Epilog
Veidrik wyszedł z zielonego portalu w zalanym słabym, zielonym światłem pomieszczeniu. Ujrzał przed sobą wysokiego mężczyznę w brązowym płaszczu, który właśnie szykował się do wejścia przez pancerne drzwi wielkiej maszyny. Żałując, że nie ma przy sobie pluszaka wyciągnął z rękawa kij i grzmotnął faceta w potylicę. Ogłuszony upadł plecami na brudna podłogę tuż obok jakiegoś martwego staruszka. Czarnowłosy zmienił trupa w pył i wyciągnął niewielki skrawek papieru oraz wieczne pióro. Zaczął szybko pisać.
„Minęło 20 lat. Idź do niej… Przeproś… Daj jakieś kwiaty. A potem ciesz się życiem"
Położył świstek na piersi brodatego typka, po czym zrobił głęboki wdech i wszedł do wnętrza maszyny. Ciężkie odrzwia zatrzasnęły się za nim. Prawie natychmiast złączył się z urządzeniem w jedno.
Veidrik siedział na sporej skale nad strumieniem. Nudziło mu się tak bardzo, że podwinął koszulkę i zaczął liczyć pokryte czarnym pyłem żebra. Jedyne rzeczy jakie się za nimi znajdowały to lewitująca bryła pyłu i zielonego ognia oraz pluszowy smok, który należał kiedyś do jego zmarłej dziewczyny. Nagle stała się rzecz niespodziewana.
- "Siema stary" – przemówiła maskotka – "Pętla się zamknęła, rozpoczął się nowy cykl. Jesteś gotowy uratować świat?"
Czarnowłosy wrzasnął i wylądował na plecach, u podnóża skały. Wydobył zabawkę ze swojej klatki piersiowej i przyjrzał się jej podejrzliwie.
- "Kim jesteś?" – zapytał lekko zaniepokojony.
- "Tobą głupku" – zaśmiał się pluszak – "Tobą z przyszłości… Tak jakby…"
KONIEC
