Gdy zaginęła pani Hooch (niespecjalnie przepadająca za sernikiem) Neville'a wypuszczono. Śledztwo właściwie stało w miejscu.
Następna była Sybilla Trelawney.
Znikali dalej kolejni i kolejni nauczyciele!
Po pewnym czasie jedynym pozostałym był Filius Flitwick...
– Hogwart nie jest już bezpiecznym miejscem! – wył do uczniów podczas swoich przemów Korneliusz Knot. – Jeśli sprawy dalej będą się tak mieć... będziemy musieli poważnie zastanowić się nad całkowitym zwolnieniem was z zajęć! Lecz apeluję! Apeluję do porywacza lub zabójcy, którym jest niezbicie przynajmniej jeden z was! Jeśli masz choć trochę litości w sercu, wypuść tych biednych nauczycieli, pozwól wrócić swoim kolegom do nauki i książek, niech wszystko będzie po staremu! Nie wyciągniemy wobec ciebie żadnych konsekwencji! Tylko ich wypuść! Jeśli nie, winnymi zostaną uznani wszyscy uczniowie Hogwartu i zostaniecie srodze ukarani!
W tym całym ferworze nikt nawet nie zauważył, że ktoś potajemnie wnosił szafy do skrzydła szpitalnego! Nikt nawet nie pomyślał, aby do nich zajrzeć...
Tymczasem Harry, Ron i Hermiona udali się do Hogsmeed, żeby dla odmiany popić trochę kremowego piwa.
– No nieźle... – Harry zaśmiał się. – Nie podejrzewałbym cię, Hermiono, o aż taką nienawiść do Trelawney. Ale dobrze, że się jej pozbyliśmy... praktycznie nie mamy już żadnych zajęć, ha! Tylko Filius tyra od rana do nocy, próbując uczyć nas wszystkiego! Jak tak dalej pójdzie to zejdzie biedak na zawał!
– To straszne, że nie mamy zajęć! – wburzyła się Hermiona. – Nie żebym tęskniła za Trelawney i za wróżbiarstwem, lecz... kurczę, Harry, mam straszną ochotę donieść na ciebie! Strasznie źle postąpiłeś.
– No, no, Hermiona, po trzykroć użyłaś słowa „straszne" – zauważył Ron, ale nikt się tym akurat nie przejął.
– A ten cały Knot sra w gacie jak nic... – zaśmiał się dufnie Harry. – Słyszeliście, co mówił?! Widać, że nie ma już nadziei na powodzenie, ha! Niech wszystko będzie po staremu! Nie wyciągniemy wobec ciebie żadnych konsekwencji!. Widać, że kolo się cyka! Nie ma żadnych podejrzanych, żadnych poszlak, nawet pewnie żadnych przesłanek!
– Ta! – podłapał Ron. – A pamiętacie to? Wypuść tych biednych nauczycieli, pozwól wrócić swoim kolegom do nauki i książek. Przecież to szczyt głupoty gadać takie rzeczy! Wiadomo, że nikt nie chce wracać do nauki!
Hermiona odchrząknęła.
– No, nikt oprócz Hermiony – Ron sprostował.
– Chciałbym wznieść toast za... – zaczął Harry i machnął ręką, w której trzymał kufel z piwem.
Tak się nieszczęśliwie złożyło, że akurat przechodził za nim Filius Flitwich. Harry nie dość, że przyłożył mu z pięści, to jeszcze oblał całego piwem.
– Potter! Gdzie z tymi łapami! Ach, cała trójka dostaje szlaban! W jego ramach na zakończenie roku zaśpiewacie w chórze! Przebrani tylko w sukieneczki hawajskie!
O, nie!
Taka zniewaga krwi wymaga. Harry, Ron i Hermiona wymienili znaczące spojrzenia. A następnie skierowali je na oddalające się plecy ostatniego z nauczycieli.
