Boże, to już naprawdę koniec.

Cholera wie dlaczego użyłam tego powiększenia i pogrubienia litery na początku Sentymentów. To chyba przez epilog.

Wiecie co? Większość autorów w notce pożegnalnej pisze jakieś smenty. Że nie wyobraża sobie życia bez historii, którą napisali, i że teraz nic nie będzie takie samo. Nic tylko wpaść w depresję i strzelić sobie w łeb, albo, co gorsza, obrabować Biedronkę z całego arsenału chusteczek higienicznych.

Ja taka nie będę.

Dokładnie. Powiem Wam, że cieszę się, że ta historia dobiegła końca. To mój sukces, skończyłam ją. Więc proponuję, urządźmy drugiego Sylwestra. Cieszmy się tym dniem. Nie porzuciłam Her Draco, bo znaczyło i nadal znaczy dla mnie bardzo wiele. Te kilka miesięcy, które spędziłam nad pisaniem tego bloga z pewnością mnie zmieniło. Poznałam wiele ciekawych osób, a Wasze komentarze były dla mnie odskocznią od prawdziwego życia. W życiu nie lubiło mnie tyle co tyle tu, jako Princess Expecto.

Przeżyłam z Wami niesamowitą przygodę, za którą Wam dziękuję.

Don't cry because it's over. Smile because it happened.

Her Draco

15.06.13-01.01.14


Powyższe pożegnanie było oryginalnym, które ukazało się trzy lata temu na blogu. Tutaj chcę napisać coś od siebie dla tych, którzy czytali to opowiadanie na . Wiem, że Her Draco jest dalekie ideału, co dokładnie widzę teraz, umieszczając je ponownie. Jest w nim masa błędów, dziur fabularnych, czy niewyobrażalnego idiotyzmu bohaterów. Jednak mimo wszystko mam sentyment do tej historii. Jest to pierwsze "coś", które opublikowałam. Jest to pierwsze "coś", które pisałam na podstawie Harry'ego Pottera. Jest to pierwsze "coś", które spodobało się tylu ludziom.

I wiecie co?

Lubię to "coś". I cieszę się, że wy też.

Dziękuję,

E.