Witajcie! Naszła mnie dzisiaj wena na kolejny rozdział. Poprzedni był krótki, tak więc teraz mamy coś dłuższego. Jestem całkiem zadowolona z efektu końcowego, więc mam nadzieję, że rozdział się spodoba. Wybaczcie ewentualne błędy interpunkcyjne, to nigdy nie była moja mocna strona. A odkąd głównie piszę po angielsku, pisanie po polsku stało się większym wyzwaniem niż się spodziewałam. W każdym razie zapraszam do czytania!
MandyGrimm
- Jak on mógł mnie tak zostawić? – pociągnęła nosem długowłosa blondynka w pomarańczowym dresie.
- No już, już. Będzie dobrze, zobaczysz. – pocieszyła ją jej różowo-włosa przyjaciółka podając jej pudełko chusteczek. – Na pewno jeszcze zmieni zdanie.
- Dziękuję, Sakura-chaaaan. Jesteś najlepsza. – blondwłosa wtuliła się w jej ramię szlochając głośno.
- Eee, nie ma sprawy… Naruto…-chan? – odparła Sakura czując się nieco niezręcznie poklepując swoją nową „psiapsiółkę" po ramieniu. Minęły dwa dni odkąd Sasuke-kun bezwzględnie porzucił Naruto. Od tamtej pory Naruto odmówił wyjścia z mieszkania nawet gdyby budynek miał się zapalić. Siedział przed telewizorem jedząc lody jak stereotypowa dziewczyna, którą teraz był.
- Bez niego moje życie jest skończoooneee – zawyła Naruko, bo to chyba odpowiedni moment, żeby zacząć używać żeńskiej formy imienia Naruto (lepszego w każdym razie nie będzie).
- Od kiedy to twoje życie obraca się wokół Sasuke? – zapytała Sakura, po czym pomyślała nad tym co właśnie powiedziała – Wiesz co, jednak nieważne…
- Nie mogę się teraz poddawać. Muszę skończyć co zacząłem. Zaczęłam? Oi, Sakura-chan. Powinnam teraz mówić jak dziewczyna, nie?
- Nie każ mi odpowiadać na to pytanie… To wszystko jest zbyt dziwne jak dla mnie. – Sakura nagle zamarła doznając olśnienia – Ale z drugiej strony… Sasuke jest teraz wolny…
- Oi, Sakura-chan, o czym myślisz? – Naruko nagle odczuła niewyjaśniony niepokój.
- Powiedz, hehe, Naruko-chan, co zrobiłaś z tym zwojem, którego użyłaś do swojej przemiany? – zapytała Sakura z zagadkowym wyrazem twarzy.
- Dlaczego pytasz? – zapytała Naruko czując jak jej niepokój wzrasta.
- Ach, bez powodu. Właśnie mi się przypomniało, że jestem umówiona z Tsunade. Mogę cię zostawić samą? – zapytała wstając i kierując się w stronę wyjścia. – W każdym razie nie siedź tak bez sensu, idź potrenuj czy coś. To pa! – rzuciła na pożegnanie i wybiegła z mieszkania zostawiając Naruko samej sobie.
Naruko zmarszczyła brwi, nagle miała jakieś złe przeczucie. Nie znajdując jednak źródła owego przeczucia wzruszyła ramionami i postanowiła wreszcie się ogarnąć. Może trening to nie był taki zły pomysł.
Naruko była w trakcie wyżywania się na pniu drzewa kiedy koło niej pojawił się znienacka Sai.
- Naruto? – upewnił się wpatrując się w trenującego kolegę (koleżankę?) z drużyny 7. – Czyżbyś usiłował potwierdzić moją teorię o twoim braku penisa?
- Zamknij się Sai – wycedziła Naruko kopiąc pień z całej siły.
- Gdzie w ogóle byłeś przez ostatnie dwa dni? Mamy misję od Kakashiego…
- Mam teraz poważniejsze problemy niż misje od Kakashiego! – warknęła Naruko, która widocznie ze zrozpaczonej zmieniła się we wkurzoną.
- Okresu dostałeś czy coś? – Sai podniósł brew – Chociaż nie, nie odpowiadaj. Za to ciekawi mnie czemu jesteś dziewczyną.
- Nie twoja sprawa.
- Może się mylę, ale wydaje mi się, że jesteś zdenerwowany.
- Co ty kurwa nie powiesz?! – wybuchła Naruko, ale po chwili westchnęła – Sasuke mnie rzucił.
- Ałć. – skomentował Sai – czy ma to jakiś związek z tym jak wyglądasz? Bo jeśli tak, to jako gej numer jeden Konohy wcale mu się nie dziwię.
- Co. – Naruko spojrzała na niego pustym wzrokiem.
- No, jakby chciał chodzić z babą to by wybrał Sakurę albo Ino, co nie?
- To bardziej skomplikowana sprawa, ta postać jest mi do czegoś potrzebna. – skrzywiła się Naruko. – poza tym nie powinno mu robić różnicy jak wyglądam. Albo mnie kocha, albo nie. Nie uważasz?
- To jest bardzo trudny dylemat, wkraczamy tu na pole filozoficzne. Odpowiedziałbym ci co myślę, ale ta historia to miała być parodia, a to trochę wykracza poza konwencję, nie sądzisz?
- Do dupy ta parodia. Nie powinno być śmiesznie czy coś? Bo mnie jakoś nie do śmiechu…
- To parodia i romans, o humorze nie było mowy. – Sai pokręcił głową z dezaprobatą. – Może gdyby autorka przestała słuchać Lany Del Ray pisząc to, to nie byłoby tak poważnie.
- Dobra, czyli mówisz, że dopóki jestem dziewczyną nie mam z Sasuke szans?
- Chyba że ma jakieś ukryte heteroseksualne zapędy. A po nim akurat tego bym się nie spodziewał.
- Haha, nawet po przeczytaniu rozdziału 700?
Sai popatrzył na Naruko z ukosa.
- Już lecę do Ino zrobić jej brzydkie dziecko. Jedyna rzecz którą popieram w tym rozdziale to to, że zostajesz Hokage, zasłużyłeś sobie.
- Dzięx, ziom. – Naruko przybiła z Saiem żółwika. – Chyba nawet znalazłam rozwiązanie mojego problemu. Przynajmniej częściowe.
- Nie wiem jak pomogłem, ale nie ma za co.
Shikamaru drzemał sobie na kanapie kiedy usłyszał pukanie do drzwi. Albo raczej walenie do drzwi.
- Idę, idę! – wykrzyknął, w końcu ruszając się z kanapy. Kiedy otwarł drzwi jego oczom ukazał się Naruto z kwiatami. W męskiej postaci.
- Hej, Sakura twierdzi, że Sasuke mieszka u ciebie. Możesz go zawołać?
Shikamaru westchnął ciężko i skinął na niego żeby wszedł do środka. Sam poszedł do pokoju, z którego po chwili wyłonił się Sasuke. Kiedy zobaczył kto stoi w drzwiach, skrzywił się, ale widząc Naruto w męskiej postaci postanowił dowiedzieć się o co chodzi.
- Rok jeszcze nie minął, dobe. Co tu robisz? I co się stało z twoją pieczęcią?
- Ach, wiesz, poprosiłem Tsunade, żeby mnie odmieniła.
-Mhm. Czyli zrozumiałeś wreszcie swoją głupotę?
- Tak. Wybacz, że poszedłem do Tsunade bez twojej wiedzy. Jestem idiotą, nie zaprzeczam. To dla ciebie, na przeprosiny. – powiedział Naruto podając Sasuke kwiaty. Ten spojrzał na niego podejrzliwie ale po chwili wahania przyjął bukiet.
- Czy w ramach przeprosin uda mi się wyciągnąć cię na drinka? – zapytał Naruto z nadzieją.
- Hmm, no dobra. Niech będzie. Ale odwal coś głupiego, a pożałujesz.
Parę godzin później Naruto i Sasuke leżeli razem w swoim łóżku zmęczeni wiadomą aktywnością. Już prawie zasypiali, kiedy Naruto spojrzał na Sasuke z niepewną miną, jakby bił się z własnymi myślami. Sasuke wyczuł, że coś jest nie tak. Właściwie cały czas czuł, że coś jest nie tak, nie był tylko pewien co. Poza tym trudno było mu myśleć przez skonsumowany wcześniej alkohol.
- Czemu mam wrażenie, że zaraz zepsujesz mi humor?
- Hehe, nie wiem o czym mówisz. – Naruto zaśmiał się nerwowo.
- Ukrywasz coś – stwierdził Sasuke podejrzliwie – Gadaj co zrobiłeś.
- Ok, ale zanim cokolwiek powiem, chciałbym żebyś wiedział, że zrobiłem to dla ciebie. I żebyś popatrzył na to z większej perspektywy. I, hmm, że to z miłości. Ok?
- O nie… - jęknął Sasuke nie spodziewając się niczego dobrego.
Nagle Naruto zniknął w chmurze dymu, a na jego miejscu pojawiła się Naruko.
- Wytłumacz. – zażądał Sasuke.
- Nie byłem u Tsunade. Użyłem częściowego henge no jutsu, żeby wyglądać na te parę godzin jak dawniej. Aż dziwne, że udało mi się utrzymać tą postać przez tyle czasu i przy takiej ilości alkoholu… W każdym razie nie zrezygnuję z mojego planu, Sasuke. Nie chcę, żebyś przez związek ze mną miał rezygnować ze swojego marzenia o odbudowaniu klanu. Nie rozumiem czemu nie chcesz przyjąć mojej pomocy…
- Czekaj no chwilę, mówisz, że przemiana była częściowa? Czyli zmieniłeś się w hermafrodytę, dobrze rozumiem? I upiłeś mnie, żebym nie zauważył. Gdybym nie był na ciebie wściekły, byłbym pod wrażeniem. Niestety jestem też pijany, i nie mam siły ani ochoty wracać do Shikamaru. Więc porozmawiamy o tym rano.
„Poszło łatwiej niż myślałem." - pomyślał Naruto i zaczął zasypiać, myśląc, że teraz już wszystko pójdzie jak z płatka. Oj, jak bardzo się mylił.
