3. Granica
Edward
Czyżby myślała o rezygnacji? Czy naprawdę byłem nie do zniesienia? Czy plotki o mnie, są aż tak złe?
Tak. Nie było cienia wątpliwości, że plotki krążące po biurze mogły wystraszyć kogoś takiego jak Bella.
Wszyscy mogli jej poopowiadać różne rzeczy na mój temat. Szeptane plotki o tym, kim naprawdę byłem - kobieciarzem. Odkąd zacząłem college, kiedy odkryłem, że mój bałagan włosów i ciało przyciąga dziewczyny, w pełni to wykorzystywałem. Od tego czasu nie byłem w związku, który trwałby dłużej niż parę tygodni. Później, to były tylko jednonocne podboje - nie żebym narzekał…
To nie tak, że nie próbowałem czegoś do nich poczuć. Po prostu, wydaje się przez większość czasu, że bzdury wychodzące z ich ust przyprawiają mnie o odrętwienie mózgu. W collegu, wiązałem się głównie z kobietami, które rzucały się na mnie, bez konieczności jakiegokolwiek wysiłku z mojej strony. Po prostu pojawiałem się na imprezie czy w jakimś klubie i przy następnej piosence już miałem towarzystwo na wieczór.
Ilekroć kobieta szukała czegoś więcej niż na jedną noc, zawsze znajdywałem w niej cechę lub przyzwyczajenie, które było w niej irytujące. Prawdę mówiąc wiem, że od pewnego czasu szukam po prostu wymówek. Związki w ogóle mnie nie interesują. Nie umawiam się nigdy.
Alice parę razy zasugerowała, że samotność jest powodem mojego zachowania. Wyśmiewałem ją za każdym razem. Miała bezpodstawne obawy. Miałem różne kobiety u siebie w ciągu tygodnia i nie czułem się samotny. Później myślałem, że może miała rację. Jaki jest pożytek z kobiet wchodzących i wychodzących z mojego mieszkania?
Nigdy nie poprosiłem żadnej kobiety, żeby została. To było coś, o czym nawet nie pomyślałem i nigdy tego nie oczekiwałem. Wychodziły tak szybko jak dostały to, czego chciały. Było to odwzajemnione, chociaż nigdy nie rozumiałem ich pośpiechu przy wychodzeniu.
Prawda była taka, że mógłbym stać na środku pokoju z morzem pięknych kobiet wokół mnie, ale nadal nie czułbym się kompletny. Byłem samotny i było mi z tym dobrze. Miały to, co chciały i ja miałem to czego pragnąłem. Może to wyglądało jak błędne koło, ale to był mój sposób na radzenie sobie z tym.
Nigdy nie miałem tego, co ma moja rodzina i nigdy tak naprawdę tego nie potrzebowałem. Udałem się do mojego mieszkania, odtwarzając sobie wydarzenia minionego dnia. Bella była kimś naprawdę pięknym na zewnątrz i złapałem się na tym, że chciałbym wiedzieć czy jest taka sama wewnątrz.
Odgoniłem myśli z mojej głowy wiedząc, że ona i ja to dwa różne światy. Po przeczytaniu jej CV, dowiedziałem się, że jest ochotnikiem na wielu akcjach charytatywnych, zbiórkach funduszy i w szpitalach. Była dobrą osobą - bezinteresowną.
Ktoś taki jak ja tylko by ją zdemoralizował.
Ta myśl wcale mnie nie powstrzymała przed chęci pieprzenia jej bezinteresowności. Nie szukałem związku z nią, a przez jedno pieprzenie mogłem ją skazić.
Po przespaniu paru godzin w domu i prysznicu, zdecydowałem, że jestem gotowy. Założyłem ciemno szarą koszulę, którą dostałem od Alice na ostatnie urodziny i parę ciemnych jeansów. Ogoliłem się i próbowałem okiełznać moje włosy, ale nic to nie dało. Przypuszczam, że muszę się pogodzić z ich niesfornym wyglądem.
Było trochę po dziewiątej wieczorem, kiedy podjechałem pod klub o nazwie Bloc w sercu Seattle. Wiedziałem, ze moja rodzina już tam jest i miałem nadzieję, że ona też tam będzie. Myśląc w ten sposób łudziłem się, że Bella przyjdzie. Wtedy już wiedziałem, że rzeczy zaczęły się zmieniać.
Zazwyczaj, miałem swój czas przed pójściem do pokoju dla VIPów. Od czasu do czasu, zatrzymywałem się przy kimś, kogo znałem, żeby zatańczyć, czy napić się drinka. Tym razem chciałem się tylko dostać do pokoju. Spodziewałem się ją tam zobaczyć, ale nie oczekiwałem, że zabraknie mi tchu na jej widok. Była tam, kołysząc się w rytm muzyki, spoglądając na parkiet razem z Alice i Rosalie.
Bella miała na sobie czarną, wąską sukienkę do połowy uda, która eksponowała jej mleczne nogi i malutkie stópki w czarnych szpilkach. Włosy układały się falami na jej wyeksponowanych plecach, poruszając się razem z nią.
Moje pożeranie wzrokiem, przerwał głos Emmetta.
- Hej bracie, cieszę się, że przyszedłeś - powiedział Emmett dość głośno, zanim umieścił piwo w mojej dłoni. Jasper stał za nim chichocząc i potrząsnął głową zanim wypił drinka ze swojej szklanki. Wybuch Emmetta zwrócił uwagę naszego damskiego trio. Alice i Rosalie odwróciły się i powitały mnie, ale Bella stała nieruchomo po czym wróciła do tańca.
Nie odwróciła się do mnie i nie przywitała.
- Dobry wieczór, panno Swan. - Starałem się zachować spokojny ton głosu, kiedy ją obserwowałem. Liczyłam na jakąkolwiek reakcję z jej strony.
Przestała się poruszać i spojrzała na mnie przez ramię.
- Bella - powiedziała spokojnie, zanim odwróciła się w stronę parkietu.
Podszedłem do niej, spodziewając się, że przestanie się poruszać, ale nie zrobiła tego. Poczułem małe kopnięcie prądem, kiedy nasze dłonie połączyły się po raz pierwszy. Jej oczy były zamknięte, a kiedy ruszała się w rytm muzyki, jej ciało mnie wołało. Była syreną w wąskiej czarnej sukience i ja byłem jedynym, który słyszy jej wołanie.
Każdą możliwą cząstką powstrzymywałem się, by nie dotknąć jej nagiego ramienia. Miała tak delikatnie wyglądającą skórę.
- Czy to znaczy, że nie odchodzisz, Bello? - zadałem pytanie, ponieważ ta myśl krążyła w mojej głowie przez całe popołudnie i chciałem znać odpowiedź.
- Nie zamierzam odejść, panie Cullen - odpowiedziała, nie odwracając się do mnie. - To co robi twoja firma jest głównym powodem, dlaczego ją wybrałam. - Te słowa wzbudziły moje zainteresowanie. Myślałem, że potrzebuje pracy jak większość ludzi. Zabrzmiała, jakby wybrała naszą firmę z innych powodów niż stabilizacja materialna.
Odwróciła się i spojrzała na mnie spod uniesionych brwi.
- Niech pan na mnie tak nie patrzy, panie Cullen.
- Edward - poprawiłem, zanim kontynuowała.
- Edward, jestem ustawiona, więc nie potrzebuję pracy - wyjaśniła. - Jednakże, twoja firma wspiera wiele projektów charytatywnych, zbiórek funduszy i szpitali dziecięcych. Chcę być częścią tego.
- Och - odpowiedziałem. Zastanawiałem się przez chwilę o co jej chodziło, gdy mówiła, że jest 'ustawiona'. Jest zbyt młoda, by mieć jakieś oszczędności. Wychodzi na to, że Bella Swan jest większą zagadką, niż na początku się spodziewałem.
Jakbym potrzebował więcej powodów do pożądania - teraz jest jeszcze bardziej intrygująca.
Bella pokiwała głową, nie oferując mi nic więcej i spojrzała na parkiet. Wyglądała na zamyśloną, zanim wielki uśmiech zagościł na jej ustach, po czym obróciła się by spojrzeć na Alice i Rosalie.
- Dziewczyny, wybieram się potańczyć.
Bella odwróciła się w moją stronę i przeprosiła, zanim zniknęła z dziewczynami. Moje oczy spoczywały na niej, kiedy przeciskały się przez zatłoczony parkiet. W trójkę nie przeszły niezauważone, przyciągały spojrzenia zazdrosnych kobiet i obscenicznie gapiących się mężczyzn. Weszły na środek parkietu i zaczęły tańczyć w małym kółeczku. Obserwowałem jak Bella kołysała się poruszając dłońmi po swoim ciele i włosach.
Kurwa, chciałbym żeby to były moje dłonie. Mogłem sobie wyobrazić jak razem się poruszamy. Jej krzywizny idealnie wpasowałyby się we mnie, tak miękkie i ciepłe, a mój nos zagłębiłby się w zgięciu jej szyi, wdychając jej niesamowity zapach.
- Hej Edward, czy coś nie tak? - spytał Emmett, kiedy obserwowałem taniec Belli, zatraconej w muzyce. Potrząsnąłem głową i wypiłem swoje piwo, nie mogąc opowiedzieć mu o swoich obawach.
Nie zrozumiałby mojego obecnego dylematu. Właściwie byłem całkowicie pewien, że mnie zablokuje. Nie chciał powtórki tego, co zdarzyło się z moją poprzednią asystentką.
- Musisz zostawić ją w spokoju, Edwardzie - powiedział Jasper, stając obok mnie.
- Nie wiem o czym mówisz - powiedziałem. Mój głos lekko zadrżał, kiedy pomyślałem, że nikt bez wyjątku nie przeszkodzi mi w zdobyciu jej. W tym momencie była wszystkich, czego chciałem.
- Chodzi mu o to, że nie możesz dobrać się do jej majtek - powiedział Emmett oskarżycielskim tonem. - Ojciec już ci to mówił, że jeżeli wpłynie kolejny pozew przeciwko tobie to wykopie cię ze stanowiska CEO.
Wywróciłem oczami. Jakby mój ojciec chciałby mnie wykopać.
- Idę zobaczyć, czy uda mi się znaleźć towarzystwo na noc.
To czego naprawdę potrzebowałem, to znaleźć towarzystwo i spieprzać stąd. Wypiłem shota klarownego płynu i skierowałem się w stronę baru, by zobaczyć czy któraś z lasek przyciągnie mój wzrok. Niestety, jedyną rzeczą, którą widziałem była Bella i jakiś facet z dłońmi na jej biodrach. Moje pięści zacisnęły się po bokach i byłem gotowy wyjść, nie chcąc oglądać jej z nim. Chciałem dotykać jej bioder, ja nie jakieś pieprzone małe gówno jak on. Obserwowałem ich dwójkę. Wyglądała na zadowoloną, przytulając się do niego. To ja powinienem się do niej przytulać. Więc co mnie właściwie powstrzymuje?
Zacząłem wstawać ze stołka barowego, kiedy platynowa blondynka z biustem o rozmiarze D stanęła przede mną.
- Edward, skarbie - powiedziała, a ton jej głosu spowodował u mnie dreszcze.
Ugh, Lauren.
Oparłem się pokusie by wywrócić oczami i uśmiechnąłem się przyjaźnie. Lauren będzie próbowała mnie przekonać żebym odwiózł ją do domu. Nawet ja mam swoje standardy. Dziś dawała z siebie wszystko. Była ledwo odziana w jaskrawo różową sukienkę.
Czy jaskrawo różowy jest jeszcze modny?
- Witaj, Lauren - powiedziałem. Omiotłem spojrzeniem parkiet znajdując Bellę nadal tańczącą z tym samym facetem. Zachciało mi się lepiej im przyjrzeć. - Czy chciałabyś zatańczyć? - spytałem Lauren, a jej oczy rozszerzyły się na tą myśl. Wzdrygnąłem się lekko. Lauren kiwnęła, wyglądając na lekko oszołomioną i zaprowadziłem nas na środek parkietu. Zauważyłem, że reszta mojej rodziny też tu była. Alice z Jasperem byli spleceni razem, poruszając się w rytm muzyki, a Emmett z Rosalie wyglądali jakby potrzebowali znaleźć pokój. Bella zauważyła mnie, kiedy chwyciłem Lauren za rękę i zaczęliśmy tańczyć.
Bella posłała mi uśmiech zanim zwróciła swoją uwagę na faceta, z którym tańczyła. Owinęła ramiona wokół niego, kiedy spojrzał na dół jej sukienki. Starałem się nie patrzeć na pociągającą krzywiznę jej bioder, kiedy kołysała się uwodzicielsko. Jednakże jej ruchy powodowały, że nie mogłem oderwać od niej oczu, jak lew gotowy do skoku. Opuściła ramiona i odwróciła się tyłem, przyciskając ciało do klatki swojego partnera. Przyłapała mnie na gapieniu się, ale nie odwróciłem wzroku. Nawet, jeśli wiedziałem, że muszę przestać, nie mogłem. Tak jakby jej oczy mnie kontrolowały.
Złapałem się na tym, że naśladuję jej ruchy, jakbyśmy tańczyli razem. Jej oczy przeczesywały moje ciało, do czasu aż popatrzyła mi prosto w oczy. Fakt, że spojrzała na mnie i nie opuściła wzroku mówił, że jest pewna siebie.
Cholera, pragnę jej.
Udało mi się nie zerwać z nią kontaktu wzrokowego, dopóki nie poczułem dłoni Lauren na mojej klatce. Ponownie wyraźnie zadrżałem i to nie w dobrym sensie. Bella zaśmiała się cicho i uśmiechnęła się porozumiewawczo. Puściła mi oczko i odwróciła się do faceta, z którym tańczyła. Pochylił się by wyszeptać jej coś do ucha. Zaraz po tym każde z nich ruszyło w swoją stronę, a ona przechodziła tuż koło mnie. Jej dłoń otarła się o moje plecy, wysyłając przyjemne dreszcze po całym ciele.
Obserwowałem ją, kiedy samotnie zmierzała do pokoju dla VIPów. Przeprosiłem rozczarowaną Lauren, a moja rodzina posłała mi pytające spojrzenie, kiedy ruszyłem w stronę pokoju do którego weszła Bella. Wchodząc zauważyłem, że rozmawia z blond włosą kelnerką. Wewnętrznie jęknąłem - Tanya.
- Jesteś nową sekretarką Edwarda - zadrwiła Tanya. - Słyszałaś co się stało z poprzednią? - Zanim Bella cokolwiek odpowiedziała albo Tanya wyjawiła parę szczegółów, przeczyściłem gardło. Tanya odwróciła się do mnie i posłała mi mały uśmiech.
- Tanya, do twojej pracy nie należy szerzenie plotek o jednym ze stałych klientów - stwierdziłem stanowczym, ale łagodnym głosem.
- Oh, wiem Edwardzie. Tylko chciałam żeby wiedziała o kobietach z twojej przeszłości.
- Kiedy cię zaliczył? - zapytała obojętnie Bella. Tanya odwróciła się szybko, z zaciśniętymi pięściami po bokach.
- Nie będę udzielała odpowiedzi na takie pytania - prychnęła Tanya.
- A jednak musiałaś zacząć o tym mówić nowej osobie w towarzystwie Cullenów - odpowiedziała Bella. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji, jakby dyskusja o życiu erotycznym Tanyii nie zrobiła na niej wrażenia. Kelnerka się zarumieniła i wyglądała jakby miała się rozpłakać. Bella uniosła wyżej podbródek, na co zbliżyłem się do nich gotowy je powstrzymać, gdyby coś poszło nie tak. Tanya właśnie miała coś powiedzieć, ale Bella ją ubiegła.
- Oszczędź sobie. Chcę, żeby ktoś inny obsługiwał pokój dla VIPów, albo sama porozmawiam z Davidem.
Tanya wyglądała na zaskoczoną, kiedy Bella użyła imienia właściciela klubu, ale z grymasem niezadowolenia odeszła.
- Skąd znasz Davida Corteza? - spytałem z ciekawości, podchodząc bliżej. Bella zaśmiała się i zarumieniła lekko.
- Wcześniej pracowałam dla niego i umawiałam się z jego bratem, kiedy byli w Kalifornii.
- I jesteś z nim w dobrych stosunkach? - Nie chciałem się wtrącać, ale byłem ciekawy.
- Tak, cała rodzina mnie kocha. Złamałam jego serce, ale nadal jesteśmy przyjaciółmi. - Bella wzruszyła ramionami, podnosząc szklankę z przeźroczystym płynem i piła powoli.
- Z jakiegoś powodu, nie trudno mi w to uwierzyć - powiedziałem, siadając koło niej na nowoczesnej niebieskiej sofie.
- Przepraszam za Tanye. Była nietaktowna.
- Nie możesz jej do końca obwiniać Edwardzie. Z tego co usłyszałam w biurze, mogła się tak zachować. Jednakże, jej złość wobec mnie była nie na miejscu.
- Co takiego słyszałaś w biurze? - spytałem. Chciałem się dowiedzieć co już wie.
- Określenie 'Zaliczam i dziękuję pani' przychodzi mi tylko na myśl - zaśmiała się Bella, wachlując się dłonią.
- Nie powinnaś wierzyć we wszystko co usłyszysz Bello.
- Och, proszę cię. Nawet twoja siostra przyznała, że jesteś męską dziwką, Edwardzie. Emmett użył sloganu 'ponad miliard obsłużonych' żeby cię opisać. - Bella wzruszyła ramionami.
- Poczekaj chwilę. Pytałaś o mnie moją rodzinę? - spytałem. Skrycie byłem tym zachwycony, ale także wściekły na moją rodzinkę, że plotkuje na mój temat.
- Mówiłam ci, że jestem niezdecydowana - stwierdziła wstając ze swojego miejsca i podchodząc do barierki. - Chciałam zobaczyć czy będzie warto zostać w pobliżu.
- I to co powiedziała ci moja rodzina, nie spowodowało, że chcesz uciec stąd jak najdalej? - spytałem, przesuwając się bliżej niej.
- Nie znam cię, więc nie mogę cie osądzać - wyjaśniła Bella rozglądając się po parkiecie. - Jednakże wychodzi na to, że mają rację.
- Chciałbym dostać szanse udowodnić, że się mylą. - Nie mam pojęcie co spowodowało, że powiedziałem to na głos, ale było już za późno by to cofnąć.
- Jestem pewna, że taka taktyka zadziałała ostatnim razem, ale nie na mnie - powiedziała pewnie.
- Zobaczymy - wyszeptałem właściwie do siebie.
- Chodź, zatańczymy - powiedziała owijając dłonie wokół mojej. Nagły kontakt mnie zaskoczył, a dreszcz przeszył moje ciało. Bella się zatrzymała, a jej ciało zadrżało.
- Przepraszam, chyba jestem naelektryzowana - powiedziała miękko. Wyciągnęła mnie z pokoju w kierunku parkietu. Poprowadziłem nas na środek parkietu przez tłum ludzi.
Bella uśmiechnęła się, kiedy zaczęła się poruszać w rytm muzyki. Przysunąłem się bliżej i naśladowałem jej ruchy. Zachichotała i położyła ręce na moich ramionach, zmniejszając przestrzeń pomiędzy nami. Powoli umieściłem moje dłonie na jej wąskiej talii. Zamknęła oczy, pozwalając muzyce się prowadzić. Obserwowałem wyraz jej twarzy, kiedy przesuwała swoje malutkie rączki w górę moich ramion. Otworzyła oczy i utkwiła je w moich. Piosenka zmieniła się na następną, wsłuchując się w słowa wybuchła śmiechem.
Bella przysunęła się do mnie, a uśmiech zagrał na jej ustach, kiedy zaczęła śpiewać. Kocham oglądać jak jej twarz porusza się kiedy mówi.
Future sex love sound1
Yeah.
You know what you want
And that makes you just like me
See everybody says you're hot, baby
But can you make it hot for me?
Said if you're thinking 'bout holding back
Don't worry, girl
'Cause I'm gonna make it so easy
So slide a little bit closer to me, little girl
Daddy's on a mission to please2
Bella puściła moje ramiona, po czym odwróciła się i przycisnęła swoje ciało do mojego. Położyłem moje dłonie na jej tali, nie chcąc przekraczać granicy. Ale ciepło jej ciała samo zapraszało.
Do you like it like this?
Do you like it like that?
Tell me which way you like that
Tell me which way you like that
Bella odwróciła się twarzą do mnie, owijając ramiona wokół moich barków i przycisnęła swoją klatkę piersiową do mojej. Odrzuciłem głowę w tył i powstrzymałem jęknięcie. Ja pierdolę, tak cholernie miękka.
You can't stop, baby
You can't stop once you've turned me on
Bella spojrzała na mnie, przygryzając dolną wargę. Wyglądała tak cholernie pociągająco, że też chciałem skubnąć jej wargę.
And your enemy are your thoughts, baby
So just let 'em go
'Cause all I need is a moment alone
To give you my tongue
Oblizała wargi, kontynuując śpiewanie. Potrzeba przyciśnięcia ust do jej była poza kontrolą i jestem pewien, że dobrze o tym wiedziała.
And put you out of control
And after you let it in
We'll be skin to skin
It's just so natural
Bella odwróciła się ponownie, przyciskając całe swoje ciało do mojego. Chwyciła moje dłonie i prowadziła nimi w dół swojego ciała. Rozkoszowałem się krzywizną jej bioder i ciepłem jej ciała, kiedy przestała. Jej ręce puściły moje. Jedna z nich powędrowała do mojego ramienia pod koszulę, lekko drapiąc.
Kurwa, ona doprowadza mnie do szaleństwa. Nie zniosę tego dłużej. Potrzebuję jej bliżej.
Owinąłem ramiona wokół jej tali i połączyłem biodra z jej tyłkiem. Nie zrobiła nic żeby mnie powstrzymać, więc kontynuowałem i wiedziałem, że czuje to co mi robi. Pulsująca erekcja w moich spodniach potrzebowała jakiegoś tarcia, a boskie ciało Belli było idealnym miejscem, by je znaleźć.
Cały dzień myślałem o jej ciele, poruszającym się przy mnie. Teraz miałem ją tak jak chciałem i nie odpuszczę tego. Wyszeptałem refren do jej ucha.
Do you like it like this?
Do you like it like that?
Tell me which way you like it
Tell me which way you like it
Bella poruszyła tyłkiem w prawo po mojej erekcji i nie mogłem nie jęknąć na to doznanie. Zaśmiała się i zrobiła to ponownie, potwierdzając moje przypuszczenie, wiedziała co mi robi. Jeśli chciała mnie podrażnić, to chciałem się jej odwdzięczyć. Wróciłem dłońmi do jej tali i pozwoliłem dłoniom badać jej kształty. Lekko musnąłem bok jej piersi, zanim zjechałem dłońmi do rąbka jej sukienki, czując jedwabną skórę jej ud. Nie powstrzymała mnie. Właściwie, jęknęła lekko. Teraz moja kolej żeby się śmiać.
Kiedy piosenka się skończyła, odwróciła się twarzą do mnie z uśmieszkiem na jej pełnych ustach. Stanęła na palcach i przysunęła twarz do mojego ucha, szepcząc do niego:
- To jest jedyny dźwięk rozkoszy jaki ode mnie usłyszysz, Edwardzie. - Zaśmiała się na widok mojej rozczarowanej miny.
- Chodźmy, muszę się napić - powiedziałem, zaczynając się śmiać razem z nią. Wziąłem jej dłoń i poprowadziłem ją do pokoju dla VIPów. Alice i Rosalie tańczyły na stole, kołysząc się w rytm muzyki. Alice nas zobaczyła i pomachała do Belli.
- Bella, chodź z nami zatańczyć - zachęciła Alice, ale Bella pokiwała głową i podeszła do Emmetta.
- Nalej mi jednego - Bella poprosiła Emmetta, który trzymał butelkę tequili i kieliszek. Napełnił go i podał Belli. Nasypała trochę soli na swój nadgarstek i spojrzała na mnie zlizując ją i wypijając shota.
Kurwa, to było gorące.
Emmett zaśmiał się na skrzywioną minę Belli i podał jej cytrynę, którą wyssała i wyrzuciła resztę do kosza.
- Okej, teraz jestem gotowa - stwierdziła Bella, dołączając do Alice i Rosalie. Potrząsnąłem głową, nadal odtwarzając taniec z Bellą i usiadłem koło Emmetta, biorąc kieliszek. Obserwowałem jak dziewczyny kołyszą się w rytm muzyki. Zaśmiały się, kiedy zdały sobie sprawę, że stolik jest za mały dla całej trójki. Bella zeskoczyła na dół i usiadła obok Jaspera. Alice i Rosalie prosiły ją by wróciła, ale powiedziała 'nie'.
- Przykro mi drogie panie, ale nie będę ryzykowała upadku ze stołu w tych szpilkach.
- Cóż, Bello opowiesz nam coś o sobie - zapytał Jasper, obserwujący taniec Alice na stole.
- Nie ma wiele do opowiadania. Jestem nowa w Seattle. Urodziłam się i wychowałam w małym miasteczku godzinę drogi stąd. Pojechałam za słońcem, kiedy byłam wystarczająco dorosła i przeprowadziłam się do Kalifornii i rozpoczęłam college. Wróciłam do Forks, kiedy moi rodzice zmarli ale nie czułam się komfortowo w takim małym mieście, więc przeprowadziłam się tutaj.
- Przykro mi z powodu twoich rodziców Bello - powiedział Emmett, zanim wypił kolejnego shota. - Gdzie poszłaś na studia?
- Poszłam na Stanford i mam magistra z literatury angielskiej oraz licencjat z biznesu - odpowiedziała Bella, po czym przyszła kelnerka i zapytała czy sobie czegoś życzymy. Bella kiwnęła, żeby podeszła bliżej i coś do niej wyszeptała. Kelnerka pokiwała głową i się uśmiechnęła.
- Dziękuje - powiedziała do niej Bella, a kelnerka odeszła.
- Co do diabła robisz, pracując jako sekretarka w Cullen & Cullen Co.? - spytał Jasper, przypatrując się Belli zaciekawionymi oczami.
- Właściwie, tak jak powiedziałam wcześniej Edwardowi, lubię jak firmy pomagają charytatywnie i chciałabym być częścią tego, przynajmniej w jakimś małym stopniu. - Bella wzruszyła ramionami, po czym wstała i spojrzała na parkiet.
- Bella, wygląda na to, że doktor z którym tańczyłaś wrócił. - Alice zwróciła uwagę Belli. - Jak miał na imię? Wygląda jakby kogoś szukał, może ciebie.
- Mike. Wygląda na pijanego - marudziła Bella.
- Co z tego? - wtrąciła swoje trzy grosze Rosalie. - Jest lekarzem, idź do niego. - Zacisnąłem pięści, mając nadzieje, że Bella nie wróci do tego dupka.
- Dobra, pójdę, ale najpierw Emmett potrzebuję jeszcze jednego - powiedziała Bella, podchodząc do niego. Usiadła pomiędzy Emmettem, a mną, wypełniając wolną przestrzeń. Jej sukienka podjechała do góry, co zostało zauważone nie tylko przeze mnie. Bella wypiła kolejny kieliszek drżąc lekko, a jej oczy były zaciśnięte kiedy wzięła cytrynę.
- Okej, gdybym nie wróciła to do zobaczenia i dziękuje za drinki - powiedziała Bella, patrząc na każdego z nas. - Dziewczyny, dziękuję za świetnie spędzony czas i obiad. Edwardzie, dziękuję za taniec. - Obróciła się i wyszła.
Zamknąłem oczy, walcząc ze sobą by nie wstać i pójść za nią. Nie była moja. Nie muszę uważać na nią. Sama o siebie zadba.
- Edwardzie, co z tobą? - spytała Alice, zajmując miejsce Belli.
- Nic - wymamrotałem.
- Jeśli się o nią martwisz, to obserwuj ją. Jest dobrą osobą Edwardzie, ale nie chce żeby spotkało ją coś złego.
- Nie skrzywdzę jej.
- Nie specjalnie, ale to zrobisz - wyszeptała Alice. - Zawsze je krzywdzisz. - Reszta rozmawiała między sobą, co dało nam nieco prywatności.
- Jestem aż tak zły? - spytałem, czekając na odpowiedź, której naprawdę nie chciałem.
- Ty mi powiedz - powiedziała Alice, unosząc brwi w pytaniu.
Wzruszyłem ramionami zanim wstałem i wyszedłem z pomieszczenia, życząc wszystkim dobrej nocy. Poszedłem do toalety i zatrzymałem się by umyć ręce. Uświadomiłem sobie, że facet z którym tańczyła Bella, rozmawia z jakimś gościem.
- Yeah, jest niesamowita, widziałeś te nogi? - napawał się Mike. - Nie wspominając o jej ustach. Mogę sobie tylko wyobrazić je na moim fiucie.
- Farciarz. Mam rozumieć, że pójdzie z tobą?
- Tak myślę. W razie czego, postawię jej parę drinków.
- Powodzenia, stary.
- Yeah, dzięki - powiedział Mike, po czym drugi facet wyszedł, kiedy Mike mył dłonie. Przeczesał nimi włosy, spojrzał w lustro i udał się w stronę drzwi.
Szybko skończyłem i poszedłem w kierunku baru. Na samym końcu zobaczyłem Mike, zamawiającego drinki. Rozejrzałem się po sali, zdając sobie sprawę, że Bella jest bez towarzystwa.
Była na środku parkietu, tańcząc samotnie. Było tam kilku facetów, którzy ją obserwowali kiedy poruszała się z zamkniętymi oczami. Jeden z mężczyzn podszedł do niej i położył swoje dłonie na jej biodrach. Zatrzymała się szybko, obróciła się i potrząsnęła głową, robiąc kilka kroków w tył, zanim zaczęła ponownie tańczyć. Wypiłem kieliszek, gotowy by do niej podejść, ale zdałem sobie sprawę, że kolejny facet próbuje tego samego. Również się od niego odwróciła.
Zaczęła formować się kolejka. Po pięciu ochotnikach, zauważyłem że Mike jest zajęty rozmową z jakąś brunetką.
Podszedłem do Belli, umieszczając dłonie na jej biodrach i wyszeptałem do jej ucha:
- Czy mogę prosić o kolejny taniec? - spytałem, mój głos był niski i ochrypły. Odpowiedziała mi, przesuwając swoje ciało bliżej mojego. Byłem gotowy na kolejną rundę drażnienia się, ale nie trwało to długo. Mike zdecydował się podejść z drinkami w dłoniach.
- Hej Bella, mam nasze drinki.
- Jest zajęta tańcem ze mną, Mike - warknąłem przyciągając ją bliżej. Mike zrobił krok do tyłu i odszedł, wracając do brunetki z którą wcześniej rozmawiał.
- Co to do diabła było? - Bella zatrzymała się i spojrzała na mnie.
- Nie pójdziesz z nim. Słyszałem go w toalecie, mówiącego że chce cię zaciągnąć do łóżka.
- A czy pomyślałeś o tym że może chciałam iść?
- Jest pijany, mógłby cię skrzywdzić, a poza tym nawet go nie znasz.
- Jest lekarzem i chciałam z nim iść - powtórzyła.
- Nie pójdziesz z nim - powtórzyłem oficjalnym tonem.
- A co ty masz do tego? - Spojrzała na mnie, zdezorientowana.
Nie wiedziałem co mam odpowiedzieć. Moja twarz złagodniała, kiedy patrzyłem w jej zmieszane oczy.
- Nie wiem.
- Musiałem stamtąd wyjść. Obróciłem się na pięcie i wyszedłem bez kobiety w ramionach czy nowego numeru. Musiałem wyjść, ponieważ gdybym tego nie zrobił, mógłbym zrobić coś czego bym później żałował. Bella Swan wpędzi mnie do grobu.
Bella
Patrzyłam jak Edward wychodzi przez drzwi na zimne nocne powietrze w Seattle.
- Wow, nigdy nie widziałam żeby wychodził sam - powiedziała Alice, stojąc za mną.
- To było niesamowite - przyznała Rosalie.
- Widzieliście jego wyraz twarzy? - powiedział Jasper, stając koło Alice. - Wyglądał jakby zdechł mu kot.
- Co to znaczy? - spytał Emmett, lekko zmieszany.
- To znaczy, że jest zdezorientowany - odpowiedziałam w zamyśleniu. - Chce ode mnie czegoś więcej, ale nie chce tego przyznać. Wygląda na to, że boi się, że mnie skrzywdzi. - Mój szef próbuje przeanalizować wszytko co się stało do tej pory. - Innymi słowy, zastanawia się nad tym kim jest i czego chce.
Mike, Tyler i Jessica podeszli do nas, na co się uśmiechnęłam.
- Więc jak poszło? - spytał Mike, z ramionami owiniętymi wokół jego narzeczonej.
- Idealnie. Usłyszał całą waszą rozmowę. - Uśmiechnęłam się do mojego byłego obiektu i dwóch dawnych klientów.
- Cieszę się, że mogliśmy pomóc. Zawdzięczamy ci wiele. - Jessica szybko przytuliła mnie.
Tyler i Jessica byli najlepszymi przyjaciółmi Mike'a i zatrudnili mnie ponad rok temu, żebym złamała Mike'owi serce. Pomogłam mu także odkryć to, co ma tuż pod nosem, Jessice. Teraz są razem, szczęśliwi i biorą ślub za miesiąc.
- Cieszę się, że się wszystko udało i mogę cię jeszcze kiedyś potrzebować, Mike. Więc w ramach podziękowania, obiecane dwa bilety na Hawaje - powiedziałam, wręczając im zapłatę.
- Cóż, kto jeszcze pomaga ci z tym facetem? - spytał Tyler, spoglądając na resztę rodziny Edwarda.
- Rodzina Edwarda i moja tajna broń, Jacob Black.
- Masz na myśli tego Jacoba Blacka, od Black & Uley Co. i wroga numer jeden Edwarda? - spytał Emmett, kładąc dłoń na moim ramieniu.
- Tak, dokładnie jego. Jest moim poprzednim obiektem i wisi mi przysługę. Poznałam go z jego dziewczyną i przyszłą żoną, Nessie.
- Jak Jacob Black ma zamiar ci pomóc? - spytała nieufnie Alice.
- Och, zobaczycie - stwierdziłam prosto.
Wkrótce po tym, udałam się w stronę biura właściciela klubu. Zapukałam w drzwi i czekałam. Wyprostowałam sukienkę i szybko poprawiłam włosy. Drzwi się otworzyły i natychmiast wciągnęła mnie duża para silnych dłoni.
Sapnęłam, próbując wyrwać się z uścisku.
- David, nie mogę oddychać.
Szybko mnie wypuścił i spojrzał na mnie zakłopotany.
- Przepraszam Bello - powiedział, jego intensywnie brązowe oczy wwierciły się w moje. - Co cię sprowadza?
Westchnęłam i kiwnęłam w kierunku małej niebieskiej kanapy. Usiedliśmy i opowiedziałam o nowym obiekcie. Nie był szczęśliwy słysząc o tym, ponieważ miał nadzieję, że rzucę tą robotę i sama znajdę prawdziwą miłość. Chciał dla mnie tego samego, co zrobiłam dla jego brata Juliana.
- Kto jest tym biedakiem?
- Edward Cullen - powiedziałam, obserwując jego reakcję. Zagwizdał i pokręcił głową nie dowierzając.
- Bells, będziesz miała z nim mnóstwo pracy.
Kiwnęłam i wiedziałam, że muszę poruszyć jeden temat. Nie mogłam dać wystarczająco dobrego uzasadnienia, ale musiałam spróbować.
- David, potrzebuję przysługi.
- Cokolwiek.
- Muszę mieć pewność, że Tanya już nigdy nie będzie obsługiwała Cullenów.
- Dlaczego? Nie jesteś zazdrosna o nią i o Edwarda, prawda?
Zaprzeczyłam głową. Takie małe kłamstewko.
- Nie mogę ci wszystkiego powiedzieć, ale przede wszystkim jej nie ufam.
- W takim razie zobaczę co da się zrobić.
Edward
Jak jedna kobieta mogła sprawić, że zwątpiłem w sens swojego życia? To jest szalone. Bella jest jak każda inna.
Kogo ja oszukuję? Ona nie jest jak każda inna.
Jeśli byłoby inaczej, nie pomyślałbym o niej więcej niż raz. Zapłaciłem taksówkarzowi i udałem się do mojego mieszkania na jedenastym piętrze.
Szybko się przebrałem i wskoczyłem do łóżka. Moje myśli krążyły wokół Belli i tego, co czułem kiedy jej dotykałem. Jej skóra jest taka miękka, a jej dłonie powodowały mrowienie gdziekolwiek mnie dotknęła. Odpływałem powoli, wiedząc że moje sny będą wypełnione jej obrazem.
1 Justin Timberlake - Futhure Sex / Love Sound
2 Justin Timberlake - Futhure Sex / Love Sound
