A/N: Intoxic: No tak masz rację! A więc oświadczam to teraz:

Zacny tytuł do rozdziału poprzedniego, pt. "To on!" wymyśliła Intoxic, pijąc puszkę PEPSI!

I tak masz rację Magnus musi pokazać, jak się gra :)

Glittery Angel: Tak to ten sam, kochany John! A co do chłopaków, to najwięksi przyjaciele Ever :)

Roxxie: Nie nie dogadujemy się, ale jakoś tak wychodzi. Tak. To ten sam Michael. A co do Jonathan'a, to nie tylko ty jesteś zaskoczona, ale pomyślałam, że chociaż tym razem może być ociupinkę miły.

Kokosz: Ojj dużo by miał tych zalet! Ale nie martw się, nie zamęczysz, choćbyś miała wymieniać wszystkie.

Ewelina: Powiem Ci, że masz na prawdę dobrą intuicję :) Ale nie będę zdradzać szczegółów!


VII rozdział.

Kręgle.

Po kilku minutach od wyjścia ze szkoły, dotarliśmy w końcu do kręgielni. Okazała się być spora, kolorowa i mieściła się w pobliżu naszej budy. Nigdy wcześniej nie byłem w takim miejscu i trochę byłem tym przerażony. Miałem przeczucie, że będzie tu tłum ludzi. Na szczęście moje przeczucia okazały się bezpodstawne. W środku była dzisiaj niewielka liczba starszych osób oraz kilkoro dzieciaków z gimnazjum. Poza nimi i naszą grupą, zero żywego ducha. Na moje szczęście nie było nikogo znajomego, bo mogli by się ze mnie naśmiewać. Nagle poczułem ciepły dotyk na swojej dłoni. Spojrzałem w dół i dostrzegłem, że Magnus chwycił moją dłoń w swoją i splótł nasze palce. Moje serce przyspieszyło, wewnątrz poczułem niewyobrażalne ciepło, na policzkach za pewne wystąpił mi rumieniec.

Z jednej strony chciałem puścić jego dłoń, gdy ciągnął mnie do lady, byśmy wybrali sobie buty do gry. Nie chodzi o to, że nie chciałem być z nim. Nie. Po prostu bałem się reakcji otoczenia. Wciąż pamiętam, co się stało, gdy ujawniłem się w poprzedniej szkole, i wciąż w myślach miałem obraz z przed klubu. W głowie grały mi znowu te wszystkie wyzwiska i obrzydzone spojrzenia. Wzdrygnąłem się. Nie chciałem ponownie przez to przechodzić. Ale z drugiej strony pragnąłem czegoś więcej z Magnusem. To pierwszy chłopak, na którego zwróciłem większą uwagę od czasu, gdy zakochałem się w Jace'ie, a poza tym Magnus był bardzo atrakcyjny.

Idąc szybkim krokiem razem z Magnusem, rozglądałem się jeszcze na boki, czy aby nikogo znajomego tu nie ma i czy nie przybywa ludzi. Nie lubiłem zatłoczonych miejsc, przez nie czuje się jakby osaczony. Czuje wtedy wszystkich oczy na sobie. A ja chciałem pozostać niezauważony. Ale czy z Magnusem przy boku można być niezauważonym? Ten facet to chodząca kula dyskotekowa i choinka na boże narodzenie w jednym. Jego się nie dało nie zauważyć. Z tym całym brokatem, biżuterią, makijażem i obcisłymi, kolorowymi ciuchami, nie mogło przejść się obojętnie obok niego. Idąc do kręgielni widziałem jak wszyscy się za nim oglądali. Nie tylko ładne dziewczyny, ale też i przystojni chłopacy. Jeden z nich nawet mrugnął do Magnusa, a ten w odpowiedzi szeroko się do niego uśmiechnął. Miałem ochotę wydrapać oczy i skopać tyłek temu blondynowi. Jak on śmiał podrywać Magnusa, kiedy ten szedł ze mną?!

-Alec? – z zamyślenia wyrwał mnie głos Magnusa i jego ręka, którą machał mi przed oczami.

-C…co? – zapytałem, otrząsając się zupełnie z rozpamiętywania. Podniosłem wzrok, Mags stał obok mnie oparty o ladę i szeroko się uśmiechając, ale oprócz niego nikogo już nie było. Rozejrzałem się szybko wyglądając reszty naszych znajomych, ale nigdzie nie mogłem ich dostrzec.

-Wszyscy poszli na tory – wyjaśnił mój kolega. – Za to ja tu jestem i pytałem jaki masz rozmiar butów?

-Aaa, 41 – odparłem pośpiesznie, a Magnus poprosił dziewczynę, która stała za ladą o buty dla mnie i dla siebie. Przebraliśmy je szybko, a Magnus ponownie złączył nasze dłonie i razem ruszyliśmy na nasz wybrany tor. Kiedy byliśmy dosłownie metr przed torem, gwałtownie się zatrzymałem, przypominając sobie nagle, że przecież ja w ogóle nie umiem grać! Chłopak czując za pewne upór z mojej strony, odwrócił się do mnie.

-Co się stało? –zapytał z troską, uważnie mi się przyglądając.

-No wiesz, bo ja… ja nie umiem grać w kręgle – wyznałem cicho, rumieniąc się znowu.

Magnus zaśmiał się cicho, dotykając mojego policzka wolną ręką i jeszcze bardziej się uśmiechając.

-Oh, Alec, trzeba było tak od razu. Nie martw się nauczę cię kotku – powiedział mrugając do mnie. „No nie, jeśli wcześniej się rumieniłem, to teraz wyglądam jak burak", pomyślałem przeklinając się duchu, gdy Magnus ciągnął mnie w stronę toru.

Postawił mnie na środku i powiedział, że pójdzie po kulę. Bałem się, że przyniesie jakąś kolorową, brokatową, ale chyba takiej nie mieli bo zadowolił się niebieską.

-Wybrałem taką, w kolorze twoich oczu – szepnął mi do ucha, stając za mną. Uśmiechnąłem się. Czułem jak Magnus staje za mną tak blisko, że przy każdym ruchu mogliśmy ocierać się o siebie. Następnie poczułem ciepło na swoim brzuchu. Spojrzałem przerażony w dół, zielonooki trzymał tam swoją dłoń, poczułem się dziwnie. Jeszcze nikt inny mnie tak nie dotykał, ale podobało mi się to. Podniosłem szybko głowę, kiedy Magnus wsadził mi do ręki kulę. Bałem się, że ją opuszczę, ale nie potrzebnie, gdyż Magnus położył swoją dłoń na mojej i nakazał wsadzić palce do dziur kuli. – Rozluźnij się i stań w rozkroku, cofnij jedną nogę – nakazał, ciągle szepcząc mi do ucha. Westchnąłem i rozluźniłem się w jego ramionach. – A teraz na trzy puść kulę – przytaknąłem, a Magnus lekko nami kierował. Delikatnie chwycił moje prawe ramię i cofnął je do tyłu. Poczułem dreszcze od jego dotyku – 1… 2… i 3! –Wypuściłem kulę z rąk z pomocą mojego instruktora. Kula toczyła się szybko po torze, aż w końcu zbiła wszystkie kręgle, co do jednego. Podskoczyłem szczęśliwy i obróciłem się do Magsa.

-Dzięki! – wykrzyknąłem, rzucając mu się na szyję impulsywnie.

Magnus na szczęście zdążył mnie złapać. Dobrze, że miał równowagę, bo inaczej runęlibyśmy na podłogę. Następnie wszystko potoczyło się bardzo szybko, nachyliłem się, aby dać Magnusowi buziaka w policzek, ale on miał chyba inne plany, gdyż przekręcił głowę i zamiast w policzek, trafiłem na jego usta. Poczułem jego delikatne i miękkie wargi na swoich. Byłem zszokowany, jeszcze nigdy się nie całowałem. Ale kiedy Magnus przejechał językiem po moich wargach, automatycznie rozchyliłem usta, a moje ręce powędrowały na jego szyję. On natomiast nadal trzymając mnie w swoich ramionach przyciągnął mnie bliżej siebie. Przez moment jeszcze się całowaliśmy. Był to krótki, delikatny, ale bardzo uczuciowy pocałunek. Po chwili odsunęliśmy się od siebie, a Magnus powoli i delikatnie postawił mnie na ziemi, lecz nadal pozostaliśmy w nieznacznej odległości. Moje serce waliło, jak oszalałe. Popatrzyłem w górę, na kocie oczy Magnusa. I kiedy już chciałem coś powiedzieć, usłyszeliśmy wymowne chrząknięcie. Momentalnie odsunąłem się od chłopaka speszony. Ten popatrzył na mnie zszokowany moją reakcją, a z jego miny można było wyczytać, że czuje się odrzucony. Odwróciłem wzrok, i nagle wokół nas rozbrzmiał męski głos, który znałem już, aż za dobrze.

-Czyżbyśmy wam przeszkodzili chłopcy?


A/N" Rozdział stworzony wraz z pomocą Intoxic! :D