Och, mam cichą nadzieję, że ktoś to jeszcze czyta... Przepraszam, ale uczelnia i życie prywatne zjadły mi czas i wenę, ale już jestem z kawałeczkiem ciągu dalszego. Postaram się teraz już pisać w miarę regularnie, może rozdziały nie będą zbyt długie, ale jednak...
Do komentowania zapraszam bardzo serdecznie,
Wasza side_of_sky
Powietrze było gęste od papierosowego dymu, w którym jednak można było wyczuć delikatny zapach świeżo zaparzonej kawy. Draco siedział na łóżku Hermiony w czarnych bokserkach, okryty kołdrą i palił kolejnego papierosa, zapijając go kawą. Gryfonka siedziała na krześle obok, owinięta w frotowy szlafrok, z włosami związanymi na czubku głowy, trzymając w dłoniach kubek z kawą i – tak jak jej przyjaciel – odpalonego papierosa.
- Umrę, Malfoy. To nawet nie kac, to niewyspanie... A koło 11 zwala się nam na głowę auror, niejaki Potter. Słyszałeś o nim?
- Słyszałem, że nie ma litości dla tak zwanych "przyjaciół".
- Draczku, tym się będziemy martwić za chwilę. Albo zrobię mu kawę po irlandzku i problem się rozwiąże sam. Harry ma strasznie słabą głowę. Teraz lepiej mi powiedz, w co takiego cię wpakowałam, oprócz herbatki ze Złotym Chłopcem.
- W blondynę.
- W kogo?
- W Saszę.
- Ale jak to? - Hermiona wydawała się nie rozumieć.
- Zakochałem się chyba. To znaczy, wpadłem po uszy. Ona jest śliczna, inteligentna, ma świetne poczucie humoru i umie się odgryźć...
- To wiedziałam wcześniej. Zaraz, sekunda. TEN Draco Malfoy i mugolka? Jak miło!
- Granger, nie ironizuj. Naprawdę umiem docenić ciekawego człowieka, nawet jeśli nie ma pojęcia o obsłudze różdżki...
- Zależy, o jakiej różdżce mowa...
- Hermiono, nigdy cię nie podejrzewałem o takie podteksty. Co ten Snape z tobą zrobił?!
- No właśnie. Co on ze mną zrobił... - dziewczyna pochyliła się nad kawą. Uśmiech na twarzy jej przyjaciela zgasł. - Bierzemy się za ogarnięcie. Harry będzie tu za parę godzin, więc pod prysznic marsz!
Draco bez słowa udał się do łazienki. Przy pomocy czarów Gryfonka sprzątnęła pokój, gdy łazienka się zwolniła wzięła prysznic i zrobiła makijaż, by w końcu usiąść w fotelu z kubkiem herbaty i papierosem. Ślizgon uznał, że ktoś musi kupić jakiekolwiek jedzenie, i wyjątkowo potulnie wybrał się na małe zakupy.
Dziewczyna została sama ze swoimi myślami; do przyjścia Harry'ego nadal miała przynajmniej godzinę. Czuła się minimalnie lepiej, niż rano. W głowie cały czas echem odbijały się jej słowa Dracona "Co ten Snape z tobą zrobił..." - no właśnie, co?
Wspomnienia jednej z dawnych zim dopadły ją bardzo nieoczekiwanie, zanim właściwie zdążyła pomyśleć o dobrych chwilach, spędzonych z Severusem. Przyszła jej na myśl ich ostatnia kłótnia, gdy nagle zza tego wspomnienia wybiło się wyraźnie całkiem, całkiem inne, sporo starsze.
Po świętach spędzonych z rodzicami Hermiona wróciła do swojego mieszkania. Severus w święta wyraźnie zasugerował, że zamierza spędzić z nią Sylwestra i że wreszcie ma dla niej trochę więcej czasu, niż zazwyczaj. Uradowana, planowała ten wyjątkowy wieczór już od drugiego dnia świąt, w myślach przerzucając zawartość swojej szafy i dobierając menu.
Sylwestrowy poranek zaczęła od zakupów. Zdecydowała się na chłodne przekąski do wina, sałatki i ciepłe danie, wszak Severus był pewnym żywieniowym fenomenem – wchłaniał niebotyczne ilości jedzenia, pozostając przeraźliwie chudym.
Kiedy lodówka ledwie się domykała, a zegarek bezlitośnie wskazywał południe, postanowiła wskoczyć do wanny. Wzięła długą, odprężającą kąpiel, przy okazji fundując sobie maseczkę i inne pielęgnacyjne cuda, na które nie miała czasu. W szlafroku i ręczniku na głowie ruszyła do szafy. Zdecydowała się na prostą, wydekoltowaną małą czarną, klasyczne szpilki i cóż – koronkową bieliznę. Skoro jej ukochany mężczyzna mówi, że ma więcej czasu, zostanie z nią na całą noc.
W kuchni spędziła kolejne dwie godziny, i kiedy wszystko było już przygotowane, zajęła się makijażem i układaniem włosów. Delikatne loki spływały jej na plecy, oczy mocno podkreśliła ciemnym cieniem, na usta nałożyła czerwoną szminkę i uśmiechnęła się do swojego odbicia. Będzie mu się podobać, była tego pewna.
Punktualnie o dwudziestej zjawił się Severus, niosąc butelkę wina. Mężczyzna był jak zawsze odziany w czerń, ale tym razem zdecydował się na koszulę i marynarkę zamiast szat. Przywitali się, usiedli przy winie, w tle sączyła się delikatna muzyka. Rozmawiali właściwie o wszystkim i o niczym. Hermiona z całej siły starała się nie okazywać przesadnej radości z tego, że on wreszcie ma dla niej czas. Kiedy poziom wina w butelce znacznie spadł, talerze były prawie puste, a Louis Armstron cicho nucił "Kiss to build a dream on", Severus pocałował dziewczynę i ...
Resztę nocy spędzili bardzo namiętnie. Nad ranem, zmęczeni, wtulili się w siebie. Gdy Gryfonka odsunęła się na brzeg łóżka, robiąc mu więcej miejsca, przyciągnął ją mocno do siebie, cicho mrucząc "chodź tu, moja piękna kobieto...". Serce dziewczyny na moment oszalało, a potem już tylko poddała się jego ciepłym objęciom i usnęła, wsłuchana w jego miarowy oddech.
Rano nie było po nim śladu – oprócz unoszącego się w powietrzu jego zapachu.
Nienawidziła tego. Już ich pierwszy wspólny poranek nie należał do udanych - oznaczał rozstanie, które później mu wybaczyła, ale wtedy, w Hogwarcie, wpadła w koszmarną apatię. Do końcowych egzaminów, które na szczęście były już w marcu ze względu na zbliżającą się bitwę, nie rozmawiała praktycznie z nikim, rzuciła się w wir dzikiej pracy. Ale wiedziała, że zapomnieć się nie da samo, tak, jak nie da się być razem.
Jej rozmyślania przerwał Dracon, który zjawił się w pokoju, nonszalancko wycierając włosy.
- Co jest? Oprócz Severusa.
- Przypomniało mi się parę rzeczy. I po prostu za nim tęsknię, mimo że jest koszmarnym dupkiem.
- To wiemy nie od dziś. Ale nie możesz cały czas o tym myśleć. Może czas zamknąć rozdział i poznać kogoś nowego?
- Jak ostatnio kogoś poznałam, to zrobił mi mordę, że go zdradzam. I wtedy się rozstaliśmy na amen.
- Nie wpadłaś na to, żeby to jakoś z nim wyjaśnić?
- Nie zamierzam się tłumaczyć człowiekowi, który mówi, że ma dla mnie sporo czasu i ucieka w środku nocy, kiedy ja śpię. Taki układ po prostu mnie nie urządza. Jak to do niego dotrze, to może wróci. Jeśli nie – faktycznie, kiedyś trzeba będzie zamknąć ten rozdział. A wyjaśni się prędzej czy później, w końcu nadal pracujemy nad wspólnym projektem.
- Wspominałaś. Mam nadzieję, że jednak zrozumie, co zrobił, bo ty jesteś fantastyczną kobietą.
Rzadki przypadek komplementu z ust Malfoya podsumował dzwonek do drzwi.
Jasna cholera. Potter. A oni nadal w proszku...
