Dedykuję Sarze R. za wspaniałą zabawę :)


Severus wszedł do ich wspólnych komnat, zastanawiając się, co zastanie. Kłótnia dzisiejszego ranka była jak huragan, co grzebie pod sobą wszystko co dobre, na czym budowali ich związek. Severus zdawał sobie sprawę, iż nie jest najbardziej emocjonalnym mężczyzną, jednak myślał, że Potter to rozumie. Sytuacja tymczasem kreowała się całkiem inaczej i skłamałby, gdyby stwierdził, że go to nie obchodzi. Martwił się. Wszystkim. Tym, że ilekroć próbuje otworzyć usta – z nich nie wydobywa się żaden dźwięk, a gdy już próbuje coś nieśmiało wyszeptać – Harry już śpi. Tym, że krępują go drobne nawet gesty i wszystkie propozycje wychodzą od jego kochanka. Tym – w końcu, że sam przed sobą musiał wreszcie przyznać, iż nie wyobraża sobie życia bez Harry'ego. Jego wyskoków, śmiałości, energii.
Wszedł do sypialni, którą dzielili od paru miesięcy i niemal od razu dostrzegł białą kopertę na poduszce. Drżącymi dłońmi, w których nikt nie poznałby podstawowego narzędzia pracy Mistrza Eliksirów, wyjął niewielki liścik.

Jestem
jak wyschnięte koryto rzeczne
czekam na krople twojej miłości –
lecz deszcz nie chce spaść…
Przeklinam
chmury zaklęte w okowach
starożytnych bóstw –
lecz deszcz nie chce padać…
Modlę się
by mgła – ten dobry omen
dała mi wytchnienie –
lecz deszcz wciąż nie pada…
Pozwalam
piaskom pustyni pogrzebać mnie żywcem
- deszcze nie spadł… ani jedna kropla -
co miała ukoić mój ból…

Opadł na fotel, wypuszczając pergamin z dłoni. Chłód jego własnych komnat nigdy nie wydał mu się tak bardzo dojmujący, jak w tej chwili.