A/N: Ewelina: Teraz to ja jestem ciekawa twojej teorii! A co do drugiego spotkania to już niedługo...

Intoxic: Hahaha cała Izzy brzmi jak ty :D Dziękuję! No i tak, teraz czas na poszukiwania Magnusa!

Roxxie: Bardzo się cieszę, że zaczęłaś czytać to opowiadanie i że ci się podoba. Mam nadzieję, że spodobają ci się dalsze rozdziały!

Glittery Angel: Bardzo się cieszę, że podoba ci sie mój styl pisania. No i mam nadzieję, że i dalsze rozdziały polubisz :)


III rozdział.

Alec kocha Magnusa…

By powiedzieć, że moja głowa była w okropnym stanie, to za mało. Czułem, jakby ktoś mi wbijał gwoździe w czaszkę. Nienawidziłem być na kacu. Ta suchość w gardle natychmiast nakazywała mi zbiec do kuchni po szklankę wody, nie po całą butelkę od razu.

Będąc na dole, zauważyłem, że jeszcze wszyscy muszą spać. Nie było się czemu dziwić, gdy spojrzałem na zegarek, z szokiem odkryłem, że jest 8:30. Sam sobie się dziwiłem, że tak wcześnie wstałem, zważając na to, że wczorajszej nocy byłem w klubie. Wyciągając wodę z lodówki i usiadłem na krześle przy stole. Zacząłem rozpamiętywać wydarzenia z dnia poprzedniego, a przynajmniej te fragmenty, które kłębiły się w moim umyśle.

Skupiłem się na wspomnieniach, co do których prawdziwości nie byłem pewien. Nie wiedziałem, czy aby na pewno słyszałem tę rozmowę, czy też wymyśliłem to sobie. Ale im bardziej o tym myślałem, tym więcej w mojej głowie się pojawiało słów mojego rodzeństwa z poprzedniej nocy.

-A był przystojny? — zapytała Izzy

-Bardzo — cicho potwierdził Alec. Następne co zarejestrowałem, to głośny pisk mojej siostry.

-Powiedz mi jak wyglądał ten Magnus? — nalegała Isabelle. Choć miałem zamknięte oczy, skupiłem się na słowach mojego brata.

-Wysoki, ciemne włosy ułożone w kolce, trochę zbyt obcisłe ciuchy i miał sporo brokatu na sobie. Ale jego oczy… były najpiękniejsze Izz. Złoto zielone, prawie jak kocie. Piękne.

-Oooohhh… Alec…

-Ciszej — powiedział ostro mój brat.

-Musicie się spotkać Alec!

-Izzy ciszej! Nie wszyscy muszą o tym wiedzieć! — rzucił szybko chłopak

-Nie martw się. Śpi jak zabity – Izzy ściszyła głos, ale nadal byłem w stanie słyszeć co mówi. — Ale Alec, posłuchaj musicie się jeszcze spotkać rozumiesz?

Magnus? To imię wydawało mi się dziwnie znajome. Gdzieś już je musiałem słyszeć. Tylko nie mogłem sobie przypomnieć w tym momencie. I wtedy do kuchni weszła moja siostra, w swoim różowym szlafroku. Szeroko się uśmiechnęła do mnie i wyciągnęła z lodówki karton mleka.

-Mama już wyszła? — zapytała, wlewając mleko do miski z płatkami śniadaniowymi

-Chyba tak. Nie widziałem jej.

-To dobrze. Bo coś czuję, że dostanie nam się za tak późny powrót — rzuciła moja siostra, siadając naprzeciwko mnie — Masz szczęście, że mama już spała, gdy wnosiliśmy cię do domu z Alec'iem.

-Wiem, paskudnie się zalałem — powiedziałem, łapiąc się za głowę. Moja siostra się roześmiała. Gdy w końcu przestała, podała mi magnez i szklankę wody. Gdy tabletka się rozpuściła, szybko wypiłem płyn, modląc się w duchu, żeby ten ból przeszedł szybko. Kiedy poczułem się odrobinę lepiej spojrzałem na Izzy, która zdeterminowana patrzyła na swój telefon — Izzy wszystko gra?

-Tak…- jej głos był pusty

-Co jest? Chodzi o wczorajsze wyjście? O tego kolesia z którym tańczyłaś?

-Nie, nie. To nie o mnie chodzi — wyjaśniła, wstając i odkładając puste naczynia do zlewu.

-Aha… więc chodzi o Alec'a, tak? — wydusiłem z siebie. Obróciła się do mnie i spojrzała zmieszana. —Słyszałem, waszą rozmowę wczoraj. W taksówce.

-Jak…

-Chyba ta klima w taksówce trochę mnie pobudziła, a przynajmniej mój umysł — rzuciłem lekko — Więc ten cały Magnus… chyba wiem o kogo chodzi.

-Wiesz?

-Tak mi się zdaje, ale nie jestem do końca pewien — powiedziałem szybko — Wydaje mi się, że ten cały Magnus to znajomy Clary z jej szkoły. Możemy jej zapytać… znaczy ty jej zapytaj, bo ja… wiesz, że my…

-Wiem Jace —przerwała mi. —Ale błagam nie mów Alec'owi, że wiesz… że słyszałeś. On nie chce byś wiedział

-Dlaczego nie chce bym wiedział, że jest gejem.

I wtedy zobaczyłem zszokowaną i przerażoną jednocześnie minę Izzy. Patrzyła się na coś za mną. Obróciłem się w stronę drzwi i ujrzałem Alec'a, który był teraz bledszy niż zawsze i stał jak wryty. Obserwował mnie ze strachem w oczach, jakbym miał coś mu zrobić. Uśmiechnąłem się szeroko do niego, próbując załagodzić ten moment, ale mój brat wciąż pozostawał w bezruchu.

-Alec — zacząłem. Następnie podszedłem do niego a on jakby otrzeźwiał. To, co zrobił następnie, zaskoczyło mnie i to bardzo.

W mgnieniu oka mój brat obrócił się na pięcie i ruszył w stronę swojej sypialni. Przez chwilę patrzyłem za nim ogłupiały. Po czym oboje z Izzy ruszyliśmy za nim. Na szczęście Alec nie zamknął drzwi na klucz. Wpadliśmy jak burza do jego pokoju i zastaliśmy go na łóżku, skulonego, z poduszką przyciśniętą do piersi. Wskoczyłem na łóżko obok niego, Izzy obok mnie i spojrzałem na niego wymownie.

-Alec, spójrz na mnie bracie — zamknął powieki tak mocno, że widziałem, jak jego źrenice się ruszają. Delikatnie dotknąłem jego ramienia, a on napiął mięśnie — Alec, proszę…

-Skąd wiesz? — wyszeptał.

-Spójrz na mnie — w końcu otworzył oczy i spojrzał w moje. Otarłem z jego policzka kilka łez, które spadło i się uśmiechnąłem — Posłuchaj mnie. Przepraszam jeśli jakoś cię to uraziło, że ja wiem. Wiedziałem już jakiś czas i nie rozumiem kompletnie, dlaczego starałeś się to ukrywać przede mną. Przecież jestem twoim bratem. I kocham cię idioto, nie ważne jaką masz orientację.

-Nie brzydzisz się mną… no wiesz… skoro lubię chłopaków? — powiedział to cicho. Zaśmiałem się krótko i uściskałem go mocno

-Nie obchodzi mnie czy jesteś gejem, bi, czy hetero. Dla mnie zawsze będziesz tym samym Alec'iem. Moim starszym bratem, którego uwielbiam denerwować — powiedziałem łagodnie. — Poważnie myślałeś, że będzie mi to przeszkadzać?

-Tak…

-I czasem się zastanawiam, jakim cudem to ty jesteś najmądrzejszy z nas, co nie Izz? — spojrzałem na moją siostrę, która mi przytaknęła, uśmiechając się do nas. — Jesteś naszym bratem Alec, i to się tylko dla nas liczy. No i oczywiście to, żebyś był szczęśliwy. A teraz… porozmawiajmy o tym chłopaku.

-To, że jestem gejem, nie znaczy, że będę rozmawiać o chłopakach — powiedział Alec — z żadnym z was.

-Ale Alec — zaczęła Izzy — Musimy odnaleźć Magnusa. Wpadł ci w oko, prawda?

-Tak — wyszeptał to tak cicho, że prawie nie usłyszałem.

-Zdaje mi się, że wiem o kogo chodzi — powiedziałem wesoło. Alec spojrzał na mnie zaintrygowany. —Wysoki brunet, który nosi brokat?

-To on! — krzyknął Alec, ściskając moją dłoń — Znasz go?

-Ten Magnus Bane o którym mówisz, to chyba znajomy Clary z jej szkoły.

-Clary Fray? Twojej byłej? — wtrącił Alexander. Przytaknąłem szybko.

-Spotkałem go raz, gdy czekałem na Clary po jej zajęciach ze sztuki w jej szkole. Wychodzili razem —wziąłem głęboki wdech —I ona mi go przedstawiła. Koleś mnie obczajał, ale chyba mu się nie spodobałem — wzruszyłem ramionami — Nie byłem w jego typie. Ale wydawało mi się wtedy, że miał dziewczynę. Taka blondynka się kręciła koło niego. Dlatego wydawało mi się to dziwne, ale może jest bi, czy coś.

-Ze szkoły Clary...to znaczy z naszej nowej szkoły? — powiedziała nagle Izzy. Gdy przytaknąłem, pisknęła i podskoczyła na łóżku — Alec! Spotkasz go znów! Czy to nie fantastycznie! Czuję miłość w powietrzu…

-Przestań Izz — powiedział mój brat ostro. — Nawet go za dobrze nie znam. Poza tym, Jace mówi, że może mieć dziewczynę.

-To co z tego! — spojrzała na Alec'a wymownie. — Nie rozumiesz Alec? To jest przeznaczenie. Spotkaliście się pod klubem a teraz spotkacie się ponownie.

-Tak…-zacząłem. — Ale zanim to się stanie, zejdźmy na śniadanie może?

Gdy znaleźliśmy się znów na dole, postanowiłem jeszcze trochę podrażnić Alec'a.

-Wiesz, widzę was oboje Alec. — rzuciłem z przekąsem. — Ty i on, z dużą ilością brokatu. Och, ten chłopak to wymarzona partia dla ciebie.

-Przymknij się Jace

-Oj, nie mam racji? Nie spodobał ci się? Ja tam uważam, że niezłe ciacho z tego Magnusa. Idealnie pasuje do ciebie — wyszczerzyłem się do mojego brata, którego policzki zrobiły się czerwone. Lubiłem go drażnić, nic na to nie poradzę, taka rola brata. — I wiesz co Alec?

-Co? — mruknął do mnie, a ja spojrzałem na niego, wzruszając sugestywnie brwiami, na co starszy bardziej się zarumienił.

-Alec kocha Magnusa. Alec kocha Magnusa — zacząłem śpiewać na cały głos. Isabelle zaczęła się cicho śmiać, natomiast policzki czarnowłosego płonęły czerwonością. — Alec kocha Magnusa. Alec kocha Magnusa.

-Zamknij się Jace! — Alexander zaczął mnie gonić po całym parterze, gdy ja wciąż śpiewałem.

-Alec kocha Magnusa. Alec kocha Magnusa

I wtedy niespodziewanie na coś wpadłem. A raczej na kogoś. Gdy podniosłem się z podłogi, na którą nieszczęśliwie upadłem, zobaczyłem, że przede mną stoi mama z Max'em. Wyraz twarzy mojej matki był nie do opisania. Nie mogłem zdecydować, czy była zła, czy zszokowana, bo tylko patrzyła się ślepo w mojego starszego brata. Przeniosłem wzrok na Alec'a. Był przerażony, doskonale dało się zauważyć. Nerwowo ciągał i ściskał końcówkę rękawa swojej koszuli. Z odległości, która nas dzieliła, mogłem powiedzieć, że jego oddech przyspieszył i stał się płytki. Bał się. Unikał spojrzenia mamy. Powoli cofnąłem się w jego stronę i opiekuńczo objąłem go ramieniem. Byłem zły na siebie. W końcu to przeze mnie jego sekret wyszedł na światło dzienne. Musiałem go obronić przed mamą, za wszelką cenę.

-Max idź do swojego pokoju — powiedziała w końcu matka, po tak długim czasie, że wydawał się on wiecznością. Mój braciszek posłusznie zrobił, co kazała i po chwili zniknął z pola widzenia. — Wasza trójka, do salonu, natychmiast!

Siedząc na kanapie w salonie, Izzy trzymała jedną z dłoni Alec'a w swojej. Ja również chwyciłem jego rękę. Musiałem mu okazać wsparcie. Ścisnąłem ją delikatnie w tym geście. Alec słabo się uśmiechnął, ale gdy tylko mama spojrzała na nas, jego twarz od razu stała się stoicka i blada.

-Zacznijmy od wczorajszej nocy — zaczęła stanowczo mama. — Jace masz szlaban za spicie się do nieprzytomności! Chłopcze masz dopiero siedemnaście lat! Gdy tylko ojciec wróci i się dowie o tym wyznaczy ci limit kary. — Pokiwałem wolno głową, godząc się na jej słowa. — A teraz powiedzcie mi, o co chodziło tam. Kim jest ten cały Magnus?

-Mamo…-rozpoczęła Izzy, ale Alec jej szybko przerwał.

-Nie ma sensu dalej tego ukrywać — jego głos był cichy. — I tak by się w końcu dowiedziała.

-Alexandrze Gideonie Lightwood, o co chodzi

-Mamo… ja…-Alec wahał się i starał się nie jąkać. Wziął kilka głębszych wdechów, zanim ponownie przemówił —Ja… jestem gejem…

Przez dłuższą chwilę matka pozostawała w ciszy. Mój brat spoglądał na swoje dłonie, teraz splecione na jego kolanach. Odważyłem się spojrzeć na mamę. Była bledsza niż zawsze, a błękit jej oczu nagle stał się mglisty. Wpatrywała się w Alexandra z nieokreślonym uczuciem. Nie wiedziałem, co teraz myślała. Jedyne co wiedziałem to, to, że mój brat jest przerażony. Ręce zaczęły mu się trząść, a ja chciałem go uspokoić, więc położyłem swoją dłoń na jego dłoniach, dając mu wyraźnie do zrozumienia, że jestem po jego stronie. Isabelle powtórzyła mój gest. I w tym momencie mama się odezwała

-Alexandrze…-jej głos był pusty, wyprany z emocji. — Nie powiem, że jestem zadowolona… wiesz przecież, jaki jest ojciec…

-Przepraszam…- wyszeptał mój brat. Spojrzałem złośliwie na matkę. Czy ona nie mogła powiedzieć mu raz czegoś miłego?

-Kochanie — nagle jej ton stał się o wiele łagodniejszy, bardziej uczuciowy. Zbliżyła się powoli do nas i złapała za ręce Alec'a. Chłopak automatycznie wstał z kanapy, ale wciąż bał się spojrzeć w jej oczy. Matka delikatnie podniosła jego podbródek, zmuszając go by popatrzył jej w oczy. — Alexandrze… jesteś moim synem… i kocham cię. I zawsze będę. Bez względu na twoją orientację… jesteś moim dzieckiem i to się dla mnie liczy. Kocham cię tak samo, jak kocham Jace'a, Isabelle i Max'a.

-I nie przeszkadza ci to? — wydawało mi się, że Alec zaczął płakać. Jego głos drżał. Chciałem go pocieszyć, przytulić.

-Nie jestem jakoś specjalnie szczęśliwa — zaczęła. I przez chwilę sam wstrzymałem oddech czekając na jej końcowe słowa. — Ale to ty masz być szczęśliwy, to i ja będę. Zależy mi byś był szczęśliwy kochanie, nie ważne z kim. Chcę byś znalazł sobie kogoś, kto będzie o ciebie dbał i kto da ci szczęście i kto cię pokocha. I może to jest ten Magnus…

-Ja go nie znam dobrze — wyrzucił z siebie Alec sfrustrowanym tonem. — Poznałem go wczoraj, przypadkowo. I nawet nie wiem, czy go jeszcze spotkam!

-Spotkasz! — jednogłośnie powiedzieliśmy z Izzy. Popatrzeliśmy na siebie z siostrą, po czym dodałem. —Już ja o to zadbam.


A/N: Powyższy rozdział jest od początku, do końca dziełem Intoxic! Za co bardzo jej dziękuję, że pomogła mi go ogarnąć :)