Oparł się plecami o ramę łóżka i podwinął pod siebie nogi. W zasadzie pewnie byłoby wygodniej się rozebrać od razu, ale Derek nie zrobił nic, żeby pozbyć się własnego ubrania. Mężczyzna podał mu jedynie kieliszek wina i usiadł naprzeciwko. Stykali się jedynie kolanami, ale i tak trudno było mu usiedzieć na tyłku. To oczekiwanie sprawiało, że stawał się nerwowy. Podekscytowany. I może taki był cel Dereka, bo mężczyzna spoglądał na niego z krzywym uśmieszkiem, którego nawet nie krył.

- Smakuje ci wino? – spytał Hale wprost.

- Tak, zdecydowanie – odparł Stiles.

Słodycz rozlewała się w jego ustach i to naprawdę było przyjemne.

- Dużo lepsze niż piwo – rzucił Derek.

I Stiles przypomniał sobie nagle ich pierwsze spotkanie w barze.

- Dużo lepsze niż whiskey – potwierdził.

Rozmowa nie kleiła się, ale w zasadzie miał w głowie pustkę. Jedyne o czym myślał to seks i może nie powinien się redukować do tego, skoro Derek chciał przeprowadzać z nim miłą konwersację przy kieliszku wina.

- Jesteś zdenerwowany? – spytał Hale ciekawie.

Stiles nie znał dobrej odpowiedzi na to pytanie.

- Jest inaczej – rzucił, ponieważ to akurat był niezaprzeczalny fakt.

I Derek chyba też zdawał sobie z tego sprawę, bo uśmiech nie zszedł mu z ust.

- Robisz to specjalnie? – spytał Stiles.

- Co? – zainteresował się Derek i mężczyzna starał się brzmieć tak szczerze, że w jego własnym umyśle zaświeciły się wszystkie lampki ostrzegawcze.

- Przeciągasz to – powiedział Stiles, odkładając kieliszek na szafkę.

Pochylił się w stronę Dereka, który chyba szukał miejsca, w które mógłby bezpiecznie odłożyć własne szkło. Stiles zabrał mu kieliszek i położył koło swojego, chociaż dłonie lekko mu drżały.

- Może chcę sprawdzić jak bardzo mnie chcesz – rzucił Derek.

Jego własne brwi nie mogły się unieść wyżej.

- Nie musisz sprawdzać – prychnął Stiles, bo to było śmieszne.

Jakby Derek nie wiedział, co z nim robił za każdym razem, kiedy byli sami. I nie musiał go nawet dotykać, żeby doprowadzać go do bolesnych wzwodów. Czasem wystarczały same słowa. Częściej Stiles po prostu śnił w zaciszu swojego akademika.

Nie miał w sobie zbyt wiele czaru, więc kiedy przysunął się bliżej mężczyzny to wcale nie było tak zgrabne, jak chciałby. To jednak najwyraźniej nie przeszkadzało Derekowi, który obserwował go z pewną dozą zainteresowania. Kiedy robili to pierwszy raz, Hale chciał na niego patrzeć. A Stiles nie wiedział wiele o własnym ciele, a co dopiero o czymkolwiek innym. Sytuacja uległa zmianie, przynajmniej w takim stopniu, że rozebranie Dereka wydawało mu się całkiem logicznym posunięciem. I chociaż czerwienił się wściekle, Hale zachowywał się tak ulegle jak nigdy.

Koszulka Dereka wylądowała za łóżkiem i Stiles położył się na mężczyźnie płasko, dotykając jego ramion. Zawsze wydawały mu się w pewnym sensie dziełami sztuki. Linie mięśni przesuwały się lekko pod jego palcami, kiedy Derek spinał się. Możliwe, że łaskotał go odrobinę, ale jeszcze nie był pewien do czego dążył.

Pocałował Dereka w zasadzie tylko dlatego, że patrzyli sobie w oczy. I to wydawało się tak prawidłowe, że nie myślał o tym nawet, kiedy złączył ich usta w leniwym pocałunku, który zdawał się trwać i trwać. Derek objął jego biodra dłońmi, przyciskając ich do siebie odrobinę mocniej i to było na swój sposób cudowne, bo Stiles czuł jak podniecony jest Hale.

Było coś w tym, co powiedział Derek. Mężczyzna wydawał się żartować, ale Stiles faktycznie nie partycypował w tym co robili aż tak aktywnie, aby uznać to za świadomy współudział. Zazwyczaj brał to, co mu dawano, a Derek był w tym świetny. Zawsze skupiał się tylko na nim i Stiles być może był egoistą w przeszłości, ale zamierzał to zmienić. Przynajmniej dzisiejszego dnia, skoro Derek był w humorze do leżenia płasko na plecach.

Zsunął się w dół, całując Hale'a po szczęce. Polizał szorstki zarost, trochę rozbawiony wrażeniem, który pozostawiał na języku. Zrobił to tylko raz, bo było zabawnie i Derek prychnął, odchylając się odrobinę do tyłu, aby dać mu lepszy dostęp.

- Teraz mi pozwalasz na wszystko? – spytał, nie mogąc się powstrzymać.

- Teraz wiesz co robisz – odparł Derek bez cienia skruchy.

Może jednak miał odrobinę racji, bo Stiles nie czuł się wcale zmuszony teraz do niczego. I mógł swobodnie zwiedzać bez presji, przez którą trzęsły mu się dłonie, kiedy próbował rozebrać Dereka po raz pierwszy.

Ugryzł mężczyznę w ramię, ponieważ mógł i Hale zresztą zaśmiał się krótko, jakby doskonale wiedział za co to. I to zrozumienie też miało w sobie coś przyjemnego. Nigdy dotąd nie czuł czegoś takiego. Wiedział, że Derek w lot chwytał o co mu chodziło i nie było pomiędzy nimi nieporozumień. Może Hale czytał go jak otwartą księgę. A może te uczucia, które kłębiły się w nim obecnie, były całkiem normalne, ludzkie i oczekiwane.

Zsunął dłoń płasko po mięśniach mężczyzny, nie mogąc się powstrzymać. Gdyby miał takie ciało pokazywałby je bez przerwy. Nie miał pojęcia, dlaczego Derek w ogóle posiada koszule. Chociaż z drugiej strony w nich również prezentował się tak seksownie, że może jednak ubrania nie były jednak czystą herezją.

Zsunął się w dół w ślad za swoją ręką, zostawiając koło pępka mężczyzny długie liźniecie. Mięśnie pod jego językiem napięły się zauważalnie.

- Masz łaskotki – odgadł Stiles, zaskoczony, że dopiero teraz zauważył.

Nigdy wcześniej jednak nie miał okazji do dotykania w ten sposób Dereka.

Hale nie skomentował tego, ale spiął się jeszcze bardziej, jakby obawiał się, że Stiles wykorzysta to przeciwko niemu, co było idiotyzmem. Nie chciał psuć tej atmosfery, która panowała w sypialni.

Spodnie Dereka na szczęście nie posiadały guzika, a gumka z łatwością poddała się jego palcom. Mężczyzna uniósł biodra, pomagając mu przy rozebraniu się do naga i jego oczom ukazał się całkiem kształtny penis. Nie miał go przed twarzą pierwszy raz, ale z pewnością dzienne światło pozwalało zauważyć o wiele więcej. Jak długą ciemną żyłę pod spodem, która aktualnie nadal napełniała się krwią, stając się coraz bardziej widoczną.

Męski ciepły zamach uderzył w jego nozdrza, kiedy przysunął się bliżej i pierwsze liźnięcie było nieśmiałe, jak zawsze. Dłoń Dereka wplotła się w jego włosy, jakby mężczyzna potrzebował się czegoś chwycić i nie miał nic przeciwko. Kiedy wziął członek głębiej w usta, ta sama ręka prowadziła go w odpowiednim kierunku. Trochę był jednak zdziwiony, że Derek nie pozwolił mu kontynuować dalej. Sądził, że podąża w dobrą stronę, ale Hale wysunął się z jego ust, a potem przyciągnął go bliżej, wyżej, aż ich oczy spotkały się ponownie.

Kciuk Dereka pogładził jego policzek, co byłoby prawie tkliwe, gdyby nie wzrok mężczyzny, który rozpalał go tak bardzo. Nie było wątpliwości w tym, czego Hale chce, przynajmniej tak wydawało się Stilesowi.

- Przygotuję cię – rzucił Derek, sięgając po omacku do szuflady.

Stiles miał o wiele bliżej, więc podał mu lubrykant i prezerwatywę bez żadnych dodatkowych akrobacji. Został jednak zatrzymany w połowie ruchu, kiedy chciał zejść z Dereka, aby mogli ułożyć się wygodniej, z mężczyzną leżącym na nim. Hale pociągnął tylko za koszulkę, którą miał Stiles na sobie w niemym żądaniu. Zrzucił ją niezwłocznie. A potem zostały tylko spodnie, które niezgrabnie skopał. Gdyby Laura wiedziała, że jedli obiad bez bielizny, zapewne nie byłaby pod wrażeniem.

- Chcesz mnie widzieć przez cały czas? – spytał Derek, odrobinę go zaskakując.

A potem Hale poprowadził go nad siebie, usadawiając na swoich kolanach. Miał rozstawione szeroko nogi i nie siedział na penisie Dereka, ale to miało się niebawem zmienić.

- Nie rozluźnię cię bardzo. Chcę, żebyś poczuł jak się łączymy – podjął mężczyzna ,chyba nie zmartwiony jego początkowym brakiem reakcji.

Stiles, kiedy tylko oprzytomniał, zaczął kiwać twierdząco głową tak mocno, że cud, że mu nie odpadła. Kark nadwyrężył na pewno.

Uniósł się odrobinę, żeby Derek mógł wsunąć pod niego swoją rękę, pomiędzy jego pośladki, aż do wejścia i to na pewno nie była najwygodniejsza pozycja, ale patrzył na Hale'a przez cały czas. I mężczyzna też nie spuszczał z niego oka. Kontakt wzrokowy był ważny – wiedział to, ale dopiero teraz uderzyło go, że obserwowanie twarzy Dereka, świadomość jak bardzo mężczyzna go pragnął w tej chwili – sprawiała, że to co robili wchodziło na całkiem nowy poziom.

Zadrżał, kiedy pierwszy palec wszedł w niego i w tej pozycji faktycznie czuł jak bardzo ciasny jest. Nie był w stanie rozluźnić mięśni, kiedy musiał unosić się w ten sposób. I nie miał się gdzie ukryć przed wzrokiem Dereka, który chłonął wszystkie jego reakcje.

- Nie za szybko? – spytał Hale.

Potrząsnął przecząco głową, trochę zdziwiony, że jego ciało zaczęło pokrywać się gęsią skórką.

- Masz lekko rozchylone usta i dyszysz już teraz – podjął Derek i wydawało się, że mężczyzna ponownie odzyskał całą kontrolę. – Dobrze wyglądasz w ten sposób. Gdybym mógł, miałbym cię takiego przez cały czas.

- Co cię powstrzymuje? – spytał.

Derek zaśmiał się lekko, a potem zagiął palec w nim, dotykając jego prostaty i Stiles był tak zaskoczony, że wierzgnął. Impuls, który przeszedł przez jego ciało przypominał elektryczny. Nagle wszystkie jego nerwy zostały pobudzone, a rumieniec, który zwykle wykwitał na jego twarzy – sięgał klatki piersiowej. Odnosił wrażenie, że czuł nawet pojedyncze podmuchy powietrza na swojej skórze. Atmosfera była jak naelektryzowana. Derek tymczasem przestał napastować jego prostatę i wsunął w niego kolejny palec, krzyżując je i pieprząc Stilesa tak leniwie, że nie mógł nie przyspieszyć na własną rękę. Początkowo jego ruchy były nieznaczne. Nie chciał wyglądać na oczywistego, ale zaraz później unosił się i opadał na rękę Dereka, która leżała nieruchomo pod nim, biorąc głębiej te długie twarde palce. To nie było wystarczające i wiedzieli o tym obaj.

Derek wysunął z niego palce, a potem podał mu prezerwatywę i Stiles nie wahał się ani przez chwilę, kiedy zębami otworzył opakowanie, a potem naciągnął gumkę na penis Hale'a. Był trochę zdziwiony, że członek Dereka nie dotykany w końcu od dobrych kilku minut, nadal był tak twardy, że wyglądało to na bolesne. Mężczyzna nie doszedł od rana i to było ekscytujące. Znał doskonale ten stan i nie mógł nie zastanawiać się czy to będzie ta chwila, kiedy Derek straci nad sobą panowanie. Chciał zobaczyć jak Hale rozpada się na kawałki pod wpływem orgazmu, najlepszego w życiu.

I zamierzał mu go dać.

Nałożył lubrykant na członek Dereka i nie był nawet bardzo zaskoczony, kiedy Hale położył dłonie na jego biodrach, naprowadzając go na siebie. Stiles i tak musiał sięgnąć w dół, aby mieć pewność, że na pewno trafi, kiedy będzie się osuwał, ale takie zabezpieczenie było przyjemne. Derek zawsze lubił go dotykać w ten niewymuszony, zawsze pomocny sposób.

- Jesteś ciasny, pamiętaj o tym i nie siadaj na mnie od razu – ostrzegł go Hale, patrząc na niego nagle z jakimś dziwnym głodem.

Stiles zrozumiał w czym rzecz, kiedy tępa główka członka Dereka przebiła się przez pierścień jego mięśni. Mężczyzna wszedł zaledwie kilka milimetrów, a to już wydawało się za dużo. W tej pozycji nie mógł rozluźnić mięśni, więc Derek wbijał się w niego jak rozżarzony twardy drąg i nie mógł nic na to poradzić. Osunął się niżej, tak powoli, że miał ochotę się roześmiać, bo jego serce wyrywało się z piersi. I nie było możliwości, aby przestał, kiedy Derek spoglądał na niego w ten sposób. Kiedy Hale wypełniał go tak doskonale. Tak kompletnie. Czuł już pustkę tam, gdzie Derek powinien sięgać, a jeszcze do tego nie doszli. Dobrze wiedział jak daleko w niego wchodził penis mężczyzny i nie mógł się doczekać. Jeśli to uczucie było tak dobre teraz, że drżały mu kolana, nie wyobrażał sobie jak będzie później.

I Derek musiał się z nim zgadzać, chociaż patrzył na niego jedynie z napięciem na twarzy, trochę niemym zachwytem. Stiles nie potrafił się skupić na tyle, aby rozumieć co za minę ma mężczyzna. Jego mózg podchwytywał jedynie to, że powinien się podniecać jeszcze bardziej i z tym nie było najmniejszego problemu.

Nie czuł bólu, co zaskoczyło go początkowo. Prawie się nie przygotowali i pewnie dlatego, że sam kontrolował prędkość w jakiej właśnie próbował wziąć w siebie członek Dereka, wyeliminowali zagrożenie. Hale zresztą nadal trzymał dłonie na jego biodrach. Zaciskał je tak mocno, że może tylko one powstrzymywały go przed pchnięciem członkiem w górę i zanurzeniem się w jego ciasnocie. Nawet on czuł jak bardzo wąski i nierozciągnięty był. Jego mięśnie musiały opinać członek Dereka mocno i bezlitośnie, tworząc wąski kanał wokół penisa mężczyzny. I nie wyobrażał sobie nawet jakie to uczucie, chociaż patrząc na Hale'a miał pewne wrażenie.

I potem nagle ich biodra spotkały się. Stiles siedział w pełni na członku, który go wypełniał tak bardzo, że początkowo nie mógł wziąć kolejnego oddechu. Penis Dereka usadowił się zaraz koło jego prostaty i chociaż na nią nie naciskał bezpośrednio, jego mięśnie brzucha spinały się raz po raz, kiedy przez jego ciało przechodziły pomniejsze dreszcze. Nie sądził, że będzie tak bliski dojścia już teraz.

- Oddychaj – szepnął Derek, a potem zsunął swoje dłonie z jego bioder i złapał jego ręce, ciągnąc je w stronę swojej klatki piersiowej, aż tam spoczęły bezpieczne. Przykryte jego dłońmi.

Najwyraźniej dzięki nim miał unieść się, kiedy tylko odzyska odrobinę kontroli.

- Mogę się poruszyć? – spytał Derek cicho.

Pokiwał twierdząco głową, a mężczyzna zrobił niewielkie kółko biodrami. I Stiles siedział na nim, więc nie mógł go unieść, nie miał zbyt wiele ruchu, ale odniósł wrażenie, że Hale wszedł w niego jeszcze dalej, jeszcze bardziej – jakby to było możliwe przy tym jak bardzo w nim był teraz. Jego ciało spięło się całe, kiedy odrzucił głowę do tyłu. Kolejny dreszcz przeszedł wzdłuż kręgosłupa. I wiedział już, dlaczego Derek nie chciał go przygotowywać za bardzo. Czuł każdy milimetr twardego członka w sobie. Wypełniającego go w najbardziej doskonały sposób, torującego sobie dopiero drogę w nim. Nie pozostawiającego żadnej pustki.

- Oddychaj, Stiles – szepnął Derek.