Rozdział 22 – Szalony pościg! Śmiercionośny Turbo-Pojedynek w tunelach!
Disclaimer: I do not own Yu-Gi-Oh! 5D's, the cards, or the Magical Girl Lyrical Nanoha StrikerS/Bakugan and their abilities, and Kill la Kill.
W poprzednim odcinku...
"Mhm... to jest ta osoba, którą trzeba ocalić przed śmiercią." wyznała Barbara. "To Kalin Kessler."
"Nh... zabawne. Wydawało mi się, że powiedziałaś "Kalin"." odpowiedziała Iris, spoglądając na kobietę. Jednak wyraz jej twarzy się nie zmienił. "Chwila... ty naprawdę..." Barbara skinęła głową. Srebrno-włosa otworzyła oczy ze zdumienia i szoku.
"To on?! Kalin Kessler? Ten "Uczynimy z Satellite prawdziwym rajem!" Kalin Kessler?!" wypaliła Vita.
"To przecież niemożliwe! Yusei powiedział nam, że Kalin zmarł kilka dni po naszym odejściu!" zaprzeczyła Signum.
"W takim razie jest d-d-duchem?!" krzyknęła Subaru. Na samą myśl poczuła, jak jej ciało zaczęło marznąć.
"Poważnie, idiotko!" rzuciła Teana. "To niemożliwe, by ktoś umarł i wrócił z zaświatów!"
"Ale... Kalin... to niemożliwe." powiedziała Iris, zdumiona. "Przecież on... Yusei.. a teraz... 'Niemożliwe... Yusei mi powiedział, że Kalin zmarł kilka dni po tym, jak wyjechałam z Satellite. Czyżby... nie... Yusei skłamał?" powiedziała w myślach Iris, wciąż patrząc na Kalina.
"To ja! Iris!" zawołała Iris, przez co Kalin rozszerzył oczy ze zdumienia. "Chcę z tobą porozmawiać!"
"Iris..." powiedział Kalin. "Przepraszam..." To było jedyne słowa, jakie srebrno-włosa dziewczyna usłyszała, kiedy jej dawny przyjaciel odjechał, by dogonić gang Radleya.
"Kalin! Poczekaj! Chcę ci pomóc!" wołała Iris, lecz bez rezultatu.
"Puść go." nalegała Barbara. "Nie wiem, jakie kontakty z nim miałaś, ale gdybym była na twoim miejscu... puściłabym go, bowiem to jest dla niego najlepsze rozwiązanie."
"Chwila, to przecież ta dziewczyna!" zauważył chudzielec, rozpoznając ją.
"Z tego miasta!" dodał przysadzisty facet.
"Zgadza się... chcesz mnie wynająć?" zapytała nonszalancko Iris, ukazując swój westernowy Dysk Walki z kaburze. Trójka łotrów, na których napotkała wcześniej stanęło do niej murem.
"A więc to ty jesteś moim przeciwnikiem?" zapytał się Kalin, niewzruszony.
"Kalin... zapomnij o tym, przybyłam by cię ocalić."
"Nie ma czego ratować, Iris. Jeden z nas przeżyje, a drugi upadnie."
"Nie tym razem!" odcięła się Iris, zaskakując Kalina. Widział w jej oku determinację. "Nieważne, co powiesz, Kalin. Zamierzam wygrać, i cię stąd zabrać."
"Heh... nic się nie zmieniłaś, Iris." powiedział Kalin. "Ty nie tylko próbujesz wygrać ze mną. Widzę, że planujesz też dotrzeć do mnie poprzez ten pojedynek... a może się mylę?" Iris lekko cofnęła się, zaskoczona. "A więc jednak. Wybacz, Iris. Ale nic z tego. Muszę zasłużyć na to, co zrobiłem w przeszłości."
"Nie wiem, co się z tobą stało, Kalin. Ale Yusei mi mówił, że po moim odejściu zmarłeś z wycieńczenia... że straciłeś ducha walki..." odpowiedziała Iris.
"Ach, ten Yusei... kto by pomyślał, że przy takiej dziewczynie jak ty nie będzie w stanie powiedzieć prawdy..."
"To co się stało? Co ci strzeliło do głowy, że walczysz teraz jak pół-martwy? Byłeś wielkim liderem swojego zespołu... Zespołu, który miał wyzwolić Satellite. Obiecałeś sobie, że nie spoczniesz, aż nie pokonasz wszystkich przeciwników. Powiedz mi, co się z tobą stało?" spytała się Iris.
"To... nie jest twoja sprawa, Iris. Nie mieszaj się w cudze sprawy. Powiem tyle, że moja ambicja podbicia całego Satellite wzięła górę... stałem się bardzo upartą osobą. Nawet, jak udało się pokonać wszystkich przeciwników, to wciąż było dla mnie za mało... I właśnie dlatego tu jestem. Dla odpokutowania czynów, jakich się dopuściłem." odpowiedział Kalin.
"Kalin..."
"Więc albo ty mnie pokonasz, Iris, albo ja ciebie!" rzucił Kalin z nieskrywaną determinacją.
"Aktywuję specjalną zdolność Drugiego Dopalacza!" odpowiedziała Iris. "Kiedy atak mojego potwora się zmienia, mogę uwolnić tą kartę, by wzmocnić siłę mocy Nanohy o 1500 punktów Ataku!" Kalin rozszerzył oczy ze zdumienia, kiedy samolot Blackbird pojawił się za plecami Nanohy, przyczepiając się do nich, podczas gdy silniki i skrzydła przeniosły się na jej ramiona, zwiększając jej siłę (ATK: 2500-4000).
"Uh-oh..." jęknął Radley. Wiedział, że to już koniec. "Źle to wygląda..."
"A więc to już..." powiedział Kalin, patrząc na Nanohę. Nie miał już żadnej karty, która mogłaby mu pomóc. Był już na straconej pozycji.
"Nanoha Takamachi, jeszcze raz! Gwiezdny Łamacz!" rozkazała Iris. Nanoha znów naładowała swoją włócznię i wystrzeliła różowy promień energii, który przebił Piekielnego Smoka Śmierci na wylot, który potem eksplodował z hukiem.
"W końcu... uwolniłem się... otrzymałem sprawiedliwość, na jaką zasłużyłem..." pomyślał Kalin, kiedy potwory znikły z pola gry.
Kalin: 0 LP
Iris: 300 LP
"Dobra. Teraz albo nigdy... Teraz... Barbara, teraz!" krzyknęła Iris, w stronę kobiety. Jednak nic się nie wydarzyło. "Barb?" spytała się Iris, lecz nie doczekała się odpowiedzi, bowiem z bukietu kwiatów wystrzeliło coś, co przypominało rażącą sferę, która trafiła w Iris, zwalając ją z nóg. "AAHH!"
"Nhh... czemu to zrobiłaś?" zażądała Iris, lecz zauważyła, że na twarzy Barbary malował złośliwy uśmiech.
"Wybacz... ale nie będziesz na jakiś czas się ruszać. Rażący pistolet potrafi zdziałać cuda." odparła Barb. Iris mogła tylko patrzeć, jak umięśniony woźnica łapie Kalina na lasso i wrzuca go do trumny.
"Co się dzieje?" rozległ się głos. Iris od razu go rozpoznała. Z trudem odwróciła głowę w stronę głosu, by zauważyć Yuseia, który zsiadł z swojego Ścigacza Walk.
"Yusei!" krzyknęła Iris.
"Iris? Co się tu dzieje?" spytał się Yusei, a potem kątem oka wychwycił znajomą twarz. "Zaraz, czy to Kalin?"
"Yusei, uciekaj stąd! Szybko!" krzyknęła Iris, lecz jej przyjaciel nie był w stanie nawet ruszyć się, bowiem Barbara wystrzeliła w niego kolejną salwą. Tym razem siła rażenia lekko odrzuciła go do tylu, uderzając go w pobliski słup. "Yusei, nie!"
"Wybacz, pionierko. Kompletnie mi to wyszło z głowy." stwierdził nonszalancko Malcolm. "Widzisz, mój młodszy brat, Lawton miał przejąć kontrolę nad tym miastem, jak tylko wróci z treningu i rozprawi się z żałosną bandą Radleya."
"Ale żeby to zrobić, najpierw musieliśmy się pozbyć tego całego Kalina. Oczywiście, to Lawton pierwotnie miał się zająć tym graczem, ale wiesz jak to jest? Najlepsze asy najlepiej zachować na końcu, nieprawdaż?" odparła Barbara. "Cóż, mieliśmy go właśnie wezwać, kiedy do mnie dotarło, że ten Yusei jest kumplem Kalina. To dlatego do niego napisałam list. A tu proszę, zamiast Yuseia trafia się nam sama "Legendarna Srebrno-oka". Wtedy uznaliśmy, że dobrze będzie wykorzystać twoje umiejętności przeciwko Kalinowi, a na dodatek moglibyśmy pozbyć się dwie najbardziej natarczywe przeszkody: Kalina i ciebie. Ale widać, że nawet Yusei Fudo przyjechał tu, i patrz co się stało. Twój chłoptaś niepotrzebnie wpadł w pułapkę. Mieliśmy ubić dwie pieczenie na jednym ogniu, a trafiło się aż trzy."
"No no..." zamruczał Lawton, po czym zwrócił się do dwóch ludzi Malcolma. "Zabierzcie ją stąd. Tylko nie próbujcie na nią mocno naciskać w kopalni. To delikatna słodycz." dodał po chwili. Dwóch sporych facetów podniosło Iris i zaczęło ją taszczyć do pustej trumny.
"Enh... zabierajcie swoje cuchnące łapy... Malcolm! Co z naszą umową? Pamiętasz? Mieliśmy układ!" wypaliła Iris. Wciąż miała w pamięci umowę z Malcolmem, choć po części myślała, że może to wykorzystać, by wprowadzić zamieszanie w tłumie.
"Umowa? O czym ona mówi, skarbie?" zapytała się Barbara.
"Ach, już kapuję. Założyłem się z nią, że jak wygra z Kalinem, to powiem jej, gdzie obecnie przebywa jakiś gość o imieniu Sergio. Kto wie? Może żyje, a może już wyciągnął kopyta?" odparł Malcolm, kompletnie niewzruszony. To wystarczyło, by zdenerwować Iris.
"Ty... przysięgam, Malcolm. Przyjdzie taki dzień, w którym odbije ci się to czkawką, ty śmierdzący lisie!" krzyknęła Iris, kiedy została wrzucona do trumny.
"Przyjdzie dzień, w którym odbije ci się to czkawką, co?" pomyślał Lawton. "Twarda dziewczyna. Może uda mi się to wykorzystać na własną korzyść..." Ale jak tylko spojrzał przed siebie, zdał sobie sprawę, coś tu nie gra. Po za Malcolmem i Barbarą, w zasięgu jego wzroku stały jeszcze dwa Ścigacze Walk: Iris oraz Yuseia. Lecz kiedy ponownie spojrzał, już ich nie było. Zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem mu się nie przywidziało.
"Hej." mruknął do popijającego alkohol przechodnia. "Te oba Ścigacze... przed chwilą tam stały, a teraz ich nie ma."
"Brachu, ta parka zakochanych siedzi w kopalni, aż do końca swoich dni. Co w tym dziwnego?"
"To, że wyczuwam szczura... A ja nie cierpię szczurów." mruknął Lawton, by po chwili dodać w myślach. "Może powinienem zabić tamtą dwójkę?"
Mune ni yadoru atsuki suisei wa
{The warm comet lodging in my chest}
(Muzyka zaczyna się z czarnym tłem, kiedy z wolna pojawia się karta z symbolem Kręgu Mid-Childia, która się obraca, ujawniając z drugiej strony Iris. Otwiera powoli swe srebrzyste oczy, a jej medalion zaczyna świecić.)
Hajimari no kodou e...
{Goes toward the beginning's beat...}
(Scena ukazuje ponownie Iris, tym razem na pustyni zaciskając swoją pięść i patrząc w niebo)
(Scena zmienia położenie, ukazując widok na Nowe Domino City i wtedy pojawia się napis "Yu-Gi-Oh!". Po sekundzie pojawia się błysk i pod głównym napisem pojawia się napis "Over The Nexus". Po kilku sekundach, sceneria ukazuje Iris z Toru i Lynx przy garażu, grupę Signerów (Yusei, Jack, Crow, Akiza, Leo i Luna) na głównym stadionie, oraz Vizora i Quaza stojących na szczycie drapacza chmur, przyglądających się panoramie Domino City)
"Nakusu mono wa nanimo nai" to chiisana kata wo dakishime
{"There's nothing to lose" embrace the small shoulder closely} W Nowym Domino City Iris Luster patrzy na niebo, a wiatr powiewa jej włosy. Spogląda za siebie i widzi duchy Subaru, Teany, Erio i Caro, patrzący na nią z uśmiechem. Wówczas ona się uśmiecha.
Kizutsuketeta itakutemo tsurakutemo modoranai kara…
{Even if you're hurt, even if it hurts or is unbearable, it won't come back} W Satellite Yusei spogląda w niebo, podczas gdy za nim stoją duchy Stardust Dragon, Majestic Star Dragon i Junk Warrior, choć sam nie jest świadom ich obecności.
Ima wo kaetakute muchuu de kakenuketeta
{I want to change myself after running through this trance} Iris spogląda na Nowe Domino City z góry i widzi wielu graczy pojedynkujących się na drogach. Obok niej stoi duch Nullite.
Demo, kidzukeba "Daijoubu da yo"
{But, I realize that "It will be alright"} Scena ukazuje kolejno Graczy i ich najsilniejszych potworów: Yuseia ze Stardust Dragon i Jacka z Red Dragon Archfiend, Crowa z Blackwing Armor Master i Akizę z Black Roze Dragon oraz Leo z Power Tool Dragon i Lunę z Ancient Fairy Dragon. Potem znowu pojawia się Iris z świecącym wisiorkiem, który okrywa ją białą poświatą.
Itsudemo kimi ga tonari de waratteta
{because you always laughed next to me.} Nagły błysk ukazuje Iris nagą, po czym promienie oplatają jej delikatne ciało, formując dla niej Barrier Jacket w postaci wersji Material-D, a jej włosy zmieniają kolor z srebrnego na srebrno-czarny. Chwilę po tym, Iris otwiera swoje oczy, które są teraz bichromatycznie czerwono-niebieskie. Poświata znika, ukazując Iris w zmienionej formie, po czym rusza w stronę widza.
Sora ni ochita tsurugi no shizuku ni
{What fell into the sky, into the Moon Sword's droplet,} Iris stoi sama naprzeciw Primo, Lestera i Jakoba oraz górującego nad nimi Cesarza Meklorda Wisela. Primo wydobywa miecz z kabury i wskazuje nim Iris, podczas gdy Cesarz Meklord Wisel rusza do ataku.
Mihatenu omoi wo kasanete
{were these overlapping feelings I didn't see through the end.} Niespodziewanie Teana, Subaru, Erio i Caro, w towarzystwie Chrono Harlaown, Ari Liese i Lotte Lesie wyskakują zza pleców Iris, gotowi walczyć przeciwko maszynie. Wówczas Iris otrzymuje wizję Cesarza Meklorda Skiela oraz trzeciego, innego Meklorda nasyłanych przez nieznaną istotę .
Soba ni aru yasashii ondo ni mada furerarezuita
{Next to you is a tender warmth I have yet to touch.} Podczas Turbo-Pojedynku, Vizor i Quaza dokonują "Accel Synchro" i "Chaos Synchro", przywołując na pole Tech Genus Blade Blaster oraz Galaxy Dragonoida.
Sono yokogao ni hontou ha kokoro hodokitai
{In that profile of yours, the truth unlocks my heart.} W mroku nocy, otoczona przez świetliki, Iris patrzy na gwieździste niebo, wspominając swoją matkę, której nie widziała od dawna, po czym czuje rękę na ramieniu. Lekko się odwraca i widzi uśmiechniętego Yuseia w towarzystwie Jacka i Crowa.
Boku wa shitteru kara kesshite hanarenai
{I know, I'll never let go.} Przed Iris pojawia się Szkarłatny Smok a wokół niego Stardust Dragon, Red Dragon Archfiend, Black Rose Dragon, Life Stream Dragon i Ancient Fairy Dragon. Wtedy wszystkie smoki wydają z siebie ogromny ryk, a obok Iris pojawia się duch Nullite, która się uśmiecha do Iris. Dziewczyna kiwa głową i się jednoczą.
(Muzyka gra do końca) Sceneria znów staje się czarna jak na początku, tylko tym razem ukazuje Krąg Mid-Childia, który wciąż się obraca. Na niej stoi Iris obracając się, ukazując raz swoją normalną formę, a raz formę maga. Podczas obracania pojawiają mgliste obrazy Nanohy, Hayate, Vity, Signum, Erio, Caro, Teany, Subaru i Shamal. Wtedy sceneria zmienia się raz jeszcze ukazując Nowe Domino City oddzielone świetlistą linią od Crash Town, i nagle na tle pojawia się napis "Yu-Gi-Oh!" i "Over The Nexus", kończąc sekwencję openingu.
W kopalni wewnątrz góry...
"Kurczę, to istny labirynt!" rzuciła Vita, rozglądając się. Nie minęła godzina, odkąd przeczesywali kopalnię, w której wydobywano Dyn. I nie dość, że to był istny labirynt korytarzy, to jeszcze było kilka innych kopalń wewnątrz góry. Ktokolwiek wykopał tunele, musiał mieć dużo cierpliwości.
"Jak tak dalej pójdzie, to nigdy się stąd nie wydostaniemy." dodała Signum, po czym myślami dotarła to umysłu Linehalta i Ryuko, którzy byli w innej części góry. "Ryuko, Linehalt, jak tam?"
"Czuję się jak mysz w labiryncie. Oby na końcu był ser." odparła sarkastycznie Ryuko.
"U nas też żadnych śladów wyjścia. Może powinniśmy byli wyjść tą samą drogą, którą ci dranie prowadzili Iris i resztę, a potem otoczyć całą górę, by znaleźć wyjście." odpowiedział Linehalt.
"To trzeba było zrobić na początku. Subaru, Teana! Powiedzcie, że macie jakieś wyjście przed sobą!" wypaliła Ryuko. Jednak i u nich nie było najlepiej.
"My tylko trafiliśmy do kolejnej kopalni." poinformowała Teana.
"Teana... czy przypadkiem tu już nie zaglądałyśmy?" spytała się Subaru, patrząc na otoczenie.
"Zaraz..." zaczęła Teana, również badając kopalnię. "Chwila moment! Te maszyny... przecież minęliśmy je jakieś 15 minut temu!"
"Czyli przez cały czas chodziłyśmy w kółko?"
"Nya, dziewczyny!" rozległ się głos. Zespół od razu go rozpoznał.
"Arf? Co jest? Znalazłaś wyjście?" spytała się Hayate, obserwując tory, po których poruszały się wagony wożące kamienie.
"Nya, tak! Jestem na zewnątrz!" pisnęła Arf.
"Jakim cudem udało ci się znaleźć wyjście?" zapytała się Shamal.
"To proste. Zwyczajnie przeleciałam przez ściany i oto jestem!"
"Zaraz... mówisz, że przeleciałaś przez ściany jak duch?" spytała się Ryuko.
"Owszem, przecież jesteśmy duchami! To łatwizna." odpowiedziała Arf. Wtedy wszystkim, oprócz niej, zrobiło się głupio. Od godziny chodzili po korytarzach, chcąc znaleźć inne wyjścia, a wystarczyło tylko przelecieć przez ściany!
...
...
...
"Niech mnie piorun trzaśnie! Zmarnowaliśmy cenny worków Dynu czas, a mogliśmy przechodzić przez te cholerne skały!" rzuciła Vita, już wkurzona.
"Whoopsie, wybacz." odparła Arf, robiąc minę niewiniątka. Wówczas nagle spoważniała. "Uh-oh..."
"Co znowu? Chcesz się pochwalić?" spytała się Ryuko, tracąc cierpliwość.
"Nie. Chcę, byście do mnie dołączyli, jestem po zachodniej stronie góry. Mam na celowniku dwójkę dzieciaków, którzy pchają Ścigacze Yuseia i Iris."
"Dwójka dzieciaków?" zdziwiła się Shamal. Arf skinęła głową, wciąż patrząc w dół. Jej oczom ukazały się Ścigacze Walk pchane przez dwójkę osób, którzy byli przyjaciółmi Iris: Nico i Westa.
"Nie do wiary, że ten Malcolm tak podle oszukał Iris." powiedział West, pchając StarDynamo w stronę góry.
"Racja, i do tego jeszcze zjawił się Yusei. Musimy im dostarczyć te Ścigacze Walk." odpowiedziała Nico.
"Będą ich potrzebować, aby mogli bezpiecznie stąd uciec." rzekł West, patrząc na górę. "Może nie będziemy w stanie ocalić naszego tatę, ale przynajmniej Iris, Yusei i Kalin będą bezpieczni." Nico skinęła głową.
Tymczasem wewnątrz góry, w jednej z kopalń...
Iris wytarła czoło, które było spocone. Nie sądziła, że praca fizyczne jest taka wyczerpująca. W myślach zastanawiała się, jak do tego doszło. Wiedziała, że przyjechała do Crash Town, by ocalić "przyjaciela" Yuseia. Odkryła, że tym przyjacielem był sam Kalin Kessler, były lider Zespołu Satysfakcji. Iris nie mogła zrozumieć, czemu on żył, gdyż Yusei powiedział, że Kalin zmarł kilka dni po jej wyjeździe z Satellite, kiedy była młoda. Nie potrafiła pojąć dlaczego Yusei ją okłamał. Jednakże to był najmniejszy problem.
Wróciła do Crash Town, gdyż otrzymała list od Westa z prośba o pomoc. Okazało się, że ojciec Nico i Westa, Sergio, zniknął kilka dni temu, i to ich niepokoiło. Czując, że musi podjąć kroki, Iris była zmuszona wejść do grupy Malcolma, by wyciągnąć informacje. Musiała do tego pokonać Kalina i, zgodnie z planem kobiety o imieniu Barbara, wywieźć go z tego chaotycznego miasta.
Jednakże jej plan wyszedł bokiem i do tego wypalił częściowo. Udało się jej pokonać Kalina, lecz potem okazało, że Barbara nie chciała jej pomóc. Wręcz przeciwnie, pracowała dla Grupy Malcolma, by usunąć potencjalne zagrożenie w postaci Kalina, aby jej zięć Malcolm przejął władzę w Crash Town. I jakby było tego mało, Yusei wtedy przybył do miasta, lecz od razu Barbara pozbawiła go przytomności, a młodszy brat Malcolma, Lawton, wyeliminował Radleya, tym samym przechylając szalę wojny na korzyść swoich sojuszników. W efekcie Iris, Yusei, Kalin i Radley zostali wywiezieni do kopalni wewnątrz góry, gdzie mieli wydobywać Dyn przez resztę swojego życia.
Iris zakaszlała, kiedy jej mięśnie zaczęły już boleć.
"Iris, wszystko w porządku?" zapytał się Yusei.
"Ngh... tak, w porządku." odpowiedziała Iris. "Bardziej się martwię o niego." stwierdziła, patrząc na Kalina, który wydobywał Dyn kilofem. Choć to było zaskakujące, on samo-świadomie przyjął tą karę i nawet nie narzekał na panujące tu warunki. Dla Iris i Yuseia to było jak wizyta w piekle, lecz Kalin był niewzruszony. Wtedy w kopalni rozległ się odgłos megafonu.
"Co się dzieje?" spytał się Yusei.
"To zmiana warty. Co trzy godziny przybywają nowi, by kontynuować robotę strażników." wyjaśniła Iris, po czym zwinnym okiem zerknęła na jedną z maszyn. Za nią była szczelina, a zaraz potem tunel.
"Słuchajcie." powiedział Kalin. "Lepiej odpuścić. Spójrzcie na mnie. Byłem niegdyś liderem zespołu, a teraz będę odpokutowywać to, co zrobiłem w przeszłości. Wierzcie mi, stąd nie ma wyjścia, za wyjątkiem śmierci."
"Cóż, Kalin... tak się składa, że w moim planie zajęć nie ma roboty w kopalni. Bo nie planuję tu zostać. Więc stąd zwiejemy." odpowiedziała Iris, jak tylko Kalin się uśmiechnął i wskazał swój pierścień na szyi. Lecz to nie przekonało Iris i wyjęła z wewnętrznej kieszeni swojej kurtki mały drucik. Jak tylko spojrzała, czy żaden ze strażników ich nie obserwuje, szybko pokombinowała przy swoim pierścieniu, wyłączając go, po czym go zdjęła. Kalin i Yusei spojrzeli na nią zaskoczeni.
"Wytrych..." zauważył Yusei.
"Widać, że sporo się nauczyłaś przy mechanice. Stało się to przydatne." dodał Kalin.
"Yusei mnie nauczył, jak można zrobić własny Ścigacz. Teraz mam do tego dryg." odparła Iris. "A po za tym jestem gotowa na każdą ewentualność." po chwili znów spojrzała na tą szczelinę za maszyną i zniżyła głos. "Tam za maszyną jest szczelina, wystarczająco duża, byśmy mogli się przez nią przecisnąć i stąd nawiać."
"Słyszałeś Iris, Kalin? Mamy szansę na ucieczkę." dodał Yusei, jednakże Kalin nie sprawiał wrażenia zaskoczonego.
"Kalin..." powiedziała Iris, zbliżając się do niego. "...wybacz, ale zmusiłeś mnie do użycia siły!" wypaliła srebrno-włosa dziewczyna, uderzając dwoma palcami w brzuch Kalina, błyskawicznie pozbawiając go przytomności.
"Iris, co..." zapytał się Yusei, zaskoczony.
"Kiedy wracałam do Crash Town, po drodze pomogłam dwójce chorych Indian. W zamian nauczyli mnie techniki pozbawiania przytomności przeciwnika poprzez wyłączenie nerwu świadomości bez użycia siły. Nazywali to "Punktem Nerwowym", czy jakoś tak. Za kilka minut wróci do świadomości, Yusei. Pomóż mi z nim." wyjaśniła Iris, po czym Yusei pomógł jej podnieść Kalina, by mogła go nieść na plecach. Jak tylko zdołali się przecisnąć przez szczelinę, Iris odwróciła się i spojrzała na dłoń. Poczuła mały szok.
"Iris, na co czekasz?" spytał się Yusei.
"Odzyskałam czucie, a co za tym idzie, mogę używać już swoich zdolności." odparła Signerka Ciała, a potem wyjęła z innej kieszeni małe urządzenie, które wyglądało jak mały dysk. Zwinnym ruchem rzuciła je w miejsce, gdzie mieli kopać i wtedy wyświetlił się holograficzny obraz Yuseia, Iris i Kalina, którzy wciąż wydobywali Dyn.
"Sprytne..." pochwalił Yusei.
"Komplementy poczekają, aż wyjdziemy stąd i dowiemy się, co dalej." zaprzeczyła Iris, ruszając przed siebie z Yuseiem. Po kilku minutach zdała sobie sprawę, że nie warto już tego trzymać w tajemnicy. "Yusei... będziesz musiał mi coś wyjaśnić."
"Niby co mam ci wyjaśnić?"
"Dobrze wiesz, co mam na myśli." odcięła się Iris stanowczym tonem, co zaniepokoiło Yuseia.
"Iris..." zaczął Signer, lecz potem zauważył jak ona spojrzała na Kalina. Wówczas już znał jej pytanie. "Chciałaś się dowiedzieć, czemu nie powiedziałem ci prawdy, co?"
"Nie rozumiem, Yusei." powiedziała Iris, wciąż niosąc Kalina. "Nh... myślałam, że się dobrze rozumiemy... nawet mi mówiłeś, że jeśli coś cię trapi, zawsze możesz to powiedzieć. Tylko... czemu skłamałeś, mówiąc, że Kalin zmarł po tym, jak wyjechałam?"
"Ja... nie chciałem, byś dowiedziała się prawdy. Bałem się, że możesz przestać mi ufać." odpowiedział Yusei.
"Przestać ufać? Yusei... ty mi pomagałeś, ty często zjawiałeś się, kiedy ja byłam w rozsypce... ja zawsze ci ufam." powiedziała Iris, kiedy spojrzała przed siebie. Widziała już wyjście. "Udało nam się."
"Tak." odpowiedział Yusei, patrząc na widok. Przed nimi rozpościerał się krajobraz, z Crash Town na widoku. "Co teraz?"
"Musimy wrócić do Crash Town po nasze Ścigacze, a potem..." zaczęła Iris, kiedy do jej uszu dotarł cichy jęk. "Och."
"Kalin... Kalinie, jesteśmy wolni." powiedział Yusei, podczas gdy Iris spokojnie postawiła Kalina na ziemi. Były lider spojrzał na krajobraz, zaskoczony, lecz po chwili zaskoczenie ustąpiło miejsca gniewowi. Kalin złapał Iris za kołnierz.
"Mówiłem ci, nie chcę być uwolniony!" rzucił Kalin, szarpiąc się z Iris.
"Kalin, przestań, zaczynasz mnie przera..." zaczęła Iris, lecz nie mogła dokończyć zdania, kiedy się poślizgnęła, turlając się po stromym zboczu z Kalinem. "Aahh!"
"Kalin! Iris!" krzyknął Yusei, powoli zjeżdżając do dwójki. Jego krzyk dotarł do ucha Signum.
"Co jest..." spytała się Signum, odwracając się. Po chwili zauważyła Iris, która turlała się z Kalinem po stromym zboczu. "To Iris i Kalin!"
"Co? Oni już tu są?" zdziwiła się Subaru, lecąc w ich kierunku.
"Chyba możemy stwierdzić, że nasze zadanie o znalezieniu wyjścia można uznać za wykonane." stwierdził Zafira. Tymczasem Iris leżała już z Kalinem na płaskiej ziemi. Obydwoje byli w dość osłabionym stanie.
"Iris! Kalin! Wszystko w porządku?" zapytał się Yusei, w końcu docierając do nich. Kalin wstał, ale kiedy Iris próbowała stać, instynktownie złapała się za lewą nogę, zaciskając zęby. "Iris?"
"Nghh... chyba musiałam uderzyć o ostry krawędź zbocza..." jęknęła Iris.
"Pokaż mi..." odpowiedział Yusei. Iris powoli podwinęła nogawkę. Na jej nodze była porządna rana, że aż ciekało krwią. "O rany... Kalin, patrz co zrobiłeś!" wypalił Yusei, sfrustrowany. Jednakże Kalin nie zwracał uwagę na stan Iris, tylko patrzył przed siebie, zszokowany. "Kalin?"
"Co to..." spytał się były lider Zespołu Satysfakcji. Iris i Yusei spojrzeli w tym samym kierunku i ku ich oczom ukazało się co najwyżej trzy tuziny wbitych w ziemię słupów, każdy z przywiązanym Dyskiem Walk.
"Gdzie... my jesteśmy?" spytał się Yusei.
"Nhh... to cmentarz." odpowiedziała Iris.
"Cmentarz?" zapytał się Kalin. Iris powoli pokiwała głową.
"To specjalne miejsce, gdzie zazwyczaj kończą przegrani. To są groby ludzi, którzy przegrali w Crash Town i zostali wysłani do kopalni. Tam warunki są fatalne dla nich i zwykle kończyło się to... to..." wyjaśniła Iris, nie mogąc wykrztusić bolesnego słowa.
"...kończyło się to śmiercią, prawda?" zgadł Yusei, na co Iris skinęła głową.
"T-tak... te słupy z Dyskami... mają przypominać o tym, o jaką stawkę walczysz tutaj."
"Iris..." powiedział Yusei, patrząc na nią. Zobaczył w jej oczach prawdziwy strach, lecz po chwili zrozumiał, że to nie był strach przed losem, a raczej strach na widok krwi. "Powiedz mi... czy tu masz hemofobię?"
"T-tak..." wykrztusiła Iris, ciężko dysząc.
"Iris..." odpowiedział Kalin. "Ja... przepraszam, że nas strąciłem. Ja pogodziłem się ze swoim losem, a ty mnie od tego odciągnęłaś, by.. bym teraz widział groby tych, których mogłem tutaj zesłać..."
"Kalin." powiedział Yusei, patrząc na swojego przyjaciela. "Myślę, że powinieneś powiedzieć Iris, co się z tobą stało po tym, jak wróciła do Crash Town po naszym spotkaniu." Po chwili klęknął i wyjął z swoje kieszeni małą szarfę, którą owinął wokół zranionej nogi Iris.
"Biedna Iris... nie dość, że Kalin ją przeraził, to jeszcze do tego doszedł strach przed krwią." zauważyła Shamal.
"Trudno uwierzyć, jak można się zmienić w jednej chwili z nieustępliwej na tchórza." westchnęła Ryuko.
"Iris nie jest tchórzem!" odciął się Linehalt. "Po prostu przez ten czas wiele się wydarzyło w jej życiu. Najpierw strach przed Zakazaną mocą, potem niepokój o Kalina, następnie wbicie sztyletu w plecy przez Malcolma, a teraz to. Iris coraz bardziej traci pewność siebie."
"Ja... przepraszam." przyznała się Ryuko. "Teraz ten świat jest w takim nieładzie, że trudno zachować spokój."
"Choć z drugiej strony możemy się dowiedzieć czego o Kalinie." zasugerowała Hayate. Zaś Iris leżała na ziemi, opierając się o skałę i starając się zbytnio nie ruszać.
"To się wydarzyło kilka dni po twoim wyjeździe, Iris." powiedział Kalin, zaczynając swoją historię. " Drużynie Satysfakcji udało się podbić całe Satellite, a ja czułem się usatysfakcjonowany. Jednakże wtedy... zacząłem traktować swoje zadanie za bardzo poważnie. Stawałem się coraz bardziej zaborczy, a moja obsesja zmieniła się na rządzenie Satellite. Mój... wybryk z przeciwnikiem sprawił, że straciłem zaufanie Crowa i Jacka, aż w końcu i Yuseia. Kiedy Sektor Ochrony pojawił się w Satellite, nie zamierzałem oddawać pola, więc wysadziłem część bazy Sektora."
"Wysadziłeś budynek?" spytała się Iris, zaskoczona.
"T-tak..." odpowiedział Kalin. "...potem stawałem coraz bardziej bezwzględny... ja... nawet nie oszczędziłem rannego członka Sektora Ochrony. Yusei chciał się oddać w ręce stróżów prawa, bym mógł być wolny. Ale... moja obsesja zasłoniła moją dawną percepcję otoczenia... myślałem wtedy, że Yusei mnie sprzedał Ochronie. Byłem tak wkurzony... że nawet Placówka nie mogła mnie złamać. Znosiłem tamtejsze warunki i poniżenia... jednak zawsze tarcza musi pęknąć. Tak było ze mną, kiedy zabrano mi karty... jedyne, co mnie utrzymywało przy życiu, to moja nieusprawiedliwiona nienawiść do Yuseia. Kiedy miałem już ostatnie minuty życia, otrzymałem szansę na zemstę. Zawarłem pakt z diabłem Podziemi, Nieśmiertelnym Wiązem Ziemi."
"Nieśmiertelny Wiąz Ziemi? Co to jest?" zapytała się Iris.
"To grupa niegodziwych bóstw, którzy żyją, zapieczętowani w Liniach Nazca. Mówi się, że co 5000 budzą się, by zniszczyć świat." wyjaśnił Yusei. "Miałem nieprzyjemność się z nimi spotkać."
"Ccapac Apu... on dał mi życie... mogłem żyć... w zamian miałem służyć w szerzeniu chaosu i zniszczyć Signerów, wrogów Wiązów Ziemi. Wykorzystywałem to, by się zemścić na Yuseiu. Było... tyle niewinnych ofiar..." kontynuował Kalin z drżącym głosem, jakby każda cząstka słowa była dla niego bolesna. "...poświęcałem ich dusze dla przywołania swojego zbawiciela, Ccapac Apu... Wkrótce potem starłem się z Yuseiem. Chciałem go wysłać w piekielne płomienie Podziemi... aż w końcu spotkałem się ze śmiercią. Yusei pokonał mnie dzięki mocy Szkarłatnego Smoka. Wyjaśnił mi, że chciał się oddać w ręce Sektora, bym mógł żyć... wtedy ja już wpadłem w objęcia śmierci..."
"Kalin..." powiedziała Iris, zaniepokojona.
"Ale... z jakiegoś powodu znów powróciłem do życia. Znów czułem i widziałem. Myślałem, że to było dla mnie błogosławieństwo... ale to było też przekleństwo. Nawet po drugiej śmierci i ponownym powrocie do świata żywych, ja wciąż pamiętałem... pamiętałem, co robiłem, jak byłem pod władzą Nieśmiertelnego Wiązu Ziemi. Zdałem sobie sprawę, że przeżyłem dlatego, bym mógł odpokutować zbrodnie, jakich dokonałem. To miejsce, Crash Town... zniewoliło mnie, i znów pojedynkowałem się... walczyłem, by powoli spotkać się ze swoim ponurym żniwiarzem, by mógł mnie osądzić." dokończył Kalin, patrząc na groby. "Te groby przypominają moje dni, kiedy musiałem walczyć..."
"Kalin, wystarczy. To, co zrobiłeś, to nie twoja wina." rzekł Yusei.
"Czy ty tego nie widzisz? To moja wina, że odebrałem wolność tym niewinnym ludziom... to ja zesłałem ich tu." odpowiedział Kalin, czując się załamany.
"Kalin, wystarczy!" krzyknęła Iris z łzami w oczach, zwracając uwagę Kalina. "Słuchaj. Rozumiem, przez co przeszedłeś... też bym nie wybaczyła sobie, gdyby moje ambicje przejęły kontrolę nade mną... ale to nie powód, byś się załamywał! Zginąłeś, ale przeżyłeś, bo los postanowił ci dać jeszcze jedną szansę na to, byś mógł spokojnie żyć! Jeśli rzeczywiście moje spotkanie w Satelite z tobą zaczęło reakcję łańcuchową... to ja powinnam była winić samą siebie. Jeśli już, to moja wina..."
"Iris..." powiedział Yusei, siadając przy niej. "To, co się wydarzyło, to nie twoja wina. Ani twoja, ani Kalina. Los często nas zwodzi, przez co każdy z nas musiał przejść przez cierpienie. Ale z jakiegoś powodu wciąż żyjemy, bo mamy..." wtedy jego mowę przerwał dźwięk, przychodzący na myśl poruszającego się pojazdu. Spojrzał w górę i zauważył dwa Ścigacze, które wyglądały znajomo. "Czy to nie są przypadkiem nasze Ścigacze Walk?"
"Co?" spytała się Iris, powoli stając. Szybko zauważyła dwie znajome postacie, które pchały te pojazdy. "Niemożliwe... West? Nico?"
"Co?" spytała się Nico, zwracając się w stronę głosu. Zauważyła pędzących do nich Yuseia, Iris i Kalina. "To Iris!"
"A także Yusei i Kalin!" dodał West, zadowolony.
"Co wy tu robicie ze Ścigaczami Yuseia i Iris?" spytał się Kalin.
"Pomagamy wam uciec z kopalni." odparł West.
"Proszę was, uciekajcie stąd." prosiła Nico.
"To jest lekkomyślny ruch. Dlaczego robicie coś tak niebezpiecznego dla kogoś takiego jak ja?" zapytał się Kalin.
"Nie chcemy, byście zostali w tym mieście. Jesteście bohaterami Westa... moimi również."
"A co z waszym ojcem?" zapytała się Iris. "Przecież..." jak tylko próbowała się ruszyć, rana na nodze dała się we znaki, przez co musiała się schylić. Z jej kieszeni wypadł wisiorek, który znalazła, kiedy wróciła do miasta.
"Ten wisiorek... należy do mojego ojca!" zauważył West.
"Naprawdę?"
"Pokaż mi..." poprosił West, patrząc na wisiorek. "Tak, to jest taty!"
"Racja." zauważyła Nico.
"Iris, widziałaś naszego tatę? Nic mu nie jest?!" zapytał się West.
"No..." zaczęła Iris, choć nie potrafiła utworzyć odpowiedzi. Dopiero teraz odkryła, że ten, który rzucił wisiorek kiedy ona wróciła do miasta, był tak naprawdę ich ojcem. "Nie widziałam go w kopalni..." po czym zerknęła na słupy z Dyskami, przypominając słowa Malcolma. Czy to możliwe, że Sergio naprawdę już nie żył? A może to było kłamstwo?
"Zdecydowanie ocalę ojca! Będę tak silny jak Kalin i siostrzyczka Iris!" rzucił West, zdecydowanie, zaskakując Kalina i Iris.
"Ja..." zaczął Kalin niepewnie.
"Yusei, Kalin, zabierzcie Ścigacze. Uciekajcie stąd jak najszybciej." poinformowała Iris.
"Co chcesz zrobić?" zapytał się Yusei.
"Niemożliwe! Czy ty..." powiedział Kalin, domyślając się.
"Ocalę ludzi uwięzionych w górach."
"Nie możesz tego zrobić w pojedynkę, Iris! Przecież jesteś ranna!" ostrzegł Yusei.
"Mam dość tego, że wciąż muszę się bronić. Mam też dość, że to miasto rządzi swoimi prawami. Może nie pochodzę stąd, ale to moje miasto, nie tego Malcolma!" rzuciła Iris. "Dzięki tobie, Yusei, wiem jak usuwać te pierścienie. Wy stąd uciekajcie jak najdalej. Własnymi siłami ocalę ludzi, a potem zajmę się tym wężem Malcolmem oraz jego bratem Lawtonem. Nie pozwolę, by kierowali miastem jak banda szaleńców!"
"Iris..." powiedział Kalin, zaskoczony determinacją.
"Fiu, szybko się pozbierała." zauważyła Ryuko, zakłopotana.
"I do tego się nieźle wściekła." dodała Vita.
"Słuchaj, Kalin. Możesz się obwiniać, że wysyłałeś ludzi na spotkanie ze śmiercią, ale nie po to przebyłam tą drogę, bym patrzyła, jak to miejsce staje się miejscem i twojej śmierci. Dlatego masz stąd uciekać z Yuseiem, Nico i Westem!"
"Czemu... czemu mi pomagasz? Czemu pomagasz komuś, kto nie ma znaczenia?" zapytał się Kalin.
"Bo jesteśmy..." zaczęła Iris, kiedy nagle jej przerwał warkot silnika. Wszyscy obejrzeli się za siebie, by ujrzeć zbliżające się światło. Okazało się, że należało ono do ogromnej maszyny wiercącej, którą kierował nikt kto inny, jak sam Lawton, w towarzystwie dwóch ludzi Malcolma jadących na Ścigaczach. "No ładnie, pan Szybki Strzelec wrócił na rundę."
"Czułem, że mój zmysł mi podpowiadał, że ta dziewucha Iris i ten typek Yusei coś kombinują. I widać, że się nie mylił. Dalej, chłopaki!" rzucił Lawton. Jego ludzie uśmiechnęli się złośliwie.
"Wystarczy tego! Kalin, bierz dzieciaki! Ja biorę na siebie tą flądrę!" rzuciła Iris.
"Tak. Tędy!" odpowiedział Kalin, uciekając z Nico i Westem, podczas gdy Iris wsiadła na swój Ścigacz.
"Chwila, Iris! Co ty robisz?" spytał się Yusei.
"Ten kowboj zaczyna grać mi na nerwach. Zwiewaj stąd!" odpowiedziała Iris.
"Nie!" zaprzeczył Yusei. "Jadę z tobą!"
"Ale ten gość to inny kaliber! Był w stanie wyeliminować Radleya jednym ruchem!"
"W tym przypadku przyda ci się ta karta!" zasugerował Yusei, dając jej pewną kartę, po czym on wskoczył na swój Ścigacz.
"Nh... widać, że trudno cię przekonać. Dobra, ale trzymaj się blisko mnie, Yusei. To facet z potworem o paskudnym działaniu!" westchnęła Iris, wciskając gaz. Zwinnym ruchem wyminęła dwóch ludzi, lecz wtedy maszyna ich lidera weszła w jej drogę. "Chcesz się zabawić, kowboju? Chętnie cię pokonam w pojedynku!" rzuciła srebrno-włosa Signerka, ruszając do tunelu z Yuseiem.
"Pojedynek, co? Z przyjemnością!" odparł Lawton, ruszając za nimi. "Mam nadzieję, że jesteś przygotowana, partnerko. Wiesz, co jest na szali?"
"Prawdopodobnie wolność, co?" odcięła się Iris.
"Bingo! Ale nie tylko to! Jak cię pokonam, to przyznasz się, że jesteś moja!" dorzucił Lawton, denerwując Iris.
"Coś on ma bzika na twoim punkcie." zauważył Yusei.
"Po pierwsze: gdybyś słyszał, jakie krążą o mnie legendy, z pewnością nie rzuciłbyś mi wyzwania. A po drugie: już jeden gość tak o mnie mówił, i nie skończyło się to dla niego dobrze. Więc i dla Lawtona to się źle skończy! Aktywuję Zaklęcie Pola, Świat Prędkości 2!" rzuciła Iris, aktywując planszę.
TRYB POJEDYNKU WŁĄCZONY. AUTO-PILOT AKTYWOWANY.
Słowa "TRYB POJEDYNKU" wyświetlił się na monitorach obu ludzi, po czym zmienił obraz na pole planszowe i licznik prędkości. Ich karty zaczęły się tasować.
"Gaz do dechy!"
Iris: 4000 LP/SPC: 0
Lawton: 4000 LP/SPC: 0
"Zacznę pierwszy." odparł Lawton, dobierając kartę. "Moja tura! Przywołuję na pole Ogra Gatlinga!" Wtedy na polu znowu pojawił się purpurowy demon w ubiorze generała, z wystającym z brzucha karabinem gatlinga (4) (ATK: 800/DEF: 800).
"Ech... aż 40 kart w talii, a on trafił znowu na tego kłopotliwego potwora?" westchnęła Iris.
"To jest niebezpieczny potwór?" zapytał się Yusei.
"Tak, paskudny w wyglądzie, jak i w działaniu! Za każdą zakrytą kartę ze strefy Zaklęć i Pułapek wysłaną na Cmentarz może zadać 800 punktów obrażeń. Jeśli Lawton ma pięć kart, które nie są potworami, wyeliminuje mnie w pierwszej rundzie!" Spojrzała na Lawtona, który miał w dłoni pięć kart. Szybko wyspekulowała, że to mogą być pułapki oraz zaklęcia, po czym spojrzała na swoją dłoń. Jej wzrok stanął na jednej karcie, którą miała w urządzeniu do trzymania kart. "Yusei, ty szczęściarzu. Twoja karta jest akurat tutaj..."
"Teraz wsunę te karty i aktywuję..." zaczął Lawton, lecz Iris mu przerwała.
"Aktywuję efekt Veiler Działania z mojej ręki! Poprzez wysłanie tej karty na Cmentarz, do końca tej tury działanie twojego Ogra zostanie zanegowane!" zadeklarowała Iris, jak pozbyła się karty, a na polu pojawiła się młoda dziewczyna o niebieskich włosach, nosząca blado-różowy strój z czarnymi legginsami i anielskimi skrzydłami, które wyrastały z jej ramion. Lawton patrzył na nią, zaskoczony.
"Teraz nie będę mógł się jej pozbyć w pierwszej turze. Ale wciąż..." pomyślał Lawton, patrząc na swoją rękę. Jego Zabójstwo w Pierwszej Turze nie podziałało, więc postanowił przyjąć inną taktykę. Ustawił swoje karty na strefie kart Zaklęć i Pułapek. "Stawiam pięć zakrytych kart i kończę turę!"
"Dobra robota, Iris!" powiedział Yusei.
"Dzięki, Yusei... Ale naboje zostały załadowane. Dopóki nie nadejdzie jego tura, ten gatlingowy rewolwerowiec nie tknie mnie." pomyślała Iris, dobierając kartę. "Moja tura!"
Iris: SPC: 1
Lawton: SPC: 1
"Hmm... przywołuję na pole Yuuno Scryę!" zadeklarowała Iris, kiedy u jej boku pojawił się mały chłopiec odziany w szaty, przyjmując niebieską barwę (4) (ATK: 1400/DEF: 850). "Kiedy jest w pozycji obrony, mogę przywołać potwora typu Maga z mojej talii na pole!" wyjaśniła dziewczyna, zaczynając układać w głowie swój plan. "Ten Ogr Gatlinga to kawał drania, ale z jego atakiem nie jest tak ciężko. Jeśli przywołam Signum, nie tylko się pozbędę tego uciążliwego typka, ale zadam Lawtonowi wysokie obrażenia, a za pomocą Signum będę mogła przejąć kontrolę nad tym potworem!"
"Byłoby źle, gdybym ci pozwolił przywołać więcej potworów. Aktywuję trwałą pułapkę, Wąski Tunel!" skontrował Lawton, aktywując zakrytą kartę. "Teraz możemy mieć tylko po jednym potworze. Jeśli będzie ich więcej, zostaną zniszczone, aż zostanie tylko jeden."
"O nie... to znaczy, że Iris nie będzie w stanie przywołać żadnego potwora." zauważył Yusei.
"Świetnie, zablokował moją strategię Synchro-Przyzwania. Ale tym samym też on nie może przywoływać więcej potworów. Ma tylko cztery zakryte karty, więc nie grozi mi zabójstwo w jednej rundzie. Ale jeśli użyje działania, wyrwie mi ponad 3200 punktów życia. Jeśli w następnej rundzie trafi się karta Zaklęcia lub Pułapka, gość mnie wykończy." pomyślała Iris. "Stawiam 4 zakryte karty i kończę turę." dokończyła dziewczyna, ustawiając karty, po czym spojrzała na Lawtona. "Teraz mogę się modlić o to, by dobrał potwora. Mam tylko nadzieję, że Kalin i dzieciaki są bezpieczni."
Tymczasem Kalin biegł z Nico i Westem przez tunel, wciąż ścigani przez dwóch ludzi Lawtona. Nie minęło kilka minut, kiedy zaczęli powoli opadać z sił. Oni uciekali przed nimi na własnych nogach, podczas gdy ich ścigający jechali na Ścigaczach Walk.
"Kalin, przepraszamy za to, że cię w to wciągnęliśmy." powiedziała Nico.
"Przepraszacie?" zdziwił się Kalin.
"Tak, to nasza wina, że nas znaleźli."
"Nie przepraszaj. To ja jestem winowajcą. Wygrywałem pojedynki, tym samym nieświadomie wysyłając przegranych na śmierć." odpowiedział Kalin, przypominając cmentarz z Dyskami. "A teraz biegiem, zanim ci faceci nas dorwą!"
"Chyba jednak nas dorwą!" ostrzegł West, oglądając się za siebie. Ich wrogowie byli już prawie kilka metrów od nich.
"Niech to..." zaklął Kalin, kiedy jego oczom ukazał się stojący przed nimi mały wózek na torach. To dało mu pewną myśl. "Szybko, do wózka!" rozkazał Kalin. Kiedy byli już w zasięgu pojazdu, Nico i West weszli, a Kalin mocno popchnął wóz, szybko wskakując na niego. Teraz dzięki pędowi byli już dalej od ścigających ich ludzi.
"O, żesz..." zaklął jeden ze ścigających.
"Nie stój tak jak słup soli, łapmy ich!" rzucił drugi z nich. Najpierw łatwo im było ich dorwać, ale teraz, kiedy są w wagoniku, byli dalej od nich.
"Moja tura!" rzucił Lawton, dobierając kartę.
Iris: SPC: 2
Lawton: SPC: 2
"Czy to pułapka? Zaklęcie Szybkości?" zastanawiał się Yusei.
"Która to karta? Która?" ponaglała w myślach Iris, lecz potem presja znikła, kiedy Lawton umieścił kartę w dłoni. "Czyli to potwór. Na razie jestem bezpieczna, ale..."
"Gratuluję, Iris. Udało ci się uniknąć nokautu w pierwszej rundzie. Ale wciąż mam załadowane serie, by pozbawić cię sporej dawki punktów życia." odparł Lawton. "Dalej, Ogrze Gatlinga, nie żałuj sobie!" dodał po chwili, kiedy jego potwór chwycił korbę i zaczął wystrzeliwać serię naboi, uderzając w pojazd Iris. Srebrno-włosa dziewczyna jęknęła, jak tylko straciła koncentrację i otarła się o skalną ścianę.
"Iris!" krzyknął Yusei.
Iris: 800 LP/SPC: 2
Lawton: 4000 LP/SPC: 2
"Ech... w porządku, Iris." wydusiła Iris, zaczynając myśleć. "Ale było blisko... przez tego potwora straciłam 3200 punktów życia, co oznacza, że jestem na granicy ryzyka użycia efektu obrażeń ze karty Świata Prędkości 2. Muszę się pozbyć tego upartego Ogra..." Jednak Lawton miał co do swojego potwora inne plany.
"Teraz pozbywam się z pola Ogra Gatlinga..." zaczął Lawton, zaskakując Iris i Yuseia.
"Co? Czemu się pozbywasz silnego potwora?" zapytała się Iris.
"Dlatego, bym mógł przywołać jeszcze silniejszego potwora. Wychodź, Ogrze Pełnego Uzbrojenia!" odpowiedział Lawton, kiedy Ogr Gatlina nagle wybuchł, a potem się odbudował w formie większego demona, który miał na sobie ciężki pancerz na torsie i nogach, a jego dwie ręce były zakończone lufami karabinów (5) (ATK: 1600/DEF: 1600). "Właśnie opracowałem scenariusz zwycięstwa. Widzisz, Iris... przyznaję, że masz tam jakieś niebywałe zdolności pojedynkującej, ale ze mną... nie masz nawet cienia szans. Ogr Pełnego Uzbrojenia pozbędzie się twojego małego czarodzieja!"
"Niedobrze... jeżeli ten koleś ma działanie, które zada przeszywające obrażenia, będzie po ptakach." pomyślała Iris.
"Ognia!" huknął Lawton, jak jego uzbrojony potwór włożył kartridż do karabinu i wystrzelił jeden wielki nabój, który przebił się przez ciało małego maga, kończąc jego żywot.
"Aktywuję dwie pułapki! Synchro-Dusza oraz Szybkie Wsparcie!" skontrowała Iris, aktywując dwie karty, z czego druga miała obraz Magicznej Walkirii broniącej Aussę, Czarodziejkę Ziemi. "Szybkie Wsparcie pozwala na przywołanie na pole potwora typu Maga o poziomie 4 lub niższym, jeśli mój potwór na polu został zniszczony. Tak więc przywołuję na pole Herolda Tworzenia!" zadeklarowała Iris, kiedy na polu pojawiła się osoba odziana w jasne szaty z długimi włosami oraz trzymająca włócznię (4) (ATK: 1800/DEF: 600).
"Nieźle, ale ty i tak oberwiesz." odparł Lawton. Iris spojrzała w górę i była w szoku. Nad nią wisiał kolejny pocisk! "Mój Ogr Pełnego Uzbrojenia ma specjalne działanie. Jak niszczy potwora w walce, ty otrzymasz 1000 punktów obrażeń!"
"Nie, jeśli aktywuję trzecią pułapkę!" odpowiedziała Iris. "Powracający Marker!"
"Czy ty się w ogóle poddajesz?" zapytał się Lawton, zdenerwowany, że Iris miała odpowiedź i na te działanie Ogra.
"Nigdy się nie poddaję. Ta pułapka może zanegować efekt, która ma za cel zniszczenie karty lub zadawanie obrażeń. Co więcej, ty otrzymasz obrażenia równe atakowi potwora, którego efekt został właśnie zanegowany!"
"Cholera! Mój Ogr Pełnego Uzbrojenia ma aż 1600 punktów ataku!" zauważył Lawton, przerażony, kiedy pocisk nad Iris zaczął pękać.
"Znasz to powiedzenie, Lawton? Mieczem wojujesz, od miecza giniesz! A teraz... żryj swój własny, kowboju!" odcięła się Iris, kiedy pocisk w końcu pękł, a kawałki poleciały w stronę maszyny, waląc w jeźdźca.
Iris: 800 LP/SPC: 2
Lawton: 2400 LP/SPC: 2
Lawton jęknął. Nikt nie odważył się nawet go zadrapać. Zdał sobie sprawę, że nie doceniał przeciwniczki. "Nrgh... kończę swoją turę."
"Iris, nie spodziewałem się, że masz tyle odwagi, by się tak odciąć przeciwnikowi." zauważył Yusei, zaskoczony.
"Poniosło mnie, Yusei." odparła Iris, rumieniąc się. "Nh... czemu się rumienię? Powinnam się skupić na walce. Mam tylko 800 punktów życia. Przekroczyłam granicę bezpieczeństwa. W następnej rundzie Lawton będzie mieć aż 4 Liczniki Szybkości. Jeśli w swojej kolejnej rundzie dobierze Kartę Szybkości, zrówna mnie z ziemią!"
Tymczasem gdzieś w innej części góry Kalin, West i Nico wciąż jechali wózkiem po torze, który zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Zaś zbiry wciąż jechali za nimi, próbując ich dogonić. W końcu jeden z nich miał dość i nacisnął przycisk, a z przodu pojazdu wyłoniły się dwie piły łańcuchowe, gotowe ściąć ich zwierzynę.
"Poczekajcie no, aż was dogonię! Wtedy was zmieszam z błotem!" rzucił jeden ze ścigających.
"Tak? Tylko spróbuj!" odciął West, podnosząc duży kamień z wózka, po czym go rzucił w stronę faceta, przez co ten stracił panowanie nad swoim Ścigaczem i wypadł z pojazdu. Jego towarzysz ostro skręcił, unikając kolizji i był zmuszony sam dogonić uciekinierów.
"West, co ty robisz?" spytał się Kalin, zaskoczony.
"To, co ty. Walczę!" odpowiedział West. "Jesteśmy tu, by ci pomóc, bracie Kalinie!"
"Ja też chcę ci pomóc, Kalinie." dodała Nico.
"Czemu się tak bardzo posuwacie dla mnie?"
"Zainspirowałem się tobą, Kalinie." wyjaśnił West. "Wiemy, że ty się nie poddajesz w walce i dążysz do swojego celu, aż do końca. Pomimo tego, że Iris przysięgła nam, że ocali naszego ojca, zdaliśmy sobie sprawę, że jeśli i my będziemy walczyć jak ty i Iris, nasze marzenia się spełnią i uratujemy ojca!"
Wspomnienia
"Następnie mój Piekielny Smok Śmierci zaatakuje Nanohę Takamachi! Naprzód, Piekielny Podmuch Ognia!" Piekielny Smok Śmierci wtedy wystrzelił czerwony płomień w kierunku rudo-włosej czarodziejki.
"Nanoha Takamachi, jeszcze raz! Gwiezdny Łamacz!" rozkazała Iris. Nanoha znów naładowała swoją włócznię i wystrzeliła różowy promień energii, który przebił Piekielnego Smoka Śmierci na wylot, który potem eksplodował z hukiem.
"I dlatego teraz, Kalin, będę walczyć tak długo, dopóki się nie poddam! Chcę, byś też nie przestawał walczyć!" dodał West.
"Ja nie walczyłem. Moje serce od dawna było martwe. Obserwowałeś jedynie iluzję doskonałego gracza. Ja... jestem tylko pozostałością tej "doskonałości"." odpowiedział Kalin, przypominając sobie czas, w którym walczył jako Mroczny Signer. I to mu się nie podobało.
"To nieprawda!" odciął się West.
"Wierzę w to, co mówi mój brat." wsparła go Nico. Kalin spojrzał na dwójkę. Nigdy nie przypuszczał, że nawet w takim miejscu śmierci, jak Crash Town, są ci, którzy go podziwiają. Zaczął się też zastanawiać nad słowami Iris. Ona obecnie w pewnym stopniu zaczęła przypominać jego samego: człowieka, który nigdy się nie poddawał i dążył do swojego celu. Kiedy jednak spojrzał przed siebie, widział, jak przed wyjściem z tunelu toru skręcały w prawo. Obecnie wagonik miał taką prędkość, że brak zareagowania mógłby wysłać całą trójkę w ścianę. Szybko złapał hamulec bezpieczeństwa i go ciągnął.
"Kalin, co ty robisz? Jak zwolnimy, oni nas dorwą!" krzyknął West.
"Raczej nie nas, a ścianę!" odparł Kalin, kiedy już byli o metr przed ścianą, jak tylko ostro skręcił wagonem w prawo, dzięki czemu on, Nico i West wciąż byli na torach. Jednak ścigający nie miał tyle szczęścia i pojazdem walnął w ścianę.
"O tak!" odpowiedział West z uśmiechem.
"Brawo, Kalin." dodała Nico, kiedy nagle coś zauważyła przed sobą. "Co to?" Kalin i West odwrócili się, by zobaczyć, że tory prowadzą do rozwidlenia. Wagon skręcił w lewą stronę, by po chwili zatrzymać się przed zboczem, na którym była zjeżdżalnia.
"Było blisko." odetchnął West, lecz potem zaczął tego żałować. Miejsce, na którym stało teraz wagon, było w rzeczywistości małą zapadnią, która się otworzyła. Nie mając niczego pod sobą, wózek przechylił się, zrzucając pasażerów w dół, gdzie wylądowali na stercie wydobytego Dynu. Kiedy Kalin i reszta otrząsnęli się po upadku, szybko odkryli, że przed nimi stali dwaj ludzie. I również byli tutejszymi strażnikami.
"Nie próbujcie uciekać..." warknął jeden z nich, unosząc swój Dysk Walk. Jednak drugi facet spojrzał na Kalina i zauważył, że ten nie miał na sobie pierścienia.
"On nie ma tej obroży!" zauważył, wyciągając rażący pistolet.
"Jeden fałszywy ruch, a potraktujemy was szokiem!" rzucił facet, wymierzając w trójkę uciekinierów pistoletem. "Ręce na widoku!". Kalin, Nico i West zrobili to, o co ich poproszono, jak tylko Kalin spojrzał na otoczenie. Byli w kolejnej kopalni, gdzie pracowało chyba ze stu ludzi, z czuwającymi tutaj strażnikami.
"Inna kopalnia... może ich ojciec jest tutaj?" zastanawiał się były lider Zespołu Satysfakcji, jak tylko zostali prowadzeni na dół. Kiedy kątem oka wyczuł, że eskortujący ich ludzie nie zwracają uwagi, szepnął do Nico i Westa. "Bądźcie gotowi na znak. Jak tylko dam sygnał, biegniecie do najbliższego wózka i uciekacie stąd."
"Ale co z tobą?" spytała się Nico.
"Mną się nie martwcie. Potrafię o siebie zadbać. A tymczasem..." odpowiedział Kalin, patrząc na eskortującego ich faceta. "...WIEJCIE STĄD!" krzyknął po chwili, uderzając pięścią w faceta, pozbawiając go przytomności. Drugi, zaskoczony, próbował potraktować go pistoletem, lecz nie miał okazji, kiedy Kalin walnął go łokciem w potylicę, po czym wziął broń. "Uciekajcie stąd! Szybko!" krzyknął Kalin, strzelając do nadbiegających typków, których przyciągnęło to zamieszanie. Po chwili Kalin sam zaczął biec, kiedy zauważył, że Nico i West stali przy wagonie, jakby nie zwracali na niego uwagi. "Co wy tak stoicie? Musimy uciekać!"
"To on..." odpowiedział West. Kalin odwrócił się i zobaczył tuzin robotników. Jeden z nich wyglądał znajomo. "To tata."
"To musi być przeznaczenie. Los mną pokierował, bym się tu znalazł." pomyślał Kalin, patrząc, jak ojciec i jego dzieci ponownie się spotykają. Jednak nie miał czasu na myślenie, wciąż tutaj roiło się od strażników. "Dalej, uciekajmy!"
"A co z tatą?" zapytał się West.
"Zapomnijcie o mnie. Uciekajcie." kazał Sergio.
"Ale dopiero cię odnaleźliśmy. Nie możemy cię tak zostawić." zaprzeczył West.
"Właśnie. My uciekamy, on też." dodała West, patrząc na Kalina.
"Więc cała trójka za mną." powiedział Kalin, kiedy kolejna elektryczny kula minęła go o włos. Wkurzony, wystrzelił trzy salwy, które trafiły w trzech kowboi, jednak kiedy chciał wystrzelić czwartą, odkrył że skończyła się amunicja. "Niech to..." zaklął pod nosem Kalin i odwrócił się, by wskoczyć do wagonu, w którym byli Nico, West oraz ich ojciec.
"Cieszę się, że w końcu mogłem was spotkać." powiedział Sergio z ulgą. Nico i West uśmiechnęli się.
"A jednak Iris miała rację. Skoro los dał mi szansę na życie, to chciał, bym wykorzystał ją dobrze..." pomyślał Kalin, kiedy nagle usłyszał dźwięk silników. Spojrzał za siebie i zobaczył dwa Ścigacze Walk z dodatkowymi siedzeniami. Znów zaczął się pościg.
"O nie..." jęknął West.
"Ale uparta zgraja..." mruknął Kalin. Zaczęło mu to przypominać czasy, kiedy jego zespół walczył z przeciwnikami. Oni sam był uparty zresztą.
"Jeszcze chwila, a was złapiemy!" rzucił strażnik, który był już prawie metr od wagonu.
"Chcesz kawałek specjału Kalina? Proszę bardzo!" odciął się Kalin, lekko zwalniając wagon, po czym odwrócił się raptownie. Ścigający nie zdążył zareagować i jego twarz spotkała się z pięścią Kalina, wyrzucając pechowego strażnika z Ścigacza. Pozostali ścigający zdążyli ominąć niekontrolowany Ścigacz.
"Ocaliłeś mnie. Jestem ci wdzięczny." odpowiedział Sergio.
"Proszę cię. Jesteś tutaj przez takich jak ja. Ja wysyłałem takich jak ty w góry, bo wygrywałem." zaprzeczył Kalin.
"Ja nie jestem tu przez ciebie."
"Co?" zapytał się Kalin. "Co masz na myśli?"
"To wszystko moja wina. Praca, którą wykonywałem, nie przynosiła zbytnio efektów, więc zacząłem się pojedynkować, by trochę zarobić na życie. Nawet kilka razy wygrywałem. Zdobywałem pieniądze, ale dla mnie najważniejsze było to, że moje dzieci były ze mnie dumne. Nico i West byli dla mnie ważniejsi, ważniejsi nawet niż moje życie. Ale to była tylko iluzja. Wtedy zdałem sobie sprawę, że jedyne, co robiłem, to szukałem miejsca na swoją śmierć." wyjaśnił Sergio.
"Miejsca śmierci..." powtórzył Kalin.
"Wiedziałem, że ludność Crash Town któregoś dnia straci nadzieję, że kiedyś to miasto zostanie wyzwolone. Ale potem doszły wieści o dwóch ludziach, którzy się pojedynkowali. Nawet usłyszałem, że znaleźli się w górach. Jeden z nich był nazywany Bogiem Śmierci, a druga była nazywana Legendarną Srebrno-Oką."
"Srebrno-Oka... tak się właśnie nazywała Iris Luster."
"Iris? Ta dziewczyna, która się przyjaźni z Nico i Westem?" spytał się Sergio. Kalin skinął głową.
"Tak. Obiecała sobie, że pana ocali. Ale teraz jest w innej części kopalni i walczy z jednym ze sługusów Malcolma." odpowiedział Kalin.
"Miejmy nadzieję, że wygra."
"Nie martw się, tato. Iris nigdy się nie poddaje. Tak jak i my!" powiedział z determinacją West.
"West ma rację, Kalin. Nigdy się nie poddajemy." dodała Nico. Kalin spojrzał na trójkę, zaskoczony.
"Oni na nas liczą. Liczą na mnie i na Iris. I mimo tego, że wysyłałem ludzi na pewną śmierć poprzez pojedynkowanie. Czy to możliwe, że Iris rzeczywiście..." pomyślał Kalin, przypominając swoją walkę z Iris.
Wspomnienia
"A więc to ty jesteś moim przeciwnikiem?" zapytał się Kalin, niewzruszony.
"Kalin... zapomnij o tym, przybyłam by cię ocalić."
"Nie ma czego ratować, Iris. Jeden z nas przeżyje, a drugi upadnie."
"Nie tym razem!" odcięła się Iris, zaskakując Kalina. Widział w jej oku determinację. "Nieważne, co powiesz, Kalin. Zamierzam wygrać, i cię stąd zabrać."
"To co się stało? Co ci strzeliło do głowy, że walczysz teraz jak pół-martwy? Byłeś wielkim liderem swojego zespołu... Zespołu, który miał wyzwolić Satellite. Obiecałeś sobie, że nie spoczniesz, aż nie pokonasz wszystkich przeciwników. Powiedz mi, co się z tobą stało?" spytała się Iris.
"Słuchaj. Rozumiem, przez co przeszedłeś... też bym nie wybaczyła sobie, gdyby moje ambicje przejęły kontrolę nade mną... ale to nie powód, byś się załamywał! Zginąłeś, ale przeżyłeś, bo los postanowił ci dać jeszcze jedną szansę na to, byś mógł spokojnie żyć!"
"Teraz rozumiem, co Iris chciała powiedzieć. Chce, bym mógł wykorzystać szansę daną mi przez los, bym mógł teraz żyć. Ja... chyba zaczynam już coraz bardziej odzyskiwac chęć do życia." pomyślał Kalin, ale musiał teraz przestać o tym myśleć. Wciąż on, Sergio, Nico i West byli ścigani przez strażników gór.
Tymczasem z powrotem w Turbo-Pojedynku między Iris i Lawtonem...
"Jeśli nie dobiorę odpowiedniej karty, ten wielki Ogr mnie wykończy." pomyślała Iris, dobierając kartę. "Moja tura!"
Iris: SPC: 3
Lawton: SPC: 3
Iris spojrzała na dobraną kartę i się uśmiechnęła. "Teraz uwalniam Herolda Tworzenia, a na jego miejsce przywołuję tą magiczną wojowniczkę. Przybądź, Czarodziejko Inferno!" zadeklarowała Iris, kiedy na miejscu Herolda pojawiła się starsza wersja Ognistej Czarodziejki (I) (6) (ATK: 1200/DEF: 1500).
"Poświęciłaś swojego silnego potwora dla słabszego?" zdziwił się Lawton.
"Wierz mi, Lawton. Często można to zrobić, jeśli się chce użyć jakiegoś działania. Widzisz, kiedy Czarodziejka Inferno zostanie przywołana poprzez poświęcenie potwora typu Maga, zyskuje atak równy wartości ataku poświęconego potwora! Herold Tworzenia miał 1800 punktów Ataku, więc Czarodziejka Inferno zyskuje tyle samo!" wyjaśniła Iris, kiedy ognista aura otoczyła odzianą na czarno dziewczynę (1200-3000).
"No nie!" krzyknął Lawton, zaskoczony.
"Teraz, Czarodziejko Inferno, zaatakuj Ogra Pełnego Uzbrojenia. Fala Ciepła!" rozkazała Iris. Potwór posłusznie wytworzyła cztery kule ognia i rzuciła nimi w potwora Lawtona. Kontakt ognia z nabojami wywołał wybuch, który rozsadził Ogra Pełnego Uzbrojenia na strzępy.
Iris: 800 LP/SPC: 3
Lawton: 1000 LP/SPC: 3
"Dobra, tym razem mnie naprawdę mi zaimponowałaś, panienko..." odparł Lawton. "...ale kiedy Ogr Pełnego Uzbrojenia zostanie unicestwiony, mogę przywołać ze Cmentarza potwora, który dopilnuje, aby twoje życie zostało wyzerowane!" Wtedy, jak na komendę, z portalu ponownie wyłonił się Ogr Gatlinga, gotowy by wypuścić furie swojej broni (4) (ATK: 800/DEF: 800).
"No nie..." mruknęła Iris.
"Właśnie opracowałem mój scenariusz zwycięstwa. Teraz twój los jest w moich rękach!" rzucił Lawton, pewien zwycięstwa.
"Lawton ma rację. W jego następnej turze Liczniki Prędkości zwiększą się do czterech. Jeśli dobierze Zaklęcie Szybkości i je użyje, Iris przegra. A jeśli to będzie Karta-Pułapka, może ją ustawić, a potem użyć działania Ogra Gatlinga, by pozbawić Iris 800 punktów życia. Sytuacja wygląda nieciekawie dla mnie, ani tym bardziej dla Iris." pomyślał Yusei. Mógł tylko liczyć, że Lawton dobierze kartę potwora. Bo inaczej dla Iris to będzie ostatnia podróż.
"Heheh... moja tura!" zaśmiał Lawton, ciągnąc kartę.
Iris: SPC: 4
Lawton: SPC: 4
"Karta-pułapka? Zaklęcie Szybkości?" zastanawiała się Iris. Presja budowała się w niej z zaskakującą prędkością i... zauważyła, że grymas Lawtona zmienił się, kiedy spojrzał na dobraną kartę. I raczej nie podobało mu się to.
"Iris... ty to wiesz, kiedy użyć szczęścia." mruknął Lawton. "Ale to i tak nie ma znaczenia! Uwalniam Ogra Gatlinga, by na jego miejsce przywołać tego padrino, Ogra Wielkiej Armaty!"
"Co? Kolejny Ogr wielkiego kalibru jako plan zapasowy?!" krzyknęła Iris, zaskoczona.
"Oczywiście! Tylko głupiec by nie zauważył, że czasem trzeba mieć plan B, jeśli plan A by nie wypalił. Ogrze Wielkiej Armaty, wychodź i przywitaj się z nowym celem!" odparł Lawton, kiedy Ogr Gatlinga ponownie zniknął, a na jego miejscu wyłonił się rogaty potwór o żelaznej twarzy, ubrany w strój południowych generałów z lat amerykańskiej wojny domowej. Jego wygląd uzupełniały dwie małe lufy oraz jedna wielka, przypominająca moździerz (7) (ATK: 2400/DEF: 2400).
"No, twój amigo z pewnością jest spory." powiedziała Iris, zaskoczona.
"To mój Ogr Wielkiej Armaty, panienko. Ten gość to dwie tony stali ciężkiej i potężnego moździerza, gotowy by rozwalić wszystko, co mu stanie na drodze. Jak posiadam Ogra Pełnego Uzbrojenia na Cmentarzu, mogę uwolnić Ogra Gatlinga i przywołać tego potwora." wyjaśnił Lawton.
"Cwany ruch, ale Czarodziejka Inferno wciąż ma więcej mocy, niż on." odparł Yusei.
"Przekonamy się." odpowiedział Lawton, kiedy jego potwór zaczął namierzać czarodziejkę Iris.
"Chcesz nim atakować?" zdziwiła się Iris. "Jedyne, co otrzymasz to destrukcję swojego potwora i sporą dawkę obrażeń!" zaprzeczyła Iris.
"I właśnie dlatego aktywuję pułapkę z mojego Cmentarza, Następca Umiejętności!" odparł Lawton, ukazując kartę. "Mogę ją usunąć ze swojego Cmentarza, by do końca tej tury dać mojemu potworowi bonus 800 punktów ataku!"
"Uh-oh..." jęknął Yusei, kiedy potwór przeciwnika poczuł przypływ mocy (2400-3200).
"Ogrze Wielkiej Armaty, pokaż tej dziewczynie, co to znaczy Wielka Salwa!" rozkazał Lawton. Ogr wystrzelił ze środkowej armaty pocisk, który przebił włócznię Czarodziejki Inferno. Dziewczyna patrzyła, przerażona, kiedy pocisk i ją przebił.
"Arhhh!" jęknęła Iris, kiedy jej jedyny potwór został zniszczony. Lecz kiedy spojrzała w górę, widziała, jak pocisk był gotowy to bezpośredniej kolizji z jej Ścigaczem. "Hej, chwila, co się dzieje?"
"To proste; obrażenia bitewne dzięki mocy Wielkiej Armaty zostają podwojone!" odparł Lawton, jakby to było nic złego. Zaś pocisk uderzył o karoserię pojazdu Iris, przez co kierująca na chwilę straciła kontrolę.
"Iris!" krzyknął Yusei, lecz odetchnął z ulgą, kiedy Iris udało się zapanować nad pojazdem.
"Ngh... to było mocne." mruknęła do siebie Iris.
Iris: 400 LP/SPC: 4
Lawton: 1000 LP/SPC: 4
"Teraz podczas Fazy Końcowej, siła Ogra Wielkiej Armaty wraca do podstawowego poziomu." dokończył Lawton (3200-2400).
"Iris, wszystko w porządku?" spytał się Yusei.
"Eh... widywałam bardziej bolesne upadki." westchnęła Iris. "Ale jeśli nie trafi mi się odpowiednia karta na starcie kolejnej tury, ta wielka armata wyśle nam bilet do piekieł!"
"To co? Wyciągniesz swoją ostatnią kartę, zanim mój Ogr Wielkiej Armaty wykończy ciebie i Yuseia?" ponaglał Lawton.
"Wszystko zależy od następnej karty. No cóż... raz kozie śmierć!" myślała Iris, patrząc na swoją talię. Po chwili pociągnęła kartę. "Moja tura!"
Iris: SPC: 5
Lawton: SPC: 5
Kiedy Iris spojrzała na swoją kartę, uśmiechnęła się zadziornie. "O tak!"
"Uh-oh... nie podoba mi się ten dźwięk radości..." mruknął Lawton.
"Aktywuję Kartę Zaklęcia Szybkości - Martwy Synchron!" zadeklarowała Iris, aktywując kartę z ręki. "Jeśli mam 5 lub więcej Liczników Szybkości, mogę dokonać Synchro-Przyzwania, usuwając ze Cmentarza potwory, które mają stanowić materiał do tego procesu. Usuwam więc Yuuno Scryę poziomu 4 oraz Herolda Stworzenia poziomu 4!" Półprzezroczyste wersje maga i wojownika pojawiły się przez chwilę na polu, by potem rozpocząć proces Synchro-Przyzwania.
"Dwóch stanie się jednym, a dwóch uczyni ten świat jednym! Przełam bariery magii, a Wzburzone Serce otworzy drogę do Gwiazd! Synchro-Przyzwanie! Przybądź, Nanoha Takamachi, Mag StrikerSów!"
Kolumna światła wówczas się rozbłysła i kiedy światło znikło, w powietrzu unosiła się dziewczyna w wieku 19 lat. Miała czerwone włosy spięte w dwie małe ogonki oraz nosiła biały strój z peleryną doczepioną do pasa, miała też mini spódniczkę oraz klejnoty na butach. Całość dopełniała długa włócznia, której koniec przypominał zaawansowaną wersję ostrza, w którym była połyskująca różowa kula (8) (ATK: 2500/DEF: 2000).
"Cwany ruch, ale nie zabierze mi dużo punktów życia!" odciął się Lawton.
"Nie byłabym taka pewna..." odparła Iris. "...bo ona zabierze wszystkie twoje Punkty!"
"Że co?"
"Nanoha Takamachi ma specjalną zdolność. Jeśli uda się jej zniszczyć potwora poprzez walkę, może przepołowić swój atak i zaatakować jeszcze raz!" wyjaśnił Yusei.
"O nie! Przecież to oznacza..." zaczął Lawton, tym razem naprawdę przerażony. Był już na przegranej pozycji.
"Nanoha Takamachi, rozwal jego Ogra Wielkiej Armaty i zakończ to!" rozkazała Iris.
"Jak sobie życzysz..." odpowiedziała Nanoha, wystrzeliwując czerwony promień w stronę zaskoczonego ogra.
"Nie... jak mam przegrać, to z tobą!" rzucił Lawton. "Aktywuję pułapkę, "Ściana Wybuchowa", ze swojego Cmentarza!" Wtedy na jego ekranie pojawiła się karta-pułapka. "Mogę usunąć to cacko ze Cmentarza z gry, by usunąć twoją Nanohę oraz wszystkie moje karty, jakie kontroluję. To będzie-"
"-Wybuchowe, że aż przegrasz!" dokończył czyiś głos. Lawton, Yusei i Iris odwrócili głowy, by zobaczyć nadjeżdżającego na Ścigaczu Walk Kalina z Nico i Westem.
"Co? Chwila!" zaczął Lawton, lecz nim zdążył zareagować, pojazd Kalina zjechał z urwiska, lecąc prosto na maszynę Lawtona. Dzięki zawieszeniu pojazdu, Kalin i dzieciaki bezpiecznie wylądowali z pojazdem na ziemi, ale Lawton nie miał tyle szczęścia. Jako, że jego maszyna była duża, impas zderzenia sprawił, że machina zaczęła się kręcić. "Whoahwoawhiaaa!"
"Kalin?" zdziwiła się Iris, lecz potem się uśmiechnęła. "Gdzieś ty przez cały czas był, co?"
"Wybaczcie. Miałem kilka szczurów do wytępienia." odparł Kalin.
"Jest wyjście!" zauważył Yusei. Faktycznie, przed nimi pojawiało się coraz większe światło. "Jazda!"
"Wy..." warknął Lawton. Tym razem był już tak wkurzony, że nie warto było się z nim cackać. "Nikt stąd nie wyjedzie na mojej zmianie!" Wtedy zawieszenie pod pojazdem Lawtona się rozsunęło, podnosząc kabinę. Iris, Kalin, Yusei, Nico i West patrzyli z zaskoczeniem, jak ich przeciwnik przejeżdża nad nimi, blokując im drogę.
"O żesz..." jęknęła Iris. Jednak to nie był jeszcze koniec kłopotów.
"Aktywuję Ścianę Wybuchową!" rzucił Lawton, po czym pokazał swoim przeciwnikom, coś co wyglądało na trój-pak lasek dynamitu! "Chcecie się stąd wyrwać? Chętnie wam w tym pomogę! A dzięki temu, wyjedziecie stąd z wielkim hukiem!" dodał po chwili, aktywując dynamit i rzucił go za siebie. Iris patrzyła na nadlatującą bombę z szokiem. Ten koleś chciał ich wszystkich rozwalić!
"KRYĆ SIĘ!" krzyknęła Iris, kiedy...
3...
2...
1...
*BOOOM!"
Eksplozja wstrząsnęła jaskinią, a impas wybuchu był na tyle silny, by wyrzucić uczestników z tunelu niczym pocisk.
Kilka godzin później, w Crash Town...
Malcolm zaczął powoli odzyskiwać przytomność, choć nie był w stanie pojąć, co się stało. Powoli zaczął sobie przypominać, że ostatniej nocy dobrze się bawił z Barbara, bo klan Malcolma w końcu przejęło kontrolę nad tym miastem. I chyba tak się upił, że stracił przytomność na kilka godzin. "Nhh... coś przegapiłem?.." westchnął słabo Malcolm, by w końcu zobaczyć, że był związany z krzesłem. "Hej, co jest?!"
"Nasz ranny ptaszek się obudził." odpowiedział głos. Malcolm spojrzał i zobaczył Barbarę i Lawtona, który patrzyli na niego ze złośliwym uśmieszkiem.
"Co się dzieje?" zażądał Malcolm.
"Pamiętasz ten kontrakt?" odpowiedziała Barbara, trzymając świstek. "Zanim się upiłeś, podpisałeś go. Jest też kruczek, że to miasto należy do mnie oraz do człowieka, z którym się ożeniłam."
"O czym ty mówisz? Ty się ożeniłaś z Lawtonem?" spytał się Malcolm, zbity z tropu.
"Oczywiście." mruknął Lawton spokojnie, sadzając Barbarę na kolanach. "Tak więc co należy do Barbary, należy też do mnie."
"Jak śmieliście?! Wy mnie wykiwaliś-" zaczął Malcolm, lecz Barbara uciszyła gadułę, kopiąc w stół, przez co pechowiec padł na ziemię, wciąż przywiązany do krzesła.
"Mówisz do nowego króla i królowej Miasta Lawtona!" odparł nonszalancko Lawton, po czym wraz z Barbarą zaczęli się śmiać.
"Dranie, nie ujdzie wam to na sucho!" odciął się Malcolm, wściekły na swojego brata i narzeczoną.
"Ty sam jesteś winien!" zaprzeczył Lawton spokojnie. "Pamiętasz, co mówiła tamta Srebrno-Oka? Przyjdzie taki dzień w którym odbije ci się to czkawką! I widać, że ta groźba była korzystna dla nas. Zresztą... nie tylko dla nas." dodał po chwili. Malcolm spojrzał w górę i zobaczył ponad tuzin swoich ludzi... którzy patrzyli na niego, jakby był nic nie znaczącym robakiem. Malcolm przełknął ślinę. Zaczął w ogóle żałować tego, że jego brat i Barbara go wykiwali.
Tymczasem gdzieś indziej...
Iris zaczęła odzyskiwać przytomność, jednak nie mogła sobie przypomnieć, jak długo leżała, obolała.
"Ouh..." jęknęła srebrno-włosa dziewczyny, masując głowę. "Do zapisania: nigdy nie mieszaj Ener-D z... zaraz!" powiedziała po chwili. Kiedy odzyskiwała zdolność widzenia spojrzała dookoła. Była znowu w Crash Town, a słońce powoli zaczynało wznosić. "Jestem w Crash Town... tylko jak..." Jednak musiała przerwać zdanie, kiedy spojrzała w górę. Niebo było zaskakująco żółte, a gwiazdy czarne... chwila, czarne?
"Dobra... wzrok teraz płata figla, bo widzę żółte niebo i czarne gwiazdy... co się, w imię Nelsona, stało?" powiedziała do siebie Iris, kiedy spojrzała w stronę gór. Dopiero wówczas sobie zaczęła przypominać. "No tak... walczyłam z tym kowbojem, Lawtonem, kiedy on rzucił dynamitem..." Wtedy do niej dotarło, co się stało. Dynamit wysadził jaskinię, i do tego zakończył jej żywot dość wybuchowo! "Więc to jest niebo lub piekło?! Naprawdę kopnęłam w kalendarz?" spytała się Iris, zdruzgotana. Nie taki koniec sobie wyobrażała! Jeśli już, to spokojny i trochę honorowy. A teraz jest w Crash Town, sama i do tego z myślą, że zginęła! Co prawda nie oczekiwała odpowiedzi, ale i tak los postanowił ją jeszcze trochę podręczyć.
"Każdy widzi to, o czym akurat myśli." odpowiedział głos.
"Co?' zdziwiła się Iris, wstając. Zauważyła nadchodzącego mężczyznę, tego samego, kiedy wróciła do Crash Town. "Sergio?" zdziwiła się Iris, zmieszana. "No to świetnie. Utknęłam w niebie lub w piekle Crash Town. I to z trupami poległych. Czy jest coś, może bardziej mnie skonfundować?"
"Mogę ci podpowiedzieć, że jeszcze szmat czasu, nim naprawdę umrzesz." odparł Sergio.
"Jak to?" spytała się Iris. "Skoro cię widzę, to czemu..."
"Straciłaś przytomność." odpowiedział ojciec Nico i Westa. "Wybuch dynamitu wyrzucił was z jaskini."
"Och... ale to wciąż nie wyjaśnia-"
"Widzisz mnie, bo potrafisz widzieć Dusze Pojedynkowych Potworów. A co za tym idzie, nawet prawdziwe." wyjaśnił Sergio.
"Prawdziwe? Ale... skoro twierdzisz, że ja żyję i widzę ciebie, to znaczy że..." mówiła Iris, pewna odpowiedzi.
"Tak." Sergio skinął głową. "Nie żyję. Poświęciłem się, by Kalin i moje dzieci mogli przetrwać."
"Sergio... ja... przepraszam. Przysięgłam Nico i Westowi, że cię ocalę, ale nawaliłam."
"Nie bądź taka surowa dla siebie. Każdy podejmuje decyzję, jaką jest i każdy liczy się z jej konsekwencjami. Twój przyjaciel, Kalin, pomógł mi się wydostać z niewoli, a ja pomogłem jemu, choć za cenę swego życia... ale to nie było dla mnie najważniejsze. Dla mnie ważne jest to, by moje dzieci mogły spokojnie żyć. One są tym, co utrzymywało mnie przy życiu. Dlatego... nie żałuję, że umarłem." wyjaśnił ojciec Nico i Westa.
"Sergio..." powiedziała Iris, niepewnie.
"Iris... kilka lat temu poprzysięgłaś sobie, że będziesz na tyle silna, by wyzwolić Crash Town. Teraz nadszedł odpowiedni moment. Musisz się obudzić, by ocalić moje dzieci i uwolnić miasto od tej klątwy wojny."
"Ja..." zaczęła Iris, lecz potem przerwała. Wiedziała, że stojący przed nią duch miał rację. Mimo tego, że Crash Town nie było jej prawdziwym domem, to i tak było dla niej schronieniem przez te wszystkie lata. Wiedziała, co musiała zrobić. "Zrobię to. Zbiry przekonają się, jak smakuje w Crash Town chłodna sprawiedliwość!"
"I taką właśnie dziewczynę przypominam. Dziewczynę, która nigdy się nie poddaje." odpowiedział Sergio, kiedy nagle wokół Iris wszystko zdawało się być rozmyte...
Iris zmrużyła oczy, widząc zamglone kształty. Kiedy tylko ostrość się poprawiła, widziała Yuseia, który siedział obok niej. "Yusei..."
"Iris, nic ci nie jest. Dzięki Szkarłatnemu Smokowi..." odpowiedział Yusei z uśmiechem. "Nic cię nie boli?"
"Ngh... po za tym, że aż huczy mi w głowie od wybuchu... to po za tą zranioną nogą nic mi nie jest." odpowiedziała Iris. "Gdzie my jesteśmy?"
"Sama zobacz." odpowiedział jej przyjaciel. Kiedy Iris wstała, zobaczyła to, co nie chciała zobaczyć: byli na cmentarzu, gdzie były wbite w ziemię pale z Dyskami Walk.
"Cmentarz, znowu..." zauważyła Iris. "Nh... co się stało?"
"Lawton wysadził tunel i nas wszystkich wyrzuciło. Kalin i ja wyszliśmy cało, lecz nigdzie nie było widać Nico i Westa." wyjaśnił Yusei.
"Nico.. i West... tak, wiem. Zostali zabrani przez Lawtona."
"Lawtona?"
"Tak. Kiedy straciłam przytomność, usłyszałam głos ducha ich ojca." odpowiedziała Iris.
"Czy... on..." zaczął Yusei, nie chcąc kończyć zdania. Iris skinęła głową.
"Kalin..." powiedziała Iris, zwracając uwagę Yuseia. Spojrzał w lewo i widział, jak Kalin patrzył na jeden słup z Dyskiem. "Kalin?"
"Huh?" były lider odwrócił się, by zobaczyć srebrno-włosą dziewczynę. "Dobrze, że i ty żyjesz."
"Wszystko w porządku, Kalin?" spytała się Iris.
"Nie..." odpowiedział Kalin, patrząc na "grób". "Wybacz, staruszku. Zawiodłem cię. Wygląda na to, że najlepiej sprawdzam się w roli żywego trupa."
"Kalin..." powiedział Yusei. Iris położyła dłoń na ramieniu Kalina.
"Kalin, będzie dobrze. Zaufaj mi." rzekła Iris z łagodnym uśmiechem. Kalin spojrzał na nią, kiedy nagle jego uwagę przyciągnęło dziwne światło. "Kalin, ten Dysk Walk... on wciąż działa."
"Rozumiem..." powiedział Kalin, wstając, po czym spojrzał na pozostałe "groby". "Chcecie mi powiedzieć... że nie umrę w tym miejscu?"
"Ja też to czuję, Kalin." odpowiedziała Iris, patrząc na "groby". "Chcą, byśmy dalej walczyli... chcą, by Srebrno-Oka oraz Bóg Śmierci się podnieśli i wymierzyli sprawiedliwość tym złym... nie mają ci za złe, że wysyłałeś ich do kopalni, jak wygrywałeś. Po prostu wiedzieli, że jesteś niewolnikiem siebie samego i wiedzieli, że to miejsce ma zasady."
"Iris..." powiedział Kalin, patrząc na swoją przyjaciółkę. Uśmiechnął się i sięgnął po działający Dysk, wyrywając go z pnączy "grobu". "Ja... znów stałem się Bogiem Śmierci. Wyślę tych zbirów do prawdziwego piekła. Pokażę im, jak nieokiełznana potrafi być sprawiedliwość!"
"Kalin. Gdziekolwiek pójdziesz, wiedz że zawsze możesz na mnie liczyć." wsparł go Yusei.
"I nie zapominaj o moim wsparciu. Jak coś zrobię, to zrobię." dodała Iris, po czym spojrzała na horyzont. Widziała Crash Town, którego cienie stawały się mniejsze, gdyż słońce wstawało. "To miasto potrzebuje nowego szeryfa. Tak więc... wymierzmy im usatysfakcjonowaną sprawiedliwość!"
Whew... that writing is very hard than I thought. But I hope you enjoy with that chapter. And finally, next chapter will be a last of that first part of Yu-Gi-Oh! 5D's: Legendary Silver-Eyed and Death God's duel against Lawton. I'll show ya it will be a very clever chapter, including with that Lawton's last turn what was cut out from dub. So... is time for review! ^^
Nazwa: Szybkie Wsparcie
Typ: Karta Pułapka
Efekt: Jeśli twój odkryty potwór typu Maga zostaje zniszczony w walce, pod koniec Kroku Obrażeń możesz zanegować Obrażenia Bitewne do 0, a potem przywołać ze swojej dłoni potwora typu Maga o poziomie 4 lub niższym.
Obraz: Magiczna Walkiria broniąca Aussę, Czarodziejkę Ziemi
Nazwa: Czarodziejka Inferno
Poziom: 6
Atrybut: Ogień
Typ: Mag/Efekt
Efekt: Jeśli została przywołana poprzez poświęcenie potwora typu Maga: Możesz zwiększyć jej atak o wartość ataku poświęconego potwora.
ATK/OBR: 1200/1500
(I) - Fire Sorceress
