16. Dobry

Edward

- Więc teraz jesteś świadomy mojego bagażu emocjonalnego, nadal jesteś zainteresowany? - spytała zabawnym tonem , ale mogłem zobaczyć obawę w jej oczach.

- Nigdzie się nie wybieram, kochanie - powiedziałem z największym przekonaniem jakie mogłem wykrzesać.

Uśmiechnęła się, zeskakując z kolan brata i wpadając w moje ramiona. W momencie, w którym jej ciało dotknęło mojego, podniosłem ją i pocałowałem. Tak jak chciałem pogłębić pocałunek, wiedziałem że to nie najlepszy pomysł z jej bratem w jednym pokoju.

Zdecydowałem się odwzajemnić uścisk z równie wielkim entuzjazmem.

- Cholera, przegapiłam całą katastrofę, prawda?

Zabrzmiał głos w okolicy drzwi wejściowych. Bella odsunęła się i odwróciła w stronę głosu.

- Nessie! - zapiszczała, biegnąc do osoby stojącej obok Jacoba. Oboje byli zmieszani i zauważyłem, że Bella opisała kuzynkę bardzo dokładnie.

Z tego co mogłem zobaczyć była kilka cali niższa niż Bella. Jej postura była bardziej smukła i drobna. Gdzie ciało Belli było bardziej kobiece, jej kuzynka miała delikatne kształty. Jej kolor włosów i fryzura były podobne do Belli. Jedyna różnica była taka, że włosy Nassie były bardziej mahoniowe.

Nie widziałem twarzy Nessie, ale kiedy odsunęła się od Belli to moja krew zawrzała. Była sobowtórem Belli. Odwróciłem się i spojrzałem na Jacoba, który wyglądał na przygnębionego, może trochę zawstydzonego.

Powinien być. Pieprzony dupek. Biedna dziewczyna musi myśleć, że wybrał ją tylko dlatego, że wygląda jak moja dziewczyna. Bella zaprowadziła kuzynkę do kuchni, gdy moje spojrzenie wywiercało dziurę w plecach Jacoba, który ruszył za nimi.

- Nie mogę cię winić za wkurzanie się na niego, ale twierdzi, że kocha Nessie dla niej -powiedział Jordan stanowczo za mną. Odwróciłem się, żeby na niego spojrzeć i opanowałem wyraz twarzy. - Bella była wściekła na ich dwójkę, bardziej na Jacoba niż na Nessie. Trzymali ten związek przed nami w sekrecie.

Pokręciłem głową i ucisnąłem grzbiet mojego nosa.

- Myślę, że to dlatego nie chce wyjść za niego - powiedział, patrząc w stronę kuchni. - Myślę, że obawia się, że ją zostawi jak tylko Bella da mu powód do tego.

- Już ją pytał? - spytałem, starając się opanować głos.

- Tak, w zeszłym roku. Powiedziała nie, dopóki Bella się nie ustatkuje - powiedział Jordan.

Obserwowałem go i zauważyłem, że wpatruje się w swoją prawą nogę. Poruszyła się o cal, a Julie pochyliła się i wyszeptała mu coś do ucha. Ten cały wieczór musiał być dla niego przytłaczający.

- To nie wydaje się sprawiedliwe dla nich wszystkich.

Pokręciłem głową, próbując opanować złość i zazdrość.

- Nie jest, ale po tym co przeszła moja rodzina, nie zrozumiesz ich ostrożności - powiedział Jordan.

Julie skarciła go i powiedziała, żeby pilnował swojego interesu. Wywrócił na nią oczami i machnął ręką.

- Edwardzie, widziałem Bellę z podobnymi do ciebie facetami. Była tą, która wszystko kończyła. Siedmiu z dziewięciu jej byłych jest już żonatych. To strasznie dziwne. I ona koleguje się z wszystkimi. Nie łapię tego.

Westchnął, a Julie skrzyżowała ramiona na piersi i skrzywiła się na jego słowa.

- Pozostali dwaj, jeden żeni się w przyszłym miesiącu, a drugi to Jacob. Będzie ci ciężko, bo to moja mała siostrzyczka. Będzie ci ciężko, ponieważ możesz być następny. Mówię ci prawdę, ponieważ uważam, że nie poradzisz sobie z tym.

Nie mogę w to uwierzyć. Bella łamała im serca. I znowu, kto mógłby ją skrzywdzić?

- Nie wierzę, że celowo mnie skrzywdzi - zacząłem, przeczesując palcami włosy.

Byłem zdenerwowany rozmową o naszym związku z jej bratem, ale to musi zostać powiedziane.

- Nawet jeśli ma zamiar mnie zostawić, jestem gotów zaryzykować. Jest warta ryzyka.

- Mam nadzieję, że masz rację co do waszej dwójki - powiedział jej brat. Ruszył w stronę kuchni z Julie podążającą za nim. Zajęło mi chwilę zebranie myśli i znalezienie Belli przedstawiającej Nessie mojej rodzinie.

- Słuchajcie, to jest moja kuzynka Vanessa Wolfie. - Bella wskazała na kuzynkę. - Ale woli skrót Nessie, jest rezydentką w lokalnym szpitalu - powiedziała Bella z dumą matki albo starszej siostry.

Bella przedstawiła wszystkich i uniosła brew w pytaniu, kiedy przedstawiała Jaspera i Emmetta. Nessie przyglądała się każdemu z nas i z powrotem na Bellę, z zmieszaniem wyrytym na jej twarzy.

To pojebane i śmieszne w jednym momencie.

Bella westchnęła, wywracając oczami.

- Po pierwsze to jest Jasper, z którym dzieliłam pierwszy pocałunek. Mój pierwszy raz nie był z bratem Edwarda i jedenaście lat później zaliczyłam Edwarda. Wracając do mojego pierwszego razu to był Edward, który przedstawił się jako Emmett. - Bella uśmiechnęła się, kiedy reszta wybuchła śmiechem.

- Musiałam przegapić akurat tą wspólną kolację, prawda? - powiedziała Nessie. Jacob się zaśmiał, owijając ramię wokół jej talii i pocałował ją w czubek głowy.

- Dokładnie, cuz1 - powiedział Jordan gdzieś za mną, przewracając oczami na swoją kuzynkę. Nessie wypuściła pisk alla Bella i owinęła ramiona wokół Jordana.

- Jordan! Tak mi przykro. Czy wszystko w porządku? - spytała Nessie, odsuwając się od kuzyna w próbie odczytania emocji na jego twarzy. Położyła dłoń na jego kolanie, dając mu znać, że wie o co chodzi.

- Chodzi ci o to, że jeszcze nie chodzę? - Prychnął. - Nie, ale zgaduję, że zostałem pchnięty w dobrym kierunku.

Spojrzał na Bellę, która wywróciła oczami.

Bella wyrzuciła wszystkich z pomieszczenia, a sama zajęła się podgrzewaniem kolacji dla Nessie. Nessie i Jacob zostali z nią w kuchni pogrążeni w rozmowie, kiedy sprawdziłem co robi reszta rodzinki. Julie i Jordan oglądali wiadomości, a Emmett i Rosalie przeglądali biblioteczkę Belli. Jestem pewien, że dyskutowali na ten temat. Moje przypuszczenia potwierdził śmiech Emmetta.

Zignorowałem ich i wróciłem do kuchni, gdzie znalazłem Alice z Bellą.

- Wezmę talerzyki i ciasto na stół - powiedziała Alice, trzaskając drzwiami lodówki i wyciągając ciasto. Bella kiwnęła w podziękowaniu, kontynuując robienie czegoś przy piecu.

- Czy mogę ci w czymś pomóc, kochanie? - spytałem.

Nie mogłem się oprzeć i owinąłem ramiona wokół jej talii, kiedy wkładała stek do piekarnika.

- Otwórz następną butelkę wina do deseru. - Bella uśmiechnęła się i dała mi soczystego całusa. Wskazała butelkę na blacie i szufladę przy zlewie. - Jak skończysz to możesz dotrzymać mi towarzystwa i ładnie wyglądać.

- Myślę, że dam radę to zrobić. - Uśmiechnąłem się, otwierając szufladę i szukając korkociągu.

- Bello, naprawdę musisz łechtać jego ego? - prychnął Jacob ze swojego miejsca przy barze z przekąskami. Nessie zachichotała.

- Mogę robić co mi się tylko podoba, Jacob - powiedziała moja dziewczyna, podkreślając to w bardzo uwodzicielski sposób. Nessie odrzuciła głowę w tył i nadal się śmiała.

- Mmm, możesz, moja kochana - powiedziałem, składając pocałunek na jej wargach.

Kiedy otworzyłem butelkę, Jacob posłał mi spojrzenie mówiące o zakończeniu tej dyskusji.

- Bello, miałaś rację. Kłócą się jak stare, dobre małżeństwo czy coś. - Nessie chichotała.

- Wcale nie! - Jacob i ja powiedzieliśmy w tym samym czasie. Obaj spojrzeliśmy na siebie. W porządku, to mi przypomina moje przepychanki z Emmett'em.

Kobiety się śmiały. Wrzałem w ciszy, przypominając sobie czasy, kiedy z Jake'em też śmialibyśmy się z takiej sytuacji. Gapiłem się na niego. Wyglądał na smutnego, tak jak ja, ale jego oczy były przepełnione żalem.

Dobrze, dokładnie tak powinien się czuć. Byliśmy jak bracia w college'u. Zawsze konkurowaliśmy, ale w przyjacielski sposób. A wtedy on spieprzył wszystko, rzucając moją firmę i zabrał moich klientów. Wtedy nie przeszkadzało mi otwarcie przez niego interesu, a zabranie klientów, nad zdobyciem których tak ciężko pracowałem.

Ambitna natura nadal wisiała pomiędzy nami, ale teraz była zmieszana z głębokim urazem jaki żywiłem do niego. Jego zdrada spowodowała, że zdystansowałem się do wszystkich, nawet mojej rodziny. Wmawiałem sobie, że nikomu nie mogę zaufać.

- Nessie, dlaczego nie usiądziesz w jadalni, a ja zaraz tam przyjdę - zasugerowała Bella, łapiąc talerz stojący na pobliskiej półce. Alice była tuż za nią, zabierając stos małych talerzyków i zanosząc je do jadalni. Nessie i Jacob zostawili nas samych krótko po tym.

Westchnąłem głośno, próbując zminimalizować niechęć jaką do niego czułem. Ciepłe ciało Belli przylgnęło do mnie od tyłu, a jej ramiona objęły mnie w talii.

- Pewnego dnia będziesz musiał mi powiedzieć co się stało pomiędzy waszą dwójką - powiedziała Bella cichym szeptem.

- Tu nie ma nic do powiedzenie, kochanie. Zaufałem mu, a on mnie zdradził. To takie proste. - Wzruszyłem ramionami, odsuwając się od blatu. Jej ciało zadrżało na moje słowa. - Coś nie tak? - Odwróciłem się, by na nią spojrzeć. Pokręciła głową i uśmiechnęła się do mnie, po czym wróciła do pieca.

- Nic - odpowiedziała i zajęła się kolacją dla Nessie. Coś w jej oczach mówiło, że chce coś powiedzieć. Może to nie jest dobry moment.

- Bella, może poszłybyśmy na zakupy w ten weekend? - spytała Alice, obserwując strój Belli. Wywróciłem oczami. Kobiety.

Nałożyła jedzenie na talerz, zanim odpowiedziała:

- Nie idę na żadne zakupy, Alice.

Jej ton wskazywał zakończenie dyskusji, ale Alice nie zadowoliła taka odpowiedź. Bella przemknęła obok Alice z jedzeniem w rękach i weszła do salonu.

- Dlaczego nie, do diabła? spytała moja siostra niedowierzającym tonem.

Bella wyglądała jakby zastanawiała się nad odpowiedzią przez kilka chwil i podała jedzenie Nessie. Jacob siedział koło swojej dziewczyny i skakał spojrzeniem pomiędzy Alice i Bellą w rozbawieniu.

- Mam osobistą stylistkę, Alice.

Bella wzruszyła ramionami, kiedy podszedłem do niej i podałem kieliszek wina Nessie.

O nie. Nadchodzi.

- Ty co? - Ton Alice spływał złością. Zdenerwowała się, jakby to była najbardziej absurdalna rzecz.

- Osobista stylistka - powtórzyła Bella bardzo powoli. Zrobiła parę kroków w stronę Alice. Gdybym nie znał Belli, powiedziałbym, że specjalnie podpuszcza moją siostrę.

- A mogę spytać co ona dostaje w zamian? - spytała Alice, ledwo ukrywając zniesmaczenie.

- Może kupować co jej się podoba. Zazwyczaj nie przekracza dwóch tysięcy dolarów.

- To jest to - powiedziała Alice z twarzą cale od Belli.

- Co Alice? - spytała, nie zauważając, że tylko podjudza Alice.

- Ubrania, które dla ciebie kupuje są złe. Yeah, dokładnie, te rzeczy w ogóle nie powinny się znaleźć w twojej szafie - powiedziała Alice z zadowoleniem, wskazując palcem Bellę. Moja dziewczyna zmrużyła oczy.

- Cofnij to ty mały karle! warknęła.

- Nie, to jest prawda. Ta dziewczyna nie ma w ogóle poczucia stylu!

- Ma więcej stylu niż ty w małym palcu - kpiła Bella, łapiąc się za mały palec.

Nie, nie będzie miło.

Alice sztyletowała spojrzeniem moją dziewczynę, która wyglądała na spokojną i opanowaną. Moja siostra zacisnęła szczękę.

- Chcę być twoją osobistą stylistką.

- Nie - powiedziała Bella. Wywróciła oczami, kompletnie olewając Alice. Mogła przeholować, kiedy zaczęła przyglądać się swoim paznokciom w znudzeniu. - Nie poradzisz sobie z odpowiedzialnością.

- Dam radę! - powiedziała Alice przez zaciśnięte zęby, tupnęła nogą i położyła dłonie na biodrach.

- Nie. Nie dasz rady. Mam kontakty, które dają mi czterdziesto procentową zniżkę na zakupy detaliczne - powiedziała Bella zadowolonym z siebie tonem.

- Ty suko! - krzyknęła Alice i rzuciła się na moją dziewczynę. Na szczęście Bella przygotowała się na to i nie dała się przewrócić. Moja siostra zaczęła ją okładać po ramionach i klatce piersiowej.

W tym momencie Bella ruszyła w kierunku włosów karzełka. Duży błąd.

Zmierzwiła krótkie włosy mojej siostry, która kontynuowała okładanie jej pięściami.

- Nie dotknęłaś moich włosów, prawda? - Twarz Alice się zarumieniła, a w jej oczach była żądza mordu.

- Dokładnie to zrobiłam, gówniaro. Co zamierzasz z tym zrobić?

Alice znowu krzyknęła, rzucając się ponownie na Bellę. Moja dziewczyna szybko uniknęła mojej siostry, chwyciła ją za szyję i znowu zmierzwiła jej włosy.

- Dowal jej, Bella - powiedziałem.

Nie powinienem jej zachęcać, ale naprawdę Alice ma poważny problem z zakupami. Nie winię Belli za odmówienie jej.

Ludzie, moja dziewczyna jest gorąca kiedy walczy.

- O mój Boże! - powiedziała Rosalie, próbując się do nich zbliżyć. - Nie powinniśmy tego przerwać?

Oczy Belli skoncentrowały się na niej i zwęziły. Rose zrobiła kilka kroków w tył, w poddańczym geście. Oczywiście Bella nie chciała, żeby ktoś jej pomógł.

- Do diabła, nie! Dorzućcie im galaretkę! - powiedział Jasper, uśmiechając się od ucha do ucha. Emmett pokiwał głową w zgodzie.

Dlaczego, kiedy kobiety się biją, nie można od nich oderwać wzroku?

Podziwiałem rumieniec na szyi, klatce i twarzy Belli. Brwi miała zmarszczone w złości. Jej mięśnie napięły się pod spódnicą. Prawie zaświeciła tyłeczkiem przed wszystkimi, kiedy jej spódnica zsunęła się w dół jej bioder. Zajebiście.

Alice napluła na rękę Belli, którą miała owiniętą wokół ramion. Bella puściła moją siostrę.

- Czy ty na mnie naplułaś? - Wytarła ramię o ubranie i cofnęła się na stół, powodując że jej tort urodzinowy spadł na podłogę.

- Ten tort kosztował mnie sto dolarów! - powiedziała Alice, klękając obok stosu czekolady.

Bella wzruszyła ramionami i spojrzała obojętnie na tort.

- Jestem pewna, że ja bym go kupiła za sześćdziesiąt.

Moja siostra wzięła na palec trochę ciasta, wstała i rozsmarowała go na lewej skroni i włosach Belli. Moja dziewczyna uniosła brew, kucnęła by zebrać trochę resztek i spojrzała Alice prosto w oczy. Alice zmrużyła oczy na widok ręki Belli, która rozsmarowywała ciasto na jej piersi.

- Cholera, to znacznie lepsze niż galaretka - powiedział Jasper z podziwem, obserwując swoją żonę i moją dziewczynę okładające się ciastem. Po chwili Bella znowu trzymała Alice za głowę. Moja siostra próbowała zebrać więcej tortu z siebie, aby ubrudzić Bellę.

- Masz problem… - powiedziała stanowczo Bella -…jeśli chodzi o ciuchy i zakupy. Przyznaj to!

- Nie mam.

Jasper parsknął, tak jak Rose i Em. Dobrze wiedzieliśmy, że J musiał zablokować jej kilka kart, bo już by byli pod kreską.

- Lepiej je rozdzielmy - powiedział Jasper. Podszedłem do Belli, kiedy szwagier złapał moją siostrę. Bella próbowała się wyrwać, kiedy oceniałem szkody: miała tort we włosach, na policzkach i na całej klatce piersiowej. Kusiło mnie, żeby ją wylizać, ale się powstrzymałem. W końcu mamy widownię.

Krótkie włosy Alice były pokryte grubą warstwą polewy. Dziewczyny nadal próbowały się wyrwać z naszych uchwytów, kiedy Emmett przejechał palcem po ramieniu Belli. I wsadził ten palec do ust. Wszyscy zamarli i gapili się na niego.

- Co? Nie mogę pozwolić, żeby dobre ciasto się zmarnowało. - Wzruszył ramionami powtarzając ruch.

Bella i Alice się uspokoiły i spojrzały jedna na drugą, po czym na siebie i zaczęły się śmiać. Nikt nie śmiał się tak długo jak one. Bella odsunęła się ode mnie w tym samym czasie co Alice i uściskały się.

- Kocham cię, Bello.

- Kocham cię, mój mały murzynku - powiedziała miękko Bella . Alice wymamrotała coś do jej ucha, ale nie mogłem usłyszeć co. Bella coś jej odpowiedziała.

Pół godziny później ktoś podrzucił kolejne ciasto. Dziewczyny się uporządkowały jak to tylko było możliwe, ale było oczywiste, że potrzebują prysznica. Bella siedziała u brata na kolanach, kiedy zdmuchiwali świeczki na torcie, po tym jak zaśpiewaliśmy jej Happy Birthday2.

Emmet strasznie fałszował. Słodki rumieniec zagościł na policzkach Belli podczas śpiewania.

Po rozmowie o wydarzeniach wieczoru wszyscy byli gotowi do wyjścia.

- Jordan, Julie zabierze cię do doktora Cano. Ma listę ćwiczeń, które mogę z tobą robić jeśli chciałbyś zrobić coś dodatkowo.

- To nie będzie konieczna sis3, robisz już wystarczająco - powiedział Jordan, patrząc na siostrę ze smutkiem w oczach. - Do zobaczenia wkrótce, Cullen.

Kiwnąłem w odpowiedzi.

- Miło było cię poznać - powiedziałem, podając mu dłoń. Wziął ją i uśmiechnął się. Bella przytuliła go i Julie mocno. Nessie i Jacob podeszli do nas.

- Lepiej, żebym cię szybko znowu zobaczyła - skarciła ją lekko Bella.

- Oczywiście, Bells. Nie przegapię kolejnego osławionego obiadu. - Nessie zaśmiała się, kiedy Jacob pomagał jej założyć płaszcz.

- Pa, Bella. To był... niezapomniany wieczór - powiedział Jacob, całując ja szybko w policzek.

Odwrócił się i czym prędzej złapał dłoń Nessie, po czym pocałował ją, zanim wyszli.

Było widać, że dba o Ness, ale to wciąż mało.

- Bella, nie skończyłyśmy naszej rozmowy odnośnie zakupów - przypomniała Alice stanowczo. Bella uśmiechnęła się delikatnie do mojej siostry.

- Oczywiście, że nie - odpowiedziała. - Mam nadzieję, że jesteś na nią gotowa.

Alice wzruszyła ramionami i przytuliła Bellę. Jasper pokręcił głową, zanim podszedł do Belli i zrobił to samo co żona.

- Proszę, udobruchaj ją, bo jeśli nie, to ja będę musiał się z nią użerać - wyszeptał Jasper. Bella wywróciła oczami. Alice i Jasper wyszli z narzekaniem mojej siostry o myciu włosów.

- Bella, jeśli masz zamiar robić imprezy z takim jedzeniem i atrakcjami to pisze się na następną kolację - powiedział Emmett, ruszając w stronę drzwi. Chwycił ją i przytulił swoim słynnym, niedźwiedzim uściskiem.

- Nie mogę oddychać - wydyszała Bella. Em ją wypuścił. Rose pocałowała ją w policzek, zanim wyszeptała coś do Belli, która kiwnęła porozumiewawczo głową . Emmett odciągnął mnie na bok, a dziewczyny kontynuowały szeptanie.

- Bro4, nie pozwól temu odejść. Z nią jest zabawniej - powiedział poważnie.

- Nie pozwolę jej odejść - wyznałem szeptem. Emmett przyglądał się przez chwilę mojej twarzy.

- Nieźle wpadłeś, stary - powiedział z lekkim podziwem. Kiwnąłem lekko głową.

Chwilę później wyszli. Nareszcie. Bella zamknęła drzwi na zamek. Odwróciła się, by na mnie spojrzeć, wpatrywała się we mnie swoimi cudownymi oczami.

- Powinieneś zwiać. - Przygryzła wargę, uśmiechając się szelmowsko.

Nie zrozumiałem o co jej chodzi, ani co mówią jej oczy.

- Co?

Bella ruszyła w moją stronę. W ruchach jej bioder był ukryty głód i pożądanie.

Oh.

Bella podbiegła i rzuciła się na mnie, przewracając nas na kanapę. Oboje się śmialiśmy, próbując złapać oddechy. Całe ciało miała przyciśnięte do mojego w najbardziej przyjemny sposób. Jej dłonie leżały po obu stronach mojej twarzy, szukając czegoś.

- Wybierasz się gdzieś? - spytała. Pokręciłem głową. - Czuję, że muszę ci coś powiedzieć. - Wyglądała na przestraszoną.

- Bello, nie musisz mi nic mówić jeśli nie jesteś gotowa - powiedziałem.

Próbowałem złapać ją na haczyk, by powiedziała, że mnie kocha. Nie jestem pewien czy jestem gotowy to od niej usłyszeć, ale chyba jestem gotowy jej to wyznać. Czuję, że nie mogę tego teraz powiedzieć. Ale mogę pokazać. Moje dłonie wplątały się w jej włosy.

- Ale… - Przerwałem jej, przyciskając usta do jej. Przesunąłem jedną dłoń i przyciągnąłem ją bliżej. Jęknęła w moje usta, kiedy pieściłem językiem jej język. Jej biodra zaczęły się poruszać blisko moich, powodując, że jęknąłem.

Bella odsunęła się jako pierwsza, łapiąc oddech.

- Smakujesz jak czekolada. - Uśmiechnęła się. - Podoba mi się.

Poruszyłem brwiami sugestywnie, powodując u niej wybuch śmiechu.

- Muszę wziąć prysznic. Mam polewę tam gdzie żadna kobieta nie powinna jej mieć.

Spojrzała pomiędzy nasze ciała i potarła swoimi piersiami mój tors.

- Mogę się do ciebie przyłączyć, kochanie? - spytałem.

Moje dłonie zsunęły się do jej bioder, złapałem je mocno i przycisnąłem do strategicznego miejsca. Bella jęknęła, zanim zdążyła odpowiedzieć.

- Boże, chciałabym cię polizać - wyznała, biorąc moje ucho w usta i zassała je.

Jęknąłem i szybko odwróciłem nas, więc ułożyłem się nad nią.

Wspomnienia naszego pierwszego razu zamigotały w mojej głowie. Nawet wtedy, mimo braku doświadczenia i obycia idealnie do siebie pasowaliśmy. Była piękna i nieśmiała. Jej skóra była zaróżowiona za każdym razem, kiedy spowodowałem, że doszła. Jak mogłem nie rozpoznać tych cudownych oczu?

- Hmm… - powinienem rozpoznać to znamię na twojej lewej piersi droczyłem się, pociągając jej top w dół, bym mógł sprawdzić swoją teorię. Złapałem jej biust i zacząłem się nim bawić. - Hmm teraz są znacznie pełniejsze.

Uśmiechnąłem się. Bella zaśmiała się miękko i jedną ręką dostała się do mojego fiuta. Pogłaskała go przez materiał spodni, przez co jęknąłem.

- Bella - zajęczałem, chowając twarz w zgięciu jej szyi. Kurwa, zawsze cudownie pachnie. Docisnąłem biodra do jej ręki. - Czekaj. - Chciałem o coś spytać. O coś co powiedział jej brat, teraz mnie to dręczyło. Odsunąłem się, by spojrzeć jej w oczy, nie robiąc nic, aby zmniejszyć pragnienie bycia w niej. Stłumiłem jęk.

- Dlaczego? - spytała, a w jej oczach kryło się pytanie.

Usiadłem, wciągając ją na kolana, przez co jej krok znalazł się nad moją erekcją. Cholera. Przebiegłem palcami przez włosy, zastanawiając się jak poruszyć ten temat.

- Jordan o czymś wspomniał… i ja… zastanawiałem się czy masz problemy z zaangażowaniem?

Bella zaczęła się śmiać.

- Ty mnie pytasz o problemy z zaangażowaniem? - Pokręciła głową w śmiechu. Nagle przestała i westchnęła, kiedy zobaczyła, że jestem poważny. - Musisz zrozumieć Edwardzie, próbowałam wyglądać... czy czuć to specjalne połączenie, ale nigdy go nie znalazłam - powiedziała, patrząc w dół na swoje dłonie leżące na jej kolanach. Oh.

- Czy ty… - Zamarłem, nie będąc w stanie zadać pytania, ponieważ obawiałem się odpowiedzi. Powiedziała mojej rodzinie, że mnie kocha. Nie powiedziała tego mi.

- Edwardzie - powiedziała miękko, siadając okrakiem na moich kolanach. Chwyciła mnie za twarz, bym spojrzał na nią. - Poczułam coś, kiedy po raz pierwszy dotknęłam twojej dłoni podczas prezentacji. Poczułam coś, kiedy powiedziałeś 'o mój Boże'. Czułam to, kiedy siedziałeś za biurkiem i omawialiśmy grafik dnia. Nadal czuję to pomiędzy nami.

Pocałowała mnie. Tak lekko, tak czule jakby próbowała mi powiedzieć coś za pomocą tego pocałunku.

- Też to czuję - wyznałem szepcząc w jej usta. - Ale nie rozumiem…

- Nie musisz - powiedziała, przyciskając usta do moich. Wzięła moją dolną wargę pomiędzy swoje i przygryzła. Jęknąłem. Jej palce śledziły moją szczękę, policzki, brwi i grzbiet nosa. Jej usta podążyły za palcami. Nikt wcześniej nie robił tego co ona, wędrowała po mojej twarzy, aż jej usta nie znalazły moich. Odsunęła się ode mnie, a jej oczy mówiły mi wszystko co chciałem wiedzieć.

Kurwa, teraz zabrzmiałem jak jakaś cipka. Pieprzyć to.

Chwyciłem jej twarz i przyciągnąłem do moich ust. Jej usta się rozchyliły, wpuszczając mój język. Po kilku minutach Bella się odsunęła, ale jej ręce zostały w moich włosach.

- Muszę się wykąpać i napełnić zmywarkę - tłumaczyła się Bella.

- Dlaczego ja nie mógłbym zająć się zmywarką, kiedy ty się będziesz myła? Dołączę do ciebie, kiedy skończę - zasugerowałem, składając głośnego całusa na jej szczęce.

- Hmm, brzmi świetnie. - Bella przyjrzała się mojej twarzy. - Nie ma wątpliwości - stwierdziła, chodź zabrzmiało to jak pytanie.

- Nie ma wątpliwości - potwierdziłem.

- Dobrze, ponieważ myślę, że najwyższa pora przetestować moje nowe Tantra Chair5- powiedziała, patrząc w moje oczy i przyciskając biodra do moich.

- Tantre Chair? - Ledwo to powiedziałem, moje dłonie zacisnęły się na jej biodrach, kierując jej ruchami. Tak dobrze.

- Tak, mam katalog obok KamaSutry. Możesz zobaczyć o co mi chodzi. - Pocałowała mnie i zeskoczyła z moich kolan. - Wskakuję pod prysznic. - Spojrzała w stronę półki z książkami, po czym przeniosła na mnie wzrok . Westchnęła, zanim ruszyła w stronę swojej sypialni.

Co to jest do diabła Tantra Chair?

Starałem się powstrzymać przed rzuceniem na książkę, ponieważ zgłosiłem się do posprzątania naczyń. Poszedłem do kuchni i w ciągu kilku minut zapełniłam zmywarkę. Bella miała specjalną przegródkę na szkło, więc poszło o wiele szybciej. Po przetarciu blatów i stołu wyłączyłem światła. Biblioteczka Belli mnie wołała. Rzuciłem okiem na każdą półkę, aż nie zobaczyłem KamaSutry i wspomnianego katalogu. Na okładce widniał duży, skórzany mebel.

Tantra Chair: Nowe odkrywanie KamaSutry.

Otworzyłem pierwszą stronę, gdzie było zdjęcie tego samego mebla, ale w bieli zamiast czerni. Przewróciłem kilka stron i prawie upuściłem katalog.

Nie jestem obcy jeśli chodzi o seks. Do diabła, jestem dobrze zaznajomiony z seks zabawkami, ale krzesło do seksu. W katalogu były różne pary pokazujące zastosowanie produktu dla potencjalnego kupca. I zdałem sobie sprawę, że w sypialni Belli jest czekoladowa wersja tego krzesła.

Pieprzcie mnie. Hmm, umawianie się z terapeutką seksualną ma swoje zalety.

Kiedy odłożyłem katalog na miejsce, postanowiłem poczekać na Bellę w sypialni, a nie dołączyć do niej pod prysznicem. Zdjąłem ubrania i przebiegłem palcami po skórzanej tapicerce mebla stojącego w rogu sypialni. Ciemna skóra była gładka. Oparcie fotela było cudownie zaokraglone aż do środka, gdzie było wygięte w drugą stronę. Najłatwiej to opisać za pomocą litery S leżącej na boku. Dolna krawędź została wykończona mosiężnymi gwózdkami, a spód był zwieńczony drewnianymi stożkami. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem ten mebel tydzień temu myślałem, że to bardziej nowoczesny mebel, ale był znacznie lepszy.

Cudowny dreszcz przeszył mój kręgosłup, kiedy wyobraziłem sobie co będziemy tu robić.

Usłyszałem jej cichy głos wołający moje imię z łazienki. Ponownie zawołała, zanim zdążyłem odpowiedzieć.

- Jestem w twoim pokoju, kochanie.

Usłyszałem otwieranie drzwi za sobą, zanim weszła do pokoju.

- Oh widzę, że zerknąłeś na katalog. - Kiwnąłem głową bez obracania. - Mam go odkąd się tu wprowadziłam.

Dotknęła mnie. Jej dłonie były ciepłe, kiedy przeciągnęła nimi po moich plecach i ramionach, przyciskając ciało do mojego. Jęknąłem, kiedy poczułem jej twarde sutki. Była cholernie ciepła i lekko wilgotna po prysznicu. Poczułem jak kropelki wody ześlizgują się pomiędzy naszymi ciałami. Jej palce zjechały w dół moich ramion, a z nadgarstków przeskoczyły na biodra. Robiła to już wcześniej, często, uwielbiała mnie tak drażnić. Kiedy jej dłonie dotarły do mojego podniecenia, jęknąłem.

- Kurwa.

Dyszałem, kiedy zacisnęła dłonie na mnie. Poruszałem biodrami w harmonii z jej ręką.

- Więc - wyszeptała do mojego ucha. Przerwałem jej starania, wziąłem jej dłoń w moją i zaprowadziłem ją do fotela. Właśnie wtedy spojrzałem na nią. Jej ciepłe spojrzenie spotkało moje, kiedy pochyliłem się, by pocałować ją w usta. Spragniony przebiegłem dłońmi w dół jej nagiego ciała. Złapałem ją za biodra i usadowiłem na najwyższym miejscu na fotelu. Jej oczy były na równo z moimi, kiedy stałem pomiędzy jej udami.

Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się, odpowiedziała oblizaniem warg.

O cholera.

Nie mogąc powstrzymać potrzeby bycia w niej, złapałem jej twarz i pocałowałem ją mocno. Bella jęknęła i owinęła nogi wokół moich bioder. Fotel jest doskonale wyprofilowany, nasze miejsca intymne są na równej wysokości, kiedy stoję. Fuck yeah, efekt dźwigni. Bella przysunęła się do mnie, przesuwając swoim ciepłem po mojej erekcji. Zajęczałem prosto w jej usta, ponieważ nie mogłem dłużej wytrzymać. Potrzebuję jej. Jednakże chcę się nią delektować.

Odsunąłem usta od niej i przesunąłem dłonie na jej szyję. Składałem leciutkie jak piórka całusy na jej obojczyku. Mruczała miękko, przesuwając głowę w tył. Zaatakowałem jej piersi i wziąłem w usta jej cholernie cudowny, naprężony sutek, którym zacząłem się bawić językiem. Bella zajęczała i pociągnęła za moje włosy, przyciągając mnie bliżej. Przez cały czas czułem jej mokrą cipkę na brzuchu.

Ostrożnie położyłem ją na fotelu, jej plecy idealnie dopasowały się do krzywizny krzesła. Jej klatka piersiowa falowała przy każdym oddechu.

Boże, jej cycki wyglądają cholernie niesamowicie.

Wylizałem szlak od punktu pomiędzy jej piersiami do pępka, na którym zatoczyłem koło. Czubkiem języka polizałem go w środku, zarabiając kolejne jęknięcie i pociągnięcie włosów. Moje usta kontynuowały badanie nieprzyzwoicie świeżej skóry wijącej się pode mną Belli . Sięgnąłem tam gdzie oboje tego pragnęliśmy, całując zaczerwienienie, które zrobiłem wcześniej. Bella zaskomlała i odsunąłem się na chwilę, podziwiając widoki, po czym przeniosłem dłonie na jej piersi, Warknąłem na ten widok. Jej oczy się otworzyły i zauważyła moje pożerające spojrzenie. Uśmiechnęła się złośliwie cholernie gorące .

Odpowiedziałem jej moim opatentowanym krzywym uśmiechem KawalerRoku2007, a ona przygryzła wargę, po tym jak przejechała po niej językiem. To zasługiwało na głośny jęk, kurwa kocham kiedy tak się ze mną drażni.

Bella zachichotała i przebiegła palcami po moich ramionach. Uśmiechnąłem się jeszcze bardziej i zanurzyłem twarz w pieprzonym niebie, cholernej ambrozji, a co najważniejsze mojej. Bella krzyknęła, kiedy wziąłem jej łechtaczkę w usta. Jej dłonie od razu wplątały się w moje włosy, w potrzebie przyciągnięcia mnie bliżej, gdy mój język bawił się jej łechtaczką.

Wiła się pod moim dotykiem, a ja z łatwością ją trzymałem, kiedy się schylałem . Ułożyłem jej cudowne nogi na moich ramionach, a jej tyłek wziąłem w dłonie, dzięki czemu mój język miał jeszcze lepszy dostęp.

Pieprzyłem ją językiem, dopóki nie poczułem jak jej ciało szykuje się do uwolnienia.

Dołączając dwa palce, pomogłem jej dojść, z jej cipką przy moich ustach. Ssałem w podobnym tempie do moich palców poruszających się w niej. Wykorzystałem jej podniecenie, mocząc w nim mój mały palec i wsunąłem jego czubek w jej tyłek. Wiedziałem, że ją zaskoczę, ponieważ usiadła i przygryzła moje ramię, tłumiąc krzyk, gdy dochodziła.

- Kurwa, Bella - zawyłem.

Prawie sam doszedłem przez połączenie bólu w ramieniu i przyjemności z wylizywania jej soków. Opadła na fotel, dysząc. Wycałowałem ścieżkę w górę jej ciała i wyszeptałem jej do ucha:

- Nieładnie, kochanie. - Muszę przyznać, że to było cholernie seksowne i gorące, kiedy tak traci kontrolę. Tym bardziej, że to ja to spowodowałem.

Westchnęła, a jej brązowe oczy spotkały się z moim spojrzeniem. Pchnęła mnie lekko, a ja spojrzałem na nią zmieszany. Usiadła i przyciągnęła mnie pomiędzy swoje nogi, po czym zaczęła lizać i całować moją szyję. Jęknąłem, kiedy dotarła do miejsca gdzie mnie ugryzła.

Zaskoczyła mnie, wirując językiem na ugryzieniu, zlizując krew.

Ufa mi. Do diabła, ufa mi na tyle, żeby lizać moją krew. Ufa mi, mimo że mój palec zawędrował na niedozwolony teren dobry wynik!

Zgwałciłem jej usta, wpychając do nich mój język . Bella zajęczała, a jej dłonie poruszały się po moim torsie, aż dotarły do tyłka, wbijając w niego paznokcie.

- Kurwa, kochanie - warknąłem, poruszając biodrami. Chciałem się w niej znaleźć.

- Edward - zamruczała.

Prawie wciągnąłem ją na siebie, zsuwając ją na sam brzeg fotela. Jednym szybkim ruchem wszedłem w nią, czując się spełniony. Bella, nadal wrażliwa po mojej językowej napaści, doszła od razu. Jęcząc na uczucie zaciskających się mięśni wokół mnie, znieruchomiałem i napawałem się odczuciem każdego dreszczu, który przez nią przechodził. Jej ręce owinęły się wokół mojej szyi, a jej oddech poruszał włoskami na moim karku. Jej palce ciągnęły za moje włosy, w niemej prośbie.

Wysunąłem się i obserwowałem jak znikam w jej fałdkach. Bella zaśmiała się lekko, obserwując mnie i odrzucając głowę w tył. Nasze spojrzenia spotkały się, a ona uśmiechnęła się do mnie. Pieprzyć to. Warknąłem, zanim wpiłem się w jej usta i pchnąłem prawie we wszystkie otwory. Wbiłem się w nią mocno. Dyszała w moje usta, kiedy powtarzałem ten ruch.

- Kurwa… ja… miałam jeden… w salonie - wysapała pomiędzy pchnięciami, liżąc moje ucho, moje usta skubały jej obojczyk.

- Też… w naszym miejscu - wydyszałem, kiedy chwyciła mnie za ramiona, by przyjmować moje pchnięcia ze skręceniem bioder. O Boże.

- Co… powiedziałeś? - spytała.

- Nasze miejsce - powtórzyłem, pochylając się i łapiąc jeden jej sutek w usta.

- Ja… co… cholera jasna! - wykrzyknęła, dochodząc ponownie, ale tym razem pociągnęła mnie ze sobą.

- Kurwa, Bella!

Doszedłem mocno, rozlewając się w niej, aż do ostatniej kropli. Jej cipka zacisnęła się na mnie cholernie mocno, próbując dać mi jak najwięcej przyjemności.

Runąłem na nią. Nasze ciała dopasowały się do krzywizny fotela, jaj ciało drżało pod moim.

Jej ramiona i nogi owinęły się wokół mojego wilgotnego, wyczerpanego ciała. Po kilku minutach moje nogi zaczęły drętwieć. Niechętnie wysunąłem się z niej, ale podniosłem ją i zaniosłem do naszego łóżka. Położyłem ją, objąłem jej ciało i przykryłem kocem.

Obróciłem ją, by była twarzą do mnie. Pocałowałem ją szybko w usta, czubek nosa i czoło, zanim otwarła swoje cudowne, brązowe oczy.

- Dziękuję ci za wspaniały weekend - wyszeptała, składając lekkie jak piórko pocałunki w tych samych miejscach co ja.

- To przyjemność z mojej strony.

Pocałowałem ją w usta i uśmiechnąłem się.

- Ja mam inne zdanie na ten temat - odparła.

- Umm, zgaduję, że masz rację - powiedziałem zadowolony z siebie, przez co zarobiłem żartobliwy policzek. Taki malutki.

- Tyłek.

- Kocham.

- Fiut - powiedziała.

- Kochanie.

- Penis.

- Będziesz wymieniać tak wszystkie części mojego ciała, które lubisz? - spytałem z szerokim uśmiechem przyklejonym do twarzy, a moje palce bawiły się jej sutkami. Kolejny policzek.

- Ja... kocham większość ciebie, Edwardzie - wyszeptała tak, jakby nie chciała żebym to usłyszał.

Parsknąłem. Uderzyła mnie ponownie.

- Hej, to robi się trochę nudne, kochanie.

- Czy powinnam spróbować mocniej? - spytała z uśmieszkiem. Zadrżałem. Zaśmiała się, prawdopodobnie z mojego spłoszonego spojrzenia. Zastanawiałem się co ukrywa w szafie? Moja wyobrażona szafa skrywała seks zabawki, seksowne przebrania, pończochy i gorsety. Jednak szybko się rozwiała, kiedy Bella chwyciła za moją twardniejącą erekcję.

- Mmmm… ugh! - zajęczałem, wypinając biodra prosto w jej dłoń.

- Przestań fantazjować, panie Cullen, jestem tu, żeby spełnić pana wszystkie marzenia - wyszeptała Bella, przygryzając lekko moje usta.

- Wszystkie? - spytałem.

Kolejny policzek.

- Bez powtórek - warknęła. Warto spróbować. - Nie dopóki ktoś nam nie przeszkodzi - powiedziała, unosząc brew.

Zajęczałem, przetaczając nas i przyszpilając ją do naszego łóżka. Unosząc się nad nią, wysyczałem:

- Moja.

- Tak właśnie myślałam - powiedziała z wielkim uśmiechem na swojej pięknej twarzy.

Przygryzłem jej wargę i wskazałem głową na fotel. Westchnęła, wywróciła oczami i posłała mi spojrzenie mówiące 'muszę?'. Przerzuciłem ją przez ramię, klepnąłem ją w tyłeczek, za co dostałem piśnięcie. Usiadłem okrakiem na środku fotelu, sadzając ją na mnie. O tak, jeździec Cullen.

~oOo~

Beep . . . Beep . . . Beep

Uderzyłem cholerny budzik pięścią. Owinąłem ciaśniej ramiona wokół talii Belli z policzkiem przyklejonym do jej prawej piersi. To jest moja ulubiona poduszka.

- Dlaczego do cholery ustawiłaś budzik na piątą rano? - spytałem.

- Chciałam zrobić śniadanie - powiedziała sennie seksownym głosem.

- Moja droga, poszliśmy spać niecałe trzy godziny temu.

- Nie wiedziałam, że nie dasz mi spać przez większość nocy - odpowiedziała. Parsknąłem. To najdłuższa drzemka odkąd zaczęliśmy się kochać. - Jesteś pewny, że nie bierzesz Viagry?

Warknąłem.

- Enzyte?

Warknąłem.

- A może Maxiderm? - powiedziała, tłumiąc chichot.

Wiedziałem, że próbuje mnie wkurzyć. Wziąłem jej dłoń i przyłożyłem do mojej porannej erekcji. Po czym udowodniłem, że nie potrzebuję żadnych wspomagaczy. Udowodniłem to dwa razy.

~oOo~

Ponieważ moje torby nadal tutaj były, złapałem moją szczoteczkę do zębów, aby przygotować się do wyjścia do pracy. Bella weszła do łazienki, kiedy skończyłem. Klepnęła mnie w tyłek, zanim zatrzymała się przy umywalce i patrzyła się na coś w lustrze.

- Bella, kochanie, co się stało?

- Umm, zapomniałeś twojej szczoteczki - powiedziała miękko.

- Oh, zostaw to. Zajmę się tym później - powiedziałem.

Pochyliłem się, żeby ją pocałować, uderzyłem ją w tyłek i uciekłem do sypialni. Usłyszałem pisk i słodki śmiech jasno wskazujący, że nie jest zła.

- Więc przyjdziesz do mnie o szóstej trzydzieści? - spytałem, stojąc w drzwiach, zakładając spodnie na siłownię i t-shirt wyciągnięty z torby.

- Um, tak, będę tam - zawołała.

Chwilę później wyszła z łazienki, drapiąc się po głowie. Włożyłem resztę moich ciuchów do torby, chociaż zajęło mi chwilę ich znalezienie. W pośpiechu poprzedniej nocy były porozrzucane w różnych miejscach po całym mieszkaniu. Zapiąłem torbę, spóźnię się jeśli się nie pospieszę. Złapałem Bellę w talii, by ją pocałować.

- Czy coś się stało, kochanie? - wyszeptałem, starając się rozgryźć co ją trapi.

- Nic - odpowiedziała, a jej uśmiech się powiększył. - Wszystko w porządku.

- Okej - powiedziałem, całując ją jeszcze raz. - To nie zajmie długo.

Kiedy wróciłem do mojego mieszkania, stanąłem i zastanowiłem się dlaczego jest tak zimno.

Nie miałem czasu się nad tym zastanawiać. Później sprawdzę. Czterdzieści minut później, Bella zapukała w moje drzwi. Wyglądała olśniewająco w ciemno niebieskiej spódnicy, jednej z moich ulubionych.

Pojechaliśmy do biura, rozmawiając o głównych sprawach dzisiejszego spotkania z moimi rodzicami. Jej projekt był głównym punktem. Esme i Bella już robiły burzę mózgów nad pomysłami zbiórki pieniędzy.

Godzinę później, byliśmy w naszym biurze z moimi rodzicami, siedzącymi naprzeciwko nas. Mój ojciec przeglądał plany i budżet, który oszacował dla nas Emmett w zeszłym tygodniu.

Widziałem, że Bella denerwuje się od rana, ale teraz zachowywała się profesjonalnie. Ani razu nie ukazała zdenerwowania.

- Cóż widzę, że wasza dwójka poświęciła temu sporo czasu, żeby było gotowe tak szybko - powiedział Carlisle. - Jestem szczęśliwy, że przyczynię się do rozwoju tego projektu. Bello, jestem pod wrażeniem, że Esme pociągnęła za sznurki w twoim imieniu?

- Tak, Carlisle. Pomogła mi - odpowiedziała Bella. - Udało jej się skrócić biurokrację do połowy. Moja fundacja powinna ruszyć za kilka tygodni. Nadal pracuję nad oficjalną nazwą, ale to nie powinno być problemem.

- Dobrze. Cóż, rozmawiałem z prawnikami i księgowymi spółki i mogę dofinansować to przedsięwzięcie w kwocie 1,5 miliona dolarów, nie wliczając wolontariuszy - powiedział Carlisle, uśmiechając się lekko, gdy Bella zaczęła się na niego gapić .

Jej oczy prawie wypadły z wrażenia i zacząłem się śmiać, zarabiając kuksańca w ramię, kiedy zerwała się, by przytulić moich rodziców.

- Przepraszam. Przykro mi, że zachowałam się nieprofesjonalnie. Tak bardzo wam dziękuję. - Bella wyglądała na lekko zarumienioną i zmieszaną.

- Skarbie, w porządku - powiedziała Esme. - Teraz opowiedz chłopakom co zaplanowałyśmy na dalsze zbieranie środków.

- Cóż, Alice i Esme pracują nad zorganizowaniem jakiejś fantazyjnej gali. A ja pracuję nad planem koncertu - powiedziała Bella.

Esme zaśmiała się.

- Zapowiada się największy koncert w tym roku, w Seattle. Nie mam pojęcia jak ci się udało zaprosić tak wielu artystów.

- Kogo masz, kochanie? spytałem.

- Kilka gwiazd country, kilka gwiazd filmowych, OneRepublic, Rob Thomas i kilku innych artystów. Mam potwierdzonych 13 gwiazd. Zorganizujemy to w listopadzie, kilka tygodni przed galą.

- Brzmi świetnie - powiedziałem, uśmiechając się na jej oczywisty entuzjazm.

- Cóż, interesy omówione, co powiecie na spotkanie się podczas kolacji w tym tygodniu? - zapytała Esme. Uśmiechnąłem się, moja ciocia nie była subtelna. To oczywiste, że chce lepiej poznać moją dziewczynę. Nie dlatego, że kocham Bellę.

- Pewnie, możemy się umówić na kolację u nas - powiedziałem, patrząc na Esme. Jej uśmiech się powiększył, a Carlisle stłumił śmiech.

Bella przekrzywiła głowę, patrząc na mnie dziwnie.

Dlaczego tak na mnie patrzy?

- Co?

- Synu, powiedziałeś 'u nas'.


1 cuz - cousin - kuzyn/kuzynka

2 Happy Birthday - coś jak nasze 'Sto lat, sto lat….'

3 sis - sister - siostra

4 Bro - brother - bracie, brachu

5 Tantra Chair - leżanka, pomaga wzbogacić życie erotyczne