Stiles wsunął się do łóżka bez zbędnych protestów i wtulił w poduszkę. W zasadzie mógłby zasnąć ponownie. Był tak bezwładny jak nigdy. Możliwe, że seks z Derekiem działał tak na niego. Endrofiny, które uwalniały się w trakcie, musiały go skutecznie odprężyć, skoro jego mięśnie nadal nie współpracowały w takim stopniu jak zwykle.
Łóżko ugięło się ponownie i Derek położył się obok niego, przysuwając się tak blisko, że stykali się na całej powierzchni swoich ciał. Czuł nawet palce stóp mężczyzny na swoich własnych. Chyba zatem bliżej już nie można było się znaleźć.
- Śpiący? – spytał Derek cicho.
- Nie wiem – przyznał Stiles.
Jeszcze minutę temu sądził, że będzie nieprzytomny dla świata w niedługim czasie. Teraz jednak jego umysł spowijała jedynie lekka mgiełka.
- Więc powiedziałeś Scottowi – rzucił Derek, kładąc dłoń na jego biodrze.
Stiles totalnie gratulował sobie, że żaden z nich nie ubrał bielizny przed położeniem się do łóżka. Dłoń Dereka była przyjemnie ciepła i ciężka. Nie miałby nic przeciwko, gdyby leżała na jego biodrze przez cały czas.
- Tak jakoś samo wyszło – westchnął. – Lydia chciała się pożegnać i zorganizowała imprezę w domu jednego z bractw. Jackson był dupkiem i…
- Uznałeś, że całowanie kogoś będzie odpowiednim sposobem zamknięcia mu ust? – spytał Derek i trudno było rozgryźć ton mężczyzny.
- Jackson jest obrzydliwy, ale wiem, że on o mnie myśli to samo – wyjaśnił. – Poskutkowało – dodał.
Derek prychnął w jego kark. Na pewno o wiele lepiej rozmawiałoby im się, gdyby Stiles widział jego twarz, ale kiedy próbował się obrócić, Hale przytrzymał go.
- I powiedziałeś Scottowi – podrzucił Derek.
- Scott już wiedział. Sądził po prostu, że to jedna z tych rzeczy, o których nie rozmawiamy z jakiegoś oczywistego powodu – odparł Stiles.
- Ta lista jest długa? – spytał ciekawie Derek.
Stiles wzruszył ramionami. To w zasadzie był odruch, ale nigdy nie stanowił odpowiedzi konkretnej. A Derek lubił tylko takie. Nie zaskoczyła go zatem cisza.
- Dość. Jest incydent sprzed dwóch lat. Oraz życie seksualne Scotta. No i moje życie seksualne – wyliczył. – Nasi rodzice uprawiający seks. No i związek mojego ojca z jego matką. Jestem totalnie pewien, że Scott wie, ale nawet jeśli nie wie. Nie ja mu powiem.
Derek zaśmiał się krótko i dźwięcznie.
- Żałuję, że nie mam takiego układu z Laurą – przyznał Hale.
- Chyba nie mówisz jej, co robimy? – rzucił przerażony.
- Nie, nie mówię, ale ona ciągle pyta. Ciągle chce wiedzieć – westchnął Derek. – Nie wiem czy to przez to, że prowadzimy tę firmę razem i już jesteśmy zmuszeni do ciągłego kontaktu. A może po prostu to kwestia tego, że zostaliśmy sami po tym jak rodzice zmarli. Laura w zasadzie mnie wychowała – przyznał.
I Stiles nie przypominał sobie, aby Derek kiedykolwiek opowiadał o rodzicach. Może powinien był zwrócić na to uwagę. Każdy miał przecież matkę i ojca. I przynajmniej czasem takie słowa powinny wypływać w rozmowie.
- Och, przykro mi – powiedział pospiesznie.
Derek zaśmiał się krótko.
- Nie musi ci być przykro. Laura nie była , aż taka okropna – zakpił Hale.
- Chryste, wiesz o co mi chodzi. Moja mama zmarła, kiedy miałem dziesięć lat. Nie wyobrażam sobie życia bez mojego ojca – poinformował go. – Scott jest trochę moim adoptowanym bratem. I Melissa… Melissa jest prawie jak moja mama. Z pewnością dostawaliśmy od niej szlabany po równo, jakby też traktowała mnie jak swojego syna. Chociaż może chodziło głównie o to, że obaj wpadaliśmy w kłopoty ze Scottem – dodał.
- Laura była tą, która wpadała w kłopoty – westchnął Derek. – Natomiast jeśli ja wpadam w kłopoty, to konkretne – dodał i tym razem jego ton głosu był dziwnie twardy.
- Tak? – rzucił Stiles, nie mając pojęcia jak namówić mężczyznę do rozmowy.
To było miłe. Leżeli nago w łóżku, był obejmowany i Derek mówił do niego. Przeważnie to on wciągał Hale'a w swoje życie, ale to się wydawało mu mocno nieodpowiednie, bez podobnych zwierzeń w drugą stronę.
- Tak, ale to przeszłość – odparł Derek. – Teraz nie wpadam w kłopoty. Teraz rozwiązuje problemy. Panna Martin na przykład nie była żadnym, ale ten Jackson to nie jest naprawdę odpowiedni materiał na cokolwiek.
- Panna Martin – powtórzył po nim, kręcąc głową. – Nazywasz ją tak czasem.
- Naprawdę to lubią. Sądzą, że są ważni i właśnie chodzi o to, żeby tak sądzili – prychnął Derek.
- Idę o zakład, że Lydia się na to nie dała złapać – prychnął Stiles.
- Ani przez sekundę – przyznał Derek. – Tym bardziej jest panną Martin. Szacunek dla ludzi inteligentnych.
- Mógłbym za to wypić – zgodził się.
- Przynieść wino? Butelkę powinienem mieć jeszcze w lodówce – rzucił Hale.
- Zamierzasz pić przed południem? – zdziwił się Stiles.
- Sądzisz, że wyjdziemy z łóżka dzisiaj? – spytał Derek wprost.
Stiles nie był co do tego przekonany. I nie mógł sobie przypomnieć czy Derek doszedł pod prysznicem. Był zbyt zajęty łapaniem równowagi i odzyskiwaniem panowania nad sobą. Derek miał rację. Ten orgazm był spektakularny i nawet na samo wspomnienie jego palce u stóp podwijały się z przyjemności. Odwrócił się tym razem, nie pozwalając Derekowi się zatrzymać i pocałował mężczyznę w usta, przejmując odrobinę panowanie nad sytuacją.
Hale nie pozwolił mu na to podczas kilku poprzednich spotkań, ale Stiles miał teraz całkiem dobre pojęcie, co robił. I kiedy obwinął swoją rękę wokół członka Dereka, ten był już dość twardy. Czuł wyraźnie jak napinały się mięśnie brzucha mężczyzny, kiedy z sobą walczył. I ten spektakl zawsze go odrobinę zachwycał.
- Gdzie jest Laura? – spytał wprost, ponieważ należało rozeznać się w sytuacji.
- Na spotkaniu – odparł Derek. – Nie wróci do bardzo późnego popołudnia – dodał.
I to była cenna informacja.
Chciał zsunąć się niżej i wziąć Dereka w usta, ale Hale odwrócił ich tak, że leżał teraz na nim, przygniatając go do łóżka. I to byłoby cudowne uczucie, gdyby Stiles nie doszedł jeszcze tak niedawno pod prysznicem.
- Czuję się dość… pusty – przyznał ostrożnie. – Nie sądzę, żebym…
- Nie będę próbował cię znowu doprowadzić – uspokoił go Derek, ale dłoń mężczyzny zsunęła się między ich ciała, między jego nogi do ukrytego pomiędzy pośladkami wejścia.
I do Stilesa doszło nagle o co chodzi.
- Och, jasne – powiedział pospiesznie.
W zasadzie nigdy nie robili tego tak, że w planach nie było jego orgazmu, ale Derek nie doszedł pod prysznicem. I jeśli Hale chciał w niego wejść, nie miał z tym najmniejszych problemów. Samo uczucie wypełnienia było przyjemne w końcu. I było coś takiego w fakcie, że byli złączeni, co sprawiało, że robiło mu się cieplej na całym ciele.
Derek nie tracił czasu, zabierając się za przygotowanie go. Stiles mógł poczuć twardy członek mężczyzny na swoim udzie i może dla Hale'a to też było pełne siedem dni. Nie spytał. I nie chciał znać odpowiedzi na to pytanie. Derek był przystojny jak diabli i tak pewny siebie, że z pewnością byłby w stanie znaleźć sobie kogokolwiek na jedną noc. Stiles jednak nie chciał wiedzieć.
I cieszył się z rozproszenia, które przyszło wraz z pierwszym palcem, który wsunął się w niego. Derek zamarł jednak, jakby coś było nie tak, a potem zabrał rękę.
- Jesteś bardzo ciasny – poinformował go Hale.
I naprawdę Stiles nigdy dotąd nie przeprowadził tylu rozmów na temat swojego wejścia. Derek wydawał się notorycznie zwracać na to uwagę. I był trochę zaskoczony, że to nadal wywoływało rumieniec na jego twarzy.
Derek wydawał się zresztą rozbawiony jego reakcją, sądząc po krzywym uśmieszku, który wykwitł na jego twarzy.
- I? – spytał, bo cisza się przedłużała.
- Nie sądziłem, że w ogóle się nie dotykałeś przez ostatni tydzień – odparł Derek, ale jego głos był jakąś mieszanką zdziwienia i fascynacji.
- Miałem sporo nauki – przyznał ostrożnie.
- Wiem – odparł Derek. – Jesteś po prostu ciasny jak diabli. To byłoby trochę jak nasz pierwszy raz – poinformował go. – I z pewnością chcę, żebyś to poczuł tak, jakbyśmy to robili pierwszy raz – wyjaśnił mu spokojnie.
Stiles nie mógł powstrzymać dreszczu, który przebiegł po jego ciele. I Derek uśmiechał się teraz do niego nie łobuzersko i lekko ironicznie jak miał w zwyczaju. Coś ciepłego wypełniało jego klatkę piersiową w tej chwili i nie mógł się pozbyć tego uczucia.
- To znaczy? – spytał.
- Pójdziesz spać, a ja zacznę gotować obiad – odparł Derek. – Laura woli domowe jedzenie, a sądzę, że i nam się coś przyda na ząb. Kiedy Laura wróci i się obudzisz, zjemy, a potem ją gdzieś spławię. I wrócimy tutaj – obiecał mu.
- Muszę iść jutro na zajęcia – zaznaczył od razu.
- Odwiozę cię – obiecał mu Derek.
I nie miał w zasadzie już nic do dodania.
ooo
Laura wyglądała pięknie i czuł się trochę wymięty, bo siedział na wysokim stołku w kuchni, w pożyczonych od Dereka rzeczach. Jego własne powinny były trafić do pralki. Do tej pory byłyby już suche, ale nie myślał o tym, kiedy padał z nóg. Zresztą koszulka, w której znalazł się u Dereka nie należała nawet do niego. Powrót w tym stanie do akademika nie byłby najgorszą rzeczy, jaką w życiu zrobił. Pewnie większość z współstudentów nie mrugnęłoby nawet okiem. Im też się przydarzało.
Laura wyglądała jednak doskonale i perfekcyjnie. I może to trochę go onieśmielało w kobiecie, bo wydawała się dokładnie taka sama jak brat. O wiele za dobra, aby istnieć. Może ich zawód wymagał precyzji we wszystkim; od wizerunku po zachowanie. Derek wydawał się zawsze kontrolować przestrzeń wokół siebie i nosił tę aurę dominacji. Laura jednak sprawiała, że Stiles czuł się wyraźnie gorszy, kiedy na nią patrzył.
I jeśli miała taki wpływ na wszystkich, serdecznie współczuł każdemu, kto zalazł jej za skórę.
- Nie jesz? – spytała kobieta zaskoczona.
Faktycznie grzebał w swoim talerzu, ale głównie przez to, że nie spodziewał się, że zaśnie. Kiedy Derek przyszedł go obudzić, nie oprzytomniał tak dokładnie. Był o wiele bardziej zmęczony niż się spodziewał. A ekscytacja, którą czuł na samą myśl o tym, co mieli niedługo zrobić, wcale nie pomagała. Pamiętał dokładnie kiedy Derek wspominał o jego tyłku pierwszy raz. Wtedy wydawało mu się to wzięte żywcem z jakiegoś filmu pornograficznego. Hale był jednak po prostu jak chodząca żywa pornografia.
Stiles po prostu nie potrafił ogarnąć jakim cudem Derek był tak seksowny w tak niewymuszony sposób. Jakby nie musiał się starać. I to było cholernie niesprawiedliwe, bo on siedział wymięty i nadal lekko śnięty po kilku dniach wzmożonej pracy.
- Jem – odparł trochę mało elokwentnie.
Laura spojrzała na niego, unosząc brew do góry, więc wsadził sobie do ust kawałek mięsa i zaczął go rzuć.
- Grzeczny chłopiec – pochwaliła go kobieta.
Mógł przysiąc, że Derek lekko drgnął. I do niego dopiero po chwili dotarło, że Hale do niego tak nie mówił, ale równie dobrze mógłby. Odnosił wrażenie, że dzisiaj rano przekroczyli pewną granicę. Derek pokazał mu zawartość swojej szuflady, ale nie rozmawiali o tym. Nie ukrywał, że oddawanie komuś kontroli nie było dla niego problemem, ale to był całkiem nowy poziom. A jeszcze tak niedawno był w zasadzie dziewicą.
Przerażające było to, że nie miał problemu z tym, żeby oddać Derekowi wszystko. Hale potrafił się nim zaopiekować i poprowadzić w jakimś sensownym kierunku. Wyciągnął z niego rzeczy, o których Stiles nie miał pojęcia. Gdyby nie Derek, nie postawiłby się bowiem Jacksonowi i Scott nigdy nie wiedziałby o jego orientacji. A raczej on nie wiedziałby, że McCall wie.
Odnosił wrażenie, że chociaż nie był już nastolatkiem, określał siebie na nowo. I to było tak ważne dla niego, że postawił się nawet Harrisowi. Nie miał pojęcia czy to nie był błąd. Nie chciał kończyć studiów na jakiejś podrzędnej uczelni niedaleko domu, ale to była jedna z tych niewielu rzeczy, z których był dumny.
I to uczucie było wspaniałe.
Laura przyglądała mu się, nie kryjąc nawet swojej ciekawości.
- Twoje zdecydowanie ewoluuje – poinformowała go kobieta ciekawie.
- Jestem zdecydowanie zdecydowany – potwierdził, starając się zrobić najbardziej poważną minę, na jaką było go stać.
I musiało to wyglądać niemożliwie sztucznie, bo Derek parsknął śmiechem. Laura jedynie przewróciła oczami, wracając do jedzenia.
ooo
Drzwi mieszkania zamknęły się za Laurą i Stiles spodziewał się, że zaraz zostanie przyciśnięty do pierwszej płaskiej powierzchni, która okaże się do tego odpowiednia. Derek jednak otworzył lodówkę i wyjął butelkę wina, uśmiechając się do niego lekko. Dwa kieliszki stały już na blacie, który nie tak dawno poświęcili i naprawdę nie dziwił się już, że podczas jedzenia mógł myśleć tylko o seksie. Chyba nałożyli jakąś klątwę na tę kuchnię. I nie miał pojęcia jak przetrwa inne posiłki przy jednym stole wraz z Laurą.
- Chcesz posiedzieć tutaj czy przenieść to do sypialni? – spytał Derek wprost.
Stiles nie wahał się ani przez chwilę, kiedy ruszył w stronę korytarza prowadzącego w głąb mieszkania. W końcu mieli nie wychodzić przez cały dzień z łóżka.
