p data-p-id="cf4cdac62091e4415d906987ce8d2388" Tamtej nocy prawie nie zmrużyła oczu. Odtwarzała raz po raz wszystkie szczegóły, nadal nie mogąc zrozumieć, skąd wzięło się u niej tyle spragnienia; tyle naglących potrzeb i myśli, które nie pozwalały się zignorować. Jakby ponownie stała się więźniem własnych uczuć i emocji – zbyt silnych, by nad nimi zapanować, i zbyt nęcących, by móc się im oprzeć. I mimo że nie potrafiła rozpoznać całkiem ich natury, odróżnić dobrych od złych, nie mogła zaprzeczyć, że w głębi ducha chciała iść za ich głosem, dać się ponieść, nie przejmować się choć raz konsekwencjami i cieszyć czystą, namiętną naturą tej jednej aury. Strach jednak ostrzegał. Nie dał zapomnieć o przeszłości, o starych bliznach i nieznikającym bólu, o otwierających się raz na jakiś czas ranach. Dlatego słuchała. Póki całkiem nie straciła głowy, słuchała – by już nie wpaść we własne sidła./p
p data-p-id="25bc089968585f5902b449671df3f8bf" Rankiem jednak odważyła się wyjść z bezpiecznego zacisza pokoju. Gdy posiadłość ledwie co budziła się do życia, Eris wymknęła się na rozległe, zielone tereny parku i przysiadła na szczycie niewielkiego wzgórza. Musiała się wyciszyć. Zajrzeć w głąb własnej aury i odnaleźć wszystko, co mogło jej dać odpowiedzi. Chciała zrozumieć, choć równocześnie bała się, że to wcale nie okaże się pomocne./p
p data-p-id="870cb82c10390792798975c70099f5cf" Odetchnęła, biorąc głęboki wdech. Odliczyła i powoli wypuściła powietrze. Spokojnie, bez pośpiechu kontynuowała tę sekwencję, skupiając się na wykonywanych oddechach tak długo, aż wszelkie napięcie opuściło jej ciało. Z pewnym niezadowoleniem odnotowała, że zajęło to dłużej, niż gdy medytowała przed przyjazdem do Instytutu, ale na szczęście daleko było temu do czasu, jaki na samym początku musiała poświęcić. Kiedyś samo skupienie się wymagało niezwykłego wysiłku – teraz przy odpowiednim poziomie potrafiła odciąć się od świata, by zupełnie zajrzeć wewnątrz siebie. Tak, jak tego dnia potrzebowała./p
p data-p-id="b4955f63381e8edb2affb9476d55872d" Mimo całkiem zniesionych barier, wytłumiła wszystkie możliwe bodźce innych aur, które mogły się pojawić wokół, i wsłuchała się w powstałą ciszę. Po krótkiej chwili usłyszała delikatne buzowanie na granicy słuchu, potem mocniejsze i mocniejsze, wypełnione wszelkiego rodzaju wibracjami i falami. Czuła je, czuła, że pochodzą od niej, że są częścią jej aury i energii, która teraz mrowiła przyjemnie skórę. W dość niezrozumiały sposób wiedziała, jakie barwy ją otaczały – czerwień przeplatająca się z pomarańczą i złotem u nasady, podszyta bladym błękitem wschodu, oraz otaczający to wszystko głęboki fiolet. Serce zabiło w piersi Eris nieco mocniej. Ten kolor kojarzył jej się teraz tylko z jedną osobą.../p
p data-p-id="b243ac0a226aa67de3ddd01b9c85bbbf" Wzięła głębszy oddech i powoli wypuściła powietrze. Musiała całkiem oczyścić myśli, nie pozwolić, by wspomnienia nocy zamąciły spokój. Kilka oddechów później zdołała zapanować nad swoim ciałem i znów przyjrzała się barwom, tym razem jednak zaglądając głębiej, pod zewnętrzną otoczkę, w bardziej stałą energię. Szukała czegoś, co odbiegało od normy – czegoś, czego wcześniej nie widziała. I znalazła. Jeszcze większe pokłady złota, krwistej czerwieni i głębokiego fioletu, przeplatające się z sobą, pulsujące, wibrujące silną, choć nerwową i przerywaną melodią. Pełną nadziei, namiętności, pragnienia, ale też niepewności. A z tego... z tego dojrzała wyłaniającą się nitkę, cieniutką niczym pajęcza sieć, ledwie dostrzegalną. Drżała i chwiała się niczym poruszana nieodczuwalnym wiatrem, migotała czerwienią i fioletem, to pojawiając się, to niknąc. Im dłużej jej się przyglądała, tym wyraźnie zaczynała czuć, czym była. A nitka stabilizowała się. Robiła się wyraźniejsza i wyraźniejsza, z każdym, coraz szybszym uderzeniem serca Eris emanując ciepłem, bliskością i tak dobrze znaną jej energią.../p
p data-p-id="24c27576327d69c6b2b7b60d4b92240e" Drgnęła, nagle czując zmianę w swoim otoczeniu. Inna nić mignęła Eris przed oczami i już wiedziała, kto się zbliżał. Powoli odetchnęła, nie pozwalając się za bardzo rozproszyć przybyszowi./p
p data-p-id="4317e46f26e33f0dff5a9f9ad553127b" Patrick ostrożnie przysiadł obok, mimo to doskonale słyszała wszystkie jego ruchy i wibracje aury. Coś było nie tak. Czuła wyraźne, nierówne, wręcz nerwowe drgania, które emanowały od niego tak silnie, że prawie zaczynały na nią wpływać. I mogła sobie wyobrazić, jak blady błękit wraz z granatem ciemniejącego nieba buzują pośród pastelowych barw. W dodatku zamiast, jak zazwyczaj, wyciszyć się i dołączyć do medytacji, ciągle się wiercił. Strzepywał pyłki z ubrań, przeczesywał ciemne włosy i zerkał na Eris. Wręcz widziała w umyśle, jak wwierca w nią spojrzenie./p
p data-p-id="6c5828d2c910ac0368bbe194ef28d12a" Westchnęła przeciągle, opuszczając nieco ramiona i rozciągając palce. Wycofała się z własnej energii, by skupić na bracie./p
p data-p-id="befbf2a0301272951f1da3dc7b2a946b" – O co chodzi? – zapytała bez ogródek, zerkając spod jednej powieki./p
p data-p-id="5fec10010f5d9f0b5a00a2cfada10c4b" Przez chwilę jeszcze wiercił się, skubiąc materiał spodni, aż w końcu zmarszczył brwi i spojrzał na siostrę./p
p data-p-id="3db7afb57b3909adb15dbd55cee4e0be" – Słyszałem cię – oznajmił poważnie./p
p data-p-id="02571bb2a55c4e9e65c36f0672dcb615" Eris spięła się lekko, ale nadal siedziała nieporuszona, z zamkniętymi oczami. Przecież to jeszcze nie znaczyło, że jakimś cudem wiedział, co zaszło ledwie kilka godzin wcześniej. Może za to jakoś dowiedział się o tym, jak Remy nakrył ją w sali, gdy tańczyła, i z pełną premedytacją pozwoliła, by ją obserwował. Chciała tylko wiedzieć, czy pokerzysta wpadnie w trans – jak wszyscy inni, którzy podpatrzyli empatkę w podobnych chwilach. Ale zdawał się być na to całkiem odporny. A to poprowadziło do ciekawości, której nie potrafiła zahamować.../p
p data-p-id="bd876b162514abe110ec901fa9f118fb" Przygryzła wnętrze policzka, postanawiając grać na zwłokę./p
p data-p-id="c4e9e0c5f84ea60a961129c4c6a087a9" – Ćwiczyłam trochę na sali, ale żeby to było zar.../p
p data-p-id="79570cfc00a33e085d3636cca3212772" – W nocy, Eris – przerwał jej – jak trzaskasz drzwiami. I widziałem, jak wbiegasz tylnym wejściem, jakby cię diabli gonili. – Wzdrygnęła się, wypuszczając drżący oddech z płuc. Teraz już mogła mieć pewność, skąd wzięły się nerwowe wibracje jego aury. Patrick się martwił. A kiedy on się martwił, nie odpuszczał. – Co się stało?/p
p data-p-id="800f8d642418bb34ec3fc71805cf2bd7" Ponownie westchnęła, spuszczając wzrok na swoje skrzyżowane nogi. Oparła twarz na dłoniach i przeczesała nerwowo włosy – naprawdę nie miała ochoty o tym mówić. Patrick znów pokręcił się na swoim miejscu, a jego głos zabrzmiał nieco agresywniej, gdy znów się odezwał:/p
p data-p-id="7c53573d696dadfb6466c36159ddbab5" – To przez tego podrywacza, prawda? Tego całego... Gambita, czy jak mu tam.../p
p data-p-id="1c2ebe401fbcf717520da0f6d7a00af7" Uniosła wzrok na brata, nieco zaskoczona. Widział ich razem tylko parę razy w ciągu ostatniego tygodnia, który zdążył tu spędzić, ale żeby już tyle dostrzegł? Skrzywił się nieco, patrząc na nią znacząco./p
p data-p-id="2d3a37a18ec47872c7384b5d55b00330" – To widać na kilometr, Eris. A ja znam taki typ. Zdobędzie, co będzie chciał, i cię zostawi, powinnaś wiedzieć – sarknął. – Nie jest nic wart.../p
p data-p-id="fe1a307fac5c96788c70c7428862f32b" – Przestań! – syknęła, sama marszcząc groźnie brwi. – Wcale go nie znasz./p
p data-p-id="5b5b369a85e53426401210d3614588e2" – A ty znasz?/p
p data-p-id="62ef7683731ea05cf62a74d4b7355b44" Zawahała się tylko na chwilę./p
p data-p-id="79a41d84a5a17f5e8e7f47446f66ee29" – Trochę – mruknęła, natychmiast dodając: – Na pewno lepiej niż ty. Uratował mnie z tej cholernej bazy, nie mówiłam ci już? – Westchnął, jednak jego bojowa poza nic a nic się nie zmieniła. – Nie jest taki.../p
p data-p-id="b7c11f6f58dd7d319453db9ad35a9191" Chciała w to wierzyć. Tak bardzo chciała w to wierzyć... Zwłaszcza gdy przypominała sobie czystą, palącą wibrację jego aury i energię, w pobliżu której zawsze czuła się bardziej żywa niż zwykle. Czy to mogły być złe znaki? A może były tylko wabikiem? Tylko skąd mogła wiedzieć?/p
p data-p-id="78b38555f592a34866dc93a414f7e429" – To się nie wyklucza – odmruknął Patrick, przerywając myślom Eris. – Popatrz na to z mojej perspektywy, przecież umiesz. Wracasz w środku nocy, prawdopodobnie zapłakana, uciekając w totalnym popłochu, a jakiś czas potem on wraca z dokładnie tego samego miejsca. Przypadek? Nie wierzę. A ty jeszcze go bronisz!/p
p data-p-id="255a19c98aa06f763dfbed046e6c5303" Zacisnęła wargi. Bojowe nastawienie Patricka zaczęło jej się udzielać, choć bardzo tego nie lubiła./p
p data-p-id="a36aa20ecaeca6ebea29f971d6f433bf" – To nie była tylko jego wina... – wydusiła przez zęby, zaraz potem pocierając skronie nerwowo. Oboje wiedzieli, co to oznacza. Chłopak od razu nieco się uspokoił, wzdychając cicho./p
p data-p-id="bfd1057b7c233c6feb6c284e955d5abb" – Nie podoba mi się to, Eris – wymruczał, prawie jak naburmuszone dziecko. Stosowała na nim dobrze znany mu chwyt, jednak widząc go, nigdy nie odważyłby się zignorować. Spojrzał na siostrę z ukosa, a troska i zmartwienie wręcz krzyczały z całej jego postawy. – Bądź ostrożna, okey? Wolałbym nie patrzeć, jak znów coś cię niszczy.../p
p data-p-id="d9a4fd60373d62f0af69d72618abddf4" – Staram się, naprawdę się staram... – odpowiedziała niemrawo i po chwili poczuła, jak obejmuje ją ramię Patricka. Oparła się o niego, wczuwając w delikatną, pocieszającą aurę./p
p data-p-id="434b47aec5f966b2dbee2a93fe6d02b5" – Jak coś ci zrobi, to go spalę. Na popiół./p
p data-p-id="f9ae317f6f326629a533d946225d2a63" Parsknęła cicho. „To nie byłoby takie łatwe, jak sądzisz", pomyślała również, jednak nie dodała tego na głos./p
p data-p-id="562d39a575901c8cb36e0dc869074e75" – Profesor powiedział, że może mi pomóc z opanowaniem hipnozy i przepływu emocji – wypaliła, na co Patrick wyraźnie się ożywił./p
p data-p-id="3d22d3a31ba9cf62072f6b94e10c2ffd" – Serio? To mam nadzieję, że przyjęłaś jego propozycję. – Pokiwała głową z lekkim uśmiechem. – Bardzo dobrze, może w końcu będziesz miała trochę spokoju./p
p data-p-id="1cda3ad6ad2acc0214808408db1c458f" – Ty z kimś ćwiczysz? – podpytała, kierowana ciekawością wywołaną przez kilka słów pewnego srebrnego chłopaka. Patrick też skinął na potwierdzenie./p
p data-p-id="e1c75f8faea870030ca1d1934bf5576c" – Alex zaproponował, że mi pomoże. Póki co nie miał czasu, ale za kilka dni ponoć mamy zacząć./p
p data-p-id="3d412355e364eaec06697786bfe9efe0" – Cieszę się – powiedziała, prostując się i patrząc na brata ze szczerym, ciepłym uśmiechem, może trochę smutnym. – Może on będzie w stanie cię lepiej pokierować./p
p data-p-id="d42861e8ff584ac784da1c99548d7784" – Dajże spokój – mruknął. – Zrobiłaś, co mogłaś. Przynajmniej nie spowodowałem więcej niż dwa pożary, zawsze coś, nie? – Uśmiechnął się uroczo, dobrze wiedząc, że to zawsze ją zmiękczało. Pokręciła głową, ale odwzajemniła gest. Nie potrafiła inaczej./p
p data-p-id="83b1456c4fea59b30bc6745be1c56e31" – To co? – podjęła. – Pomedytujesz jeszcze ze mną?/p
p data-p-id="1e713fc860e902a9ae9558e1567598bc" Westchnął przeciągle, niczym w najgorszych bólach, na co Eris tylko się zaśmiała. Ale i tak został. Skazał się na to./p
p data-p-id="800f995cd467c3cb8fcc0430ee60a5c4" Po drugiej stronie parku, za szerokim, tylnym dziedzińcem, z Instytutu powoli zaczynali wychodzić uczniowie spragnieni pięknej pogody i nieliczni opiekunowie, gotowi doglądać młodych mutantów lub zająć się własnymi sprawami. Mało kto zwracał uwagę na dwie samotne figurki przesiadujące w niemal całkowitym bezruchu na szczycie wzgórza. Przysłaniał ich cień ogromnego dębu, a wokół wzniesienia również stało wiele podobnych drzew, kryjących rodzeństwo przed nieuważnymi obserwatorami. Kto jednak dojrzał ich w oddali, raczej wzruszał ramionami i szedł dalej – prócz jednej osoby./p
p data-p-id="631d84b4b6b71ff366f15ba1070353ca" Remy nie był rannym ptaszkiem. Co prawda nie potrzebował wiele snu z powodu przepełniającej jego organizm energii, nawet jeśli całą noc spędził aktywnie, ale spać zdecydowanie lubił, zwłaszcza do godzin popołudniowych. Wstając wraz z pełnym słońcem na niebie, czuł się zawsze bardziej żywy i pełen optymizmu. Spanie jednak było zupełnie czymś inny niż bezczynne leżenie pośród pościeli, którego to już zdecydowanie nie lubił – chyba że w miłym towarzystwie. A tej nocy nie mógł zasnąć. Miał wrażenie, jakby przez wszystkie te godzinny nawet nie zmrużył oka, w pełni rozbudzony analizując każdy możliwy szczegół zajścia na moście. I kiedy w końcu wyszedł na poranne słońce, wyglądał niemal jak cień samego siebie./p
p data-p-id="96282a75d56a9407164a6edfa2747d53" Zrezygnowany przysiadł na jednej z drewnianych ławek w cieniu rozłożystego drzewa, gdzie nie drażniły go ostre promienie światła. Podwinął rękawy koszuli i przesunął dłonią po szyi, wzdychając głęboko pod nosem. Przechadzający się obok z rzadka uczniowie posyłali mu dziwne, na wpół współczujące, na wpół zaciekawione spojrzenia, nikt jednak nie odważył się podejść. I dziękował im za to w duchu./p
p data-p-id="3ac1ca05043c64de4fdbb14aba3d8321" Odgarnąwszy z czoła ciemne kosmyki, w końcu podniósł głowę i rozejrzał się w poszukiwaniu czegokolwiek, co zdołałoby go rozproszyć. Oczywiście jego wzrok sam niemal od razu wyłapał dwie siedzące na wzgórzu postaci i bezbłędnie je rozpoznał. Zacisnął szczękę, jakoś hamując cisnące mu się na usta przekleństwa. Patrick go nie polubił, Remy wiedział to doskonale, a jeśli jakimś cudem widział lub w jakikolwiek sposób się dowiedział... Westchnął, przecierając twarz rękami, i tak został. Może to nie był jednak dobry pomysł z tym wychodzeniem.../p
p data-p-id="634862d728ab757cc6d0332eb353d386" – Co znowu zrobiłeś, Gumbo? – gburowaty głos Wolverine'a rozległ się tuż przy jego boku i nie drgnął tylko dlatego, że było mu teraz wyjątkowo wszystko jedno./p
p data-p-id="4ea276bff70be1f3ca11bf43c493bc40" Nie odpowiedział, a zaraz potem poczuł, jak Logan przysiada się obok. Oczywiście, w ręku miał cygaro, jakże by inaczej./p
p data-p-id="374e61f42c14cc1eda955964220ae699" – Wyglądasz jakbyś był chory, wiesz? – dodał chrapliwie, uważnie taksując pokerzystę wzrokiem. – Dziwię się, że w ogóle się pokazujesz w takim stanie./p
p data-p-id="1b3f5a0d81eb7605b5e75752df662f1c" Wyprostował się nieco, opuszczając oparte na kolanach dłonie i znów zerkając w stronę wzgórza./p
p data-p-id="b6ac4ec11c7c3f6c4952e31a8a53c624" – Może i jestem chory, mon ami, może i jestem – mruknął. Przez chwilę wiercił dziurę w plecach Eris, po czym westchnął cicho. – Ale ukrywanie się w niczym nie pomoże.../p
p data-p-id="3cc8185d4d7f1a586825f7b36bba358d" – Chyba że jest się złodziejem – wytknął mu Wolverine. Remy prawie parsknął śmiechem na prawdziwość i zarazem ironię tego wszystkiego./p
p data-p-id="7ad9c482a530d6bcd80a2eb24e20a5fb" – Oui, to prawda – przyznał z lekkim uśmiechem, lecz ten szybko znikł z jego twarzy./p
p data-p-id="b904dc7c6008e82f324fdcae5b386e87" Srebrna smuga przecięła powietrze i już niecałą sekundę później obok dwóch postaci pojawiła się kolejna. Peter w swoim widowiskowym stylu przysiadł się do rodzeństwa i zaczął im solidnie przeszkadzać, aż musieli przerwać swoje zajęcie. Początkowo wyglądali na bardzo niepocieszonych, szybko jednak ogromny entuzjazm srebrnego sprintera wprawił ich w dobry humor i śmiali się z czegoś wspólnie. Przynajmniej tak to z daleka wyglądało. Tylko że kiedy przypadkiem Eris obejrzała się i Remy napotkał jej wzrok, odwróciła się tak szybko, jakby ją sparzył. Znów bezsilnie zacisnął szczękę i ledwie zdławił ochotę, by do nich podejść./p
p data-p-id="f8f0b5bb459e78ccdd517c89f2d472aa" Obok Wolverine w końcu zwrócił większą uwagę na to, co tak zaabsorbowało Gambita i westchnął głęboko./p
p data-p-id="34921352344eecf134302a36f723f8bb" – No więc – podjął ponownie – co zrobiłeś, Cajun? Bo ta reakcja raczej nie bierze się z niczego. – Wskazał krótko na spiętą pozycję empatki i spojrzał z ukosa na towarzysza./p
p data-p-id="59c3be9bc260b0ebc5229c255dab5285" Szczerze mówiąc, Remy nie do końca wiedział. Głowił się nad tym całą resztę nocy, ale i tak nic mu to nie dało. Z ciężkim oddechem bezsilności opadł na oparcie ławki./p
p data-p-id="6f29fd07386f585969d8e7927b11f9e8" – Chyba się pośpieszyłem – wyznał po chwili, w trochę nerwowym geście odgarniając ciemne kosmyki z twarzy. – Albo źle odczytałem znaki – dodał, kwaśno i z goryczą równocześnie./p
p data-p-id="e14f931e96635dd7bcce1b6406d09110" – Ty? Niemożliwe – zakpił Logan, jakby lekko rozbawiony tym stwierdzeniem. Remy za to posłał mu zimne spojrzenie i na to westchnął cicho. – Słuchaj, Cajun, ty tu jesteś ekspertem. Nie znam jej za bardzo, ale co mogę powiedzieć, to że zupełnie nie przypomina tego typu, za którym zapewne najwięcej się uganiałeś./p
p data-p-id="72df2db9a293b404a937b2233ed6160f" To nieco ubodło Remy'ego, choć nie za bardzo wiedział dlaczego. Mimo wszystko w słowach Logana kryło się ziarno prawdy – co nie znaczyło, że zamierzał to przyznać./p
p data-p-id="68e04ed11f57c6273879cbfd5779c9e4" – Niby skąd możesz to wiedzieć, Wolverine? – Uniósł brew z twardym spojrzeniem utkwionym w jego sylwetce. Ten wzruszył ramionami w dość zbywającym geście./p
p data-p-id="ab74372b0886264b23cc1df58bf7c599" – Domyślam się – odparł, jak gdyby nigdy nic. – Widać, że dziewczyna ma olej w głowie i trochę przeszła. No i ma się na baczności, nawet jeśli tego za bardzo nie pokazuje – potrafię to wyczuć. A mimo to się z tobą zadaje.– Pokręcił głową, spoglądając na sylwetkę Eris./p
p data-p-id="46c405c3ccc437fddc876daf1cd4ecd9" – Coś sugerujesz? – odparł zimno Gambit, a jego głos chyba po raz pierwszy stał się tak gładki i ostry. Trochę to zaskoczyło Logana. Kiedy spojrzał na pokerzystę, w czerwonych oczach dojrzał też niebezpieczny błysk, który zdecydowanie mu się nie spodobał./p
p data-p-id="866be7610a6384f91d10676d2ba3e1cf" – Jakbyś nie wiedział – sarknął Wolverine. – Wiesz dobrze, jakie wrażenie sprawiasz. Dziewczyna miała prawo się wystraszyć./p
p data-p-id="784d47a142d250cbf9293dfa02bc11d1" Teraz to już prawie fioletowe iskry zaczynały skrzyć się na opuszkach palców Remy'ego, póki siłą nie zmusił energii do pozostania na miejscu. Nawet nie zauważył, jak zaalarmowana Eris znów odwraca się w jego stronę./p
p data-p-id="753b4897cf7a4949376f5fc4c48870a6" – Nigdy nie pogrywałem z niczyimi uczuciami, jeśli to sugerujesz – wycedził, zaciskając dłonie w pięści. Logan wzruszył ramionami, bardziej zaaferowany swoim cygarem niż nim./p
p data-p-id="1377f34a4611b9ab286a49cef40234be" – Ona tego nie wie – podsumował po prostu i mimo gotującej się w Gambicie złości, ten skrycie musiał przyznać Loganowi rację./p
p data-p-id="aea108997393b9e13a704bd3aad38d70" Wypuścił powietrze nosem w długim, powolnym oddechu i na chwilę przymknął powieki, by całkowicie się uspokoić. Gdy w końcu nie czuł już naglącego przyciągania energii, rozluźnił dłonie i podniósł wzrok. A wtedy w końcu dojrzał, jak ciemne oczy przyglądają mu się z daleka./p
p data-p-id="95b1b9f3cb7d9a5294d75e5734d3fd39" Znieruchomiał, rozchylając nieco wargi, jakby chciał coś powiedzieć. Eris była na wpół do niego obrócona i miał wrażenie, że niemal chciała się podnieść ze swojego miejsca. Obok niej Patrick i Peter żywo coś opowiadali, jednak nie zwracała na nich większej uwagi. Przez krótką chwilę wpatrywali się w siebie, tylko na wpół świadomi otaczającego ich świata, póki okrutnie wdarł się miedzy nich. Akurat, gdy Remy był już gotów się podnieść i, nie zważając totalnie na nic, postawić wszystko na jedną kartę, Patrick zburzył całą intymność tego nikłego kontaktu i Eris ponownie zwróciła się do chłopaków, nerwowo przeczesują włosy. Zaraz potem jej brat odkrył, w kogo się wpatrywała, i posłał Gambitowi wściekłe spojrzenie. Nie nieprzychylne ani nawet zniesmaczone, po prostu wściekłe. Remy znów zacisnął szczęki i zmełł wszelkie cisnące się na język przekleństwa. Nim zdołał cokolwiek zrobić, cała trójka wstała i skierowała się do Instytutu. Eris usilnie unikała jego wzroku, ale czerwone oczy nie odrywały się od niej przez całą drogę, aż zniknęła za murami./p
p data-p-id="584664e4e396081858aa2562d1031025" Wolverine obserwował to ze swojego miejsca z nieodgadnioną miną. Nie wtykał nigdy nosa w nieswoje sprawy i niekoniecznie interesował się życiem prywatnym innych, czasem jednak dawał za wygraną ciekawości. A w jakiś sposób zaangażowany Cajun wydał mu się dość ciekawym zjawiskiem – choć tak naprawdę nie znał go długo i nie mógł wiedzieć, jak to z nim naprawdę wyglądało. Nie, żeby go to specjalnie obchodziło. Choć tak naprawdę polubił nieco i tego cwanego pokerzystę, i delikatną empatkę, ale do niczego by się nie przyznał./p
p data-p-id="6530db7c7b1d4b116522ff308090ab48" – I co? – podjął znów po chwili. Trochę nieobecne, czerwone spojrzenie zwróciło się na niego, a zaraz potem Gambit zmarszczył brwi pytająco. Logan skinął w kierunku, gdzie zniknęła Eris. – Zamierzasz coś z tym zrobić?/p
p data-p-id="489fa03a6b4c86898109444c55dc9c91" Remy wyprostował się, a jego twarz nabrała bardziej zaciętego wyrazu. Było to widać w całej postawie i nagle Wolverine nie był pewny, czy dobrze zrobił./p
p data-p-id="96ab5b80ec80d740771667be1103b4f8" – Oui, zamierzam – odparł spokojnie, po czym podniósł się z ławki. – Nie zwykłem zostawiać za sobą niedokończonych spraw. Dzięki za towarzystwo, mon ami./p
p data-p-id="c7ee1be8fab26d07b9278930a1632960" Skłonił ku niemu lekko głowę i już zamierzał odejść, gdy głos Logana go zatrzymał:/p
p data-p-id="2738d074966a228e4e5bafc85fa7a018" – Nie moja sprawa – zaczął, sprawnie odzyskując uwagę Gambita – ale lepiej zastanów się, czego naprawdę chcesz od tej dziewczyny, Cajun. Nie potrzebujemy tu kolejnego dramatu./p
p data-p-id="fcb55331438894273a91dcc8fc0905e3" Nieoczekiwanie uśmiech wykwitł na wargach Remy'ego, zdecydowany i nawet w pewien sposób zadowolony./p
p data-p-id="70bd8ebaf4fa59bf649b4646f2171665" – Nie ma strachu, mon ami, dobrze wiem – odpowiedział miękko, w ten charakterystyczny dla siebie sposób, i już nie było wątpliwości, że dawny Remy wrócił na swoje miejsce. W czerwonych oczach również ponownie lśniły łobuzerskie błyski, a w całej postawie zagościła dawna nonszalancja i gracja drapieżcy./p
p data-p-id="f4aec096d31c67601931b1f41058c6b9" Nim jednak którykolwiek z nich zdołał coś jeszcze dodać, w ich głowa rozbrzmiał spokojny głos Profesora. Na wieść o kolejnej misji oboje tylko westchnęli cicho i rozeszli się, by uczynić odpowiednie przygotowania. Po drodze Remy rozglądał się uważnie, czy może nie dojrzy gdzieś ciemnofioletowych kosmyków lub ciemnych oczu, jednak Eris jakby zapadła się pod ziemię. I mógł mieć tylko nadzieję, że pójdzie mu lepiej, gdy już wróci. /p
p data-p-id="cfe201de5943405c840233fec4378a45" /p
p data-p-id="ceace04addb373c5e8a1c85e95311f07"_/p
p data-p-id="c138ba40d22a6a690a2e129c00511ee1"emstrong Od autorki: /strong/em/p
p data-p-id="4f0e9dad4f5d1880422a3c15294ea559"em Hej, cześć, czołem! Za wszelkie błędy wyżej przepraszam - jeśli jakieś zauważyliście, dajcie znać! I dziękuję wszystkim zaglądającym za czytanie, nawet jeśli się nie odzywacie, dziękować! Zachęcam Was też bardzo, bardzo do zostawiania czegoś po sobie, paru słów od siebie bądź gwiazdek, na pewno bardzo podnieślibyście mnie tym na duchu, bo ostatnio z pisaniem jest kiepsko i może być jeszcze gorzej. /em/p
p data-p-id="e34a0584cbaa7ac32f9d93e557d6aaaa"em W każdym razie - jak się podobało? Co sądzicie o reakcjach naszej dwójki na wydarzenia poprzedniej nocy? Patrick i Wolverine słusznie się wtrącają czy może powinni trzymać się z dala? Chętnie poczytam Wasze opinie! /em/p