dla Liberi za podsunięcie kolejnego słowa ;)


Severus przyglądał się jak jego kochanek zagryza wargi, głowiąc się nad czymś. Przyrzekł sobie już kilka dni temu, że nie zapyta, dopóki ten sam do niego nie przyjdzie, ale Harry siedział na kanapie od przeszło pół godziny, a to już samo w sobie było martwiące.
- Dobrze. Co się stało? - Poddał się wreszcie.
Rozczochrana głowa podskoczyła na dźwięk jego głosu.
- Nie wiem co to jest sofizmat.
Severus westchnął, zaplatając dłonie na piersi.
- To sztuka wykręcania kota ogonem - wyjaśnił chłodno.
Potter zbladł, a potem pozieleniał na twarzy odłożywszy książkę jak najdalej od siebie.

- Uspokój się - warknął Snape. - To metafora.
Odpowiedziało mu pytające spojrzenie.