Dom Naruto, Minato, Kurama, Mikiyo i Okaminaru

Blondwłosy Kage szybko zatrzasnął drzwi do swojego pokoju, zamykając je przed Lisem. Odkąd się obudził i przeczytał tą dziwną wiadomość od Aoi Senko zawartą w słowach "Niedługo wrócę", Dziewięcioogoniasty cały czas za nim chodził. Może by mu tak to nie przeszkadzało, gdyby nie to, że Demon szczerzył w jego kierunku kły i kiedy robił coś inaczej niż chciała tego futrzasta kulka o dziewięciu ogonach, był gryziony. Na szczęście jakoś dotrwał do końca dnia.

Minato popatrzył na pokaleczone nadgarstki i westchnął ciężko. Na początku cieszył się z tego, że jego "lekarz" wybył z domu na jakiś czas. Ale później zmienił zdanie, wolał tego milczącego ktosia niż Ogoniastego.

Kręcąc głową wszedł do przylegającej do jego pokoju łazienki, zapalił światło i z trudem odkręcił zimną wodę, po czym zanurzył w niej dłonie. Skrzywił się z bólu, te ranki były głębsze niż podejrzewał. Spojrzał na swoje odbicie w lustrze wiszącym nad umywalką, nie wyglądał za dobrze z wychudłą twarzą, matowymi oczami i pozbawionymi blasku włosami. Ale i tak dużo lepiej niż kiedy za pierwszym się zobaczył, sama skóra i kości.

Odwrócił spojrzenie od swojego odbicia, wyciągnął z wody ręce i wycierając je ostrożnie ręcznikami, zgasił światło, po czym wyszedł z łazienki. Podszedł do łóżka znajdującego się w jego pokoju i z cichym westchnięciem położył się na nim. Nie patrząc za siebie, wyciągnął rękę i chwycił za poniszczoną książeczkę, leżącą na szafce obok. Albo raczej pamiętnik. Znalazł go kilka dni temu, znudzony do granic możliwości, kiedy Aoi Senko przebywał poza domem coś ćwicząc. Nie wiedział co go tchnęło, żeby go wziąć, ale nie żałował. To, co się w nim znajdowało było tak niewiarygodne, że chciał się z tego śmiać. Ale nie zrobił tego, nie po tym, gdy wyczytał z niego jaki był powód jego porwania. Kto by się spodziewał, że Danzo chciał przejąć władzę w Konoha? Musiał tam jak najszybciej wrócić. Ale przed tym musiał się dowiedzieć, kto jest autorem tych rewelacji. Mógł być dobrym informatorem.

Zmrużył oczy zaczynając czytać w zapadających ciemnościach, ale tekst rozmywał mu się przed oczami. Wiedział już od jakiegoś czasu, że ma problemy ze wzrokiem, ale nie miał czasu, żeby coś z tym zrobić. Odłożył na moment książkę i zamknął powieki, powoli oddychając. Jak tak dalej pójdzie to niedługo nawet okulary mu nie pomogą.

Nagle coś huknęło na zewnątrz, a budynek lekko zadrżał, kiedy w rozbłysku światła pojawiły się w przydomowym ogródku dwie postacie.

Blondyn nie zareagował na niespodziewany hałas, przyzwyczaił się już, że właściciel tego domku ma dziwne, mniej lub bardziej chybione pomysły. Czasami się zastanawiał, jakim cudem ktoś taki mógł zostać przyrównany do niego. Aoi Senko wydawał się być zwykłym, chociaż nieco szurniętym shinobi. Minato pokręcił głową, gdy usłyszał wściekłe wycie z ogrodu. Co tym razem?

Po bambusowej podłodze za drzwiami pokoju jasnowłosego zaszurały pazury, kiedy siedzący tam Kyuubi wstał i z powarkiwaniem ruszył w kierunku wyjścia z domu. Machnięciem ogona otworzył je i popatrzył na nowo-przybyłych. Wyszczerzył kły, widząc poranioną Mikiyo i Okaminaru. Jeszcze bardziej wkurzył się, kiedy nie pojawił się jego Jinchuuriki. Zawsze musiał się gdzieś zapodziać!

Kłapnął zębami w stronę wilka i nerwowo poruszając swoją rudą kitą, zbliżył się do ciemnowłosej. Nie podobały mu się uczucia, które u niej wyczuwał, przerażenie i ból. Co jej się mogło stać? Zatrzymał się przy zwiniętej w kłębek małej i dotknął jej nosem. Zaraz potem gwałtownie się cofnął, kiedy kocie pazury przejechały po jego pysku. Zawarczał i w następnej chwili jednym szybkim ruchem łapy, odrzucił Amaidesu od pięciolatki, żeby mu nie przeszkadzał, po czym zaniepokojony brakiem reakcji z jej strony, pociągnął kłami za jej włosy. Nic się nie stało, nawet się nie poruszyła.

Pokręcił głową, to nie był dobry znak. Jeżąc sierść, obrócił się w stronę Okaminaru chcąc go wypytać, co się stało (w końcu wilk był częścią Naruto), gdy ten rozpłynął się w chmurze dymu. To też nie wróżyło nic dobrego. Zaniepokojony skupił się na więzi łączącej go z Naruto. Zachwiał się na łapach, wyczuwając szaleńczą furię emanującą z blondyna. Było źle, bardzo, bardzo źle.

Kyuubi ledwo zauważalnie drgnął, oby niebieskooki wyszalał się daleko stąd. Nie chciał powtórki z walki z jego mroczną wersją, wystarczy mu jedna walka na śmierć i życie. Przynajmniej z jasnowłosym.

Przestając rozmyślać nad swoim Jinchuurikim, Kurama skupił się na nieprzytomnej dziewczynce. Musiał ją jakoś wnieść do domu. Z tą ilością chakry, którą miał było to niewykonalne. Dodatkowo mógł jej coś zrobić. Na szczęście w budynku był ktoś, kto mu pomoże. Zadowolony z tego pomysłu, szybko wbiegł do budowli i moment później stał przed wejściem do pokoju Kage. Wziął głęboki wdech i odezwał się groźnie:

- Namikaze! Wyłaź ze swojego pokoju! - na chwilę zapanowała cisza, po czym za drzwiami coś zaskrzypiało i Yondaime zapytał:

- O co chodzi, Lisie?

Demon prychnął ze złością. Oczywiście! Hokage nie mógł go posłuchać! Niezadowolony odwarknął:

- Nie twoja sprawa! Masz iść ze mną!

- A jeżeli tego nie zrobię? - blondyn podszedł powoli do wyjścia z pokoju.

Dziewięcioogoniasty zazgrzytał zębami. Następnym razem osobiście dopilnuje, żeby ten zginął! Albo przynajmniej mocno pocierpiał. Jednak to można załatwić już teraz:

- Pamiętasz może dziesiąty października?

Minato zacisnął poranione dłonie w pięści i powiedział wzburzony:

- Jak mógłbym zapomnieć?! Tego dnia zaatakowałeś Konohę!

- Tylko? - Kyuubi poświęcił sporo czasu na rozmyślanie, dlaczego jasnowłosy nie szukał swojego syna i chciał się tego koniecznie dowiedzieć, chociaż to nie był najlepszy moment.

Blondyn zamarł, po czym cicho dodał:

- I odebrano mi Naruto... - zamknął oczy, wracając myślami do wydarzeń sprzed szesnastu lat. - Gdybym tylko mógł coś wtedy zmienić...

- Rozumiem - mruknął Ogoniasty i stając na tylnych łapach, otworzył lekko drzwi.

Spojrzał na stojącego za nimi z pochyloną głową niebieskookiego i zaskoczony zobaczył łzy. Czyli nie kłamał. Lis westchnął i rzekł:

- Chodź już... - widząc, że Kage się nie ruszył z miejsca dodał. - Później opowiem ci o Naru - zniknął za rogiem.

- Naru? - zapytał zdziwiony Namikaze otrząsając się ze wspomnień.

Jednak Demon nie odpowiedział tylko skierował się do ogrodu. Jasnowłosy, chcąc nie chcąc, ruszył za nim. Gdy przekroczył próg domu, owiał go chłodny, jesienny wiatr. Tu, wysoko w górach, pojawiała się ta pora roku, jakby na złość wiecznie zielonym dolinom w dole. Ale nawet tutaj nie powinno być teraz tak zimno, jak to jest w mroźne noce najostrzejszych zim. A już w zupełności nie pasowały w tym czasie lodowe sople zwisające z gałęzi drzew, przykryta grubą warstwą śnieżnego puchu trawa i unoszące się w powietrzu białe płatki. Ale tak było.W miejscu, gdzie śniegu było najwięcej i jednocześnie było najzimniej, leżała mała, ciemnowłosa dziewczynka.

Minato popatrzył zaskoczony na czarnowłosą. Gdyby wiedział, że Lisowi chodzi o tę kruszynkę to nie dyskutowałby z nim. Chociaż zastanawiał się, jakim cudem jej nie wyczuł, skoro był jednym z najpotężniejszych Sensorów w Konoha. Będzie musiał się tego dowiedzieć. I zacząć zwracać uwagę na to, co się dzieje.

Blondyn wetchnął, powoli podchodząc do brunetki. Żadne dziecko nie powinno leżeć na takim mrozie! Nie zdołał się jednak zbliżyć do małej. Tuż przed nim uformował się lodowy szpikulec i tylko dzięki swoim umiejętnością zawdzięczał, że nie zginął na miejscu. Wciąż nie w pełni zdrowy, z trudem uniknął ataku i odskoczył w tył. Wycelowana w niego niebiesko-biała włócznia pomknęła za nim.

Zanim jednak w niego uderzyła, napotkała na swej drodze ogon Kyuubiego. Chakra Demona zniszczyła lodowy sopel, a on sam popatrzył zirytowany na Namikaze. Po chwili jednak wrócił spojrzeniem na dziewczynkę, słysząc jej przepełniony bólem jęk. Trzeba było coś zrobić i to szybko.

Lis zadrżał, kiedy zimny podmuch owiał go. Moment później ze zdziwieniem zauważył, że jego futro pokryło się cienką warstwą lodu. Przez ułamek sekundy miał małe deja vu, na miejscu Mikiyo znajdowała się jej matka, a tam gdzie stał Kage, Naruto. Szybko się z niego otrząsnął i z niechęcią postanowił zrobić to samo co wtedy. Obrócił głowę w stronę jasnowłosego, który lekko dygotał z chłodu. Prychając, Kyuubi zmienił się w chmurę chakry i przylgnął do ciała Namikaze.

Ten zamrugał zaskoczony, tego się nie spodziewał. Już miał się odezwać, ale Lis go ubiegł mówiąc w myślach:

- Pospiesz się! Nie jestem wstanie trwale otoczyć cię swoją chakrą! - blondyn zmrużył oczy i powoli skinął głową.

Następnie zaczął powoli zbliżać się do dziewczynki. Lód pod stopami jasnowłosego od razu zareagował na jego ruch i spróbował przykuć go do ziemi. Minato jednak z dziecinną łatwością uniknął prymitywnej pułapki i doskoczył do brunetki. Zamrożona woda zdawała się wrzeć w miejscu, gdzie stał i nawet chakra Lisa nie chroniła w pełni przed lodowatym chłodem bijącej od niej. Hokage zignorował ją i delikatnie podniósł dziewczynkę, była nawet zimniejsza lodu.

W tym momencie wszystko ustało, znikł śnieg, sople zwisające z gałęzi i przeraźliwy chłód. Została tylko dygocząca z wyczerpania czarnowłosa.

Namikaze ruszył w stronę domu, jednocześnie przyglądając się uważnie małej. Miała przybrudzoną buzie i podartą w kilku miejscach, żółto-zieloną sukienkę z wyszytym na jednym rękawie białym wachlarzem. Minato nigdy nie widział takiego znaku klanu, bo tym był wyszyty na ubraniu wzór, ale miał dziwne skojarzenia z klanem Uchiha. Blondyn zamyślił się, to wszystko musiało mieć jakiś związek z Aoi Senko, tylko co?

Podszedł do drzwi wejściowych, a otaczająca go chakra otworzyła je. Gdy wszedł do środka, lisia energia odsunęła się od niego i uformowała się w Kyuubiego, który zatrzasnął za nimi drzwi.

Niebieskooki uniósł brew, coś widocznie rozzłościło Demona. Nie skomentował jednak tego i zaczął iść w stronę salonu, nie było to wcale tak łatwe jak się wydawało. Czuł ogarniające go zmęczenie, co jednoznacznie wskazywało na to, że jeszcze w pełni nie wyzdrowiał. Słaniając się na nogach dotarł do pomieszczenie i delikatnie położył dziewczynkę na kanapie, sam zaś moment później opadł na miękki fotel obok okna. Po chwili usłyszał delikatny stukot łap o podłogę i do pokoju wpadł, lekko kulejąc, Lis ciągnący za sobą koc.

Kage z niechęcią zmusił się do wstania i pomógł opatulić nim czarnowłosą, po czym wrócił na miękki mebel, przymykając oczy i powoli zapadając w sen. Ostatnim, z czego zdał sobie sprawę zasypiając, był zwinięty na jego kolanach Lis.


Drobna informacja, od teraz rozdziały mogą pojawiać się rzadziej, ponieważ mam strasznie dużo zajęć i mało czasu na pisanie. Nie martwcie się więc, jeśli którejś niedzieli nie pojawi się następna część opowiadania. To nie będzie tak, że znikam bez słowa. Po prostu nie byłam wstanie się wyrobić. A chyba nie chcecie mieć czegoś byle jakiej jakości, co nie?