Rozdział 360: Zabawa w drugi dzień świąt

Greg leżał rozciągnięty na kanapie, ubrany w swój zwykły piłkarski strój, na wpół śpiący, ciesząc się leniwym dniem pełnym sportu. To była jedna z najlepszych rzeczy w drugi dzień świąt; gra po grze, aby cieszyć się odpoczynkiem po wszystkim. Oczywiście nie mógłby trwać wiecznie, ale przynajmniej do późnej kolacji. Brakowało tylko…

— Gregory, śpisz? — zapytał Mycroft.

O wilku mowa. Ziewając, Greg podniósł się do pozycji siedzącej.

— Nie śpię.

Machnął ręką, ledwo powstrzymując kolejne ziewnięcie, gdy przetarł oczy i uśmiechnął się. Mycroft potrząsnął głową.

— Przesuń się — poprosił młodszy mężczyzna z łagodnym uśmiechem.

— Co jest w pudełku? — zapytał Greg, podwijając nogi.

— Pokażę ci.

Greg poprawił swoją pozycję, kiedy Mycroft usiadł i podał mu pudełko. Zaciekawiony, starszy mężczyzna wpatrywał się w kolorowy zestaw christmas cracker* w środku. Odkładając pudełko, podniósł jeden, który był błyszczący oraz czerwony i obrócił go w dłoniach.

— Christmas cracker? — zapytał, zaskoczony.

— Cóż, wiem, że wczoraj dzieci były nimi zachwycone i zaprzeczaj temu, ile chcesz, ale wiem, że część ciebie była trochę rozczarowana, że również ich nie dostałeś — wyjaśnił Mycroft z psotnym spojrzeniem.

— Myślisz, że jesteś taki sprytny — zażartował Greg, delikatnie szturchając mężczyznę.

Nie sądzę, że jestem sprytny, wiem, że tak jest — skomentował Mycroft, uśmiechając się złośliwie, sięgając po złoty christmas cracker.

— Ty pierwszy — ponaglił go Greg.

Mycroft patrzył na christmas cracker przez chwilę, po czym chwycił mocno końce i pociągnął. Rozległ się głośny trzask i Greg nie mógł powstrzymać śmiechu, gdy Mycroft podskoczył. Papierowa korona wypadł mu na kolana, owinięty wokół mniejszego białego papieru, który był ulubioną częścią Grega.

— Musisz to przeczytać — powiedział Greg, podnosząc koronę i rozkładając ją.

Oddał białą kartkę i ostrożnie włożył koronę na głowie Mycrofta, lekko wystawiając przy tym język.

— Naprawdę nie chcę — jęknął Mycroft, czytając to co było na kartce. Westchnął i oparł się o oparcie kanapy, szczypiąc nasadę nosa. — To okropne.

— Właśnie o to chodzi — zaśmiał się Greg. — Przeczytaj to!

— Co Mikołaj powiedział rozpalającemu kominki? — zapytał Mycroft śmiertelnie poważnym głosem.

— Co powiedział? — zapytał Greg, pochylając się do przodu, podskakując lekko w oczekiwaniu.

Mycroft westchnął.

— Proszę nie palić, to szkodzi moim reniferom.

Greg wybuchnął lawiną chichotów, powodując, że Mycroft ponownie jęknął. Kręcąc głową, młodszy mężczyzna odrzucił kartkę i skrzyżował ramiona, piorunując go wzrokiem.

— To było okropne, przestań się śmiać — zażądał.

Greg zakrył usta, przygryzając wargę, nie przestając chichotać.

— To było niesamowite — powiedział Greg, uśmiechając się, ponownie chwytając swojego czerwonego christmas cracker.

Tym razem Mycroft był przygotowany, więc kiedy zabrzmiał trzask, nie podskoczył tak jak poprzednio. Młodszy mężczyzna zabrał papierową koronę, która wypadła i żartobliwie wsadził ją na głowę Grega, powodując, że obaj obrócili się lekko w swoją stronę. Nastało popychanie się, zabawy i trochę całowania, zanim znów usiedli prosto. Greg rozłożył kartkę i dramatycznie odchrząknął, po czym prychnął.

— Och, to jest świetne. — Uśmiechnął się. Mycroft zmrużył oczy. — Jaki jest najlepszy na świecie prezent świąteczny?

Czekał, uśmiechając się, podczas gdy Mycroft tylko wpatrywał się w niego. Unosząc brwi, nieustannie szturchał Mycrofta, aż mężczyzna jęknął i odepchnął go.

— W porządku, co to jest? — poddał się.

— Zepsuty bębenek — oznajmił Greg, uśmiechając się jeszcze szerzej. — Musisz przyznać, że to jest wspaniałe!

— Och, drogi Panie — jęknął Mycroft, brutalnie przecierając twarz. — Cofam to, to był kiepski pomysł. Oddaj mi pudełko.

— Nieeee Myc, no dalej, otwórzmy jeszcze kilka — błagał Greg.

— Już nosimy korony — powiedział Mycroft, jakby to był ważny argument.

— W takim razie będziemy mieć więcej na później. Daj spokój, chociaż jeszcze jeden? Proszę?

— Dobrze… — Mycroft westchnął, potrząsając głową, ale Greg zauważył, że na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu.

— Dlaczego coraz trudniej jest kupić kalendarze adwentowe? — czytał Greg, rozciągając nogi na kolanach Mycrofta i nucąc radośnie, gdy młodszy mężczyzna zaczął delikatnie gładzić jego kostkę.

— Dlaczego?

— Bo ich dni są policzone!

— Nigdy więcej nie kupię ci christmas crackers.

*kartonowa rolka zawierająca niespodziankę, zapakowana w kolorowy papier, w sposób przypominający duży cukierek.