A/N:

Intoxic: Hahahaha może być, może i będzie. Chcesz to zobaczyć? Ty nie wierny człowieku ty! :D Ps. Coś ci serduszka nie wyszły XD

Blue Daisiess: Takie kursy to u mnie codzienność! Ale tak na poważnie to: zasypali mnie pracą przy scenerii do przedstawień i jak nie rysowałam to się uczyłam, ale teraz mam trochę luzu to będę PISZAĆ :D Tak ojciec Magnusa wrócił i don't worry pojawi się jeszcze!

Kokosz: Tak wiem, że to tekst Alec'a, ale u mnie musiał powiedzieć to Magnus :D No i oczywiście, że Ragnor to mistrz i najlepszy przyjaciel w jednym! I niestety, ale rozdziały będą się pojawiać teraz albo w sobotę lub w niedzielę, ale ogólnie raz w tygodniu :( Hahaha wytniemy tą końcówkę komentarza don't worry! :D To będzie taki mały sekrecik XD

Roxxie: Hahah coś ostatnio wszyscy nadrabiają zaległości. A więc:

uwielbia pojawiać się w nie odpowiednich momentach i uwielbia przerywać takie sweetaśne scenki niestety

Annamarie to kochanka Roberta

będzie trochę więcej takich sweetaśnych scen więc można zacieszać :)

4.A jak miało się nie podobać? :) Zaprawdę powiadam ci, że Magnusowi to się podobało i to nawet bardzo, że tak powiem xd

dziękuje i zapytuje jak randka się udała. Było tak romantycznie jak u Alec'a i Magnusa?

ęki i zdecydowanie tak. Ojciec wrócił i będzie no dosyć ciekawie, chyba. A co do związku to dowiemy się później :)

Glittery Angel: Hahaha a to dobre pytanie. Czy ojciec wie? Otóż... przekonasz sie po tym rozdziale :)

No to tyle! Miłego czytania!


XII rozdział

Tato… mam chłopaka!

-Tak się cieszę tato, że wróciłeś! – wykrzyknąłem ponownie, gdy zdołałem wyplątać się z mocnego ojcowskiego uścisku. Tak długo go nie widziałem. Stęskniłem się za nim. Pół roku rozłąki, jednak robi swoje. Czułem, że łzy szczęścia napływają mi do oczu, ale zakazałem im wypłynąć. Ojciec zawsze uważał, że mężczyzna nie może płakać, chociaż widziałem, że i on tym razem ma szkliste oczy. Uśmiechnąłem się szeroko.

-Ja też się cieszę synu! – powiedział wesoło czochrając mi włosy, jak wtedy, kiedy byłem mały. „Dobrze, że nie ułożyłem ich w kolce", pomyślałem i lekko odgarnąłem pasma włosów, które spadły mi na oczy. – Nawet nie wiesz, jak za wami tęskniłem. Strasznie mi was brakowało, w tej Norwegii. Bez was nic ciekawego się nie działo. A kiedy zadzwonił dzisiaj do mnie szef i powiedział, że, mogę wrócić , bo ma dla mnie pracę w biurowcu w Nowym Jorku, nie wahałem się ani chwili. Wsiadłem w samolot i… oto jestem!

-To cudownie! Tak się cieszę! Mam ci tyle do opowiedzenia! Tyle się wydarzyło, odkąd wyjechałeś. Mówię ci. Nawet nie uwierzysz, jak ci wszystko opowiem. Bę…

-Maggie! Dobrze, już dobrze – przerwał mi wesoło, po czym skierował się do kuchni. – Na pewno wszystko mi opowiesz, mamy teraz dużo czasu, ale tym czasem może coś zjemy? Mama zapewne zaraz wróci i na pewno chciałaby zjeść coś smacznego. Co ty na to?

-Jasne. Opowiem ci wszystko przy stole – odpowiedziałem i dołączyłem do ojca, który zaczął przygotowywać dla nas kolacje.

Po godzinie mieliśmy wszystko gotowe. Mama przyszła w samą porę i zasiedliśmy do kolacji. Przy stole czas płynął nam szybko. Ojciec opowiadał co działo się za granicą, a my opowiadaliśmy o tym, co działo się u nas. I kiedy mama skończyła opowiadać, jak jest ze mnie dumna, wiedziałem, ze zbliżamy się do momentu, kiedy będę musiał wyjawić ojcu swój sekret. Byłem zdenerwowany. W końcu nie codziennie oznajmia się rodzicom, że jest się biseksualistą i że ma się chłopaka. Ręce zaczęły mi się pocić musiałem co chwilę wycierać je o spodnie. Jeszcze nigdy się tak nie denerwowałem. Byłem ciekawy reakcji ojca. Mama już wiedziała i może nie była zachwycona, ale przyjęła to dość spokojnie i chciałem, żeby tak samo zareagował ojciec, lecz ciągle miałem takie wrażenie, że nie będzie to przyjemna rozmowa. I nie pomyliłem się. Kiedy mama skończyła, w końcu wziąłem się na odwagę. Wziąłem głęboki oddech i spojrzałem głęboko w złotozielone oczy ojca.

-Tato. Chciałbym ci coś powiedzieć – zacząłem ciągle na niego patrząc.

-Ale czemu tak poważnie Magnus? No nie wiem ktoś umarł czy jak? Bo mówisz tak poważnie, że aż się boję zapytać co się dzieje – oznajmił przeszywając mnie kocimi oczami. Ponownie wziąłem głęboki oddech. Muszę to powiedzieć, muszę", ciągle powtarzałem sobie w myślach. „Po prostu wyrzuć to z siebie i będzie dobrze."

-Nie nikt nie umarł. A mówię tak, bo to bardzo ważna rzecz. I chciałbym żebyś mnie dobrze zrozumiał tato.

-No dobrze Magnus. No to mów, bo mam złe przeczucia.

-Otóż.. Tato, chciałbym ci powiedzieć, że… - zrobiłem mała pauzę i zamknąłem oczy . – Tato, jestem biseksualistą i mam chłopaka.

W końcu to z siebie wydusiłem. Jeszcze przez chwile miałem zamknięte oczy, lecz po chwili je otworzyłem, gdyż zapadła niefortunna cisza. Kątem oka widziałem jak matka obserwuje reakcje ojca. Sama nie wyglądała na zaskoczoną, wiedziała, że mu to powiem, a sama już wiedziała. Wróciłem spojrzeniem do ojca. Siedział sztywno, opierając się o oparcie krzesła i przewiercał mnie oczami na wylot. Na jego twarzy malował się szok i to duży, pomieszany z rozdrażnieniem. W duchu modliłem się, żeby coś w końcu powiedział, to milczenie wcale nie było lepsze.

-Co?! Magnus ty chyba nie mówisz tego poważnie! Powiedz, że to jakiś idiotyczny żart! Że nie mówisz, tego poważnie! Przecież to nie dorzeczne! – oznajmił w końcu, otrząsając się ze zdziwienia i lekko podnosząc głos.

-To nie jest żart ojcze. Jestem biseksualistą – odpowiedziałem spokojnie, lecz wcale się tak nie czułem. W środku byłem jak bomba, która może za chwilę wybuchnąć. Nie wiedziałem jak zareaguje ojciec, a to był dopiero początek.

-Wiedziałaś o tym! – wykrzyknął w stronę mamy, która przytaknęła ruchem głowy. – I nie raczyłaś mnie poinformować?! Co z ciebie za matka! Jak mogłaś pozwolić, na to, żeby nas syn został jakimś pieprzonym gejem!

-To nie jest wina mamy! – wrzasnąłem wstając od stołu i opierając się rękoma na blacie. Krew we mnie zawrzała. Jak on mógł obwiniać o to mamę? Przecież to nic złego! – To nie wina mamy! To nie jest nikogo wina! Taki się urodziłem i taki zostanę. Poza tym, mam już chłopaka, jeśli chciałbyś wiedzieć! I kocham go, kocham Alexandra!

-Magnus do cholery! Ty nie jesteś żadnym gejem rozumiesz! – wykrzyknął, także wstając od stołu. – Mój syn nie będzie, żadnym pieprzonym gejem! Jesteś moim synem i nie tak cie wychowałem!

-Nie tak mnie wychowałeś?! – krzyknąłem sfrustrowany patrząc mu prosto w oczy. – W całym moim dotychczasowym życiu uczestniczyłeś może rok, jak nie mniej! Nigdy cię nie było! Nigdy cię nie obchodziło co dzieje się ze mną i mamą! Olałeś nas! Wyjechałeś za granice i miałeś nas w dupie! Ale nie ma się czemu dziwić prawda? Dla ciebie zawsze liczyła się tylko praca! I ty mienisz się moim ojcem?! Nigdy nie miałeś dla mnie czasu! To zawsze praca była na pierwszym miejscu! Nie ja! Nie mama! Tylko ta twoja zasrana praca!

Kiedy wykrzyczałem, to, co leżało mi na sercu, spostrzegłem, że twarz ojca, przybrała kolor granatowy. W oczach pojawiła się wściekłość i to ogromna wściekłość. Następnie wszystko potoczyło się błyskawicznie. Ojciec cały w furii, rzucił się na mnie. Kiedy był już dostatecznie blisko, zamachnął się na mnie. Nie zdążyłem się odsunąć, ojciec wymierzył mi policzek. Uderzenie było tak mocne, że zachwiałem się do tyłu i gdyby nie krzesło, o które się oparłem, na pewno runąłbym na podłogę. Po chwili poczułem gorąco i na policzku. W niedowierzaniu, a zarazem i w szoku dotknąłem go. Czułem palący ślad, który pozostawiła dłoń ojca, na moim policzku. -Nienawidzę cię – powiedziałem patrząc na jego purpurową od gniewu twarz. Natychmiast, odsunąłem się od krzesła i ruszyłem biegiem w stronę swojego pokoju.

-Magnus… - zawołała proszącym tonem mama, próbując mnie pochwycić, ale wyminąłem ją. Kątem oka, widziałem jak spogląda na mnie smutnymi, matczynymi oczami. Po chwili wpadłem do swojego pokoju i zatrzasnąłem z hukiem drzwi i rzuciłem się na łóżko.

W moich oczach, natychmiast pojawiły się łzy. Nie wierzyłem, że ojciec to zrobił. W jednej chwili przekreślił wszelkie szanse, aby to naprawić. W jednej chwili zniszczył wszystko, co było między nami. Nigdy jeszcze nie widziałem, go takiego wściekłego. Nie wiedziałem, że to, że jestem biseksualny, ma dla niego jakieś znaczenie. Myślałem, że mnie kocha i nie będzie mieć to dla niego żadnego znaczenia. Wybuchnąłem płaczem. Ojciec był dla mnie idolem. Zawsze go podziwiałem. Nie mogłem pojąć, dlaczego to dla niego taki problem. Przecież ja się nie zmieniłem, jestem tym samym Magnusem, którego kochał. Ponownie wybuchnąłem płaczem. Łzy leciały po moich policzkach, rozmazując makijaż i spływając na poduszkę, która zdążyła się już zrobić mokra od nich. Z dołu dobiegały mnie krzyki ojca i mamy. Słyszałem, jak ojciec wyzywa i kłóci się z matką, która ciągle stawała w mojej obronie. Po kilku minutach ostrej wymiany zdań między nimi, dobiegł mnie trzask frontowych drzwi. „To pewnie ojciec.", pomyślałem i nie pomyliłem się. Po chwili do mojego pokoju, weszła przygnębiona mama. Zamknąłem oczy, udając, że śpię. Nie chciałem z nią teraz rozmawiać. Poczułem jak mama siada obok mnie i głaszcze mnie delikatnie po włosach.

-Nie martw się Maggie! Ojciec kiedyś to zrozumie. On cię kocha. TO był dla niego szok, ale on wciąż cię kocha – mówiła spokojnym tonem, próbując mnie przekonać, chociaż ja już w to nie wierzyłem i odczuwałem, że ona też traci w to nadzieję. – Zobaczysz wszystko się ułoży. Ja tu jestem. Kocham cię. To nie ma znaczenia kogo kochasz. Dla mnie o tak zawsze będziesz moim małym, słodkim synkiem, kochanie. I nic tego nie zmieni. Śpij spokojnie, kocham cię Maggie. – powiedziała i ucałowała mnie delikatnie w głowę.

Po chwili usłyszałem, jak zamyka drzwi od mojego pokoju i zamyka się w swoim. Natychmiast otworzyłem oczy, które nadal były zapełnione łzami i dosięgnąłem swojego telefonu. Odszukałem w nim numeru, osoby, której bardzo teraz potrzebowałem i wystukałem dwa krótkie słowa.

'Potrzebuję cię'


A/N:Jak wrażenia?

Wiecie już do kogo SMS-ował Magnus?

A następny rozdział w sobotę lub w niedzielę :)