A/N: Intoxic: Ok! Zamówienie przyjęte i zanotowane! Dostaniesz swoją PEPSI, PIZZE PEPERONI I ORZECHOWCA jak tylko wpadniesz znowu! Hahahahahahaha Magnus odszczekujący Robertowi = mini bulwers!

Kokosz: Może to i nie fair, że prawie wszędzie, to Robert odgrywa tego złego, no ale cóż to chyba jego rola, w końcu ktoś musi xd. Hymmmm... Czy będzie rozwód?... Hymmm... Na to będziesz musiała poczekać! A co do dziwnych miejsc z nagłą weną to akurat wiem coś o tym... :)

Glittery Angel: Ogólnie takie scenki, staram się pokazywać z dwóch punktów widzenia. Myślę, że w ten sposób lepiej sie wczuć w postać i ogólnie w opowiadanie, jeśli opisujemy coś z dwóch punktów widzenia. A co do Magnusa, to jeszcze nic! Maggie jeszcze nie raz będzie miał szansę odpyskować, i to nie tylko Robertowi!...


VIIIA rozdział.

Będę przy tobie.

Chłopak nadal był przestraszony i nie wiem, czy w tamtym czasie w ogóle kontaktował ze światem. Oczy miał puste, wpatrzone prosto przed siebie. Nawet nie próbował się wyrwać z mojego uścisku. Był jak marionetka, kompletnie odcięty od rzeczywistości.

Kiedy weszliśmy przed kręgielnie i oddaliliśmy się od niej, niebieskooki dopiero, powoli zaczął nabierać kolorów.

-Wdech i wydech Alec! Wdech i wydech – instruowałem go, kiedy stanęliśmy nieopodal na chodniku, aby chłopak mógł się trochę uspokoić. – Wdech i wydech. Wdech i…

-Dobra, dobra Magnus już! – powiedział niebieskooki, machając ręką, abym już był cicho. – Już wszystko dobrze. Chodź wrócimy po Izzy i Jace'a i wrócimy do domu.

-Chcesz tam teraz wrócić?! Po tym wszystkim? Przecież twój ojciec jeszcze tam jest. Może poczekasz tutaj a ja tam wrócę i…

- Nie! Trudno. Muszę wrócić po moje rodzeństwo i nie ważne, czy mój ojciec tam jest czy nie! – oświadczył stanowczym tonem niebieskooki. Już chciałem coś powiedzieć, przekonać, żeby tu został, a ja w tym czasie wróciłbym tam i zabrał jego rodzeństwo, a później odprowadził ich do domu. Ale zanim to zrobiłem, ubiegł mnie jakiś głos, dochodzący spod kręgielni.

-Alec! Alec! – Z budynku wyłonił się blondyn, rozglądając się wokół. Kiedy nas zobaczył, od razu ruszył pędem przed siebie. – Alec! Czekaj! Muszę ci coś powiedzieć!

-No co jest? – zapytał niebieskooki, kiedy młodszy dobiegł do nas, cały zdyszany.

-No bo ja ten no…. – znowu plątał mu się język, ale tym razem bardziej ze zmęczenia, niż ze zdenerwowanie. Jace wyglądał jakby obiegł cały budynek dookoła kilka razy. Jednak po chwili wziął głęboki oddech i wyrzucił najszybciej, jak potrafił. – Widziałem ojca całującego się z Anną!

-Co? Jace wiesz, że nic nie rozumiem, jak tak gadasz. Powiedz to wolniej. – oznajmił znużonym tonem Alec.

-Widziałem ojca całującego się z Anną! – wyksztusił, blondyn cedząc każde słowo z osobna.

Kiedy to powiedział od razu do mnie dotarło kim jest ta dziewczyna z kręgielni. „To była jego kochanka!", pomyślałem, ale nie powiedziałem tego na głos, chociaż zdawało się, że te słowa zawisły nad nami niczym ciemne chmury.

Spojrzałem uważnie na Alec'a. Nie mogłem dokładnie odczytać teraz co czuje. Był blady, bledszy niż zwykle. Kolory znowu odeszły z jego twarzy. Miałem wrażenie, że zaraz zemdleje, czy zwymiotuje. Oczy mu się rozszerzyły w szoku tak, że myślałem, że zaraz mu wypadną z oczodołów. Patrzył z niedowierzaniem na Jace'a, który już doszedł do siebie i bacznie obserwował reakcje brata.

-Że jak?! To nie możliwe, on nie mógł zrobić tego mamie. Nie mógł! – Alec mówił zdezorientowanym tonem. Starał sie nas przekonać, że to nie może być prawda, chociaż sam za pewne w to nie wierzył. Umilkł na chwilę, po czym nagle w doznanym oświeceniu, krzyknął na cała ulicę. – Ona jest jego kochanką?! Ojciec ma kochankę!?

-Właśnie to próbuję ci uświadomić. Widziałem jak ojciec całował Annę! On to zrobił Alec!

I w tedy na twarz Alec'a ponownie wróciły wszystkie kolory. Twarz mu się zrobiła czerwona, oczy zwężyły i zapłonęły złowrogo. Widziałem w nich nienawiść, gniew, irytacje, które także odzwierciedlały się na jego twarzy.

-Jak on śmie zdradzać mamę! Co za palant z niego! Jak go…

-Alec! Uspokój się! – przerwałem jego krzyki. Bałem się, że pójdzie zaraz do środka, znajdzie swojego ojca i coś mu zrobi, więc złapałem go mocno za ramiona udaremniając ucieczkę. Wierzgał jeszcze przez chwilę i krzyczał, że musi coś z tym zrobić, ale ja nadal go nie puszczałem. W między czasie, kiedy próbowałem uspokoić niebieskookiego, Jace pobiegł do środka pożegnać się z innymi i zabrać Izzy.

Zanim wrócili, Alec zdążył się już opanować. Pewnie ze względu na Izzy, której za żadne skarby nie chciał poinformować o tym co zaszło przed chwilą.

-Nie chcę denerwować Izzy. Ona nie musi o tym wiedzieć. – oznajmił czarnowłosy, kiedy uwolniłem go z uścisku. – Sam sobie z nim porozmawiam.

Coś mi się wydaje, że nie będzie to miła rozmowa", pomyślałem. Ale za nim zdążyłem coś odpowiedzieć, dołączyli do nas Izabelle i Jace i ruszyliśmy do ich domu.

Izabelle przez całą drogę opowiadał, jak fajnie bawiła się na kręglach. To fajnie, że chociaż on się świetnie bawiła. To znaczy nie licząc tego momentu z ojcem Alec'a, ja też się świetnie bawiłem. I miałem wrażenie, że pomimo tamtych nieprzyjemnych zdarzeń Alec także się świetnie bawił.

-Mo..może wejdziesz do środka? – zwrócił się do mnie niebieskooki, kiedy drzwi wejściowe do jego domu zamknęły się za jego rodzeństwem. Na początku myślałem, że się przesłyszałem, ale kiedy spojrzałem na niego, całego się rumieniejącego i patrzącego na mnie wyczekującym wzrokiem, wiedziałem, że się nie myliłem. On naprawdę zapraszał mnie do siebie. No ok. Może to nic takiego, ale jednak. – Magnus? Wszystko w porządku?

-Tak, tak. – odpowiedziałem pośpiesznie.

-To wejdziesz do nas?

-Jasne! Z przyjemnością – powiedziałem uśmiechając się szeroko do niego, na co on także zareagował uśmiechem i wpuścił mnie do środka.

Kiedy zamknął za nami drzwi, poprowadził mnie do swojego pokoju, który mieścił się na pierwszym piętrze. Sypialnia okazała się średniej wielkości pomieszczeniem, pomalowanym na ciemny niebieski. Szafa, biurko były z ciemnego drewna. Alec usiadł na łóżku pokrytym szarą pościelą. Zdjął kurtkę i rzucił ją na krzesło, po czym poklepał miejsce koło siebie. W mgnieniu oka znalazłem się koło niego.

-Wiesz, bardzo się cieszę, że mnie tu zaprosiłeś – oznajmiłem, zgodnie z prawdą jeszcze bardziej się do niego uśmiechając, jednak tym razem w odpowiedzi nie zobaczyłem tego promiennego uśmiechu co wcześniej. Zamiast tego, zobaczyłem smutne oczy pełne łez. Od razu go przytuliłem. Niebieskooki bez żadnych protestów wtulił się we mnie. Po chwili poczułem jak moja koszulka robi się mokra. „O nie! Nie pozwolę, żeby mój Alexander płakał. Nie pozwolę. Nigdy.", pomyślałem i ująłem go pod brodę, aby ponownie na mnie spojrzał. – Alec, co się stało?

-Wiesz – zaczął podciągając nosem. – Myślałem, że jestem gotów. Gotów na to, żeby wyjść z ukrycia. Przestać udawać kogoś, kim nie jestem. Myślałem, że dam radę się z tym zmierzyć. A teraz.. – zawahał się a z jego oczu znowu popłynęły łzy. Otarłem je delikatnie swoim kciukiem. – A teraz kiedy mój ojciec. Mój własny ojciec mnie znienawidził, bo jestem gejem.

-Alec. On nie może cię znienawidzić, tylko dlatego, że jesteś gejem – odparłem stanowczo.

-Ale, Magnus. Nie rozumiesz. Ja przez całe swoje życie myślałem, że moja rodzina jest idealna, szczęśliwa. Ale teraz, kiedy wszystko legło w gruzach. Wszystko rozsypało się jak chatka z kart. To wszystko było kłamstwem rozumiesz? Mój ojciec zdradzał, cóż właściwie to ciągle zdradza moją mamę. Magnus co ja mam robić? – spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. Aż serce mi się ścisnęło kiedy, tak na mnie patrzył. Otarłem jeszcze kilka łez, które wypełzły spod jego powiek. Nie wiedziałem co mam mu poradzić., Jak go pocieszyć. Jeszcze nigdy nie znalazłem się w takiej sytuacji. Moja mama nie miała większego problemu, z tym kogo lubię. A mój ojciec, cóż on od roku mieszka w Szwajcarii. Widuję go tylko od czasu do czasu na czacie, a przez Internet nie zdążyłem go o tym poinformować. Chciałem mu to wyznać jak w końcu wróci. No ale nie o mnie teraz chodzi. Teraz chodzi o Alec'a. Musiałem mu jakoś pomóc. Po prostu musiałem.

-Alec, kochanie. Posłuchaj, pomogę ci rozumiesz? Chociaż jeszcze nie wiem jak, ale ci pomogę. Nie zostawię cię. Będę przy tobie. Nawet w tedy, kiedy będziesz chciał mnie wywalić przez okno, ja i tak zostanę i będę cię wspierał.

-Wiem Magnus. I bardzo ci za to dziękuję – powiedział wycierając oczy chusteczką, którą mu podałem. – Dziękuję ci, że jesteś ze mną. Nie wiem, czy poradziłbym sobie, gdyby nie ty. Nie wiem, czy dałbym sobie z tym wszystkim radę.

-Dlatego tu jestem – oświadczyłem uśmiechając się do niego, tym razem i on zareagował uśmiechem. Ulżyło mi. Alec znowu się uśmiechał, tak dobrze było zobaczyć go uśmiechającego się. – No i widzisz? Od razu lepiej jak się uśmiechasz!

Alec zaśmiał się cicho i ponownie się we mnie wtulił.

-A teraz proszę cię, nie myśl już o tym i porozmawiajmy o czymś innym co? – Wziąłem głęboki oddech, a niebieskooki przytaknął mi lekko nie podnosząc głowy z mojej klatki piersiowej. Tak długo czekałem na to, żeby mu to powiedzieć. – Alexandrze muszę ci coś powiedzieć.

Czarnowłosy zareagował na moje słowa całkiem inaczej, niż się spodziewałem. Poderwał się z łóżka i zaczął machać rękami na wszystkie strony, a jego oczy znowu zrobiły się szkliste.

-Nie… nie, nie! Nie chcę tego słuchać! – krzyczał łamiącym się głosem. – Przed chwilą powiedziałeś, że mnie nie zostawisz, a teraz chcesz się wycofać?! Magnus nie możesz…

-Alec! Uspokój się! Ja wcale nie chcę cie zostawiać! – oznajmiłem stanowczym tonem, przyciągając do siebie. Chłopak usiadł obok, a ja ująłem jego drżące ręce w swoje i zamknąłem w lekkim uścisku. – Alexandrze, ja wcale nie chcę cię zostawić.

-Nie? – zapytał otępiały.

-Nie – potwierdziłem. – Nie chcę cie zostawić. Wręcz przeciwnie. Posłuchaj, chcę żebyś wiedział, że bardzo cię lubię. Kiedy cię poznałem, w tedy pod Pandemonium, cóż, od tamtej pory, nie mogę przestać o tobie myśleć. Po prostu nie mogę. Zaczarowałeś mnie i nic na to nie poradzę. I chociaż poznaliśmy się bardzo nie dawno, to mam wrażenie, jakbyśmy znali się od zawsze. Jakbyś był moim przyjacielem od wieków. Znał mnie na wylot. Jeszcze nikt, tak jak ty mnie nie zaintrygował. Jeszcze nikt tak na mnie nie działał. Mam wrażenie, że jakaś tajemnicza siła przyciąga mnie do ciebie i nic nie mogę na to poradzić, nie mogę się od tego uwolnić. Nie. Ja nie chcę się od tego uwolnić. Chcę być blisko ciebie bez względu na wszystko i wszystkich. I chciałbym to ciągnąć, rozwinąć. Chciałbym lepiej cię poznać.

-Ja… Ja też tego chcę Magnus. Chcę cię lepiej poznać. Tylko Magnus, ja… ja nei umiem, to znaczy… nie potrafię się przemóc i się ujawnić. Nie jestem na to gotowy, zwłaszcza po dzisiejszych przejściach.

-Wiem. Rozumiem cię doskonale. Sam przez to kiedyś przechodziłem. Więc posłuchaj mnie teraz uważnie – powiedziałem i ponownie ująłem go pod brodę i spojrzałem głęboko w te niebieskie i głębokie, jak ocean oczy. – Jestem przy tobie i będę. Będę przy tobie. I nie ważne co będzie. Ja zostanę. Będę cię wspierać. Pomagać przy każdym kolejnym kroku. Pomogę ci wstać, kiedy upadniesz, będę razem się z tobą cieszyć. Rozumiesz? Ja zawsze. Powtarzam zawsze, będę przy tobie i ci pomogę. Będę jak twój anioł stróż, tylko w przyziemnej wersji. Nigdy nie pozwolę, żeby coś złego ci się stało. Nigdy.

Alexander także spojrzał w moje oczy i uśmiechnął się lekko, przysuwając się bliżej.

-Dziękuję – powiedział muskając swoimi wargami moje, po czym lekko mnie pocałował. Pocałunek był krótki, ale bardzo delikatny, a przede wszystkim nieziemski. W tym krótkim pocałunku, Alec przekazał mi, jak bardzo ważne są dla niego moje słowa.


A/N: I jak wrażenia? Podobał sie wam? Czekam na wasze opinie!

A z racji tego, iż mamy długi weekendzik to nowy postaram się dodać we wtorek, ewentualnie w środę.