dla Slayerki, bo poddała mi pomysł...
Życie bez Pottera, takie jakim go pamiętał, nie wróciło. Wcześniej, gdy był sam i nawet nie myślał o tym, że Złoty Chłopiec kiedykolwiek zawita do jego serca - wstawał rano i zastanawiał się głównie nad tym czy Flitwick zdążył już wypić jego kawę, a Trelawney wyszła z pokoju nauczycielskiego. Potem zazwyczaj szedł do łazienki i po porannych ablucjach próbował wyłudzić od skrzatów śniadanie, ale rozkaz Albusa był dla nich święty i zmuszony był udać się do Wielkiej Sali, by pożywić się w pozostałymi, choć jednocześnie ostatnimi, których chciałby widzieć o tak wczesnej porze.
Więc życie bez Pottera, takie jakim go pamiętał, nie wróciło. Wstawał rano i leżał kilka minut w łóżku, zastanawiając się czy mężczyzna wyszedł już z pokoju nauczycielskiego. Nie, żeby nie chciał go spotkać. Wręcz przeciwnie. Od kilku dni mijali się i Severus przestał wierzyć w przypadek, gdy Potter aportował się ze swojej klasy, łamiąc jakimś cudem bariery, które okalały szkołę i działały na jej pole deportacyjne od ponad setek lat. W takich chwilach jak ta - przypominał sobie dlaczego to właśnie Harry pokonał Voldemorta.
Tym razem nie mogło go to jednak cieszyć, bo jego życie nie wróciło na dawny tor. Nie, żeby tego oczekiwał.
Leżał więc na łóżku - pustym i zimnym, i zastanawiał się do czego ich to wszystko doprowadziło.
Gdy podjął decyzję - wiedział już, że jest spóźniony na własne zajęcia, a przerażeni uczniowie wszczną alarm.
ooo
Severus zawinął pergamin i zapieczętował go swoim sygnetem, szepcząc odpowiednie zaklęcie. Pozostało mu tylko czekać i rozdać jakieś pięćdziesiąt szlabanów rozszalałym uczniom, którzy wyważyli pod jego nieobecność drzwi do magazynu.
Jesteś...
jak liść nagietka
pod moimi dłońmi tak giętki...
niczym krojona
figa abisyńska
w równych kawałkach
jak kruszone perły
sok z pijawek
korzeń imbiru...
Jesteś wszystkim czego potrzebuję...
Wróć do mnie
S.S.
ooo
Kiedy Severus Snape wrócił wieczorem do swoich komnat, Harry już tam był. Leżał przykryty kołdrą na ich wspólnym łóżku. Na jego widok poklepał wolne miejsce obok siebie, a gdy Severus je zajął, pocałował go w policzek.
- To było naprawdę okropne - westchnął.
Mistrz Eliksirów prychnął.
- To był... - zaczął, ale Harry mu przerwał.
- ... przepis na amortencję - dopowiedział resztę.
