Powoli zbliżamy się do końca tego opowiadania - jeśli ktoś ma jakieś propozycje kolejnego opowiadania do tłumaczenia to proszę o komentarz pod rozdziałem. Miłego czytania - Alex
31. Wieczór z życia Isy Virgin
Edward
Otępiale pokiwałem głową. Byłem pewien, że moja szczęka leżała na podłodze, gdy mój fiut sztywniał.
- Jesteś pewien? - spytała, lekko rozbawiona.
- Chcę wiedzieć o tobie wszystko - powiedziałem. Wziąłem ją w ramiona i pocałowałem w usta. - Chociaż, muszę spytać w ilu takich spotkaniach uczestniczyłaś.
Bella wzruszyła ramionami, odsuwając się.
- Cóż, w Kalifornii byłam kilkadziesiąt razy, głównie jako nauczyciel.
- Głównie?
- Mówiłam ci, że jeden z moich poprzednich klientów lubił odgrywanie scenek. Cóż, byłam jego uległą.
Skrzywiłem się ze złości. Nie chciałem, aby to pytanie zaprowadziło nas w tę stronę.
- Pytałeś.
- Zrobiłem to. Czy byłaś na jakimś spotkaniu tutaj? Po przeprowadzce?
Bella kiwnęła głową. Byłem przekonany, że od kiedy zaczęła pracować dla mnie, była w mieście od kilku tygodni. Kiedy ona tam była?
- W październiku, Edwardzie - odpowiedziała na moje niezadane pytanie.
- Kiedy my...
- Tak, po tej sytuacji z Tanyą.
Kiwnąłem głową, ale ciekawość zwyciężyła. Chciałem wiedzieć, czego tam uczyła.
- Co ty tam robiłaś?
- Uczyłam grupę umiejętności seksu oralnego, ale wszystkich orientacji - zaczęła, wchodząc z powrotem do garderoby. - Miałam trzy pary do demonstracji.
- Masz zamiar mi powiedzieć, że używasz ludzi do pokazywania klasie jak wykonywać zwariowane rzeczy podczas seksu?
- Yup. Czasami również muszę dotknąć moich modeli, by ustawić ich w odpowiedniej pozycji.
Moje oczy się rozszerzyły, gdy warknąłem pod nosem. Ona ma zamiar ich dotykać.
- Jako nauczyciel, dla efektu, jestem bardzo dominująca.
O kurwa. Kocham dominującą Bellę.
- Więc, nadal chcesz iść? Pamiętaj, że nic tam nie możesz zrobić. Masz tendencję do bycia jaskiniowcem, więc musisz ją zostawić w domu.
Westchnąłem i kiwnąłem głową.
- Myślę, że dam radę. Czy będę mógł wyjść z sali, jeśli mnie to wszystko przerośnie?
Uśmiechnęła się i delikatnie pogłaskała moją erekcję. Jęknąłem, skomląc cicho, kiedy przygryzła mój podbródek, po czym pocałowała mnie szybko.
- Jeśli tam wejdziesz, to nie ma odwrotu.
- Dzięki za wiarę we mnie - drażniłem się, klepiąc ją w tyłek.
- Nie. Nie chodzi o wiarę. Po prostu znam ciebie. Jesteś ciekawski jeśli chodzi o seks.
- Tylko jeśli to uwzględnia ciebie - powiedziałem. - Ale tak. Jestem ciekawski - stwierdziłem. - Próbuję sobie wyobrazić ciebie seksownie ubraną i uderzającą w dłoń linijką, by zwrócić uwagę grupy.
- A teraz masz okazję to zobaczyć na żywo - powiedziała. - Och, wiem co możemy tam zrobić dla zabawy.
Zachichotałem.
- Jestem pewien, że wiesz.
Klepnęła mnie w ramię.
- Nie, miałam na myśli, że mają tam pokoiki przygotowane do odgrywania ról.
Zajęczałem i wpiłem się w jej jędrne usta.
- Czy nareszcie będę miał szansę urzeczywistnić moją fantazję z niegrzeczną bibliotekarką? - spytałem, wewnętrznie skandując 'proszę, proszę, proszę'.
- Mają tam pokoik, który wygląda jak biuro z drabinami i regałami na książki.
- Będę tym zachwycony, prawda?
- Z pewnością - wyszeptała do mojego ucha. - Teraz musimy się ubrać, jeśli nie chcemy się spóźnić.
Bella odsunęła się, podchodząc do swojej połowy garderoby. Moje ciuchy zajmowały drugą połowę, przez co ona musiała upchnąć resztę swoich na przedpokoju i w biurze. Naprawdę musimy zacząć szukać większego domu.
- Okej, na początek, kiedy przyjedziemy dostaniesz opaskę na nadgarstek z kolorową zawieszką - powiedziała, walcząc z czarną dopasowaną sukienką. - Kolor zawieszki określa cel w jakim tam przyszedłeś. Nauczyciele i Mistrzowie, jak ja, mamy czarne opaski z niebieską zawieszką. To znaczy, że jesteśmy otwarci, ale tylko jeśli to zasygnalizujemy.
Bella zrobiła przerwę, odrzucając sukienkę w kąt. Znalazła coś innego w odcieniu czerni i wybrała inną bieliznę.
- Ty dostaniesz białą zawieszkę, co oznacza, że będziesz obserwatorem, ale nieprzystępnym. To oznaczenie dostają wszyscy początkujący, na wszelki wypadek.
Kiwnąłem, dając znać, że rozumiem. Kontynuowała wprowadzanie mnie podczas zakładania pasa i pary pończoch w odcieniu ciemnej szarości.
- Zielone zawieszki oznaczają otwartość, czerwone obserwatorów, ale otwartych. Jest jeszcze kolor żółty, co oznacza przystępność, ale z przestrogą. Żółty jest kolejnym stopniem, zaraz po białym. Angela i Ben bardzo pilnują porządku i każdy jest obserwowany w jakiś sposób. Jeśli ktoś narusza zasady, to dostaje ostrzeżenie. Dwa w ciągu nocy oznaczają wyjście ze spotkania. A trzy ostrzeżenia oznaczają dożywotni zakaz wejścia.
- Kim jest obserwator? - spytałem, nadal podziwiając jej ledwo okryte ciało.
Bella uśmiechnęła się i pokręciła głową, podając mi parę ciemnych spodni i zapinaną na guziki szarą koszulę. Położyłem ubrania na łóżku, nadal rozproszony jej widokiem.
- Obserwator może oglądać innych, ale nowi mogą to robić tylko z pokoju widokowego - powiedziała, popychając mnie na łóżko. - Ale ty idziesz ze mną, więc będziesz mógł wejść na spotkanie, które poprowadzę.
Usiadła okrakiem na moich kolanach, całując mnie w usta.
- Bella, czy nie spóźnimy się przez to? - spytałem, ale jęknąłem, gdy przejechała zębami po mojej skórze.
- Myślisz, że to dobry pomysł, aby nauczyciel wszedł do klasy napalony? - drażniła się, skubiąc i liżąc moją szyję.
- Racja.
Po ogarnięciu się, Bella i ja byliśmy w drodze na spotkanie, wcześniej potwierdzone Benowi. Jechałem Main Street, kierując się w stronę autostrady prowadzącej do centrum miasta.
Bella siedziała w ciszy, patrząc przez okno. Nie mogłem się nadziwić, jak seksownie wygląda. Miała na sobie skórzaną sukienkę bez ramiączek, podkreślającą jej figurę i kończącą się jej przed kolanem. Na stopach miała szpilki z paseczkiem, a jej paznokcie u stóp błyszczały w granatowym odcieniu.
- Edwardzie - powiedziała cicho, patrząc na mnie.
- Tak?
- Wiesz, że dzisiaj to nie był... um... tylko seks, prawda? - powiedziała. - Całe to drażnienie i bawienie się z tobą...
Przerwałem jej, zanim mogła kontynuować:
- Cóż, na swój sposób stałem się twoją suczką - zażartowałem, chichotając. - Ale wiem o co ci chodzi.
Uśmiechnęła się i patrzyła wyczekująco. Chciała wiedzieć co o tym wszystkim myślę. Chciała wiedzieć, czy ją poznałem.
- Kiedy odebrałaś telefon od pacjenta i zaczęłaś mnie dotykać... - zacząłem, drżąc na samo wspomnienie - starałaś mi się pokazać, że damy radę, nie ważne co się zdarzy w naszym życiu. Innymi słowy, dajesz mi czas.
Uśmiechnęła się i kiwnęła głową, przygryzając nerwowo wargę.
- To całe kontrolowanie tempa, podczas ssania mnie - powiedziałem, ale musiałem przeczyścić gardło. Kurwa, znowu jestem twardy. Zachichotała, cholera. Prawdopodobnie wiedziała jak zareagowałem. - Po tej sytuacji z fortepianem i naszą przeszłością, chciałem ci pokazać, że nadal możesz mi ufać. Może nie w takich sytuacjach jakie miały miejsce, ale ufasz mi.
Kiwnęła głową, przyciskając dłoń do mojego policzka. Odwróciłem się w jej stronę i pocałowałem jej dłoń.
- Dzięki temu drażnieniu zapomniałem o wstręcie do siebie, po tym jak zrobiłem ci krzywdę.
Ciepła dłoń Belli opuściła mój policzek i uśmiechnęła się. Siedziała w ciszy przez chwilę, tylko dając mi wskazówki dojazdu.
- O czym myślisz?
- Znasz mnie - wyszeptała. W jej głosie mogłem dostrzec zaskoczenie. - Zdobyłeś mnie.
- Chyba tak.
- Kocham cię, Edwardzie. Zawsze.
- Też cię kocham.
Godzinę później dojechaliśmy do sporej posiadłości na obrzeżach Redmond. Dom prezentował się niesamowicie z lekką łuną lśniącą w oknach oraz rzeźbami otaczającymi wejście i ogród.
Zatrzymałem samochód, podałem kluczyki parkingowemu i pomogłem Belli wysiąść z auta. Posłała mi olśniewający uśmiech.
Po czym uniosła brew, dając mi nieme ostrzeżenie. Nadszedł czas, by odegrała swoją rolę. Zmiana była natychmiastowa. Wyprostowała ramiona, wysunęła podbródek do góry, a kołysanie jej bioder stało się bardziej hipnotyzujące.
Spojrzała na mnie przez ramię, wydając mi wzrokiem komendę. Chodź. Wcześniej ostrzegła mnie, że jeśli chcę być cały czas przy niej, to muszę być jej uległym. Wewnętrznie zadrżałem, ponieważ miałem się tak zachowywać przez godzinę.
Stałem przy jej boku, gdy przedstawiała mnie gospodarzom przyjęcia, czyli Benowi i Angeli Cheney. Angela była dość wysoka i smukła, a jej ciemne rozpuszczone włosy sięgały jej tyłka. Ben był onieśmielający, mimo niskiego wzrostu, był muskularnym facetem. Angela wisiała na nim, szepcząc coś do jego ucha, gdy zerknęła na mnie.
Niska kobieta po dwudziestce podała Belli bransoletkę, którą szybko zapięła na moim nadgarstku. Nikomu nie patrzyłem w oczy, tak jak mnie prosiła. Z kliknięciem opaski zostałem oficjalnie powitany.
Bella pochyliła się do Angeli i Bena.
- Wycofaj się, Angela. On jest mój - powiedziała poważnie.
- Nie chciałabym ryzykować naszych relacji, Isa - wymruczała Angela. Byłem cholernie pewien, że gapiła się na mój tyłek, gdy to mówiła.
- Kłamstwo - powiedział Ben, wywołując u Angeli chichot.
Bella wywróciła oczami, biorąc mnie za rękę i pociągnęła mnie w morze ludzi. Gdziekolwiek spojrzałem, widziałem koronkę, skórzane i przeźroczyste materiały. Przeczyściła swoje gardło, przypominając mi o moim miejscu. Pokręciłem głową i wziąłem głęboki oddech. Wpatrywałem się przed siebie. Ludzie rozstępowali się, tworząc przejście do podwójnych drzwi.
- Isa - zabrzmiał silny, męski głos za nami. Zesztywniałem, ponieważ kto wie, co ten dupek chce od niej.
- Felix - powiedziała Bella, zwracając się do wysokiego mężczyzny. Był dobrze zbudowany i wydawał się pewny siebie, gdy spojrzał na mnie ciemnymi oczami. Uśmiechnęła się i wyciągnęła przed siebie dłoń. Felix ujął ją i pocałował jej kostki, nie wahając się. Wyglądał znajomo, ale nie mogłem sobie przypomnieć skąd go znałem.
Wyprostował się i przyciągnął do siebie opaloną, ciemnowłosą kobietę. Po przedstawieniu jej jako swojej żony, Deidry, zrozumiałem, że to para, która służyła Belli do demonstracji.
- Edwardzie, to jest Felix i Deidra - powiedziała. - Będą mi dzisiaj pomagać na zajęciach.
Kiwnąłem głową, by pokazać, że zrozumiałem.
- Więc to jest facet, dla którego nas zostawiłaś? - spytał Felix, zerkając na mnie. Poczułem się, jakbym był oceniany i zastanawiałem się, jak Bella to znosiła.
- To jest mój Edward - powiedziała dumnie Bella. - Czy możesz mnie obwiniać za chęć porzucenia nauczania i chłostania?
Felix z żoną zaśmiali się życzliwie, natychmiastowo łagodząc napięcie w moim ciele. Byli mili, a serdeczny śmiech Belli to potwierdził.
- Nie sądzę, że szybko to przerwiesz, Isa - odparł Felix, poruszając brwiami.
- Felix, przygotujcie się w pokoju numer sześć i zamknij się, zanim się upewnię, że nie dojdziesz dziś wieczorem - skarciła go Bella.
Deidra roześmiała się i pociągnęła swojego przerażonego męża w tłum. Pochyliłem się w dół, by wyszeptać Belli do ucha:
- Zawsze są tacy weseli?
Bella zaśmiała się, zanim skinęła głową.
- Tak, nie swingują tak jak większość par tutaj. Po prostu lubią oglądać i być oglądani. Wygląda na to, że to wzmacnia ich związek, a nie krzywdzi. Felix nigdy by nie pozwolił innemu mężczyźnie na dotknięcie swojej żony, ale to nie znaczy, że nie daje innym znać z kim dziś wróci do domu.
Zaśmiałem się i ruszyliśmy w stronę baru. Potrzebowałem pieprzonego drinka. Złapałem szklankę z whisky i colą, wypijając wszystko w paru łykach.
- Wszystko w porządku?
Pokręciłem głową i wziąłem kilka głębokich oddechów.
- Dlaczego otaczasz się takim gównem?
Wzruszyła ramionami i westchnęła, ciągnąc mnie po schodach w stronę pokoi. Otworzyła drzwi i sprawdziła czy nikogo nie ma. Po zablokowaniu drzwi za nami, wzięła moją twarz w swoje dłonie.
- Przedstawię ci mój punkt widzenia. Ludzie tutaj są bardziej sobą, niż w swoim codziennym, zabieganym życiu. Mamy prezesów, którzy oddają się władzy komuś innemu, tylko dlatego, że chcą by ktoś podjął za nich decyzję. Przychodzą tutaj ludzie, którzy mają problemy w małżeństwie, ale ukrywają je w zaciszu własnego domu. Czasami nie mogą się rozwieść, ponieważ to nie pomoże żadnej ze stron. Są to na przykład politycy, gwiazdy filmowe, sportowcy, którym publiczny rozwód może zepsuć wizerunek. Tutaj mogą być sobą.
- Mogę zrozumieć dlaczego inni tu przychodzą, ale nadal nie rozumiem twojego powodu.
- Szczerze?
Kiwnąłem głową.
- Dzięki obserwacji wiele się uczę. Co pomaga rozwijać moją praktykę i pogląd na niektóre sprawy. Dodatkowo, pieniądze są nieziemskie.
- Zarabiasz na obserwowaniu ludzi? - spytałem.
- Nie, płacą mi za nauczenie ich jak się lepiej pieprzyć.
Parsknąłem, powodując u niej chichot. Owinąłem ramiona wokół niej i wtuliłem twarz w jej szyję.
- Teraz jestem ciekawy. Ile ci płacą?
- A kto by nie był - powiedziała miękko, odchylając szyję, bym miał lepszy dostęp. Lizałem i skubałem, a jej jęki i skomlenie wypełniały moje uszy. - Za jedną grupę pięć tysięcy dolarów.
- Jezu - powiedziałem. - Za godzinę zajęć?
- Jeśli moi pomocnicy tyle wytrzymają - powiedziała Bella, po czym zachichotała. - Och, musimy się zbierać. Powinnam cię ostrzec, uważaj gdzie siadasz.
Spojrzałem na nią zaciekawiony.
- Inni w sali mogą się obnażać, czy zabawiać ze sobą, dopóki nie przeszkadzają w zajęciach.
Zacisnąłem szczękę.
- Czy ty właśnie mi mówisz, że osoba obok mnie może walić konia, gdy ty będziesz prowadziła zajęcia?
- Tak - powiedziała cicho.
- To może być dekoncentrujące.
- Bywa - stwierdziła. - Ale nie wiesz co ich podnieca: zajęcia, ja, czy para pieprząca się w łóżku.
Warknąłem i pocałowałem jej wydęte wargi.
- To wcale nie sprawiło, że poczułem się lepiej.
- Przecież sam możesz go wyciągnąć i sprawić, że inni faceci będą zazdrośni o twoje przyrodzenie, a kobiety znienawidzą mnie.
- Chyba nie chcesz, żebym się masturbował, gdy inni będą patrzeć?
- Poniekąd - powiedziała, potrząsając głową. Potarła moje krocze i pocałowała mnie w usta. - Moje.
- Twoje.
- Chodź - wyszeptała. Pociągnęła mnie w stronę drzwi i wreszcie miałem czas, by rozejrzeć się po pomieszczeniu, w którym się znajdowaliśmy. Wyglądało jak biuro lub gabinet wypełniony książkami.
- Och, to jest pokój, w którym możesz mnie wziąć na regale - powiedziała podekscytowana Bella. Jęknąłem i spojrzałem w kierunku, który wskazała. - Lub pochyloną nad wózkiem na książki.
Warknąłem i szybko ją obróciłem, wpijając się w jej usta.
- Boże, kocham cię.
- Chcę sprawić, by jedna z twoich fantazji się spełniła, skoro nie mogę zrealizować innej.
- Huh? - spytałem, lekko zmieszany.
- Jestem w ciąży, Edwardzie, więc trójkącik wydaje mi się dziwny.
Cały czas mówiła z opuszczoną głową, a jej głos był niski i odległy. Tak jakby się obawiała, co mogę na to powiedzieć.
- Kurwa, dziecinko - jęknąłem. - Czy kiedykolwiek pozwoliłem ci wierzyć, że potrzebuję tego?
- Zdążyłeś już wspomnieć o tym ze cztery razy, Edwardzie.
Kurwa, nigdy nie widziałem jej takiej niepewnej i to było niepokojące.
- Bello, spójrz na mnie - wyszeptałem, całując jej skroń. Spojrzała w górę i uśmiechnęła się delikatnie. - Każdy facet fantazjuje o tym, nie kłamię. Od zawsze fantazjuję o czymś takim. Ale to nie znaczy, że chcę, czy potrzebuję czegoś takiego.
- Ale...
- Nie, Bella. Robisz więcej niż trzeba bym był szczęśliwy i zainteresowany.
- Jesteś pewien?
- Oczywiście. Kto inny może pieprzyć Isę Virgin, Bellę Swan, przebiegłą lisicę i oswojonego kociaka?
- Nikt, tylko ty - powiedziała słodko.
- Dokładnie. I dodatkowo lubisz odgrywanie ról i inne tego typu gówna.
- Okej.
- Bella.
- Tak?
- Właśnie zdałem sobie sprawę, że odegraliśmy większość moich fantazji, ale żadnej twojej. Nie masz żadnej?
Bella uśmiechnęła się, ale pokręciła głową, gdy rumieniec zaczął pokrywać jej policzki.
- Och, teraz muszę się dowiedzieć.
- To głupie.
- Proszę, powiedz mi.
Wydęła usta, próbując mnie rozproszyć pocałunkami i delikatnym naciskiem na moją erekcję.
- Nie - powiedziałem, odsuwając jej rękę. - Chcę wiedzieć.
Bella zanurzyła twarz w mojej klatce piersiowej i wymamrotała odpowiedź. Odsunąłem ją i poprosiłem, by powtórzyła.
Odwróciła wzrok.
- Chciałabym zobaczyć jak odgrywasz scenę tańca z Ryzykownego Interesu1.
- To wszystko?
- Dopasowane slipy, pasiaste skarpetki i taniec nie jest wystarczająco złe?
- Nie aż tak.
Bella uśmiechnęła się.
- Czy to znaczy, że to zrobisz?
Zaśmiałem się.
- Hmm, zgaduję, że musisz poczekać, by się dowiedzieć.
Rozległo się pukanie do drzwi, które wyrwało nas z naszej bańki, w której się znaleźliśmy.
- Isa, wszyscy są gotowi - zabrzmiał męski głos.
- Zaraz będę - odpowiedziała, ponownie wchodząc w rolę dominy.
- Tak, pani.
Bella westchnęła.
- Gotowy, mój pupilku? - zamruczała, ociekając seksualnością.
- Na pieprzenie cię na regale i wózku na książki? Zawsze - powiedziałem ochrypłym głosem.
- Później - powiedziała bezceremonialnie. - Spóźnię się.
Bella prowadziła mnie przez szereg korytarzy, zanim znaleźliśmy się w ciepłym, kuszącym pomieszczeniu. Na środku pokoju stało olbrzymie łóżko, gdzie Felix i Deidra leżeli nago. Wyglądali na gotowych do zrobienia czegokolwiek, co wymyśli Bella. Łóżko otaczało kilka wygodnych foteli, wszystkie zajęte. Wszyscy czekali na przybycie Belli.
Bella chwyciła moją dłoń i zaprowadziła mnie do fotela stojącego na tyłach sali. Mimo to miałem doskonały widok na nią i parę na łóżku.
- Dobry wieczór - zaczęła, a jej głos był głęboki i gardłowy. Cholernie seksowny.
Pomruki powitań rozbrzmiały w sali, dopóki nie przeczyściła gardła, szybko uciszając grupę.
- Dzisiejszą lekcję zaczniemy od podstawowej pozycji misjonarskiej. Przedstawię kilka sposobów zmiany tej pozycji, które pozwolą na głębszą penetrację. Zademonstrujemy kilka pozycji osiągniętych dzięki przesunięciu poszczególnych części ciała. Jakieś pytania? - spytała, rozglądając się po uczestnikach. Gdy nikt nie odpowiedział, przedstawiła Felixa i Deidrę. - Wasza dwójka gotowa? - zadała pytanie, patrząc na Felixa.
- Tylko sprawdzę - powiedział, co spowodowało kilka chichotów. Delikatnie przyłożył palec do najbardziej intymnej części ciała jego żony.
Cholera jasna, nie mogę uwierzyć, że Bella może to obserwować z takim spokojem. Ja już byłem gotowy dla niej.
- Jest gotowa, doc.
Bella zaśmiała się i podziękowała mu perskim okiem.
- A co z tobą, Felix?
Felix parsknął i wskazał na swoje krocze, co spowodowało więcej śmiechów.
- Myślę, że to oczywiste.
Och, świetnie dogadałby się z Emmettem.
- Czy któreś z was ma jakieś pytania lub wątpliwości? - spytała, przyglądając się parze.
- Taa, z jakiegoś powodu nie potrafię sprawić, by doszła w tej pozycji - powiedział Felix, wzruszając ramionami.
- Naprawdę lubimy tą pozycję, ponieważ jest bardzo intymna, ale zawsze kończymy w innej, abym miała orgazm - wyjaśniła Deidra.
Bella pokiwała głową.
- Dobra, może wrócimy do tej pozycji, kiedy poczujesz, że zaraz dojdziesz i zobaczymy, gdzie leży problem.
- Nie ma sprawy, doc.
- Dziękuję - powiedziała Deidra.
- Okej, ślizgaj do domu, Felix - zakomendowała Bella.
I zdałem sobie sprawę skąd go znam. Kuźwa, on jest profesjonalnym graczem w baseballu.
Po chwili Felix i Deidra znajdowali się w ferworze pasji, jęków i sapnięć uniesienia.
- Teraz, w tej pozycji, para jest blisko, całując i skubiąc swoje szyje - powiedziała Bella. - Ta pozycja pozwala na powolne budowanie napięcia, przed rozpoczęciem bardziej energicznych ruchów. Dzięki takiemu ułożeniu ciał, partnerzy czują ciało drugiego poruszające się przy ich skórze, ale ta pozycja nie daje wystarczająco miejsca na swobodne stykanie.
- Felix - powiedziała Bella. - Przykucnij.
Zrobił tak, jak powiedziała, jęcząc na zmianę pozycji.
- Kiedy jesteś w niej, złap jej pośladki lub biodra i przyciśnij ją do swoich ud.
Ponownie para poruszyła się do zaleceń Belli. Całe szczęście, nie musiała dotykać żadnego z nich. I byłem za to wdzięczny. Ponieważ jeśli by to zrobiła, nie jestem pewien, czy mógłbym to wytrzymać.
Nie, żebym był zazdrosny. Nie, to po prostu obserwowanie jej. Kurwa, wyglądała cholernie dobrze w czarnej, skórzanej sukience i fakt, że wiedziałem co ma pod spodem, sprawia że ledwo mogę wytrzymać.
Ignorowałem resztę publiczności, odkąd większość z nich pieściła swoich partnerów lub skupiała się na Belli i parze w łóżku. Deidra krzyknęła, a z tego co wiedziałem z doświadczeń z Bellą, Felix wsunął się głębiej.
Bella dawała im wskazówki jak uniknąć bólu pleców przez podłożenie poduszki pod pośladki Deidry. Pomagała im zmienić kąt doznań przez przesuwanie nóg Deidry.
- Okej, myślę że się zbliżamy, prawda? - spytała Bella. Małżeństwo kiwnęło zgodnie głowami. Jeden z 'podglądaczy' przeczyścił gardło, by zwrócić uwagę Belli. - Tak?
- Czy można zacząć od tej pozycji, zanim się przejdzie do czegoś bardziej zaawansowanego jak łuk?
Felix jęknął i zwolnił swoje ruchy, by móc wytrzymać trochę dłużej.
- Tak, można. Deidra mogłaby lekko wygiąć plecy w łuk, opierając wagę na rękach i szyi. Felix musiałby podtrzymać resztę jej ciała za pomocą ramion, a jego kolana musiałyby mieć stały kąt. Dodatkowo, on wykonuje większość ruchów.
- Doc, umieram tutaj - wyjęczał nisko Felix.
- Przepraszam was - powiedziała Bella przez ramię. - Resztę pytań musimy zostawić na później.
Mężczyzna, który zadał pytanie kiwnął głową i patrzył oczekująco na Bellę, która zwróciła swoją uwagę na parę. W tej chwili byłem gotowy wybuchnąć. Większość par była w różnym stopniu rozebrania, ale większość zostawała tylko przy dotykaniu i całowaniu. Ja z drugiej strony, nie miałem nic do ukojenia bólu w spodniach. Dzięki Bogu nie ubrałem jeansów.
Bella poleciła parze wrócić do pozycji misjonarskiej. Prosiła, by zrobili to powoli, by dostrzec problem. Pochyliła się i wyszeptała coś do nich, na co odpowiadali słowami.
- Hmm, myślę że wiem, gdzie leży problem - powiedziała Bella w zamyśleniu. - Deidra, owiń swoje nogi wokół jego talii. - Kobieta zastosowała się do rady, owijając swoje długie, opalone nogi wokół męża.
- Zahacz swoje kostki razem - kontynuowała Bella. - Dobrze. Teraz unieś swoje kostki wyżej, ale pośladki zostaw w tym samym miejscu.
Deidra zaczęła się przemieszczać, wpatrując się pożądliwie w swojego męża. Całował jej usta, a jego spojrzenie zmiękło, kiedy się uśmiechnęła. Gdy jej kostki zaczęły przesuwać się w górę pleców Felixa, jej plecy wygięły się w łuk i krzyknęła:
- O Boże.
Bella uśmiechnęła się i posłała mi perskie oko.
- Lepiej? - spytała, zwracając swoją uwagę do pary na łóżku.
- Kurwa, tak - wydyszała Deidra. Felix jęknął i zanurzył twarz w szyi żony. Po kilku pchnięciach jej krzyki i jęki stały się spazmatyczne, dopasowując się do niskich mruków jej męża. Bella pochyliła się w ich stronę.
- Dojdźcie.
I tak po prostu, para mocno doszła.
Przed Bellą, seks nie był niczym więcej niż przyjemnością i uwolnieniem. Z nią, dostrzegłem, że to sposób na wyrażenie uczuć do drugiej osoby.
Teraz mogłem zobaczyć, że to naprawdę może być piękne.
Para razem dochodziła na krawędź.
Moja dziewczyna pomogła dojść dwójce ludzi, tylko za pomocą prostych komend. Boże, muszę się w niej znaleźć, szybko.
Bella skinęła palcem w moim kierunku. Szybko poprawiłem się i ruszyłem w jej stronę, gdy inni rozmawiali między sobą. Skierowała mnie do przyległego pokoiku. Załapałem i ruszyłem według jej instrukcji, by dać Felixowi i Deidrze odrobinę prywatności.
Bella chwyciła mnie za rękę, ściskając ją. Uśmiechnąłem się do niej. Odpowiedziała tym samym, zanim wspięła się na palce, by pocałować mnie w usta.
Wrzałem z podniecenia i potrzeby. Nie mogłem się doczekać, by zabrać ją do tego pokoiku i...
Moje rozmyślania przerwała para pytająca Bellę o coś dotyczącego dzisiejszej lekcji. Słuchałem i zastanawiałem się nad niektórymi odpowiedziami.
Na przykład, co to jest młot i dlaczego tego jeszcze nie robiliśmy?
Dziesięć minut później, Felix i Deidra przyszli w pełnym ubraniu, wyglądając na rozluźnionych. Deidra pocałowała Bellę w policzek i wyszeptała coś do ucha. Na szczęście byłem na tyle blisko, by usłyszeć:
- Promieniejesz.
Bella uśmiechnęła się porozumiewawczo.
- Tak. Mam powód do tego.
- Kiedy macie termin? - spytała Deidra.
- Połowa lipca.
- Gratulacje dla was obojga - powiedziała, biorąc moją dłoń w obie swoje. - Jest kłopotliwa, ale tego warta.
- Wiem - powiedziałem.
Felix pociągnął mnie za ramię, odciągając od Belli. Kiedy odsunęliśmy się poza zasięg słuchu, powiedział:
- Sposób w jaki zmajstrowałeś jej dziecko. Myślałem, że nigdy się nie ustatkuje.
Spojrzałem na niego, lekko zmieszany.
- Kuzyn Juliana i Davida.
- Ach - powiedziałem, kiwając głową. - Więc wiesz...
- Tak. Chciałem zabić Davida, za proszenie kogoś takiego, jak ta mała dziewczynka do naprawienia mojego popieprzonego kuzyna.
- Mała dziewczynka?
- Dla mnie i Davida jest jak młodsza siostra. A to, co staram się powiedzieć...
- Nie schrzań tego, inaczej skopię twoje marne dupsko? - powiedziałem z delikatnym uśmiechem.
- Dokładnie, widzę że się dogadamy. Nienawidzę myśli, że musiałbym obić tą piękną twarzyczkę.
- Um, dzięki? - odpowiedziałem, powodując u niego śmiech.
- Nie martw się, nie swinguję w ten sposób.
~oOo~
Stukałem ołówkiem o stół, czytając książkę leżącą przede mną.
- Panie Cullen, nie upomnę pana ponownie. Cisza.
Uśmiechnąłem się, cholernie gotowy, by przejść do kolejnego etapu mojego planu. Bella zniknęła w łazience na tak długo, by przebrać się w seksowną, szarą spódnicę i białą bluzkę z jedwabiu w komplecie z okularami i sznurem pereł.
Przez ostatnie dziesięć minut próbowałem sprawić, by do mnie podeszła, ale bezskutecznie. Teraz użyję silnej broni. Powachlowałem się notesem, rozpinając guziki przy rękawach. Po kilku minutach rozpiąłem kilka guzików na mojej klatce piersiowej. Jeden po drugim. Miałem nadzieję, że to ją złamie.
Wstałem, by znaleźć książkę na najwyższej półce na regale.
- Panno Swan, potrzebuję tą książkę. - Wskazałem przedmiot na najwyższej półce. Jedyny sposób, żeby ją ściągnąć, to wspięcie się na drabinkę, a tylko bibliotekarze mogą z niej korzystać.
- Którą? - spytała, puszczając wózek na książki i wpatrując się w regał, który wskazałem. Uniosła brew, dając mi do zrozumienia, że wie o co mi chodzi. Pochyliłem się i wyszeptałem jej do ucha:
- Tamtą. Z czarnym grzbietem i zieloną czcionką.
Jej oddech stał się urywany, na co właśnie liczyłem. Przesunęła drabinę w odpowiednie miejsce, by móc sięgnąć po książkę. Ostrożnie wspięła się w górę i zaczęła przeszukiwać półkę. Jej cudowny tyłeczek był na poziomie moich oczu, powodując to, że miałem ochotę się w niego wgryźć. Poprawiłem się w spodniach, wpatrując się w jej ruchy. Jej palce owijały się wokół książki, ale przeczyściłem gardło.
- Och, przepraszam, panno Swan, to nie ta książka - powiedziałem nieśmiało. - Potrzebuję tej o dwie książki dalej.
- Panie Cullen, testujesz moją cierpliwość - wymamrotała. - Ta? - spytała, dotykając jej czubkiem palca.
Odpowiedziałem jej mruknięciem dla potwierdzenia. Musiała się pochylić bardziej i prychnęła, kiedy zdała sobie sprawę, że nie dosięgnie.
- Panie Cullen, mógłby Pan potrzymać drabinę - powiedziała.
Uśmiechnąłem się. Idealnie.
Stanąłem za nią, chwytając drabinę, gdy sięgała po książkę. Miałem idealny widok na jej małą pupcię. Kiedy dostrzegłem, że chwyciła książkę, moja dłoń puściła drabinę i podkradła się na jej nogę. Zadrżała, ale szybko się opanowała i poprosiła mnie, bym się przesunął.
Prychnąłem z irytacją, ponieważ byłem gotowy przyprzeć ją do drabiny i pieprzyć. Wykazała się dużą siłą woli na moje postępy. Podała mi książkę, a delikatny uśmieszek przemknął przez jej usta.
Jej biodra kołysały się przy każdym ruchu, gdy wracała do wózka na książki. Warknąłem pod nosem i wróciłem na swoje miejsce przy stole. Musiałem coś wymyślić, by ją złamać.
Po kilku minutach zdecydowałem, że najlepiej będzie po prostu wstać i ją wziąć. Ugnie się pod moim spojrzeniem i pocałuje mnie, przez co nie będzie w stanie mnie powstrzymać.
Wewnętrznie zachichotałem i potarłem dłonie.
- Panie Cullen - usłyszałem miękki głos Belli.
Wstałem i okrążyłem stół, podchodząc do regału przede mną. Odwróciłem się i spojrzałem wzdłuż przejścia między regałami, by dostrzec Bellę wspinającą się na drabinę.
- Pomoże mi pan? - spytała. Kiwnąłem głową, zastanawiając się do czego zmierza. - Proszę przytrzymać drabinę.
Stanąłem pod nią, z dłońmi po obu stronach drabinki. Wspięła się na kilka szczebli i odłożyła książkę na półkę. Wspięła się o kolejne trzy szczeble i kuźwa, straciłem to.
Jęknąłem, ponieważ pod jej spódniczką znajdowały się nagie pośladki. Musiała ściągnąć swoje majtki.
- Panie Cullen, muszę ci przypomnieć? Proszę o ciszę - upomniała mnie, schodząc kilka szczebli w dół. Nie ruszyłem się z miejsca, przez co jej ciało znalazło się pomiędzy mną, a drabiną.
To nie powstrzymało jej przed pokonywaniem kolejnych szczebli. Jej pupa przycisnęła się do mojego fiuta, powodując kolejny jęk z mojej strony.
- Ty, ty, panie Cullen - wymruczała gorącym głosem. - Wygląda na to, że ktoś tu chce złamać wszystkie zasady.
Odwróciła się twarzą do mnie, jej cudowne dłonie muskały moje krocze i pierś. Uniosła brew, prosząc cicho o jakiś ruch.
Przycisnąłem biodra do jej i pochyliłem się, by wyszeptać:
- Kocham łamać zasady.
Wsunąłem kolano między jej uda, przyciskając je do jej łona. Skubałem jej szyję i obojczyk, zwiększając nacisk. Chciałem położyć dłoń na jej kobiecości, ale ona już skomlała.
Boże, kocham ten dźwięk.
Miałem nadzieję, że przez przyciśnięcie swojej erekcji do jej brzucha uzyskam więcej dźwięków. Jęknęła ponownie. Zachichotałem cicho.
- Zabrzmiało to jakbym nie był jedynym, który ma problem w pozostaniu w ciszy.
Parsknęła ze złością i odepchnęła mnie. Cofnąłem się o kilka kroków, gdy ona poprawiała okulary i odeszła.
Warknąłem i pchnąłem ją na regał, cały czas obserwując jej reakcję, by mieć pewność, że nie zrobiłem jej krzywdy.
- Nie sądzę, panno Swan - powiedziałem, brzmiąc na złego. Kuźwa, ta zabawa w odgrywanie jest trudniejsza niż się wydaje. - Gramy w tą małą gierkę od paru tygodni. - Złapałem jej dłonie w jedną swoją i przytrzymałem je przy półce nad jej głową.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz, panie Cullen - wysyczała, wijąc się pod moim uściskiem. Cholera, jest dobra. Pochyliłem się bliżej, liżąc jej małżowinę. Wolną rękę wsunąłem pod jej spódnicę, po wewnętrznej stronie uda, aż do jej gładkiej kobiecości. Uśmiechnąłem się i zassałem jej ucho.
- Pragniesz mnie tak jak ja ciebie, panno Swan - zagruchałem.
Pokręciła głową, mimo innej odpowiedzi jej ciała. Odchyliła głowę na bok, dając mi lepszy dostęp do swojej szyi, a jej kolana rozszerzyły się, dając mi nieme zaproszenie. Zachichotałem ponownie.
- Hmm, to... - przeciągnąłem palcem przez jej wargi - ... i reakcję twojego ciała na mój dotyk są oczywiste.
Jęknęła, gdy mój palec trafił na jej łechtaczkę.
- Tak - jęknęła.
- Tak, co? - wymamrotałem, wytyczając mokry ślad w dół jej szyi.
- Pragnę cię - wymamrotała, gdy mój palec wskazujący drażnił jej wejście. Kolejny jęk opuścił jej usta, gdy wsunąłem palec w jej wnętrze.
- Ty, ty, panno Swan - skarciłem ją. - Jeśli nie umiesz się uciszyć, to chyba będę musiał cię zakneblować.
Uwolniłem jej dłonie, ciągnąc palcem wzdłuż jej ramion, powodując u niej gęsią skórkę.
Chwyciła mnie za kark, kiedy pocałowałem ją w usta.
- Tak długo jak to jest twój fiut, to nie będę narzekać.
Przyciągnęła mnie bliżej i przycisnęła swoje usta do moich. Jęknąłem. Nareszcie. Bella wsunęła swój język w moje usta, jedną dłonią rozpinając moje spodnie, a drugą ciągnąc moje włosy.
Kocham, kiedy tak robi.
Jedną sprawną ręką rozpiąłem wszystkie guziki w jej bluzce. Wkrótce koszula była rozpięta, a ja lizałem odsłoniętą skórę. Warknąłem, kiedy jej dłonie złapały mojego kutasa. Nie wytrzymam dłużej. Potrzebuję jej.
Udrapowałem jej spódnicę wokół jej bioder, eksponując jej rdzeń przed moim wzrokiem i palcami. Złapałem ją za pośladek, owinąłem jedną z jej długich nóg wokół mojego biodra i wsunąłem się w nią szybko.
- Co teraz sądzisz o zasadach, panno Swan? - spytałem, nadal odgrywając moją rolę. Dyszałem i jęczałem, wsuwając się w jej ciepło.
- Pieprzyć zasady - wydyszała, ciągnąc mnie mocno za włosy. Jej paznokcie wbiły się w mój biceps, ból przyjemności spowodował, że zapragnąłem więcej.
Warknąłem i owinąłem jej drugą nogę wokół moich bioder. Kiedy usadowiła się na miejscu, podszedłem do stołu, przy którym wcześniej siedziałem. Przejechałem ręką po blacie, zrzucając kilka książek na podłogę.
Położyłem ją na blacie, jej włosy rozsypały się po drewnie, gdy jej klatka piersiowa falowała od nierównych oddechów. Pochyliłem się nad nią i lizałem wszystko w moim zasięgu. Nasze ruchy stały się zamierzone i przemyślane, by osiągnąć wspólny orgazm. Uniosłem jej nogi wyżej, przez co jęczała nisko przy każdym ruchu.
Jej mała dłoń przebiegła przez moje żebra i biodra, zanim wsunęła się pomiędzy nasze ciała.
- Tak dobrze - wyszeptałem, obserwując jak jej palce drażnią jej łechtaczkę.
- Proszę - wyjęczała.
Mruknąłem i zatopiłem język w jej oczekujących ustach. Zwiększyłem tempo i siłę, wsuwając się w nią z większą potrzebą. Jęczała i wiła się, nadal pracując przy swojej łechtaczce.
Po czym doszła. Jej plecy wygięły się w łuk, praktycznie nie dotykając stołu, jej kolana ścisnęły moją klatkę piersiową i moje imię opuściło jej usta w zwierzęcym krzyku. Jęknąłem, obserwując jak jej ciało reaguje na mnie. Moje biodra uderzały w nią, aż nie doszedłem głęboko w niej, wypuszczając potok przekleństw przerywany jej imieniem.
Byłem wyczerpany i cholernie szczęśliwy.
Łapaliśmy oddechy, leżąc na stole, owinięci wokół siebie. Bella uśmiechnęła się szatańsko.
- Myślę, że w naszym nowym domu musimy mieć biblioteczkę. - Kąciki moich ust uniosły się w uśmiechu.
- Z dużą ilością książek.
- Och, i wytrzymałym biurkiem...
- Nie zapomnijmy o drabince - powiedziałem, poruszając brwiami.
Śmiech wypełnił moje uszy, po czym usłyszałem wyznanie miłości.
~oOo~
Minęły już trzy pieprzone dni, odkąd byłem w niej. Trzy dni, odkąd trzymałem ją w ramionach dłużej niż kilka godzin.
Powrót do pracy był piekłem. Miałem tyle spotkań, że przerwę na lunch spędzaliśmy w jednym z naszych biur, jedząc szybko, by wrócić do swoich zajęć. Kiedy wracaliśmy do domu byliśmy wykończeni. Wyjeżdża za dziesięć dni, a ja liczyłem na odrobinę intymności przed tym.
To nie jej wina. Upewniła się, że każdą przerwę na lunch spędzi ze mną, ale wspólne dojazdy nie sprawdzały się. Żeby pogodzić niektóre spotkania musiałem je przekładać, przez co znacznie przekraczałem typowy czas pracy.
Bella była bardzo zajęta ustalając ostatnie szczegóły podróży i przełomowej uroczystości swoich schronisk. Miałem nadzieję, że dzisiaj wieczorem zjemy razem kolację i pobędziemy trochę ze sobą.
Pukanie do drzwi wyrwało mnie z zamyślenia.
- Wejść.
Bella otworzyła drzwi z szerokim uśmiechem na ustach, na co odpowiedziałem tym samym. Za nią weszły Esme i Alice, obie w eleganckich kostiumach, coś w czym nie widziałem ich od jakiegoś czasu.
- Witam, panie Cullen - powiedziała Bella niższym głosem.
Zamknąłem oczy, próbując opanować moją erekcję. Otworzyłem oczy i posłałem jej pytające spojrzenie. Puściła mi oko w odpowiedzi, zanim okrążyła moje biurko i przycupnęła na moim kolanie.
- Musimy z tobą coś omówić - powiedziała. Uniosłem brew, zastanawiając się, co Esme i Alice mogą mieć z tym wspólnego.
- Synu, patrzysz na nowego kierownika działu pomocy charytatywnej - powiedziała oficjalnie Esme. - Technicznie to ja zajmowałam to stanowisko, zanim Bella je przejęła.
Wzruszyła ramionami i usiadła na krześle przed moim biurkiem. Spojrzałem na Bellę, która wyglądała na lekko zdenerwowaną.
- Nie będziesz tutaj pracować?
Pokręciła głową.
- Będę twarzą fundacji, ale teraz codzienne obowiązki spadły na Alice.
Spojrzałem na Alice, która uśmiechnęła się szeroko.
- Nie dałyśmy jej wyboru, Edwardzie.
- Och, dzięki Bogu - powiedziałem.
Bella zaśmiała się i objęła mnie za szyję.
- Kiedy zakończę moją trasę, zacznę pracę w domu - powiedziała cicho. - Będę mogła pracować nad moją powieścią i książkami.
- Zrobisz to? - spytałem. - Zostawisz to wszystko?
Tak bardzo jak mi się to podobało, nie chciałem wymagać od niej takiego poświęcenia. Kiwnęła głową.
- Zrobię wszystko dla ciebie i naszego dziecka.
Chwyciłem jej twarz w dłonie.
- Tak bardzo cię kocham. Dziękuję ci.
Wpiłem się w jej usta.
- Myślę, że to znak, że czas na nas - powiedziała Alice.
- Zgadzam się. Jest jak twój ojciec. Zawsze szuka okazji do pobycia sam na sam w biurze.
- Ewww, mamo!
- Co?
Bella zachichotała w moje usta, gdy drzwi mojego gabinetu się zamknęły.
- Muszę już iść. - Pokręciłem głową i zacisnąłem uścisk wokół niej. - Będę w domu o osiemnastej. Mam spotkanie z ekipą na miejscu budowy.
Kiwnąłem, ale mój uścisk nie zelżał.
- Boże, będzie mi ciebie brakowało.
Przebiegła palcami przez moje włosy, nucąc swoją piosenkę.
- Wiem, ja też będę tęsknić.
Bella
Wiedziałam, że powrót do pracy po prawie miesiącu leżenia w domu z Edwardem będzie ciężki. Ale to było okropne. Gdyby nie mój asystent i wspaniała rodzina Edwarda, nie dałabym rady zrobić tego sama.
Jestem im strasznie wdzięczna. Alice ostatecznie zdecydowała się odejść od Cullen & Cullen i założyć własne biuro i wyglądało na to, że wie co robi. Esme była wybawieniem, pomagając mi ze wszystkimi spotkaniami, które przegapiłam. Nie mogłam sobie wyobrazić ile datków i darowizn mogliśmy stracić, gdyby jej nie było.
Spędziłam ostatnie dwie godziny w przeciekającej przyczepie/biurze na placu budowy, więc byłam zdesperowana, by jak najszybciej znaleźć się w domu.
Chciałam tylko pozbyć się butów, a jeśli uda mi się to zrobić, to ściągnąć jeszcze resztę ubrań. Potrzebuję Edwarda.
Słyszałam opowieści o powiększonym libido kobiet w ciąży. Może inaczej, Edward musi się znaleźć we mnie. Teraz.
Pomachałam do Dereka i Ricka, którzy rozmawiali w lobby. Odmachali mi z uśmiechem. Gdy wchodziłam do windy, kątem oka dostrzegłam jak Rick podnosi słuchawkę telefonu.
Aww, mój mężczyzna coś zaplanował.
Jeśli tylko obejmuje to naszą dwójkę bez ubrań, wchodzę do gry. Spojrzałam na moje odbicie w lustrze, potrząsając włosami. Wykorzystałam chwilę na dotknięcie mojego lekko zaokrąglonego brzucha.
Nie mogłam się doczekać, aż poczuję ruchy naszego dziecka. Dzwonek windy wyrwał mnie z zamyślenia. Ruszyłam w dół korytarza i z niezwykłą łatwością otworzyłam drzwi.
Hmmm, ciekawe co on zaplanował?
Zamknęłam drzwi za sobą i zauważyłam, że wszystkie światła są zgaszone oprócz tego najbliżej fortepianu.
- Edward - zawołałam, upuszczając teczkę i klucze na stolik obok drzwi.
Nagle wieża w salonie ożyła, rozpoczynając piosenkę. Uśmiechnęłam się i czekałam z zapartym tchem. Przede mną stanął Edward w skarpetkach, w białych slipach z Fruit of the Loom, różowej koszuli i parze okularów przeciwsłonecznych, wyglądał cholernie gorąco. Jego cudowny tyłek prosił o przygryzienie, a jego nogi były takie silne. Spojrzał na mnie przez ramię z szalonym uśmiechem i postawił kołnierz koszuli. Spuścił okulary, by puścić mi oczko.
Och, zapowiada się cudowna noc.
1 Ryzykowny interes - film z 1983 z Tomem Cruisem .pl/film/Ryzykowny+interes-1983-9300
