Rozdział 6 – Powrót do Domino City
Disclaimer: I do not own Yu-Gi-Oh! 5D's, the cards, or the Magical Girl Lyrical Nanoha StrikerS/Bakugan and their abilities.
"Crash Town, miasto położone na pustyni. Nie było za dużo ludzi mieszkających w Nowym Domino City, którzy wiedzieli o Crash Town. Jednak tego samego nie można powiedzieć o ludziach z Crash Town. Według historii, miasto słynie z kopalni, które wydobywają bardzo cenny minerał znany jako dyn. Minerał ten jest jednym z kluczowych elementów, jakich ludzie potrzebują w celu skonstruowania Ścigaczy Walk, szybkich motocykli, których gracze używają do Turbo-Pojedynków.
Gdzieś 50 lat temu dwie osoby, Malcolm i Radley, przypadkowo odkryli ten rzadki minerał. Zdążyli zebrać ludzi do pomocy przy wydobywaniu go i w końcu założyli Crash Town, by mogli żyć blisko kopalń. Jednakże, Radley i Malcolm zaczęli walczyć o kopalnie, co wywoływało chaos w mieście. Obydwaj wówczas rozdzielili się i zaczęli używać ludzi, którzy im służyli do Pojedynków ze sobą. Miasto w końcu stało się miejscem rządzącym przez walki, więc obydwie frakcje stworzyły prawo, by kontrolować sytuację:
-Kiedy słońce zachodzi, obydwie frakcje muszą mieć jednego Gracza, by ich reprezentował. Dwójka z nich musi walczyć. Zwycięzca jest szanowany i może dożyć swoich dni. Przegrany zostaje zabierany do kopalni, gdzie będzie pracować do frakcji zwycięzcy-
Przez wiele lat obydwie grupy walczyły co każdy dzień, coraz bardziej pustosząc Crash Town. Wydawało się, że nikt nie będzie w stanie powstrzymać tego rozszerzającego się chaosu... "
*BOOOMMM!*
"...przynajmniej do teraz."
-Crash Town, kilka lat później-
Ogromny wybuch zatrząsł całym miastem na pustyni, przykuwając uwagę wszystkich mieszkańców i otaczając ich tumanami kurzu. Naprzeciw siebie stały dwie postacie, dwoje graczy. Jedna wyglądała na mężczyznę w dość średnim wieku. Raczej wyglądał dość kiepsko, kiedy jego Wodny Smok został właśnie zniszczony na piksele przez ogień wybuchu wywołany przez Hayate Yagami dzierżącej Schwertkreutz. Jej właścicielką była Iris Luster w formie Maga, już jako 18-latka. Po pobycie w Satellite nie wiele się zmieniła, po za srebrnymi włosami, które były już dłuższe z złotym pasemkiem. Teraz była na dobrze zbudowaną osobę, która już przestawała się obawiać o swoje życie. Obecnie patrzyła jak ostatnie atomy Wodnego Smoka przeciwnika znikały z pola.
Iris: 300
Przeciwnik: 0
Iris spoglądała się, jak jej przeciwnik upada, zszokowany przegraną. Po chwili przemówiła, choć mogło się wydawać, że mówiły dwie osoby.
"Zapamiętaj moje słowa... Nie pozwolę, by wojna całkowicie zniszczyła miasto. Ja, Iris Luster, dopilnuję tego!"
Mune ni yadoru atsuki suisei wa
{The warm comet lodging in my chest}
(Muzyka zaczyna się z czarnym tłem, kiedy z wolna pojawia się karta z symbolem Kręgu Mid-Childia, która się obraca, ujawniając z drugiej strony Iris. Otwiera powoli swe srebrzyste oczy, a jej medalion zaczyna świecić.)
Hajimari no kodou e...
{Goes toward the beginning's beat...}
(Scena ukazuje ponownie Iris, tym razem na pustyni zaciskając swoją pięść i patrząc w niebo)
(Scena zmienia położenie, ukazując widok na Nowe Domino City i wtedy pojawia się napis "Yu-Gi-Oh!". Po sekundzie pojawia się błysk i pod głównym napisem pojawia się napis "Over The Nexus". Po kilku sekundach, sceneria ukazuje Iris z Toru i Misaki przy garażu, grupę Signerów (Yusei, Jack, Crow, Akiza, Leo i Luna) na głównym stadionie, oraz Vizora i Quaza stojących na szczycie drapacza chmur, przyglądających się panoramie Domino City)
"Nakusu mono wa nanimo nai" to chiisana kata wo dakishime
{"There's nothing to lose" embrace the small shoulder closely} W Nowym Domino City Iris Luster patrzy na niebo, a wiatr powiewa jej włosy. Spogląda za siebie i widzi duchy Subaru, Teany, Erio i Caro, patrzący na nią z uśmiechem. Wówczas ona się uśmiecha.
Kizutsuketeta itakutemo tsurakutemo modoranai kara…
{Even if you're hurt, even if it hurts or is unbearable, it won't come back} W Satellite Yusei spogląda w niebo, podczas gdy za nim stoją duchy Stardust Dragon, Majestic Star Dragon i Junk Warrior, choć sam nie jest świadom ich obecności.
Ima wo kaetakute muchuu de kakenuketeta
{I want to change myself after running through this trance} Iris spogląda na Nowe Domino City z góry i widzi wielu graczy pojedynkujących się na drogach. Obok niej stoi duch Nullite.
Demo, kidzukeba "Daijoubu da yo"
{But, I realize that "It will be alright"} Scena ukazuje kolejno Graczy i ich najsilniejszych potworów: Yuseia ze Stardust Dragon i Jacka z Red Dragon Archfiend, Crowa z Blackwing Armor Master i Akizę z Black Roze Dragon oraz Leo z Power Tool Dragon i Lunę z Ancient Fairy Dragon. Potem znowu pojawia się Iris z świecącym wisiorkiem, który okrywa ją białą poświatą.
Itsudemo kimi ga tonari de waratteta
{because you always laughed next to me.} Nagły błysk ukazuje Iris nagą, po czym promienie oplatają jej delikatne ciało, formując dla niej Barrier Jacket w postaci wersji Material-D, a jej włosy zmieniają kolor z srebrnego na srebrno-czarny. Chwilę po tym, Iris otwiera swoje oczy, które są teraz bichromatycznie czerwono-niebieskie. Poświata znika, ukazując Iris w zmienionej formie, po czym rusza w stronę widza.
Sora ni ochita tsurugi no shizuku ni
{What fell into the sky, into the Moon Sword's droplet,} Iris stoi sama naprzeciw grupie zamaskowanych Yliasterów oraz górującego nad nimi Cesarza Meklorda Wisela. Pierwszy z Yliasterów wydobywa miecz z jego pochwy i wskazuje nim Iris, podczas gdy Cesarz Meklord Wisel rusza do ataku.
Mihatenu omoi wo kasanete
{were these overlapping feelings I didn't see through the end.} Niespodziewanie Teana, Subaru, Erio i Caro, w towarzystwie Chrono Harlaown, Ari Liese i Lotte Lesie wyskakują zza pleców Iris, gotowi walczyć przeciwko maszynie. Wówczas Iris otrzymuje wizję dwóch innych Meklordów nasyłanych przez nieznaną istotę .
Soba ni aru yasashii ondo ni mada furerarezuita
{Next to you is a tender warmth I have yet to touch.} Podczas Turbo-Pojedynku, Vizor i Quaza dokonują "Accel Synchro" i "Chaos Synchro", przywołując na pole Tech Genus Blade Blaster oraz Galaxy Dragonoida.
Sono yokogao ni hontou ha kokoro hodokitai
{In that profile of yours, the truth unlocks my heart.} W mroku nocy, otoczona przez świetliki, Iris patrzy na gwieździste niebo, wspominając swoją matkę, której nie widziała od dawna, po czym czuje rękę na ramieniu. Lekko się odwraca i widzi uśmiechniętego Yuseia w towarzystwie Jacka i Crowa.
Boku wa shitteru kara kesshite hanarenai
{I know, I'll never let go.} Przed Iris pojawia się Szkarłatny Smok a wokół niego Stardust Dragon, Red Dragon Archfiend, Black Rose Dragon, Life Stream Dragon i Ancient Fairy Dragon. Wtedy wszystkie smoki wydają z siebie ogromny ryk, a obok Iris pojawia się duch Nullite, która się uśmiecha do Iris. Dziewczyna kiwa głową i się jednoczą.
(Muzyka gra do końca) Sceneria znów staje się czarna jak na początku, tylko tym razem ukazuje Krąg Mid-Childia, który wciąż się obraca. Na niej stoi Iris obracając się, ukazując raz swoją normalną formę, a raz formę maga. Podczas obracania pojawiają mgliste obrazy Nanohy, Hayate, Vity, Signum, Erio, Caro, Teany, Subaru i Shamal. Wtedy sceneria zmienia się raz jeszcze ukazując Nowe Domino City oddzielone świetlistą linią od Crash Town, i nagle na tle pojawia się napis "Yu-Gi-Oh!" i "Over The Nexus", kończąc sekwencję openingu.
"Minęło kilka lat, odkąd poprzysięgłam sobie, że będę chronić Crash Town i moich przyjaciół przed Malcolmem i Radleyem." pomyślała Iris, wychodząc z pola walki już w swojej zwyczajnej formie, zostawiając leżącego przeciwnika. Ci, którzy oglądali tą walkę, zaczęli naprawdę zastanawiać, czy Iris nie powinna być szeryfem. Oczywiście niektórzy tak uważali, spoglądając na umiejętności tej młodej dziewczyny, chociaż inni woleli lepiej trzymać się z daleka, by przypadkiem "nie nadepnąć na jej odcisk". Wciąż mieli wspomnienie jak Iris jako młoda dziewczyna pokonała Bronsona, a na dodatek słyszeli wieści, iż ona pokonała kilku silnych graczy w Satellite. Dla Iris to było dobra decyzja, wiedząc że dzięki temu Malcolm i Radley będą się trzymać od niej z daleka.
"To już szósta walka tego dnia, a ty w ogóle się nie zmęczyłaś?" powiedział West z podziwem. Przez te lata nawet się nie zmienił, tak samo jak Nico.
"No... chociaż nie mogę spoczywać na laurach, gdyż muszę dopilnować aby żaden z nas nie stał się pionkiem w wojnie rodzin, albo nawet nie zostać wysłanym do kopalni. Toru wyjechał do Nowego Miasta Domino, a z naszej czwórki on był najbardziej doświadczonym w walce.
"A co z Klausem?" zapytała się Nico.
"On jest już za stary na walki. Po za tym musi pilnować swoich interesów, jeśli chcemy pożyć." odpowiedziała Iris, myśląc przez chwilę. "Chociaż mam wrażenie, jakbym powoli przestała mu ufać."
"Co masz na myśli?"
"No nie wiem... to znaczy, wiem że się mną opiekuje, ale raczej mi nic nie mówił o moich narodzinach." westchnęła dziewczyna.
"Może ma jakiś powód, by tego nie mówić?" zasugerował West.
"...może masz rację. Tak czy siak, muszę odpocząć. Mimo, że wciąż czuję się na siłach, to ta ostatnia walka była wyczerpująca." powiedziała Iris, kończąc dyskusję, po czym ruszyła w stronę domu. Gdyby nie była tak mocno zamyślona, mogłaby dostrzec kątem oka swego dziadka, który ją obserwował. I raczej jego mina nie wróżyła szczęścia.
"Nh... Iris ma rację. Za bardzo to wszystko trzymam w sobie..." powiedział do siebie Klaus, po czym spojrzał na Iris wchodzącą do domu. Nie wiedziała, że w tym domu dziadek trzymał coś, co mogło odmienić jej życie. "Hmm... może czas by dowiedziała się czegoś o swojej przeszłości..."
Po kilku minutach odpoczynku, Iris spojrzała na gazetę, którą otrzymała kilka dni temu, i westchnęła. Na pierwszej stronie ponownie była mowa o znikających graczach z grupy Malcolma. Co prawda, dla Iris nie robiło to żadnego wrażenia, ale w tej gazecie nie było nic o graczach z grupy Radleya. "Hmm... skoro nie żadnych wieści o Radleyu, to na pewno niedługo ten konflikt się zakończy..." pomyślała Iris. Ostatnimi czasy zaczęła myśleć, czy Toru dobrze sobie radzi w Domino. Od razu przypomniała sobie ostatnie spotkanie z nim.
Toru ukończył ostatnie poprawki Ścigacza Walk, po czym zwrócił się do Iris i reszty. "No, to ja się zbieram, kochani".
"Powodzenia w nowym życiu, Toru. Tylko nie za bardzo szarżuj, dobrze?" powiedział Klaus.
"Spokojnie, Klaus. Nie ma niczego, z czym sobie nie poradził." uśmiechnął się Toru, po czym zwrócił się to Iris. "Mam nadzieję, że któregoś dnia znów się spotkamy, moja droga."
Iris zarumieniła się, słysząc te słowa. "nh... no... życzę ci szczęścia." Toru uśmiechnął się zadziornie, po czym włożył kask i cisnął pedał gazu, opuszczając Crash Town.
"Mam nadzieję, że dobrze ci się wiedzie, Toru." powiedziała do siebie Iris, spoglądając na krajobraz pustyni. "Może któregoś dnia ja też wyruszę do Nowego Miasta Domino." Ta myśl zaprzątała głowę dziewczyny jeszcze przez kilka minut, kiedy Klaus zjawił się w jej pokoju. "huh.."
"Iris... chciałbym z tobą porozmawiać." Powiedział Klaus.
"A o czym?"
"O... no, raczej nie chcę wyjawiać ci wszystkiego... chcę ci powiedzieć o twojej rodzinie." odpowiedział dziadek. W głowie Iris te słowa brzmiały trochę mroczniej.
"O mojej rodzinie?"
Duch Nullite siedział na dachu domu, pogrążona w myślach. Zastanawiała się, czy z pewnością może podjąć właściwą decyzję na temat powiedzenia Iris prawdy. Fakt, powiedziała Klausowi, by nie wyjawiał swojej "wnuczce" wszystkiego, ale nie łatwo można spotkać kogoś, kto tak jak Iris, potrafi widzieć dusze Pojedynkowych Potworów.
"Zaczynam być naprawdę zdenerwowana... a dlaczego się tak denerwuję?" pytała siebie Nullite patrząc na swoją drżącą dłoń. Mimo tego, że była przecież duchem w każdym calu, to jednak wciąż czuła się jak żywa osoba. "Może to dlatego, że martwię się, jak na to Iris zareaguje...".
"Najprawdopodobniej." odpowiedział jej głos. Nullite się odwróciła, by zobaczyć ducha Nanohy oraz Hayate.
"Nanoha-chan, Hayate-chan..." powiedziała Nullite, zaskoczona obecnością dziewcząt.
"Wiemy, co czujesz. My wszyscy też się martwimy." rzekła Hayate.
"Czuję bardziej winna, niż wtedy kiedy nie mogłam uratować Vivio..." powiedziała Nanoha, kiedy uroniła łzę z oka. Pomimo tego, że od incydentu z Jailem minęło tyle czasu, to wciąż w sercu Nanohy tkwił cierń bólu. Hayate położyła rękę na jej ramieniu.
"To nie twoja wina, Nanoha-chan. Nic nie mogłaś zrobić w tej sprawie, ale wspólnie ją ocaliliśmy.."
"Tak." odpowiedziała Nanoha z lekkim uśmiechem, po czym zwróciła się do Nullite. "Nullite?"
"Tak, Nanoha-chan?" odpowiedziała Nullite.
"Proszę, nie mów Iris prawdę o tym, co się naprawdę wydarzyło się z jej matką..."
Nullite lekko skinęła głową na znak akceptacji.
Tymczasem wewnątrz domu Klaus wyjaśniał Iris o jej "przeszłości". Powiedział jej, że nie miała ojca, a jej matka była profesjonalną motocyklistką. Według niego, oddała mu Iris kilkanaście lat temu i wyjaśniła Klausowi, że pewnego dnia Iris musi podjąć decyzję o swoim przeznaczeniu. "Dziadek" wyjawił jej, że matka zginęła, chcąc zostać legendarnym Turbo-graczem. "...i takie były jej ostatnie słowa." powiedział Klaus, kończąc rozmowę. Iris patrzyła na niego z nie tyle zdziwieniem, co zaskoczeniem. Przez cały czas mieszkała na pustyni, pozbawiona jakiejkolwiek wiedzy o swoim pochodzeniu. A Klaus wszystko wiedział.
"Dlaczego... dlaczego mi tego wcześniej nie powiedziałeś?" zapytała Iris z lekkim szokiem. "Czy to dlatego, że z powodu jej śmierci... nie mogę jechać na D-Ścigaczu?"
"To nie do końca tak... kiedy się dowiedziałam o jej wypadku w Turbo-Walce, czułem że nie chcę tej powtórki..." odpowiedział Klaus z nutką winy. Iris poczuła się winna. Najwidoczniej Klaus miał rację. Skoro jej matka zginęła w Turbo-Pojedynku, może rzeczywiście nie powinna tego powtarzać. "Ale..."
"Ale co?"
"Ale kiedy widziałem cię na D-Ścigaczu Toru... miałem wrażenie, jakbyś ty i jego motor staliście się jednym..." rzekł powoli Klaus. "Przez chwilę miałem wrażenie, że patrzyłem na twoją matkę. No cóż, jaka matka, taka córka, jak powiadają." po czym wstał i spojrzał na łóżko Iris. "Chodź, Iris. Chcę ci dać pewien prezent."
"Prezent? Za co?" zdziwiła się Iris.
"Za... jako zadośćuczynienie za to, że przez te lata nie powiedziałem ci prawdy." odpowiedział jej dziadek, po czym zręcznym ruchem uderzył w przycisk, który znajdował się obok łóżka. Wtedy niespodziewanie łóżko się przesunęło, a pod nim była duża klapa!
"E... to by wyjaśniało ten przycisk." rzekła Iris, kompletnie zdziwiona istnieniem klapy pod jej łóżkiem. Klaus otworzył klapę, ujawniając schody, po czym zszedł na dół, a Iris za nim. "Klausie... jak długo to pomieszczenie istnieje?"
"Zauważyłem je, kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Crash Town. Najwidoczniej to był pokój dla przechowywania żywności, albo co najwyżej schron przeciw-wojenny. Nigdy nie zgadłem, ile lat ma już to pomieszczenie." odpowiedział Klaus, docierając do drzwi. Kiedy otworzył je, Iris potrzebowała kilku sekund, by otrząsnąć się ze szoku. Wewnątrz tego małego pokoju stał Ścigacz Walk o barwie srebrnej z czarnymi wykończeniami. Wyglądał dość staro, ale spod oka eksperta dało się w tej maszynie wyczuć młodość.
"Nie do wiary... dziadku, czy to..." powiedziała Iris, kompletnie zszokowana.
"Tak. To Ścigacz Walk twojej matki... jej memento... oraz twój prezent, Iris Luster." oznajmił Klaus. Widział, jak jej oczu zaszkliły się łzami szczęścia, po czym poczuł na sobie jej uścisk. Widać było, że mimo prawdy dziewczyna jednak wciąż go lubiła. Kiedy obejmował ją, kątem oka zauważył ducha Caro i Erio, i puścił na nich oko. Różowo-włosa dziewczynka i czerwono-włosy chłopiec skinęli głowami, po czym znikli, by zaraz zjawić się na dachu, gdzie siedziała Nullite, Hayate i Nanoha.
"I jak poszło?" zapytała się Hayate.
"Iris-chan jest szczęśliwa. Niemal się rozpłakała." powiedział energicznie Erio, i wtedy jak na zawołanie pojawiła się Arf, beztrosko machając ogonkiem.
"Nyaa! Jakie to było urocze! Moja słodka uczennica..." rzekła Arf, chichocząc. Wówczas obok niej pojawiła Vita, zezłoszczona.
""Twoja" słodka uczennica?! Od kiedy ty masz prawo do bycia jej nauczycielką?!" ryknęła na chowańca czerwono-włosa dziewczyna.
"Od czasu, kiedy się dowiedziałam, iż nie ma własnego partnera. Przecież bycie nauczycielką miłości nie jest złe. Więc nie próbuj mi się tu tłumaczyć, dziewuszko!" odpowiedziała zadziornie Arf. Żyła wściekłości pojawiła się na głowie Vity, która teraz była otoczona aurą gniewu.
"Coś ty powiedziała, zboczona dziwko?!" wrzasnęła Vita, po czym wyciągnęła Graf Eisena z zamiarem przywalenia nim Arf. Chowaniec szybko skuliła ogon i zabawnie biegała tu i ówdzie, unikając spotkania z stalowym młotem. "Wracaj no tu, miłośniczko futrzastych namiętności!" Nanoha i reszta wraz z Signum, Zafirą i Yuuno patrzyła na to w zakłopotaniu.
"Nigdy się nie zmienią." westchnęła Yuuno. Signum kiwnęła głową, zgadzając się chłopcem. Zafira zwyczajnie spoglądał na widowisko Arf i Vity.
Tymczasem pod domem Iris...
"Dziękuję, dziadku... to jest najwspanialszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałam od ciebie.." powiedziała Iris patrząc na ścigacz.
"Nie ma problemu... wiesz co..."
"Czy coś się stało, dziadku?"
"N-nie... po prostu jesteś już pełnoletnia i odpowiedzialna..." powiedział Klaus, chcąc dobra odpowiednie słowa. "Pomyślałem, że... że być może czas, byś mogła ruszyć w świat." Iris spojrzała na Klausa, zdziwiona.
"W świat?"
"Owszem. Dla mnie to była trudna decyzja, ale... jestem, jak to mówią, "zużytym modelem". Raczej już nic cię tu nie trzyma i dlatego... ruszaj do Nowego Miasta Domino, Iris. Ruszaj i spełnij swoje marzenie o zostaniu Turbo Graczem na świecie." oznajmił dziadek stanowczo. Dziewczyna spojrzała na niego, zaskoczona. Może już w końcu ruszać do Domino? Tam, gdzie obecnie jest Toru?
"Dziadku... jesteś tego pewien?" zapytała się dziewczyna, na co Klaus skinął głową.
"Tak." powiedział krótko Klaus, po czym zakaszlnął ze zmęczenia i powoli się osunął na ziemię.
"Dziadku Klausie? Słyszysz mnie?" zapytała się nerwowo Iris, lekko podnosząc jego rękę. Gdy powoli ją podnosiła, ręka Klausa bezwładnie spadła na podłogę. Dysząc z przerażenia i szoku, Iris wstała i spojrzała na ciało niegdyś żywej osoby, która się nią opiekowała. "Dziadku..." szepnęła dziewczyna, kiedy nagle dziwny błysk przyciągnął jej uwagę.
"Co to dziwne światło?" zapytała się Iris. Tajemnicze światło dochodziło z małej skrzynki leżącej nieopodal Ścigacza. Iris powoli otworzyła skrzynkę, widząc w niej 3 karty i maskę przypominającą twarz smoka z lazurowymi oczami. Jej wzrok potem zwrócił się w kierunku kart, które powoli przestały świecić, ujawniając swoje nazwy, efekty i obrazy. ""Światło Ciemności"... ,"Jedność Magów"... i "Darkus Linehalt"?" powiedziała do siebie dziewczyna. Powoli wzięła do ręki tą trzecią kartę. Pokazywała ona obraz czarno-skrzydłowego demonicznego rycerza w czarno-purpurowej zbroi, kiedy niespodziewanie karta zaczęła się świecić. Iris wstrzymała oddech, kiedy jej oczy ponownie zmieniły się w bi-chromatyczne oczy Nullite. "Ta karta..." chociaż nie spodziewała się odpowiedzi, to nagle usłyszała męski głos, młody, ale i dorosły.
"Nie możesz się winić za to, że Klausa już z tobą nie ma, moja pani. To była jego własna decyzja." Iris odwróciła się, by ujrzeć pół-przezroczysty obraz Linehalta.
"Linehalt? Przecież... jak... myślałam, że widzę tylko duchy StrikerS'ów." powiedziała Iris, zaskoczona.
"Tak jak niegdyś Nanoha powiedziała, twój medalion zawiera ducha Nullite. Czas spędzony z tobą sprawił, że jej dusza zespoliła się z twoją, młoda damo. Dzięki niej możesz nie tylko przybrać formę Maga, ale i komunikować się z innymi duchami z różnych wymiarów." rzekł Linehalt.
"Wymiary..."
"Nie musisz się mnie obawiać. Mimo mojego mrocznego "ja", jestem honorowym Rycerzem Chmur, jak Vita, Zafira, Shamal, Signum oraz ich liderka, Hayate. Pamiętaj, że nie jesteś sama, moja damo. Masz dwóch przyjaciół, którzy traktują cię jak starszą siostrę, jak i nas, duchy Pojedynkowych Potworów. Wspólnie jesteśmy trybikiem w wielkiej machinie Gracza. W tobie, panno Iris." Iris spojrzała na Linehalta, zmieszana, kiedy powoli obok niego pojawiali się Yuuno, Nanoha, Erio, Caro, Hayate, Zafira, Arf, Vita, Signum i Shamal, wszyscy uśmiechnięci i z zachęcającym spojrzeniem. Wtedy jeszcze się pojawiły dusze pozostałych Pojedynkowych Potworów z talii Iris. Dziewczyna czuła się jak jedna z nich.
"Dziękuję wam wszystkim." powiedziała Iris, po czym spojrzała na bezwładne ciało dziadka. Wiedziała, jaki cel ma w swoim życiu. I będzie je mieć jeszcze sporo.
"Wyjeżdżasz z Crash Town?!" powiedział zszokowany West, który patrzył na Iris, jakby miała dwie głowy.
"Trudno się było spodziewać entuzjastycznego "Nieźle!". W końcu ja nie przekazuję im tylko prawdy... ja przekazuję im moją decyzję." pomyślała Iris. Godzinę temu zrobiła mały ceremonialny pogrzeb swojego dziadka, a potem własnoręcznie naprawiła wóz, przygotowując go do wyjazdu. Zaraz po spakowaniu rzeczy i przeniesieniu Ścigacza Walk swojej mamy na wóz postanowiła się pożegnać z Nico i Westem. Opowiedziała im w salonie o tym, co powiedział Klaus oraz o decyzji wyjechania do Nowego Miasta Domino. Wzmianka o "przeprowadzce" Iris wystarczyła, by postawić cały salon na głowie.
Nico też była zaskoczona. "Iris, naprawdę mnie zaskoczyłaś."
"Wiem, że będziecie chcieli mnie przekonać do zostania tutaj. Ale już podjęłam decyzję i nie chcę jej zmieniać. Tak jak Klaus powiedział, muszę ruszyć w świat." powiedziała Iris.
Młody mężczyzna z czarnymi włosami dziarsko poklepał Iris. "Ona ma słuszność. Powinniśmy podejmować swoje decyzje, bez względu na przeszkody."
"Zgadzam się. Zresztą tyle zrobiła dla naszego miasteczka, że warto mieć własne życie." przytaknął dorosły człowiek z koślawym okiem. Wtedy wraz z każdą sekundą coraz więcej ludzi zaczęło się z nią zgadzać. Nawet mówili o Iris jak o własnym szeryfie.
"Nh... to życzymy ci szczęścia Iris. Powodzenia." powiedziała Nico, po czym uścisnęła Iris, a West potem się dołączył. Iris, szczęśliwa, uścisnęła swoich dwóch przyjaciół.
"Pozdrówcie ode mnie tatę. Powiedzcie mu, że ruszyłam do Miasta Domino dla nowych celów." rzekła Iris, po czym wyszła z salonu, żegnana przez mieszkańców Crash Town. Iris ostatni raz rzuciła okiem na grób jej byłego dziadka. Choć Klaus nie był jej prawdziwym dziadkiem, to jednak w głębi serca czuła, że ma u niego wielki dług. "Dziękuję, dziadku. Dzięki za poradę odnośnie celu." powiedziała w duszy dziewczyna, po czym wsiadła do wozu i ruszyła w podróż wraz z duchami-przyjaciółmi, zostawiając samotne miasto na pustyni, jak i mieszkańców, którzy mieli nadzieję na lepsze jutro. Kilka minut później głowę Iris zaprzątnęła myśl o pewnej osobie. O kimś, kto niegdyś ocalił jej życie...
Tymczasem gdzieś w Nowym Mieście Domino jedna osoba niespodziewanie poczuła, jak nieprzyjemny chłód przeszył kręgosłup. "To dziwne..."
"Hej, no idziesz kontynuować pracę nad silnikiem, czy nie?" zapytał się chłopak o pomarańczowych włosach.
"Nnh... tak, za chwilę was dogonię." odpowiedział mężczyzna o czarnych włosach z złotymi wykończeniami.
"Hmpf. Jak wolisz." odrzekł blondyn, po czym pobiegł dogonić towarzysza. Zaś człowiek z czarnymi włosami spojrzał w niebo, próbując jakoś rozgryźć tajemnicę niespodziewanego chłodu.
"Hmm.. to dziwne... skądś znam te dziwne uczucie... jakby niedługo w tym mieście miała zawitać osoba, którą znam... tylko kto?" to pytanie dręczyło bohatera Nowego Miasta Domino i Satellite.
Minęło już 5 godzin od czasu wyjazdu Iris z Crash Town. Kiedy opuściła zrażone słońcem pustynie, a jej koła wozu dotykały już normalnego asfaltu, dziewczyna kątem oka widziała już wznoszącą się ku chmurom wieżę z symbolicznym znakiem KaibaCorp. Jej radość nie znała granic - właśnie docierała do Nowego Miasta Domino.
"Wow... oto Nowe Miasto Domino." powiedziała z dumą Iris. Duchy StrikerS'ów i Linehalta szybko odwróciły wzrok, by ujrzeć wznoszące się drapacze chmur i labirynt dróg.
"Nyaa! Ale wielkie te budynki!" pisnęła Arf, energicznie machając ogonem.
"Wcześniej wyglądało to zupełnie inaczej..." odparła Signum, spoglądając na mosty, które łączyły Satellite. Z góry wyglądały jak liny, które chcą przyciągnąć wyspę do siebie i ponownie złączyć.
"Minęło tyle lat... I pomyśleć, że przez ten czas miasto stopniowo się rozrastało..." rzekła Nanoha, na co Yuuno skinął głową.
"To co robimy najpierw, młoda damo?" zapytał się Linehalt.
"Najpierw muszę znaleźć sobie zakwaterowanie. Klaus powiedział mi, żebym zapytała się niejakiego Blistera. Mówił, że jest specem od wszystkich branż, od identyfikatorów po hakowanie systemów."
"Miłośnik sieci, co? Wygląda na to, Yuuno, że właśnie znalazłeś bratnią duszę." powiedział Zafira, przez co chłopiec spłonął rumieńcem.
"Jak tylko załatwię sprawy z Blisterem, to potem pójdę znaleźć Toru. Ale będzie mieć minę, jak mnie zobaczy oraz mój Ścigacz." zachichotała Iris.
"Racja. Ale wiedz, że D-Ścigacz matki jest dość stary. Trzeba go naprawić, znaleźć nowy silnik do niego, a także nieco go podrasować." rzekła Caro, siedzący koło niej Erio skinął głową na potwierdzenie.
"Chyba macie rację." powiedziała Iris, po czym lekko docisnęła gazu, przyśpieszając. Po chwili znalazła się obok budynku, który wyglądał na opuszczone biuro. Nie zrażając się widokiem takiej okolicy, dziewczyna weszła do budynku. Po kilku minutach dotarła do drzwi i powoli zapukała.
"Kto tam?" odpowiedział głos, nieco zirytowany.
"Ee.. Jestem Iris Luster z Crash Town." powiedziała niepewnie Iris. Kiedy drzwi się w końcu otworzyły, dziewczyna spojrzała na stojącego przed nią człowieka. Mężczyzna najwidoczniej był w wieku starszym, z ciemnymi brązowymi włosami. Miał też ciemno-zieloną kamizelkę z białą koszulą i ciemne jeansy. Na widok młodej dziewczyny jego grymas ustąpił zadowoleniu.
"No no... co my tu mamy... mówisz, że jesteś z Crash Town, zgadza się?" zapytał się chłopak. Iris powoli skinęła głową na potwierdzenie. Uśmiechnięty, mężczyzna cofnął się, pozwalając Iris wejść do środka. Wnętrze pokoju było dość brudne, na stole były laptopy i komputery ze zwojami kabli. Wszędzie były porozrzucane kartki, a na kanapie była kołdra. "Nie przejmuj się tym. Jak się ma taką robotę, to z czasem przywykniesz do takiego otoczenia."
"Ee... racja. Widzę, proszę pana, że jest pan bardzo dobry w takich sprawach." odpowiedziała Iris, wciąż zdziwiona iż jak można mieszkać w takim niezadbanym pomieszczeniu.
"Proszę cię, "pan" brzmi dla mnie zbyt formalnie. Mów mi zwyczajnie Blister. Gniazdo wszelkich branż. Powiedz mi, czego potrzebujesz, a ja to skombinuję." rzekł Blister. Iris się uśmiechnęła i zaczęła mu opowiadać o tym, co się stało z Klausem i o decyzji zamieszkania w Domino. Po kilku minutach skinięcia głową i wyrażania emocji, Blister usiadł za komputerem, bez przerwy wciskając klawisze i przeglądając dokumenty. "A więc poszukujesz nowego lokum i wyspecjalizowanego mechanika. Mhm... spore wyzwanie. Jakiś rok temu jeden gość przyszedł do mnie z problemem odzyskania swojej talii kart oraz Ścigacza Walk. Łatwo nie było, było trochę guzów i przepychanek z Sektorem Ochrony, ale udało mu się odzyskać swoje rzeczy."
"Poważnie? A kim był ten człowiek?"
"Facet, któremu zawdzięczam naprawienie mojego optymistycznego poglądu na świat. Niezły gość, a rękę do maszyn miał sporą." odpowiedział Blister. Po chwili skończył wciskać klawisze i odwrócił się do Iris. "Bingo! Znalazłem dla ciebie dobry lokal. Na lewo od tego budynku, potem w prawo i do rozwidlenia. Za drogą w lewo jest spory garaż. Może nie jest to pierwsza klasa, jak Szczyty, ale..."
"W porządku, Blister. Na pustyni mieszkałam w domu, który miał trochę lat. Jestem pewna, że poradzę sobie." przerwała mu Iris. Blister uśmiechnął się zadziornie.
"Heh, przynajmniej będziesz miała towarzystwo z pewnym lokatorem. A co do mechanika, znajdziesz go w sklepie zegarowym na przedmieściach. Ma tam garaż, gdzie zwyczajnie mieszka, ale czasem lubi trochę powędrować tu i ówdzie."
"Rozumiem. Dziękuję, Blister." powiedziała Iris, kłaniając się, po czym wyszła z budynku. Zostawiła swój wóz w bezpiecznym miejscu i ruszyła znaleźć garaż, wedle wskazówek Blistera.
"Hmm... przyznam, że Nowe Miasto Domino robi jeszcze większe wrażenie, niż Satellite." rzekła dziewczyna, oglądając wszystko dookoła, uważając by nie zakręciło jej się w głowie. Wszędzie były przeróżne sklepy z ubraniami, książkami, a także pełno ludzi, tych zwyczajnych i tych ubranych kosmicznie.
"Łał, to miejsce jest niesamowite! Już lubię to miasto!" powiedziała Arf.
"Przyznam rację. Jest po prostu odjazdowo." oznajmiła Nullite, kiedy niespodziewanie jej wzrok wypatrzył dziewczynę o niebieskich włosach i różowych oczach, która najwyraźniej patrzyła na Iris. "Uważaj, Iris." Tajemnicza dziewczyna podeszła bliżej do Iris, jej oczy zupełnie nie wyrażały żadnych emocji.
"Nh... cześć." powiedziała niepewnie Iris. Niebiesko-włosa dziewczyna tylko milczała. "No więc... jak się masz?" Odpowiedzią było tylko milczenie.
"Milcząca, co?" rzekła zadziornie Vita. Wówczas niespodziewanie osoba kątem oka zerknęła na Vitę, przeszywając ją wzrokiem. Rudowłosa cofnęła się, zszokowana. "Ona mnie widziała! Ona mnie widzi!" krzyknęła Vita.
"...masz dość ciekawych przyjaciół." powiedziała niebiesko-włosa.
"Ty też potrafisz widzieć Duchy Potworów?" zapytała ją Iris, zdziwiona. Rozmówczyni skinęła głową.
"... ... ..."
"Ee... no to może..." zaczęła Iris, kiedy nagle tajemnicza osoba przyłożyła palec do jej ust.
"...Toru właśnie wyszedł. Ja wyjeżdżam." powiedziała dziewczyna, kiedy potem odwróciła się. "Jestem Misaki." dodała po chwili i poszła, znikając w tłumie, niczym mgła.
"Wow... nawet już miałam ciarki. Myślałam, że tylko ja jestem jedyną "inną"." rzekła Iris.
"Najwyraźniej świat ma wiele obcych ludzi ze magicznymi zdolnościami." sugerował Erio.
"Moja pani, na twoim miejscu nie ufałbym jej. Potrafi widzieć nas, duchów, i milczy. A milczenie w moim znaczeniu znaczy coś niepokojącego." oznajmił Linehalt. Iris już miała coś powiedzieć, kiedy nieświadomie wpadła na jedną osobę i upadła na chodnik.
"Ouh... to bolało." jęknęła Iris, delikatnie masując swoje siedzenie. Stojąca nad nią osoba wyciągnęła rękę. Iris nie mogła dokładnie zobaczyć jego rysów, gdyż słońce ją oślepiało.
"Bardzo przepraszam. Nie zauważyłem cię. Wszystko w porządku?" powiedział mężczyzna, którego głos wydawał się Iris znajomy. Kiedy podała rękę, by wstać, jej oczy spotkały się z niebieskimi oczami mężczyzny. Miał on niebieską kurtkę z wysokim kołnierzem i z bursztynowymi klejnotami, czarną koszulkę z czerwonym symbolem. Nosił też czarne jeansy, też z bursztynami na kolanach oraz wysokie buty bardziej przeznaczone dla motocyklistów. Nosił też skórzane rękawiczki, również z bursztynami, ale najbardziej w oczy Iris rzuciły się jego włosy: czarne z złotymi pasemkami.
Mężczyzna spojrzał na Iris, niepewnie. "Wszystko w porządku, moja droga?" zapytał się, lecz Iris zignorowała to pytanie. W jej głowie od razu pojawiła się postać sprzed kilku lat, ale w odróżnieniu od stojącej przed nią osoby nie miała żółtego znamienia po lewej stronie twarzy. Ale wiedziała że to ta sama osoba. Wciąż zszokowana, wydusiła z siebie tylko jedno słowo.
"Y-Yusei?"
Nazwa: Światło Ciemności
Typ: Karta Pułapka
Efekt: Ta karta może zostać aktywowana tylko, jeśli przeciwnik kontroluje więcej, niż tylko 1 potwora. Wybierz 1 potwora którego kontrolujesz oraz 1 potwora przeciwnika. Jeśli karta wskaże atrybut "ŚWIATŁO", przejmujesz kontrolę nad potworem przeciwnika i otrzymujesz Punkty Życia równe Atakowi jego namierzonego potwora. W przypadku atrybutu "MROK" niszczy twojego namierzonego potwora i zadaje ci obrażenia równe punktom Ataku potwora, którego kontrolujesz.
Obraz: Milenijna Waga z Mrocznym Magiem i Pogromcą Ostrza
Nazwa: Jedność Magów
Typ: Karta Pułapka
Efekt: Poprzez poświęcenie połowy Punktów Życia, może przyzwać tyle potworów serii "StrikerS", jak to tylko możliwe na strefę kart Zaklęć i Pułapek jako Trwałe Karty Zaklęcia. W przypadku większej liczby potworów na Cmentarzu możesz przyzwać max. 2 potwory na jedną Strefę Zaklęcia i Pułapki.
Obraz: Duch Erio wewnątrz Strady
Nazwa: Darkus Linehalt
Poziom: 8
Atrybut: Mrok
Typ: Demon/Synchro/Efekt
Efekt: 1 Tuner oraz 1 lub więcej nie-Tunerów
Jeśli ta karta walczy z potworem poziomu 6, bądź wyższego, możesz użyć efektu, by obniżyć Atak przeciwnika o połowę. Kiedy jest zniszczona i wysłana z pola na Cmentarz, możesz dokonać Specjalnego Przyzwania 1 Synchro-Potwora z Cmentarza na swoje pole, jednakże jego efekt będzie zanegowany.
ATK/OBR: 3000/1900
