31. You're poison running through my veins.

Zajście w gabinecie Mistrza Mikstur długo nie pozwoliło Nataszy usnąć. Nad ranem zdecydowała się obudzić Dymitra i z nim porozmawiać – inaczej mogłaby oszaleć. Zarzuciwszy na ramiona ciepłą pelerynę, wybiegła ze swojego pokoju. Wślizgnęła się do komnaty chłopaka i go obudziła, klepiąc po ramieniu.

- Dimka, Dimka, wstań proszę...

- Co się stało? Nataszka? - nagle wybudzony chłopak usiadł na łóżku i nieprzytomnie spojrzał na przyjaciółkę.

- Musisz mi pomóc. - rudowłosa przysiadła na skraju łoża i owinęła się szczelniej peleryną.

- Kochanie, co się dzieje? Jest środek nocy! Chodzi o Siergieja?

- I tak, i nie, nie wiem sama! Wczoraj na mnie nawrzeszczał, nie wiem za co, nie wiem czy mogę tu zostać, jeśli tak to do kiedy, nie wiem co z naszą... "misją", i nie wiem czy on mnie kocha! - dziewczyna rozpłakała się i wtuliła w ciepłe ramiona Dymitra.

- Nataszka, kruszynko... - blondyn koił rudowłosą, głaszcząc ją po włosach i lekko kołysząc.

Dziewczyna nagle się poderwała i z determinacją spojrzała na przyjaciela.

- Daj mi ten przepis. Ten, który stworzył Siergiej. -

- Po co ci on? Chcesz się w kogoś przemienić?

- Muszę go mieć. Proszę!

Chwilę później chłopak podał jej pergamin, zapisany równym pismem Siergieja, wyjęty z jednej z książek.

- Mam tylko nadzieję, że nie będziesz go warzyć. Jeśli go potrzebujesz, poproś Siergieja.

- Chciałam go tylko mieć. Dziękuję! - ucałowała przyjaciela i wybiegła z jego komnaty.

W swoim pokoju wyjęła z szafy kociołek, naszykowała wszystkie ingrediencje, które miała i przewertowała kilka grubych tomów, żeby dowiedzieć się, gdzie może znaleźć brakujące. Zasnęła dopiero, kiedy słońce świeciło już nad pokrytą śniegiem twierdzą.

Siergiej zakopał się w pracy na cały boży dzień. Gdyby wyszedł ze swojej komnaty, z pewnością zauważyłby biegającą po zamku z rozwianym włosem Natalię. Jednak musiał czymś zająć umysł, dlatego zatopił się w ciężkiej pracy.

Tymczasem Natasza przy pomocy profesor Grigoriewskiej i dyrektora skompletowała składniki do mikstury. Wieczorem padła na swoje łoże i zaczęła ostrożnie segregować zdobycze. Całą noc spędziła na krojeniu, siekaniu, miażdżeniu, mieszaniu i kontrolowaniu płomienia. Rano mikstura była gotowa.

Świtem Natasza wysłała sowę do Praskowii Fiodorowny, prosząc ją o przesłanie najnowszych żurnali modowych. Kiedy dziewczyna wstała, na jej biurku leżały już najnowsze broszury, sprowadzone przez matkę Dymitra z Francji. Na tych małych ulotkach nadrukowano szkice kobiet i mężczyzn w najnowszych salonowych kreacjach.
Po kolacji, zjedzonej w Komnacie Przyjaźni razem z Dymitrem, dziewczyna wróciła do swojego pokoju. Wyciągnęła z szafy robocze spodnie, koszulę i kurtkę, zabrane kiedyś ojcu, a niezwykle przydatne przy pracy w ogrodzie, ułożyła na łóżku i wzięła do ręki jedną z broszur. Ostrożnie przetransmutowała spodnie w modne, ciemnoszare pumpy. Koszuli nadała śnieżną biel i ozdobiła ją żabotem. Kurtkę zmieniła w piękny, pasujący do spodni szustokor. Kiedy udało jej się przemienić także buty i płaszcz oraz dodatki, spakowała wszystko razem z zabezpieczoną butelką mikstury do swojego kufra. Potem spokojnie zaczarowała lilie, stojące na biurku, zostawiła w szufladzie kilka listów, zaczarowała ją tak, by można było ją otworzyć dopiero po kilku dniach, założyła płaszcz i wziąwszy kufer wyszła. Kiedy aportowała się sprzed twierdzy, widział ją tylko Aleksy.