Rozdział 16 – Geniusze i Super-mechanicy!
Disclaimer: I do not own Yu-Gi-Oh! 5D's, the cards, or the Magical Girl Lyrical Nanoha StrikerS/Bakugan and their abilities.
Iris jechała autostradą na swoim Ścigaczu Walk, StarDynamo. Próbowała za wszelką cenę się skupić, ale w jej głowie było tyle myśli, że nie potrafiła się skupić na opanowaniu ich. Po kilkunastu minutach w końcu się zatrzymała, sfrustrowana.
"Wszystko w porządku, Iris?" zapytała się Nullite.
"Nie, nie jest dobrze." odpowiedziała srebrno-włosa dziewczyna. "Staram się jakoś uporządkować moje myśli i osiągnąć tą Kontrolę Chaosu, ale jedynie otrzymuję ból głowy. Nie wiem, jak ta Quaza to robi. Ja się męczę od kilku godzin i nic, a ona była w stanie to zrobić w kilka sekund."
"Po prostu ona ma więcej doświadczenia." wcięła się Subaru. "Spójrz na mnie. Ja nie byłam w stanie dorównać Nanohie, ale się nie poddaję i co mi wyszło? Stałam się członkinią Specjalnego Oddziału Ratowniczego Gulfa."
"No tak, ale to było w Mid-Childia, walczyłaś przeciw kobiecym androidom, i o mało nie straciłaś zdrowego rozsądku, kiedy chciałaś ratować swoją siostrę. Ja zaś nie mam siostry, którą chcę ocalić, zachowuję rozsądek, a teraz wylądowałam w samym środku walki przeciw tajemniczej grupie dziwaków, którzy mają roboty zdolne pochłaniać Synchro-Potwory. A to wielka różnica." skontrowała Iris.
"Skoro opanowanie swych myśli ci nie wychodzi, to może przejdziesz na opanowanie tego Oka Orichalcum?" zasugerowała Shamal. "W końcu Quaza powiedziała, że medium jest niezbędne to wykonania Chaotycznej Synchronizacji."
"Wierz mi; próbowałam jakoś nagiąć te "oko" do mojej woli, ale jedynie otrzymałam gorąc. Może to się włącza podczas ognia walki? W końcu, kiedy ona przyzwała tego Dragonoida, moje oko zaczęło pulsować."
"To co teraz robimy?" zapytała się Arf.
"Na razie zrobimy sobie przerwę, a potem walnę w kimono." odpowiedziała Iris.
"Nic dziwnego, w końcu jest wieczór. A zawsze o tej porze lepiej mieć ciepłe towarzystwo w postaci Yuseia, nyaa!" To wystarczyło, by Iris spojrzała na Arf.
"Słuchaj, Arf. Ja się wcale nie podkochuję w Yuseiu. A w ogóle wcale nie chcę go prosić o przenocowanie u mnie i..." tutaj Iris się zaczerwieniła. Wiedziała sporo o związkach i o "nocnych romansach", ale nie chciała tego próbować.
"No weź, będzie fajnie. Zapewne już Yusei dzwoni do ciebie i poprosi cię o coś!"
"Ile razy mam..." zaczęła Iris, kiedy nagle zadzwonił jej telefon. Srebrno-włosa spojrzała na Arf, zaskoczona, aktywując swoją komórkę. "Co jest?"
"Cześć, Iris. Tu Yusei." dotarła odpowiedź, na co Iris jeszcze raz rzuciła zaskoczone spojrzenie na Arf.
"Hejka. Co tam?"
"Czy mogę cię poprosić o coś?"
"Tak, akurat mam wolne." odpowiedziała Iris.
"Możemy się spotkać przy restauracji na siódmej ulicy?" zapytał się Yusei.
"R-restauracji? T-to znaczy, tak. Oczywiście." odpowiedziała Iris, kiedy Yusei się rozłączył.
"Nyaaa! A jednak! Randka w samą noc!" pisnęła Arf, machając ogonem.
"Raczej wątpię. Yusei nie zaprosiłby mnie do tej drogiej restauracji bez powodu." mruknęła srebrno-włosa, odpalając swój silnik i ruszając w kierunku centrum miasta.
Mune ni yadoru atsuki suisei wa
{The warm comet lodging in my chest}
(Muzyka zaczyna się z czarnym tłem, kiedy z wolna pojawia się karta z symbolem Kręgu Mid-Childia, która się obraca, ujawniając z drugiej strony Iris. Otwiera powoli swe srebrzyste oczy, a jej medalion zaczyna świecić.)
Hajimari no kodou e...
{Goes toward the beginning's beat...}
(Scena ukazuje ponownie Iris, tym razem na pustyni zaciskając swoją pięść i patrząc w niebo)
(Scena zmienia położenie, ukazując widok na Nowe Domino City i wtedy pojawia się napis "Yu-Gi-Oh!". Po sekundzie pojawia się błysk i pod głównym napisem pojawia się napis "Over The Nexus". Po kilku sekundach, sceneria ukazuje Iris z Toru i Misaki przy garażu, grupę Signerów (Yusei, Jack, Crow, Akiza, Leo i Luna) na głównym stadionie, oraz Vizora i Quaza stojących na szczycie drapacza chmur, przyglądających się panoramie Domino City)
"Nakusu mono wa nanimo nai" to chiisana kata wo dakishime
{"There's nothing to lose" embrace the small shoulder closely} W Nowym Domino City Iris Luster patrzy na niebo, a wiatr powiewa jej włosy. Spogląda za siebie i widzi duchy Subaru, Teany, Erio i Caro, patrzący na nią z uśmiechem. Wówczas ona się uśmiecha.
Kizutsuketeta itakutemo tsurakutemo modoranai kara…
{Even if you're hurt, even if it hurts or is unbearable, it won't come back} W Satellite Yusei spogląda w niebo, podczas gdy za nim stoją duchy Stardust Dragon, Majestic Star Dragon i Junk Warrior, choć sam nie jest świadom ich obecności.
Ima wo kaetakute muchuu de kakenuketeta
{I want to change myself after running through this trance} Iris spogląda na Nowe Domino City z góry i widzi wielu graczy pojedynkujących się na drogach. Obok niej stoi duch Nullite.
Demo, kidzukeba "Daijoubu da yo"
{But, I realize that "It will be alright"} Scena ukazuje kolejno Graczy i ich najsilniejszych potworów: Yuseia ze Stardust Dragon i Jacka z Red Dragon Archfiend, Crowa z Blackwing Armor Master i Akizę z Black Roze Dragon oraz Leo z Power Tool Dragon i Lunę z Ancient Fairy Dragon. Potem znowu pojawia się Iris z świecącym wisiorkiem, który okrywa ją białą poświatą.
Itsudemo kimi ga tonari de waratteta
{because you always laughed next to me.} Nagły błysk ukazuje Iris nagą, po czym promienie oplatają jej delikatne ciało, formując dla niej Barrier Jacket w postaci wersji Material-D, a jej włosy zmieniają kolor z srebrnego na srebrno-czarny. Chwilę po tym, Iris otwiera swoje oczy, które są teraz bichromatycznie czerwono-niebieskie. Poświata znika, ukazując Iris w zmienionej formie, po czym rusza w stronę widza.
Sora ni ochita tsurugi no shizuku ni
{What fell into the sky, into the Moon Sword's droplet,} Iris stoi sama naprzeciw Primo, Lestera i Jakoba oraz górującego nad nimi Cesarza Meklorda Wisela. Primo wydobywa miecz z kabury i wskazuje nim Iris, podczas gdy Cesarz Meklord Wisel rusza do ataku.
Mihatenu omoi wo kasanete
{were these overlapping feelings I didn't see through the end.} Niespodziewanie Teana, Subaru, Erio i Caro, w towarzystwie Chrono Harlaown, Ari Liese i Lotte Lesie wyskakują zza pleców Iris, gotowi walczyć przeciwko maszynie. Wówczas Iris otrzymuje wizję Cesarza Meklorda Skiela oraz trzeciego, innego Meklorda nasyłanych przez nieznaną istotę .
Soba ni aru yasashii ondo ni mada furerarezuita
{Next to you is a tender warmth I have yet to touch.} Podczas Turbo-Pojedynku, Vizor i Quaza dokonują "Accel Synchro" i "Chaos Synchro", przywołując na pole Tech Genus Blade Blaster oraz Galaxy Dragonoida.
Sono yokogao ni hontou ha kokoro hodokitai
{In that profile of yours, the truth unlocks my heart.} W mroku nocy, otoczona przez świetliki, Iris patrzy na gwieździste niebo, wspominając swoją matkę, której nie widziała od dawna, po czym czuje rękę na ramieniu. Lekko się odwraca i widzi uśmiechniętego Yuseia w towarzystwie Jacka i Crowa.
Boku wa shitteru kara kesshite hanarenai
{I know, I'll never let go.} Przed Iris pojawia się Szkarłatny Smok a wokół niego Stardust Dragon, Red Dragon Archfiend, Black Rose Dragon, Life Stream Dragon i Ancient Fairy Dragon. Wtedy wszystkie smoki wydają z siebie ogromny ryk, a obok Iris pojawia się duch Nullite, która się uśmiecha do Iris. Dziewczyna kiwa głową i się jednoczą.
(Muzyka gra do końca) Sceneria znów staje się czarna jak na początku, tylko tym razem ukazuje Krąg Mid-Childia, który wciąż się obraca. Na niej stoi Iris obracając się, ukazując raz swoją normalną formę, a raz formę maga. Podczas obracania pojawiają mgliste obrazy Nanohy, Hayate, Vity, Signum, Erio, Caro, Teany, Subaru i Shamal. Wtedy sceneria zmienia się raz jeszcze ukazując Nowe Domino City oddzielone świetlistą linią od Crash Town, i nagle na tle pojawia się napis "Yu-Gi-Oh!" i "Over The Nexus", kończąc sekwencję openingu.
Późnego wieczoru, Yusei, Jack, Crow, i Iris byli w luksusowej restauracji z Miną i Trudge'm, którzy ich zaprosili. Właśnie mieli stek z parzonymi warzywami i szklanki mleka.
"A więc to tak jedzą ci bogacze, co?" powiedział Crow, biorąc kęs steku. "To najlepsze żarcie, jakiekolwiek jadłem. No dalej, kochani; to rzadkość mieć tak fajną ucztę w takiej eleganckiej restauracji, co nie?" Jednak ani Yusei, ani Jack, ani nawet Iris nie wzięli kęsa.
"Ta sytuacja jest podejrzana..." mruknął Jack, zwracając uwagę Miny i Trudge'a.
"Heheh, jaka znowu podejrzana?" zapytała się Mina. "My tylko zaprosiliśmy was na kolację, to wszystko."
"Wiecie, co dziadek Klaus zawsze mi powtarzał?" stwierdziła Iris. "Nic na tym świecie nie jest za darmo. Wszystko jest za jakąś cenę, qui pro quo. Albo inaczej, "coś za coś"."
"Zgadzam się z Iris. To niemożliwe, żeby ludzie wyższych sfer jak wy tak po prostu nas zapraszacie na kolację." dodał Yusei.
"Hej, chcemy być po prostu mili." powiedział Trudge.
"Więc nie ma tutaj haczyka?" zapytał się Jack.
"No oczywiście, że nie... no... wprawdzie jest jeden."
"Mogłam się spodziewać." westchnęła Iris.
"To nic wielkiego." powiedziała Mina. "Tyle, że znaleźliśmy dwóch nieprzytomnych ludzi na plaży. Mają amnezję. Ochrona ma na nich oko, ale nie wiedzą, gdzie się podziać."
"To dlaczego nas zaprosiliście?" zapytał się Yusei.
"Miasto Domino jest pełne turystów, ale Ochrona też ma ręce pełne roboty. Dlatego postanowiliśmy..."
"Więc chcecie nam wsunąć tych gości?" domyślił się Jack.
"Nasz garaż nie jest hotelem." burknął Crow, biorąc kolejny kęs.
"No litości, to tylko kilka dni..." powiedział Trudge.
"Nie sądzę." odmówił Yusei.
"Chociaż ty, Iris." błagała Mina.
"No nie wiem..." odpowiedziała Iris.
"Błagam was, oni potrzebują pomocy."
"Nie ma szans." zaprzeczył Jack.
"Będę błagać, jeśli muszę." powiedział Trudge, chyląc głowę.
"Nie próbuj." skontrował Crow.
"Więc chcecie powiedzieć, że odmawiacie, chociaż jecie bardzo pyszny i bardzo drogi posiłek, na który waszą czwórkę zaprosiliśmy?" niemal krzyknął Trudge.
"Skoro tak to ujmujesz..." powiedział Crow. "To gdzie są ci panowie z amnezją?" spytał, rozglądając się.
"No... powinni już tutaj być." powiedział Trudge, patrząc na Minę, która też patrzyła na niego ze zmartwieniem.
"No cóż, jeśli są zaginieni w akcji, nic nie poradzimy." powiedział Crow, po czym kontynuował swój posiłek.
Kilkanaście minut później, czterech Turbo-Graczy kierowało się do podziemnego parkingu, kontynuując rozmowę...
"Wow, było blisko..." westchnął Crow, najedzony. "Już prawie mielibyśmy nowych lokatorów."
"Więc chyba to dlatego zaakceptowałeś to zaproszenie i zajadałeś się, podczas gdy oni wprowadzali nas w szczegóły." skarcił Jack.
"To fakt." zgodziła się Iris. "Może mamy dobre stosunki z Miną i Trudge'm, ale nigdy by nas nie nabrali."
"I to mówi dziewczyna, która ma nowiutki apartament w dzielnicy Szczytów, żyje w niezłym luksusie i do tego nawet nie zaprosiła nas na jedzenie." mruknął Crow.
"To dlatego, że staramy się żyć na własną rękę." wyjaśnił Yusei. "Gdybyśmy przychodzili do Iris każdego dnia na posiłek, szybko stalibyśmy się darmozjadami."
"Przynajmniej mielibyśmy sporo energii oraz..."
"Chłopaki, chyba mamy gości." powiedziała Iris, wskazując palcem na swoje Ścigacze Walk, a raczej na dwójkę ludzi, którzy coś kombinowali przy Ścigaczach Jacka oraz Crowa. Jednym z nich był niebiesko-włosym mężczyzną noszącym biało-żółto-niebieską kurtkę z czarną koszulką i niebieskimi dżinsami, który pracował przy Ścigaczu Jacka. Zaś druga osobą była złoto-włosa dziewczyna, która miała na sobie lawendową kurtkę z szarą koszulką i zieloną spódniczkę; po za tym pracowałą przy Ścigaczu Crowa. Widząc to, zdenerwowany Jack szybko podszedł do nich.
"Co wy, do licha, wyprawiacie z naszymi Ścigaczami Walk?" zażądał Jack, przyciągając uwagę dwóch ludzi. "Nie pozwalam sobie, by ktoś szperał za mną!" Następnie złapał dwóch ludzi i z zaskakującą siłą popchnął ich, zwalając ich z nóg. "Nigdy więcej się nie zbliżajcie do mojego Ścigacza! Dobrej nocy, panowie." dodał po chwili były król Turbo-Walk, po czym odjechał swoim Ścigaczem Walk.
"Zaczekaj, Jack!" krzyknął Yusei, ale było już za późno, by złapać swojego przyjaciela.
"Mógł co najwyżej sprawdzić, co ta dwójka narobiła." mruknął Crow, sprawdzając swój Ścigacz.
"Wszystko w porządku? Nic się nie złamało?" zapytał się Yusei, zwracając się do dwóch ludzi, którzy jęknęli, lecz nim zdołali coś powiedzieć, pojawili się Trudge i Mina, zaskoczeni.
"Co się tutaj stało?" zapytała się Mina.
"Właśnie szliśmy, kiedy nagle zauważyliśmy tą dwójkę, która coś robiła przy naszych Ścigaczach Walk. Chyba chcieli je zagarnąć." odpowiedział Crow, wskazując na niebiesko-włosego mężczyznę oraz złoto-włosą dziewczynę, na widok których Trudge i Mian byli zszokowani.
"Chwila, ta dwójka to..." zaczął Trudge.
"Bruno! Lynx!" skarciła Mina. "Dlaczego nie przyszliście do restauracji?"
Bruno i Lynx szybko skulili się ze strachu i zaczęli przepraszać. "P-Przepraszamy! Zauważyliśmy te wspaniałe Ścigacze, i chcieliśmy je tylko podrasować! Serio!"
"T-Tak! Nie mieliśmy zamiaru ich ukraść!" dodała Lynx.
"Zgaduję, że to ci, o których mówiliście w restauracji, racja?" zapytała się Iris.
"Tak, to są Bruno i Lynx." zgodziła się Iris.
"Wy chyba nie mówicie poważnie?" rzucił Crow, po czym zwrócił się do Yuseia. "Co z nimi zrobimy, Yusei?"
"A czemu się mnie pytasz?" zapytał się Yusei.
Po chwili na parkingu rozległ się dźwięk Ścigacza Walk Jacka, który właśnie przejeżdżał i błyskawicznym ruchem złapał Bruno, zabierając go ze sobą, zdążywszy krzyknąć. "Na chwilę go pożyczam!"
"Lepiej go dogońmy, bo inaczej Jack zrobi coś, czego bardzo będzie żałować." mruknęła Iris, i spojrzała na Lynx. "Ty jedziesz ze mną."
"Chwila, dokąd tak się śpieszycie?" zapytał się Trudge.
"Nie martwcie się, zajmiemy się nimi." zapewnił Yusei i po chwili on, Crow oraz Iris z Lynx wyjechali z parkingu, zostawiając zaskoczonego Trudge'a i Minę.
Po chwilli w Poppo Time...
Jack mocno zrzucił Bruno na podłogę. Po chwili niebiesko-włosy facet odwrócił się i zaczął protestować. "Proszę, nie bij mnie! Jestem pacyfistą!"
"Czy któryś z was nie wie może, co to jest pacyfista?" zapytał Crow, zmieszany.
"Nie wiesz? Tak się określa osobę, która nie przepada za przemocą!" odpowiedziała Iris, jakby dla niej to było głupie pytanie.
"Lepiej zacznij śpiewać, gnojku! Coś ty poprzestawiał w moim ścigaczu?" zażądał Jack.
"A co on tam nawyprawiał?" zapytał się Yusei.
"Moc mojego Ścigacza Walk znacznie wzrosła i jechałem szybciej." odpowiedział Jack.
"Że co?" zdziwili się Yusei i Iris.
"Sorka, po prostu lekko przekonfigurowałem system jego Ścigacza Walk!" stwierdził Bruno.
"No, ja też!" dodała Lynx.
"No dobra... nie wiem dokładnie, co oni mówili, ale patrząc na to mogę wydedukować, że ci goście sprawili, że Ścigacz Jacka stał się szybszy..." zastanawiał się Crow.
"To trochę dziwne. Yusei starał się zwiększyć moc naszych Ścigaczy od miesięcy." powiedziała Iris. "A wy zrobiliście w kilka minut?"
Po uspokojeniu się, Yusei podszedł do Bruno. "Musisz mi koniecznie pokazać, jak to zrobiłeś." Po chwili Bruno usiadł przy komputerze i w kilka minut na ekranie wyświetliły się dane o Kole Fortuny Jacka.
"Widzisz to? Zwyczajnie zmieniłem taktowanie z dopalaczami. Dzięki temu moc tego pojazdu wzrosła o 20 procent." stwierdził Bruno.
"Racja. Tego nie zauważyłem." skinął głową Yusei.
"Zaś u Crowa jego wzmacniacze są w porządku." dodała Lynx, wskazując na schematy Czarnego Ptaka. "Problem był taki, że obok silnika było coś, czego jeszcze nie stwierdziłam. Postanowiłam ominąć ten problem i podrasowałem system, który przewodzi moc z silnika do dopalaczu. Dzięki temu ten Ścigacz Walk będzie w stanie wyciągnąć prawie 30 procent mocy więcej, niż zazwyczaj."
"Te... całkiem nieźle pomyślane." zauważyła Iris.
"Czy wiesz może, co ci geniusze gadają?" zapytał Jacka Crow.
"Wiem tyle samo, co ty." burknął Jack, nieprzekonany. "Ale lepiej nie opuszczać gardy. W końcu to para nieznajomych."
"To się da również zainstalować w Ścigaczach Yuseia i Iris." kontynuował Bruno. "Jeśli uda się nam stworzyć dobry program do zwiększenia siły tych pojazdów, zapewne Ścigacze będą znacznie szybsze, niż na początku."
"Poważnie? No to ja jestem kolejny!" zawołał Crow.
"Co ja ci mówiłem? Nie ufaj im!" rzucił Jack.
"Jeśli to wam się podoba, możemy zrobić dobry program dla całej czwórki. W mig może się nam udać skonstruować program, który zapewni waszym ścigaczom większą moc." powiedział Bruno.
"Tak! Tak! Zrób to!" wiwatował Crow. Jack jęknął, uderzając się w czoło. Nie takiej reakcji oczekiwał od gracza Czarnego Skrzydła.
"Więc ty się nazywasz Bruno, prawda?" zapytał się Yusei.
"Tak, tak myślę, że to właśnie moje imię. Nie wiem co Trudge i Mina ci powiedzieli, ale nie sądzę, bym coś po za tym pamiętał." odpowiedział Bruno.
"A ty chyba jesteś Lynx, tak?" zapytała się Iris.
"No. Przynajmniej tak mi się wydaje." odpowiedziała Lynx i wtedy Iris wstrzymała oddech, patrząc na twarz nowo-poznanej dziewczyny. Nie wiedziała, czy jej wzrok był dobry, zważywszy na jej stan, ale teraz wszystko okazało się dla niej jasne. Lynx wyglądała niczym Iris, pomimo tego, że ona miała niebieskie oczy, podczas gdy Iris srebrzyste. Ale reszta się zgadzała. Rysy twarzy, taki sam styl ułożenia włosów... "Co jest?"
"T-ty... znaczy..." jęknęła Iris, zszokowana.
"Czy coś się stało, Iris?" zapytał się Yusei i wtedy jego oczy się rozszerzyły ze zdumienia, widząc zarówno ją jak i Lynx. "Wyglądacie tak samo!"
"Co?" powiedzieli wspólnie Crow i Jack, patrząc na nie. Obydwoje otworzyli usta z szoku. "No dobra... czy ktoś jeszcze widzi podwójnie?" wysapał Crow.
"Wow, to jest dziwne..." powiedział Bruno, patrząc na Iris i Lynx. "Nie zauważyłem tego... poza oczami... wasza dwójka wygląda tak samo."
"N-no... to chyba nie problem, tak?" zapytała się Lynx, czując się niepewnie.
"Wybacz, Lynx." odpowiedziała Iris. "Nigdy nie sądziłam, że istnieje ktoś, kto wygląda jak ja... jakbym patrzyła się w lustro."
"Uach... kto mnie obudził? Miałam ponętny sen..." mruknęła Arf, przecierając oczy i wtedy widziała Iris oraz... drugą Iris? "Nyaaa!"
"Co? Gdzie? Jak?" powiedziała Subaru, pojawiając się obok chowańca. Rzut okiem na Lynx wszystko jej wyjaśnił. "B-bakana... "
"Dwie Iris? A-ale... jak..." zapytała się Nanoha, zszokowana. Po chwili reszta dziewczyn oraz Linehalt patrzyli to na Iris, to na Lynx.
"Jak to możliwe? Dwie takie same osoby?" zdziwiła się Caro.
"To nie ma żadnego sensu!" rzuciła Vita, zaskoczona. Jednak kiedy podeszła bliżej, świadoma, że Lynx może jej nie widzieć, zatrzymała się na pół kroku, kiedy złoto-włosa dziewczyna rzuciła okiem na nią! "O-Ona mnie widzi! Ona mnie widzi!"
"Jak to? Kolejna osoba ze mocą widzenia duchów?" zdziwił się Zafira.
"Ona mnie widziała! Ona..." kontynuowała zaskoczona Vita, kiedy nagle urwała się na pół krzyku. "Albo to tylko ja, albo mam właśnie deja vu?"
Yusei już się otrząsnął z szoku, po czym spojrzał na Bruno. "Więc Bruno, możesz na to rzucić okiem." po chwili na ekranie wyświetlił się schemat silnika.
"Czy to jest projekt silnika Planetarnej Cząsteczki?" zapytał się Bruno.
"Ee... tak, czy..." zaczął Yusei.
"Czy został skonstruowany?" dokończył Bruno.
"Nie, raczej nie działa."
"Fascynujące. Może to tylko prototyp, ale..." powiedziała Lynx, spoglądając na schematy. "Ale widać, że Ener-D w tym silniku szybko się zużywa, jeśli zostaje użyte. Jeśli uda się nam stworzyć program do poprawy szybkości, to Ener-D będzie mniej zużywać, jeśli prędkość pojazdu będzie zwiększona."
"Ty chyba im nie ufasz, Yusei." powiedział Jack. "Przecież dopiero co ich poznaliśmy, a ty już ich wprowadzasz w ściśle tajny projekt?"
"Nie teraz, Jack." przerwał Yusei. "Nie widzisz, że mamy tu prawdziwą rozmowę?"
"C-co?! Ale... mówisz, że ty i ja nie mamy rzeczywistych rozmów?!" rzucił Signer Skrzydła, lecz był ignorowany, gdyż Yusei, Bruno i Lynx dyskutowali przy komputerze. "Yusei?"
"Weź na luz, Jack." wciął się Crow. "Oni, jak on to ujął, prowadzą ożywioną rozmowę. To coś, czego nawet ty nie rozumiesz."
"Ty chyba nie... no... ach, nieważne." powiedział Jack, idąc na górę.
Iris nerwowo zachichotała, lecz potem zwróciła uwagę na Lynx. "To dziwne... dopiero, co ją poznałam, a wyczuwam w niej coś dziwnego... zupełnie, jakbym ją spotkała wcześniej..."
Kilka godzin później...
Yusei, Bruno i Lynx wciąż kontynuowali rozmowę na temat programu, i wydawało się, że to już trwa wieczność. Po chwili Iris zaczęła przecierać oczy ze zmęczenia, a Crow już spał. "Nchh... Dobra, chyba już jest dosyć późno. Chyba walnę w kimono i wrócę już do domu." powiedziała Iris, ziewając, po czym spojrzał na Lynx. "Jeśli chcesz, mam dużo miejsca w moim apartamencie, Lynx. Możesz u mnie przenocować."
"Wielkie dzięki, Iris. Ale myślę, że jeszcze się przydam..." odpowiedziała złoto-włosa dziewczyna.
"Nie, możesz odpocząć." przerwał Yusei. "Dałaś nam wystarczająco dużo informacji, że teraz na pewno poradzimy sobie sami."
"No... dobrej nocy, Yusei." powiedziała Iris, lekko się rumieniąc.
"Tak, tobie też." odparł Signer Głowy i po chwili Iris i Lynx pojechali w stronę Szczytów.
Po przejechaniu kilkunastu kilometrów, Iris zaparkowała StarDynamo w podziemnym parkingu i wraz z Lynx pojechała windą do góry. Po kilku minutach znaleźli się w apartamencie Iris, na co Lynx otworzyła usta ze zdumienia. "Łał... ale numer..." powiedziała Lynx, zaskoczona.
"To prawda. Otrzymałam tą bazę od Sektora Ochrony za schwytanie pewnego szefa mafii, która wciskała fałszywe długi. Po za tym, mam naładowane po brzegi konto, gdyż mój przybrany dziadek znał kumpla, który ma kolegę, który był w przeszłości mistrzem w wykopywaniu Dynu w Crash Town. Kiedy dowiedziałam się, że odziedziczyłam po moim dziadku sporą fortunę, dowiedziałam się też, że to wszystko dzięki temu minerałowi, który jest wydobywany wewnątrz góry. A jako, że ma ogromną wartość jako powłoka do Ścigaczy Walk, spora ilość tego wystarczyła, by namówić milionera." wyjaśniła Iris.
"O rany..." odpowiedziała Lynx.
"Ale wierz mi, nie jestem typem człowieka, który jest łakomym milionerem i od razu wszystko wydaje. Jestem opanowana w tych sprawach, choć mój przyjaciel Yusei woli zarobić na swoje życie własnym ciałem i umysłem, chociaż czasem do mnie wpada."
"Szczęściara." powiedziała Lynx. "Zapewne masz sporo kumpli i pokojówki, dzięki czemu masz bardziej wygodniejsze życie."
"Raczej jestem spokojną dziewczyną, która lubi dobro. A co do kumpli... mam jednego przyjaciela, który odmienił moje życie." odparła Iris, pokazując swojej lokatorce fotografie. A jednej była Iris w wieku 8 lat, kolejna ukazywała Iris z dziadkiem Klausem z górą w tle, następna miała Iris z Toru, Nico i Westem przy ich Kryjówce, a kolejna ukazywała ją oraz Yuseia przed Poppo Time. Lynx zauważyła to ostatnie.
"Czy to twój chłopak?"
"N-nie, tylko przyjaciel z młodych lat." odpowiedziała nerwowo Iris. "Ale może w przyszłości..."
"Szczęściara." odpowiedziała Lynx na co Iris zaczęła się śmiać.
Tymczasem w Poppo Time, kilkanaście godzin później...
"No to mamy wszystko ustalone, Yusei. Myślę, że możemy od razu startować z programem." odparł Bruno. Przez te kilkanaście godzin on i Yusei ciągle rozmawiali na temat Ścigaczy Walk, schematach... a jedynym dźwiękiem, innym niż rozmowa, było ledwo słyszalne chrapanie Crowa, który spał na krześle.
"Nie wiem, jak mam ci dziękować, Bruno." odpowiedział Yusei z uśmiechem. "Bez ciebie z pewnością mi by to zajęło miesiące."
"Nie dziękuj mi, Yusei." odparł Bruno. "Zawsze lubię pomagać, i tym razem uda się nam stworzyć program. Widać, że jesteś jak twój tata." potem wstał i wziął kubek z gotowanym makaronem.
"Zaraz, skąd ty wiesz o moim ojcu?" zapytał się Yusei, zainteresowany.
"Nie jestem pewien. Twój tata odkrył tą Planetarną Cząsteczkę, prawda?" odparł Bruno. "A wraz z tym projekt Planetarnego Trybu. Dopiero teraz mnie olśniło. "Yusei" to przecież inna nazwa słowa "planetarny". To przecież twoje imię, prawda?"
"No.. tak przypuszczam." powiedział Yusei z uśmiechem. "Ale poważnie, skąd ty to wszystko wiesz?
"Nie wiem." powiedział Bruno nalewając gorącej wody do kubka z makaronem. "Kiedy dowiedziałem o Planetarnej Cząsteczce, coś mi się przypomniało. Najwidoczniej byłem zainteresowany takimi sprawami. W końcu główną funkcją Planetarnej Cząsteczki było łączenie się z innymi trybikami, co pozwalało na synchroniczne obroty. Nigdy bym nie pomyślał, że jedna taka rzecz jest w stanie mieć wpływ na inne."
"Wiem, co masz na myśli." odparł Yusei. "Może to zabrzmieć dziwnie, ale jak się nad tym zastanowić, to ja też w pewnym sensie stanowię główny trybik, który jest w stanie stworzyć więź z przyjaciółmi. Stanowimy jedność, i jeśli jeden z nas się oddali, cały mechanizm pada."
"Już łapię. To ciekawe uczucie mieć wpływ na wszystko." powiedział Bruno.
"Więc... co ostatnio robiłeś, zanim straciłeś pamięć?"
"Nie wiem, ale wiem tyle, że to miało związek ze Ścigaczami Walk. Zapewne zajmowałem się takimi pojazdami. Wiem też, że interesowały mnie pojedynki, chociaż większą uwagę przykuwały Ścigacze Walk i ich schematy."
"Widzę." odpowiedział Yusei. "No więc, Bruno... jeśli chcesz, możesz się u nas zatrzymać na pewien okres."
"Tak myślisz?"
"Potrzebuję nowy silnik przed rozpoczęciem się turnieju Grand Prix, aa z twoją pomocą możemy się szybko uwinąć. Więc co powiesz? Zbudujesz to maleństwo?"
"Oczywiście. W końcu maszyna potrzebuje trybików, by mogła poprawnie pracować." odpowiedział Bruno. Yusei się uśmiechnął.
"No to witam cię na pokładzie." odparł Yusei i obydwoje uścisnęli sobie dłonie.
Następnego popołudnia Yusei i Bruno wciąż byli przy laptopie i kontynuowali rozmowę na temat programu. Jednak tak bardzo pochłonęła ich rozmowa, że zaczęli ignorować wszystko inne dookoła, włączając Jacka i Crowa. Dwójka nie pisnęła ani słowem, lecz to się zmieniło, kiedy przyszli Leo i Luna.
"Hej Yusei! Stoczmy walkę!" zawołał Leo.
"Chce ci pokazać nową kombinację, jaką się nauczył." dodała Luna, kiedy nagle pojawiła się Akiza z podręcznikiem w ręku.
"Hej, Yusei. Może mi pomożesz z zadaniem z fizyki..."
Crow jej przerwał, i wtedy bliźniaki i Akiza spojrzeli na nich.
"Co to za gość?" zapytał się Leo.
"Jakiś facet, którego Ochrona nam wcisnęła i teraz wciąż gada z Yuseiem." mruknął Jack.
"To jakiś super-mega geniusz-inżynier, czy coś takiego." dodał Crow z niesmakiem.
"Super-mechanik?" powiedział Leo. "Myślisz, że może mi podrasować tą Deskorolkę Walk? Tak, żeby miała błyskające światła i nowe ulepszenia?"
"Taaa... nie."
"Więc o czym oni tak rozmawiają?" zapytała się Luna.
"Ścigacze Walk, silniki, mechanika... Yusei teraz czuje się jak ryba w wodzie, sądząc, że to jest jego najlepszy przyjaciel." westchnął Crow.
"Ale to ja jestem jego najlepszym przyjacielem." stwierdził Leo.
"Kto ci mówił, że Yusei jest twoim najlepszym przyjacielem?" skarciła Luna.
"Dobra, w porządku." odparł Leo. Po chwili do grupy dołączyła Iris.
"Hej." przywitała się srebrno-włosa dziewczyna, po czym spojrzała na Yuseia i Bruno. "Wciąż oni gadają?"
"Tak. W ogóle nie odeszli od komputera, wciąż gadali, nawijali... zastanawiam się, czy oni w ogóle spali." powiedział Crow.
"Myślałam, że już odpoczywają..." powiedziała Iris, zaskoczona, kiedy Akiza westchnęła ze zdenerwowaniem. "Wszystko w porządku, Akiza?"
"Wychodzę. Nie chcę im przeszkadzać." odpowiedziała Signerka Pazura.
"Coś mi mówi, że ktoś jest zazdrosna." zadrwił Leo.
"Nie zapominaj, że mogę cię zgnieść jak winogrona." odcięła się Akiza, rzucając Leo mordercze spojrzenie.
"Spokojnie, Akiza. Mogę ci pomóc." zasugerowała Iris. "Po za tym, chyba cię zainteresuje nowy lokator, którego Ochrona mi dała. Nazywa się Lynx i jest w jakiś sposób podobna do mnie."
"Do ciebie?" zdziwiła się Akiza.
"Tak." odparła Signerka Ciała, po czym wyjęła małe zdjęcie na którym była Lynx. Akiza i bliźniaki przyjrzeli się jej i otworzyli usta ze zaskoczenia.
"Ona wygląda jak ty." powiedziała Akiza, zszokowana.
"Tak, wszystko jest tak samo, wyłączając oczy. Rysy twarzy, włosy, wszystko." zauważyła Luna.
"Iris, może to jakaś siostra-bliźniaczka?" zasugerował Leo.
"Nie sądzę, Leo." zaprzeczyła Iris. "Gdybym miał jakąś siostrę, Nanoha by mi o tym powiedziała. Po za tym, Akiza, mogę ci pomóc z tym zadaniem, a nawet podrasować twój ścigacz walk."
"Wielkie dzięki, ale bardziej martwi mnie zadanie, niż modyfikacja Ścigacza Walk." odpowiedziała Akiza, wychodząc. "Będę czekać w twoim domu."
"Ktoś nadepnął jej na odcisk..." zadrwił Crow, przez co teraz Iris rzuciła mu mordercze spojrzenie.
"Jestem tu i słyszę cię, pierzasty kruku." odcięła się Iris, po czym spojrzała na Yuseia i Iris. Po chwili westchnęła. "No ładnie... cóż, jeśli taka ma być cena za nowy silnik do naszych Ścigaczy... to chyba nie mam nic do gadania." po chwili Iris wyszła.
Przez resztę dnia, Yusei i Bruno wciąż kontynuowali tworzenie programu, non-stop przy laptopie, aż w końcu...
"I zrobione." powiedział Yusei, zadowolony z rezultatów.
"W końcu udało się. Projekt został ukończony." dodał Bruno. "Zajęło to nam raptem trzy dni bez odpoczynku. Chyba utnę komara na długo."
"A jutro zainstalujemy nasz program do jednostki procesora." odpowiedział Yusei wyłączając komputery. Gdy wszystko zostało wyłączone, obydwoje poszli już spać. Chociaż gdyby byli w stanie jeszcze być świadomi, wiedzieliby, że ktoś właśnie wślizgnął się przez okno i podszedł do komputera...
Następnego dnia...
"Program został skradziony?!" krzyknął Jack tak głośno, że nawet dało się go usłyszeć na zewnątrz.
"Najwidoczniej ktoś musiał przegrać to na swój pen-drive, skoro wykasował wszystko z naszego komputera." powiedział Yusei.
"Byliśmy bardzo zmęczeni wczoraj, więc nie mieliśmy czasu na stworzenie kopii zapasowej." wyjaśnił Bruno.
"Wiedziałem!" rzucił Jack. "To twoja robota!"
"C-co? Chwila, ja przecież niczego nie skradłem!" zaprzeczył Bruno.
"Uspokój się, Jack." powiedział Yusei.
"Nie mów mi, że go chronisz!" skontrował Jack.
"Ty wiesz, że to co mówi, jest prawdą." odparł Crow.
"A ty nie wiesz, że to nie jest prawda?"
"Więc chcesz powiedzieć, że Bruno udawał amnezję, więc mógł przekupić Trudge'a i Minę, by nas wszystkich oszukać... i do tego stworzyć program, który mógł z łatwością skraść. A gdyby go skradł, to musiałby zniknąć stąd, nim byśmy się zorientowali." powiedział Crow.
"Ale... to prawda, ale... Dobra!" westchnął Jack, zirytowany. Wtedy drzwi się otworzyły, ukazując Iris i Lynx.
"Cześć, chłopaki. Co tam?" zagadnęła Iris.
"Udało się nam ukończyć program." odpowiedział Yusei.
"Poważnie?" zdziwiła się Lynx.
"Tak, ale ktoś wdarł się tu w nocy i go skradł." powiedział Bruno.
"Że co?" zdziwiła się Iris.
"Nieważne!" rzucił Jack, po czym spojrzał na Bruno. "Zrobicie ten program jeszcze raz!"
"Chciałbym, by to było takie proste, ale stworzyć skomplikowany program w mniej niż trzy dni, do tego skopiować taki duży plik i zabezpieczyć go... to jest prawie że niemożliwe." wyjaśnił Bruno.
"Więc chcesz powiedzieć, że musimy znaleźć tego drania, który nam go skradł?"
"Najwidoczniej." odpowiedziała Iris.
"Kimkolwiek był ten rabuś, musiał chyba nosić rękawiczki. Nigdzie nie widzę odcisków palców." powiedział ze zmartwieniem Crow, starając się znaleźć ślady na klawiaturze. Bruno wtedy zobaczył coś na stole... "Co jest?"
"Kiedy spaliśmy, były tutaj cztery kubki makaronu GoGo." powiedział Bruno.
"Co? On gwizdnął też mój makaron GoGo?!" krzyknął Jack, teraz sfrustrowany. Bruno wyciągnął metalowe szczypce i dzięki nim wyjął z kosza opakowanie makaronu.
"Wygląda na to, że mamy jakiś odcisk tutaj." odparł Bruno. "Podsumowując, najwidoczniej złodziej musiał zjeść jeden kubek makaronu, kiedy pobierał nasz program."
"CO?!" wrzasnął Jack.
"Co za tupet." burknął Crow.
"Ja też wziąłem jeden kubek, ale wyrzuciłem opakowanie po zjedzeniu." wyjaśnił Bruno, po czym usiadł przy komputerze, wkładając opakowanie z odciskiem palca do analizatora, kiedy on i Yusei zaczęli pracować.
"Proszę, nie mów, że myślisz o tym, o czym teraz myślę." powiedział nerwowo Jack.
"Jeśli nie dopasujemy tego odcisku to tych zebranych w bazie danych Sektora Ochrony, nigdy się nie dowiemy." powiedział Yusei.
"Ale wiesz, że odciski palców to przecież "tajnie przez poufne", chronione firewallem, systemami wykrycia... Zapomniałeś, że jeśli nas wykryją, wsadzą nas do kicia?"
"Jack może mieć rację, Yusei." odparła Iris. "Ja też chcę dopaść tego złodzieja, ale hakowanie systemu Ochrony to wysokie ryzyko."
"Nim się ponownie spotkaliśmy, Iris, niegdyś udawało mi się hakować systemy Ochrony i stworzyć program do zakłócania fal wysyłanych przez znaczniki." odpowiedział Yusei, zaskakując Iris. "Po za tym, zrobimy małe zamieszanie. Zhakujemy kilka systemów na świecie, dzięki czemu Ochrona będzie zajęta. Myślisz, że zdołasz wejść do systemu w pięć minut, Bruno?"
"Możliwe, ale będzie ostro." odpowiedział niebiesko-włosy chłopak.
"Rany, to dopiero początek, a już czuję presję." powiedziała Lynx, kiedy Bruno zaczął hackowanie systemu, a czerwona linia, która rzekomo dotykała innych serwerów zaczęła się zmniejszać. "Zaczęli na nas polować."
"Co o tym myślisz, Crow?" zapytał się Jack.
"Myślę, że Bruno wie, co robi." odpowiedział gracz Czarnego Skrzydła. Tymczasem Bruno już był przy ostatniej zaporze, lecz nikt się nie spodziewał, że za ostatnią zaporą...
"Co? O co chodzi z tą planszą do pojedynków?" zdziwiła się Lynx.
"To mi wygląda na grę testową." zauważył Yusei.
"Jakby na to spojrzeć, to mi wygląda na sprawdzian strategii. A gra zapewne służy jako hasło do ostatniego etapu." dodał Bruno.
"Więc musimy wygrać pojedynek, albo nici z poszukiwań?" zapytał się Crow.
"Tak, na to wygląda. I mamy na to cztery minuty." powiedział Yusei.
"No pięknie, tylko mi presji tu brakowało." powiedział Crow.
"Nie martw się, możemy to zrobić. Przeciwnik ma 2300 punktów życia, podczas gdy my mamy 1000. Ma pięć potworów na polu: Czerwony i Żółty Gadżet w trybie obrony, oraz Zielony Gadżet i Starożytny Przekładniowy Żołnierz w trybie ataku, a także Mobilna Fortecę, Twierdzę w trybie Ataku. Ma też jedną zakrytą kartę oraz aktywowaną Trwałą Magię, Mroczne Drzwi. Zaś po naszej stronie mamy Tragoedię, która zyskuje 600 punktów Ataku za każdą kartę w dłoni. Obecnie mamy 6 kart, co daje w sumie 3600 punktów Ataku. Biorąc też pod uwagę aktywowane Mroczne Drzwi, mamy tylko jeden atak. Więc głównym celem jest pokonanie go w jednej turze jednym atakiem."
"Martwi mnie ta zakryta karta. Może posłużyć do odparcia ataku." zauważył Yusei.
"Dobra, skoro tak to wygląda, to ja powinienem być tym, który wygra!" powiedział Crow, siadając przed komputerem. "Nie martwcie się, zajmę się tym."
Aktywacja pojedynku!
Awatarowa wersja Crowa pojawiła się na ekranie. "Mam potężnego potwora na polu, więc użycie Karty Wyposażenia, "Ceal, Spadający Gwiezdny Łuk" będzie jak bułka z masłem. Wyposażając go w Zielony Gadżet, on straci ładne 1000 punktów Ataku, choć siła Tragoedii zmniejszy się o 600!" Zielony Gadżet oberwał strzałą, tracąc moc (4) (ATK: 1400-400/DEF: 600), a Tragoedia poczuł lekki drenaż mocy (10) (ATK: 3600-3000/DEF: 3600-3000). "Teraz Tragoedia ma czysty strzał! Patrzcie i podziwiajcie!" rzucił awatarowy Crow, kiedy Tragoedia ładował podmuch energii w paszczy, po czym go wyzwolił w kierunku osłabionego robota.
"AKTYWUJĘ LUSTRO MOCY. ODMOWA DOSTĘPU." ogłosił system, aktywując zakrytą kartę. Wielka bariera energii zablokowała atak, po czym go odesłała w kierunku potwora Crowa, zmieniając go w kupkę kości.
"Co?" rzucił Crow, zszokowany.
"Ten komputer jest sprytny." zauważyła Iris.
"A biorąc pod uwagę "Mroczne Drzwi", nie możemy więcej atakować w tej turze." zauważył Yusei. "Ale mamy już pewność co do jednej rzeczy; ta zakryta karta to "Lustro Mocy". To nam daje przewagę."
"Niech to!" rzucił Jack, siadając za komputerem. "Pokażę no, jak profesjonalista walczy!".
Aktywacja pojedynku!
Awatarowa wersja Jacka pojawiła się na polu. "Zwiększanie mocy potwora to podstawa, by zmiażdżyć przeciwnika. Takie strategie należą tylko do lamusów! Wyposażam Tragoedię w Topór Rozpaczy!" powiedział awatar Jacka, kiedy w dłoni potwora pojawił się topór, znacząco zwiększając jej moc. (10) (ATK: 3600-3000-4000/DEF: 3600-3000). "Dalej, Tragoedia! Wyślij Zielony Gadżet na złom!" Bestia ponownie zgromadziła energię i wystrzeliła w kierunku zielonego robota.
"AKTYWUJĘ LUSTRO MOCY. ODMOWA DOSTĘPU." ogłosił system, aktywując zakrytą kartę. Wielka bariera energii zablokowała atak, po czym go odesłała w kierunku potwora Jacka, redukując go tylko do pyłu.
"No litości! Przecież wiemy, że to było Lustro Mocy!" powiedział Crow, wkurzony.
"Chciałem sprawdzić, czy on nie zmienił zakrytej karty, to wszystko!" odciął się Jack.
"Chłopaki, naprawdę nie pomagacie." powiedziała Iris. "My tu tracimy czas na dyskusje, a zostało nam dwie minuty!"
"Pozwólcie, że ja teraz sprawdzę strategię." zaproponował Bruno.
"Jesteś pewien?" zapytał się Yusei.
"Wszystko, co pamiętam, to inżynieria Ścigaczy Walk oraz zdolności pojedynkujące. Może dzięki temu uda się obejść tą zakrytą kartę."
"No to zobaczmy, na co cię stać." odpowiedział Yusei. Bruno się uśmiechnął i zasiadł przed komputerem, rozpoczynając analizę pola.
"Więc naszą przyszłość pokładamy w tego gościa?" zdziwił się Jack.
"A czy mamy wybór?" wcięła się Iris. "Z pewnością też bym sobie poradziła, ale mi zajmuje to trochę czasu. A nie widać, żebyś się postarał polegać na wykuwaniu odpowiedniego miecza, a na doładowanie bestii."
"...Już mam!" powiedział Bruno, włączając się do gry.
Aktywacja pojedynku
Awatarowa wersja Bruno pojawiła się na polu. "Dobra, wiem, że zakrytą kartą jest pułapka zwana Lustrem Mocy. Nie mogę dopuścić do jej aktywacji. Jedyną kartą, zdolną do powstrzymania pułapki, jest Starożytny Przekładniowy Żołnierz, który posiada efekt powstrzymywania pułapek przed aktywowaniem podczas Fazy Bitewnej."
"Dobra, ale ten potwór jest przecież na polu przeciwnika." zauważył Jack.
"I właśnie dlatego mamy Tragoedię na polu." odpowiedział Bruno. "Jego zdolnością jest przejęcie kontroli nad potworem przeciwnika poprzez zrzucenie karty potwora, którego poziom jest równy poziomowi namierzonego celu. Żołnierz jest poziomu 4, a jedyną kartą potwora jaką mamy, jest "Alector, Król Ptaków" poziomu 6. Ale mamy też kartę "Niski Koszt", która może zredukować poziom wszystkich potworów o 2 za jedną zrzuconą kartę."
"Więc po aktywowaniu tej karty, Alector będzie mieć poziom 4, taki sam jak Starożytny Przekładniowy Żołnierz!" zauważył Crow.
"Dokładnie."
"Aktywuję z mojej ręki Kartę Zaklęcia, "Niski Koszt". Poprzez pozbycie się karty "Usuwanie Pułapki", mogę zredukować poziom Alectora z 6 na 4." powiedział awatar Bruna, kiedy moc Tragoedii spadła (10) (ATK: 3600-2400/DEF: 3600-2400). "A teraz dzięki mocy Tragoedii, mogę pozbyć się Alectora w celu przeniesienia Starożytnego Przekładniowego Żołnierza z pola przeciwnika na moje pole!" Czerwona ręka chwyciła potwora przeciwnika, który szybko pojawił się na polu Bruna.
"Nieźle! Teraz użyj Topora Rozpaczy, wyposaż go w Żołnierza i rozwal Zielony Gadżet." popędzał Jack.
"To jeszcze nie koniec." odpowiedział Bruno. "Nawet jeśli zwiększymy tym moc Żołnierza, a Zielony Gadżet będzie wyposażony w Gwiezdny Łuk, to i tak nie wystarczy. Różnica między nimi będzie równa 1900, a to nie wystarczy na pokonanie systemu."
"To co robimy?" zapytała się Iris.
"Musi być jakiś haczyk... hmm..." pomyślał Bruno, przyglądając się w polu. I wtedy... "Zaraz! Jest przecież Mobilna Forteca."
"No tak..." powiedziała Iris.
"O co wam chodzi? Ta maszyneria ma aż 3000 punktów!" powiedział Crow, zdezorientowany.
"Twierdza zyskuje 3000 Punktów tylko, jeśli kontrolujesz Czerwony Gadżet, Żółty Gadżet oraz Zielony Gadżet. A pozbywając się całej trójki, Twierdza będzie podatne na atak."
"Dobrze myślisz, Bruno." powiedział Yusei.
"Poprzez wysłanie "Spadającego Gwiezdnego Łuku" na Cmentarz, mogę aktywować Kartę Zaklęcia "Hołd dla Skazanych". rzucił awatar Bruna. "Dzięki temu zniszczę Zielony Gadżet! A po usunięciu całej trójki, siła Twierdzy zostaje zredukowana do zera!" (8) (ATK: 3000-0/DEF: 2000). "Teraz używam Karty Wyposażenia, "Topór Rozpaczy"! Dzięki niej Starożytny Przekładniowy Żołnierz zyskuje bonus 1000 punktów Ataku!" kontynuował, kiedy topór pojawił się w dłoni maszyny (4) (ATK: 1300-2300/DEF: 1300). "Starożytny Przekładniowy Żołnierzu, atakuj Twierdzę!" Zmniejszona do rozmiaru robaka Twierdza próbowała uciec, lecz nie zdołała uniknąć kontaktu z toporem.
Robot Systemu: 0
Bruno: 1000
"DOSTĘP PRZYZNANY" odpowiedział system, kiedy kłódka się otworzyła, a wraz z nią drzwi.
"O tak!" krzyknęli Crow i Jack.
"Udało się nam!" powiedziała Iris do Yuseia z uśmiechem.
"I to z 10 sekundami od katastrofy." dodał Yusei.
"No to zaczynam przeszukiwanie plików." powiedział Bruno, rozpoczynając porównywanie odcisków palca. Wyszukiwanie się zakończyło, ale wynik zaskoczył wszystkich."
"On?" powiedział Jack zaskoczony.
"Znacie go?" zapytała się Lynx.
"Tak, pochodzi z Biura Bezpieczeństwa Publicznego..." powiedział Yusei. "Nazywa się Lazar."
And done. Well, if it keeps up, I may end a first main arc somehow in December, or maybe earlier. But whatever. IS tiem to review ^^.
