Autor: LunaFromBakerStreet

Beta: sherlyimpala

03. Oglądając film (Watching a movie)

Kiedy nad Londynem pojawił się śnieg, przestępcy przestali wychodzić z domów. Z dnia na dzień miasto zrobiło się jakieś cichsze i spokojniejsze, a Lestrade ani razu nie zadzwonił na Baker Street. Sherlock dostawał szału.

- Co z wami? Jest za zimno i nie chce wam się ruszyć?! – krzyczał wyglądając przez okno, jak gdyby to naprawdę była wina śniegu, że przez ostatnie dni nikt w mieście nikogo nie zabił.

- Uspokój się – powiedział John, podgłośniając telewizor, aby zagłuszyć te wrzaski. A Sherlock tylko bardziej się denerwował.

- Tyle razy ci to powtarzałem, potrzebuję sprawy, żeby nie zwariować!

- Na to już chyba za późno – mruknął Watson pod nosem, a jego przyjaciel udawał, że nic nie słyszał. – Może obejrzysz ze mną film? – zaproponował. W odpowiedzi dostał teatralne przerzucenie oczami.

- Telewizja ogłupia, John.

Wspomniany mężczyzna delikatnie się uśmiechnął. Nawet w takiej sytuacji Sherlock wypowiadał jego imię w sposób, od którego robiło się ciepło na sercu.

- Może właśnie tego ci potrzeba?

Sherlock naburmuszył się, ale usiadł na kanapie. Jak na obrażonego usiadł dość blisko Johna, bo stykali się ramionami. Podkulił nogi i oparł na nich twarz, tak że tylko srebrne oczy świeciły znad kolan.

- „Hobbit", John? Naprawdę? Który to już raz?

Mężczyzna zrobił zakłopotaną minę.

- Nie marudź. O tej godzinie i tak wielkiego wyboru nie ma.

Milczeli przez chwilę. Film dopiero co się zaczął, w domu Bilba pojawiały się kolejne krasnoludy, przyszedł też czarodziej. Główny bohater wyglądał blado na tle hałaśliwego tłumu.

- Ten cały hobbit nie jest wcale wyższy od ciebie. Mógłbyś spokojnie być statystą w kolejnej części.

- To ty byś pewnie zagrał smoka – odpowiedział na zaczepkę. Sherlock nie bardzo rozumiał, co John miał na myśli.

- Dlaczego?

- Bo jemu też wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy.

Nastał moment ciszy, po którym spojrzeli na siebie i zaśmiali się w podobny sposób co przed paroma miesiącami w Pałacu Buckingham. Obojgu stanął przed oczami obraz groźnego smoka w niebieskim szaliku i z burzą ciemnych loków na głowie.

Sherlock przechylił się lekko na bok i przekrzywiając głowę oparł ją na ramieniu Johna. Za oknem znów sypał śnieg, ale w ich mieszkaniu było ciepło i przytulnie. Sherlock patrzył w telewizor i po raz pierwszy w życiu postanowił, że nie wykasuje z pamięci oglądania filmu.