30. Dzień z życia doktor Swan
Moje oczy się rozszerzyły i rozglądnąłem się wokół. Stała tu duża, czarna, skórzana kanapa w salonie, którego nie poznawałem. Wzdłuż jednej ze ścian były porozwieszane czarno-białe zdjęcia z różnymi częściami ciał mężczyzn i kobiet w różnym stopniu związania.
- Gdzie my jesteśmy? - spytałem, nadal będąc w szoku, i kurwa, nie byłem ani trochę podniecony możliwością przyłapania.
- Jim, czy to ty? - Usłyszałem kogoś po drugiej stronie korytarza. Mój oddech uwiązł w gardle, ponieważ mógłbym przysiąc, że gdzieś słyszałem już ten głos. - Będę za minutę - zakomunikował głos, zanim zamknęły się drzwi.
Zwróciłem swoją uwagę na Bellę, która cicho się śmiała.
- Jesteśmy w mieszkaniu Megan. Pamiętasz ją, właścicielkę siłowni i połowę swingerskiej pary? Pokochałaby nas za ten widok. - Zachichotała, gdy moje oczy rozszerzyły się jeszcze bardziej i zbladłem.
- Bella, ona jest przerażająca - powiedziałem poważnie. - Ma większe bicepsy niż ja.
- W takim razie proponuję się stąd zbierać - powiedziała Bella, chichocząc. - Ona może być w stanie ci przyłożyć.
Bella szybko złapała swoją sukienkę i wciągnęła ją na siebie. Miała problem z poprawnym założeniem jej, ponieważ zaplątała się w środku. Sukienka nawet nie zasłaniała jej tyłka, kiedy poddała się i zaczęła zbierać moje ubrania.
Szybko wciągnąłem na siebie bokserki, kiedy usłyszałem głos Megan na końcu korytarza. Oczy Belli się rozszerzyły i wypchnęła mnie za drzwi, ale sama nie zdążyła wyjść. Usłyszałem Megan:
- Co do cholery?
- Um... cześć, Meg - powiedziała Bella, zamykając drzwi.
Szybko narzuciłem koszulę, nie przejmując się faktem, że brakuje kilku guzików. Oparłem się o drzwi, próbując usłyszeć co się dzieje w środku.
Czułem się źle, zostawiając Bellę na pastwę losu. Jednakże wiedziałem, że sobie poradzi, nawet z kimś takim jak Megan.
- Swan, czy jest jakiś powód dlaczego stoisz w połowie rozebrana w moim mieszkaniu, wyglądając na dobrze wypieprzoną? - usłyszałem jak Megan pyta Bellę, kuląc się, ledwo ubrany, na środku klatki schodowej i trzymając wymięte ubrania.
- Cóż, musiałam się ukryć przed Edwardem - powiedziała Bella bez tchu, z nutką rozbawienia. - Jego fiut gonił mnie i prosił o kolejną rundkę.
Wskoczyłem w moje spodnie, obawiając się, że ktoś może wysiąść z windy.
- Swan, dlaczego do cholery się przed nim ukrywasz?
- Serio, Megan, moja cipka więcej już nie wytrzyma.
Cicho się zaśmiałem i zapiąłem spodnie, kontynuując wsłuchiwanie się.
- Hmm, mogę ci z tym pomóc, Bello. Wiesz... - Nie mogłem dosłyszeć co zaoferowała Megan, ale muszę przyznać, że to mnie trochę nakręciło. Jestem chorym skurwielem.
- Megan, już ci mówiłam. Nie wymieniam się partnerami. Próbowałam tego i to nie dla mnie.
Jej ton głosu powiedział mi, że przeszła na tryb pani doktor.
Czekaj, czy ona powiedziała, że próbowała tego?
- Kurwa, Swan, zabieraj ten swój przemądrzały tyłek z mojego mieszkania, zanim rozłożę cię na tym stole.
O mój Boże, zapłaciłbym, żeby to zobaczyć. Kurwa, znowu jestem twardy. Powinno mi być wstyd, ale nie jest.
- Widzimy się dzisiaj wieczorem na imprezie? - spytała Bella.
- Masz to jak w banku, że tam będziemy. W każdym bądź razie, czego nas nauczysz w tym tygodniu?
Nie miałem pojęcia o czym one mówią, ale ich rozmowa przycichła, więc nie byłem w stanie niczego rozróżnić.
Usłyszałem charakterystyczny dźwięk telefonu Belli, który szybko odebrała. Głos Megan zaczął się oddalać, a ja nie byłem w stanie nic zrobić.
Dostrzegłem ruch klamki, co znaczyło, że Bella wychodzi. Pobiegłem w dół korytarza, ponieważ nie miałem zamiaru spotkać się z Megan.
Megan przypominała mi wysoką aktorkę, która była żoną Stallone'a jakiś czas temu, tylko że większą. Nie mogłem powstrzymać dreszczu po tym, jak wszedłem do mieszkania. Słyszałem Bellę i Megan na korytarzu.
- Swan, to nie zepsuje naszej relacji lekarz-pacjent, prawda?
- Oczywiście, że nie, Megan. Nadal jestem twoją lekarką i przyjaciółką. Teraz muszę spytać, um... nie masz kamery w salonie, prawda?
Usłyszałem śmiech Megan.
- Nawet jeśli, to ci nie powiem. - I usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi.
Chwilę później, Bella zapukała w drzwi i szybko wciągnąłem ją do środka. Była zarumieniona i przygryzała wargę.
- Myślę, że Megan może mieć monitoring - powiedziała poważnie i zaczęła się śmiać, podczas ściągania sukienki.
- Dlaczego tak myślisz? - spytałem, naśladując jej ruchy i pozbywając się ubrań.
- Umm, nie mogę ci tego powiedzieć, ponieważ byłoby to nieetyczne w stosunku do pacjenta - powiedziała, nadal się śmiejąc i jednocześnie ściągając buty.
Gapiłem się na nią, powodując u niej parsknięcie. Spojrzała w dół na moje krocze i zauważyła moje podniecenie, które natychmiast drgnęło.
- Hmm - zamruczała, zanim złapała mnie w dłoń - wygląda na to, że podsłuchiwałeś moją rozmowę z Megan.
Jęknąłem, opierając głowę na jej ramieniu.
- Tak - wydyszałem. Zwiększyła uścisk na moim fiucie, powodując wierzgnięcie moich bioder.
- Teraz, co mogła powiedzieć, co tak wpłynęło na ciebie? Fakt, że chciała mnie 'rozłożyć na stole'? A może fakt, że próbowałam tego?
Jęknąłem ponownie i przygryzłem wargę, gdy kontynuowała droczenie się ze mną, teraz za pomocą obu dłoni.
- Kurwa, oba.
- Hmm, warto wiedzieć, ale to się nie powtórzy. To nie moja bajka.
Odsunęła się i weszła do naszego salonu. Chwyciłem ją za ramię, odwróciłem i złapałem jej twarz. Wpiłem się w jej usta, chętny na kolejną rundkę. Boże, brakowało mi jej.
Odsunąłem się bez tchu i oparłem czoło o jej.
- Co masz na myśli, mówiąc 'próbowałam'?
Bella zaśmiała się i złapała mnie za tyłek.
- Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć?
Kiwnąłem głową, owijając jedno ramię wokół jej talii, a drugie przesunąłem przez jej plecy, prosto do krzywizny jej dupci.
- To nie było nic więcej, niż druga baza. Wyszłam na drinka i tańce z moją przyjaciółką, kiedy odwiedzała mnie w Kalifornii. W pewnym momencie jakiś dupek podszedł do nas i zasugerował, że jest moją dziewczyną, po czym zaproponował nam dołączenie do niego w jego pokoju. Zdecydowałyśmy się z nim popieprzyć.
Rozszerzyłem oczy, ale od razu zaczęła kontynuować:
- Nie dosłownie, Edwardzie. Chodziło mi o to, że chciałyśmy mu namieszać w głowie. Powiedziałam, że to świetny pomysł i pocałowałam ją. Oddała pocałunek i zaczęła mnie dotykać pod ubraniem. Miała najbardziej miękkie usta - dodała w zamyśleniu. - Cóż, dopóki nie poznałam ciebie.
Moja wyobraźnia próbowała sobie zwizualizować moją seksowną dziewczynę dotykaną i całowaną przez inną kobietę, ale nie mogłem skleić tych dwóch obrazów razem.
Cholera, chciałbym umieć czytać w jej myślach.
- Ziemia do Edwarda - zagruchała Bella, ponownie chwytając moją erekcję.
- Cholera, ta myśl - jęknąłem z zachwytu.
- Hmm, podoba ci się pomysł mnie całującej inną dziewczynę - stwierdziła, kontynuując zabawę moim fiutem.
- Boże, tak - wyjęczałem. Jej ręka zacisnęła się wokół mnie.
- Czy pomoże ci fakt, że ją również pieprzyłeś?
Bella puściła mnie i poszła w dół korytarza, prosto do sypialni, zatrzaskując za sobą drzwi.
Co się do cholery właśnie stało?
Już miałem podążyć za nią, kiedy wyszła w parze czerwonych, falbankowych majtek, które nie ujarzmiły mojego pożądania i w prostym czarnym topie. Gapiła się na mnie z drugiego końca pokoju.
- Zadzwoniła do mnie koleżanka, pamiętasz jak wspominałam świetną agentkę nieruchomości? Zadzwoniła, kiedy byłam u Megan.
- Okej, i jaki jest problem?
Nie miałem pojęcia o co chodziło, ale była tym wyraźnie zdenerwowana. Szybko chwyciłem bokserki, unikając jej spojrzenia.
- Nazywa się Heidi Volturi.
O kurwa.
- Zastanawiałam się, dlaczego nigdy nie wspomniałeś o agencie i dlaczego powstrzymałeś Carlisle'a przed zasugerowaniem jednego z nich. Nie miałam pojęcia, że Heidi będzie jedną z twojej listy dawnego pieprzenia.
Westchnąłem i podszedłem do niej, ale szybko skrzyżowała ramiona na piersi i usiadła w fotelu.
- Dziecinko, nie chciałem cię denerwować. Nie wspomniałem o Heidi, ponieważ rozstaliśmy się w złych okolicznościach.
Bella parsknęła śmiechem.
- Co powiedziała, kiedy zadzwoniła? - spytałem, klękając przed nią. Ostrożnie położyłem dłoń na jej kolanie i zacząłem kreślić kółka na jej udzie.
- Powiedziała, że nie będzie się czuła komfortowo w naszej obecności. Była moją przyjaciółką, Edwardzie. Była sąsiadką Brianny i... - wyszeptała Bella i pociągnęła nosem - ... zbliżyłyśmy się po jej śmierci.
- Dziecinko, przepraszam, że tak się stało. Powinienem ci powiedzieć o Heidi.
Bella kiwnęła głową.
- Gdybyś powiedział, byłabym na to przygotowana. Mogłam z nią porozmawiać. Ona i Aro... o mój Boże, była mężatką, kiedy ty... - przerwała z odrazą.
- Ja...
- Boże, Edwardzie, jak do cholery mam wyjść za ciebie, skoro pieprzyłeś się już wcześniej z mężatką?
- Bella, nigdy bym cię nie zdradził.
- Więc co, jest w porządku, kiedy to kobieta zdradza?
Otworzyłem szeroko oczy, po czym przymknąłem je, gapiąc się na nią.
- Co to ma do cholery znaczyć?
- Dokładnie to co usłyszałeś, Edwardzie. Pieprzyłeś się z mężatkami, jak widać, nie widziałeś w tym nic złego. Dlaczego teraz by ci miało to przeszkadzać?
Wstałem gwałtownie, przebiegłem palcami przez włosy we frustracji i złości.
- Po pierwsze, jestem teraz innym człowiekiem. Po drugie, to ty będziesz moją żoną.
- Musisz być ze mną szczery, Edwardzie. Powiedz mi, z iloma mężatkami spałeś?
Zbladłem, nie ze względu na odpowiedź, ale z powodu braku wiedzy.
Moje milczenie było dla niej odpowiedzią.
- Edwardzie, czy istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo, że gdzieś tam biega mały Edward?
Pokręciłem głową.
- Nie! Boże, nie. Jesteś jedyną kobietą, z którą uprawiałem seks bez zabezpieczeń.
- Czy kiedykolwiek miałeś wyrzuty sumienia?
Westchnąłem i podniosłem ją z fotela. Usiadłem, wciągając ją na kolana i owijając ramiona wokół niej, całując jej skroń.
- I tak, i nie. Bella, większość z nich wiedziała czego chce i kiedy to dostaliśmy, odchodziły. Tak naprawdę nigdy nie żałowałem, ponieważ do nikogo się nie przywiązałem. To była tylko przyjemność, więc jeśli o to chodzi, to nie żałuję. Dostałem to co chciałem, dostały to co chciały i wszyscy byli szczęśliwi. Żałuję jedynie faktu, że krzywdziłem moją rodzinę, co w efekcie krzywdziło mnie. Wszystkie te mężatki, to nie moje zadanie, by szanować ich śluby, jeśli same ich nie szanują, ale osobiście będę respektować i szanować śluby, które złożę tobie.
Bella westchnęła w zgięciu mojej szyi.
- Obiecałam pogodzić się z twoją przeszłością, ale na każdym kroku ona gryzie mnie w dupę.
- Niestety, i przepraszam cię za to.
- Powinnam zadzwonić do Heidi. Przypuszczam, że zostanę matką chrzestną małego Marcusa.
- Marcus?
- Yup - powiedziała miękko, mrucząc 'p' do mojego ucha.
- Czy między nami już w porządku?
Bella wzruszyła ramionami i wyszeptała:
- Musi być.
Kiwnąłem głową w zgodzie i zainicjowałem pocałunek. Zaczęło się delikatnie i czule, zanim przemieniło się w pełne pasji.
Przesunęła się na moich kolanach, siadając okrakiem. Zamruczałem, kiedy zaczęła się poruszać na mnie. Chwyciłem jej biodra i przycisnąłem ją mocniej do mojego krocza.
- Kurwa, dziecinko, znowu cię potrzebuję.
- Edwardzie, tak. Proszę.
Bella zsunęła moje bokserki, kiedy uniosłem biodra, by ułatwić jej zadanie. Moje usta zsunęły się z jej szyi, na obojczyk. Ściągnąłem jej top i rzuciłem go za siebie. Nagle rozdzwonił się telefon.
- Niech nagra się na sekretarkę - wydyszała Bella, próbując zmienić pozycję.
Kiwnąłem głową i przyciągnąłem ją bliżej, owijając usta wokół jej sterczącego sutka.
Automatyczna sekretarka odebrała wiadomość:
- Swan! Niech cię cholera, Bello. Mamy od cholery rzeczy do zrobienia, podziękuj temu dupkowi, z którym jesteś i zacznij odbierać swój telefon!
- Ach, kurwa. Przepraszam, muszę to odebrać. - Bella zeskoczyła z moich kolan i szybko pobiegła do telefonu.
- Bellla! - jęknąłem, próbując ją złapać, ale tylko dostałem po łapach.
- Przepraszam - powiedziała miękko. Odebrała telefon i zaczęła krzyczeć do słuchawki: - Cholera, Rachel, to był długi dzień. Czy to nie może zaczekać do jutra? - Zaczęła chodzić i ruszyła do swojego biura, zostawiając mnie napalonego i wkurzonego.
Mamrocząc pod nosem, wsunąłem na tyłek moje bokserki. Zdecydowałem, że to najwyższa pora, by coś zjeść, więc zacząłem wyciągać składniki na spagettii. W złości trzaskałem drzwiczkami jak małe dziecko. Usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi do gabinetu Belli i jej ciche kroki w korytarzu. Zignorowałem ją, skupiając się przesadnie na gotowaniu makaronu.
- Przepraszam.
Kontynuowałem ignorowanie jej i wyjąłem resztkę sosu z lodówki.
Słyszałem jak Bella przeszukuje spiżarkę i wraca do kuchni. Kątem oka zobaczyłem, że włączyła piekarnik i zaczęła kroić bagietkę.
- Czy zamierzasz kontynuować dąsanie się i dać mi milczącą nauczkę?
Wywróciłem oczami i warknąłem w odpowiedzi.
- Spójrz, przepraszam, że musieliśmy przerwać to, co robiliśmy, ale znam Rachel. Nie przestałaby dzwonić, dopóki bym nie odebrała.
- Wyjeżdżasz w ciągu dwóch tygodni, Bello. Dodatkowo w poniedziałek wracamy do pracy, która nas całkowicie pochłania. Reszta tego weekendu powinna być nasza. Nie każę ci porzucać całego życia, proszę tylko o weekend.
W jej oczach dostrzegłem ból, który również czułem. Wyszeptała:
- Okej.
Owinęła ramiona wokół mnie, przytulając policzek do moich nagich pleców.
- Dziękuję ci - powiedziałem cicho.
Bella wykonała kilka rozmów, zanim dołączyła do mnie w jadalni na lunch. Spytałem czy są jakiekolwiek problemy z trasą.
- Pracujemy nad dograniem kilku spotkań i wystąpień w telewizji. Muszę zrezygnować z kilku wystąpień i przełożyć kilka audycji radiowych. Mam sesję zdjęciową w Los Angeles w połowie lutego.
Przełknąłem ślinę, biorąc łyk zimnej wody.
- Czy zobaczymy się w ogóle podczas tego wyjazdu?
Bella westchnęła i myślała chwilę nad odpowiedzią.
- Rachel i Karen zagwarantowały nam walentynkowy weekend w Los Angeles. Nie jestem pewna co do innych spotkań z tobą. Dziewczyny nadal pracują nad harmonogramem.
- Czy udało ci się dodzwonić do Heidi?
Bella uśmiechnęła się szeroko i kiwnęła głową.
- Tak, udało mi się. Powiedziała, że nie czułaby się dobrze z naszą dwójką, więc przyśle do nas swoją siostrę, Gianę. - Uniosła braw w niemym pytaniu, czy z nią również spałem.
Energicznie zaprzeczyłem ruchem głowy, powodując śmiech u Belli. Prowadziliśmy luźną rozmowę dotyczącą naszych planów w nadchodzącym tygodniu. Miałem duży projekt, nad którym będę musiał popracować, a Bella będzie musiała pozałatwiać sprawy związane ze schroniskami, zanim wyjedzie. Ogólnie rzecz biorąc, zapowiada się pracowity tydzień, co znaczy wracanie do domu o późnej godzinie. Ostatecznie zgodziła się na wspólne lunche, ponieważ prawdopodobnie to jedyny moment na spędzenie razem czasu w ciągu nadchodzących dni.
Jedna myśl nie dawała mi spokoju, ale wiedziałem, że muszę spytać o to Bellę. Lekcja numer jeden: muszę z nią rozmawiać, jeśli chcę z nią spędzić życie.
- Bella, zastanawiam się nad czymś. W trakcie trasy, jak masz zamiar chodzić na wizyty kontrolne? - spytałem, obserwując jak upuszcza widelec.
- Kuźwa, mój ubezpieczyciel spyta o to samo. Przepraszam Edwardzie, muszę znowu zadzwonić do Rachel i Karen. Myślę, że muszę wziąć lekarza ze sobą.
- Bella - burknąłem, patrząc na nią. Przecież, kurwa, obiecała.
- Edwardzie, to będzie ostatni telefon, obiecuję. Muszę im przypomnieć priorytety, czyli nasze zdrowie. Te rzeczy wymagają czasu, więc im szybciej, tym lepiej.
Westchnąłem i kiwnąłem głową. Patrzyłem jak znika w swoim gabinecie.
Czekałem kilka minut i zdałem sobie sprawę, że już skończyła jeść. Złapałem jej talerz z na wpół zjedzonym daniem i posprzątałem w kuchni. Wszedłem do salonu i ruszyłem prosto do fortepianu.
Po trzydziestu minutach nadal grałem, czekając na Bellę, ale moja cierpliwość się kończyła. Po raz kolejny jej praca stanęła pomiędzy nami i wtedy to do mnie dotarło.
Będzie tylko gorzej. Szybko zerwałem się z ławeczki i podszedłem do drugiego laptopa Belli stojącego na stoliku kawowym. Otworzyłem go i wygooglowałem jej pseudonim, Isę Virgin.
Zalały mnie miliony haseł, i większość z nich na stronach porno. Zjeżyłem się i dopisałem do jej pseudonimu 'autor'. Wyskoczyło mi trzysta tysięcy wyników.
Znalazłem stronę internetową wydawnictwa i wszedłem w nią. Na ekranie pojawiła się Bella w pieprzonej nagiej chwale.
Co do cholery?
Chociaż poza była prosta. Plecami do aparatu, z ramionami skrzyżowanymi nad jej głową i biodrami przechylonymi na jedną stronę, ze skrzyżowanymi kostkami. Jej głowa i twarz były ukryte w cieniu, a włosy miała przerzucone na prawe ramię.
Wzdłuż jej pleców widniał napis:
Już wkrótce
'Jak uwieść najlepszego przyjaciela swojego brata'
autorstwa Isy Virgin
Zacisnąłem pięści i naprawdę zacząłem rozważać porwanie Belli i zabranie jej od tego wszystkiego. Chciałbym ją zabrać na jakąś bezludną wyspę na środku oceanu, żebym mógł mieć ją tylko dla siebie.
Nic dziwnego, że jej książki sprzedawały się w milionach. Sprzedawała swoje ciało. Zamknąłem jej komputer i szybko podszedłem do jej biblioteczki w rogu salonu.
Znalazłem trzy książki Isy i zaniosłem je do salonu. Wszystkie były w twardych oprawach z Bellą w różnych pozach. Wiedziałem, że to ona, a nie jakaś przypadkowa modelka. Poznałbym jej ciało wszędzie, nawet na zacienionej fotografii.
Na pierwszej książce Bella leżała na dużej leżance, znowu placami do aparatu. Część jej włosów była przerzucona przez ramię, a reszta opadała falami w dół jej pleców. Cienkie prześcieradło miała owinięte wokół kostek, kolan i piersi. Jej twarz była ukryta w cieniu.
Okładka drugiej książki była utrzymana w czerni i bieli z elementami czerwieni. Bella pozowała podobnie jak na stronie internetowej, z tą różnicą, że na okładce trzymała czerwone jabłko w dole swoich pleców. Jej włosy były upięte za pomocą czerwonej pałeczki, a na jej kręgosłupie widniał napis: 'Zakazane'.
Okładka ostatniej książki była utrzymana w odcieniu niebieskim i pierwszy plan zajmowało łóżko. Bella leżała na środku, na brzuchu. Miała związane kostki i nadgarstki. Jej ciało wyglądało na wychudzone i spięte, zauważyłem, że tym razem jej twarz była zakryta opaską na oczy. Wkurzył mnie fakt, że na jej tyłku spoczywała dłoń jakiegoś faceta.
- To wszystko było, zanim cię poznałam, Edwardzie - wyszeptała Bella. Spojrzałem w górę i obserwowałem jak odrzuca książki z dala od moich rąk. Wylądowały na podłodze z hukiem, zanim wzięła moje dłonie w swoje. - Musisz również pamiętać, że ponownie pozowałam dla strony.
- Bella, czy jest naprawdę konieczne, żebyś była naga na każdej okładce?
- Nie jestem pewna, ale ankieta w wydawnictwie wykazała, że ludzie kupują moje książki przez okładkę i mój pseudonim.
Owinąłem ramiona wokół jej talii i wtuliłem twarz w jej brzuch.
- Świetnie, teraz muszę dzielić się twoim nagim tyłeczkiem z całym światem.
-Nie martw się, Edwardzie - powiedziała Bella kojącym tonem, gdy jej palce bawiły się moimi włosami. - Jeszcze tylko dwie książki i to będzie koniec Isy Virgin. Cóż, przynajmniej tej książkowej.
Spojrzałem na nią zdezorientowany.
- Co masz na myśli?
Jej oczy otworzyły się szeroko, jakby powiedziała za dużo.
- Kuźwa. Chciałam ci o tym powiedzieć, kiedy się uspokoisz.
- Po prostu wyduś to, Bella - nalegałem, ciaśniej owijając ramiona wokół niej.
- W Los Angeles będę nagrywać pilotażowy odcinek dla telewizji kablowej.
Oddech uwiązł mi w gardle i poczułem jak Bella spina mięśnie w moim uścisku.
- Telewizja kablowa?
- Tak, um... 'Seksowne rozmowy z Isą Virgin'. Pracuję nad tym od dłuższego czasu. To nic pewnego, ale jednak jest taka możliwość.
- Będziesz musiała się przeprowadzić, jeśli zdecydują się na program - powiedziałem powoli. Wziąłem kilka głębokich oddechów, by zapanować nad moim gniewem.
- Na razie wszystko jest do ustalenia, ale jeśli to przejdzie, to nagrywać będziemy tutaj, w Seattle - wyszeptała, próbując mnie uspokoić. - Nie chcę się przeprowadzać.
Westchnąłem i odwróciłem wzrok. Wiem, że przerażam ją moim milczeniem, ale muszę przemyśleć to, co chcę powiedzieć. Nie chcę powiedzieć czegoś, co ją skrzywdzi lub zezłości.
Kilka minut później, wstałem i owinąłem ramiona wokół barków Belli.
- Jestem pewien, że znajdziemy jakieś wyjście z tej sytuacji. Ale... - zatrzymałem się na chwilę, układając myśli - ... myślę, że powinnaś popatrzeć na to z innej perspektywy, Bello. Czy dasz radę promować książkę, pisać kolejną, pracować w firmie i fundacji, nagrywać program i wychowywać dziecko w tym samym czasie?
Bella odsunęła się i zauważyłem, że jej ramiona opadły, co znaczyło tylko, że zawiodłem. Załkała i zaczęła kiwać głową.
- Masz rację - wyszeptała. - Nie dam rady robić tych wszystkich rzeczy, kiedy zakładam rodzinę i walczę o związek. Ugh, czuję się jakbym była rozciągana w różnych kierunkach - powiedziała nerwowo. - Ale wiem, że nawet jeśli będę chciała zrezygnować z większości kontraktów to i tak utknę w sądzie, co przysporzy wiele niepotrzebnych stresów.
Potarłem jej odsłonięte ramiona i pocałowałem ją w zgięciu szyi.
- Shh, razem na pewno coś wymyślimy.
Kiwnęła głową, przywierając do mnie. I w tym momencie telefon zaczął dzwonić, ale dźwięk był inny niż wcześniej. Ten dźwięk znaczył, że dzwoni pacjent Belli.
Westchnąłem, gdy uśmiechnęła się nieśmiało, zanim odebrała telefon. Od powrotu Belli ze szpitala, takie telefony stały się naszą rutyną.
Wcześniej nie miałem pojęcia, że Bella ma dyżury dwudziestoczterogodzinne. Telefony nabierały na sile, gdy pacjenci przyzwyczajali się do Belli. Miała nawet kilku pacjentów jeszcze z Kalifornii.
Czasami ich powody były szalone. Ta brzmiała jak jedna z nich.
- Bill, Rachel już ci mówiła, że nie wyszła za ciebie tylko dla twojego penisa - powiedziała spokojnie Bella. Puściła mi oczko i kiwnęła palcem w moim kierunku. Pełen obaw podszedłem do niej.
- Okej, Bill, ona nie wyszła za ciebie dla twojego penisa. - Wywróciła oczami i stanęła na palcach, by mnie pocałować w usta. Mogłem usłyszeć parę kłócącą się po drugiej stronie linii.
- Bill, teraz mnie posłuchaj, wiem, że się martwisz, że poślubiła cię dla seksu i spermy, ale czy dała ci jakikolwiek powód, by w to wierzyć? - Bella uśmiechnęła się do mnie, a ja spojrzałem na nią zaciekawiony. Uśmiechnęła się złośliwie i złapała mnie.
Kurwa.
Malutka, ciepła dłoń Belli odszukała mojego fiuta, a ja jęknąłem na przyjemne uczucie. Docisnąłem biodra do jej dłoni i zacząłem przemieszczać się w stronę sypialni.
Pokręciła głową i złapała mnie mocniej, zwiększając potrzebę wzięcia jej teraz.
- Bill, wiem, że chcesz zaplanować swoje kontakty z żoną, ale według mojej profesjonalnej opinii to nie zadziała.
Przyszpiliłem Bellę do ściany w holu, a jej dłoń zaczęła pracować energiczniej. Jęknąłem, ale stłumiłem dźwięk w zgięciu jej szyi. Moje biodra zsynchronizowały się z jej ruchami, zassałem jej szyję, powodując to, że zaczęła się wić.
- Dobra, Bill, wygrałeś. Dlaczego nie przetestujesz swojego sposobu przez dwa tygodnie i zobaczymy, czy zadziała. Będę wdzięczna jeśli wyślesz mi maila z postępami za kilka dni. Teraz daj mi Rachel do telefonu.
Bella trzymała telefon pomiędzy uchem, a ramieniem, a drugą ręką zaczęła pieścić moje jaja.
Kurwa.
- Rachel, wiem. Przepraszam, ale on sam musi znaleźć odpowiedzi. Wiem, że jesteś młoda i napalona, Rachel. Musisz na to spojrzeć z jego perspektywy, obawia się, że znudzisz się nim - powiedziała Bella i słuchała odpowiedzi przez chwilę. - Jestem pewna, że zdzwonimy się wkrótce. Tak, prześlij mi swoje wpisy z dziennika z ostatniego tygodnia. Do usłyszenia, pa.
Bella szybko złapała telefon i rzuciła go na fotel.
- Hmm, wygląda na to, że ktoś ma ochotę na zabawę.
Kiwnąłem głową, niezdolny sklecić zdania.
- Gdzie by cię położyć? - powiedziała Bella w zamyśleniu. Rozejrzała się po salonie, przez cały czas nie odrywając dłoni od mojego ciała. Co za poświęcenie.
Zachichotałem na moje myśli, ponieważ kurwa, nigdy się nie dekoncentrowała.
Jej oczy nareszcie spoczęły na czymś i mnie puściła. Cóż, kurwa. Tyle do ogarnięcia. Uśmiechnęła się na mój jęk i zbliżyła się do mnie. Wyrwała się z mojego uścisku i ruszyła w stronę mojego fortepianu.
O Boże, tak.
Podszedłem do niej, moje spojrzenie błądziło po jej ciele, jej dopasowany top niewinnie podkreślał jej falbaniaste majtki. Spojrzała na mnie przez ramię i zauważyła moje spojrzenie utkwione w jej tyłku, którym poruszała kusząco. Jęknąłem i pobiegłem do niej.
Przyszpiliłem ją do boku mojego fortepianu i jęknąłem, kiedy jej tyłeczek spotkał się z moją erekcją. Jedwabiste falbanki tylko zwiększyły uczucie przyjemności. Przycisnąłem moje biodra do jej dupki, kilka razy powodując u niej mruczenie. Uśmiechnąłem się w jej szyję, gdy zsuwała moje bokserki.
Po czym zderzyła się ze mną i odepchnęła mnie od siebie, przez co upadłem na tyłek. Spojrzałem na nią z niedowierzaniem i zastanawiałem się, dlaczego to zrobiła.
- Och, przepraszam - powiedziała zawstydzona Bella, pocierając swój brzuch. - Odruch, tak myślę. Kant mi się wbijał. - Zbladłem, ale pokręciła głową. - Jest dobrze, Edwardzie. - Usiadła na mnie okrakiem i uziemiła mojego fiuta. - Zobacz, to nic wielkiego. - Uniosła swój top i odsłoniła brzuch. Miała jasno różową kreskę, która wyglądała tak, jakby nosiła coś za ciasnego. Potarłem linię palcami, bojąc się, że mogłem ją skrzywdzić.
Bella westchnęła i chwyciła moją twarz w dłonie.
- Nic nam nie jest, Edwardzie - powiedziała, próbując mnie uspokoić. - Powinnam się zaasekurować rękami, zamiast kłaść się na pokrywie - stwierdziła uspokajająco.
Pokręciłem głową, próbując uspokoić moją wyobraźnię. Nienawidziłem myśli, że mógłbym spowodować jej jakikolwiek ból. Dodatkowa myśl, że mógłbym skrzywdzić moje dziecko spowodowała, że zrobiło mi się niedobrze.
- Edwardzie, proszę - wyszeptała w moje usta. - Dziecinko, pragnę cię - wyszeptała ponownie. Jęknąłem, gdy jej biodra kontynuowały poruszanie się na mnie. Jej dłonie zaczęły odkrywać moje ciało, a lekkie drapnięcia jej krótkich paznokci na moich sutkach wysyłały przyjemne dreszcze. Uniosłem biodra w górę, szukając tego, czego chciałem najbardziej.
Bella zamruczała, kiedy mój nagi penis poruszył się przy jej odzianych wargach. Jej miękkie usta zaczęły składać pocałunki wzdłuż mojej szczęki. Moje usta zaczęły szukać jej, zanim się odsunęła.
Torturowała mnie swoim skomplikowanym uwodzeniem, torując sobie drogę na południe, prosto do mojego obolałego fiuta. Jęknąłem, gdy jej język musnął moje wcięcie w biodrach, w kształcie litery V. Podparłem się na łokciach, by oglądać mnie w ustach mojej kusicielki. Jej różowe usta otaczały mnie przez chwilę, aż mrugnęła i dołączyła język do swoich małych tortur. Jęknęła wokół mojego penisa, powodując niesamowite uczucie, które rozbrzmiewało w całym moim ciele.
Bella chwyciła mnie za rękę, co spowodowało, że byłem zmuszony usiąść i położyła ją na swojej głowie. O Boże, chciała, żebym ją prowadził. Pchnąłem w jej usta ponownie, tym razem głębiej, naciskając lekko na jej głowę.
To był jej sposób na przekazanie mi kontroli, coś, czego nie miałem w naszym związku. Prosiłem o to, robiąc głupie rzeczy, żeby to osiągnąć i kiedy już to miałem, pieprzyłem to w jakiś sposób. Teraz, mówiła mi, że znowu mi ufa. Ufa mi na tyle by dać kontrolę, kontrolę w dziedzinie, w której miała większe doświadczenie.
Wiedziałem, że mogę na nią liczyć i nie było wątpliwości, że ona może liczyć na mnie. Żaden z facetów nie wyszedł z jej sypialni niezadowolony i na dodatek wszyscy wracali, prosząc o więcej.
Ale ona jest moja - tylko moja.
Moje myśli szybko zeszły na boczny plan, gdy Bella dodała do swojej zabawy zęby. Nie chcąc zaprzepaścić jej wiary we mnie, uśmiechnąłem się i owinąłem jej włosy wokół dłoni. Kontynuowałem wsuwanie fiuta w jej usta, a ona ssała i lizała, szykując mnie do kulminacji. Zaprzestałem ruchów, ciągnąc ją za włosy. Wiedziała co chciałem, pocałowała czubek mojego fiuta i usiadła okrakiem na moich biodrach. Uśmiechnąłem się do niej, nadal w siedzącej pozycji i leniwie połączyłem nasze usta, szukając jej języka.
Poczułem jak Bella zadrżała, gdy odsuwałem jej majteczki i wsuwałem mojego fiuta w jej mokre wargi. Oboje jęknęliśmy z przyjemności.
- Dziecinko, ujeżdżaj mnie - wyszeptałem w jej ucho, zanim zassałem je. - Bierz, co chcesz.
Gdyby poprosiła mnie o cokolwiek, zrobiłbym to bez zająknięcia.
Bella odrzuciła głowę w tył i zajęczała, przesuwając biodra, by zmienić kąt. Szybko pozbyła się topu, rozrywając go w połowie. Uśmiechnęła się do mnie i przewiązała resztki tkaniny na mojej szyi, robiąc prowizoryczny krawat. Pochyliła się i przygryzła moje ucho, powodując u mnie wierzgnięcie bioder w poszukiwaniu większego tarcia.
- Wio, kowboju - zamruczała.
Kurwwwa.
Jedną ręką popchnęła mnie do tyłu, a drugą nadal trzymała materiał na mojej szyi. Jej nogi owinęły się wokół moich łydek, przez co wyglądała, jakby naprawdę mnie ujeżdżała.
- Teraz mistrzu, pokaż jakim rozbrykanym koniem jesteś - powiedziała złośliwie.
Warknąłem i wierzgnąłem biodrami, przez co przewróciła się na moją klatkę piersiową.
- O kurwa - krzyknąłem zgodnie z Bellą.
Jej uśmieszek był szyderczy, kiedy spojrzałem na nią. Pchnąłem ją delikatnie do tyłu, po raz kolejny zmieniając kąt. Zatopiłem się w niej, a dźwięki, które wydawała Bella, mówiły mi, że trafiałem na jej punkt G za każdym ruchem. Mój wzrok przemierzał jej całe ciało, jej podskakujące włosy przy każdym ruchu, jej twarz wyrażała ekstazę, jej piersi falowały, a sutki sterczały. Moje spojrzenie zjechało w dół jej klatki piersiowej, gdzie mogłem obserwować jak mój fiut zanurza się w jej cipce. Zahipnotyzował mnie widok, jak jej mięśnie zaciskały się na mnie. Nie mogłem nic poradzić, ale to spowodowało, że doszedłem.
- O Boże, Bella! - Chwyciłem ją za biodra i opadłem na plecy, moje palce wbiły się w jej bladą skórę, gdy wypełniałem jej wnętrze. Jęknęła, drżąc nade mną, zanim położyła się na mojej klatce, jej włosy były w nieładzie, a cienka warstwa potu pokrywała jej skórę.
Zadzwonił telefon, powodując, że usiadła. Uśmiechnęła się i zeskoczyła ze mnie, biegnąc do niego. Zostawiła mnie dyszącego na podłodze, cóż, dobrze wypieprzonego, ale czującego się świetnie.
Dostała to, czego chciała i zostawiła mnie. Cholera, jestem pewien, że nie czułem się w ten sposób, gdy zostawiałem te wszystkie dziewczyny po seksie.
Spojrzałem na nią, na jej sterczący, nagi tyłek podskakujący, gdy próbowała założyć majtki, trzymając telefon pomiędzy uchem, a ramieniem. Uspokajałem oddech i gapiłem się na nią, dostając zwykle perskie oko. Ruszyłem w jej stronę, a jej oczy rozszerzyły się ze strachu i żądzy. Uśmiechnąłem się i pchnąłem ją na fotel za nią, padając przed nią na kolana. Teraz jej kolej.
Później, po miłym prysznicu i drzemce, ponownie rozdzwonił się telefon, ale Bella nalegała na dokończenie kolacji i pozwolenie, by odebrała sekretarka. Karmiła mnie chilijskimi, zielonymi enchiladas na moich kolanach, gdy sekretarka nagrywała rozmowę. Oboje ucichliśmy, by mieć pewność, że to nic ważnego.
- Doktor Swan, tu Ben Cheney. Chciałbym potwierdzić twoją obecność na naszej dzisiejszej Imprezie Przyjemności. Chciałbym również poinformować, że na spotkanie przyjdzie wszystkie osiem par. W demonstracji będą pomagać pani Felix i Deidra. Proszę oddzwonić i potwierdzić. Dziękuję.
Bella upuściła widelec i przygryzła wargę.
- O cholera.
- Bella, co to jest Impreza Przyjemności, o której ten koleś, Ben, mówił?
Odetchnęła i uśmiechnęła się z zakłopotaniem. Wstała z moich kolan i pośpiesznie ruszyła do sypialni. Podążyłem za nią i skrzyżowałem ramiona na piersi, czekając na odpowiedź.
- Przepraszam, Edwardzie - powiedziała z irytacją, wchodząc do garderoby i zabierając kilka rzeczy. - Zapomniałam o tym spotkaniu, które jest głupie. Zostałam poproszona o uczenie i obserwowanie na tych imprezach. Spotkania gromadzą głównie swingerskie pary, podglądaczy i tych, którzy chcą się nauczyć czegoś nowego.
- Co masz na myśli mówiąc 'obserwowanie'? - spytałem, patrząc jak zakłada seksowną bieliznę.
- Chodzi o to, że przychodzę tam i wydaję swoją profesjonalną opinię - powiedziała ze wzruszeniem ramion.
Co do diabła? Nie miałem pojęcia o tym gównie. Nie wiem co powiedzieć. Byłem oniemiały i nakręcony w tym samym czasie.
Obserwuje jak inni się pieprzą i jeszcze płacą jej za to. Pieprzcie mnie.
- Chciałbyś dzisiaj pójść ze mną?
Kurwwwa.
AlexRossie - Subject: 15
