Rozdział 363: Ulubiony element garderoby

Był czas, kiedy Greg wariował i przeszukiwał każdą szafę oraz szufladę, próbując znaleźć coś do noszenia, co nie miało zmarszczek, plam ani nie było już wyblakłe. Unikał dżinsów i bardziej zniszczonych, wygodniejszych T-shirtów. Nie spoglądał nawet na swoje bluzy z kapturem, bo nie wchodziły one w rachubę. Szczerze mówiąc, nigdy tak bardzo nie dbał o swój wygląd, a zwłaszcza o ubranie, o ile było mu wygodnie w danym stroju. To było jednak przed Mycroftem Holmesem.

Mycroft: mężczyzna, który miał na sobie nowy trzyczęściowy garnitur za każdym razem, gdy Greg go widział. Bez względu na porę dnia i nocy, Greg nigdy nie mógł dostrzec najmniejszej nitki lub zmarszczki nie na miejscu. Mycroft wyraźnie oczekiwał perfekcji i za każdym razem ją osiągał.

Ta mentalność stała się znacznie bardziej zrelaksowana, gdy zaczęli się spotykać. To niesamowite, jak każdy element garderoby zdarty z ciebie i rzucony przez pokój może naprawdę zmienić sposób myślenia o twoich wyborach dotyczących odzieży. Nadal Mycroft wolał ubierać się trochę ładniej, tylko dlatego, że był do tego przyzwyczajony, ale wkrótce stało się jasne, że codzienne ubrania również mogą się przydać.

W dniu, w którym Greg w końcu nosił dżinsy przy Mycroftcie, młodszy mężczyzna z trudem mógł oderwać wzrok od tyłka Grega. Udawał, że nie wpatrywał się bez przerwy i to było jeszcze lepsze. Greg mógł się trochę porozciągać, uśmiechając się na cichy, zainteresowany dźwięk, który wydawał Mycroft, zanim mężczyzna wyraźnie miał dość i chwycił za szlufkę spodni Grega. Po tym został brutalnie szarpnięty, praktycznie spadając na kolana Mycrofta, gdy został przyciągnięty do bardzo namiętnego pocałunku.

Dlatego Mycroft miał słabość do codziennych ubrań Grega: do tych, które nosił, kiedy nie musiał przejmować się pracą i profesjonalizmem. Trzeba przyznać, że początkowo go to zaskoczyło. To była jednak bardzo miła niespodzianka. Nagle swobodne ubieranie się miało o wiele większe znaczenie niż kiedykolwiek, choćby ze względu na sposób, w jaki Mycroft uwielbiał jego widok w codziennych ubraniach.

Po pewnym czasie zaczął się uczyć, którym częścią garderoby Mycroft nie mógł się oprzeć. Była to szczególna para dżinsów, które opinały jego talię w ten sposób, że oczy młodszego mężczyzny przyciemniały z pożądania. Co zaskakujące ten sam efekt miała koszulka Arsenalu, po której Mycroft uwielbiał przesuwać palcami. Potem był sweter, który Greg dostał na Boże Narodzenie kilka lat temu - ciemnobrązowy z cienką lamówką khaki wokół szyi i rękawów - który doprowadzał Mycrofta do szału.

— Masz na sobie ten sweter — warknął Mycroft, wchodząc do mieszkania.

Greg uśmiechnął się, cofając się o krok i kiwając głową.

— Zgadza się — powiedział, uwielbiając głodne spojrzenie, jakie posłał mu Mycroft.

Nigdy wcześniej nie pomyślał, że ubranie może wzbudzić takie pożądanie, ale tak się działo i cholernie mu się to podobało.

— Wiesz, co robi ze mną ten sweter — kontynuował Mycroft, przyciskając się bliżej i przesuwając dłońmi po bokach Grega, delikatnie ściskając jego biodra.

— Tak — szepnął Greg, wpatrując się w niego.

— Robisz to celowo, Gregory.

— A co jeśli, jest to prawda? — zapytał Greg, przysuwając się bliżej. — Co zamierzasz z tym zrobić?

Odpowiedzią Mycrofta był gwałtowny pocałunek, podczas którego popchnął Grega do tyłu, aż został przyciśnięty do ściany. Dyszeli przy swoich ustach, ściskając się, jakby zależało od tego ich życie.

— Sposób, w jaki się układa na twoim ciele — mruknął Mycroft, zaczynając całować szyję Grega. Starszy mężczyzna przechylił głowę na bok i westchnął, drżąc, gdy jego skóra została delikatnie ugryziona. — Ciasno, ale nie absurdalnie. Mogę tylko rozróżnić kontury mięśni twoich ramion, widzę rozległość twojej klatki piersiowej… Jest to wzmocnione wiedzą, jak wyglądasz pod spodem tego swetra. Wszystko po to, abym dobrze się bawił…

— Więc ciesz się tym — sapnął Greg, kiedy Mycroft przygryzł jego obojczyk.

— Nie zdejmę swetra — poinformował Mycroft, gdy odciągnął Grega od ściany i popchnął go w kierunku salonu. — Tak dla twojej świadomości.

— Liczyłem na to — powiedział Greg, przygryzając wargę.

Palce Mycrofta już pracowały nad rozpięciem spodni Grega, spojrzenie nieustannie przebiegało tam i z powrotem po torsie starszego mężczyzny. Greg nie był pewien, czy kiedykolwiek w pełni zrozumie atrakcyjność tej części garderoby. Ale Boże, nigdy by tego nie kwestionował. Nie wtedy, gdy wywoływało takie pragnienie u Mycrofta.

Miał ochotę następnym razem założyć ten sweter, gdzieś publicznie. Zobaczyć, jak dobrze Mycroft potrafił się powstrzymywać, dopóki nie zostaną sami. Mógł sobie tylko wyobrazić… ale na razie był całkowicie skupiony na sposobie, w jaki ręce Mycrofta powodowały drżenie całego jego ciała i jak każde doskonałe, mocne pchnięcie sprawiało, że sapał i jęczał pod nim.