Dzień dobry, cześć i czołem, tu ZJeM. :)
Piszę tę krótką notką po miesiącach wątpliwości, zastanawiania się i wielu prób przywrócenia sobie dawnego entuzjazmu… Niestety, nie udało się.
Od dziś „Ucieczka" będzie widniała w zasobach Internetu z dopiskiem „nieokreślony hiatus"…
Nie robię tego dlatego, że (jak 90% fandomu PJO) przestałam kochać Leynę. Ten ship był i zawsze będzie jednym z najważniejszych pairingów w moim życiu jako fanki, to się nigdy nie zmieni!
Potrzebuję wolności od tego cichego głosiku z tyłu głowy, który robi mi co rusz wyrzuty, że nie staram się z tą historią tak, jak ona na to zasługuje. Tego złośliwego szeptu, który potrafił nawet w chwilach co większego zabiegania, nagromadzenia stresu, obrzydzić mi choćby tylko maleńką odrobinkę największą miłość mojego życia - podążanie medyczną ścieżką, na której końcu czeka ukochana neurochirurgia…
To nie znaczy, że nigdy już nic do „Ucieczki" nie napiszę, ze mną nigdy nic nie wiadomo… Ale ten scenariusz staje się od dziś mniej prawdopodobny, niż możliwy.
No cóż… Zawsze wiedziałam, że w moim sercu królują miniaturki różnej maści…
Dziękuję Wam najbardziej na świecie, z całego serca, za okazane mi do tej pory wsparcie i śledzenie tej formy wyrażania mojej nieustającej miłości do pisania jako najlepszego istniejącego sposobu komunikacji i upustu kreatywności! ;)
Jeśli ktoś z Was chciałby dowiedzieć się, jakie były moje mgliste plany na tę historię, możecie być pewni, że odpowiem na każdą formę wiadomości! A gdyby ktoś chciał się nawet pokusić o kontynuowanie tego, co ja zaczęłam, byłabym zaszczycona… ;D
A póki co…
Dziękuję raz jeszcze i, mam nadzieję, do rychłego zobaczenia przy tej czy innej okazji!
ZJeM
