Bardzo bardzo przepraszam Was wszystkich. Jesteście niesamowici jeśli wyrwaliście w czekaniu aż 2 lata. Przepraszam mogę tylko na swoje usprawiedliwienie przytoczyć studia ale przyznaje że moje lenistwo grało w opóźnieniu ogromną rolę. Poniższy rozdział jest krótki - takie wprowadzenie do dalszej historii, ale chciałam wam dać chociaż odrobinę w podziękowaniu za tak długie czekanie.

Jesteście wspaniali. Przepraszam za wszystkie błędy.


Bardzo blisko Czarnego Dworu znajdował się pewien mężczyzna o blond włosach, ciemnych inteligentnych oczach i wysokiej posturze. Patrzył w dal, na piękny dwór, a na jego ustach, jeśli przyjrzeć się dokładniej drgał cień smutnego uśmiechu. To wszystko było nostalgiczne, niedługo zobaczy swojego byłego wspólnika – Toma Riddle'a. Choć teraz świat już pewnie zna go wyłącznie jako Lorda Voldemorta? To nie jest ważne, nie dla niego.

Wokół tajemniczego blondyna zaczęli nagle pojawiać się inni czarodzieje. Poplecznicy, sojusznicy. Ci, których także skalała klątwa magicznych oczu zwanych Eluvian. Blondyn popatrzył na zgromadzonych wokół niego ludzi, jednak myślami powrócił do traumatycznych wspomnień. Magiczne oczy...dar i przekleństwo. Pozwolił, aby jego oczy ukazały swoja prawdziwą naturę: zaczęły one świecić na czerwono, a na samym środku pojawił się niebieski pentagram. Otaczający go czarodzieje także pozwolili na ukazanie się Eluvian.

Eluvian pozwalało na natychmiastowym zrozumieniu każdej magicznej struktury czy zaklęcia. Użytkownik mógł w mgnieniu oka skopiować każde rzucane na niego zaklęcie. Cóż, prawie każde. Oczy te jednak wiązały się z przekleństwem. Gdy dziecko z Eluvian jest wydawane na świat, to podczas porodu magiczny wybuch rozrywa matkę dziecka od środka. Jest to cena za ów „dar".

Dirthavaren? - blondyn drgnął, gdy usłyszał kobiecy szept – Wszystko w porządku?

Blondyn spojrzał, swoimi świecącymi na czerwono oczami, na piękną kobietę o długich kasztanowych włosach. Mimo, że starała się tego nie okazywać na jej twarzy malowała się frustracja, zmartwienie i złość. Była nie niego zła, że postępuje tak lekkomyślnie.

Nie obawiaj się, Aine. – odpowiedział, próbując w tym zdaniu zawrzeć także ostrzeżenie, aby nie ważyła się poważać jego ępnie skierował swój wzrok na otaczających go czarodziejów – Zapewne zastanawiacie się, po co was wezwałem. Otóż dzisiaj zamierzam skonfrontować się z Tomem Riddle'em, który jest bardziej znany jako Lord Voldemort. Złożę mu pewną propozycje. Warunki są jasne – jeśli ktoś nie jest z nami jest przeciw nam.

Wokół Dirthavarena zabrzmiały okrzyki zadowolenia, a twarze posiadaczy magicznych oczu przybrały wyraz zawziętości. Blondyn wiedział i znał ich motywy bo były takie same jak jego. Nienawiść do magii. Nienawiść tak wielka, że pochłonęła ich całe życie. Dirthavaren stracił wszystko przez magie – matkę i ojca gdyż ten od razu jak się dowiedział, że jego matka jest czarownicą zostawił ją samą w ciąży. Zawsze tracił także przyjaciół, gdy tylko dowiadywali się o jego oczach – bali się go. W duszy została mu tylko paląca nienawiść do wszystkiego co magiczne – również do samego siebie. Przyjął imię Dirthavaren, które w starożytnym języku oznacza Obietnica. Obietnica, że wypełni jedyny cel, który trzyma go przy życiu – zniszczenie magii.

Tom Riddle. Był podobny do niego. Także został porzucony przez ojca, jego matka zmarła podczas porodu. Tak jak on był sierotą. To dlatego tak długo dobrze się dogadywali.

I dlatego...ten ostatni raz dam mu jeszcze jedna szansę na przyłączenie się do mnie.

Dirthavaren jednak nie był głupcem. Wiedział, że Tom odmówi. W końcu nieomal go zabił gdy blondyn, tak wiele lat temu, próbował go przekonać do swoich idei.

Cóż, zapowiada się ciekawa noc. Ciekawe, który z nas jest teraz bardziej potężny?