Rozdział 22 - W środku burzy

Nathan i Ruby zaśmiali się, kiedy złapałem Bellę w moje ramiona. Jej policzki się zarumieniły, kiedy zdała sobie sprawę z tego co się stało. Uśmiechnęła się nieśmiało, jej oczy otworzyły się szeroko, kiedy przygryzła wargę.

- Chcesz mnie na zawsze? - spytała. Przestała oddychać, czekając na odpowiedź. Zachichotałem i kiwnąłem głową.

- Oddychaj Bello. - Jej zarumienione policzki poczerwieniały bardziej, kiedy nabrała powietrza.

- Dziękuję za złapanie mnie. - Uspokoiła się, wstając na nogi. Nerwowo spojrzała na Nathana i Ruby, pięknie się rumieniąc, zanim spojrzała na mnie. - Szczęśliwa dziesiątka. - Cokolwiek powiedziała, ledwo mogłem to usłyszeć.

- Co to było? - spytałem zmieszany jej wypowiedzią.

Westchnęła, kręcąc głową.

- Nic - skłamała, dodam że całkiem wiarygodnie. Nathan zachichotał z drugiej strony kuchni, a Ruby spojrzała na mnie przepraszająco.

- Zostawimy was samych - powiedział i wyprowadził Ruby z domku.

- Wiesz o co pytasz?

- Tak, oczywiście. Chcesz zobaczyć pierścionek? - spytałem podekscytowany.

- Nie! - Odwróciła się twarzą do mnie, wyglądając na cholernie przerażoną. - Pieprzyć to... tak? - Westchnęła i pokręciła głową. - Edwardzie, nie powinniśmy odbyć tej rozmowy, dopóki nie będę z tobą całkowicie szczera.

Spodziewałem się czegoś takiego. Nie możemy ruszyć dalej, z czymś takim wiszącym nad naszymi głowami. Westchnąłem, wciąż nie gotowy, by usłyszeć coś co może zakończyć nasz związek. Po czym przypomniałem sobie co mówiła wcześniej.

- Czekaj, nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Co miałaś na myśli mówiąc 'Szczęśliwa dziesiątka'? - Zmrużyła oczy i wyglądała jakby nie chciała odpowiedzieć. - Bello.

- Cholera, pieprzone usta. Jesteś dziesiątą osobą, która mi się oświadcza. Nie, że to zrobiłeś, ale masz taki zamiar.

- Dziesięć cholernych razy? - Spojrzałem na nią z niedowierzaniem. To znaczy, że wszyscy jej eks myśleli o niej na poważnie. Wszyscy ją tak bardzo kochali. Bella była sympatyczna, mądra, samowystarczalna i bardzo atrakcyjna.

- Taa i wiesz co? Nikt mnie nie zaskoczył tak jak ty to zrobiłeś. Nie żebyś mnie pytał o cokolwiek. - Było coś słodkiego i figlarnego w jej oczach. Podszedłem bliżej, biorąc jej dłoń w swoją. Pocałowałem ją w mały palec i powtórzyłem to z każdym kolejnym, a kiedy skończyłem z jej słodkim kciukiem, wróciłem do serdecznego i zassałem go. Tym intymnym i erotycznym gestem sprawiłem, że Bella zamieniła się w papkę. Dodajmy do tego, że jej kolana ponownie zaczęły się uginać.

- Kocham cię - powiedziałem, całując ją w skroń i kierując się w stronę jej ucha.

- Kocham cię, Edwardzie. Tak cholernie mocno - powiedziała niskim tonem. Jej usta spotkały się z moimi i westchnęliśmy w słodkim pocałunku.

- Dziecinko, rozumiem dlaczego jesteś zła. W tej chwili zmieniło się tak wiele w naszym życiu. Nie chcę cię skrzywdzić i wiem, że myślisz, że to zrobię. - Jej spojrzenie złagodniało, kiedy łzy wypłynęły z jej oczu. - Ale jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej, nie oczekuję natychmiastowej odpowiedzi. Cieszmy się wakacjami, usiądźmy i porozmawiajmy. Potem mi odpowiesz.

- Odpowiem na co? - spytała chrapliwym głosem. Chciała, żebym to powiedział.

- Chcesz wiedzieć? - zamruczałem w jej ucho, powodując, że zadrżała.

- Myślisz, że chodzi mi o zobaczenie pierścionka? - wyszeptała, odchylając szyję i dając mi do niej lepszy dostęp.

- Przestań się drażnić. To nie moja wina, że Ruby zniszczyła moment, w którym chciałem zapytać - warknąłem, skubiąc jej piękny, smaczny obojczyk.

- Jak mogła zrujnować pokazanie mi pierścionka? - Ostrzegłem ją warknięciem jej imienia i kochającym ugryzieniem. - Przepraszam, to nie były oświadczyny. Wiem, kiedy są to oświadczyny jak tylko je usłyszę.

Mruknąłem pod nosem, przyciskając jej biodra do moich.

- Cholera, Bello. Kiedy się spytam czy za mnie wyjdziesz... - powiedziałem, a ona złapała oddech. - Wkrótce, zrobię na tobie takie wrażenie, że nie będziesz w stanie mi odpowiedzieć.

Roześmiała się w moją szyję.

- Ale czy to nie będzie problemem skoro chcesz otrzymać odpowiedź?

- Przestań zabierać mi całą zabawę, kobieto! - wymruczałem, łapiąc ją za tyłek. Jęknęła głośno, przyciskając swoje pośladki do moich dłoni. To było cholernie gorące.

- Przepraszam, tylko szukam czegoś więcej niż zabawy - powiedziała, uśmiechając się. - Cholera, zemdlałam. Ja do cholery nie mdleję! Nie robiłam tego przez lata.

- To będzie świetna historia do opowiadania dzieciom - powiedziałem w zamyśleniu. - Kto inny ma omdlenie, czary i psychiczną krawcową na swoich oświadczynach? - Zajęło mi kilka minut, zanim zauważyłem, że Bella spięła się w moich ramionach. Odsunąłem się, by zobaczyć co jest nie tak.

- Chcesz mieć dzieci? - spytała z czymś podobnym do zdziwienia w swoim spojrzeniu.

Jest cholernie cudowna. Kiwnąłem głową i posłałem jej przekonujący uśmiech.

- Nawet śniłem o nas. Nasza mała dziewczynka miała mój kolor włosów, ale kręciły się po tobie. Miała twoje duże, brązowe oczy i nosek, ale wydaje mi się, że po mnie odziedziczyła usta. W tym samym śnie byłaś w ciąży z drugim dzieckiem, naszym synem. - Na twarzy Belli malowało się zdziwienie.

- Miałam podobny sen. Nasza dziewczynka siedziała u ciebie na barana, miała niecałe pięć lat, a mój brzuch był spuchnięty i zaokrąglony, ciąża z naszym synem.

Zaśmiałem się, zaciskając ramiona wokół niej.

- Dokładnie tak to sobie wyobraziłem. - Szczęście w jej oczach nagle się rozmyło. - Bella - pocałowałem ją w usta - wszystko będzie dobrze.

Po lekkiej przekąsce posprzątaliśmy po lunchu z Nathanem i Ruby. Wziąłem Bellę w ramiona, gdy kończyła wycierać dłonie w ręcznik.

- Myślę, że musimy ochrzcić kanapę, ponieważ nigdy jej do tego nie wykorzystaliśmy - wyszeptała.

Jęknąłem i podniosłem ją za tyłek, po czym skierowałem się w stronę kanapy.

Kto powiedział, że nie pobijemy rekordu? Nie ja.

Podsumujmy: raz w biurze, dwa razy w samolocie, pięć razy pod prysznicem, dwa razy na balkonie, dwa spotkania na blacie, dwa razy igraszki w samochodzie, raz na plaży, pięć razy w salonie i dwa w łóżku. Ostatecznie dwadzieścia dwa, a weekend się jeszcze nie skończył. Najlepszą rzeczą była orzeźwiająca kąpiel z moją dziewczyną w wannie.

~oOo~

Nasz samolot był przygotowany na piętnastą ostatniego dnia w Kalifornii. Jednakże, ustawiliśmy budziki na wczesną godzinę, ponieważ Bella chciała zobaczyć wschód słońca. Poczułem jak przesuwa się pode mną chwilę przed świtem. Jęknąłem i nie oddałem mojej ulubionej poduszki, czyli jej biustu.

- Chcę iść na spacer i zobaczyć wschód słońca, ale ty możesz zostać w łóżku - wyszeptała, przebiegając palcami przez moje włosy.

Kiwnąłem, poburczałem pod nosem i odwróciłem się na moją stronę łóżka. Usłyszałem jej słodki śmiech, zanim plasnęła mnie w tyłek. Jęknąłem i zakręciłem nim, mając nadzieję, że skusi ją to do pozostania w łóżku.

- Niezła próba, ale chcę zobaczyć słońce. - Łóżko się poruszyło i poczułem jak z niego wstała. Kilka minut później, usłyszałem prysznic. Pobudka nagle zrobiła się przyjemna, kiedy uzmysłowiłem sobie, że za drzwiami stoi naga Bella... mokra, naga Bella. Moja ulubiona.

Rozciągnąłem moje zastane mięśnie i jęknąłem. Kurwa, moje treningi z Bellą były o wiele lepsze od tych na siłowni. Wstałem z łóżka i zauważyłem, że potrzebuję z czymś pomocy. Kolejny wspólny prysznic brzmi świetnie. Kiedy dołączyłem do niej, zgodziła się.

Godzinę później znalazłem Bellę w kuchni. Opuściła mnie kilka minut wcześniej, żebym się ubrał. Obserwowałem jak porusza się po kuchni, nieświadoma mojej obecności. Sok pomarańczowy wypełniał szklankę, kiedy wyciągnęła pudełko tabletek z kieszeni.

- Bella - powiedziałem, alarmując ją.

- O hej - powiedziała przez ramię. - Zrobię śniadanie, kiedy wrócimy.

Spytałem ją co bierze. Spięła się jakby nie chciała odpowiedzieć, ale jej ramiona opadły w porażce.

- Głównie witaminy, żelazo, antykoncepcja i inne rzeczy.

Strach utknął w moim gardle i zmroził krew w żyłach. Czy coś jej jest?

- Inne rzeczy - spytałem ostrożnie.

- Było ze mną źle, kiedy odszedłeś i nie mogłam się pozbierać. Nie chciałam wrócić... znowu do brania antydepresantów. Potrzebowałam czegoś do pomocy. Więc zaczęłam brać naturalny suplement, dziurawiec1.

W kilku krokach znalazłem się przy niej i przytuliłem ją.

- Dlaczego mi nie powiedziałaś?

- Nie chciałam cię martwić - odpowiedziała. - Zdecydowałam się dalej je brać po śmierci...

Nie mam pojęcia jak długo tak staliśmy, mogły to być minuty albo godziny. Biedna kobieta w moich ramionach doświadczyła tyle bólu w swoim życiu i myśl, że ja byłem przyczyną części z tego, zdołowała mnie.

- Zawszę tu będę dla ciebie, moja miłości.

Razem poszliśmy na plażę, boso i ręka w rękę, pod jaśniejącym niebem. Patrzyliśmy jak ciemne niebo rozjaśnia się podczas wschodu. Owinąłem ramiona wokół talii Belli, opierając brodę na jej ramieniu.

- O czym myślisz? - wyszeptałem.

Zamruczała, zanim odpowiedziała:

- Myślę, że nawet jeśli zakończymy nasz związek, nigdy nie będę żałować, że cię pokochałam.

- Nie masz nawet co nad tym rozmyślać, ponieważ ja nigdzie się nie wybieram.

Kiwnęła głową i zamilkła na chwilę.

- Edward - wyszeptała ledwie słyszalnym głosem. - Jeśli spytasz mnie czy za ciebie wyjdę, to powiem tak - powiedziała słodkim głosem z takim przekonaniem, że nie miałem wątpliwości co do jej słów.

- Masz na myśli, kiedy cię zapytam - poprawiłem ją, całując ją w skroń. Wziąłem ją za dłoń i ruszyliśmy w stronę domu.

Kiedy się umyliśmy, spakowaliśmy nasze torby w głównej sypialni. Na jednej ze ścian wisiał najcenniejszy przedmiot. Przedstawiał cudowny widok, długą trawę i dzikie kwiaty. Słońce wystawało z jednego rogu i oświetlało cały widok.

Powiedziałem Belli, że namalowała go moja matka kilka miesięcy przed śmiercią i co on dla mnie znaczy. Opowiedziałem jej niskim tonem jak prawie zburzyłem dom w poszukiwaniu cennego płótna. Kiedy byłem starszy poprosiłem lokalnego ramiarza o oprawienie go. Nic bogatego, ponieważ chciałem by obraz był główną atrakcją. Zgodził się to zrobić. Spytał dlaczego to takie ważne.

- Powiedziałem mu: Moja mama namalowała go parę miesięcy przed śmiercią. Zawsze mówiła, że to jest jej ulubione miejsce, ale nigdy nie spytałem czy to wyobraźnia czy prawdziwe miejsce.

Bella otworzyła szeroko oczy, kiedy badała każdy cal obrazu. Zwróciła uwagę na podpis mojej matki, tak podobny do mojego. Wyryte inicjały, które znajdowały się pośród drzew w centralnej części obrazu. Nigdy nie miałem czasu się temu przyjrzeć. Wydawało się jakby Bella go namalowała.

Stanąłem z boku i pozwoliłem ramie się odchylić. Za nią otworzyłem sejf, kiedy Bella wierciła się nerwowo. Uniosłem brew, na co się zaśmiała.

- Chowam za tym obrazem najważniejsze dla mnie rzeczy. - Wyciągnąłem pudełko pełne fotografii moich rodziców i mnie, jako dziecka. Podałem je Belli, chwyciła je jakby były skarbem. Położyła je na półce po jej stronie łóżka.

Było tu kilka pudełek biżuterii mojej matki, przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Opowiadałem o każdym z nich, a Bella słuchała z zaciekawieniem. Śmialiśmy się przez łzy, wspominając moje dzieciństwo. Ostatnie pudełko było małe, czarne i jedwabne.

Jej oczy się rozszerzyły, kiedy uniosła dłoń, a ja położyłem na niej pudełko. Jej dłonie nie drżały, jej spojrzenie nie słabło. Naprawdę tego chciała. Otworzyła je i uśmiechnęła się, wpatrując w pierścionek mojej mamy.

Był w rodzinie od ponad stu lat. Obręcz była srebrna z delikatnym motywem roślinnym. Na środku błyszczał 1,57 karatowy diament otoczony małymi perełkami.

- Jest przepiękny, Edwardzie - powiedziała, patrząc na mnie.

- Jesteś gotowa, żeby go przymierzyć?

Przytaknęła bez wahania, wziąłem pudełeczko i wyciągnąłem pierścionek. Wziąłem jej dłoń w moją, pocałowałem jej palec serdeczny, zanim wsunąłem pierścionek. Jej oczy były utkwione w pierścionku, wyciągnęła rękę i zgięła palce. Wyglądała na zmieszaną.

- Co jest, kochanie?

- Nie wiem. To dziwne, czuję się jakby to było jego miejsce - powiedziała szeptem. - Ledwo go czuję, pomimo jego rozmiaru.

- Cóż moja droga, mój pra-pradziadek był znany ze swojej subtelności - zachichotałem. Bella zaśmiała się miękko i owinęła ramiona wokół mojej szyi. Westchnąłem, rozkoszując się chwilą. Pomogła mi schować wszystko w sejfie, po czym dołożyła tam kopertę.

- Co to jest?

- Kiedy wczoraj wstałam, wydrukowałam kilka zdjęć, które zrobiliśmy w twoim gabinecie.

Spojrzałem na nie i uśmiechnąłem się, przeglądając zdjęcia, niektóre były głupimi widokówkami. Dotarłem do ostatniego zdjęcia. Nasza dwójka przy zatoczce. Patrzyliśmy na siebie, a nie w obiektyw. Zostało na nim utkwione piękno Belli. Na jej twarzy było widać miłość i uwielbienie. Moja wyglądała tak samo. Umieściłem je w sejfie. Uśmiechnęła się, kiedy zobaczyła co zrobiłem i owinęła ramiona wokół mnie.

- Nie musimy się zbierać? - spytała.

- Niestety, kochanie - powiedziałem, rozpaczając nad końcem naszej błogości. Westchnęła, całując mnie namiętnie wzdłuż szczęki. Jęknąłem, kiedy jej usta owinęły się wokół mojego ucha, ssąc je. - Bella - wysyczałem jej imię, kiedy w moich jeansach zrobiło się ciasno.

- Ostatni raz zanim wyjdziemy - poprosiła, przyciskając usta mocniej do mojej skóry. Nie musiała pytać mnie dwa razy. Ledwo zdążyliśmy na lotnisko.

Na szczęście Bree postanowiła spędzić kilka dni z przyjaciółmi. Chociaż znałem prawdę o jej konieczności pozostania. Bella nie zdawała sobie sprawy, że podsłuchałem jej rozmowę dzień wcześniej, podczas której zaoferowała Bree inny lot do domu, dwa dni po nas. Wszystkie koszty opłacone.

W ciągu minuty od startu, zaczęliśmy się całować i obmacywać. Jęknąłem, kiedy usiadła na mnie okrakiem.

- Kurwa, powinienem być wyczerpany, ale do cholery, pragnę cię - wyjęczałem pomiędzy oddechami, ciesząc się małym lap dance w wykonaniu Belli.

- Moje mięśnie są tak obolałe, że ledwo chodzę, ale co mi tam - powiedziała ochryple do mojego ucha. Kiedy tylko skończyła to mówić, złapałem ją i ruszyłem do sypialni.

Nasze ubrania zniknęły w momencie. Przycisnąłem ciało Belli do drzwi. Nasze usta były ostre, wepchnąłem język do jej ust, zdesperowany by jej posmakować. Bella jęknęła, po czym odepchnęła mnie mocno. Co do diabła?

Uśmiechnęła się i stanęła obok mnie, dając mi mocnego klapsa. Kurwa! Warknąłem i złapałem ją. Wiedziałem co ma zamiar zrobić: chce odpowiedniego pieprzenia. Jestem w cholernej grze. Jej dłoń uderzyła mnie w tyłek jeszcze dwa razy, zanim owinąłem ramiona wokół jej talii.

- Teraz cię mam - zawarczałem jej do ucha. - Karma jest suką, kochanie. - Jej głowa uderzyła w moje ramię, a jej ciało zadrżało. Złapałem jej dłoń w moją, umieściłem ją na drzwiach i zrobiłem to samo z drugą. - Trzymaj je tam i bez cholernych numerów.

Kiwnęła i rozłożyła nogi na szerokość moich barków. Kurwa, kocham kiedy wie czego potrzebuję. Złapałem jej biodra w obie ręce i wszedłem w nią mocno i szybko.

- Kurwa! - zasyczała.

Zamarłem na chwilę i klepnąłem ją w prawy policzek.

- Nie pozwoliłem ci się odzywać. - Naśladowałem jej słowa użyte na początku naszego pobytu. Jęknęła, a ja klepnąłem ją w drugi policzek. - Cisza, wszystko czego pragnę to odgłos uderzania ciała o ciało. - Zaprezentowałem to, wsuwając się w nią.

Zaskomlała, przygryzając dolną wargę w marnej próbie pozostania cicho. Kontynuowałem mój atak, nie zważając na hałas. Poczułem jak zaczęła drżeć.

- Jeszcze nie, Bello. - Wślizgnąłem się w nią, sycząc z powodu głębokości. Z jedną ręką na jej biodrze, drugą położyłem obok niej, na drzwiach. - Kurwa, Bella. Lubisz, kiedy biorę cię w ten sposób? - Milczała. Zacisnąłem dłoń na jej biodrze, przesuwając ją wzdłuż gładkiej, śliskiej skóry, naciskając jej łechtaczkę.

- Tak!

- Teraz chcę cię usłyszeć - wyszeptałem, zwiększając tempo moich pchnięć i tarcia jej szparki.

- Och... tak dobrze - wydyszała. Mruczała niespójnie, kiedy ją penetrowałem.

- Tak cholernie dobrze - jęknąłem, czując jak nadchodzi najlepsze. Ugiąłem kolana dla utworzenia większej dźwigni i pchałem w nią mocno i szybko. Krzyknęła, próbując utrzymać swoją pozycję. Trzy pchnięcia później byłem tak cholernie blisko.

- Teraz.

Krzyknęła i doszła. Dwa pchnięcia później przygryzłem jej ramię, jęcząc, gdy ją wypełniałem. Drżąc i zaciskając się wokół mnie po raz drugi, odchyliła głowę, a jej usta opuścił ciężki oddech. Jej ramiona opadły, a jej głowa uderzyła o drzwi. Owinąłem ramiona wokół jej talii i położyłem ją do łóżka. Oboje leżeliśmy twarzami do siebie, uspokajając nasze oddechy.

- Jestem obolała - wyszeptała.

- Mam tak samo - powiedziałem, kładąc dłoń na jej biodrze.

- Myślę, że będę musiała wziąć długą kąpiel, kiedy wrócimy do domu.

- Myślę, że się do ciebie przyłączę - powiedziałem i uśmiechnąłem się szelmowsko. Wywróciła oczami, śmiejąc się. - Czy to znaczy tak? - Bella kiwnęła głową i wyskoczyła z łóżka. - Gdzie idziesz?

- Tylko się obmyć, to zajmie minutkę. - Złapała mój T-shirt i wyszła z sypialni. Leżałem na plecach, wpatrując się w sufit. Nadal miała na palcu pierścionek.

Czy to znaczy, że jesteśmy zaręczeni, czy muszę ją spytać ponownie? Nie przeszkadzają mi obie opcje. Jednakże, nie chciałem patrzeć jak go ściąga. Po kilku minutach wróciła, ściągnęła moją koszulkę i wróciła do łóżka. Ale położyła się głową przy moich stopach. Spojrzałem na nią zaciekawiony. Zachichotała, wzięła moją stopę i zaczęła ją masować. Jęknąłem. Oboje leżeliśmy przodem do siebie.

- Masz ładne stopy jak na faceta - powiedziała i przycisnęła kciuk do mojego podbicia.

- Tak? - Wziąłem jej filigranową stópkę w dłonie i zacząłem robić to samo co ona.

- Tak, i masz duże stopy. - Zachichotała. Wywróciłem oczami. - Wiesz co mówią o dużych stopach?

Wywróciłem ponownie oczami i uśmiechnąłem się.

- Nie, nie wiem. Co?

- Duże stopy - powiedziała i zamilkła w udawanej nieśmiałości - duże buty.

- To ma sens - powiedziałem, śmiejąc się jak głupek. - Dlaczego nie zdjęłaś pierścionka, Bello? - spytałem poważnie.

Westchnęła i wzruszyła ramionami.

- Lubię go tam gdzie jest - odpowiedziała miękko. Powiedziałem, że ja też. - Ale...

- Nie możesz go teraz nosić - skończyłem jej myśl. Pokręciła głową. - Rozumiem.

- Naprawdę? - spytała, patrząc na mnie z bólem wymalowanym na twarzy.

- Tak. Kiedy nadejdzie odpowiedni czas, pierścionek wróci na miejsce i tam pozostanie.

Rozmyślaliśmy w ciszy przez kilka minut, ciesząc się ostatnimi chwilami razem. Przez najbliższe tygodnie oboje będziemy zajęci. Pomiędzy pracą, a praktyką Belli będziemy mieli szczęście jeśli starczy nam czasu na coś więcej niż sen. Przed nami święta, koncert i gala.

Westchnąłem, kiedy dłoń Belli prześlizgnęła się z mojej stopy i przebiegła w górę nogi. Jęknąłem, twardniejąc w momencie. Uśmiechnęła się złośliwie i wzięła mnie do ust. Syknąłem, zaciskając pięści na prześcieradle pode mną.

- Bella - wyjęczałem. Jej język wirował wokół mojej główki, ssąc lekko czubek. Zamruczała wokół mnie, powodując kolejny jęk. Moje palce zawinęły się wokół jej uda i wciągnąłem ją na moją twarz. Była mokra i musiałem tego spróbować.

Polizałem jej łechtaczkę na co jęknęła, wywołując u mnie dreszcz i jęk. Chrząknąłem i wierzgnąłem udami prosto w jej usta. Zassałem jej perełkę, drażniąc się. Jej uda zacisnęły się na mojej głowie, kiedy kontynuowałem pieprzenie językiem mojej cudownej, gorącej dziewczyny.

Odrzuciłem głowę w tył, żeby zobaczyć jej wilgoć i użyć jej jako naturalnego lubrykantu dla moich palców. Bella użyła swoich zębów. Jęknąłem, ponownie wierzgając biodrami. Wolną dłonią zacząłem ugniatać jej pośladek, więc miałem na nią doskonały widok. Powoli przesunąłem palec przez jej szparkę, zataczając małe koła, omijając jej mokre wejście. Jęknęła wokół mnie, wiedząc co zamierzam zrobić. Delikatnie nacisnąłem czubkiem palca jej dziurkę, w tym samym momencie zasysając jej łechtaczkę. Uniosła biodra, więc przyciągnąłem ją bliżej. Z czubkiem palca w niej, jęknęła głośno i zaczęła ssać mnie mocniej. Chrząknąłem i wyszedłem moimi biodrami naprzeciw jej ruchom. Jej biodra naśladowały moje, więc wsunąłem palec głębiej. Kurwa, wszedł cały. Jęknęła i zaskomlała, kiedy wysunąłem go i zacząłem poruszać w stałym rytmie. Wkrótce zaczęła drżeć, jęcząc i mrucząc wokół mojego fiuta.

Po pewnym czasie nasze ciała pokryły się warstewką potu i desperacją uwolnienia. Zwiększyłem tempo moich palców i mojego języka, a ona zrobiła to samo ze swoimi ustami. Jedną rękę nadal trzymałem na jej tyłku, ściskając go, kiedy ona robiła to samo, wbijając paznokcie w moją skórę.

Kurwa, to zawsze jest takie przyjemne. Uszczypnąłem jej łechtaczkę i doszła. Jej ciało i usta zamarły na moment, po czym złapała mój tyłek i wzięła mnie głębiej.

- Kurwa - jęknąłem, liżąc jej soki. Zajęczałem i poruszyłem biodrami kilka razy, zanim doszedłem.

Leżeliśmy na plecach przez kilka minut, łapiąc oddechy. Uniosłem się i pocałowałem ją w usta.

- W porządku? - Obawiałem się, że mogłem ją skrzywdzić. Uśmiechnęła się zaspokojona i kiwnęła. Uśmiechnąłem się i złapałem moje bokserki. - Idę się ogarnąć. Zaraz wracam. - Pocałowałem ją w usta i zaśmiałem się.

- Co cię tak śmieszy?

- Powinnaś zobaczyć swój wyraz twarzy mówiący 'zostałam porządnie wypieprzona'. - Zachichotałem. Parsknęła i skrzyżowała ramiona na piersi.

- I kto to mówi. Miałeś ten uśmieszek przez cały weekend.

Wywróciłem oczami i nie skomentowałem tego, ponieważ to była prawda.

~oOo~

Przyjechaliśmy do bloku chwilę po dwudziestej z chińskim jedzeniem i bagażami. Derek przywitał nas w drzwiach, a Rick pomógł nam z naszymi rzeczami. Trzymał również olbrzymie pudło.

- Ugh... czy to z wydawnictwa? - spytała Bella. Rick kiwnął w odpowiedzi. Wywróciła oczami, otwierając drzwi. - Dziękuję, Rick - powiedziała i wzięła od niego pudło, ponieważ ja nadal trzymałem bagaże. - Oomph, co ona do cholery mogła mi wysłać?

Rick zaśmiał się i położył pudło za drzwiami.

- To przynajmniej nie jest tak duże jak inne przesyłki, na przykład ta, kiedy przyszedł twój fotel - powiedział, chichocząc.

- Hej, nie spodziewałam się fotela, Rick! - zganiła go, powodując rumieńce na jego policzkach. - Poza tym jako jedyny rozpoznałeś co to jest.

- Cóż, co mogę powiedzieć? To mój ulubiony mebel.

- Ugh. Nie mówmy o tym, Rick - powiedziała, kręcąc głową. - Pozdrów Abby. - Rick kiwnął głową, wychodząc. Sam pokręciłem głową i spojrzałem na nią. - Co?

- Zawsze tak łatwo nawiązujesz znajomości? - Wzruszyła ramionami. - Co jest w pudle? - spytałem zaciekawiony.

- Nie wiem. Część to listy od fanów, a reszta... - Złapała nóż do otwierania listów z pobliskiego stolika. - Czy mógłbyś to zanieść do stolika w salonie, żebym mogła przejrzeć?

Kiwnąłem i podniosłem karton. Był ciężki. Ruszyła za mną i otworzyła pudło, zanim usiadła. Spojrzałem przez jej ramię, kiedy zaczęła rozpakowywać pakiety ułożonych kopert.

- Co to jest?

Złapałem jeden pakiecik i zauważyłem, że większość listów jest od kobiet. Chociaż było też kilka od mężczyzn.

- Wydawnictwo otrzymuje całą moją fanowską korespondencje i przysyła mi raz w miesiącu - powiedziała Bella, otwierając mały kartonik. - Czasami dostaję też zabawki - powiedziała, rumieniąc się. Zaśmiałem się, biorąc od niej kartonik. Było to zwykłe opakowanie z napisem 'Pierścień dla niego'. Uniosłem brew w niemym pytaniu. Zaśmiała się.

- To pierścień na penisa. Mam tego z tuzin. Zazwyczaj daję je jako śmieszne prezenty! - Zachichotała, trzymając się za bok na mój brak wiedzy.

- Co?

- Myślę, że liczba nie idzie w parze z doświadczeniem. - Gapiłem się na nią. - Zakładasz to na trzon i wibruje. - Muszę przyznać, że jestem zaintrygowany. - Wydłuża przyjemność. - Możemy to zabrać ze sobą do sypialni.

Kontynuowała rozpakowywanie listów i paczek z zabawkami, wibratorami, płytami DVD i bielizną. Byłem wkurzony, że obcy ludzie wysyłają jej takie rzeczy. Wyjaśniła, że wiele jest od firm, a nie prywatnych osób. Bella dotarła do ostatniego pudełka i podniosła je. Było różowe i przedstawiało kobietę w czarnych modelujących majtkach. Wzruszyłem ramionami, ponieważ widziałem już majtki. Zdecydowanie wolę jak leżą na podłodze. Uśmiechnęła się i wskazała napis na boku pudełka.

Zdalnie sterowany wibrujący zestaw majtek.

Zasięg 100 stóp. Baterie w zestawie.

Moje oczy otwarły się szeroko. Wziąłem pudełko i się uśmiechnąłem. Następny ranek zapowiada się ciekawie.

~oOo~

Następnego ranka spotkaliśmy się u mnie w mieszkaniu.

- Dzień dobry, kochanie. - Pocałowałem ją miękko, biorąc od niej kawę, którą mi przyniosła. - Tęskniłem za tobą. - Odpowiedziała tym samym. - Masz je na sobie?

Uniosła brew, co znaczyło 'a jak myślisz'.

Trzymając się za ręce, weszliśmy do windy i zaczęliśmy zjeżdżać do garażu. Była dziwnie pusta, jak wygodnie. Położyłem walizkę na podłodze, wkładając wolną dłoń do kieszeni. I nacisnąłem przycisk na małym pilocie. Zdziwiona Bella podskoczyła obok mnie, a jej dłoń zacisnęła się na mojej. Puściłem guzik i zostałem obdarowany cudownym skomleniem.

Kiedy zaśmiałem się, klepnęła mnie w ramię. Przycisnąłem przycisk w samochodzie w drodze do biura, kilka razy w windzie, kiedy wjeżdżaliśmy na nasze piętro w biurze i dwa razy, gdy szykowaliśmy się do ważnego spotkania. Przed porannym spotkaniem, Bella ledwo nad sobą panowała.

Patrzyłem na resztę naszego zespołu. Mój ojciec siedział na honorowym miejscu stołu konferencyjnego. Emmett, który siedział naprzeciw mnie, zajmował się konstrukcją, w tym połączeniami elektrycznymi. Jasper siedział koło mojego brata, zajmując się krajobrazem. Razem tworzyliśmy spółkę Cullen & Cullen.

Poranne spotkanie było oficjalnie z przedstawicielami miasta. Omawialiśmy wszystkie problemy związane z przetargiem na projekt Black & Uley. Przez ostatnie dwadzieścia minut powstrzymywałem się przed daniem Belli uwolnienia. Obserwowałem jak dochodzi do skraju i wyłączałem wibracje. Klnęła tak, że tylko ja ją słyszałem.

Od czasu do czasu widziałem jak Carlisle zerka w naszym kierunku. Wyglądał jakby wiedział co robimy. Uniosłem brew i położyłem obie dłonie na stole, by pokazać mu moją niewinność. Jego spojrzenie skupiło się na pilocie w mojej dłoni.

Od razu spojrzał gdzie indziej i zastanawiałem się co sobie pomyślał. Kilka minut później zrobiliśmy przerwę, umożliwiając rozprostowanie nóg i złapanie czegoś na ząb. Z drugiego końca pomieszczenia, Bella wskazała na wyjście. Kiwnąłem niezauważalnie. Sekundę później przeprosiła wszystkich. Poczekałem kilka sekund, zanim nacisnąłem przycisk kilka razy, wiedząc że ją wkurzę. Kurwa, byłem twardy od samego myślenia o tym.

Podszedłem do wyjścia, ale Carlisle mnie zatrzymał.

- Oddaj to - powiedział, wyciągając dłoń.

- Co mam oddać?

- Pilot - powiedział. Zbladłem i gapiłem się jak idiota, po czym zarumieniłem się. - Nie bądź zaskoczony, Edwardzie. W tamtym roku Alice przyniosła parę dla Esme. - Uśmiechnął się, ponownie wyciągając dłoń. Zebrało mi się na wymioty. Za dużo informacji, to jest cholernie złe. Westchnąłem i podałem mu pilota. - Odzyskasz go po spotkaniu.

Wzruszyłem ramionami i udałem się do mojego gabinetu. W środku znalazłem moją niegrzeczną kusicielkę siedzącą na blacie, ze skrzyżowanymi nogami.

- Bawiło cię igranie ze mną? - warknęła. O tak, prosto do mojego fiuta.

- Tak - odpowiedziałem szczerze i zmniejszyłem dystans pomiędzy nami.

Złość w jej oczach nie zmalała. Zeskoczyła z biurka i pokazała, żebym usiadł na tym samym miejscu. Po chwili wspięła się na moje kolana, a jej usta brutalnie naparły na moje. Poczułem jej zęby na mojej wardze, jęknąłem i po omacku złapałem ją za tyłek.

Niezgrabnie rozpiąłem guziki jej żakietu i zsunąłem go z jej ramion. Ściągnęła go i zaczęła zwinnie odpinać guziki przy mojej koszuli. Przerwała na chwilę. Jej usta opuściły moje, podróżując wzdłuż mojej szyi. Moje usta przyssały się do jej obojczyków.

- Przestań przyciskać cholerny pilot - wyszeptała w moje usta. Wplotła palce w moje włosy, ciągnąc mocno i wepchnęła język w moje usta. Kurwa, kocham to gówno.

- Nie naciskam - wymruczałem. Przestała ponownie.

- Przestań, Edwardzie - warknęła.

- Nie robię nic poza trzymaniem twojego tyłka - odpowiedziałem. Przestała. Co do diabła?

Carlisle

Ach, bycie młodym. Kogo ja oszukuję? Mam zdrowe życie seksualne, nawet lepsze niż powinno. Nie mam pojęcia, kiedy powiedziałem Edwardowi, że Esme ma takie same majtki. Właściwie używamy ich od czasu do czasu. Ostatni raz był podczas naszego rodzinnego obiadu, włączając Bellę. Kiedy wróciliśmy do domu Esme była bałaganem. To była niesamowita noc, a ja byłem zadowolony, że darowaliśmy sobie deser.

Pokręciłem głową na tę myśl, kładąc pilot wśród moich rzeczy na stole konferencyjnym. Wciągnąłem się w rozmowę z innymi gośćmi. Kiedy chciałem przedstawić Emmetta komuś ze stowarzyszenia inżynierów, zobaczyłem go siedzącego na moim miejscu i bawiącego się pilotem. Kurwa. Nacisnął go raz, drugi i trzeci. Skrzywiłem się na myśl o powrocie naszej szczęśliwej pary i wydało mi się to niezręczne. W kilku krokach pokonałem pokój.

- Emmett, zostaw pilota - wysyczałem, kiedy byłem w odległości szeptu. Spojrzał na mnie zmieszany, a jego palec ponownie nacisnął guzik.

- Co?

Edward

Złapałem Bellę za biodra i spojrzałem na nią.

- Edward, gdzie jest pilot? - warknęła, odchylając głowę do tyłu. Co do cholery?

- Umm, Carlisle mi go wziął - powiedziałem nieśmiało. Zmrużyła oczy i zacisnęła szczękę.

- Mówisz mi, że Carlisle naciska guzik w tym momencie? - wyszeptała przez zęby.

- Pewnie przez przypadek - próbowałem tłumaczyć, zastanawiając się nad tym samym. - Prawdopodobnie ma go w kieszeni czy coś. Przepraszam.

Szybko zeszła ze mnie i ściągnęła majtki.

- Wiec gdzie skończyliśmy? - spytała, wracając na swoje poprzednie miejsce. Jęknąłem, kładąc dłonie z powrotem na jej tyłku.

- Nadal masz taką bluzkę w mojej szafie? - Rozkojarzona pytaniem, kiwnęła głową. Rozerwałem jej niebieski, jedwabny top.

- Zachłanny - powiedziała, łapiąc oddech i uśmiechając się. Zarozumiała gówniara.

- Nie, cholernie napalony - powiedziałem. Nie chcąc poruszać się powoli, wziąłem jeden z jej sutków w usta, materiał i skóra pod moim językiem. Jęknęła, wyszarpując moją koszulę ze spodni i rozrywając ją. Jej paznokcie przejechały przez moją klatkę piersiową, powodując u mnie syk przyjemności. Uniosłem jej biodra, po czym rozpiąłem pasek i spodnie, uwalniając się. Wysyczałem jej imię, kiedy wzięła mój sutek w usta. Materiał zmarszczył się na moich nadgarstkach, kiedy podsunąłem jej spódnicę na wysokość bioder. Mój fiut bolał, kiedy wsunąłem go w nią.

To jest szaleństwo. Ruchem palców odpiąłem jej seksowny stanik. Łapczywie złapałem jej sutek w zęby, gdy ona ujeżdżała mnie mocno i szybko. Kiedy moje zęby zatopiły się w sterczącym szczycie, wyszeptała moje imię i przycisnęła moją głowę do swojej klatki piersiowej. Kurwa, kocham, kiedy pokazuje mi czego pragnie.

Wirowanie jej bioder spowodowało u mnie stracenie kontroli. Stłumiłem gardłowy jęk, zaciskając usta na jej skórze. Ten ruch pociągnął Bellę na krawędź i zacisnęła się ciasno wokół mnie. Kilka pchnięć później doszedłem z jej imieniem na ustach.

Kilka minut później wróciliśmy do pokoju konferencyjnego z dużymi uśmiechami mówiącymi 'właśnie zostałem przeleciany'. Uprzejmie, jak na gentlemana przystało, pomogłem usiąść Belli na jej krześle, dyskretnie klepiąc ją w pośladek. Nigdy wcześniej nie przyznałem, że jestem gentlemanem. Kiedy usiadłem na swoim miejscu, uniosłem brew i posłałem ojcu zabójcze spojrzenie, zanim spotkanie się zaczęło.

Spojrzenie Carlisle'a było pełne wyrzutów sumienia, co skłoniło mnie do uwierzenia, że wiedział dlaczego byłem zły. Pokręcił głową i wskazał na Emmetta. Bella jęknęła, ukrywając swój rumieniec w dłoniach. Zwróciłem moje spojrzenie na Em'a.

Uniósł ręce i wyglądał na lekko zdezorientowanego. Powiedział bezgłośnie:

- Ale co ja zrobiłem?

Bella zachichotała obok mnie, to było oczywiste, że Emmett nie wie co zrobił. Dzięki Bogu. Nie ma możliwości, żeby dał nam żyć po tym co się stało.

~oOo~

Tydzień minął i nikt nie zauważył pierścionka wiszącego na długim łańcuszku na szyi Belli, który zakładała każdego dnia. Powiedziała, że chce go mieć tak blisko jak to możliwe. Byłem niesamowicie szczęśliwy przez fakt, że jestem tak blisko jej serca. Atmosfera była pełna napięcia i adrenaliny. Jest dzień koncertu.

- Co masz na myśli mówiąc, że się spóźnisz, Chad? - krzyczała Bella do telefonu. Biegała po sypialni, szukając czegoś do ubrania. - Pieprzyć to. Nie będziesz miał czasu na próbę. - Słuchała przez chwilę. - Dobra, nadal masz zamiar zaśpiewać te trzy piosenki?

Rozległo się pukanie do drzwi, wiedziałem że to Alice. Otworzyłem drzwi i dziękowałem, że to ona z prezentami w postaci ubrań. Jasper chichotał zza niej.

- O dzięki Bogu - powiedziałem i wciągałem ją do środka - ona tam wariuje.

- Jak bardzo mnie kochasz? - spytała, mijając mnie.

- Cóż jeśli masz strój, przez który tysiące facetów nie będzie pieprzyło oczami mojej dziewczyny to kocham cię bardzo, droga siostrzyczko. Ale jeśli ją zobaczę i od razu będę chciał ją piep...

- Zamknij się - warknęła i wystawiła język. Ruszyłem za Alice do sypialni, a Jazz ruszył zrobić sobie drinka. Bella krążyła po pokoju i rzucała różnymi rzeczami w samym biustonoszu i męskich bokserkach. Alice przeczyściła gardło i natychmiast owinęła ramiona wokół Belli.

- Dziękuję, dziękuję, dziękuję!

Strój był zmodyfikowaną koszulką Seattle Seahawks i dopasowanymi jeansami z parą butów. Bella uśmiechnęła się i wygoniła nas, żeby się przebrać. Pozwoliłem Alice wrócić do salonu i rozmawialiśmy w ciszy. Chciałem się upewnić, że moja niespodzianka nie będzie żadnym problemem.

- Wszystko jest gotowe i ustawione - powiedziała, uśmiechając się. - Wejdziesz po One Republic ponieważ oni też korzystają z fortepianu. - Jasper wyglądał na lekko zdezorientowanego. Alice musiała mu nie powiedzieć.

- Dziękuję - powiedziałem z uznaniem. Alice odwróciła się i poprosiła swojego męża o szklankę wody.

- Zauważyłam co Bella nosi na łańcuszku - powiedziała Alice ostrożnie. - Jeśli nie chcesz to nikomu nie powiem.

- To skomplikowane, Alice.

- Wiem, że tak jest. Czy ona powiedziała 'tak'?

- Powiedziała, że powie tak, kiedy ją spytam. - Opowiedziałem jej co się stało i jak mój plan spytania jej został spalony przez medium. Również wyznałem, że Bella nie pozwoliła się spytać, zanim nie porozmawiamy. Alice westchnęła.

- Wiem, że zaczęło się między wami układać, ale proszę pamiętaj Edwardzie, ona cię kocha.

- Nie zapomnę.

Owinęła ramiona wokół mnie.

- Jest dla ciebie idealna. Nie zrobiła nic więcej niż pokochanie cię i wydobycie z ciebie tego co najlepsze.

- Zrobiła to, prawda? - Kiwnęła. Pocałowałem ją w czoło.

- Dobra, dosyć tych bzdur - wyszeptała, przecierając oczy. - Mam dla ciebie koszulkę i nową parę jeansów.

Skończyłem się przebierać, kiedy Bella wyszła z sypialni.

- Gotowy? - spytała. Kiwnąłem i wyciągnąłem do niej rękę. Otworzyła szeroko drzwi do sypialni i jęknąłem. Wyglądała gorąco. Jej włosy były potargane przez co wyglądała jakby się z kimś pieprzyła, a jej ubrania były dopasowane, zostawiając mało dla wyobraźni. Cholerna Alice. Spóźniliśmy się chwilę na próbę, ponieważ musiałem poprawić jej wygląd.

Próba przebiegła bez większych problemów. Nie mogłem uwierzyć, że ci ludzie udzielają fundacji takiego wsparcia. Rob Thomas z żoną przywitali się ze wszystkimi, kiedy przyjechaliśmy. Był tutaj Bruce-pieprzony-Willis, który ściskał Bellę trochę za długo. Członkowie One Republic2 witali Bellę uściskami i całusami. Kim do cholery jest moja dziewczyna?

Na scenie Rascal Flatts3 ćwiczyli 'Bob That Head'. Keith Urban4 wraz z żoną Nicole przywitali Bellę jak starzy znajomi. Wyjaśniła, że współpracowali razem przy projekcie Nicole i od tego czasu są przyjaciółmi. Był tutaj również Brad Paisley5 ze swoją cudowną żoną Kimberly, która przywitała się z nami po tym jak podała Bradowi ich małego synka.

Ne-Yo6 i o nie! Nadchodzi piszczenie!

- Donnie7! - krzyknęła Bella, wskakując w jego ramiona. Alice zapiszczała obok mnie i zaczęła podskakiwać wokół Jaspera. - Nie wierzę, że tu jesteś! - Wskoczyła w ramiona kolejnego członka zespołu. Wywróciłem oczami. To będzie cholernie długi dzień.

Nadszedł czas rozpoczęcia koncertu, a moje rodzinka i ja mieliśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Było tylko pięćset miejsc siedzących pod sceną, reszta tłumu musiała siedzieć na trybunach stadionu. Bella zaproponowała nam miejsca w sekcji dla VIPów, ale chciałem być blisko z powodu mojej niespodzianki. Cóż, dodatkowo chciałem mieć ją blisko.

Bella pojawiła się na scenie, wyglądała na zdenerwowaną, ale także wyglądała cudownie. Posłała mi oczko i dotknęła łańcuszka, powodując tym powiększenie się mojego uśmiechu. Uśmiechnęła się w kierunku kamery przed nią. Stadion oszalał od wiwatów i błysków fleszy.

- Witajcie, kochani. Czy wiecie która jest godzina? - Tłum wybuchł okrzykami. - Zanim przejdziemy do przedstawienia chciałabym podziękować wszystkim za wkład, by to miejsce stało się lepsze dla tych, którzy mieli mniej szczęścia. - Trybuny wypełnione ludźmi wydawały się falować. - Dziękuję wszystkim gwiazdom za tą pomoc w zbiórce. Zebraliśmy na nasz cel i nawet przekroczyliśmy go! - Tłum wiwatował. - Otworzymy w marcu nie jedno, a dwa schroniska! - Publiczność oszalała. - Nie tylko udało nam się zebrać fundusze na te dwa projekty, ale i utrzymanie ich przez kilka lat oraz dofinansowanie kilku projektów New Beginnings i Sidewalk Angels.

- A teraz brawa dla was! Zasłużyliście na to! - krzyknęła Bella, klaszcząc w dłonie i wiwatując. - A teraz, bez zbędnych ceregieli, chciałabym wam przedstawić założyciela Sidewalk Angels. Powitajmy Roba Thomasa.

Zeszła ze sceny i podbiegła do mnie. Jak tylko Rob wszedł na scenę, usiadła mi na kolanach i owinęła ramiona wokół mnie.

- I jak mi poszło?

- Fantastycznie, kochanie. - Uśmiechnąłem się, odwzajemniając jej uścisk. Słuchaliśmy jak Rob opowiada o swojej fundacji i dziękuje Belli za wszystko co zrobiła. Po czym zaczął śpiewać 'Little Wonders'.

Bella i ja kołysaliśmy się do muzyki, a jej plecy przylegały do mojej klatki piersiowej. Zacieśniłem uścisk wokół niej, pozwalając muzyce mnie wypełnić i zacząłem śpiewać:

- … these twists and turns of fate, time falls away. These small hours, these small hours still remain.

Kiedy Rob skończył śpiewać, zaprosił Bellę na scenę. Przysunęła sobie stołek z mikrofonem w dłoni. Rob zaczął brzdąkać na gitarze i rozpoczął piosenkę. Oboje byli niesamowici, a Bella wyglądała beztrosko na scenie. Skończyli piosenkę z gromkimi brawami od widowni. Zaprosiła kolejną gwiazdę na scenę, Rihannę8.

Kolejni wykonawcy byli zapowiadani przez gwiazdy filmowe, więc Bella mogła ze mną zostać nieco dłużej. Kelsey Grammar zapowiedział Brad'a Paisley, który zaśpiewał dwie piosenki. Następnie dołączył do niego Keith Urban i razem wystąpili z 'Start a Band'. Keith zakończył swój występ piosenką, która przypomniała mi jak bardzo uwielbiam poranki z Bellą. Jego żona ogłosiła One Republic i od tej chwili zacząłem się denerwować.

Nigdy nie grałem dla dużej publiczności, a to był pieprzony stadion! Tysiące ludzi obserwowało i słuchało. Jednakże, nie bardzo mnie to obchodziło. Od tego zależało czy Bella usłyszy swoją kołysankę, skomponowaną przeze mnie.

Grupa powoli kończyła swój występ ich popularnym 'Apologize', kiedy Alice posłała mi kuksańca. Wziąłem głęboki oddech, żeby uspokoić moje nerwy. Wstałem i wyszeptałem Belli do ucha:

- Kochanie, muszę iść do toalety. Zaraz wracam.

Cmoknęła mnie w usta i uśmiechnęła się. Wyglądała na cholernie szczęśliwą z powodu dobrego przedstawienia. Jestem z niej cholernie dumny, to ona zorganizowała całe to przedsięwzięcie.

Okrążyłem scenę, żeby Bella nie zauważyła mnie i wskoczyłem na nią. Realizator i Kimberly Williams czekali na mnie po prawej stronie sceny.

- Edwardzie, będę cię zapowiadać. Będziesz chciał coś powiedzieć? - spytała Kimberly. Kiwnąłem, przeczyściłem gardło i wziąłem zaoferowaną wodę.

Realizator podał mi mikrofon.

- Kiedy skończysz mówić upewnij się, że wyłączyłeś mikrofon inaczej będziemy mieli sprzężenie - ostrzegł mnie. Kiwnąłem i czekałem za sceną na ostatnie takty.

Kimberly życzyła mi szczęścia i wkroczyła na scenę, by mnie zapowiedzieć. Wyszedłem na środek sceny, gdzie stał mniejszy fortepian. Kimberly podała mi mikrofon i pocałowała w policzek, zanim wyszła. Usiadłem przy fortepianie i spojrzałem na Bellę, która została wepchnięta na scenę przez Alice. Zastanawiała się co zamierzam zrobić.

- Mam zamiar zagrać kawałek, który skomponowałem inspirując się założycielką New Beginnings, Bellą Swan. - Poklepałem ławkę, patrząc jej w oczy, a ona powoli usiadła. - Racja chłopaki, jest już zajęta - powiedziałem szybko. Bella jęknęła i pokręciła głową. Wyłączyłem mikrofon i położyłem na drugiej stronie ławeczki.

Po jednym całusie w jej usta, całą uwagę zwróciłem na fortepian. Zacząłem grać, kawałek rozpoczynał się intensywnie tak jak nasz związek. Z czasem zaczął się przemieniać w zmysłowy kawałek, żeby na sam koniec przerodzić się w smutek. Smutek trwał krótko, a melodia ponownie wróciła do zmysłowego i jaśniejszego rytmu, kończąc szczęśliwym taktem.

Kiedy dotknąłem ostatniego klawisza, tłum ryknął w aplauzie. Odwróciłem się do Belli, wziąłem jej dłoń i pocałowałem ją w nią. Jej uśmiech się poszerzył, kiedy wycierała oczy. Położyłem czoło na jej, wyznaliśmy sobie szeptem miłość, zanim pocałowałem ją soczyście. Mimo wszystko były tu dzieci.

- Czyż to nie było wspaniałe? - powiedziała Alice z mikrofonem w dłoni. Bella i ja zerwaliśmy się na równe nogi, kiedy obsługa sceny zaczęła przesuwać fortepian za kulisy i szykować scenę do kolejnego występu.

- A teraz przed nami Ne-Yo i The New Kids on the Block we wspólnym singlu! - zapiszczała Alice do mikrofonu.

Nasza trójka oglądała występ zza kulis. Tańczyliśmy do muzyki i wiwatowaliśmy. Śpiewaliśmy i kołysaliśmy się. Wywróciłem oczami. Głupie New Kids. Po kolejnej piosence NKOTB Bella zaczęła się martwić. Zostało jeszcze kilka występów, ale czegoś brakowało.

- Kto powinien po nich wystąpić?

- Cóż miał być Nickelback9, ale mieli problem ze swoim przylotem - powiedziała Bella, wyciągając szyję i rozglądając się po kulisach. - Po ich ostatniej piosence powinniśmy wszyscy wyjść na scenę i zaśpiewać razem z Robem 'Street Corner Symphony'.

- Jestem pewny, że wszystko będzie w porządku. Mają jeszcze dwadzieścia minut - powiedziałem, próbując ją uspokoić. Uśmiechnęła się i zaczęła klaskać.

- Przyjechali! - Uśmiechnęła się i owinęła ramiona wokół mnie.

- Och, ten dzień nie mógł być lepszy. Kocham cię. - Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją czule.

Bella przywitała się z zespołem i upewniła się, że są gotowi do występu. Weszła na scenę, dziękując wszystkim członkom NKOTB za wspaniały występ. Wszyscy ją pocałowali i uściskali.

Skurwiele. Donnie i Jordan ściskali ją trochę za długo, i zbyt mocno jak na mój gust. Nie mówiła mi, że ich zna. Dlaczego mi tego nie powiedziała? Ponieważ jestem pieprzonym zazdrośnikiem.

Moje krwawe myśli zaczęły się uspokajać, kiedy zespół znalazł się za kulisami, a Bella została na scenie i zapowiedziała Nickelback. Po kilku piosenkach tego zespołu, reszta artystów włącznie z Bellą i Robem weszła na scenę.

Rob zaczął grać, a Keith z żoną zaśpiewali w duecie zwrotkę, zanim reszta dołączyła do nich jako chór. Bella śpiewała od serca, klaszcząc w dłonie i kołysząc się w rytm muzyki, pomiędzy Jordanem, a Donnie'm. Dupki. Wygląda na to, że Bella cieszy się swoją obecnością tam.

Okej, moja krwawa żądza powróciła. Kurwa. Czy on dotknął jej tyłka? Wziąłem kilka głębokich oddechów. Nie odpowiadała na ich zaczepki, ufam jej. O nie, teraz przypadkowo dotknął jej piersi. Chyba kogoś dziś zabiję.

Kiedy piosenka się skończyła, cała grupa chwyciła się za ręce i ukłoniła. To było słodkie i fantastyczne, że wszyscy zebrali się w jednym celu, by pomóc Belli. Po kilku oczyszczających oddechach uspokoiłem się trochę. Pomógł fakt, że Bella podbiegła do mnie i owinęła swoje ramiona wokół mnie.

Teraz jej kolej na pocałowanie mnie. Członkowie pewnej grupy przeszli koło nas i nawet nie pomyślałem o tych dupkach, ponieważ Bella była w moich ramionach. Od razu lepiej.

Po koncercie wszyscy udali się do The Palisade10, rozmawiając w oczekiwaniu na kolację. Właściciel restauracji zamknął lokal, ponieważ miało się tu odbyć przyjęcie. Alice wyszła z siebie i owinęła się wokół Joe'go McIntre'go. Jasper wywrócił na to oczami i machnął na to ręką. Skurwiel, jak on może być taki spokojny? O tak, są małżeństwem.

Bella postanowiła się lekko wstawić, w przeciwieństwie do mnie. Nie żebym się nie cieszył, bo jestem z niej dumny. W ten sposób było mi łatwiej mieć Bellę na oku.

Kilka godzin później, udało mi się ją zaciągnąć do taksówki i podjechać do domu. Nasz portier zaczął się śmiać z Belli i jej stanu, ja przynajmniej starałem się tego nie robić. Jej skóra wyglądała jakby świeciła na różowo. To mi odpowiadało. Zaśmiałem się, kiedy zaczęła ściągać swoją kurtkę w windzie.

- Edward, mój zamek się nie rozpina - krzyknęła.

- Ponieważ twoja kurtka jest na guziki, kochanie - wytłumaczyłem, śmiejąc się.

- Ooo, to ma sens - wyszeptała, zanim zaczęła rozpinać kurtkę. Kiedy skończyła z kurtką, przeniosła się na swoje jeansy.

- Bella, kochanie, co ty do diabła robisz?

- Te głupie jeansy są ciasne - starała się wytłumaczyć, ściągając je przez buty. Jęknąłem, kiedy uświadomiłem sobie, że jest na komandosa.

Złapałem ją i zasłoniłem przed kamerą, zbierając jej ciuchy.

- Edward - zamruczała w moje ucho. Syknąłem, kiedy przygryzła moje ucho. Winda zakomunikowała przybycie na nasze piętro, za co dziękowałem niebiosom. Ciężko było otworzyć drzwi, kiedy twoja wpółrozebrana dziewczyna dmucha do twojego ucha. W sekundzie kiedy mi się udało, Bella zdjęła koszulkę i ruszyła do sypialni.

- Edwardzie, myślę że nadszedł czas na przetestowanie naszego fotela. - Kurwa, ten komunikat poszedł prosto do mojego fiuta. Nie chciałem jej wykorzystywać, kiedy była pijana. Zaczęła tańczyć i kręcić się w korytarzu, w rytm swojej wymyślonej muzyki. Pieprzyć to.

~oOo~

Tydzień później Bella i ja byliśmy gospodarzami w naszym mieszkaniu podczas święta Dziękczynienia. Nasze mieszkanie? Cóż, spędziłem w moim mieszkaniu w sumie trzy godziny przez ostatnie kilka tygodni. Kiedy powiedziałem to Belli, poprosiła, żebym się wprowadził. Zgodziłem się, ponieważ tego chciałem, a moja umowa najmu kończyła się w lutym. Myślę, że przez to nasze oświadczyny są ważne.

Rodzina Belli nie mogła przyjechać. Jordan pojechał z Julie do jej rodziny. Jego rehabilitacja szła dobrze. Dobra, nie chciał nam o tym powiedzieć, ale kiedy zadzwonił był dumny z siebie. Jacob i Nessie spędzali wolne w La Push z Billym i Sue.

Więc byliśmy tylko ja, Bella i moja rodzinka. Zajęło mi trochę, zanim zorientowałem się, że moja rodzina jest w komplecie. Wkrótce do naszej rodziny dołączy kilku nowych członków i wtedy będzie idealnie.

Wszyscy byliśmy najedzeni i gratulowaliśmy Belli i mojej mamie umiejętności kulinarnych, kiedy Emmett zwrócił moją uwagę.

- Jaki był najlepszy posiłek jaki przyrządziła Bella? - spytał Em z drugiej strony stołu. Na jego twarzy były resztki tłuczonych ziemniaków. Odpowiedziałem bez zastanowienia:

- Taco Belli.

Jasper zachichotał, Bella uderzyła mnie, a Alice była zdegustowana. Rose próbowała się nie śmiać, a Emmett wyglądał jakby się dusił. Moja ciocia wyglądała na roztargnioną, tak jak Carlisle. Moje spojrzenie spoczęło na jego dłoni, w której ściskał pilot. To jest po prostu złe!

Następnego ranka Bella wybrała się z Alice i Rose na czarny piątek. Wróciła z Rickiem, Derekiem i Adamem, który był naszym sąsiadem z dołu, niosącymi jej zakupy.

Wyglądała na wykończoną, kiedy usiadła na kanapie.

- W porządku, kochanie?

Pokręciła głową.

- Myślę, że dziś wydałam całą zaliczkę za książkę.

Zaśmiałem się, ponieważ zabrzmiała jak Alice.

~oOo~

- Na pewno musisz jechać? - spytałem, całując ją w szyję.

- Wiesz, że muszę Edwardzie. Nie będzie mnie tylko pięćdziesiąt dwie godziny - pocieszała mnie.

- Od dawna nie byliśmy rozdzieleni na tak długo.

- Nie narzekałam, kiedy poleciałeś do Los Angeles w sprawie projektu Berkman'a.

- Ale to było tylko osiemnaście godzin i to była tortura. Nadal nie rozumiem, dlaczego nie poleciałaś ze mną.

- Poduczałam moją zastępczynię i szykowałam moje biuro.

Wywróciłem oczami i owinąłem ramiona wokół niej. Odmówiła, kiedy chciałem ją zawieźć na lotnisko, uparta jak osioł kobieta. Złapałem ją za tyłek i ścisnąłem, przekonując ją do zostania. Kocha, kiedy to robię.

- Edward - jęknęła. Sapnęła, poczułem jak jej postanowienie mięknie. - Dobra, w takim razie jedź ze mną na lotnisko.

- Seks w miejscu publicznym - powiedziałem z uśmiechem.

- Skoro nalegasz, ale ja jestem na górze.

- Dlaczego zawsze ty musisz kontrolować? - spytałem. Posłała mi seksowny uśmiech i wzruszyła ramionami. No cóż, jestem pieprzonym niewolnikiem. Byłem gotowy w to zagrać.

Godzinę później, całowałem ją na do widzenia przy bramce i próbowałem poprawić jej fryzuję. Może zrobiłem mały bałagan w łazience. To jej wina, dobrze wie, że jeśli coś założy to ja to ściągnę. Obserwowałem jak przechodzi przez bramkę. Z jakiegoś powodu czułem jakbym coś tracił.

Czy to nie jest zabawne? Wróci do mnie.

Snułem się po mieszkaniu przez cały dzień, totalnie znudzony. Bella była w samolocie powrotnym, ale zostały jakieś cztery godziny do jej lądowania. Tęskniłem za nią koszmarnie. Seks-telefon, mini kamerki to nie było to samo,, ale nadal gorące. Siedziałem w jej gabinecie, w naszym mieszkaniu, szykując się do nowego projektu w pracy na moim laptopie. Jednakże, nie mogłem się skupić. Podszedłem do muzycznej kolekcji Belli i wybrałem Debussy'ego. Włączyłem jej sprzęt grający i włożyłem płytę. Nacisnąłem Play, ale odtwarzacz nie mógł odczytać pliku. Wyciągnąłem ją i sprawdziłem, była prawie pusta.

Ciekawe. Włożyłem ją do mojego laptopa. Dziwne, pisze że zawiera kilka plików, to płyta z danymi. Nic dziwnego, że wieża jej nie odtwarza. Były na niej dwa foldery 'Dzienne sprawozdania' i 'Wycinki i skany z gazet' oraz plik tekstowy 'Sprawa nr 10 Edward Cullen'.

Co do diabła? Kliknąłem na moje nazwisko. Wyświetliło się kilka stron w Wordzie, głównie z informacjami o mnie. Co do cholery? Czy ona mnie badała? Jedna strona wydała się inna od reszty.

Obiekt nr 10: Edward Anthony Cullen, AKA Kobieciarz

Klienci: Alice i Jasper Whitlock; Emmett i Rosalie McCarty

Zaktualizowane: Carlisle i Esme Cullen wprowadzeni.

Skierowany przez: Jacob Black

Aktualizacja: Sprawa zamknięta/ 14 września 2009

Co. Do. Jasnej. Cholery? Zamknąłem dokument i otworzyłem folder z wycinkami. Były tam setki moich zdjęć z różnymi kobietami, skany różnych artykułów prasowych. Było też kilka zdjęć podpisanych 'Kawaler roku 2007'. Z każdym kliknięciem myszy, mój oddech zamierał w gardle, a moje spojrzenie się zmieniało. Zamknąłem folder i otworzyłem 'Dzienne sprawozdania'.

Było sześć filmików. Kliknąłem pierwsze wideo z datą poprzedzającą dzień naszego pierwszego spotkania. Siedziała przed komputerem, wpatrując się w kamerę.

- Obiekt nr 10 Edward Cullen. Mężczyzna znany w całym Seattle jako kobieciarz. Poprzez przeprowadzone badania dowiedziałam się, że spotykał się z kobietami godnymi pożałowania. Przynajmniej nie publicznie. Wszystkie wiedzą co z tego będzie, biorąc go do łóżka.

- Jasper Whitlock może stanowić problem. Nie rozpoznał mnie, całe szczęście. Ten dupek nie zmienił się ani trochę. Ja tak. Emmett McCarty, nazwisko znajome z przeszłości, wygląd nie.

Zaczęła chodzić po pokoju.

- Edward Cullen. Adonis w ludzkiej postaci. Ideał. Szkoda, że jego postawa zostawia wiele do życzenia. Wie jak wszyscy go postrzegają i wykorzystuje to na swoją korzyść. Po dalszych badaniach, znalazłam stronę dla kobiet, z którymi spał, gdzie mogą opowiedzieć swoją historię. Ma trzysta dwadzieścia trzy członkinie, a liczba cały czas rośnie.

Pokręciłem głową i zatrzymałem wideo. Nie chciałem słuchać tego co ma do powiedzenia na mój temat. Włączyłem następne wideo z datą naszego pierwszego spotkania. Ubrała seksowny stanik i majtki pod rozpięty szlafrok.

- Dzisiaj był mój pierwszy dzień w pracy. Jedną rzecz, którą mogę szczerze przyznać to, że zdjęcia nie są obiektywne dla Edwarda Cullena. Nie sądzę, że istnieje sprzęt, który byłby w stanie uchwycić jego doskonałość. Strategia zakazanego owocu działa. Zauważyłam, że natychmiast zwrócił swoją uwagę na mnie. Z pomocą Emmetta i po naszym małym wypadku, trudno mu było to ukryć.

Uśmiechnęła się i pokręciła głową.

- Jednak wykazał pewne obawy. Wydawały się prawdziwe. Jest jedna rzecz, która go zdradza. Tik nosa. Ale muszę to sprawdzić, żeby wiedzieć kiedy kłamie.

- James może być problemem, który sam się pojawił. Wydaje się nieszkodliwy, a następnym razem postaram się go wykorzystać, by wzbudzić zazdrość Edwarda.

Rozciągnęła się i wyglądała na zamyśloną.

- Alice i Rose pomagają doskonale. Nawet nie mógł się pozbierać. - Westchnęła i zamknęła oczy.

- Pokazał obawy, kiedy byłam narażona na temperaturę w jego biurze. Nie wiem czy powinnam się cieszyć, czy być zdegustowana tym jak na mnie patrzył. Nie, cieszyć. Jestem pewna, że klient dupek zauważył. Przez cały czas próbował zaprosić mnie na kolację, gapiąc się na moje piersi.

- Wtedy Edward powiedział mi, żebym nie umawiała się z klientami i pracownikami. Dupek. Może sam powinien zastosować się do tej rady. Podenerwuję go. Właściwie to czuję się jakby nazwał mnie dziwką. Gdyby tylko wiedział. Muszę się stąd wyrwać. Jestem tak blisko rzucenia sprawy, teraz zaraz. Ale ja nie poddaję się tak łatwo.

Zobaczyłem dostatecznie dużo. Bylo mi niedobrze, oddech uwiązł w klatce piersiowej, a krew zawrzała. Zacisnąłem dłonie w pięści i zerwałem się z krzesła. Ryknąłem i zrzuciłem laptopa z innymi rzeczami z biurka, po czym uderzyłem w blat prawą ręką. Ból w mojej klatce był nie do zniesienia.

To wszystko było pieprzonym żartem. Wszystko było ustawione. Na ziemi leżało zdjęcie Belli i mnie ze święta dziękczynienia. Jej uśmiech był cudowny, wyglądała na szczęśliwą, ale udawała. Szkiełko w ramce zbiło się, kiedy rzuciłem ramką o ścianę przede mną.

Wspomnienia z naszej podróży zamigotały w mojej głowie. Coś, co mówiła.

- Zaufaj mi, jestem dobrą aktorką.

Bella

Wróciłam do domu. Boże, nie mogę sie doczekać by mnie przytulił. Przebiegłam odcinek pomiędzy windą, a naszym mieszkaniem. Nasze mieszkanie. Kocham to. Tęskniłam za nim okropnie.

Przekręciłam zamek w drzwiach, zdając sobie sprawę, że jest druga w nocy. Mam nadzieję, że jeszcze nie śpi. Cóż, jeśli tak, to wybaczy mi jeśli go obudzę. Otworzyłam drzwi i odłożyłam moją walizkę obok nich.

Jest ciemno. Cholera. Musiał się położyć spać. Poczułam wybuch elektryczności w powietrzu. Coś co czuję, kiedy jest blisko mnie. Zauważyłam jego postać na kanapie w salonie, siedział w ciemności. Zamknęłam za sobą drzwi na zamek i włączyłam światło.

- Edward - wyszeptałam na wypadek jakby spał. Mówił, że nie może zasnąć odkąd wyjechałam. Jego głowa nie opierała się o oparcie kanapy, więc nie spał. Zauważyłam ruch. Jego ramię się podniosło i napił się wódki prosto z butelki.

Co do diabła?

- Edward? - Podeszłam do niego i znalazłam go wpatrującego się w ścianę za mną. Jego twarz była pokryta zarostem, a jego oczy były czerwone i przekrwione. Zauważyłem, że jedna z jego dłoni wygląda na spuchniętą.

Oddech uwiązł mi w gardle. Co się do diabła stało? Powiedziałam jego imię ponownie, ale wziął tylko kolejny łyk z butelki. Nie śmiałam się zbliżyć, ponieważ coś w jego oczach mówiło mi żebym tego nie robiła.

Powoli wróciłam na przedpokój, żeby zadzwonić do Alice. Może powie mi co się stało. Weszłam do mojego gabinetu i było ono całkowicie zniszczone. Najwyraźniej ktoś się włamał, a Edward próbował walczyć. Natychmiast do niego wróciłam. Muszę się upewnić, że z nim wszystko w porządku.

- Edward, dziecinko. - Zero odpowiedzi. Uklękłam przed nim i ponownie powiedziałam jego imię. Nic.

O Boże, co tutaj się działo? Wróciłam do biura i zauważyłem jego laptopa na podłodze, a na jego ekranie zobaczyłam siebie. Nie! Nie w ten sposób. Zamknęłam drzwi i chciałam wrócić do niego. Jednak on stał w przedpokoju, przyparł mnie do ściany.

- Witaj w domu, kochanie - wyszeptał, a jego palce owinęły się wokół mojego ramienia lekko jak piórko. Jednakże jego ciało mocno naparło na moje.

- Edward - wyszeptałam, patrząc mu prosto w oczy. Nie było tam mojego Edwarda. Był zastąpiony przez kogoś innego, kogoś zdenerwowanego. Boże, ma prawo być zły.

- Brakowało mi ciebie - wyszeptał do mojego ucha. Jedną ręką objął moje gardło, a drugą zacisnął na mojej koszuli. Stłumiłam szloch, ponieważ prawda nareszcie wyszła na jaw. Stracę tego mężczyznę na zawsze. Odpłynęłam do mojego szczęśliwego miejsca i czasu, w którym wiedziałam, że mnie kocha.

1 Dziurawiec - roślina stosowana w ziołolecznictwie, działa: bakteriobójczo, złagadza łagodne formy depresji, pomaga w zasypianiu, przeciwzapalnie, pobudza trawienie, obniża działanie antykoncepcji

2 One Republic: wiki/OneRepublic

3 Rascal Flatts: wiki/Rascal_Flatts

4 Keith Urban: wiki/Keith_Urban

5 Brad Paisley: wiki/Brad_Paisley

6 Ne-Yo: wiki/Ne-Yo

7 Donnie Wahlberg: wiki/Donnie_Wahlberg

8 Rihanna: wiki/Rihanna

9 Nickelback: wiki/Nickelback

10 /