Neville zawsze lubił sernik. Co prawda wieczorami głównie snuł fantazje o wyrobach czekoladowych, jednak sernikiem nigdy by nie pogardził.
I to go wreszcie musiało zgubić... prędzej czy później, ale musiało!
Minister magii wtrącił go za to do aresztu. Tak, za to, że Neville patrzył przymilnym okiem na sernik. Na przesłuchaniu jakoś tak wyszło, że wśród tylu innych słów wypowiedział te, które właśnie na to wskazywały, a tak się akurat składało, że czterech zaginionych łączyła na pewno jedna rzecz – zamiłowanie właśnie do sernika.
Knota dalsze rozumowanie jest chyba jasne – chłopak porwał i przetrzymuje czwórkę nauczycieli, aby ci na uczcie nie wyjadali mu sernika. Aby choć im to przez myśl nie przeszło!
Harry, Ron i Hermiona postanowili odwiedzić biedaka, jak wiemy, nie słusznie posądzonego o porwanie.
Gdy tylko stanęli w lochach, przed jego celą, pyzaty trzynastolatek dopadł do krat swego więzienia i zawył jak zwierzę w potrzasku (którym nomen omen był):
– To nie ja! Jestem niewinny!
–Wierzymy ci... – rzekła współczująco Hermiona.
On nie mógł tego zrobić, przecież na twarzy ma wypisz-wymalowane, że muchy by nie skrzywdził.
– Neville, jeśli minister uznał cię za podejrzanego, to... sądzę, że coś może być na rzeczy – rzekł mocno Harry.
– Właśnie! – potwierdził Ronald. – Mów za siebie, Hermiono. Świętoszkowaty wygląd Neville'a o niczym jeszcze nie świadczy! Wręcz przeciwnie! Często najciemniej jest pod latarnią!
– Co wy mówicie?! A jeszcze apropo ministra... – kontynuowała Hermiona – wiecie, że ponoć jest uzależniony od alkoholu?! To straszne! Chodzą takie plotki, ale ja mam podstawy by im wierzyć! Gdy wchodziłam po Ronie na przesłuchanie, spod biurka pod moje stopy potoczyła się pusta butelka Bolsa! Czy wy sobie zdajecie w ogóle sprawę, jakie ministerstwo wyciągnie wobec niego konsekwencję, jeśli się dowiedzą, że pił w trakcie pracy!
Spojrzeli na nią zblazowani.
– Serio? – zapytali unisono.
– Ty tak serio, czy żartujesz, Hermiona? – Ron zadał pytanie retoryczne. – Takie plotki to ja słyszałem już, jak żeśmy pierwszoroczni byli... A na drugim roku z Harrym widzieliśmy jak on, ojciec Dracona i Hagrid popijali sobie Bolsika na służbie... no, wtedy jak przynieśli mu zwolnienie, gdy podejrzewali go o morderstwa w szkole... Ty byłaś wtedy spetryfikowana, to nie wiesz.
– Wtedy, gdy podejrzewali go o morderstwa w szkole?! – Hermiona powtórzyła piskliwie. – Jak mogli podejrzewać go o morderstwa i razem po tym jak gdyby nigdy nic pić z nim wódkę?!
– Och, Hermiona – żachnął się Harry – alkohol spaja i przełamuje lody! Nie słyszałaś o tym?
– Słyszałam! Za to dziwi mnie, że ja nic nie wiedziałam o tych plotkach, gdy byłam na pierwszym roku, czemu dopiero teraz do mnie dotarły, hm?
– Och, bo ty zamiast interesować się gorącymi newsami, siedzisz z nosem w książkach! – znów Harry żachnął się.
Hermiona spojrzała na Rona.
– To niestety prawda, Hermiono – rudy potwierdził.
