalnie. Ogólnie jakoś ostatnio byłam zbyt emocjonalna i nielogiczna.
Mori chciał coś powiedzieć ale wtedy mechanik rzucił w niego kluczem.
-Mamy ważniejsze sprawy na głowię niż twoje podrywanie wdówki- warknął program- system się kończy a my jesteśmy w paszczy robaka.
-O co chodzi?- zapytała Echo.
-O TO ŻE NIE MAM CZĘŚCI! MÓJ URZYTKOWNIKU, JAKIE TEMPAKI!- wydarł się po raz kolejny mechanik. Jego obwody na sekundę zajaśniały mocniej.
-Jakieś cztery hexy marszu stąd jest składowisko starych maszyn, może tam będą części?- powiedziała blondynka i oparła się o ścianę transportowca z miną jakby miała na wszystko wylane. Absolutnie i nieodwołalnie kochałam jej osobowość.
-Pomysł całkiem niezły tylko że tam się roi od wirusów hakerze- prychnął.
-Jeśli weźmiemy światłocykle i będziemy mieć przewodnika... Echo, gdzie jest ten twój Świrek? On zna Pustkowia, prawda?- uśmiechnęłam się szeroko. Powoli wracałam na stare obroty.
To co wydarzyło się później prawie wytrąciło Moriego z równowagi. Program bezpieczeństwa musiał wcześniej przeboleć fakt że mój program bezczelnie włamał się do obiektu który ochraniał, a teraz musiał przeboleć fakt że nie dość że Echo się włamała to że przyprowadziła kogoś ze sobą i ukryła tak że żaden z patrolujących programów go nie wykrył. Następnie biedak musiał załagodzić mój konflikt z mechanikiem o sprawność światłocykli przystosowanych do jazdy po Pustkowiach. Potem musiał powstrzymywać Olliego (mechanika) przed zawrzeszczeniem nas na śmierć z powodu mojego światłocykla. Okazało się że strażnicy nie zadali sobie trudu by sprawdzić czy nie mam ukrytej kabury na łydce w związku z czym wiąż byłam posiadaczką swojego zajebistego pojazdu. Cały krzyk programu był o to ''że co to za model!" i ''jak ty chcesz na takim maleństwie jeździć! To się złamie na pierwszym wyboju". Z tego mechanika był prawdziwy gbur. Bardzo mi przypominał faceta który prowadził te pamiętne kursy w warsztacie. Do dzisiejszego dnia żaden z chłopaków których tam poznałam nie wie że jestem dziewczyną ale to już zupełnie inna historia. Następnie Mai zrobiła scenę '' ja chce z wami" i ku niezadowoleniu programu ochrony Echo i ja całkowicie jej uległyśmy. No co na to poradzić że mam słabość do dzieci? A do tego ta mała wyglądała jak postać z anime, a konkretnie Hina. Mimo wszystko zawsze, jakkolwiek się działo był ze mnie dzieciak. Taka cecha po tatusiu. Ale nie to było najbardziej szalone. Najbardziej szalona była reakcja Świrka na mój widok.
Gdy tylko program mnie zobaczył podszedł do mnie i zaczął oglądać mnie uważnie. Lekko się speszyłam ale ogarnęłam się i sama zaczęłam go oglądać. Świrek wyglądał jak dbający o siebie mężczyzna przed trzydziestką. Był szczupły i ubrany w standardowy, czarny kombinezon o biało- niebieskich obwodach. Twarz miał pociągłą, jego kości policzkowe lekko wystawały a szczęka była kwadratowa. Miał jasne, lekko kręcone, blond włosy i niebieskie oczy. Miałam wrażenie że skądś go znam.
-Czym jesteś?- zapytał tak cicho że tylko ja go usłyszałam.
Nie... on nie mógł wiedzieć... bo niby skąd? Echo na pewno nie wypaplała.
-Nie wiem o co ci chodzi- odpowiedziałam równie cicho.
Poczułam jak coś ściska mnie w żołądku. Miałam wrażenie że go znam ale wiedziałam że to niemożliwe. Skoro pytał czym jestem, skoro był w stanie wyczuć to że jestem inna aż bałam się pomyśleć czym on był.
W końcu gdy cała grupa się zebrała ruszyliśmy w drogę. Na czele konwoju jechał Świrek i Echo, następnie był Axel i ja z Mai, potem Olli a na końcu Mori.
W czasie jazdy czułam się prawie normalnie. Czułam wiatr we włosach, a przynajmniej tym co z nich zostało. Musiałam później zrobić z nimi porządek i przywrócić do dawnej długości. Może to zabrzmi śmiesznie ale bez swojego kłosa trudniej było mi złapać równowagę.
Mój światłocykl mimo drugiego pasażera rwał do przodu jak zawsze. Cieszyłam się że go miałam. Przypominał mi o tym że istnieją osoba do której tak bardzo chciałam wrócić. Do Trona. Na samą myśl o programie uśmiechnęłam się szeroko. Pamiętałam co mi raz zrobił na tym światłocyklu. Następnego microcylku miałam taką radochę że tato czerwieniał na sam mój widok.
Westchnęłam cicho. Brakowało mi mojego partnera. Jeszcze nigdy nie rozstawaliśmy się na tak długo. Zawsze, cokolwiek się działo, jego dłoń była w pobliżu. Zawsze mogłam ją złapać... zawsze był kiedy go potrzebowałam... chyba on jedyny w całym moim życiu nigdy mnie nie zawiódł. Dla niego, cokolwiek mu o sobie opowiedziałam, nigdy nie byłam stuknięta a opowiedziałam mu wszystko. Nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Oboje wiedzieliśmy jacy jesteśmy i akceptowaliśmy siebie wzajemnie.
Poczułam wilgoć w kącikach oczu. Starłam je szybko by zapobiec płaczowi. To nie był czas użalanie się nad sobą. Mogłam tęsknić ale nie mogło to wpływać na to co się wokół mnie działo. Musiałam postępować według najmądrzejszej rady jaką mi w życiu dano. Skupić się na przeżyciu.
Bez jakichkolwiek problemów dojechaliśmy na miejsce. Składowisko starych maszyn było otoczone wysokimi, niebiesko- krystalicznymi skałami. Wszędzie walały się przestarzałe modele pojazdów, kupy wygasłych pikseli oraz wszelkiego rodzaju śmiech.
-Słuchajcie programy- zaczął Olli wyciągając płytkę danych- to są części których potrzebujemy- pokazał nam odpowiednie dane i schematy na płytce- jak znajdziecie coś podobnego to to oznaczcie i broń Użytkowniku nie dotykajcie bo jeszcze zdezerujecie. Jak znajdę jakieś oznaczenie to sprawdzę czy część się nadaje. A teraz szukajcie- skrzywił się na nas lekko i poszedł do jednej z maszyn. Naprawdę chciałam wiedzieć jaki ten program ma problem.
Rozdzieliliśmy się na dwu osobowe zespoły. Axel poszedł z Mai, Mori ze Świrkiem a ja z Echo. Pasowało mi to bo chciałam z nią poważnie porozmawiać.
-Wolałam bym żebyśmy ten cały motłoch zostawiły- Echo wyprzedziła mój zamiar rozpoczęcia rozmowy- małą i rudego mogłybyśmy wziąć ale reszta- skrzywiła się- ci idioci nie potrafią myśleć samodzielnie, bity mają więcej rozumu niż oni.
Czy ja też byłam taka okrutna?
-Rozumiem co czujesz- zaczęłam cicho. Wciąż byłam trochę rozbita tym co powiedziała- ale to jest złe... to jest złe dla ciebie... bo jeśli nie czujesz współczucia do innych jesteś jak bez duszy- głos mi się zatrząsł.
-Ty... ty wiesz co mówisz- spojrzała na mnie poważnie.
-Tak, wiem. Mamy takie same osobowości. Znam twój ból... jesteś taka samotna. Może niewiele wiem o programach hakerskich ale jedno wiem na pewno, jesteście pogardzane za swoją inność- prawie się rozpłakałam. Tak łatwo mi się z nią rozmawiało- ja też byłam za to pogardzana. Miałam kilku przyjaciół ale tak naprawdę byłam sama. Przez bardzo długi czas nie potrafiłam żyć bez tej samotności... ty masz to samo więc proszę cię nie zamykaj się na innych- spojrzałam na dziewczynę. Jej twarz wyglądała jakby zaraz miała się rozpłakać.
-Dziękuje ci Moja Użytkowniczko- powiedziała i przytuliła mnie mocno. Odwzajemniłam uścisk. Cieszyłam się że udało mi się dotrzeć pod skorupę którą wokół siebie stworzyła. Cieszyłam się że była taka jak ja i zrozumiała o co mi chodziło. Miałam nadzieje że zmieni się jak ja po wojnie. To było by dla niej bardzo zdrowe. Chciałam coś jeszcze powiedzieć gdy usłyszałam cichy gwizd.
Rozejrzałam się na boki i dostrzegłam Moriego stojącego jakieś dwadzieścia metrów od nas przy czymś co było kiedyś światłokopterem. Program dał mi znak żebym spojrzała w lewo po czym się schował. Spojrzała i momentalnie padłam na ziemie pociągając za sobą hakerke.
-Co jest...
-Wirusy- szepnęłam i ostrożnie wychyliłam głowę zza kawałka złomu.
W naszym kierunku człapał jakiś tuzin wirusów które wyglądały jak zombie. Jak ociekające żółto- zielonym glutem zombie. A co gorsza jakieś pięć metrów od stworów za kawałkiem jakiegoś żelastwa leżącego na ścieżce kryła się Mai. Wiedziałam że ją znajdą, że dzielący ich dystans zmniejszał się z każdą chwilą. Musiałam coś zrobić.
-Bądź cicho- powiedziałam do ukrytej przy mnie Echo i uśmiechnęłam się po wariacku po czym wyskoczyłam zza kawałka złomu za którym się kryłyśmy i wykrzyknęłam coś co zawsze chciałam powiedzieć.
-Hej, tu jestem! Jestem smaczna!
