Rozdział 10 – Zapora śmieci! Kontra Złomo-Żelazna Talia!
Disclaimer: I do not own Yu-Gi-Oh! 5D's, the cards, or the Magical Girl Lyrical Nanoha StrikerS/Bakugan and their abilities.
Iris westchnęła, jadąc swoim StarDynamo autostradą przez Satellite w towarzystwie Yuseia, Jacka i Crowa. Sama była zaskoczona, widząc, jak Satellite się zmieniło od czasu połączenia z Nowym Miastem Domino. Wszędzie były remontowane ulice, dźwigi podnosiły kolejne belki w celu wybudowania nowych budynków.
"Kurczę, co się stało z tym miejscem?" zapytał się Crow. Iris spojrzała na niego, zdziwiona. "Spójrzcie no, czyste ulice, wysokie budynki... "
Yusei się uśmiechnął. "Racja, Crow. Satellite naprawdę zasłużyło, by ponownie powstać."
"No i ludzie zaczęli w końcu współpracować. Zero Reversum przy tym wygląda, jakby w ogóle nigdy nie istniało." dodał Jack.
"Zgadzam się, Jack. A autostrady i trasy czekają na dobrych kierowców i doskonałych Turbo-Graczy." zgodziła się Iris, po czym nacisnęła przycisk, który sprawił, że StarDynamo nagle przyspieszył. "Ostatni, kto dotrze do celu, stawia!"
Yusei nie mógł nic innego zrobić, jak tylko się pośmiać. "No to dawaj!" I dodał gazu. Cała czwórka kontynuowała podróż autostradą, aż w końcu dotarła do domu Marthy, który został przebudowany na większy dom pomocy lekarskiej dla starszych. Iris zahamowała z piskiem, kiedy zauważyła dzieciaki Crowa, a także Marthę i, ku swemu zaskoczeniu, Blistera.
"Witam!" powiedziała Iris.
"No co tam, małe mikrusy?" zawołał Crow, zatrzymując się.
"Crow, Yusei!" odpowiedział Ginga, chłopiec w kolczastych, kasztanowatych włosach.
"Długo się nie widzieliśmy." dodała czarno-włosa mała dziewczynka.
"Widać, że postanowiliście wrócić na stare śmieci, co?" odparł Blister.
"Czyżbyś się tutaj ustatkował, Blister?" oznajmił Yusei, ściągając swój kask.
"Gdybyś posmakował dań Marthy, od razu zacząłbyś się pakować i zmienił lokum na te."
"A myślałam, że mieskasz w starej dzielnicy, panie "Gniazdo Wszelkich Branż"." odpowiedziała zadziornie Iris.
"No co? Chyba nie sądziłaś, że po za surfowaniem po necie nic nie robię?" odciął się Blister.
"Przepraszam, chyba się jeszcze nie znamy, droga..." powiedziała Martha.
"Jestem Iris Luster." odpowiedziała srebrno-włosa dziewczyna. "Jestem z dalekiego miasta Crash Town i jestem studentką Yuseia." Wtedy dzieciaki oraz Martha i Blister zaczęli śmiać. "No co?"
"Heheheh.. w-wybacz, Iris. Tyle czasu mija, a mój przyrodni syn wciąż jeszcze nie zaczął szukać swojej dziewczyny. A tu widzę, że jednak ma swoją uczennicę." odpowiedziała Martha. Yusei lekko się zarumienił.
"Przyrodni syn?" zdziwiła się Iris.
"To długa historia." odpowiedział szybko Yusei. Wtedy czarno-włosa dziewczynka podeszła do ścigacza Iris.
"Czy coś się stało?" zapytała się Iris.
"N-nie..." odpowiedziała nieśmiało dziewczynka. "Po prostu d-długo cię nie widziałam, pani Iris."
"Poznaliśmy się już?" zdziwiła się srebrno-włosa, i wtedy zaczęła sobie przypominać. "Zaraz, ja cię znam. Ty jesteś Lilie, ta która się zgubiła w Satellite."
"Młode umysły potrafią wszystko pamiętać." odpowiedział Crow. "Sprawiali ci jakieś kłopoty, Martha?"
"Nie tak duże jak ty, kiedy byłeś w ich wieku." odparła kobieta. Crow nie mógł wytrzymać i zaczął się śmiać.
"W porządku, może wejdziemy do domu?" zasugerowała Iris. Kilkanaście minut później czwórka Signerów weszła do kuchni, gdzie Martha rozmawiała akurat z doktorem w towarzystwie kolegów Crowa.
"Więc co on powiedział?" zapytała się Martha.
"To samo, co ładne kilka dni temu i jeszcze dostałem koszem na śmieci." odpowiedział ponuro doktor.
"Czy coś się stało?" zapytała się Iris.
"Martha ma problem." odpowiedziała Lilie.
"Problem? Jaki problem?" zdziwił się Crow.
"Pan Bashford. To staruszek, który mieszka całkiem niedaleko." odpowiedział doktor. "Zaczynamy się o niego martwić, jako że mieszka w swoim domu całkiem sam. Próbowaliśmy go przekonać, ale..."
"Ten gość jest bardzo porywczy. On nie słucha tego, co chcemy mu powiedzieć." dokończyła Martha.
"Może pojedziesz do niego i go spróbujesz przekonać, Crow?" zapytała się dziewczynka o niebieskich włosach.
"Co? Chwila, czemu ja? Ze wszystkich ludzi, ja jestem dosyć nerwowy w kontakcie z starymi..." próbował wyjasnić Crow.
"Wiecie co, chłopaki? Myślę, że to dla Crowa zbyt dużo." odparł brązowo-włosy chłopiec.
"Że co?!" ryknął Crow.
"Tak, nie potrafi nawet z tym poradzić." dodała Lilie.
"Nawet nie wie, od czego zacząć." dodał Ginga.
"Oczywiście, że wiem od czego zacząć!" rzucił Crow, zirytowany. "Skoro myślicie, że nie poradzę sobie z staruszkiem, to poczekajcie, aż go tu sprowadzę!"
"Zaczekaj minutę, Crow..." zaczął Jack, lecz jego pomaranczowo-włosy kolega go nie słuchał.
"Posłuchaj, Jack! Jak już złapię linę, to wyciągnę kotwicę, zgoda?" Po chwili odwrócił się do doktora. "No to słucham, gdzie mieszka ten stary człowiek?" Jak tylko doktor zaczął mu podawać adres, dzieciaki po cichu zachichotały.
"On nie ma pojęcia, w co się wpakował." odparł zadziornie Ginga.
"Myślisz, że powinniśmy już dzwonić po ambulans?" dodała Lilie. Spoglądająca na tą scenkę Iris westchnęła.
"Czemu mam takie dziwne uczucie, że źle się skończy?" pomyślała srebrno-włosa dziewczyna.
Mune ni yadoru atsuki suisei wa
{The warm comet lodging in my chest}
(Muzyka zaczyna się z czarnym tłem, kiedy z wolna pojawia się karta z symbolem Kręgu Mid-Childia, która się obraca, ujawniając z drugiej strony Iris. Otwiera powoli swe srebrzyste oczy, a jej medalion zaczyna świecić.)
Hajimari no kodou e...
{Goes toward the beginning's beat...}
(Scena ukazuje ponownie Iris, tym razem na pustyni zaciskając swoją pięść i patrząc w niebo)
(Scena zmienia położenie, ukazując widok na Nowe Domino City i wtedy pojawia się napis "Yu-Gi-Oh!". Po sekundzie pojawia się błysk i pod głównym napisem pojawia się napis "Over The Nexus". Po kilku sekundach, sceneria ukazuje Iris z Toru i Misaki przy garażu, grupę Signerów (Yusei, Jack, Crow, Akiza, Leo i Luna) na głównym stadionie, oraz Vizora i Quaza stojących na szczycie drapacza chmur, przyglądających się panoramie Domino City)
"Nakusu mono wa nanimo nai" to chiisana kata wo dakishime
{"There's nothing to lose" embrace the small shoulder closely} W Nowym Domino City Iris Luster patrzy na niebo, a wiatr powiewa jej włosy. Spogląda za siebie i widzi duchy Subaru, Teany, Erio i Caro, patrzący na nią z uśmiechem. Wówczas ona się uśmiecha.
Kizutsuketeta itakutemo tsurakutemo modoranai kara…
{Even if you're hurt, even if it hurts or is unbearable, it won't come back} W Satellite Yusei spogląda w niebo, podczas gdy za nim stoją duchy Stardust Dragon, Majestic Star Dragon i Junk Warrior, choć sam nie jest świadom ich obecności.
Ima wo kaetakute muchuu de kakenuketeta
{I want to change myself after running through this trance} Iris spogląda na Nowe Domino City z góry i widzi wielu graczy pojedynkujących się na drogach. Obok niej stoi duch Nullite.
Demo, kidzukeba "Daijoubu da yo"
{But, I realize that "It will be alright"} Scena ukazuje kolejno Graczy i ich najsilniejszych potworów: Yuseia ze Stardust Dragon i Jacka z Red Dragon Archfiend, Crowa z Blackwing Armor Master i Akizę z Black Roze Dragon oraz Leo z Power Tool Dragon i Lunę z Ancient Fairy Dragon. Potem znowu pojawia się Iris z świecącym wisiorkiem, który okrywa ją białą poświatą.
Itsudemo kimi ga tonari de waratteta
{because you always laughed next to me.} Nagły błysk ukazuje Iris nagą, po czym promienie oplatają jej delikatne ciało, formując dla niej Barrier Jacket w postaci wersji Material-D, a jej włosy zmieniają kolor z srebrnego na srebrno-czarny. Chwilę po tym, Iris otwiera swoje oczy, które są teraz bichromatycznie czerwono-niebieskie. Poświata znika, ukazując Iris w zmienionej formie, po czym rusza w stronę widza.
Sora ni ochita tsurugi no shizuku ni
{What fell into the sky, into the Moon Sword's droplet,} Iris stoi sama naprzeciw grupie zamaskowanych Yliasterów oraz górującego nad nimi Cesarza Meklorda Wisela. Pierwszy z Yliasterów wydobywa miecz z jego pochwy i wskazuje nim Iris, podczas gdy Cesarz Meklord Wisel rusza do ataku.
Mihatenu omoi wo kasanete
{were these overlapping feelings I didn't see through the end.} Niespodziewanie Teana, Subaru, Erio i Caro, w towarzystwie Chrono Harlaown, Ari Liese i Lotte Lesie wyskakują zza pleców Iris, gotowi walczyć przeciwko maszynie. Wówczas Iris otrzymuje wizję dwóch innych Meklordów nasyłanych przez nieznaną istotę .
Soba ni aru yasashii ondo ni mada furerarezuita
{Next to you is a tender warmth I have yet to touch.} Podczas Turbo-Pojedynku, Vizor i Quaza dokonują "Accel Synchro" i "Chaos Synchro", przywołując na pole Tech Genus Blade Blaster oraz Galaxy Dragonoida.
Sono yokogao ni hontou ha kokoro hodokitai
{In that profile of yours, the truth unlocks my heart.} W mroku nocy, otoczona przez świetliki, Iris patrzy na gwieździste niebo, wspominając swoją matkę, której nie widziała od dawna, po czym czuje rękę na ramieniu. Lekko się odwraca i widzi uśmiechniętego Yuseia w towarzystwie Jacka i Crowa.
Boku wa shitteru kara kesshite hanarenai
{I know, I'll never let go.} Przed Iris pojawia się Szkarłatny Smok a wokół niego Stardust Dragon, Red Dragon Archfiend, Black Rose Dragon, Life Stream Dragon i Ancient Fairy Dragon. Wtedy wszystkie smoki wydają z siebie ogromny ryk, a obok Iris pojawia się duch Nullite, która się uśmiecha do Iris. Dziewczyna kiwa głową i się jednoczą.
(Muzyka gra do końca) Sceneria znów staje się czarna jak na początku, tylko tym razem ukazuje Krąg Mid-Childia, który wciąż się obraca. Na niej stoi Iris obracając się, ukazując raz swoją normalną formę, a raz formę maga. Podczas obracania pojawiają mgliste obrazy Nanohy, Hayate, Vity, Signum, Erio, Caro, Teany, Subaru i Shamal. Wtedy sceneria zmienia się raz jeszcze ukazując Nowe Domino City oddzielone świetlistą linią od Crash Town, i nagle na tle pojawia się napis "Yu-Gi-Oh!" i "Over The Nexus", kończąc sekwencję openingu.
Iris wraz z Yuseiem, Jackiem i Crowem w towarzystwie Blistera w końcu dotarli do adresu podanego przez doktora. Jednak to co zobaczyli, nie mieściło się w ich głowach. Przed sobą mieli stary dom, który ledwo stoił, ale nie to ich zaskoczyło: wokół posiadłości były góry śmieci i żelastwa.
"Fiu, żesz ty!" zagwizdała z podziwem Iris. "To się w ogóle nie mieści w głowie!"
"I ten ktoś tu mieszka?!" powiedział zszokowany Crow. "Tu są góry złomu!"
"To raczej powinno się nazywać "pasmo gór złomu"." poprawił Yusei.
"Jesteś pewien, że to właściwy adres?" zapytał się Jack. Blister skinął głową.
"Tak jak mówił Crow: złapiesz linę, wyciągniesz kotwicę." odpowiedział smętnie Blister, również zaskoczony.
"W porządku, wchodzę." odparł Crow, robiąc krok w przód.
"Nie podchodź bliżej, punku!" rozległ się głos z megafonu. Piątka ludzi podniosła głowy, by zobaczyć starego człowieka za oknem obok kilku lin.
"A ten to pan Bashford." dodał po chwili Blister.
"Co jest, staruszku? Tak bardzo polubiłeś to całe żelastwo, że nie chcesz się przeprowadzić do Marthy?" krzyknął Crow.
"Brawo, Crow. Niezły początek." odparł sarkastycznie Yusei.
"To 'żelastwo' jest moim domem!" odpowiedział Bashford.
"Ale ty tu jesteś całkiem sam! Nie możemy cię tu tak sobie zostawić!" rzucił Crow.
"Jedyny sposób to wyciągnięcie mnie stąd siłą!"
"Słyszeliście go. Nie chce po dobroci." oznajmił Crow. "Wygląda na to, że trzeba sforsować własnoręcznie ten fort." Po czym ruszył pędem w kierunku domu.
"Będzie tego żałować." oznajmił Blister.
"To raczej nie będzie spacerek po złomowisku." dodała po chwili Iris, jak Crow biegł w kierunku posiadłosci.
"Gotowy, czy nie, staruszku! Nadchodzę!" krzyknął Crow.
"Ja się nigdzie nie wybieram, synku. Ale za to mogę cię zapoznać z moimi "strażnikami"." odpowiedział Bashford, ciągnąc jedną linę. Wówczas spod ziemi niespodziewanie wyrosła żywa wersja Złomo-Żelaznego Wróblostracha, wysyłając Crowa na stos śmieci. "To już jest wojna, staruszku." warknął Crow, po czym ponownie zaczął biec.
"A ja ją zakończę swoimi metodami." mruknął Bashford, ciągnąc drugą linę. Wtedy przed Crowem zaczęła się otwierać zapadnia. Crow tylko się uśmiał, przeskakując nad dziurą, jednak nie był przygotowany na trzecią linę starego człowieka, która otwierała drugą zapadnię.
"Dobra, teraz to się robi zabawne albo idiotyczne!" odpowiedziała Iris, zaskoczona.
"Przyznaję, robi wrażenie. Druga zapadnia na wypadek niewypału pierwszej." odparł Jack pod wrażeniem. Crow zdołał się wyczołgać z dziury.
"Niezły trik z podwójną pułapką, dziadek. Ale nie zamierzam się poddać tak łatwo." oznajmił Crow, zaciskając pięści i znów ruszając w stronę domu.
"Dziękuję. Właśnie otrzymałeś bilet od Bashforda." rzucił Bashford, ciągnąc czwartą linę. Tym razem kawałek podłogi pod Crowem nagle wystrzelił się w powietrze, posyłając pechowca na inną część posiadłosci.
"Wygląda na to, że ta "lina" okazała się dla kumpla dłuższa, niż się wydawało." powiedział Yusei, zaskoczony.
"I nawet nie musiała się zrywać, by się go pozbyć." dodała Iris, również zaskoczona i rozbawiona, jak ruszyła pędem w kierunku Crowa. Kiedy do niego dotarła, okazało się, że Crow był na starej arenie do walki. "Crow, wszystko w porządku?"
"Tak, chyba przesadziłem z tą "liną"." odparł gracz Czarnych Skrzydeł. "Ale mniejsza o mnie. Spójrzcie, gdzie wylądowałem!"
"Kurczę, to przecież Arena Walk. Ostatnimi czasy to już rzadkość. Chyba trafiłeś w szczęśliwy los." oznajmiła Iris, zaskoczona widokiem areny.
"Hej, nikt nie ma prawa przebywać tutaj! Złaź stamtąd!" rzucił Bashford, podchodząc do grupy.
"Spokojnie, dziadek. Jestem tutaj, ponieważ to twoja katapulta mnie tu wysłała." zaprzeczył Crow.
"Nieważne, jak się tu znalazłeś. Po prostu wynoś się stąd!"
"Hej, mam pomysł." odparł Crow. "Czemu tu nie wejdziesz nie zawalczysz ze mną?"
"Coś ty powiedział?"
"Jak przegram, wyjdę w spokoju. Ale jak wygram, ty się natychmiast spakujesz manatki i się przeprowadzisz." zasugerował Crow. Bashford nie wyglądał na przekonanego. "No weź, staruszku. To przecież idealna arena do pojedynkowania! Zawsze chciałem powalczyć na prawdziwej Arenie Walk jak ta!"
"Ty... ty naprawdę lubisz moją Arenę Walk, co nie?" zapytał się Bashford, skonfundowany.
"Tak! Oczywiście, że ją polubiłem!" odpowiedział Crow. Bashford na chwilę się ucichł, aż w końcu podjął decyzję.
"W porządku. Ale zapewniam cię, że jestem doświadczonym graczem." odpowiedział staruszek.
"On na serio chce to zrobić?" zdziwił się Jack, niepewny decyzji.
"Ty, ja i Iris walczymy dla różnych powodów." odpowiedział Yusei. Crow i Bashford udali na platformy, które się uniosły na kilka metrów, a stare urządzenia zaczęły się błyskać, aktywując starą arenę. Obydwaj gracze wyciągnęli po pięć kart.
"Walczmy!"
Crow: 4000 LP
Bashford: 4000 LP
"Seniorzy przodem! Ciągnę!" zadeklarował Bashford. "Przyzywam Matczyny Złom w trybie obronnym." kobieta zrobiona z całości ze złomu pojawiła się na polu, zmieniając kolor na niebieski (3) (ATK: 300/DEF: 1500). "W porządku, mały punku. Pokaż mi, z czego cię zrobili." dodał po chwili, ustawiając jedną zakrytą kartę.
"W porządku, staruszku, Mam plan." odparł Crow, ciągnąc kartę. "Nie zamierzam dawać fory, ponieważ jesteś stary. Przyzywam Czarne Skrzydło - Vayu!" oznajmił, przyzywając małego czarnego ptaka z czerwonym grzebieniem i skrzyżowanymi skrzydłami (1) (ATK: 800/DEF: 0). "A jako że ptaki pokrewne zbierają się razem, mogę przyzwać tą kartę, jeśli kontroluję Czarne Skrzydło na polu. Powiedz "Witam", kiedy przyzwę Czarne Skrzydło - Bora Włócznia na pole!" Wówczas z portalu wyłonił się człowiek niemalże pokryty piórami, z strusimi nogami i z dziwną różową twarzą z długim żółtym dziobem, ściskając w dłoniach wielką czarną lancę (4) (ATK: 1700/DEF: 800).
"To nie wszystko. Kiedy mój Bora w trybie ataku atakuje potwora w trybie Obronnym, a punkty Obrony atakowanego są mniejsze od punktów Ataku atakującego, to otrzymujesz ich różnicę jako obrażenia." dodał po chwili Crow. "Wnieś się i zaatakuj, mój pierzasty przyjacielu. Zaskocz ten Matczyny Złom Spiralną Włócznią!" Bora skoczył wysoko, po czym zanurkował w dół, obracając się z lancą niczym korkociąg w kierunku potwora Bashforda.
"Aktywuję pułapkę! Złomo-Żelazny Wróblostrach!" skontrował Bashford, aktywując kartę. Widmowa forma metalicznego stracha na wróble niespodziewanie zablokowała atak.
"Nieźle." powiedziała Iris.
"Wygląda na to, że Bashford używa talii "Złomu", jak ja." zgodził się Yusei.
"Jak tylko Złomo-Żelazny Wróblostrach powstrzymuje twój atak, powraca do pozycji ustawionej na polu." odparł Bashford, kiedy widmo wróciło do karty, która z powrotem została zakryta. "Tak więc... wybacz, synku."
"Wygląda na to, że cię nie doceniłem, staruszku." powiedział Crow.
"A niedocenianie mnie stało się własnie twoim błędem, który doprowadzi cię do porażki!" odparł w myślach Bashford ciągnąc kartę, lecz potem zagubił się w myślach, w których widział młodego chłopca, który wyglądał jak on. "Adam?"
"Łał, to niewiarygodne! Ty wygląda jak prawdziwa Arena Walk, tato" powiedział syn.
"Zrobiłem ją dla ciebie? Co powiesz na mały pojedynek, synu?" zapytał się Bashford.
"Może trochę później, tato..." odpowiedział Adam, po czym zaczął zanikać.
"Hej, dziadek! Czy coś się stało?" odezwał się Crow. To wystarczyło, by wyrwać Bashforda z myśli.
"To nic. To tylko.. ech, nieważne!" rzucił staruszek, po czym spojrzał na swoją dłoń. "Przyzywam teraz Ojcowski Złom w trybie ataku!" Z portalu wyłonił się duży robot zrobiony z różnych części (4) (ATK: 1600/DEF: 1200). "A kiedy kontroluję Matczyny Złom, Ojcowski Złom zyskuje dodatkowe 500 punktów Ataku!" (ATK: 1600-2100). "A następnie aktywuję Zaklęcie Pola, "Fabryka Złomu"!" dodał po chwili Bashford, ustawiając kartę na polu, kiedy pole zaczęło być otaczane przez ogromne pomieszczenie, wypełnione starymi maszynami i rupieciami.
"O co tu chodzi?" zdziwił się Crow, zaskoczony.
"Chodzi o wygranie, synu." odparł Bashford. "Kiedy kontroluję Fabrykę Złomu, każdy potwór "Złomu" zyskuje 500 punktów Ataku!" (Matczyny Złom: 300-800) (Ojcowski Złom: 2100-2600).
"Nieźle, stary kolego. Zwiększyłeś siłę ataku swojego potwora, nawet nie używając żadnych potworów do poświęcenia!" przyznał się Crow.
"Staruch ma teraz sporą przewagę." zauważył Jack. "Jeśli przyzwie to, o czym właśnie myślę że przyzwie, będzie miał prosto z górki."
"Co masz na myśli, mówiąc że "będzie mieć z górki"?" zapytał się Blister. "Mówisz, że Crow przegra?"
"Nie sądzę." odpowiedziała Iris. "Jestem pewna, że Crow ma kilka asów w rękawie. Albo inaczej "kilka piór" w rękawie."
"Czas na walkę!" zadeklarował Bashford. "Ojcowski Złomie, atakuj jego potwora teraz!" człowiek zrobiony z złomu skoczył i jednym kopnięciem zniszczył Vayu, a Crow musiał zasłonić się rękoma, kiedy fala uderzeniowa ruszyła na niego.
Crow: 2200 LP
Bashford: 4000 LP
"Wielkie dzięki, właśnie mi pomogłeś!" odpowiedział Crow. "Ponieważ Czarne Skrzydło - Vayu, Godło Honoru, ma moc Synchro-Przyzwania prosto ze cmentarza. Teraz zacznie się mój kontratak!"
"Raczej to będzie dla ciebie trudne, kiedy Fabryka Złomu jest w grze, synuś!" zaprzeczył Bashford.
"Co masz na myśli?"
"Kiedy moja Fabryka Złomu jest aktywna, a mój potwór "Złomu" niszczy twojego potwora, mogę go wynieść ze Cmentarza, a potem wsunąć do twojej talii." Crow mógł tylko patrzeć, zszokowany, jak dźwig złapał widmową formę Vayu i zaczął ją przesuwać w stronę Crowa.
"Człowieku!" krzyknął Crow, kiedy Vayu powędrował do jego talii. Gracz Czarnych Skrzydeł westchnął, jak zaczął tasować talię. "Niezły ruch, staruszku. Wygląda na to, że będę mieć z tobą duże problemy."
"Kolejną sztuczką będzie ustawienie trzech zakrytych kart i zakończenie moje tury." dodał Bashford, ustawiając trzy karty.
"Dlaczego go nie przyzwał?" zastanawiał się Jack.
"Niby czego nie przyzwał?" zdziwił się Blister.
"Teraz moja kolej!" rzucił Crow, rozpoczynając swoją turę. Uśmiechnął się, wiedząc że pociągnął dobrą kartę. "Gram Kartą Zaklęcia "Czarno-Skrzydłowy Atak"! Kiedy kontrolujesz potwora w trybie obronnym, mogę wysłać jednego potwora Czarnego Skrzydła z mojej dłoni na cmentarz! Pozbędę się Shury Niebieskiego Płomienia, w celu zniszczenia twojego Matczynego złomu!" zadeklarował Crow, jak wysłał kartę, podczas gdy karta Zaklęcia wystrzeliła w Matczyny Złom tornado czarnych piór.
"Nie tak szybko! Dalej, Złomo-Żelazna Barykada!" skontrował Bashford, aktywując kolejną pułapkę. "Podczas tej tury, nie będziesz w stanie zniszczyć mojego potworów przez efekt karty. Może innym razem, synku!" Barykada uformowana ze złomu otoczyła potwora Bashforda, a umieszczony na barykadzie wiatrak zniwelował tornado piór. "A co więcej, tak jak Złomo-Żelazny Wróblostrach, po sukcesywnej aktywacji również wraca do pozycji zakrytej."
"Nieźle, staruszku. Zobaczymy, jak sobie poradzisz ze Czarnym Skrzydłem - Zamiecią Dalekiej Północy!" odparł Crow, przyzywając biało-opierzonego ptaka (2) (ATK: 1300/DEF: 0). "Kiedy Zamieć Dalekiej Północy został sukcesywnie przyzwany, mogę Specjalnie przyzwać jedno Czarne Skrzydło poziomu 4, bądź niższego z mojego Cmentarza na pole. Tak więc przyzywam Czarne Skrzydło - Shura Niebieski Płomień w trybie obronnym!" Humanoidalny przypominający kruka tengu z niebieskimi piórami na głowie pojawił się obok Zamieci Dalekiej Północy (4) (ATK: 1800/DEF: 1400).
"Nie, kiedy ja mam coś do powiedzenia. Naprzód, Złomo-Żelazna Zapadnia!" skontrował Bashford. Crow spojrzał na niego zaskoczony.
"Co? Ty chyba żartujesz ze mnie!" rzucił Crow, oniemiały ze szoku. Najpierw Złomo-Żelazny Wróblostrach, potem Fabryka Złomu i Złomo-Żelazna Barykada, a teraz jego przeciwnik aktywuje jeszcze kolejną pułapkę?
"Obawiam się, że nie, punku. Kiedy używasz Specjalnego Przyzwania potwora na swoje pole, Złomo-Żelazna Zapadnia może raz na turę zanegować tą procedurę i wysłać twojego potwora z powrotem do dłoni." Dziura pokryta złomem pojawiła się pod Shurą i się otworzyła, przez co potwór Crowa wpadł do niej i wrócił do jego dłoni. "A potem, tak jak inne pułapki, ta karta również się resetuje." dodał po chwili staruszek, jak karta odwróciła się.
"Rany, ten staruszek ustawia te pułapki w taki sam sposób, w jaki ustawiał je wokół swojego domu." zauważył Crow. "Za każdym razem, jak chcę wykonać ruch, gość po prostu wycofuje ten krok." po chwili westchnął.
"Przyznam, Bashford mnie zadziwia. Najpierw jest w stanie zanegować jeden atak, zwraca potwory przeciwnika do dłoni, potem neguje zniszczenie przez efekt, a do tego jest w stanie powstrzymać Specjalne Przyzwanie. Crow będzie mieć ciężki orzech do zgryzienia." zauważyła Iris.
"Crow musi znaleźć sposób, by ominąć te pułapki." odparł Yusei.
"Zagram teraz Zaklęciem "Karta Czarnych Piór". kontynuował Crow. "Dzięki temu mogę dobrać dwie karty z mojej talii, a w zamian wysyłam potwora Czarnego Skrzydła na cmentarz. Więc wyślę Shurę Niebieski Płomień z mojej dłoni na cmentarz, i ciągnę dwie karty!" Gracz Czarnego Ptaka się uśmiechnął, widząc dobrane karty. "Kiedy mam Czarne Skrzydło na polu, mogę Specjalnie Przyzwać Czarne Skrzydło - Gale "Wicher" na pole!" oznajmił Crow, przyzywając małego humanoidalnego kruka z żółtą twarzą i zielonymi piórami na głowie (3) (ATK: 1300/DEF: 400).
"Następnie aktywuję specjalną zdolność "Wichru"!" kontynuował Crow. "Może obniżyć punkty ataku i obrony jednego z potworów przeciwnika!" Gale zamachnął skrzydłami i wysłał fale uderzeniowe w kierunku Ojcowskiego Złomu, obniżając jego moc (ATK: 2600-1300). "A skoro jego atak się zmniejszył, mogę wykorzystać Borę Włócznię do ataku na Ojcowski Złom!" Bora ponownie zaczął się kręcić i niczym korkociąg ruszył na człowieka zrobionego ze złomu.
"Aktywuję pułapkę. Złomo-Żelazny Wróblostrach!" skontrował Bashford.
"Obawiałem się, że to zrobi." mruknął pod nosem Crow, kiedy metalowa kukła ponownie zablokowała atak. "W porządku, może tym razem nie udało się, ale wciąż mam jeszcze Gale "Wicher" do użycia." Humanoidalny mały kruk uniósł się w powietrze, gotowy do ataku.
"Crow chyba wie, że Ojcowski Złom i Gale mają po 1300 punktów ataku. Czy on chce zniszczyć ich oboje?" zastanawiał się Blister.
"Zanim Gale Wicher zaatakuję, aktywuję moc Kaluta, Cienia Księżyca, z mojej dłoni." dodał Crow, wysyłając kartę na cmentarz. "Poprzez wysłanie go na Cmentarz, Gale uzyska 1400 punktów Ataku podczas tej tury." (ATK: 1300-2700).
"Ah, czyli nie był na tyle głupi, by zniszczyć obydwa potwory!" powiedział Blister, szybko odkrywając jego plan. Wzmocniony siłą Kaluta, Gale mocno machnął skrzydłami, wysyłając fale uderzeniowe, które zniszczyły Ojcowski Złom.
Crow: 2200 LP
Bashford: 2600 LP
Ale kiedy atak uderzył w potwora Bashforda, kilka gór złomów zaczęło się osuwać.
"Hah! I jak ci się to podoba, staruszku?" zadrwił Crow.
"Zobaczymy, czy się będziesz śmiać, kiedy aktywuję jeszcze inną pułapkę." skontrował Bashford aktywując czwartą zakrytą kartę.
"Co? Masz jeszcze inną?" zdziwił się Crow. Nie wiedział, czy miał się śmiać z sytuacji, czy płakać.
"Kiedy pułapka "Dusza Złomu" jest w grze, a potwór "Złom" został zniszczony poprzez walkę i wysłany na cmentarz, mogę go ponownie przyzwać podczas twojej fazy końcowej! I co na to powiesz?"
"No nie! To się robi idiotyczne!" powiedział Crow, zirytowany. Złomo-Żelazna Pułapki już wystarczająco zaczęły go denerwować, ale fakt że Bashford teraz może ponownie przyzwać zniszczonego potwora, zaczął go dobijać. "Ustawiam jedną zakrytą kartę i kończę moją turę!" dodał po chwili, kiedy statystyki Gale'a Wichru wróciły do normalności.
"A teraz Ojcowski Złom powraca na pole." odparł staruszek, przyzywając z powrotem zrobionego ze złomu człowieka. "A teraz ze względu na obecność Matczynego Złomu i Fabryki Złomu, Ojcowski Złom ponownie odzyskuje moc 1000 punktów ataku!" (1600-2600).
"No super... czyli wróciłem do punktu wyjścia." mruknął Crow.
"Dobra, teraz to już nie ma sensu." powiedział Yusei. "Na co ten gość czeka?"
"Racja. Wciąż na polu nie ma jeszcze jednej karty, która jest w stanie skompletować całą rodzinę." dodał Jack.
"Owszem, brakuje "Dziecka Złomu" zauważyła Iris. "Jak tylko jest na polu, Ojcowski Złom zyska 1000 Punktów ataku, a do tego będzie chronić tego smyka przed potworami Crowa."
"Chyba już rozumiem." odkrył Blister. "Jeśli Ojcowski Złom to ojciec, a Matczyny Złom to matka, to wraz z Dzieckiem Złomu, Bashford może wykończyć Crowa jednym uderzeniem."
"Racja, Blister." zgodziła się Iris. "Ale tylko nie mogę zrozumieć jednego. Bashford mógł już dodać ta kartę poprzez efekt Matczynego Złomu, a ma na polu zarówno Ojcowski, jak i Matczyny Złom, więc może bez przeszkód Specjalnie Przyzwać trzeciego członka rodziny. Tak więc nasuwa się pytanie: czemu tego jeszcze nie zrobił?" Wtedy Yusei zdał sobie z czegoś sprawę i ruszył w kierunku domu Bashforda.
"O co ci chodzi, Yusei? Gdzie się wybierasz?" zapytał się Blister.
"Porozglądać się wokół domu staruszka." odpowiedział Yusei. "Chyba jest tam coś, co może zaważyć o losie tego pojedynku.
""Zaważyć o losie pojedynku"? O czym ty mówisz?" zdziwiła się Iris.
"Coś, dzięki czemu Crow może w końcu przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść." odparł Yusei zanim odszedł.
"Doprawdy?" zdziwiła się Iris, patrząc na pojedynek. "Mam nadzieję, że nasz kumpel zdoła odwrócić sytuację."
"Moja tura, synuś. Ciągnę!" zadeklarował Bashford, ciągnąc kartę. "Zagram Kartą Zaklęcia "Żelastwo Zaporowe" i doposażę go do Ojcowskiego Złomu!" Prawa ręka zrobionego ze złomu człowieka zaświeciła się na złoto. "A teraz Ojcowski Złom wyśle na recykling twoje Czarne Skrzydło - Gale Wicher!" Ojcowski Złom jednym uderzeniem zmienił małego kruka w stos pikseli, a otaczające arenę góry złomy zaczęły się znowu osuwać.
Crow: 900 LP
Bashford: 2600 LP
"Ale oczywiście nie zapomnisz, że kiedy wyposażony w Żelastwo Zaporowe Ojcowski Złom zniszczył twojego potwora, ty obrywasz połową z punktów ataku zniszczonego kruka!" Zrobiony ze złomu człowiek nie zwlekał i dostarczył prawy prosty wprost na Crowa.
"Ouh... jak na taką górę złomu, ten gość potrafi się bić..." mruknął Crow.
Crow: 250 LP
Bashford: 2600 LP
Ostatnia fala uderzeniowa znowu uderzyła w stosu złomu. W końcu góry nie wytrzymały uderzenia i zaczęły się osuwać i zapadać dookoła posiadłości. I to wystarczyło, by zaalarmować widzów.
"Rany, co to było?" zażądał Jack.
"Wygląda na to, że fale uderzeniowe wywoływane podczas tego pojedynku powodują osuwanie się gór złomu!" zauważył Blister.
"Ale przecież to oznacza, że jeśli się stąd nie wyniesiemy, zostaniemy pogrzebani żywcem!" dodała Iris. "Crow, musisz przerwać ta walkę! Góry złomu zaczynają się walić!"
"Słyszałeś to, dziadek? Musimy stąd spadać!" poinformował staruszka Crow.
"Co jest, punku? Czyżbyś zaczął się bać przegranej ze staruszkiem?" zadrwił Bashford.
"Ergh... w porządku, w takiej sytuacji aktywuję kartę-pułapkę, "Czarny Piorun"!" skontrował Crow. "Kiedy moje Czarne Skrzydło zostało zniszczone przez walkę, ta karta zaserwuje ci 400 punktów obrażeń za każdą kartę, którą kontrolujesz! A skoro masz aż siedem kart... no, wiesz co to oznacza..." Czarny piorun wystrzelił się z karty i uderzył bezpośrednio w Bashforda, redukując jego punkty życia do zera.
Crow: 250 LP
Bashford: 0 LP
Platforma Bashforda zaczęła się niebezpiecznie wahać i w końcu się osunęła, zabierając staruszka ze sobą. Crow wyskoczył ze swojej platformy i szybko pobiegł do Bashforda, kiedy fale złomu przykryły Arenę Walk. Kilka minut później cała posiadłość Bashforda utonęła w śmieciach i żelastwie.
"Crow! Bashford!" zawołał Blister.
"Czy ktoś tu jest?" krzyknął Jack.
"Gdzie jesteście?" dodała Iris. Wtedy niespodziewanie drzwi starej lodówki otworzyły się, ujawniając Crowa oraz Bashforda. W niektórych miejscach byli poobijani, ale wyglądali na całych i zdrowych.
"Mówiłem, że wyciągnę kotwicę, panowie." odparł Crow.
"No, na to wygląda." odpowiedziała Iris. Kiedy Bashford wyszedł z lodówki, był zrozpaczony, kiedy widział obecny stan swojej posiadłości. Dom został kompletnie zniszczony, a arena zasypana.
"N-Nie... moja arena... to niemożliwe..." powiedział załamany Bashford. Kiedy chciał się jeszcze zbliżyć do zniszczonego domu, Crow musiał go złapać.
"Cofnij się!"
"Trzymaj się z dala ode mnie, punku. Muszę się dostać do mojego domu!"
"Obawiam się, że nic z tego domu nie zostało..." rozległ się głos, kiedy grupa zauważyła biegnącego do nich Yuseia.
"Yusei!" zawołał Jack.
"Jesteś cały!" dodała Iris.
"Przepraszam" powiedział Yusei do Bashforda. "Twój dom może już leży w ruinach, ale udało mi się wyjść cało z tym." dodał, dając staruszkowi stare zdjęcie, na którym był Bashford sprzed kilku lat w towarzystwie żony i dziecka. "Zakładam, że to jest dla ciebie ważne."
"To przecież fotografia rodziny." zauważył Crow.
"Rodziny? Myślałem, że nie miałeś rodziny." powiedział Blister.
"Mam ją... to znaczy... miałem ją kiedyś." odpowiedział Bashford.
"Chyba już rozumiem." powiedziała Iris. "To zdjęcie to dowód na to, że Dziecko Złomu nie było w twojej talii kart, prawda?"
"To prawda." odpowiedział Bashford. "Ta karta była w mojej talii kart kiedyś. Dałem tą kartę mojemu synowi, Adamowi. Często pracowałem, nie miałem nawet czasu dla swojego syna. Zanim się obejrzałem, moja żona wyprowadziła się z nim. Czułem się temu winny. Dlatego zbudowałem własnoręcznie tą Arenę Walk w nadziei, że mój syn kiedyś wróci. Ale okazało się, że to tylko zwykła iluzja. Wciąż żyłem tutaj, nieświadomy, że Adam może nie wrócić."
"A więc to dlatego nie chciałeś opuścić tego miejsca." zauważył Blister. "Czekałeś."
"Czy to prawda?" zapytał się Yusei. Bashford skinął głową.
"T-tak.. spędziłem całe swoje życie, czekając..." powiedział ze smutkiem Bashford, kiedy jego łzy opadły na zdjęcie.
"Wiesz co..." powiedział Crow, kiedy nagle wpadł na pomysł. "Masz chłopie nowych synów, właśnie tutaj!"
"Co?" zapytał się Bashford, zdziwiony.
"Po prawdzie masz aż pięciu! Czterech dużych synów oraz jedną córkę!" kontynuował Crow.
"Ma rację." zgodził się Yusei. "Chciałbym jak najwięcej się dowiedzieć jak można kierować talią Złomu."
"Racja." zgodził się Jack. "Chciałbym się z tobą kiedyś zmierzyć, staruszku."
"Mhm... hej, a jeśli się przeprowadzisz do Marthy, będziesz mieć dużo wnuków. Całe mnóstwo!" dodał Crow.
"Heh... to brzmi nieźle." odpowiedział Bashford, mając już dobry nastrój. Zaś Iris patrzyła na te widowisko, również z uśmiechem na twarzy, czując lekką nostalgię.
"Wszystko w porządku, Iris?" zapytała się Nullite.
"Mhm? Och... tak, nic mi nie jest. Tylko... kiedy na to patrzę, od razu przypominam sobie o swoim przybranym dziadku." odpowiedziała z westchnieniem Iris.
"Klaus byłby z tego zadowolony. Prawda, moja pani?" dodał Linehalt. Iris skinęła głową, choć wewnątrz jej umysłu, pewne myśli nie dawały jej spokoju. "Ale mimo tego ja wciąż nie potrafię odkryć, kim byli moi rodzice..."
Później...
Yusei i grupa patrzyła z zadowoleniem, jak Bashford kończył poprawki statuy Smoka Gwiezdnego Pyłu oraz Nanohy Takamachi przed posiadłością Marthy. Światło zachodzącego słońca odbijało się od pomarańczowych płyt na klacie Smoka oraz od czerwonej kuli na włóczni Nanohy. Dzieciaki patrzyły na pomnik dwóch potworów z zachwytem.
"Wyglądają jak prawdziwy Smok Gwiezdnego Pyłu oraz Nanoha Takamachi!" powiedział Ginga.
"Nie! Jeszcze lepiej!" dodała Lilie.
"Heheh... Wygląda na to, że podoba wam się mój owoc pracy." powiedział z zakłopotaniem Bashford.
"Widać, że jest szczęśliwy." powiedział Yusei. "Wykonałeś niezłą robotę dziś, Crow."
"Tak myślisz?" odparł Crow.
"Hej, Crow!" zawołał Bashford, schodząc z drabiny. "Chodź no tu. Moje barki mnie dobijają. Chodź i pomasuj staruszka, dobra?"
"Co? Dlaczego to ja mam to robić?" zdziwił się Crow.
"No weź, Crow. Staruszek potrzebuje dobrych rąk. Ty chyba nie chcesz zawieść swojego ojca, co?"
"No.. nie, ale.." zaczął Crow, lecz nie był w stanie znaleźć odpowiednich słów.
"No dawaj, Crow." odparł Iris, lekko popychając go.
"Jesteś jego nowym synem, pamiętasz?" przypomniał Jack. Crow jęknął i podszedł do Bashforda, masując jego ramiona.
"O tak... dokładnie tutaj... może trochę przyciśniesz?"
"Masz na myśli TAK?" odpowiedział zadziornie Crow, przyciskając ramiona staruszka aż za bardzo, przez co Bashford zaczął się zwijać z bólu.
"Nie tak mocno! Czy ty nie potrafisz być łagodny dla starszych?" jęknął Bashford. Po chwili wszyscy zaczęli się śmiać.
W nocy...
Kiedy inni już spali, Iris, Yusei, Jack i Crow zebrali się wokół Blistera, który był przy komputerze. Wiedzieli, że nie przybyli do Marthy tylko dla odpoczynku. Ich przyjaciel, Blister, miał dla nich pewne informacje.
"Skoro nasz staruszek jest już szczęśliwy, możemy pogadać." powiedział Blister, przełączając ekran panoramy Nowego Miasta Domino. Przed nimi wyświetlił się obraz sporego krateru. Tego samego, w których Wice-Dyrektor Lazar spotkał Trzech Cesarzy Yliaster.
"O czym pogadać?" zapytał się Yusei.
"Czy usłyszeliście, że wielki meteor spadł z nieba i uderzył niedaleko miasta?"
"Ja słyszałam. W telewizji o tym mówili." zauważyła Iris.
"No to cię zadziwię." kontynuował Blister. "Udało mi się zhackować systemy Sektora Ochrony na kilka minut. Z tego, co udało mi się wygrzebać z bazy danych, jest tylko jedno. To, co spadło na Ziemię, nie było wcale meteorytem. Według badań to była kamienna tablica."
"Data pokazuje, że to miało miejsce dwa tygodnie temu. Właśnie wtedy pojawił się Duch i jego robot zdolny pochłaniać Synchro-Potwory." zauważyła Iris, lekko się trzęsąc. Wciąż pamiętała, jak pojedynkowała się z Duchem. I to raczej nie było miłe spotkanie. "Czy to ma jakiś związek?"
"Na razie nie wiem. Wiem tylko to, że Sektor Ochrony od razu zaczął to przewozić i jeszcze trzymać to w tajemnicy.
"Trzymać w tajemnicy?" zdziwił się Jack. "Twierdzisz, że ta tablica jakieś sekrety, które Sektor chce chronić przed niepowołanymi?"
"Kamienna tablica, a potem Graczo-Bot." zauważył Yusei. "Co się tu dokładnie dzieje?"
"Wiem tyle samo, co ty." odparł ponuro Blister. "Ale cokolwiek to jest, wiem jedno. Ktoś szczególnie nie chce, by ludzie się o tym nie dowiedzieli."
Pl: No cóż, jak na razie dobrze mi idzie, co nie? Wiem, że to krótki rozdział, ale staram się jakoś to zrobić. Ale jeśli to was to ucieszy, niedługo będzie odcinek z pojedynkiem "Jack kontra Don Pierro", a potem rozdział, w którym Yusei zmierzy się z tym tajemniczym Duchem. Kto wie, może w tym kolejnym bardziej rozwinę relację głównej bohaterki z naszym Signerem? Czytajcie i komentujcie!
Eng: Well, so far I'm doing well, isn't? I know, this is a short chapter, but I try somehow to do it. But if you are pleased, soon will I write a chapter w duel "Jack vs Don Pierro," and then a chapter in which Yusei will face the mysterious Ghost. Who knows, maybe in the next chapter I more elaborate the relationship of the main character and our Signer? Read and Comment it!
