Nigdy nie uważał się za stworzenie z zasady erotyczne, ale Derek wprawiał go w drżenie. Mężczyzna wydawał się kompletnie nieskrępowany niczym i może to Stilesa podkręcało najbardziej, bo nigdy nie wiedział co zrobią. Oczywistym było, że Hale ma o wiele większe od niego doświadczenie, ale w ostatnich tygodniach przeszedł przyspieszony kurs wszelkich praktyk seksualnych, a nie czuł się wcale w tej kwestii mądrzejszy.

Derek zresztą nie widział nic złego w dbaniu o przyjemność ich obu, co wydawało mu się mocno nie fair z jego strony. Przyjmował cokolwiek Hale mu da i może na początku oddanie prowadzenia Derekowi było jedynym sensownym wyjściem, ale jednak nie wyobrażał sobie, aby tak było zawsze. Przypominał sobie wyraźnie jak mężczyzna pozwolił mu na przejęcie inicjatywy i obie próby okazały się cholerną porażką, ale nigdy nie usłyszał na ten temat złego słowa, a Derek płynnie przechodził do swojego pierwotnego planu, jakby nic się nie stało.

I może to sprawiało, że czuł się tak przyjemnie pewny siebie. Świadomość tego, że nawet jeśli coś pójdzie nie tak – Derek będzie wiedział co robić.

Nie wiedział czy i kiedy wróci Laura. Nie chciał się jednak jej pokazywać pół nago, więc odepchnął od siebie Dereka nie zamierzając się nawet śmiać z jego niezadowolonego spojrzenia. Hale ewidentnie był mocno zaangażowany w całowanie jego klatki piersiowej. I może powinien był leżeć spokojnie, ale to nigdy nie było częścią jego natury.

- Sypialnia – zadecydował i Derek wydął usta, jakby właśnie zamierzał zacząć się dąsać, co było czymś nowym.

Hale przeważnie nie pozwalał sobie na grymasy, pozostawiając swoją twarz przeraźliwie neutralną. I gdyby Stiles nie znał go lepiej, gdyby nie widział go rozmawiającego z Laurą – nie wiedziałby zapewne, że ta zwykle obojętna twarz potrafi tak wiele pokazać. Jego brwi były czystym mistrzostwem w dziedzinie niewerbalnej konwersacji. Już po samym ich ruchu, Stiles wiedział, że Derekowi chodziło po głowie coś naprawdę niedobrego. Coś, co zostawi go rozciągniętego i zaspokojonego na wiele dni.

Obciąganie pod prysznicem w akademiku przestało być rozrywkowe. W zasadzie praca nad projektem i Derek zajmowali mu tyle czasu, że trudno mu było skupić się na czymkolwiek innym. Sądził, że Scott się w końcu upomni o czas dla siebie, ale jego przyjaciel zajęty był Allison – całe szczęście.

- Nudy – odparł Derek i rozejrzał się ciekawie po swoim mieszkaniu, jakby szukał jakiejś ciekawej lokalizacji.

Penis Stilesa drgnął na samo wspomnienie tego co robili pod prysznicem. I gdyby mieli głosować – w pełni popierałby powrót do łazienki. Nawet jeśli to oznaczało, że znowu szum dochodzący z korytarza, gdy ktoś brał kąpiel miałby go wprawiać w stan podniecenia. Scott przypatrywał mu się dobre kilka minut zanim dał mu spokój.

Derek skanował pomieszczenie, rozważając najwyraźniej swoje opcje. I gdyby nie fakt, że obaj mieli już rozpięte spodnie, może nie byłoby to tak gorące. Jego ściągnięte brwi były nad wyraz wymowne – jak zawsze, gdy ponad połowę konwersacji prowadził tylko nimi. Stiles pojęcia nie miał jak Hale'owie się tego nauczyli, ale to z pewnością była kwestia genetyki.

I wiedział dokładnie, kiedy Derek namierzył interesujący mebel, bo jego oczy rozbłysły. Stiles rzucił okiem w tym samym kierunku i zaniemówił na krótką chwilę.

- Nie – powiedział, ale nawet w jego uszach zabrzmiało to słabo i Derek uśmiechnął się krzywo, jakby nie spodziewał się po nim żadnej innej reakcji.

Stiles nie wiedział nawet dlaczego, ale podniósł się z kanapy wraz z Derekiem, nie protestując za bardzo, kiedy Hale przywarł nim do cienkiej ścianki, która dzieliła salon i aneks kuchenny. Sporej wielkości lada znajdowała się na wysokości ich bioder. Laura ostatnim razem przygotowywała przy niej śniadanie w środku nocy. Nie był do końca przekonany czy chciał brukać to wspomnienie, ale jednocześnie coś w nim aż przebierało nogami, żeby to zrobić.

- Nie – spróbował jeszcze raz i Derek spojrzał na niego przekrzywiając lekko głowę.

- Podoba ci się mówienie 'nie', gdy myślisz 'tak'? Chyba nie poznałem jeszcze dotąd nikogo, kto pilnowałby się tak bardzo jak ty – powiedział mężczyzna, przylgnąwszy do niego tylko bardziej.

Stiles czuł jego kciuki na swoich policzkach i nie musiał bardzo unosić głowy, aby ich spojrzenia spotkały się ponownie. Oddychał o wiele ciężej niż by sobie tego życzył i nie wątpił, że Derekowi nie umknęło nawet to.

- Tak bardzo się represjonujesz – westchnął Hale w jego kark, gdy pochylał się, aby wgryźć się w jego szyję.

Odchylił się lekko do tyłu, chcąc zrobić mu więcej miejsca i wylądował na śliskiej powierzchni blatu.

- Laura… - zaczął.

- Jeśli wróci wcześniej i nie zapuka, jej wina – odparł Derek spokojnie. – Odpręż się, to ma być zabawa. Chyba, że twoje 'nie' faktycznie znaczy 'nie' w co szczerze wątpię – stwierdził bez krzty wahania w głosie, chociaż obserwował uważnie jego twarz.

Stiles wziął głębszy wdech, kiedy Hale wrócił do całowania jego klatki piersiowej. Nie był pewien jak zamierzają to zrobić, ale Derek podsadził go na ladę i obwinął się jego nogami w pasie. Było coś intymnego w tym jak blisko się znajdowali. I Stiles czul twarde drewno pod pośladkami, co nie było do końca wygodne. Jego cholerne kości nie bardzo przepadały za tą pozycją, więc położył się płasko na plecach i Derek zaczął się wspinać na niego.

- Jeśli się połamie… - zaczął.

- Spadniemy – odparł Derek, wzruszając ramionami, jakby połamane meble w kuchni nie robiły na nim wrażenia.

I Stiles nagle cholernie chciał zdewastować tę ladę. Gdyby cokolwiek połamali… Gdyby później nie nadawało się do użytku, zapewne nie musiałby patrzeć jak Laura przygotowuje sobie śniadanie w miejscu, gdzie jeszcze niedawno uprawiali seks.

Było tak wąsko, że trzymał się kurczowo Dereka, który zdawał się mieć rozwiązanie na wszystko. Mężczyzna ssał jego dolną wargę, bawiąc się odsłoniętymi sutkami. I Stiles nie potrafił go nie obejmować, trochę przestraszony, że jeśli jednak zrzuci Dereka to mężczyzna może się wkurzyć. Nie takie rzeczy mu się zdarzały, ale wszystko wydawało się podążać w jak najlepszym kierunku, chociaż mógł wymyślić tuzin o wiele wygodniejszych miejsc, o wiele przyjemniejszych pozycji. A tak ocierali się o siebie niespiesznie, co wydawało się jakimś dziwnym powrotem do tego co było. Derek nie był jednak zawiedziony, a jego penis ocierał się o biodro Stilesa, gdy mężczyzna wykonywał rytmiczne powolne ruchy, które dawały tarcie im obu. I oddychali coraz ciężej, czuł wyraźnie jak klatka Dereka poruszała się przy jego własnej. Prawie, jakby synchronicznie starali się brać wdechy, a w zasadzie ich usta prawie się nie stykały. Widział jak skupiony jest Hale i miał ochotę parsknął rozbawiony, bo to jednak nie był najlepszy pomysł. Derek jednak wsunął jakoś swoją dłoń w jego spodnie, obciągając mu, co było pewnym naruszeniem niepisanych reguł.

- To nie fair – westchnął Stiles, wyginając się, gdy przejął nad nim kontrolę orgazm.

Derek uśmiechnął się wrednie, gdy całował go w usta.

- W seksie wszystko jest fair – poinformował go spokojnie Hale.

ooo

- Więc lada nie była dobrym pomysłem – powiedział Stiles, gdy rozłożyli się w sypialni Dereka.

Czuł się naprawdę dziwnie, gdy próbowali wyczyścić ladę w kuchni. Liczył na to, że Laura się nie domyśli. Zresztą odcisk jego pośladków zniknął i nie pozostawili śladów. Chociaż cały czas miał wrażenie, że to miejsce nabrało jakiejś dziwnej aury.

Możliwe, że wariował.

Derek zerknął na swoją komórkę i przeklął pod nosem, co nie mogło oznaczać niczego dobrego.

- O której masz jutro zajęcia? – spytał go Hale.

- Około południa – odparł spokojnie i wiedział, że jego plan spokojnego poranka nie wypali.

Derek wydawał się ewidentnie wahać, więc Stile uniósł się na łokciach i spojrzał na zegarek.

- Nie jest jeszcze za późno,aby wrócić do akademika – dodał, chociaż to łóżko było tak cholernie ciepłe.

Derek wydął usta ewidentnie niezadowolony, a jego brwi rozpoczęły całkiem dobrze znaną trasę. Najpierw zmarszczyły się, aby oddalić się od siebie, a potem Hale uniósł tylko jedną, jakby oceniał go w tej chwili. Stiles spróbował skopiować wyraz jego twarzy, ale poniósł sromotną porażkę.

- Muszę teraz wyjść – przyznał Derek. – Ale mógłbyś zostać. Wrócę w nocy. W mieście pojawił się ktoś, na kogo polujemy od miesięcy – przyznał bez żenady. – Laura powinna być za godzinę, ale jeśli nie chcesz, udawaj, że cię nie ma.

Stiles spojrzał na niego kompletnie zaskoczony, nie bardzo pewien co powinien powiedzieć. Przebywanie samemu w mieszkaniu Dereka wydawało mu się przekroczeniem pewnej granicy. Oczywiście Scott zostawiał go samego w swoim domu, ale byli niemal braćmi. Znali się tak długo, że potrafił powiedzieć, kiedy McCall stracił swoje zęby mądrości i to nie dlatego, że większość z nich przypadkowo wybił.

- Zjedlibyśmy śniadanie – zaproponował Derek i uniosła się druga z jego brwi, która oznaczała, że nie tylko posiłek miał na myśli.

Stiles uśmiechnął się więc lekko, zakopując w jego prześcieradłach i kątem oka obserwował jak mężczyzna ubiera się na swoje spotkanie.

ooo

Musiał zasnąć i przegapić powrót Laury, bo kiedy się ocknął, Derek ściągał w ciemności swoje ubranie. Było dobrze po północy i Hale starał się zachowywać cicho, ale sam ruch w pokoju go obudził i chwilę przyzwyczajał się do mroku. Zastanawiał się czy nie zaświecić światła, ale obserwowanie Dereka całkiem nieświadomego tego, że jest widziany, było czymś co Stiles postanowił sobie podarować.

Ramiona mężczyzny nie wydawały się spięte przynajmniej na tle okna, które jako jedyne rzucało chociaż trochę światła. Derek poruszał się wypracowaną trasą, jakby robił to setki razy wcześniej. Pozbył się krawata i zawiesił go na poręczy krzesła, a potem poszła koszula, która trafiła na wieszak. Przykląkł, aby pozbyć się butów, co Stilesa zaskoczyło. Sam skopałby je i może dlatego Derek w odróżnieniu od niego był całkiem dorosły i było to po nim widać.

Spodziewał się, że po ściągnięciu spodni, Hale skieruje się w stronę łóżka, ale ten zerknął jeszcze raz na komórkę i westchnął, jakby nie spodziewał się niczego innego. Jego palce pracowały z cholerną szybkością i gdzieś za ścianą odezwał się sygnał odebranego smsa.

Laura jednak była przez ten cały czas w mieszkaniu.

Derek wślizgnął się pod kołdrę, przysuwając się do niego bliżej i Stiles wygiął się w jego stronę, pozwalając się przytulić. Hale pachniał jak papierosy i alkohol, co zapewne nie powinno go dziwić. Nie mógł się jednak nie zastanawiać ilu ludzi spotkał tego dnia i jak wiele wizytówek wymienił. Hale'owie zajmowali się headhunterstwem i Laura już podczas pierwszej rozmowy pokazała mu jaką miarą biorą ludzi, co zapewne było ich skrzywieniem zawodowym.

Jako antropolog zapewne leżał na dnie ich zainteresowań i nie wiedział do końca czy go to cieszy. Jeśli byłby Lydią Martin mógłby się zapewne martwić, że podrywano go, aby go sprzedać uczelni lub firmie. Tymczasem był Stilesem i Derek mimo wszystko interesował się nim.

Mężczyzna wymruczał coś niezrozumiałego, gdy przyłożył swój zarośnięty policzek do jego nagiego ramienia. Pewnie powinien był się ubrać, ale zasnął bardzo szybko, gdy mieszkanie stało się puste. Nie planował co prawda przeglądać szaf Dereka. Wystarczyło mu, że Hale pokazał mu ostatnio zawartość swojej szuflady. Nie wątpił, że jeśli cokolwiek tutaj było interesujące, zostało mu już wskazane.

- Jak było na spotkaniu? – spytał, czując że Derek nie potrafi się dobrze ułożyć.

Jego ciało było nienaturalne chłodne i Stiles czuł się dziwnie, gdy nagle od spełniał rolę grzejnika.

- Zabiję Laurę – wymruczał Derek w jego kark. – Wystawiła mnie. Widzieli się w Bangkoku – ziewnął.

Stiles miał ochotę prychnąć, bo akurat czegoś podobnego spodziewał się po siostrze Dereka.

- Dopniemy umowę jutro – ciągnął dalej mężczyzna. – Ale po południu – dodał. - Dlaczego nie śpisz? Jutro masz zajęcia – przypomniał mu, jakby Stiles sam nie był całkiem tego świadom.

Gdyby jego wykłady były jedynymi planami, byłby wniebowzięty. Harris czekał na niego z nowymi pretensjami i kompletną nieznajomością tematu. Nie mógł nie zastanawiać się co się stanie, gdy pod jego nazwiskiem zostanie opublikowane coś tak irracjonalnego. Miał nadzieję, że uczelnia pozwoli mu na studia doktoranckie, ale coś podobnego było niczym kopanie sobie samemu grobu.

- Stiles? – spytał Derek niepewnie.

- Tak? – odparł.

- Zamilkłeś – stwierdził mężczyzna, jakby to było wyznacznikiem kłopotów. – Jeśli znacie się ze Scottem tak długo, twój przyjaciel może coś podejrzewać. Nie wiem czy widział mnie wtedy w barze – zaczął Derek.

- Nie – odparł Stiles spokojnie i coś nieprzyjemnie ścisnęło jego gardło.

- Nie chcesz mu na razie o mnie mówić – odgadł Derek, jakby czytał w jego myślach.

I to było cholernie nienormalne. Stiles jeszcze nie miał wielkiego planu jak powiedzieć Scottowi, ale wspominanie o Dereku nie wchodziło w grę. Nie spodziewał się, aby jego przyjaciel pojął czym jest dla niego sypianie z Hale'em. Ani faktu, że związki homoseksualne rzadko bywały na wyłączność.

- To nie fair – powiedział, nie wiedząc nawet do czego dokładnie się odnosi.

- Nie fair czujesz się teraz, kiedy nadal przed nim coś ukrywasz – odparł Derek jak zawsze trafiając w dziesiątkę.