Siedziała już kolejną godzinę w kuchni próbując czytać najnowszy numer Nowoczesnego Uzdrowiciela - gazety branżowej, na którą bardzo rzadko miała czas. Ku swojej irytacji, nie umiała się jednak skupić na artykule o wynikach badań nad eksperymentalnym eliksirem powstrzymującym krwawienie. Odrzuciła ze złością gazetę i upiła parę łyków kawy zerkając na zegar. Prawie się zakrztusiła widząc, że wskazówka Rona przesunęła się na "powrót do domu", a parę minut później, gdy znalazła się na polu "dom", rozległo się ciche pukanie do drzwi. Odstawiła kubek i poszła otworzyć.

W progu stał Seamus Finnigan ze sporą trudnością powstrzymujący przed upadkiem o wiele wyższego od siebie Rona. Wpuściła ich szybko do kuchni i pomogła mężczyźnie przetransportować zataczającego się męża do sypialni. Położyli go na łóżku i wrócili do kuchni.

- Dziękuję ci, martwiłam się o niego. – westchnęła, rozmasowując skronie.

- Luz, Herm. Mogę przecież od czasu do czasu wysłuchać dobrego kumpla i pozwolić mu opróżnić połowę swojego barku. - uśmiechnął się szeroko, mrugając do niej porozumiewawczo - Nawet jeśli pieprzy głupoty. - roześmiał się, widząc jej zakłopotaną minę - Spoko. Próbowałem mu wyjaśnić, że te jego pomysły z twoim romansem są najdurniejszą rzeczą jaką słyszałem w życiu i chyba to do niego w końcu dotarło.

Odetchnęła, pozwalając sobie na nikłą nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie w miarę spokojny.

- Nie wiem jak ci dziękować, ja już nie miałam pomysłu w jaki sposób przemówić mu do rozumu.

- Byłem świadkiem na waszym ślubie, to do czegoś zobowiązuje, no nie? - puścił do niej oko, ale po chwili dodał już poważniej - On cię cholernie mocno kocha, Herm. Boi się, że cię straci i dlatego zachowuje się jak skończony idiota.

- Jasne! I wymyśla niestworzone rzeczy na mój temat. - prychnęła.

- Może i niestworzone, ale powiem ci, że gdyby moja kobieta przyjaźniła się tak bardzo z Harrym to zachowywałbym się pewnie podobnie. Przecież to Wybraniec.

- Harry to nasz wspólny przyjaciel! Nawet bardziej Rona niż mój. - zaperzyła się.

- Przyjaciel, u którego Ron spotyka Malfoy'a? Przykro mi to mówić, ale skoro Harry ukrywa przed nim takie rzeczy to jest to powód do nieufności, nie sądzisz? - Seamus uniósł powątpiewająco brwi, ale widząc zmęczenie i zrezygnowanie w jej oczach dodał tylko z rezygnacją - Spróbuj odpocząć, już późno. - zerknął na zegar, który właśnie wybijał pierwszą w nocy.

- Jeszcze raz ci dziękuję.

- Daj spokój, nie masz za co. Pa.

- Do zobaczenia. - uśmiechnęła się i zamknęła za gościem drzwi.

Przywołała do siebie sowę i pergamin, na którym w pośpiechu nabazgrała.

Harry! Seamus wie o Malfoy'u. Pomyślałam, że chciałbyś wiedzieć.

Hermiona.

Przywiązała wiadomość do nóżki ptaka i wypuściła go przez okno.

XxXx

Parząc sobie poranną kawę, uśmiechała się do siebie z zadowoleniem. Ron rzeczywiście coś zrozumiał po rozmowie z Seamusem.

Spojrzała kolejny raz na wazon z wielkim bukietem czerwonych róż, który mąż wręczył jej rano, z zawstydzeniem mówiąc o swoim żalu i braku mózgu. Zachichotała. Ron nigdy nie był najlepszy w przepraszaniu, ale dla niej najważniejsze było to, że zrobił to szczerze.

Usiadła przy stole upijając łyk aromatycznego napoju i sięgnęła po Czarownicę. Nie przepadała za tym czasopismem, które sprowadzało zainteresowania kobiet do mężczyzn, plotek, ciuchów, kosmetyków i perfekcyjnego dbania o dom i rodzinę. Jednak ze względu na przyjaciółkę starała się przeczytać każdy numer, pomimo że zawsze ją zastanawiało jakim cudem Ginny może być redaktor naczelną tak płytkiego miesięcznika.

WĄŻ WRACA NA SALONY!

Ekskluzywny wywiad z Draconem Malfoy'em - Szefem nowego Departamentu do Spraw Zagranicznej Współpracy Aurorów!

Zakrztusiła się kawą i spojrzała jeszcze raz na okładkę Czarownicy jednak jej nadzieja rozwiała się, kiedy ponownie przeczytała słowa wydrukowane srebrną, elegancką czcionką na czarnym tle, a zdjęcie tuż pod nagłówkiem nie pozostawiało najmniejszego cienia wątpliwości co do osoby będącej gwiazdą lipcowego wydania. Fotografia przedstawiała mężczyznę rozpartego w fotelu i spoglądającego z dumą, wyższością i wyzwaniem w kierunku fotografa. Ubrany był w czarny garnitur, czarną koszulę i ciemnozielony krawat ozdobiony znakiem Slitherinu, które aż biły po oczach swoją ekskluzywnością. W dłoni trzymał laskę, która łudząco przypominała tę należącą do Lucjusza Malfoya.

Schowała gazetę ukradkiem do torebki. Nie zamierzała być tą pechową osobą, która poinformuje Rona o tym, że jego siostra ma cokolwiek wspólnego z Malfoy'em.

- Wychodzę! – zawołała, nakładając buty.

- Jasne! Pamiętaj, że dziś idziemy na ten Ministerialny Bal, musimy być tam przed 20!

- Będę na czas. Przecież obiecałam.

- Jasne! Miłego dnia!

Wyszła szybko do ogrodu i teleportowała się w pobliże wejścia do Munga. Miała jeszcze pół godziny, usiadła więc na ławce nieopodal i otworzyła gazetę, nie przejmując się tym, że któryś z mugoli może zobaczyć poruszające się zdjęcia.

Zaczęła w pośpiechu czytać tekst.

Wezwana w środku nocy przez Harry'ego Potteram udałam się na spotkanie, które okazało się być niezwykle szokujące! O 2 nad ranem przeprowadziłam wywiad z Draconem Malfoy'em, który na wiele lat zniknął z życia publicznego, a dziś postanowił wrócić w wielkim stylu. Przedstawiam Wam NIEAUTORYZOWANY wywiad z Wężem, który niebawem ma szansę stać się niemniej sławny niż sam Chłopiec Który Przeżył.

Sesję zdjęciową obojga mężczyzn możecie podziwiać na następnych stronach.

Ginewra Weasley - Minister Magii postanowił mianować cię szefem nowego departamentu...

(Malfoy roześmiał się i nalał nam do dwóch kieliszków czerwonego wina)

Draco Malfoy - Może zaczniemy od czegoś przyjemniejszego? Napijesz się ze mną? Boeckel Pinot Noir, rocznik 1970. Niestety, w przeciągu godziny nie udało mi się załatwić niczego odpowiedniejszego na rozmowę z kobietą.

(Obdarzył mnie tak pociągającym spojrzeniem, że - przysięgam drogie czytelniczki - kolana się pode mną ugięły i odebrało mi na chwilę mowę! Upiłam więc po prostu łyk alkoholu.)

DM - Smakuje?

GW - Jest przepyszne.

DM - Jesteś niezwykle uprzejma, ale ten trunek nazwałbym najwyżej poprawnym.

(Wino było najwyższej jakości - i doprawdy nie wiem jak można je nazwać "poprawnym" - a zakrapiane szelmowskim uśmiechem tego mężczyzny wprawiło mnie w cudowny nastrój.)

GW - Więc zostałeś Szefem Departamentu do Spraw Zagranicznej Współpracy Aurorów. Jak to się stało?

DM - Zostałem mianowany, ale to chyba oczywiste.

GW - Doskonale wiesz o co pytam!

DM - Pytasz dlaczego został nim Śmierciożerca.

GW - Właśnie.

DM - Naprawdę sądzisz, że będę o tym opowiadał? Takie sprawy objęte są klauzulą ścisłej tajności.

GW - Mógłbyś uchylić choć rąbek tajemnicy!

DM - Powiedzmy, że przyczyniłem się do wsadzenia za kratki paru Śmierciożerców.

GW - Jak każdy auror, a to tobie przyznano to stanowisko! Musiałeś zrobić coś więcej...

DM - Sama odpowiedziałaś sobie na pytanie.

GW - No dobrze, ale wezwaliście mnie w środku nocy z jakiegoś powodu, a teraz mówisz mi, że nie zamierzasz zdradzać żadnych tajemnic. Jestem rozczarowana.

DM - Zdecydowaliśmy się na ten krok, ponieważ twój pożałowania godny brat nie umiał trzymać języka za zębami.

GW - Mój brat?(przyznam, że mnie zatkało) Który? Mam wielu...

HP - Sądzę, że to nie jest istotna informacja. (Harry Potter, który do tej pory przysłuchiwał się naszej rozmowie, przerwał mi zanim usłyszałam konkretną odpowiedź od Dracona.)

GW – Rzeczywiście, nie jest. Powiedz mi, Draco, dlaczego zdecydowałeś się udzielić wywiadu w Czarownicy, wszak nie jesteśmy gazetą zajmującą się problemami natury politycznej.

DM - Spytaj Pottera, to on zdecydował się nie mieszać w to Proroka.

GW - Harry?

HP - To oczywiste. Malfoy chciał dotrzeć do płci pięknej więc mu to umożliwiłem

(Chłopiec, Który Przeżył uśmiechnął się szeroko słysząc wściekłe syknięcie Dracona)

DM - Jeśli zamierzasz utrzymywać opinię publiczną w fałszywym przekonaniu, to ja cię nie będę powstrzymywał, Wybrańcu (Malfoy był wyraźnie zirytowany odpowiedzią Pottera)

HP - Draco, na Merlina, sam powiedziałeś, że z przyjemnością udzielisz wywiadu jakiejś pięknej dziennikarce z Czarownicy.

DM - Tuż po tym jak to ty stwierdziłeś, że Prorok ogłosi same brednie i że trzeba się rozejrzeć za czymś innym.

HP - Proponowałem przecież Magicznego Gentlemana...

DM - Jeśli mam wybierać pomiędzy rozmową z kobietą, a jakimś ulizanym facecikiem wybór jest oczywisty. (odnoszę wrażenie, że obaj mężczyźni świetnie się bawią udzielając mi błędnych i wymijających wyjaśnień) Napijesz się jeszcze wina, Gin?

(Nie czekając na moją odpowiedź, podał mi z pewnym siebie uśmiechem, napełniony kieliszek.)

GW - Jednak wszystko odbywa się w takim pośpiechu...

DM - Nie miałem ochoty czekać, aż plotka się rozejdzie i nad nią nie zapanuję.

GW - Rozumiem. Powiedz Draco, tak szczerze...nie jest ci wstyd? Przecież zasilałeś szeregi Vol...

DM - Czarnego Pana...

(kochane czytelniczki! musicie wiedzieć, że syk Dracona Malfoy'a wprawia jednocześnie w przerażenie i podniecenie, a jego spojrzenie mrozi wszystkie nerwy kobiecego ciała...)

GW - Niech ci będzie, Czarnego Pana. Zabijałeś, torturowałeś i robiłeś wiele okropnych i niegodnych rzeczy, a teraz wracasz sobie od tak do świata i to w dodatku na prestiżowe stanowisko!

DM - Odsiedziałem w Azkabanie swój wyrok i możesz być pewna, że to nie były wakacje.

GW - Pomimo twoich pieniędzy i znajomości?

DM - Usiłujesz mnie obrazić?

GW - Wiele osób uważa, że twoja kara była skandalicznie niska, a dodając do tego fakt, że rozprawa odbywała się z wyłączeniem jawności...

DM - Sugerujesz, że przekupiłem wszystkich sędziów Wizengamotu? (roześmiał się)

GW - Cóż...3 lata to jednak najniższy wyrok, który zapadł w czasie sądzenia Śmierciożerców...

HP - Ginny! Zajmij się faktami, a nie spekulacjami.

GW - Faktem jest, iż z Akabanu wyszedłeś w 2001r. i znikłeś z Czarodziejskiego świata na 5 lat.

DM - Nie znikłem. Po prostu nie rzucałem się w oczy.

GW - Dlaczego?

DM - Rozgłos utrudniłby mi pracę.

GW - Jaką pracę?

DM - Ściśle tajną, Minister potraktowałby mnie avadą gdybym powiedział coś więcej, a tego przecież nie chcemy?

(puścił mi oko)

GW - Myślę, że wiele osób by ci jej życzyło, a teraz zapewne pozostali Śmierciożercy urządzą na ciebie nagonkę - nie obawiasz się?

DM - Mam tego świadomość, nie jestem głupi. Nie jestem jednak też tchórzem i nie mam najmniejszego zamiaru się ukrywać.

GW - Ale nie powiedziałeś mi jeszcze czy się wstydzisz swoich czynów...

DM - Nie. Robiłem to, co uważałem za słuszne, postępowałem według tego, jak mnie wychowano.

GW - Doprowadziłeś do zabójstwa Dumbledore'a!

DM - Planowanego, owszem.

GW - Chcesz powiedzieć, że wiedziałeś o planach Albusa Dumbledore'a?

DM - Chcę powiedzieć, że jeśli z perspektywy czasu popatrzę na tamte wydarzenia to mogę je nazwać błędami. Wtedy uważałem, że nie mam innego wyjścia. Robiłem wszystko, by gniew Czarnego Pana nie spadł na moją rodzinę...

GW - Wszyscy się bali, ale jednak nie wszyscy się poddawali!

DM - To prawda. Jednak nie u każdego w domu miał swoją siedzibę Czarny Pan. Byłem nastolatkiem Gin, który znał tylko jedną stronę. Nikt nie pofatygował się, by pokazać mi inną.

GW - Mogłeś sam spróbować!

DM - Owszem, ale niby jak? Zostałem zaszufladkowany jako dziecko i absolutnie nikt nie pokwapił się, by dać pokazać mi inne perspektywy. Więc odpowiadając na twoje pytanie - nie zamierzam się wstydzić za to kim byłem, to ukształtowało mnie takiego, jaki jestem teraz.

GW - A jaki jest teraz Draco Malfoy? Kim jest? Pomocnikiem Harry'ego Pottera?

HP - Błąd... (dobiegło mnie z boku ciche westchnięcie, ale zaraz skupiona byłam tylko na szarych, zimnych tęczówkach wpatrujących się we mnie)

DM - Posłuchaj mnie uważnie, Gin. Nie wiesz, co robiłem i nie wiesz do czego jestem zdolny. Nie prowokuj mnie więc. (jego lodowaty ton sprawił, że po moich plecach przebiegł chłodny dreszcz niepokoju)

GW - Więc jaki jesteś?

DM - Nie zamierzam odbierać kobietom przyjemności poznawania mnie od początku i powoli.

(uśmiechnął się kpiąco i znów rozparł wygodnie w fotelu)

GW - Jasne. Skupmy się więc jeszcze przez chwilę na twojej przeszłości. Skoro nie wstydzisz się swoich czynów, to może chociaż ich żałujesz?

(Zapalił papierosa i upił kilka łyków wina, po raz pierwszy w tej rozmowie unikając mojego wzroku)

GW - Malfoy! Żałujesz?

(Uniósł gwałtownie głowę i spojrzał mi prosto w oczy.)

DM - Jednej rzeczy. (jego głos był nad wyraz spokojny, przerażająco spokojny)

GW - Jakiej?

DM - Nie będę o tym rozmawiał.

GW - Wstąpienia w szeregi Śmierciożerców?

DM - Nie.

GW - Nie?! Powiedz więc o tej rzeczy cokolwiek...

DM - Skończyliśmy.

Dopił wino, pocałował mnie w dłoń i wyszedł zabierając ze sobą butelkę jakiejś whisky.

Hermiona wrzuciła gazetę do torebki gazetę i schowała twarz w dłoniach, bała się nawet myśleć o skutkach jakie w Norze przyniesie ten artykuł.

XxXx

Chciała sprawić Ronowi przyjemność swoim wyglądem, a jednocześnie nie miała zamiaru znów usłyszeć od niego, że "wystroiła się jak pod latarnię". Od godziny starała się więc jak mogła, by wypośrodkować kreację pomiędzy seksownym lookiem, a elegancją.

Zapięła na szyi perły, które dostała od niego na pierwszą rocznicę ślubu i przyjrzała się krytycznie swojemu odbiciu.

Skromna, mała - czarna, sięgająca kolan i dopasowana do ciała wydała jej się odpowiednia. Kok, czarne szpilki, czerwona kopertówka i perły dopełniały całości w sposób zadowalający, a delikatny makijaż podkreślał nienachalnie jej urodę.

Zadowolona, zeszła do kuchni, w której czekał na nią podekscytowany mąż. Nie miała pojęcia jakim cudem przez cały dzień pracy w Ministerstwie nie dowiedział się o tym, o czym huczał cały magiczny Londyn, ale była za to wdzięczna losowi i cieszyła się każdą chwilą spokoju.

Kiedy usłyszał jej kroki na schodach, zerwał się z krzesła.

- Idziemy? Nie chcę się spóźnić. - spojrzał na nią i uśmiechnął się szeroko - Pięknie wyglądasz, kochanie. Szczęściarz ze mnie, nie ma co.

XxXx

przeczytałeś? skomentuj, bardzo zależy mi na Twojej opinii