To znowu ja! Witajcie po długiej przerwie :D Ten rozdział miałam już napisany od nie wiem jak dawna, ale ciągle zapominałam go wrzucić. Poza tym, nie miałam komputera przez jakieś 2 miesiące, także stąd to opóźnienie. W tym rozdziale doświadczycie paru dziwnych konwersacji spowodowanych faktem, że nie pisałam go zupełnie na trzeźwo... Także no, miłego czytania :P


Naruto przeciągnął się leniwie. Nie pamiętał kiedy ostatnio się tak wyspał. Dobrą chwilę zajęło mu przypomnienie sobie co zaszło poprzedniej nocy. Kiedy już sobie przypomniał, a raczej przypomniała, bo przed nim życie kobiety przez najbliższy rok, spojrzał na wciąż śpiącego Sasuke i zdał sobie sprawę z tego jak bardzo miał przejebane. Bo Sasuke nie będzie zadowolony kiedy się obudzi. Naruto postanowił więc zmyć się zanim to nastąpi. Była to dobra decyzja, bo gdy był już w połowie drogi do Ichiraku (śniadanie najważniejszy posiłek dnia w końcu), usłyszał mrożący krew w żyłach krzyk „NARUTOOO!" przez co znacząco przyśpieszył kroku. Kiedy dotarł na miejsce i zamówił życiodajny ramen, zaczął zastanawiać się jak będą wyglądały następne miesiące jego życia. To jest, jeśli wszystko się udało jak powinno. W tym momencie zaczął żałować, że to jednak nie Sasuke został panienką, w końcu to on był bardziej kobiecy z ich dwójki, a autorka fanfika przerzuciła się z SasuNaru na NaruSasu już jakiś dobry czas temu, ale za późno na zmiany w tym konkretnym fanfiku. Sorry, Naruto. Naruto zaśmiał się gorzko zastanawiając się gdzie popełnił w życiu błąd by być tak wykorzystywanym przez dziewczyny, które uważają się za pisarki (do których im tak naprawdę daleko). Jego rozmyślania przerwało przybycie bardzo wkurzonego Sasuke (co by więcej nie przeklinać, jednak rating T).

- Oddawaj ramen. – wycedził Sasuke siadając gwałtownie na krześle obok tego zajętego przez Naruto. Ten, zbyt przestraszony by protestować, oddał swój ramen bez słowa. – Mnie się on bardziej należy. – dodał Sasuke siorbiąc makaron.

Po chwili milczenia przerywanego tylko siorbaniem makaronu Naruto zdobył się na odwagę by się odezwać.

- Heej, skarbie, jak się spało? – zapytał nerwowo.

- Jeszcze jedno słowo – zagroził Sasuke kończąc ramen. W końcu odstawił pustą miskę i spojrzał na Naruto krytycznie. Po dłuższej chwili powiedział:

- Jesteś pewnie z siebie strasznie zadowolony. Nie tylko udało ci się mnie wkurzyć, ale również uwieść i to częściowo w kobiecej postaci. Powiedziałbym, że to nie lada wyczyn, gdybym nie był na ciebie wściekły. – Sasuke skrzyżował ramiona na piersi – Moje pytanie brzmi: co teraz?

- E… no więc, nie myślałem, że się uda, więc nie wybiegałem aż tak daleko w przyszłość. – Naruto podrapał się w głowę zawstydzony. Sasuke tylko westchnął, wcale go to nie dziwiło. – Myślę, że teraz trzeba trochę poczekać i zobaczyć czy coś z tego będzie. Udać się do Tsunade na badania chyba, albo do Sakury, nie wiem która z nich jest mniej straszna… Generalnie nie czytam takich fanfików, więc nie jestem do końca pewien co dalej… Trzeba będzie improwizować.

- Nie mogłeś o tym pomyśleć zanim zacząłeś działać?

- To nie byłoby w moim stylu. Poza tym wena autorki jest nieokiełznana, na pewno coś wymyśli.

- O czym ty mówisz? Jaka autorka? Jakie fanfiki? Czy ty się uderzyłeś w głowę?

- Widzę, że ciągłość wydarzeń leży, zdaje się, że w ostatnim rozdziale byłeś świadom istnienia fanfików, a teraz już nie…

- Przestań łamać czwartą ścianę do cholery, to psuje wrażenie realizmu historii.

- O taaaak, bo ta historia jest tak realistyczna, że baaardzo trudno przełamać tą iluzję.

- Iluzję? Co ty wiesz o genjutsu? Powiem ci co wiesz, nic nie wiesz, bo się na tym nie znasz kompletnie.

- W ogóle nie o tym mówię. Czy to nie ty powinieneś być tym mądrym? Autorka chyba za dużo wypiła, sama nie wie co pisze.

- Idź już lepiej do Tsunade, ta rozmowa donikąd nie prowadzi.

- Za wcześnie na to, jeśli doszło do zapłodnienia, potrzeba będzie co najmniej dwóch tygodni żeby stwierdzić ciążę – powiedział Naruto od niechcenia popijając zieloną herbatę – a przynajmniej coś takiego przeczytałem w jednej z tych książek o ciąży.

- Kiedy coś takiego w ogóle przeczytałeś? – odparł Sasuke zdumiony.

- Kiedy ostatnio byłem u Shikamaru. Był zbyt leniwy, żeby ze mną gadać, więc musiałem sobie znaleźć inne zajęcie.

Naruto zamówił kolejny ramen, dla siebie i Sasuke i wkrótce zaczęli go jeść w ciszy.

- Jak to jest, że Tsunade zgodziła się na takie 'eksperymenty'? – zapytał w końcu Sasuke – ktoś już kiedyś czegoś takiego próbował?

- Nie sądzę. A przynajmniej nie ma nigdzie wzmianki o takim zastosowaniu tej techniki.

- Więc skąd wiadomo, że zadziała? – Sasuke zapytał dobitnie wpatrując się w Naruto.

- Nie wiadomo. – Naruto wzruszył ramionami – Ale Orochimaru z pewnością robił gorsze rzeczy…

Sasuke wzdrygnął się na wzmiankę o Orochimaru. To co widział kiedy był pod jego opieką nie mogło już nigdy być odzobaczone.

- Pewnie masz rację… - zgodził się w końcu.

- Hej, skoro o Orochimaru mowa! Co się z nim właściwie stało po wojnie? – zapytał Naruto zaciekawiony.

- Dobre pytanie… Pewnie przeszedł na emeryturę. Siedzi w którejś ze swoich tajnych kryjówek i popija drinki z palemką, czy coś. Albo dalej przeprowadza eksperymenty, kto go tam wie.

- Można by go teoretycznie poprosić o pomoc w całym tym procesie… Na pewno próbował już coś takiego zrobić. To wystarczająco dziwne, żeby go zainteresować.

- Chyba cię pogrzało – Sasuke spojrzał na Naruto z niedowierzaniem – Naprawdę chcesz w to mieszać Orochimaru? Nie zgadzam się na to. Nie ma mowy. Powiedzmy, że wszystko się uda. Powiedzmy, że mamy dziecko. Naprawdę sądzisz, że nie będzie chciał mu ukraść Sharingana?

- Skąd ta pewność, że nasze dziecko w ogóle będzie miało Sharingana? Może będzie wyglądać jak ja, i będzie malować po twarzach Hokage, łącznie z moją, kiedy w końcu zostanę Hokage… O boże… - Naruto urwał nagle przerażony perspektywą posiadania dziecka tak nieznośnego jak on.

- Co, nagle cię olśniło jaki to zły pomysł? – zapytał Sasuke z miną „a nie mówiłem?".

- Cała nadzieja w twoich genach… - Naruto spojrzał na Sasuke, dalej nie otrząśnięty ze swojej strasznej wizji przyszłości.

Sasuke westchnął ciężko wracając do swojego ramenu. Przyszłość nie wyglądała dla niego zbyt kolorowo.

- Heloł, lejdis. – odezwał się dobrze znany chłopakom głos za ich plecami.

- „Lejdis"? – uniósł brew Sasuke.

- Wow, Sakura mówiła prawdę, serio jesteś laską, ziom. – powiedział Kiba do Naruto przybijając z nim żółwika na przywitanie.

- No, powiem ci, ciekawe przeżycie – Naruto wyszczerzył zęby w uśmiechu.

- Przyszedłeś tu w jakimś konkretnym celu? – zapytał zirytowany Sasuke.

- A, racja, Naruto, masz iść do Tsunade na jakieś badania. Będą na tobie przeprowadzać jakieś eksperymenty czy coś.

- Eksperymenty? – Naruto zrobił wielkie oczy. – Jakie eksperymenty?

- A bo ja wiem? – Kiba wzruszył ramionami – ja tylko przekazuję wiadomość.

Naruto spojrzał na Sasuke ze strachem w oczach, oczekując jakichkolwiek oznak współczucia. Oczywiście nie znalazł niczego takiego na twarzy swojego chłopaka. Ciężko przełknął więc ślinę i ruszył w stronę szpitala gdzie oczekiwało na niego nieznane.


Ach, dramatyczne zakończenie rozdziału, czyż nie? Nie wiem kiedy kolejny update, ale na pewno pojawi się szybciej jeśli zostawicie mi jakiś komentarz po przeczytaniu. Byłabym w każdym razie bardzo wdzięczna :) A na razie żegnam się z wami i do zobaczenia w następnym rozdziale.